W górach szaleństwa - Tom 1

Okładka książki W górach szaleństwa - Tom 1 autorstwa François Baranger, H.P. Lovecraft
Okładka książki W górach szaleństwa - Tom 1 autorstwa François Baranger, H.P. Lovecraft
H.P. LovecraftFrançois Baranger Wydawnictwo: Vesper Cykl: W górach szaleństwa (tom 1) Seria: Lovecraft w ilustracjach Barangera horror
64 str. 1 godz. 4 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Cykl:
W górach szaleństwa (tom 1)
Seria:
Lovecraft w ilustracjach Barangera
Tytuł oryginału:
At the Mountains of Madness / Les Montagnes hallucinées illustré - Partie 1
Data wydania:
2020-05-13
Data 1. wyd. pol.:
2020-05-13
Liczba stron:
64
Czas czytania
1 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377313503
Tłumacz:
Maciej Płaza
„Gdy spoglądaliśmy w dół na to zawrotne widowisko, na usta cisnęły nam się najróżniejsze fantastyczne określenia…”

Arkham, rok 1933. Wybitny geolog profesor Dyer dowiaduje się o planowanej wyprawie na Antarktydę, która za cel obiera sobie ten sam rejon, który on sam eksplorował dwa lata wcześniej. W nadziei, że uda się odwieść organizatorów od tych zamiarów, Dyer postanawia szczegółowo opisać tragiczne wydarzenia, jakie miały tam miejsce, a które w obawie, że zostanie uznany za szaleńca, zataił w raporcie z ekspedycji. Wówczas to, z początkiem lata, statki wynajęte przez Uniwersytet Miskatonic przybyły na mroźny kontynent, przywożąc ze sobą grupę czterech profesorów i szesnastu studentów. Na pierwsze odkrycia nie trzeba było długo czekać, a zaintrygowany obiecującymi wynikami odwiertów biolog wyprawy, profesor Lake, postanawia spenetrować sieć jaskiń. Po kilku dniach nadaje radiowy komunikat, w którym informuje pozostałych naukowców o odkryciu zadziwiających okazów skamielin niezwykle starego, nieznanego gatunku. Kiedy straszliwa burza przerywa komunikację, a Lake nie daje znaku życia, Dyer przeczuwając najgorsze, wyrusza na pomoc naukowcowi. To, co odkrył, przekroczyło jego najśmielsze przypuszczenia – krajobrazy zamarzniętych pustyń, niewyobrażalnych stworzeń tkwiących od milionów lat w stanie hibernacji, niesamowitych struktur geometrycznych umiejscowionych na szczycie czarnych gór wyższych niż Mount Everest…

Ta niedługa historia Lovecrafta zainspirowała całe pokolenia autorów, a także twórców filmowych, od Johna Carpentera, reżysera „The Thing”, po Guillermo del Toro, który marzy o przeniesieniu tej historii na ekran.
Średnia ocen
8,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W górach szaleństwa - Tom 1 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki W górach szaleństwa - Tom 1 i



1825
403
280

Opinia społeczności książki W górach szaleństwa - Tom 1i



Książki 1177 Opinie 227

Oceny książki W górach szaleństwa - Tom 1

Średnia ocen
8,3 / 10
191 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce W górach szaleństwa - Tom 1

avatar
847
317

Na półkach:

Klasyczne opowiadanie połączone z grafikami. Zacnie, klimatycznie, obrazy potęgują uczucie niepokoju, chociaż to dopiero wstęp:)

Klasyczne opowiadanie połączone z grafikami. Zacnie, klimatycznie, obrazy potęgują uczucie niepokoju, chociaż to dopiero wstęp:)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
843
299

Na półkach:

Mimo że nie jestem fanem literatury fantastycznej, dałem radę. Podziwiam fantazję autora, aby stworzyć takie opisy i klimat. Raził mnie nieco archaiczny język, ale książka powstała wiele lat temu. Na pewno byłby to znakomity pomysł na film z dzisiejszymi możliwościami symulacji komputerowych.

Mimo że nie jestem fanem literatury fantastycznej, dałem radę. Podziwiam fantazję autora, aby stworzyć takie opisy i klimat. Raził mnie nieco archaiczny język, ale książka powstała wiele lat temu. Na pewno byłby to znakomity pomysł na film z dzisiejszymi możliwościami symulacji komputerowych.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
109
1

Na półkach: ,

Krótko: ilustracje świetne, tekst rozczarowuje. Autor użył dużego zagęszczenia słów typu "przerażający, zły, szalony" odmienianych przez wszystkie przypadki. Nie przełożyło się to niestety na klimat. Nie czuję ani przedwiecznego zła, ani przerażenia, jedynie irytację. Ocena wysoka ze względu na oprawę graficzną.

