Dom na wrzosowisku

Okładka książki Dom na wrzosowisku autora Elizabeth Gaskell, 9788328231740
Okładka książki Dom na wrzosowisku
Elizabeth Gaskell Wydawnictwo: Hachette Polska Seria: Romanse Wszech Czasów literatura piękna
144 str. 2 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Romanse Wszech Czasów
Tytuł oryginału:
The Moorland Cottage
Data wydania:
2021-05-26
Data 1. wyd. pol.:
2021-05-26
Liczba stron:
144
Czas czytania
2 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328231740
Tłumacz:
Anna Mrzygłodzka
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dom na wrzosowisku w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dom na wrzosowisku



książek na półce przeczytane 1713 napisanych opinii 713

Oceny książki Dom na wrzosowisku

Średnia ocen
7,2 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dom na wrzosowisku

avatar
458
433

Na półkach: , , ,

Do przeczytania w jeden wieczór. Dość przeciętna pozycja, współczesna dla jej wiktoriańskiej autorki... i właściwie tyle w temacie. Bynajmniej nie ponadczasowa - jak np. znakomite powieści Wilkie Collinsa.
Historia pewnej dobrej dziewczyny... stającej się jeszcze lepszej pod wpływem dobrej pani... która niebawem umiera (pani, nie dziewczyna)... bla bla bla ;) Historia o miłości, poświęceniu i dokonywaniu wyborów... oczywiście dobrych, bo przez dobrą dziewczynę ;)
Niewykluczone że sięgnę po coś jeszcze od pani Gaskell, ponieważ lubię XIX-wieczne powieści, ale szału nie ma i zapewne nie będzie.

Do przeczytania w jeden wieczór. Dość przeciętna pozycja, współczesna dla jej wiktoriańskiej autorki... i właściwie tyle w temacie. Bynajmniej nie ponadczasowa - jak np. znakomite powieści Wilkie Collinsa.
Historia pewnej dobrej dziewczyny... stającej się jeszcze lepszej pod wpływem dobrej pani... która niebawem umiera (pani, nie dziewczyna)... bla bla bla ;) Historia o...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1273
1000

Na półkach: , ,

Bardzo przyjemny, nie za długi romans. Czy dalej tym ciekawiej. Przyjemne postacie, dobrze ukazujące swoją osobę.

Bardzo przyjemny, nie za długi romans. Czy dalej tym ciekawiej. Przyjemne postacie, dobrze ukazujące swoją osobę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
212
212

Na półkach: ,

Początek jest super. Podobał mi się sposób przedstawienia atmosfery epoki, w jakiej toczyła się akcja tej opowieści. Bohaterowie jednak nie wzbudzili mojej sympatii, a główna bohaterka i jej matka oraz brat to już w ogóle. Brat jest zadufanym w sobie egoistą, nastawionym na przyjemności i łatwy zysk, matka wpatrzona w niego jak w obrazek, do córki odnosząca się z niechęcią. Naiwność głównej bohaterki wręcz mnie porażała i odrzucała od niej.

Zakończenie jest bardzo chaotyczne i niedbałe, sprawiające wrażenie, jakby autorka stworzyła je tylko po to, aby zamknąć już opowiadanie tej historii i mieć ją z głowy.

Początek jest super. Podobał mi się sposób przedstawienia atmosfery epoki, w jakiej toczyła się akcja tej opowieści. Bohaterowie jednak nie wzbudzili mojej sympatii, a główna bohaterka i jej matka oraz brat to już w ogóle. Brat jest zadufanym w sobie egoistą, nastawionym na przyjemności i łatwy zysk, matka wpatrzona w niego jak w obrazek, do córki odnosząca się z niechęcią....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

525 użytkowników ma tytuł Dom na wrzosowisku na półkach głównych
  • 303
  • 219
  • 3
91 użytkowników ma tytuł Dom na wrzosowisku na półkach dodatkowych
  • 66
  • 6
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Dom na wrzosowisku

