
ArtykułyCzytamy w weekend. 1 maja 2026
LubimyCzytać379
ArtykułyLiteracki fenomen z Zurychu. „Lázár” hitem roku i międzynarodowym sukcesem!
LubimyCzytać1
ArtykułyNajpierw książka, później film - nadchodzące ekranizacje (30.04)
LubimyCzytać3
ArtykułyPrzeczytaj fragment nowej powieści szpiegowskiej Roberta Michniewicza!
LubimyCzytać2
Przywiązania

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Fierce Attachments
- Data wydania:
- 2021-04-14
- Data 1. wyd. pol.:
- 2021-04-14
- Liczba stron:
- 280
- Czas czytania
- 4 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788395797385
- Tłumacz:
- Łukasz Witczak
Kup Przywiązania w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Przywiązania
Zastanawialiście się czasem nad tym jaki wpływ na nasze życie mają nasi krewni, znajomi, środowisko w jakim się wychowaliśmy, czasy w jakich przyszło nam żyć? Jacy bylibyśmy rodząc się w innym kraju, kilkadziesiąt lat wcześniej lub później? Oczywiście że ma to znaczenie, inna sprawa jak sami pokierujemy naszym dorosłym już życiem. "Vivian Gornick, urodzona w 1935 roku na Bronksie, wychowana w żydowskiej rodzinie o zdecydowanie lewicowych sympatiach i od wczesnej młodości żarliwie poszukująca własnego, nienarzuconego przez otoczenie sensu życia, miała stać się tego zrywu wybitną kronikarką." Autorka opisała swoje życie z matką, przywiązanie oraz relacje pomiędzy nimi. Po śmierci ojca autorki jej matka pogrąża się w żałobie, z której nigdy tak naprawdę nie wychodzi, nie potrafi czy też nie chce. To wszystko ma wpływ na życie młodszej kobiety, na jej związki z mężczyznami, na to jaką kobietą się stała. Biorąc pod uwagę różnicę pokoleń oraz lata które opisuje, relacja matka - córka była dość trudna. Oprócz wspomnień o matce, opowiada o innych ludziach, których znała, o sąsiadach, nauczycielach, mężczyznach z którymi się spotykała, oraz o swoim ukochanym Nowym Jorku. Opowiada o tym wszystkim z okrutną szczerością, autoironią ale też momentami z humorem. Książkę czyta się bardzo dobrze, można poczuć klimat ówczesnego życia w tym wielokulturowym mieście. Polecam ten tytuł waszej uwadze.
Oceny książki Przywiązania
Poznaj innych czytelników
1124 użytkowników ma tytuł Przywiązania na półkach głównych- Chcę przeczytać 627
- Przeczytane 484
- Teraz czytam 13
- Posiadam 104
- 2021 33
- 2022 23
- 2023 15
- Ulubione 13
- 2025 7
- Do kupienia 5
Tagi i tematy do książki Przywiązania
Inne książki autora

Czytelnicy Przywiązania przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Przywiązania


Czytamy w weekend

Kwietniowy numer dwumiesięcznika „Książki. Magazyn do czytania” już w kioskach!
Cytaty z książki Przywiązania
Idziemy do łóżka z fantazjami, a budzimy się z rzeczywistością.
Idziemy do łóżka z fantazjami, a budzimy się z rzeczywistością.
...wszystko zawsze konczy sie zle, ale jest cos wznioslego w katastrofie. W moich fantazjach chodzilo wlasnie o tragizm. Bycie "w tragedii" ratowalo od przyziemnych bolączek wlasnego zycia. Uwazalam je za pozbawione znaczenia. Ocalenie od bezsensu bylo wszystkim".
...wszystko zawsze konczy sie zle, ale jest cos wznioslego w katastrofie. W moich fantazjach chodzilo wlasnie o tragizm. Bycie "w tragedii" ...
Rozwiń ZwińNieszczęście musi dojść do głosu, żeby cokolwiek mogło się zmienić.
Nieszczęście musi dojść do głosu, żeby cokolwiek mogło się zmienić.









































