Geoff Johns to jeden z moich ulubionych scenarzystów komiksowych, który potrafi napisać wciągające, emocjonujące i inteligentne historie rozrywkowe, a do tego nigdy nie zszedł poniżej pewnego poziomu, ponieważ nawet jego najsłabsze tytuły można określić mianem całkiem dobrych. Tworzone przez tego autora komiksy superbohaterskie charakteryzują się ciekawymi fabułami pełnymi interesujących pomysłów, dobrze napisanymi dialogami, trafnym humorem, dogłębnym zrozumieniem charakteru i osobowości danego bohatera/danej bohaterki, a także idealnym wyważeniem proporcji pomiędzy akcją a spokojniejszymi momentami nastawionymi na rozwijanie relacji między postaciami. Uczciwie jednak trzeba przyznać, że twórczość Johnsa to nie jest ten sam poziom, co większość komiksów stworzonych przez Alana Moore'a i prawdopodobnie nigdy nie uda mu się napisać przełomowej historii na miarę dokonań Maga z Northampton.
Porównanie tych dwóch scenarzystów: jednego bardzo dobrego a drugiego wybitnego, który zasłużenie posiada status żywej legendy jest zasadne o tyle, że Geoff Johns dwa razy próbował skonfrontować się z dorobkiem Alana Moore'a i przy okazji udowodnić wszystkim zainteresowanym, że jest zdolny do stworzenia dzieła dorównującego tym, za które odpowiedzialny był jego starszy kolega po fachu. W obu przypadkach przyjął podobną taktykę napisania kontynuacji do utworów, za które odpowiadał pierwszy Mag, wśród scenarzystów komiksowych (lub pierwszy scenarzysta komiksowy pośród Magów). I tak w "Zegarze Zagłady" mamy możliwość powrotu do świata "Strażników", natomiast "Trzech Jokerów" wykorzystuje wątki, których początki sięgają "Zabójczego Żartu".
Z koncepcją, że największy wróg Człowieka Nietoperza nie jest jednym złoczyńcą, ale trzema po raz pierwszy można się było spotkać w "Wojnie Darkseida", czyli wątku fabularnym, który finalizował staż Geoffa Johnsa przy pisaniu scenariuszy do Ligii Sprawiedliwości w okresie znanym jako "New 52" (po polsku "Nowe DC Comics") i dotyczył konfrontacji pomiędzy największymi ziemskimi superbohaterami i superbohaterkami oraz wspierającymi ich bóstwami z Nowej Genezy, a władcą Apokolips.
Wówczas to Batman tymczasowo stał się Bogiem Wiedzy dzięki temu, że udało mu się zasiąść na Tronie Mobiusa, czyli niesamowicie zaawansowanym wszystkowiedzącym urządzeniu, zdolnym udzielić informacji na każdy zadany temat. Na pytanie Mrocznego Rycerza dotyczące prawdziwej tożsamości Błazeńskiego Księcia Zbrodni otrzymał zaskakującą odpowiedź, że nie ma jednego Jokera, ponieważ jest ich trzech.
Aż chciałoby się zakrzyknąć "Omne Trinum Perfectum!!!" (Batman szepnął wtedy "Niemożliwe!", ale pewnie pomyślał coś w stylu "O k*rw@, ja p*****lę!!!") i od razu przekonać się czy ten zaskakujący pomysł ma satysfakcjonujące uzasadnienie, ale z rozwiązaniem zagadki trzeba było poczekać kilka lat, aż w końcu Geoff Johns ukończył scenariusz do niniejszej pozycji.
Co ciekawe, w omawianym komiksie scenarzysta ani razu nie odwołał się do wydarzeń, które zainicjowały główny wątek tej historii tak, że całą opowieść można przeczytać i nie zdawać sobie sprawy, że wszystko zaczęło się od sytuacji, kiedy to Człowiek Nietoperz posadził swoją batdupę na fotelu znającym odpowiedź na każde pytanie.