Inne książki autora

Okładka książki Wakacje wśród duchów. Antologia opowiadań o duchach Grant Allen, Charles Dickens, Elizabeth Gaskell, George McDonald, Abraham Merritt, Fitz-James O'Brien, Margaret Oliphant, A.T. Quiller-Couch, Oscar Wilde, William Butler Yeats
Ocena 6,6
Wakacje wśród duchów. Antologia opowiadań o duchach Grant Allen, Charles Dickens, Elizabeth Gaskell, George McDonald, Abraham Merritt, Fitz-James O'Brien, Margaret Oliphant, A.T. Quiller-Couch, Oscar Wilde, William Butler Yeats
Elizabeth Gaskell
Elizabeth Gaskell
Często nazywana po prostu Panią Gaskell – angielska pisarka z czasów wiktoriańskich. Najbardziej znana jest z biografii pisarki Charlotte Brontë. Jej powieści są portretem życia różnych warstw społecznych. Elizabeth Stevenson urodziła się w 1810 roku w domu o numerze 93 przy Cheyne Walk w Chelsea, które było wtedy przedmieściem Londynu. Jej matka, Elizabeth Holland, pochodziła z wpływowej rodziny ze środkowej Anglii. Zmarła w 1812 roku, gdy Elizabeth była jeszcze dzieckiem. Elizabeth była jedną z ośmiorga dzieci, wśród których tylko ona i jej brat John (urodzony w 1806) przeżyli dzieciństwo. John, pływając w Marynarce Handlowej, zaginął w 1827 roku w drodze do Indii. Ojciec Elizabeth, William Stevenson, który był pastorem kościoła unitariańskiego i pisarzem, ożenił się ponownie po śmierci żony. Elizabeth większość dzieciństwa spędziła w Cheshire, gdzie mieszkała z ciotką, Hannah Lumb, w Knutsford, miejscowości będącej pierwowzorem Cranford z powieści pod tym samym tytułem. Spędziła również trochę czasu w Newcastle upon Tyne (z wielebnym Williamem Turnerem) i w Edynburgu. Jej macocha była siostrą szkockiego artysty, Williama Johna Thomsona, który specjalizował się w miniaturach i w 1832 namalował portret Elizabeth. W tym samym roku Elizabeth poślubiła Williama Gaskella, pastora kaplicy unitariańskiej przy Cross Street w Manchesterze, który robił karierę jako pisarz. Miesiąc miodowy spędzili w Północnej Walii, zatrzymali się u wuja Elizabeth, Samuela Hollanda, mieszkającego blisko Porthmadog. Gaskellowie zamieszkali w Manchesterze, mieście przemysłowym, które stało się inspiracją do pisania powieści. Mieli kilkoro dzieci: córkę, urodzoną martwą w 1833 roku, następnie była Marianne (1834),Margaret Emily (1837),znaną jako Meta, Florence Elizabeth (1842),Williama (1844-1845) i Julię Bradford (1846). Później, w 1862 roku, Florence poślubiła adwokata Charlesa Cromptona. Po publikacji pierwszej książki w 1850 roku wynajęli willę w Plymouth Grove, gdzie Gaskell mieszkała przez 15 lat – aż do śmierci. Oprócz jednej, wszystkie książki napisała w Plymouth Grove. Kręgi, w jakich obracali się Gaskellowie, obejmowały wielkich pisarzy, innowierców i reformatorów społecznych, takich jak William i Mary Howitt. Dom przy Plymouth Grove odwiedzali Charles Dickens, John Ruskin, Harriet Beecher Stowe czy amerykański pisarz Charles Eliot Norton, zaś dyrygent Charles Hallé mieszkał blisko i uczył jedną z córek Gaskell gry na pianinie. Charlotte Brontë, bliska przyjaciółka Gaskell, odwiedziła ją trzy razy, zaś raz schowała się za zasłoną w pokoju gościnnym, gdyż była zbyt nieśmiała, by spotkać się z innymi gośćmi Gaskell. Elisabeth Gaskell zmarła w Holybourne w Hampshire w 1865 roku w wieku 55 lat. Dom przy Plymouth Grove, znany jako Gaskell House, był w posiadaniu rodziny Gaskellów do 1913 roku. Pierwsza powieść Gaskell, Mary Barton, została anonimowo opublikowana w 1848 roku. Najbardziej znanymi powieściami są Cranford (1853),North and South (1854) i Wives and Daughters (1865). Stała się popularna głównie dzięki historiom o duchach, w których pisaniu wspierał ją Charles Dickens i który publikował je w magazynie „Household Words”. Styl tych opowiadań, zaliczanych do fikcji gotyckiej, był zupełnie inny od stylu, który stosowała w powieściach. Gaskell ponadto napisała pierwszą biografię Charlotte Brontë, która odegrała znaczną rolę w odbiorze tej pisarki.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Tajemnica mirtowego pokoju Wilkie Collins