Krótko: ilustracje świetne, tekst rozczarowuje. Autor użył dużego zagęszczenia słów typu "przerażający, zły, szalony" odmienianych przez wszystkie przypadki. Nie przełożyło się to niestety na klimat. Nie czuję ani przedwiecznego zła, ani przerażenia, jedynie irytację. Ocena wysoka ze względu na oprawę graficzną.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

652 użytkowników ma tytuł W górach szaleństwa - Tom 1 na półkach głównych
  • 415
  • 232
  • 5
174 użytkowników ma tytuł W górach szaleństwa - Tom 1 na półkach dodatkowych
  • 121
  • 17
  • 12
  • 8
  • 6
  • 6
  • 4

Inne książki autora

Okładka książki Widmo nad Innsmouth François Baranger, H.P. Lovecraft
Ocena 8,5
Widmo nad Innsmouth François Baranger, H.P. Lovecraft
Okładka książki Widmo nad Innsmouth H.P. Lovecraft, Gou Tanabe
Ocena 8,1
Widmo nad Innsmouth H.P. Lovecraft, Gou Tanabe
Okładka książki Czyhający w progu August Derleth, H.P. Lovecraft
Ocena 7,0
Czyhający w progu August Derleth, H.P. Lovecraft
Okładka książki Weird Fiction: An Antology D. K. Broster, Arthur Conan Doyle, W.W. Jacobs, R.M. James, Vernon Lee, H.P. Lovecraft, Edgar Allan Poe, May Sinclair, Edith Wharton
Ocena 9,0
Weird Fiction: An Antology D. K. Broster, Arthur Conan Doyle, W.W. Jacobs, R.M. James, Vernon Lee, H.P. Lovecraft, Edgar Allan Poe, May Sinclair, Edith Wharton
H.P. Lovecraft
H.P. Lovecraft
Amerykański pisarz, autor opowieści grozy (weird fiction) i fantasy, twórca mitologii Cthulhu. Jest jednym z prekursorów fantastyki naukowej, opowiadania utrzymane w tej konwencji wprowadzają znaczną część istot znanych z jego mitologii (zwanej potocznie „mitologią Lovecrafta” lub „mitologią Cthulhu”). Lovecraft urodził się 20 sierpnia 1890 w domu nr 194 na Angell Street w Providence. Był jedynym dzieckiem Winfielda Scotta Lovecrafta, komiwojażera, sprzedającego kamienie szlachetne i Sary Susan Lovecraft (de domo Phillips). Jego rodzice pobrali się, mając po trzydzieści lat. Kiedy Lovecraft miał trzy lata, jego ojciec podczas spotkania służbowego w chicagowskim hotelu popadł w głęboką psychozę. Po niedługim czasie senior powrócił do Providence. Na miejscu został skierowany do lokalnego szpitala, gdzie pozostał aż do swojej śmierci w 1898 r.. Młody Lovecraft przez całe swoje życie podtrzymywał, że jego ojciec zmarł w wyniku powikłań po wycieńczeniu psychicznym. Naukowcy przypuszczają, że zgon Winfielda Scotta Lovecrafta był wynikiem paraliżu ciała po zarażeniu się kiłą. Historycy zajmujący się badaniem przeszłości H.P. Lovecrafta nie wiedzą, czy kiedykolwiek miał on pojęcie o rzeczywistych problemach zdrowotnych swojego ojca. Po hospitalizacji ojca Lovecraft był wychowywany przez swoją matkę, dwie ciotki (Lillian Delorę Phillips i Annie Emeline Phillips) oraz dziadka, Whipple’a Van Burena – amerykańskiego biznesmena. W piątkę zamieszkiwali rodzinny dom w Providence. Lovecraft był genialnym dzieckiem. Mając trzy lata potrafił recytować poezję, w wieku sześciu lat zaczął pisać wiersze. Dziadek zachęcał go do lektury, a ponadto wprowadził do świata grozy, opowiadając mu własne historie. W młodości Lovecraft często chorował. Ze względu na jego niestabilny stan zdrowia uczęszczał do szkoły podstawowej z dłuższymi przerwami, podczas których uczyli go prywatni nauczyciele. W tym okresie intensywnie czytał, poznawał świat nauk ścisłych, a także łacinę i historię rzymską. W 1899 zaczął wydawać amatorskie czasopismo „The Scientific Gazette”, które powielał domowym sposobem. W następnych latach wydał w tej samej formie serię naukowych publikacji dotyczących fizyki, chemii i astronomii, a