Opinie i dyskusje o książce Przywiązania
Dopiero czytając Posłowie Julii Fiedorczuk uzmysłowiłam sobie, że to w zasadzie książka historyczna. Wszak dzieciństwo autorki wypadało w latach 40-tych ubiegłego wieku. Zapewne dlatego w tekście Vivian Gornick nie bardzo umiałam znaleźć coś ciekawego i poruszającego. Oglądanie cudzego życia przez dziurkę od klucza, w tym wypadku, nie było na tyle egzotyczne, a z drugiej strony na tyle uniwersalne żeby mogło mnie zainteresować. Może dopiero ostatnie dwie czy trzy strony zbliżyły się do czegoś wartego mojej uwagi. Dla mnie całość męcząca i jakaś taka oślizgła jeśli chodzi o stosunki między postaciami.
Dopiero czytając Posłowie Julii Fiedorczuk uzmysłowiłam sobie, że to w zasadzie książka historyczna. Wszak dzieciństwo autorki wypadało w latach 40-tych ubiegłego wieku. Zapewne dlatego w tekście Vivian Gornick nie bardzo umiałam znaleźć coś ciekawego i poruszającego. Oglądanie cudzego życia przez dziurkę od klucza, w tym wypadku, nie było na tyle egzotyczne, a z drugiej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaskakująco osobista książka, choć bynajmniej nie ekshibicjonistyczna, poświęcona głównie niełatwym relacjom z matką. No i z mężczyznami - w takiej kolejności, nie tylko chronologicznej…
Zapewne będę w mniejszości, gdy napiszę, że mimo całej błyskotliwej narracji, mojej ulubionej przewrotnej ironii pełnej, bardziej jednak do mnie trafiła poprzednia rzecz Gornick, czyli “Kobieta osobna i miasto” - i to nie tylko dlatego że tam było więcej Nowego Jorku.
Tu największą wartością są gorzkie-słodkie dyskusje narratorki z matką (niestety, dość toksyczną osobą),które niekiedy przekształcają się w całkiem niezłe awantury i wzajemne obrażania się. To bardzo dynamiczna relacja. “Nieraz przez kilka lat panuje między nami coś w rodzaju zmęczonego odprężenia. Potem wraca gniew jasny i gorący”.
Inna rzecz, że obie strony mają nieco racji w tej odwiecznej sztafecie pokoleń kobiecych.
“– Dlaczego nie znajdziesz sobie sympatycznego mężczyzny, z którym byłabyś szczęśliwa? - pyta mnie mama. – Prostego i dobrego, nie intelektualistę ani filozofa”.
Matka to dla niej “wytrawny miejski piechur, (ale i łowczyni miejsc siedzących w metrze)”.
Dla mnie nad wszystkim dominuje tu jednak pięknie plastyczny obraz żydowskiego życia w Bronxie sprzed kilkudziesięciu lat, z niezwykłymi typami ludzkimi, ekscentrykami, dziwakami, przemocowcami. Tę część uważam za najlepszą, ukazującą niełatwe bogactwo ówczesnej mieszanki rasowo-narodowościowo -kulturowej.
“Bronx był mozaiką etnicznych księstewek najechanych przez obcy element: pięć kwartałów, gdzie dominowali a to Włosi, a to Irlandczycy, a to Żydzi, ale każdy rewir żydowski miał swoją mniejszość irlandzką, a włoski żydowską”.
“W naszej kamienicy mieszkali sami Żydzi, nie licząc irlandzkiej rodziny na parterze, rosyjskiej na drugim piętrze i polskiego dozorcy. Rosjanie byli wysocy i milkliwi, wchodzili i wychodzili w aurze tajemnicy. Wszyscy Irlandczycy byli chudzi, mieli jasne włosy niebieskie oczy, wąskie usta i zamknięte twarze. Oni też przemykali wśród nas jak cienie. Podobnie dozorca i jego żona trzymali się na uboczu. Nigdy do nikogo nie odzywali się pierwsi. Oto główny, jak mi się zdaje, efekt bycia w mniejszości: człowiek cichnie”.
A to jeszcze te czasy, i środowiska, gdy kobieta jest funkcją swojego mężczyzny i głównie pod tym kątem oceniana.
“Matka jest prawdziwym więźniem swojego środowiska, swoich czasów, które zakazywały kobietom samorealizacji”. Córka jest już zupełnie innego pokolenia, dla którego najważniejsza jest samorealizacja. I to zarzewie nieusuwalnego konfliktu towarzyszy nam w zasadzie przez wszystkie lata, które razem z nimi przeżywamy. “Nie mam dobrej relacji z mamą, a niekiedy, w miarę jak powiększa się nasz życiowy bagaż, zdaje się ona jeszcze pogarszać. Tkwimy uwięzione w ciasnym tunelu bliskiej, intensywnej znajomości”.