Tajemnica mirtowego pokoju
Wilkie Collins
Wilkie Collins był jednym z najbardziej poczytnych pisarzy epoki wiktoriańskiej w Anglii, na równi Karolem Dickensem, którego był przyjacielem. Collins był bardzo płodnym pisarzem, stworzył 30 powieści, ponad 60 opowiadań, 14 dramatów i ponad 100 esejów. Pisarz uważany jest za prekursora powieści detektywistycznej. W XIX wieku było modne pisanie powieści w odcinkach, publikowanie ich w gazetach i dzięki temu pisarze mieli stałe dochody. Pisał tak Dickens i Collins, a w Polsce na przykład Henryk Sienkiewicz. Taki sposób pisania wymagał, żeby każdy odcinek był na tyle intrygujący, aby czytelnik kupił następną gazetę. Powieść rozpoczyna się mrocznie. Na łożu śmierci Lady Treverton dyktuje swojej zaufanej służącej list do męża, w którym wyznaje największą tajemnicę swojego życia. Wymusza na niej ślubowanie, że jeżeli nawet nie odda tego listu mężowi, to go nie zniszczy i nie opuści on tego domu. Służąca przed ucieczką z domu chowa ten list w niezamieszkanej od lat części Porthgenna Tower, w tytułowym Mirtowym Pokoju. Kapitan Treverton po śmierci żony wraz z małą córeczką, Rosamond opuszcza Porthgenna Tower i wystawia posiadłość na sprzedaż. O piętnastu latach, już dorosła Rosamonda poślubia niewidomego szlachcica Leonarda. Niestety jej ojciec ginie na morzu. Ojciec Leonarda kupuje Porthgenna Tower, jako dom dla młodej pary. W drodze do tego domostwa Rosamond dowiaduje się, że gdzieś w nieznanej jej posiadłości, w jakimś Mirtowym Pokoju znajduje się ukryta tajemnica. Rozpoczyna się wyścig, kto pierwszy odkryje tajemnice, co ona zawiera i jaki będzie mieć wpływ na dalsze losy bohaterów. Oczywiście czytając tego rodzaju powieści, trzeba przygotować się na bardzo kwiecisty język i plastyczne opisy. Mnie zawsze denerwują egzaltowane bohaterki z wyższych sfer, ich naiwność posunięta jest do głupoty. Jednak świetnie zbudowana intryga i bardzo dobrze budowane napięcie rekompensuje to. Przy okazji barwnie przedstawia epokę wiktoriańską, w której sam żył. Oprócz tego są fantastyczni bohaterowie drugoplanowi, barwni i charakterystyczni. Wątek wyklętego wuja bohaterki, Andrewa Treverton i jego sługi Shrowlema jest przezabawny. Uśmiałam się w czasie dialogu służącej ze swoją matką, gdy opowiadała, co widziała przez dziurkę od klucza. Lubię poczucie humoru autora. „Tajemnica Mirtowego Pokoju” można nazwać prekursorem powieści sensacyjnej, pełną tajemnic, ale też namiętności i miłości.
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na85 miesięcy temu
Panna Lois od czarów Elizabeth Gaskell
Panna Lois od czarów
Elizabeth Gaskell