także biografie wybitnych postaci z historii starożytnego Rzymu. Przetłumaczył też część „Przemian” Owidiusza. W 1903 powrócił do szkoły. Dostał się do Hope High School w stanie Rhode Island. Począwszy od wczesnych lat życia, Lovecraft uważał, że cierpi na parasomnię. W czasie drzemki myślał, że jest atakowany przez wychudzone zmory nocne. Wiele jego późniejszych prac było bezpośrednio inspirowanych problemami ze snem. Śmierć dziadka w 1904 odcisnęła na Lovecrafcie ogromne piętno. Niewłaściwe zarządzanie spuścizną Whipple’a Van Burena doprowadziło do bankructwa jego rodzinę, która zmuszona została do zamieszkania w mniejszym domu, znajdującym się na Angell Street nr 598. W 1908 roku Lovecraft przeszedł załamanie nerwowe, w wyniku którego nie mógł zaliczyć odpowiedniej liczby przedmiotów, aby uzyskać dyplom szkoły średniej. Wiele wskazuje na to, że nie potrafił opanować trudnych zagadnień matematycznych, które musiał przyswoić, aby dostać się na uniwersytet na wymarzony kierunek (astronomię lub chemię). Za młodu Lovecraft napisał kilka opowiadań, jednakże od 1908 do 1913 roku zajmował się głównie pisaniem poezji. W tym czasie prowadził pustelnicze życie. Nie utrzymywał kontaktu z nikim prócz matki. Wszystko zmieniło się w chwili, gdy napisał list do redakcji gazety „The Argosy”, w którym wyraził swoją dezaprobatę dla pozbawionej smaku historii miłosnej Freda Jacksona. Debatą pisarzy zainteresował się ówczesny prezes United Amateur Press Association, Edward F. Daas, który osobiście zaprosił Lovecrafta do swojej organizacji w 1914 r. Włączenie się w prace organizacji zrzeszającej dziennikarzy amatorów (UAPA) zapoczątkowało nowy rozdział w życiu młodego pisarza. W 1917 roku, zachęcony przez znajomego, Lovecraft postanowił wznowić pisanie dzieł fantastycznych. Dopracował opowiadania „Grobowiec” i „Dagon”. Ta ostatnia była jego pierwszą, w pełni profesjonalną pracą, która została opublikowana w gazetach „The Vagrant” i „Weird Tales”. Samotnik z Providence czynnie korespondował ze swoimi czytelnikami i poważanymi ludźmi sztuki ze sceny krajowej. Wśród korespondentów Lovecrafta można wyróżnić Roberta Blocha, Clarka Ashtona Smitha czy Roberta E. Howarda. W 1919 matka Lovecrafta została wysłana do szpitala w Providence, z którego korespondowała z synem aż do swojej śmierci, 24 maja 1921 roku, na skutek powikłań po operacji pęcherzyka żółciowego. Kilka tygodni po śmierci matki Lovecraft uczestniczył w konwencji dziennikarzy-amatorów, która odbywała się w Bostonie (Massachusetts). Tam spotkał Sonię Greene, swoją przyszłą żonę. Sonia urodziła się w 1883 w żydowskiej rodzinie na Ukrainie. Pobrali się w 1924. Tuż po zaręczynach Lovecraft wprowadził się do jej domu na Brooklynie. Ciotki pisarza mogły być niezadowolone z faktu, że związał się z handlarką (Greene specjalizowała się w sprzedaży kapeluszy). Początkowo Lovecraft był zadowolony z życia w Nowym Jorku, jednak niedługo potem małżeństwo zaczęło popadać w problemy finansowe. Sonia straciła sklep i zachorowała. Howard Phillips nie mógł znaleźć pracy. Wcześniej odrzucił propozycję objęcia stanowiska redaktora naczelnego magazynu „Weird Tales”. Dorywczo dorabiał poprawiając teksty innych autorów, co miało stać się jednym z głównych źródeł jego utrzymania aż do końca życia. W końcu Sonia znalazła pracę, jednak wiązała się ona z częstymi wyjazdami, najpierw do Cleveland, a potem do Chicago. Lovecraft wyprowadził się z dawnego mieszkania żony i zamieszkał samotnie w kawalerce w Red Hook, jednej z dzielnic Brooklynu. Nie mógł pogodzić się z tym, że dzieli mieszkanie z