Fascynujący jest portret sąsiadki Nettie, która sama kształtuje swoje życie, co u kołtuńskich mieszkańców kamienicy wywołuje przewidywalne reakcje.
“Jej krok był niespieszny i rozmyślny. Ruszała raz jednym, raz drugim udem, kołysząc biodrami. Dla każdego było jasne, że ta kobieta donikąd nie idzie, że chodzi dla chodzenia, by poczuć efekt, jaki wywiera na przechodniach. Jej chód stale przypominał o ciele ukrytym pod ubraniem. Mówił: +To ciało ma moc budzenia apetytów+. Nie było drugiej takiej jak ona”.
“Zarówno mężczyźni, jak i kobiety patrzyli na nią chciwie. To było straszne. Emocje, jakie wzbudzała, stanowiły raczej karę niż nagrodę. Przerażało mnie to, jak ludzie na nią patrzą – mężczyźni okrutnie, kobiety gniewnie. Wydawało mi się, że grozi jej niebezpieczeństwo”.
“Ona sama, rzecz jasna, nie znała strachu. Erotyczna perfidia tkwiła w niej głęboko nierozerwalnie. (..) Budzenie pożądania było jedynym znanym jej sposobem na poprawę własnego samopoczucia.
Wiedziała, że kiedy kołysze biodrami, unosi leniwie powieki albo przeciąga zmysłowo dłonią po rudych włosach, w męskich lędźwiach budzi się nadzieja. Wiedziała tylko tyle i aż tyle”.
Po latach Nettie pada ofiarą raka…
– Ona gniła od środka – oznajmiła mama. – Przeżarło ją. Ci mężczyźni ją przeżarli.
– Mamo, na litość boską! Naprawdę w to wierzysz? Uważasz że, można dostać raka od seksu?
– A n a c o u m a r ł a, j a k n i e n a r a k a?”.
Albo taka piękna rozmowa matki z córką:
“– Co robią homoseksualiści?
– To samo co ty, mamo.
– To znaczy?
– Bzykają się tak jak ty.
– Ale jak oni to robią? Gdzie?
– W tyłek.
– To musi boleć.
– Czasami tak. Zazwyczaj nie.
– Czy oni się żenią? – pyta ze śmiechem.
– Niektórzy. Większość nie.
– Czy są samotni?
– Tak samo jak my mamo”.
“Pamiętasz Druckerową? Mówiła że gdyby nie papieros w trakcie stosunku z mężem, wyskoczyłaby z okna. A Zimmermanową, tą po drugiej stronie? Wydali ją za mąż, jak miała 16 lat, szczerze faceta nie znosiła(...) Mężczyźni z Europy. To były zwierzęta. Po prostu zwierzęta”.
“Przez 25 lat nie mogłam się pozbyć wrażenia, że mama nic nie robi, tylko leży w półmroku na kanapie, trzyma rękę na czole i mamrocze: +Nie wytrzymam+. Co zresztą okazało się nieprawdą”.
“Miało się wrażenie, że pracuje wyłącznie po to, by móc się pod wieczór oddać rozpaczy, wiernie jej oczekującej na końcu obowiązkowej przeprawy przez trudy dnia codziennego. W weekendy, rzecz jasna, depresja trwała nieprzerwanie”.
Wiele zmienia nagła śmierć ojca Autorki.
“Wdowieństwo otworzyło mamie drogę do wyższej formy istnienia.(...) Opłakiwanie taty stało się jej zawodem, jej tożsamością, jej maską społeczną”.
“To mama była centralną postacią tego dramatu, reszta kręciła się na obrzeżach. Można powiedzieć że jej spektakularna strata pochłonęła nas wszystkich; z pełnoprawnych żałobników zmieniliśmy się w świadków cudzej żałoby (...) Śmierć taty stała się religią, źródłem obrządku i doktryny. Figura kobiety, która utraciła miłość swojego życia, stała się dla mamy nową ortodoksją, której przestrzegała z talmudyczną dokładnością”.
BTW: Tym bardziej było to nienormalne, że po śmierci ojca musiała spać z matką przez rok w jednym łóżku….