„Panna Lois od czarów” przenosi nas do czasów, kiedy fanatyczna wręcz pobożność nie wykluczała zabobonnej wiary w czary i siły nadprzyrodzone. Niestety, taka mieszanka stanowiła istną beczkę prochu i niekiedy wystarczyła maleńka iskra, żeby wywołać prawdziwą katastrofę… Historia Lois zaczyna się smutno, lecz z nadzieją na szczęśliwą odmianę losu. Młoda panienka, osierocona przez oboje rodziców udaje się do nieznanego jej wuja do Ameryki, by tam rozpocząć nowe życie. Niestety, nowo poznana rodzina to purytanie, którzy niechętnie witają w swoim progu kuzynkę. Pomimo miesięcy spędzonych w Salem, Lois jakoś nie zdobywa serc krewniaków i prawie każdy w domu ma jej coś do zarzucenia. A to przywiązanie do religii rodziców, a to urodę, którą zwraca na siebie uwagę, a to wreszcie obojętność na umizgi kuzyna. Nawet mała kuzynka Prudence jej nie lubi, bo Lois nie chce jej się dać sterroryzować i nie ulega rozpuszczonemu dziecku we wszystkim. Koniec końców, brak sympatii mści się na niej szybciej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Kiedy córki miejscowego pastora oskarżają indiańską służącą o czary i konszachty z szatanem, ta na torturach podaje kolejne nazwiska „wspólniczek”, te wskazują następne i tym oto sposobem Lois znajduje się w samym środku istnego szaleństwa, które niestety kończy się wyrokami śmierci, wykonywanymi bez chwili zwłoki. Smutny i tragiczny był to czas, kiedy pod przykrywką wyssanych z palca zarzutów niewinne osoby traciły życie, tylko dlatego, że w jakiś sposób naraziły się swoim znajomym, sąsiadom czy członkom rodziny. Bo tak naprawdę właśnie chęć dokuczenia nielubianej osobie bądź pragnienie zemsty za prawdziwe lub urojone krzywdy, wreszcie zwykła zazdrość były powodami oskarżeń, które zebrały śmiertelne żniwo. Cóż, historia jest mało optymistyczna w swojej wymowie i opowiedziana z perspektywy osamotnionej i zaszczutej młodej kobiety, wzbudzającej zwykłe współczucie w czytelniku. Generalnie książka jest niezłym opisem tak zwanej psychozy tłumu i zbiorowej paniki, kiedy pojedyncze głosy rozsądku (jeśli się pojawiają) giną pośród krwiożerczych okrzyków żądnych krwi i ofiar.
Elżbieta - awatar Elżbieta
oceniła na66 miesięcy temu
Opowieści wigilijne. Kolęda prozą Charles Dickens
Opowieści wigilijne. Kolęda prozą
Charles Dickens
Jakiś czas minął od przeczytania “Opowieści wigilijnej”. Udało mi się nabyć przepiękne wydanie z Zysk i S-ka, czterotomowe. Pierwszy tom zawiera czytaną już przeze mnie “Opowieść wigilijną” tutaj w tłumaczeniu, jako “Kolęda prozą” oraz utwór “Nawiedzony”. Książka jest w przekładzie Jerzego Łozińskiego (nie pamiętam w czyim przekładzie czytałam w przeszłości). Wiem, że wokół rzeczonego tłumacza jest sporo kontrowersji odnośnie do “Władcy pierścieni”, których jeszcze nie odhaczyłam na liście lektur przeczytanych, więc w tej materii się nie wypowiem. Mogę jedynie wyrazić swoją opinię o tej książce i jest ona pozytywna. Prawda, zdania są wielokrotnie złożone, nieco zawiłe i napisane ewidentnie w niedzisiejszym stylu, ale halo! Czy nie o to chodzi? Czy nie chodzi o to, żeby czuć klimat, jaki towarzyszył autorowi, gdy go pisał, by oddać ducha tamtych czasów? W mojej ocenie to się udało i bardzo dobrze! Okay, trzeba czasem to samo przeczytać kilka razy, żeby “zczaić”, ale to nie wina tłumacza! To my, ludzie współcześni, żyjący w cywilizacji tak rozbudowanej, jesteśmy tak prości… i tyle. “Opowieść wigilijna” tutaj “Kolęda prozą” - to samo, znane przesłanie. Warto być dobrym, bo dobro rodzi dobro, nawet, jeśli początkowo dajemy od siebie więcej niż otrzymujemy. Pięknie napisane, ciężko się nie wzruszyć widząc przemianę Scrooge'a. “Nawiedzony” - wspaniała, nieznana mi dotąd powieść/opowiadanie, przesłanie podobne, jak w “Kolędzie prozą”, jednak nieco inne. Nie będę spoilerować treści, ale esencję przesłania wyłuszczę, gdyż czytająca ten komentarz osoba nic przez to nie straci - pamięć jest ważna, pamięć o rzeczach dobrych, ale też i o tych złych, gdyż pomimo bólu i trosk umożliwi ona dostąpienie do rzeczy niebywale trudnej jaką jest wybaczenie i odpuszczenie. Brzmi to banalnie, wiem. Ale tak szczerze - wybaczenie (szczere) sobie lub komuś krzywd to nieludzkie wręcz zadanie. Naprawdę najtrudniejsza rzecz na świecie. Polecam gorąco, dodatkowo ilustracje piękne i są to “reprinty” oryginalnych XIX wiecznych. Ode mnie 10/10. Zachęcam do lektury!