bezrobotnymi imigrantami. Podczas pobytu w Nowym Jorku zaostrzyła się jego nienawiść do obcokrajowców. Swoje dotychczasowe zmagania w ubogiej dzielnicy opisał w opowiadaniu „Koszmar w Red Hook”. Życie w separacji od żony i potęgująca się różnica charakterów doprowadziły do rozpadu związku. W 1926 Lovecraft powrócił do Providence, gdzie towarzyszył ciotkom w ich ostatnich latach życia. Po kilku latach zgodził się na rozwód, który nigdy nie został oficjalnie zatwierdzony na drodze sądowej. Od powrotu do rodzinnego miasta zaczął się właściwie najlepszy okres w twórczości pisarza, powstały wtedy najbardziej znane dzieła. Pomimo dobrej passy twórczej stan finansów Lovecrafta ulegał ciągłemu pogorszeniu, musiał zmieniać mieszkania na mniejsze. Kolejnym tragicznym wydarzeniem, jakie go spotkało, była samobójcza śmierć jego przyjaciela Roberta E. Howarda. Na początku 1937 roku wykryto u Lovecrafta raka jelita i objawy niedożywienia. Na leczenie było już za późno. Długo zmagał się z bólem, ostatecznie w 1937 trafił do szpitala, gdzie zmarł po pięciu dniach. Został pochowany 18 marca na cmentarzu Swan Point. Obok pisania fantastyki Lovecraft zajmował się też publicystyką. Poglądy polityczne pisarza były bardzo wyraziste. Był on rasistą, autorytarystą i ateistą. Uważał kulturę anglosaską za najwyższą w świecie, do innych odnosił się z pogardą. Przeważająca większość twórczości Lovecrafta odnosi się do stworzonej przez niego „mitologii Cthulhu” (termin ten wprowadził już po jego śmierci pisarz August Derleth) – panteonu niewyobrażalnych istot, o boskich wręcz mocach, z innych światów. Najpoważniejsza nadinterpretacja Augusta Derletha to podzielenie bogów lovecraftowskich na dobrych Starszych Bogów i złych Wielkich Przedwiecznych. Sam Lovecraft mówił o „kosmicznym horrorze” – w którym strach wykracza poza racjonalne czynniki, gdy człowiek spotyka się z rzeczami, których nie jest w stanie objąć umysłem. Powracającym motywem jest bluźniercza księga „Necronomicon” napisana przez szalonego Araba Abdula Alhazreda (prawdopodobnie jest to pseudonim, który Lovecraft sam sobie nadał w młodości). Zawarte są tam tajemnice o pradawnych bóstwach, które kiedyś rządziły Ziemią i teraz czekają na moment, aby wrócić. Jednym z Wielkich Przedwiecznych jest Cthulhu – bóstwo śpiące na dnie oceanu. Akcja opowiadań dzieje się zazwyczaj w Nowej Anglii – północno-wschodnim krańcu Stanów Zjednoczonych, który u Lovecrafta jest miejscem wciąż dzikim i niezbadanym, przesiąkniętym tajemnicą, i domem dla pradawnych kultów, których nie zniszczyły procesy czarownic. Pełno jest opisów wiktoriańskich, niszczejących domów w starych dzielnicach Providence i niezamieszkanych wzgórz za miastem. Lovecraft stworzył fikcyjne miasto w stanie Massachusetts – Arkham, którego głównym punktem jest równie fikcyjny Uniwersytet Miskatonic. Lovecraft oprócz opowiadań pisał wiele listów, prowadził korespondencję z dziesiątkami przyjaciół i znajomych, którzy dzielili się własnymi pomysłami na nowe utwory rozszerzające „mitologię Cthulhu” i oceniali je, lub po prostu dyskutowali o sprawach bieżących. Ocenia się, że od roku 1912 do śmierci napisał około 87 000 listów. Zebrana korespondencja Lovecrafta została wydana przez kilka wydawnictw w Stanach Zjednoczonych. Lovecraft pisał też dużo prac krytycznych, z których najbardziej znaną jest „Nadnaturalny horror w literaturze”. Pisarz zawarł tam charakterystykę i historię powieści grozy w literaturze angielskiej i amerykańskiej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy W górach szaleństwa - Tom 1 przeczytali również