“Wołała wtedy moje imię i krzyczała: +Sierota! Mój Boże, jesteś sierotą!+ Nikt nie miał odwagi jej przypomnieć że według tradycji żydowskiej sierotą zostawało się po śmierci matki; dziecko bez ojca było tylko półsierotą”.
Niestety, matka miała poważne kompleksy wobec wykształconej córki. “Ilekroć zaczynałam zdanie, którego nie dało się skończyć bez trzykrotnego złożenia, w jej oczach pojawiały się iskry zwierzęcej chytrości. Te iskry wzniecały w niej gniew, który rozpalał się w szał.(..) +Mów do mnie po ludzku!+”.
“Zawsze po cichu liczyła, że tym razem będzie inaczej że wreszcie usłyszy ode mnie historię przypominającą jej własną, taką, które ją pokrzepi, a nie wprawi w zdumienie i zakłopotanie”.
Pokornie upraszam o wybaczenie, ale część o nieudanym małżeństwie Autorki to chyba najnudniejszy fragment książki. “Teoretycznie zgadzaliśmy się co do wszystkiego, lecz w codziennym życiu jakoś nigdy się nie zdarzało, abyśmy równocześnie pragnęli tej samej rzeczy”. Reszta narracji to opisywanie, czy raczej: analizowanie, relacji z kolejnymi facetami, co także nie wydało mi się porywające.
Wyciszający koniec nieco elegijny, gdy “Mama nie wygląda ani młodo, ani staro; wydaje się co najwyżej pochłonięta grozą widoku. (...) - Całe życie przeleciało – mówi cicho. Mój ból jest tak wielki, że nie mam odwagi go poczuć.(...) Potem siedzimy w milczeniu, dwie kobiety niezaplątane w supeł rozmowy, lecz jedynie patrzące w półmrok bezpowrotnie mi utraconego życia”.
“Bez końca włóczymy się razem po ulicach Nowego Jorku. (...) Nie przepadamy za sobą podczas tych spacerów, czasem się na siebie gniewamy, ale nasze włóczęgostwo trwa w najlepsze. (...) Nie znosi jedynie teraźniejszości; gdy tylko teraźniejsze staje się przeszłością, mama z miejsca się w niej zakochuje. Opowieść za każdym razem jest taka sama i jednocześnie inna, bo jestem coraz starsza i zawsze przychodzi mi do głowy pytanie, którego nigdy wcześniej nie zadałam”.
“Nie zależy nam już tak bardzo jak dawniej na sprawiedliwości. Nasza animozja stała się mniej zajadła”.
Zaskakująco osobista książka, choć bynajmniej nie ekshibicjonistyczna, poświęcona głównie niełatwym relacjom z matką. No i z mężczyznami - w takiej kolejności, nie tylko chronologicznej…
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapewne będę w mniejszości, gdy napiszę, że mimo całej błyskotliwej narracji, mojej ulubionej przewrotnej ironii pełnej, bardziej jednak do mnie trafiła poprzednia rzecz Gornick, czyli...
Lata 80-te ubiegłego wieku, Nowy Jork, Vivien Gornick (ur. w 1935r.) uznana artystka, pisarka, re-porterka, intelektualistka, feministka coraz częściej zastanawia się nad własna tożsamością i tym co ukształtowało ją jako człowieka. Wracają obrazy korzeni i dawnej siebie - dziewczynki, nimfetki, kobiety.
,,Przywiązania” to próba udramatyzowania jednej myśli która gnębi pisarkę: ,, Dlaczego, chociaż zawsze pragnęłam być inna niż moja matka, jestem taka jak ona?”
Autorka szukała autentyczności, wolności wyboru własnej drogi, prawa do popełniania swoich błę-dów. Znajduje fatum. ,,Gdy kobieta coś musi jej życie jest jakby bardziej ludzkie”.
Pisarstwo Gornick to refleksja nad życiem rozumianym na kształt procesu tworzenia dzieła sztuki. Nieustanne, niespełnione poszukiwanie adekwatności myśli i dzieła. Doskonałości nigdy nie osią-gniemy pozostaje czerpanie radości z samych poszukiwań prawdy o sobie.
Vivian Gornick dzięki talentowi pisarskiemu z surowego materiału życia potrafi wydobyć mądrość, coś co czytelnik może uznać za ważne, pouczające, własne.