Zawiązanie akcji recenzowanego komiksu następuje w momencie, kiedy w tym samym czasie, ale w różnych miejscach Joker popełnia trzy dobrze udokumentowane przestępstwa, które natychmiast stają się szeroko komentowane we wszelkiego rodzaju mediach. Mroczny Rycerz próbuje ustalić naturę tego dziwnego zjawiska. Czy mamy do czynienia z sobowtórami? Klonami? Jokerami z alternatywnych rzeczywistości, a może faktycznie od samego początku mierzył się z wyjątkowo paskudnymi trojaczkami? W śledztwie Człowiek Nietoperz wspomagany jest przez Batgirl i Red Hooda, czyli tych członków Batrodziny, którzy zostali najbardziej skrzywdzeni przez Błazeńskiego Księcia Zbrodni i z tego powodu mierzą się z mniej i bardziej przepracowanymi traumami. Próba odnalezienia i powstrzymania trzech Jokerów prowadzi naszych bohaterów i bohaterkę do odkrycia niejasnego powiązania jakie nemezis Batmana posiada z Joe Chillem, czyli mordercą rodziców Bruce'a Wayne'a.
Z omawianym tytułem wiązałem obawy, że tym razem Geoff Johns przeliczył się, kiedy mierzył siły na zamiary i jego ambitny projekt okaże się spektakularnym niepowodzeniem. Z tego też powodu zwlekałem z przeczytaniem "Trzech Jokerów". Dopiero powtórna lektura "Zabójczego Żartu", który jest jednym z moich ulubionych komiksów o Batmanie i zarazem najlepszym, w jakim występuje Joker zmotywowała mnie do tego, żeby w końcu zapoznać się z niniejszą pozycją.
Może było to spowodowane tym, że nastawiłem się mentalnie na kompletną porażkę i oczekiwania względem tego utworu miałem raczej niewielkie. Tym większe było moje zdziwienie, kiedy brnąłem przez meandry fabuły, ponieważ po lekturze całości jestem autentycznie zachwycony tym tytułem. Uważam, że jest to jeden z najlepszych komiksów superbohaterskich, jaki powstał w przeciągu kilku ostatnich lat i koncentruje się na Batmanie, jego rodzinie oraz arcywrogu.
Geoff Johns w "Trzech Jokerach" według mnie wykorzystał cały swój potencjał twórczy i stworzył historię, która intryguje i w moim przypadku przeczytałem całą opowieść za jednym posiedzeniem. Nie jest to dzieło tak przełomowe i redefiniujące gatunek superbohaterskich historii obrazkowych jak "Zabójczy Żart", ale tym razem do tego wysokiego poziomu niewiele mu brakuje.
Johns nie naśladuje ślepo stylu Moore'a, ale wyraźnie widać gdzie czerpał inspiracje, a gdzie posiłkował się własnym wypracowanym warsztatem. Omawiany tytuł nie jest tak przepełniony symboliką jak u Maga z Northampton, ale imponuje tym, że scenarzysta panuje nad wszystkimi zainicjowanymi w komiksie wątkami, które mają satysfakcjonujące zakończenie w finale. Każda istotniejsza postać, która pojawiła się w tym komiksie pełni konkretną funkcję i bardzo dobrze wywiązuje się z powierzonej roli, oprócz wyjątkowo zmarnowanej szansy większego wykorzystania Komisarza Gordona, który przecież też mocno ucierpiał z powodu Jokera w przeszłości i to nie raz, ale w tym komiksie niestety jest jedynie postacią drugoplanową, co jest jedną z niewielu wad tego tytułu. Natomiast pochwalić należy prowadzenie bohaterów i bohaterek pod względem psychologicznym, ponieważ tutaj scenarzysta wzorcowo wywiązuje się z powierzonego mu zadania i ani razu nie czułem, żeby jakaś postać zachowywała się nienaturalnie. Motywacje, które kierują postaciami są dobrze ugruntowane w ich charakterach i przeżyciach, a w trakcie rozwoju akcji posiadane przez nich przekonania są spójne z dokonaniami, dzięki czemu mamy do czynienia z konsekwentnym portretowaniem postaci. Niektórym może się nie spodobać sposób ukazania Batmana, który trochę różni się od tego jak jest przedstawiany w innych tytułach, ale mnie ta jego wersja jak najbardziej odpowiada, ponieważ podkreśla, że dla Mrocznego Rycerza codzienna i conocna walka z przestępczością w Gotham jest ważniejsza nawet od postępowania zgodnie z wymiarem sprawiedliwości.