Muzeum dusz czyśćcowych Stefan Grabiński
Muzeum dusz czyśćcowych
Stefan Grabiński
"Muzeum Dusz Czyśccowych" od wydawnictwa Vesper to zbiór nowel, które swoim klimatem przypominają lokalne legendy, czy historie opowiadane późną nocą, przy ognisku. Swoją treścią skłoniły mnie do refleksji, jak i rozważań nad pozorną losowością wydarzeń. Jednocześnie wyjątkowy, archaiczny styl, w sposób wręcz poetycki obrazował z osobna, każdą historię, oddając wiernie jej klimat i towarzyszące historiom uczucie osobliwości. Szczególnie spodobał mi się tomik "Demon Ruchu", który uważam za najlepsze dzieło Grabińskiego. Autor w wyjątkowy sposób zamienił świat kolei w scenę dla mrocznych, osobliwych historii. Nie mniej warte uwagi okazały się nowelki z tomu "Na wzgórzu róż", "Szalony pątnik" czy "Niesamowita opowieść", które potrafiły zaskoczyć bogactwem różnorodnych konceptów. Tak więc dreszcz grozy wzbudzają nie tylko zwykłe demony, czy duchy, ale siła i psychika ludzkiego umysłu, czas, niedopowiedzenia, przedmioty codziennego użytku. Przyznam, że niektóre z nowelek nie przypadły mi do gustu. Wydają się być niedokończone, brakuje w nich puenty, jakiegoś rozwiązania, które rozładowałoby nabudowane wcześniej napięcie i ciekawość. Do takich nowelek należały między innymi tytułowe "Muzeum dusz czyśćcowych", czy "Osada dymów", inne znów były zbyt przewidywalne, jak np. "Czerwona Magda". Niemniej jednak, z pewnością powrócę do tego zbioru w przyszłości, aby ponownie zanurzyć się w ulubionych opowiadaniach i historiach, a także z przyjemnością będę się nimi dzielić, zarówno podczas wspólnego czytania, jak i opowiadając je bliskim w trakcie długich, zimowych wieczorów.
Chiara - awatar Chiara
oceniła na72 miesiące temu
Nienazwane H.P. Lovecraft
Nienazwane
H.P. Lovecraft
Wszyscy fani grozy znają “Zew Cthulhu”, “Widmo Nad Innsmouth” czy “Zgrozę W Dunwich”, ale jest cała masa drobniejszych, mniej znaczących opowiadań Lovecrafta, które i tak mają swe miejsce w historii gatunku, no bo to zawsze Lovecraft… Takie właśnie opowiadania, rzadziej publikowane i omawiane, zawiera zbiór C&T “Nienazwane”. Choć żeby było jasne, tutaj też jest wiele dobra, wiele radości dla fana grozy. + Niewątpliwie najważniejszym opowiadaniem w tomie są “Sny W Domu Wiedźmy”, zaliczane - słusznie - do lovecraftowskiego kanonu. Młody student matematyki wprowadza się do starego, zamieszkanego przez. polskich emigrantów (czy jest gdzieś w pobliżu ICE?) domostwa. Budynek cieszy się nieszczególną sławą, kiedyś mieszkała w nim znana czarownica, Keziah Mason wraz se swym obrzydliwym familiarem Brązowym Jenkinem, wielkim szczurem o ludzkiej twarzy. Wiedźmę nawet uwięziono, ale gdy miała grzecznie czekać na proces i spalenie, ni z tego ni z owego znikła bez śladu ze swej celi. Teraz, po stuleciach, student bada zależności między magią a wyższą matematyką, ma bowiem podejrzenia, że właśnie taka kombinacja pozwoliła Keziah pokonać bariery czasu i przestrzeni. Wkrótce młodzieńca zaczynają prześladować koszmarne sny. W ich trakcie odnajduje zamknięte pomieszczenie w domu, w którym - w ramach swych snów - bierze udział w ponurych satanistycznych rytuałach. Ku swemu przerażeniu odkrywa, że mimo że w nocy nie opuszcza swego pokoju, faktycznie bierze udział w jakichś nocnych wędrówkach. Niedługo w sąsiedztwie niknie bez śladu porwane z kołyski niemowlę, w kolejnym koszmarze student widzi, jak dzieciak ma być złożony w ofierze Szatanowi…. Michel Houllebecque (znany fan twórczości Lovecrafta) nazywa “Sny” “nieudanym wielkim opowiadaniem” i to jest dobra ocena. Bo chwilami konstrukcyjnie nie wszystko tu się spina, brak też historii kosmicznego rozmachu największych dzieł Old Genta, niemniej to i tak jest superklasyk, wyróżniający się dusznym, mrocznym klimatem i atmosferą fatalizmu, złego losu wiszącego nad nieszczęsnym studentem. Historia była kilka razy ekranizowana - że wspomnę (mocno zmienioną) “Curse Of The Crimson Altar” (zamiast szpetnej staruchy mamy tutaj piękną Barbarę Steele),włoski film nowelowy Ivana Zuccona “Shunned House” (Sny są jedną tam z opowieści) czy najlepszą adaptację - telewizyjną, zrealizowaną przez