Vittore - awatar Vittore
ocenił na101 rok temu
Tajemnice zamku Udolpho Ann Radcliffe
Tajemnice zamku Udolpho
Ann Radcliffe
Ostatecznie średniówera, bo najpierw mnie wkręciła ta książka, ale pod koniec już byłam tak wymęczona, że tylko chciałam ją skończyć. Zwłaszcza, że 850 stron to nie przelewki! Najbardziej mnie wykończyło to, że bohaterowie się tu kręcą jak w kołowrotku. Co chwilę powtarzają te same schematy, zachowania, uczucia, a nawet teksty... Czy ta persona żyje? Nie żyje! O jednak chyba żyje! A nie, nie żyje. Ostatecznie żyje, ale właśnie jest na łożu śmierci xd Problemem tej książki jest tempo. Bo na początku wchodzimy sobie gładko, powolutku w ten świat. Mamy podziwianie natury i krytykę miasta oraz tłumaczenie co jest moralnie pożądane, a co nie. Git. Potem nagle akcja przyspiesza i każdy rozdział kończy się nową dramą, kolejnym lowelasem, duchem albo podejrzeniem morderstwa. I to się mega długo ciągnie. Myślałam, że jak w końcu dojadą do Udolpho to akcja zwolni. Ale nie! Tu też telenowela miała się świetnie. No generalnie whiplash. Choć przynajmniej nie mogę zarzucić, żebym się nudziła. Za to potem owszem, wjechało rozciąganie, nudy i fillery (typu książka, którą Ludovico czyta polując na ducha). Pod koniec trochę już skanowałam wzrokiem, bo miałam tych wszystkich ludzi, gadających w kółko o tym samym, serdecznie dość. Na plus jest to, że przynajmniej wszystkie te telenowelowe wątki się spinają i mają swoje rozwiązanie. Chociaż niektóre wyjaśnienia są naprawdę kretyńskie (piraci, lol). All in all, cieszę się, że się za to wzięłam, ale jeszcze bardziej się cieszę, że po miesiącu wreszcie to mam za sobą. Przy czym moje zmęczenie tą książką może wynikać z mojego literackiego gustu. Ja nie szukam w książkach zaszokowania (dlatego nic mi nie robią thrillery ani Miranda July i jej opisy tamponów),a tu autorka bardzo chciała mnie szokować morderstwem, hazardem i innymi niecnotliwymi występkami. Być może jakbym to czytała 200 lat wcześniej to zmieniłabym śpiewkę, bo mdlałabym z wrażenia. Ale nie sądzę, bo ja ciągle chciałam wrócić do klimatu z pierwszych rozdziałów, kiedy nic się nie działo, tylko gapiliśmy się na drzewa i góry.
symulakrum - awatar symulakrum
ocenił na61 miesiąc temu
Strachy Maria Ukniewska
Strachy
Maria Ukniewska
Strachy nie są jakąś wybitną literacko książką, ale są też ostatnią. Jednak jest bardzo ciekawa, ponieważ narratorką jest siedemnastoletnia dziewczyna tańcząca w teatrze w czasach dwudziestolecia międzywojennego. Książka po raz pierwszy ukazała się w 1938 roku. I choć nie jest to powieść stricte autobiograficzna, to autorka w krótkiej przedmowie wyjaśnia, że sama także tańczyła i napisała ją z tęsknoty za występami. Można więc przypuszczać, że opisane postacie i wydarzenia nie są zupełnie wyssane z palca. Narratorką jest Teresa Sikorzanka, młoda dziewczyna, która dzięki przypadkowi nauczyła się tańczyć i trafiła do zespołu tańca przy prywatnym teatrze w Warszawie. Dziewczyna przez pryzmat swojej pracy opisuje realia życia biedoty miejskiej niedługo przed II Wojną Światową. Jest to bardzo ciekawa perspektywa, bo nie ma zbyt wielu książek, które poruszają tematy związane z byciem biedną kobietą w tamtych latach. 