Zakończenie komiksu to jedna z jego największych zalet i byłem pod wielkim wrażeniem tego, jak Johnsowi udało się się stworzyć tak bardzo angażujący, emocjonalny i satysfakcjonujący finał, a jednocześnie dodać od siebie kilka naprawdę interesujących pomysłów, które być może zostaną rozwinięte w przyszłych projektach.
Aczkolwiek dla wielu osób wyjaśnienie zjawiska trzech Jokerów może się wydać rozczarowujące, zwłaszcza, że ich obecność nie zdominowała komiksu (co w zależności od osobistych preferencji może być zarówno wadą jak i zaletą),ale ja jestem niezmiernie usatysfakcjonowany tym, jak z tego problemu, który jakby nie patrzeć sam stworzył, wybrnął scenarzysta. Według mnie wątku więcej niż jednego Błazeńskiego Księcia Zbrodni nie dałoby się lepiej przedstawić i rozwiązać. No może Alan Moore byłby w stanie, gdyby nie jego resentyment względem Wydawnictwa DC.
Kolejna z zalet omawianej pozycji, czyli pewne różnice w zachowaniu wszystkich trzech Jokerów, przez co każdy z nich jest definiowany innym terminem: przestępca, komik i klaun, to jednocześnie błyskotliwy metakomentarz dotyczący tego jak komiksowe postacie na przestrzeni wielu lat musiały mieć modyfikowane charaktery, żeby nadążyć za zmianami i trendami zachodzącymi w społeczeństwie.
Również scenarzysta "Zabójczego Żartu" wykorzystał tę technikę, żeby zwrócić uwagę na niekończący się cykl walki pomiędzy superbohaterem, a jego największymi przeciwnikami, który powtarza się tak długo, jak długo trwa zainteresowanie czytelników i czytelniczek, przez co każda ostateczna potyczka staje się tylko jednym z wielu ogniw w nieskończonym łańcuchu.
Jeżeli chodzi o warstwę graficzną to muszę przyznać, że styl rysunków powinien się spodobać nawet tym osobom, które będą rozczarowane fabułą tego utworu. Jason Fabok to obecnie jeden z najlepszych rysowników tworzących dla Wydawnictwa DC i w recenzowanej pozycji wspiął się na wyżyny swojego talentu. Grafiki przez niego stworzone są fenomenalne i znacząco wzbogacają całą opowieść o wyjątkową atmosferę. Według mnie ten artysta dorównuje talentem niezapomnianemu Brianowi Bollandowi, przy czym wypracował własny, bardzo realistyczny styl rysunku. Recenzowany tytuł to z pewnością jeden z najpiękniejszych komiksów, jakie narysowano.
Podsumowując tę dosyć długą recenzję "Batman: Trzech Jokerów" zarówno pod względem scenariusza i rysunków jest pozycją wybitną, która mnie przyniosła ogrom czytelniczego zadowolenia. Geoff Johns zmierzył się ze spuścizną Alana Moore'a i chociaż trochę mu zabrakło, żeby dorównać Magowi z Northampton, to tym razem był już całkiem blisko zamierzonego celu i wrócił stamtąd z tarczą. Dla mnie to najlepszy komiks superbohaterski od wielu lat, a także drugi w kolejności, jeżeli chodzi o najbardziej udane wykorzystanie postaci Jokera (a raczej Jokerów). Na pierwszym miejscu oczywiście uplasował się "Zabójczy Żart" i prawdopodobnie to się już nigdy nie zmieni.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Blade Runner 2019 (TOM 1)
Jeśli kochacie klimat filmu Ridleya Scotta, ten komiks Was zachwyci. „Blade Runner 2019” to pozycja obowiązkowa dla każdego fana cyberpunka.
Co zachwyca najbardziej?
Klimat: Deszczowe, neonowe Los Angeles wygląda obłędnie – rysunki idealnie oddają gęstą atmosferę oryginału.