Stuarta (Re-Animator) Gordona w ramach seri “mistrzowie grozy”. Ciekawostką dla, zwłaszcza polskich, czytelników będzie też fakt, że znana powieść Grahama Mastetrona “Drapieżcy” to swoisty sequel do “Snów” (poznajemy w nim dalsze losy Keziah Mason i Brown Jenkina). Drugi hicior to “Przyczajona Groza”, jeden z najbardziej pulpowych, przez to przygodowo-energicznych opowiadań w dorobku Lovecrafta. Położony na szczycie Burzowej Góry stary Dom Martensów “jest przedmiotem opowieści o dzikiej, monstrualnej i pełzającej śmierci”; w okolicy giną bez śladu (bądź też znajdowani są pogryzieni i poszarpani na kawałki) samotni wędrowcy, ślady krwi wiodą do ponurego domostwa. Szczególnie niebezpiecznie jest w trakcie letnich burz - błyskawice zdają się nieść ze sobą śmierć. Dzisiejsi fani rozpoznają vibe “amerykańskiego gotyku” spod znaku “Wzgórza Mają Oczy” i innych temu podobnych opowieści. Nic dziwnego, że historia była kilka razy filmowana, żadna jednak z ekranizacji nie zasługuje na zapamiętanie. Filmowy trop wiedzie też do innych opowiadań zbioru. From Beyond to prawie pozbawiona fabuły miniatura, opis doświadczenia laboratoryjnego, w wyniku którego za pomocą użycia specjalnego spektrum (Ultravioletu) oczom badaczy ukazują się otaczające nas na codzień niewidoczne i niewyczuwalne zwykłymi zmysłami okropieństwa. Stuart Gordon, w rok po przebojowym “Re-Animatorze” zamienił je w mocno pulpowy i perwersyjny film, utrzymany w krzykliwej estetyce VHSowej “złotej ery“. Podobnie jest i z tytułowym “Nienazwanym” (Unnamable). Pokój na strychu starego domostwa, w którym zamknięty jest, stanowiący Rodzinny Sekret, potwór…- ta miniaturka grozowa nie tyko została przeniesiona na ekran ale nawet doczekała się kontynuacji! Z filmowych tropów warto jeszcze zwrócić uwagę na “Straszliwego Starca”, bo bardzo przypomina on kinowy przebój Fede Alvareza “Don’t Breathe”. Punkt wyjścia jest taki sam - grupka bandziorów włamuje się do domu zamożnego samotnego staruszka w nadziei na łatwy łup, ale w środku czeka ich naprawdę Twardy Orzech Do Zgryzienia. Wprawdzie film podąża tropem zabójczej sprawności mieszkańca, opowiadanie Lovecrafta ma inny, bardziej weirdowy pomysł, ale efekt końcowy dość podobny. “Za Ścianą Snu” to bardziej sf niż horror. W ciele prostego amerykańskiego górala przebywa kosmiczny byt, który na granicy snu i jawy daje o sobie znać dziwnymi wizjami. “Przemiana Juana Romero” opowiada losy dwu górników w kopalni złota, w której z głębokiej, bezdennej szczeliny wydobywa się rytmiczne bicie/skandowanie. Wśród innych opowiadań warto wspomnieć również również “Koty Ultharu”, takie fantasy w stylu gaimanowskim (prześladowane przez parę upiornych mieszkańców koty biorą srogi odwet),zgrabna makabreska “W Grobowcu” (pewien nadmiernie chytry grabarz zmuszony do spędzenia nocy w tytułowym grobowcu) i dość znany “Hypnos” - (opis narkotycznych podróży bohatera poza granice ludzkiego poznania). Trzy mało istotne kolaboracje z innymi autorami, “Ekshumacja”, “Dwie Czarne Butelki” i “Nocny Ocean” wypadają z pamięci niemal natychmiast po lekturze, więc i nie ma co im za dużo czasu poświęcać. Zdanie podsumowania. “Nienazwane” można nazwać “okruchami ze stołu pańskiego”. Opowiadania w swej większości są mniej znane, mniej ważne w dorobku HPL, to nie one go unieśmiertelniły. Siega po nie najczęściej fan, który po Cthulhu, Dagonie czy Kolorze chcę więcej Old Genta, a jeszcze nie jest na tyle zdesperowany, żeby czytać pastisze Augusta Derletha czy współczesne fanfiki. Dla samych “Snów W Domu Wiedźmy” totalnie warto, a i “Przyczajona Groza” ma prawo się podobać.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na82 miesiące temu
Koszmary H.P. Lovecraft
Koszmary
H.P. Lovecraft Hazel Heald