👻 Być tancerką Teresa pochodzi z ubogiej rodziny, w której ojciec – szewc – jest głównym żywicielem. Niestety, nie można o nim powiedzieć, że jest wzorowym rodzicem, i gdy ucieka z kochanką, to Teresa, jako najstarsza córka, musi utrzymać matkę i trójkę rodzeństwa. Dostaje pracę jako “girlsa”, czyli tancerka w zespole wykonującym utwory rewiowe, kabaretowe, a nawet baletowe. Życie tancerki nie było łatwe. Raz, że taka rozrywka przędła cienko, więc często dziewczyny nie dostawały regularnych wynagrodzeń. Bieda aż piszczała. Często żyły w wieloosobowych pokojach, bez bieżącej wody czy ustępów, nie jadły dobrze, zadłużały się wszędzie. Chodziły w jednych zniszczonych butach i starych ubraniach. Dwa, że tancerki miały wtedy opinię panienek lekkich obyczajów. Trudno było się takiej opinii pozbyć, nawet jeśli to tylko stereotyp. 👻 Tak naprawdę było Największą zaletą książki Strachy jest jej autentyczność. Ukniewska pisze, jak mówi. Tu nie było wielkiej redakcji, wyszło, jak wyszło, momentami kwadratowo. Ale to wcale nie przeszkadza, bo wydaje mi się, że autorka nie kolorowała za bardzo swoich wspomnień. Nie tylko bieda jest tłem, ale także niewiedza młodych dziewczyn (a nawet ich matek) na tematy prokreacyjne czy ogólna naiwność i uległość wobec mężczyzn skorych do płacenia za wiadomo co. Ukniewska porusza także temat samego “puszczania się” oraz jego owoców w postaci niechcianych ciąż i tego, co się w takich przypadkach robiło. Bardzo to smutny obrazek. Kobiety nie miały łatwo, oj, nie miały. Dzisiaj jest naprawdę znacznie lepiej, a od tamtych czasów minęło tylko niecałe sto lat. To i dużo i mało jednocześnie. 👻 “Głód zmusza do wszystkiego. Taka jest ohydna siła głodu”. s. 247 Mimo że ogólny obraz ówczesnego życia jest dość przygnębiający, Strachy nie są książką smutną. Teresa radzi sobie, jak umie, choć momentami jej zachowanie prawdziwie irytuje. Ostatecznie jednak wychodzi na prostą, choć życie nadal rzuca jej pod nogi róże, wprawdzie piękne, ale z kolcami.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na613 dni temu
Mała Dorrit Charles Dickens
Mała Dorrit
Charles Dickens
W swoim stylu jednocześnie odsłuchiwałem audiobooka i czytałem tekst zsynchronizowane tłumaczeniem Wacławy Komarnickiej. 70 rozdziałów podzielone na dwa tomy / dwa etapy życia Dorritów. Akcja rozpoczyna się w roku 1826, a głównym jej miejscem jest więzienie dla dłużników-bankrutów zwane Marshalsea w Londynie które według wiki trwało w latach 1373-1842. Dickens zaczynając powieść w 1855 wspomina o nim jako już nieistniejącym. Specyfika więzienia jest taka że dłużnicy mogą zamieszkiwać tam wraz z rodzinami. Tak trafia tam małżeństwo Dorritów z dwójką małych dzieci i jednym dzieckiem w „drodze” tytułową Małą Dorrit która tam się rodzi zostając ochrzczona Dzieckiem Marshalsea. Akcja rozpoczyna się gdy ma 22 lata, a więc tyle lat rodzina mieszka w więzieniu. Członkowie rodziny dłużnika mogą opuszczać mury bez ograniczeń choćby w celach zarobkowych. Na noc więzienie jest zamykane przez dozorcę obecnego w ciągu dnia. Nie spotkałem się jeszcze nigdy w książkach ze sposobem zobaczenia/poznania głównej bohaterki tj. tutaj Małej Dorrit przez głównego bohatera Artura Clennama, który ją widzi pierwszy raz w pewnym miejscu a my o tym nie wiemy do momentu gdy się o to pyta później kilka kartek dalej służącej. Niezwykłe! A sam Artur powraca do Londynu po 20 latach prowadzeniu interesów z ojcem w Chinach. Ojciec