Szczere do bólu, kobiece spojrzenie na poszukiwanie znaczenia ,,Ja”. Wymagająca, trudna proza. Warto przeczytać.
Powyższe to wyciąg z obszerniejszej recenzji, którą znajdziecie tutaj: https://wojciechprzychodzki.blogspot.com/2026/02/
Lata 80-te ubiegłego wieku, Nowy Jork, Vivien Gornick (ur. w 1935r.) uznana artystka, pisarka, re-porterka, intelektualistka, feministka coraz częściej zastanawia się nad własna tożsamością i tym co ukształtowało ją jako człowieka. Wracają obrazy korzeni i dawnej siebie - dziewczynki, nimfetki, kobiety.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Przywiązania” to próba udramatyzowania jednej myśli która gnębi...
Część poświęcona dzieciństwu - bardzo ciekawa, część dotycząca dorosłego życia miłosnego autorki - średnio interesująca.
Część poświęcona dzieciństwu - bardzo ciekawa, część dotycząca dorosłego życia miłosnego autorki - średnio interesująca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Przywiązania” okazały się dla mnie rozczarowaniem. Choć książka jest przedstawiana jako głęboki memuar o relacji matki i córki, w praktyce jest to zbiór bardzo eseistycznych rozważań, które nie wciągnęły mnie ani emocjonalnie, ani fabularnie. Bohaterka pozostawała mi odległa, a jej refleksje — mało przekonujące. Zamiast poruszającej historii dostałam narrację, która momentami wydawała się przeintelektualizowana i nużąca. Mimo niewielkiej objętości czytało mi się ją ciężko i niestety szybko zapomnę, że w ogóle przez nią przeszłam.
„Przywiązania” okazały się dla mnie rozczarowaniem. Choć książka jest przedstawiana jako głęboki memuar o relacji matki i córki, w praktyce jest to zbiór bardzo eseistycznych rozważań, które nie wciągnęły mnie ani emocjonalnie, ani fabularnie. Bohaterka pozostawała mi odległa, a jej refleksje — mało przekonujące. Zamiast poruszającej historii dostałam narrację, która...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Przywiązania" Vivian Gornick to opowieść o drodze matki i córki na dwóch płaszczyznach: czasu i przestrzeni. Poruszają się one w obszarze gąszczu ulic Nowego Jorku, jak również w obszarze pamięci o tym, co ukształtowało ich wspólne życie. Jest to podróż pełna napięcia, bólu, zawiści, niedopowiedzeń, rozczarowań, odrobiny czułości i niewytlumaczalnie silnego przywiązania, które dominują w relacji dwóch kobiet. Pierwsza połowa powieści, w której narracja krąży wokół bardzo ciekawych kobiecych postaci, sąsiadek głównej bohaterki z kamienicy na Bronksie, jest rewelacyjna. Kobiety te to punkty odniesienia, wokół których formuje się tożsamość najpierw małej dziewczynki, potem młodej kobiety. Druga zaś część historii, skupiająca się na relacjach z mężczyznami już mnie odrobinę nużyła, mimo że toksyczne związki w dorosłym życiu, jasno wynikały z przeżyć bohaterki w dzieciństwie.
"Przywiązania" są na pewno pozycją bardzo wartościową, wplatająca pierwiastek autobiograficzny w myśl feministyczną. Gornick z ogromnym talentem uważnej obserwatorki snuje swoją spokojną i wyważoną narrację. Książka jest bardzo intymna i osobista, zdecydowanie warta uwagi i polecam szczególnie osobom, które interesują się feminizmem i jego przedstawicielkami.
"Przywiązania" Vivian Gornick to opowieść o drodze matki i córki na dwóch płaszczyznach: czasu i przestrzeni. Poruszają się one w obszarze gąszczu ulic Nowego Jorku, jak również w obszarze pamięci o tym, co ukształtowało ich wspólne życie. Jest to podróż pełna napięcia, bólu, zawiści, niedopowiedzeń, rozczarowań, odrobiny czułości i niewytlumaczalnie silnego przywiązania,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Fierce Attachments” - tak brzmi angielski tytuł wydanej w 1987 r. książki Vivian Gornick. W wydaniu polskim „Przywiązania” są pozbawione przymiotnika „fierce” oznaczającego coś zaciekłego, dzikiego, ostrego, być może również pełnego emocji i żarliwego. Oryginalna wersja to coś więcej niż łagodnie i swojsko brzmiące „przywiązania”, które z góry kojarzą się z czymś dobrym, przyjemnym, dającym bezpieczeństwo i spokój. Czy nie taka właśnie powinna być relacja córki z matką? Powinność to kolejne słowo, w którym uwięzione są w swoich rolach dwie kobiety: matka i córka. Wciąż jeszcze próbujące odnaleźć właściwą równowagę w tej często, enigmatycznie klucząc, skomplikowanej relacji.