Ash: Nowa bohaterka jest charyzmatyczna, twarda i intrygująca. To postać z krwi i kości, którą polubiłem od pierwszej strony.
Fabuła: Scenariusz Michaela Greena (współtwórcy filmu Blade Runner 2049) gwarantuje najwyższą jakość i historię, która realnie pogłębia to uniwersum, a nie jest tylko marną kopią.
To stylowy, mroczny i niesamowicie wciągający kryminał sci-fi. Czyta się jednym tchem! Gorąco polecam!
Jeśli kochacie klimat filmu Ridleya Scotta, ten komiks Was zachwyci. „Blade Runner 2019” to pozycja obowiązkowa dla każdego fana cyberpunka.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo zachwyca najbardziej?
Klimat: Deszczowe, neonowe Los Angeles wygląda obłędnie – rysunki idealnie oddają gęstą atmosferę oryginału.
Ash: Nowa bohaterka jest charyzmatyczna, twarda i intrygująca. To postać z krwi i kości, którą...
Wzięłam się za ten komiks bez jakichś większych oczekiwań i jestem nim zachwycona!🥰 To jest takie retrofuturystyczne, w klimatach cyberpunka i neo-noir. Obrazki hipnotyzują, te detale! Tło świata, w którym bohaterowie żyją wprawiają w zachwyt. Jest ponuro, deszczowo, przygnębiająco, drapacze chmur i neony. Przepadłam!
Ash jest bezwzględną łowczynią replikantów i w tym, co robi jest świetna!Nie bez powodu zyskała status bezdusznej i budzi postrach w świecie androidów. Zostaje wynajęta do rozgryzienia zagadki zniknięcia żony i córki Aleksandra Selwyna, czyli potentata biznesowego i przyjaciela Tyrella. Podejrzana sprawa zaprowadzi Ash w brudne, smrodliwe, toczone zgnilizną rejony Los Angeles. Do jakiej prawdy się dokopie?
Ta historia potrafi zaskoczyć czytelnika! Nieoczywista intryga kryminalna. I jakie zwroty akcji! Nie brakuje tu pościgów. Nudy tu nie ma!
Uwielbiam kreację głównej bohaterki! Mistrzostwo! Po prostu wymiata! Twarda facetka niczym samotna wilczyca. Wiecznie w płaszczu, ta jej postawa... i wzrok, który zabijałby gdyby mógł! Skrywająca mroczne sekrety... Czujecie to? Baaardzo na plus jest wewnętrzna, moralna przemiana Ash w obliczu nowej percepcji rzeczywistości.
Skłania do refleksji, że nie wszystko jest takie czarno-białe. Co czyni nas ludźmi?
Świetnie się przy tym bawiłam! Mam chrapkę na kolejne tomy!
Wzięłam się za ten komiks bez jakichś większych oczekiwań i jestem nim zachwycona!🥰 To jest takie retrofuturystyczne, w klimatach cyberpunka i neo-noir. Obrazki hipnotyzują, te detale! Tło świata, w którym bohaterowie żyją wprawiają w zachwyt. Jest ponuro, deszczowo, przygnębiająco, drapacze chmur i neony. Przepadłam!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAsh jest bezwzględną łowczynią replikantów i w tym, co...
Ciekawa opowieść ze świata BR pokazująca jego nieznane miejsca. To właściwie trzy oddzielne historie, ale bardzo powiązane. Pierwsza najbardziej "śledcza", druga pokazuje miejsca nieznane z filmów (i choć kilka kadrów super to chciałoby się większe zróżnicowanie od LA),a trzecia to dobre domknięcie z możliwością odwiedzin znanego miejsca...
Główna bohaterka na tyle ciekawa (choć wiele jej nie poznajemy i trochę za mało ma miejsca, by w pełni się rozwinąć),że chętnie prześledzę jej dalsze losy.
Graficznie bez ekstazy, ale z odpowiednim oddaniem klimatu. Chociaż chciałoby się więcej miękkości w stylu Meada, a mniej ostrych kresek jak z Marvela.
Dla fanów BR pozycja zdecydowanie warta uwagi!