umiera więc nie ma kto go dłużej odciągać od ojczyzny. Tyle celem wyjaśnienia podstaw. Czytając kilka poniższych opinii muszę się z nimi nie zgodzić. Są osoby które nie do końca są czarno białe jak William, Fanny, Tattycoram, Janek Chivery ze swoimi nastrojami, Cygan Pancks ze swoją pracą. Odnośnie zarzutu iż brak wzmianki o złożonych pieniądzach przez Artura i Williama, otóż taka wzmianka była. William bezpośrednio o to pytał się pana Merdlea a Artur Pancksa. Wcześniej czytałem Oliwiera i mi się mniej podobał językowo (pisany prawie 20 lat wcześniej) i zbyt częstym zbiegiem okoliczności. Podsumowując książka ma pewne dłużyzny, w drugiej części autor bardziej skupia się na innych oraz przenosi główny teren akcji przez co powieść trochę traci. Główni bohaterowie są celowo bezbarwni i przez to przewidywalni co nie przeszkadza w ich mocnym lubieniu. Do najciekawszych barwnych postaci zaliczam Williama i Fanny Dorrit (ojciec i siostra Małej Dorrit),Florę Casby (dawna miłość Artura),Cygana Pancksa, Rigauda/Blandoisa z jego „Do stu piorunów! Niecierpliwość leży w moim charakterze!”. Przedstawiona postać głównej bohaterki oddanej swemu humorzastemu dumnemu ojcu, obowiązku pracy celem utrzymania rodziny, nie znającej i nie pragnącej żadnych przyjemności z życia, i jej jedyną rozrywką - patrzeniem o zmierzchu ze swego okna na poddaszu na okalające szczyty murów więzienia sprawia że postać głównej bohaterki zapada ckliwie w pamięć. Dickens i tą książką udowadnia swą wielkość i wspaniałe pióro do którego na pewno trzeba dojrzeć aby to docenić.
krissmoon - awatar krissmoon
ocenił na95 miesięcy temu
Moja kuzynka Rachela Daphne du Maurier
Moja kuzynka Rachela
Daphne du Maurier
📖🎧 „Moja kuzynka Rachela” Daphne de Maurier „Są kobiety (...),w zasadzie dobre, które nie z własnej winy sprowadzają na innych ludzi nieszczęście. Czegokolwiek się nie tkną, zamieniają w tragedię.” W XIX wieku w Kornwalii, po śmierci swojego wuja Ambrożego, Filip Ashley ma zostać jego jedynym spadkobiercą. Choć wuj, uważany przez wielu za ekscentrycznego i przede wszystkim odizolowanego człowieka, kilka miesięcy przed śmiercią wyrusza w podróż w głąb Europy. Listy, które przychodziły, kazały sądzić, iż Ambroży popadł w obłęd. Po kilku miesiącach znajomości, choć wcześniej stronił od kobiet, bierze za żonę kuzynkę Rachelę. Niedługo po tym Filip otrzymuje wiadomość o śmierci Ambrożego, a wkrótce także w posiadłości pojawia się Rachela. Piękna i uwodzicielska Rachela staje przed Filipem, którego opiekunem jest jego ojciec chrzestny... Dlaczego Rachela przybyła? Czy to smutek po śmierci Ambrożego, czy też przyświecał jej inny cel? Och, jakże ta pozycja mnie wciągnęła! Mroczna, ale też tajemnicza. Pełna intryg, namiętności, obłędu... Ciekawa postać Racheli, ale także Filipa, który jako młody mężczyzna był dość infantylny i podatny na wszelkie manipulacje. Rachela od samego początku budziła we mnie wątpliwości co do swoich działań i motywacji. Im bardziej Filip jej ufał, tym bardziej ja jej nie ufałam. Każdy jej gest wydawał się przemyślany, a każde słowo jakby miało drugie dno. Historia o słabościach, zagubieniu, o poszukiwaniu. Mroczna i całkowicie oddająca klimat XIX wieku. Na pewno sięgnę po inne książki autorki! Moja ocena: 8/10 #bookreview #mojakuzynkarachela #daphnedemaurier #wydawnictwoalbatros #powiesc
zaczytana_mom_of_3 - awatar zaczytana_mom_of_3
ocenił na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Dom na wrzosowisku

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dom na wrzosowisku