Vivian Gornick ujmuje to wprost:
„ Nie mam dobrej relacji z mamą, a niekiedy, w miarę jak powiększa się nasz życiowy bagaż, zdaje się ona jeszcze pogarszać. Tkwimy uwięzione w ciasnym tunelu bliskiej, intensywnej znajomości. Nieraz przez kilka lat panuje między nami coś w rodzaju zmęczonego odprężenia. Potem wraca gniew, jasny i gorący”[1].
Czterdziestopięcioletnia córka (rozwódka) i siedemdziesięciosiedmioletnia matka (wdowa) mają swój rytuał – spacerują razem ulicami Nowego Jorku. Mieszkają od jakiegoś czasu niedaleko od siebie - na Manhattanie, a te wędrówki to jeden ze sposobów na wspólne spędzanie czasu. Spacery odbywają w lepszej lub gorszej atmosferze. Bywa smutno, irytująco, niekiedy nawet zabawnie. Czasem się złoszczą, ale często prowadzą rozmowy o przeszłości i przywołują wspomnienia, znane córce i wielokrotnie powtarzane, do których sama zresztą prowokuje matkę nowymi pytaniami. Opowieści matki nie zmieniają się. Ich interpretacja bywa jednak czasami inna niż przed laty.
Vivian Gornick spędziła dzieciństwo w latach 40. i 50. w kamienicy zamieszkanej przez żydowskie rodziny na wielonarodowościowym Bronxie, który „Był mozaiką etnicznych księstewek najechanych przez obcy element: po cztery, pięć kwartałów, gdzie dominowali a to Włosi, a to Irlandczycy, a to Żydzi, ale każdy rewir żydowski miał swoją mniejszość irlandzką, a włoski żydowską”[2] .
Wracamy do tych miejsc razem z bohaterkami, żeby spojrzeć na nie oczami córki. Przypomnieć sobie atmosferę żyjących blisko siebie rodzin, widzianych przez małą Vivian przez pryzmat niepracujących matek-kobiet i ich codziennych sąsiedzkich relacji. Wraca trudne doświadczenie śmierci ojca kilkunastoletniej autorki, traumatyczne głównie z powodu rozłożonej na wiele lat żałoby matki. Żałoby przeżywanej intensywnie i bezlitośnie. Wspomnienia są dla Gornick formą autoterapii i próbą zrozumienia źródła jej niepokojów i przyczyn nieudanych związków. Są też polem, na którym ścierają się dwie silne osobowości. Obie są samotne: matka z wyboru, córka z powodu problemów z utrzymaniem na dłużej bliskich relacji z mężczyznami, których spotyka.
„Przebiegłam pamięcią po swoich związkach (…) Zdawali się tacy różni, ale nie wyciągnęłam z tych przywiązań żadnej nauki, wszystkie były ucieczką. To było prawie tak, jakbym wybierała sobie mężczyzn, którzy zapewnią mi powrót do punktu wyjścia – do stanu depresji i bezwładu spowodowanego miłosnym fiaskiem”[3].
Matka i córka mają siebie, a raczej są na tę relację skazane. Sprawia im wiele bólu, jednak bardziej identyfikujemy się z córką, na której zdaje się cały czas spoczywać większa odpowiedzialność.
Z upływem czasu, kiedy trudno już ignorować wiedzę o pewnym z góry określonym, czasie trwania wszystkich związków, coraz trudniej jest znosić niemożliwość zrozumienia siebie nawzajem, chociaż nie można nie zauważyć wzajemnych ustępstw i podejmowanych prób.
„Potem siedzimy w milczeniu, dwie kobiety niezaplątane w supeł rozmowy, lecz jedynie patrzące w półmrok bezpowrotnie utraconego życia. Mama nie wygląda ani młodo, ani staro; wydaje się co najwyżej pochłonięta grozą widoku. Nie wiem jak ja wyglądam w jej oczach”[4].