Drugi przeczytany przeze mnie tom od wydawnictwa C&T opowiadań, które Lovecraft poprawiał i przepisywał na zamówienie. Tym razem inicjatorem była Hazel Heald. Opowiadań jest pięć, czyli więcej niż tych we współpracy z Zealią Bishop, ale są krótsze i cały tomik jest chudszy (140 stron). Również tym razem brak jakiegokolwiek komentarza ze strony wydawcy nt. okoliczności powstawania utworów i ich treści. Aczkolwiek otrzymujemy czarno-białe ilustracje. "Człowiek z kamienia" to opowieść o ludziach zamienionych w kamienne posągi przez zazdrosnego Szalonego Dana, czarownika z niderlandzkiego rodu Von Kauranów. Jest ok. Lepiej wypada "Horror w muzeum". Pewien odkrywca i artysta prezentuje w swoim muzeum woskowe figury istot strasznych i niespotykanych, lecz wyglądających jak prawdziwe. Zdradza, że wydobył z cyklopowych ruin na dalekiej, mroźnej północy pradawną istotę, Rhan-Tegota, którego obudził ofiarami. Jednak słuchacz nie daje wiary tej historii i decyduje się spędzić w muzeum samotnie noc udowadniając tym samym swój brak obaw. Lovecraft umiejętnie zwodzi tu twistami fabularnymi i dodaje sporo z mitologii Cthulhu. Zabierając się za "Skrzydlatą śmierć" spodziewałem się czegoś o potworze typu Cthulhu, rozpościerającym skrzydła, by siać z góry zniszczenie. Tymczasem chodzi o... muchy. Pewien entomolog pragnie dokonać zemsty na koledze po fachu wysyłając mu nieznany gatunek much roznoszących śmiertelną chorobę. Opowiadanie wyszło nawet nieźle. "Z bezmiaru eonów" to z kolei opowieść o mumii. Nikt nie może rozgryźć skąd pochodzi, aczkolwiek zakazane dzieła, jak Czarna Księga, sugerują kustoszowi muzeum związek mumii z zatopionym kontynentem Mu. Tam eony temu niejaki T'yog postanowił stawić czoła potwornemu Ghatanothoi, przemieniającemu ludzi w kamienie. Legenda znana jest wśród pewnych sekt na całym świecie i może nieść niebezpieczne konsekwencje dla osób mających styczność z mumią. Znów udane opowiadanie z mnóstwem odniesień do lovecraftowskiej mitologii. Na koniec "Koszmar na cmentarzu" - opowiadanie już bardziej klasyczne, o pochowanych mężczyznach, u których błędnie rozpoznano zgon. Najsłabsze z całego zbioru. W tomiku Lovecrafta i Heald nie ma fajerwerków, nie ma utworów mogących się zaliczać do najlepszych w karierze samotnika z Providence. Poruszane motywy są bardziej typowe dla ówczesnej literatury grozy. Heald wyraźnie poruszały muzea i afrykańskie kulty. Lovecraft, za wyjątkiem ostatniego opowiadania, doprawił wszystko mocno swoją mitologią dostarczając jej miłośnikom wielu smaczków. Takie 6,5/10.
welesxxi - awatar welesxxi
ocenił na62 miesiące temu
Green Town Ray Bradbury
Green Town
Ray Bradbury
Zbiór czterech krótkich powieści napisanych w charakterystyczny, poetycki sposób podobnie do "Kronik marsjańskich", których osią wspólną jest miejsce akcji - miasteczko Green Town. "Słoneczne wino" --- Początek lata 1928 roku w Green Town, małym miasteczku w Illinois. Dwunastoletni Douglas Spaulding i jego 2 lata młodszy brat Tom rozpoczynają wakacje od zbiorów żółtych kwiatów mniszka lekarskiego, z których dziadek robi na zimę słoneczne wino... Kolejne rytuały i epizody z życia miasteczka rysują plastyczny, sielski obraz następujących po sobie letnich dni. --- Trzecioosobowy narrator skaczący od jednego brata do drugiego, przeplatając ich perspektywę także spojrzeniem innych mieszkańców niedużej społeczności. Akcja toczy się niespiesznie jak życie na prowincji, w zgodzie z naturą, a zdarzenia splatają w jedną całość. Plastyczny, poetycki język bogaty w zdobne porównania dodaje magicznego, lekko nierealnego klimatu rodem z baśni. To, co przeszkadzało mi w "Kronikach marsjańskich", tu pasuje zdecydowanie bardziej (choć nie ułatwia lektury). Nostalgiczna aura zaś przypomina własne dzieciństwo... - 8,5pkt "Pożegnanie lata" --- Kontynuacja historii ze "Słonecznego wina". Doug ma już 14 lat, jego brat Tom 12. Razem z kilkoma kolegami organizują paczkę i wypowiadają "wojnę" starym ludziom z magistratu oraz czasowi (np niszcząc wielki zegar w miejskim ratuszu). Pragną pozostać dziećmi i sprzeciwiają się wszystkiemu, co zmusza ich do dorośnięcia (łącznie z głodówką),przez co pakują się w kolejne kłopoty. --- W przeciwieństwie do "Słonecznego wina" mamy tu perspektywę tylko Douga i Toma. Akcja powolna, mniej też tej swoistej magii a poetycki język trochę nie pasuje do opisywania wybryków bandy nieodpowiedzialnych gówniarzy... Końcówka zaś nadrabia, przemyślenia o tym, że wszystko się kończy, lato, wakacje, młodość, życie, że trzeba brać co się da