Ciekawa opowieść ze świata BR pokazująca jego nieznane miejsca. To właściwie trzy oddzielne historie, ale bardzo powiązane. Pierwsza najbardziej "śledcza", druga pokazuje miejsca nieznane z filmów (i choć kilka kadrów super to chciałoby się większe zróżnicowanie od LA),a trzecia to dobre domknięcie z możliwością odwiedzin znanego miejsca...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówna bohaterka na tyle ciekawa...
Jako oddany fan kinowego Blade Runnera, zwłaszcza arcydzieła z 1982, mam nieco ambiwalentny stosunek do tego komiksu. Uważam, że prowadzenie narracji dwutorowo, odbiera wiele tej historii. Ponadto, komiks cierpi na podobną przypadłość, co kinowy sequel. Z jednej strony rozbudowuje uniwersum o nowe miejsca, a z drugiej kameralność śledztwa zanika, przytłoczona przez rozmach świata przedstawionego. Tak czy inaczej, jest tu dużo dobrego, zwłaszcza dla fanów.
Jako oddany fan kinowego Blade Runnera, zwłaszcza arcydzieła z 1982, mam nieco ambiwalentny stosunek do tego komiksu. Uważam, że prowadzenie narracji dwutorowo, odbiera wiele tej historii. Ponadto, komiks cierpi na podobną przypadłość, co kinowy sequel. Z jednej strony rozbudowuje uniwersum o nowe miejsca, a z drugiej kameralność śledztwa zanika, przytłoczona przez rozmach...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWynudziłem się niemiłosiernie podczas lektury tego komiksu i choć liczyłem, że rozciągnięcie przedstawionej historii na okres kilkunastu latu wniesie coś ciekawego – na tym polu również się zawiodłem. Nowy rozdział Łowcy Androidów cierpi również na brak interesujących postaci. Chociaż główna bohaterka, Ash, ma w sobie coś charyzmatycznego, choćbym nie wiem jak dobra to była postać – nie ma bata, żeby udźwignęła grube tomiszcze bez ciekawej historii w pojedynkę.
Cała recenzja tutaj: https://popkulturowcy.pl/2022/01/02/blade-runner-2019-tom-1-recenzja-komiksu-android-tez-czlowiek/
Wynudziłem się niemiłosiernie podczas lektury tego komiksu i choć liczyłem, że rozciągnięcie przedstawionej historii na okres kilkunastu latu wniesie coś ciekawego – na tym polu również się zawiodłem. Nowy rozdział Łowcy Androidów cierpi również na brak interesujących postaci. Chociaż główna bohaterka, Ash, ma w sobie coś charyzmatycznego, choćbym nie wiem jak dobra to była...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy kobieta może być dobrym Łowcą Androidów ?
Dzisiaj kolej na komiks „Blade Runner 2019” Tom 1.
Za scenariusz odpowiadają: Michael Green oraz Mike Johnson. Rysunki: Adnres Guinaldo.
Tom wydało wydawnictwo Story House Egmont.
Historia skupia się na łowczyni Aahna „Ash” Ashina i jej śledztwie dotyczącym porwania żony i córki Aleksandra Selwyna, właściciela korporacji Canaan Corporation.
Dziwne zadanie jak dla łowcy prawda ? A jednak ma to swoje drugie dno o czym dowiemy się w trakcie lektury.
Sama postać Ashiny można opisać dwoma słowami: wyrachowana i bezwzględna, co możemy zobaczyć już na pierwszych stronach komiksu.
Nie jest to nieskazitelnie czysta postać, oj nie, nasza łowczyni dorabia sobie m.in. na częściach „emerytowanych” androidów.
Dlaczego to właśnie ona została przydzielona do tego zadania ?
Co potwornego kryje się za porwaniem córki Selwyna?
Tego musicie się dowiedzieć sami, ale powiem, byłem zaskoczony ;)
Fabularnie według mnie udana pozycja, mamy tajemnicę, mamy akcje, są pościgi.
Krótko mówiąc dzieje się, ale nie na tyle, byśmy byli przeładowani akcją jak to bywa czasem w przypadku komiksów spod znaku DC czy Marvela.