Podziwiam autentyczność, szczerość i literacką sprawność autorki, która pozwoliła jej tak umiejętnie przekazać uniwersalną prawdę, którą odnaleźć można w tej historii. Amerykańskie dekoracje – atmosferę Nowego Jorku z lat 80., czy obrazki z życia żydowskiej społęczności z Bronxu z łatwością można zastąpić współczesną Warszawą lub dowolnym miejscem i czasem. Vivian Gornick jest doskonałą narratorką, jej opowieść jest zajmująca, a my wierzymy w nią bez zastrzeżeń. Nie brakuje tu również ironicznego dowcipu, śmiechu przez łzy, scenek z życia rodzinnego i sąsiedzkiego, ale przede wszystkim śmiałej analizy uczuć, również tych których się z reguły nie ujawnia. Autentyczność i bezpretensjonalność to jest to, co mnie, jak wielu innych czytelników, najbardziej uwodzi w takich historiach. Sposób w jaki pisze Vivian Gornick najłatwiej jest mi porównać do prozy Joan Didion lub Annie Ernaux i z pewnością zaliczę ją do swoich najciekawszych lektur ostatnich miesięcy.
[1] Vivian Gornick, „Przywiązania”, przeł. Łukasz Witczak, wyd. Filtry, 2021, s.8.
[2] Tamże, s. 13.
[3] Tamże, s. 249.
[4] Tamże, s. 254.
Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.
Recenzja zamieszczona na innym portalu czytelniczym.
„Fierce Attachments” - tak brzmi angielski tytuł wydanej w 1987 r. książki Vivian Gornick. W wydaniu polskim „Przywiązania” są pozbawione przymiotnika „fierce” oznaczającego coś zaciekłego, dzikiego, ostrego, być może również pełnego emocji i żarliwego. Oryginalna wersja to coś więcej niż łagodnie i swojsko brzmiące „przywiązania”, które z góry kojarzą się z czymś dobrym,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toVivian to prekursorka dziennikarstwa osobistego. Wspaniale poprzez własne doświadczenia opisuje świat i zjawiska. W "Przywiązaniach" skupia się na relacji z matką, która jest trudna, wręcz toksyczna. Ta relacja kształtuje całe jej życie, kładzie się cieniem na jej późniejszych związkach z mężczyznami. Pomimo wszystko kobiety nie potrafią żyć bez siebie. Kłócą się, obwiniają nawzajem, nie potrafią spojrzeć na siebie z czułością. Bolały mnie słowa, wypowiadane przez matkę Vivian, a z drugiej strony rozumiałam jej cierpienie. Warto zanurzyć się w tą historię.
Vivian to prekursorka dziennikarstwa osobistego. Wspaniale poprzez własne doświadczenia opisuje świat i zjawiska. W "Przywiązaniach" skupia się na relacji z matką, która jest trudna, wręcz toksyczna. Ta relacja kształtuje całe jej życie, kładzie się cieniem na jej późniejszych związkach z mężczyznami. Pomimo wszystko kobiety nie potrafią żyć bez siebie. Kłócą się, obwiniają...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzywiązania to niezwykle przenikliwa opowieść o relacji matki i córki, spleciona z osobistymi wspomnieniami, refleksjami i miejskimi wędrówkami po Nowym Jorku. Vivian Gornick z ogromną szczerością przygląda się emocjonalnym więzom, które – choć czasem trudne, duszące i pełne napięć – pozostają źródłem tożsamości i siły.
To książka o tym, jak kształtują nas bliskie relacje – te, z których chcemy uciec, ale i te, do których nieustannie wracamy. Gornick mistrzowsko łączy esej z autobiografią, tworząc uniwersalną opowieść o kobiecej niezależności, samotności i potrzebie zrozumienia siebie poprzez drugiego człowieka.
Przywiązania to niezwykle przenikliwa opowieść o relacji matki i córki, spleciona z osobistymi wspomnieniami, refleksjami i miejskimi wędrówkami po Nowym Jorku. Vivian Gornick z ogromną szczerością przygląda się emocjonalnym więzom, które – choć czasem trudne, duszące i pełne napięć – pozostają źródłem tożsamości i siły.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo książka o tym, jak kształtują nas bliskie relacje...
Ciekawa, warto przeczytać
Ciekawa, warto przeczytać
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to