Są momenty kiedy akcja zwalnia i możemy chwilę pomyśleć nad tym co się wydarzyło :D
Najbardziej podobała mi się kreacja świata podziemnego Los Angeles oraz, wybaczcie za lekki spoiler, samych kolonii czego nie zobaczymy w filmach.
No i mamy też nawiązanie do pewnego wątku z samej książki, tego wątku którego nie mogliśmy zobaczyć w wersji filmowej Ridleya Scotta.
A jeśli mówimy tutaj o filmowych adaptacjach dzieła Philipa K. Dicka, to wydarzenia z komiksu są częścią tego świata.
Prawie bym zapomniał o kwestii ewolucji moralnej głównej bohaterki, ponieważ musi na nowo przewartościować swój światopogląd i stanąć w obliczu poważnych decyzji moralnych. I to też uważam, za udany zabieg, który też daje nam coś więcej niż tylko wizualną rozrywkę.
Co do kwestii wizualnej, w końcu to komiks.
Rysunki piękne i szczegółowe, jedna z moich ulubionych kresek, nie mogę się przyczepić. Jest pięknie i barwnie, tonacja kolorów zgodna z tym co znamy z filmów ;)
Wielka metropolia, mnóstwo neonów i deszcz.
Dostajemy także dość sporo materiałów dodatkowych, m.in. obszerna galeria okładek, szkice okładek, szkice postaci oraz co też ciekawe, fragmenty scenariusza wraz z wizualizacją w postaci szkiców i gotowych kadrów.
Komiks warty swojej ceny. Polecam
Czy kobieta może być dobrym Łowcą Androidów ?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzisiaj kolej na komiks „Blade Runner 2019” Tom 1.
Za scenariusz odpowiadają: Michael Green oraz Mike Johnson. Rysunki: Adnres Guinaldo.
Tom wydało wydawnictwo Story House Egmont.
Historia skupia się na łowczyni Aahna „Ash” Ashina i jej śledztwie dotyczącym porwania żony i córki Aleksandra Selwyna, właściciela korporacji...
Wybaczcie, że będę narzekał, ale inaczej oszaleję! Dawno nie czytałem nic równie przewidywalnego, gdzie zwroty akcji nie istnieją, a każda próba bycia optymistą gaśnie za zamknięciem drzwi, za przewróconą stroną z omdlenia. Od czego zacząć? Nasza główna detektyw o imieniu Ash polująca na replikanty-androidy jest bezosobowa. Wyprana z jakiejkolwiek satysfakcjonującej osobowości, mało kobieca i delikatnie mówiąc, chamsko skopiowana jako Deckard z filmu lat 80. Czyli wiecie - samotny wilk, ścigająca różnych złoczyńców na zlecenie. I w porządku, możemy jechać na tym schemacie, ale dopiero, gdy twoja bohaterka czymś się wyróżnia. Ale po co konstruować charaktery, jak możesz sobie zmienić faceta w babę i nie dodawać nic od siebie? Pomijam fakt, że nigdy nie byłem fanem franczyzy ,,Blade Runner''. W szczególności z numerkiem 2049 (straszny gniot, nie polecam). Jedyny ,,Blade Runner'', który ma sens, jest wiarygodny i inspirujący, to książka Philipa Dicka. Cała reszta to niepotrzebny dodatek.
Historia mało zaskakująca, bo w głównej mierze śledzimy poczynania pani detektyw na zlecenie, która szuka żony i córki potentata ekonomicznego. A w równoległym czasie obserwujemy, co dwójka zaginionych robi. Taki manewr powoduje, że niweczy napięcie, jakąkolwiek tajemnicę w śledztwie. Pomijam fakt, że robi się podobny do filmu z 1982 r., gdzie główną atrakcją jest strona wizualna - czuć surowy, neo-noirowy klimat dużego, korporacyjnego miasta. No spoko, ładnie to wygląda, obiecująco, ale nigdy, przenigdy, nie zastąpi ci to dobrze budowanej narracji, wybitnych postaci, ustalonych konfliktów czy zagadki do rozwiązania. Nie możesz polegać na samym budowaniu nastroju czy olśniewającej szacie graficznej, gdyż osłabi przekaz, kiedy zaczniesz definiować, kim są dla ciebie bohaterowie, czy czujesz ich emocje czy zawahania. Dla mnie, to taki pusty obrazek, który jakoś wygląda, i całkiem ładnie odnosi się do oryginału filmowego, ale pod tą warstwą jest pustka, bezładna poszlaka, mieszania klisz i taniej sensacji z Polsatu. W połowie chciałem się zdrzemnąć, takie to było ciekawe! Orz w mordę, jak mnie to męczy, kiedy lektura sprawia ci ból, jest generyczna, przetrawiona wymuszonymi dialogami, bez żadnej satysfakcji, kiedy dochodzisz do finału. To jest jak torturowanie czytelnika za to, że wziąłeś lekturę do ręki! Nie, nie, nie zgadzam się, aby takie rzeczy widywały moje oczy. PRECZ!
Wybaczcie, że będę narzekał, ale inaczej oszaleję! Dawno nie czytałem nic równie przewidywalnego, gdzie zwroty akcji nie istnieją, a każda próba bycia optymistą gaśnie za zamknięciem drzwi, za przewróconą stroną z omdlenia. Od czego zacząć? Nasza główna detektyw o imieniu Ash polująca na replikanty-androidy jest bezosobowa. Wyprana z jakiejkolwiek satysfakcjonującej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCóż za fantastyczna kreska i kolory! Z komiksu wylewa się klimat znany z filmu Ridleya Scotta (jednak różniącego się nieco od książkowego pierwowzoru P.K. Dicka),a historia jest bardzo dobrze poprowadzona. Raczej nie znajdziemy tutaj fabularnych zaskoczeń, ale nie jest to, w moim odczuciu, wadą. To solidna opowieść, zawierająca wszystkie te elementy, które dobrze działają – jest dużo akcji, zniuansowani bohaterowie, intryga. Główna postać się broni, a i wśród pozostałych pojawiają się całkiem interesujące osoby/replikanci. Świetny komiks i gratka dla fanów cyberpunku.
Cóż za fantastyczna kreska i kolory! Z komiksu wylewa się klimat znany z filmu Ridleya Scotta (jednak różniącego się nieco od książkowego pierwowzoru P.K. Dicka),a historia jest bardzo dobrze poprowadzona. Raczej nie znajdziemy tutaj fabularnych zaskoczeń, ale nie jest to, w moim odczuciu, wadą. To solidna opowieść, zawierająca wszystkie te elementy, które dobrze działają...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBlade Runner to komiks nad komiksami. Zawiesił poprzeczkę tak wysoko, że niewielu zdoła jej dosięgnąć, choć mam nadzieje, że się uda.
Fabularnie rozbudowany niczym książka. Akcja jest wyważona, dostajemy czas na oddech, który i tak trzyma w napięciu. Nasza uwaga jest skupiona na śledzeniu wędrówek bohaterów. Nie są oni dobrzy czy źli, po prostu walczą by przetrwać i znaleźć swoje miejsce do życia.
Rysunki są dopracowane w każdym calu, kolory głębokie, co sprawia, że całość wchłaniasz oczami i utrwalasz w wyobrazni.
Jest to Must Have dla kolekcjonera komiksów. Polecam fanom sci-fi, a czytelnicy którzy chcą się zapoznać z gatunkiem w wersji komiksowej to to jest najlepszy wybór.
Blade Runner to komiks nad komiksami. Zawiesił poprzeczkę tak wysoko, że niewielu zdoła jej dosięgnąć, choć mam nadzieje, że się uda.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabularnie rozbudowany niczym książka. Akcja jest wyważona, dostajemy czas na oddech, który i tak trzyma w napięciu. Nasza uwaga jest skupiona na śledzeniu wędrówek bohaterów. Nie są oni dobrzy czy źli, po prostu walczą by przetrwać i...
https://salomonik.eu/blog/przeczytane/2968-blade-runner-2019-tom-1
https://salomonik.eu/blog/przeczytane/2968-blade-runner-2019-tom-1
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to