i czerpać radość i siłę z miłości. - 7pkt "Letni ranek, letnia noc" --- Nowelka składa się z krótkich, niezależnych rozdziałów o różnych mieszkańcach Green Town w różnych sytuacjach życiowych na przestrzeni pierwszej połowy XX wieku. Mamy starą pannę mieszkającą samotnie, do której po kilkudziesięciu latach wraca dawny kochanek. Mamy kobietę na wpół żywą zakopaną pod ziemią, którą próbował udusić mąż. Mamy bibliotekarkę, której nikt nie adoruje poza małym chłopcem, czternastolatka zakochanego w młodej nauczycielce, stare małżeństwo, które po 2 latach choroby wychodzi w końcu z odosobnienia, miłość od pierwszego wejrzenia kierowcy autobusu do tajemniczej nocnej podróżniczki... --- Czasem troszkę to romantyczne, czasem smutne, niektóre rozdziały lekko absurdalne (jak ten o miłosnym napoju i samobójstwie grubych starych sióstr) lub ocierające się o grozę (krzycząca zakopana żywcem, wspomnienia Samotnika-dusiciela czy dwie rywalizujące dziesięciolatki, która pierwsza umrze)... --- Ani to powieść, ani opowiadania. Na pierwszą rozdziały się fabularnie nie łączą, na drugą często historie zajmują stronę a nawet mniej, sprowadzając się do jakiejś "mądrości". Najsłabsza pozycja w omnibusie. - 6pkt "Jakiś potwór tu nadchodzi" --- Dwójka niespełna 14to letnich chłopców - Will Halloway i Jim Nightshade to najbliżsi sąsiedzi i najlepsi przyjaciele. Całe dnie spędzają razem i rozumieją się bez słów. Któregoś październikowego dnia, do Green Town w stanie Illinois, czyli do ich miasteczka, w nocy przyjeżdża koleją tajemniczy lunapark. Chłopcy podglądają jego nocne rozkładanie i są świadkami dziwnych, niewytłumaczalnych zdarzeń, brnąc coraz głębiej w niebezpieczne zagadki i niewytłumaczalne zdarzenia (np. cofająca się karuzela odmładzająca ciało starego pana Coogera do ciała 12to letniego chłopca)... --- To pierwsza powieść w zbiorze, która zawiera elementy magiczne i elementy grozy. Jest też najdłuższa ze wszystkich czterech. Konwencja ta jednak, w połączeniu ze specyficznym, poetyckim sposobem pisania pełnym fikuśnych porównań jest dość męcząca i niełatwa w odbiorze. Do tego fabuła powolna, kolejne wydarzenie, które opisuje trzecioosobowy narrator podążający za Willem i Jimem następują powoli przez co nie pociągają za sobą wskazanej ekscytacji, końcówka zaś odlatuje w klimaty Stranger Things. - 6pkt
WissQuek - awatar WissQuek
ocenił na71 miesiąc temu
Abominacja Dan Simmons
Abominacja
Dan Simmons
Abominacja to alternatywna wizja zdobycia najwyższej góry świata. Podobnie jak w Terrorze, lektura po pewnym czasie zaczyna działać na czytelnika niemal fizycznie, wciąga go w doświadczenia bohaterów. To nieustanna, mozolna wspinaczka, podczas której łatwo o znużenie, momenty słabości czy wręcz czytelnicze wyczerpanie. A jednak trudno się zatrzymać i idzie się dalej, aż do samego końca. I to chyba najlepiej oddaje charakter tej książki: wymagającej, chwilami męczącej, ale ostatecznie angażującej. Historię poznajemy w formie quasi-reportażu z elementami memuaru, prowadzonego przez Jacoba Perry’ego. Choć fabuła skupia się na czterech głównych bohaterach, narracja pozostaje pierwszoosobowa i konsekwentnie ograniczona do jego perspektywy. Powieść można podzielić na kilka wyraźnych części: rozbudowany wstęp, przygotowania do wyprawy, podróż, właściwą wspinaczkę oraz epilog. Największym problemem okazuje się początek. Przeciągnięty i wymagający sporej cierpliwości. Pierwsze dwieście stron to moment, w którym ciężar czytelniczej „wspinaczki” odczuwalny jest najmocniej. Lepiej wypadają przygotowania i podróż, które są bardziej dynamiczne i angażujące. Najobszerniejsza część, czyli sama wspinaczka, budzi mieszane odczucia. Z jednej strony znajdziemy tu świetne, szczegółowe opisy realiów alpinistycznych lat 20. XX wieku, które świadczą o imponującej kwerendzie autora. Z drugiej trudno nie odnieść wrażenia, że potencjał dramatyczny tej historii nie został w pełni wykorzystany. Brakuje wyraźniej zarysowanych zagrożeń fizjologicznych, takich jak choroba wysokościowa, obrzęk mózgu czy halucynacje, które mogłyby nadać opowieści większej intensywności. Dodatkowo tzw. „fabularna tarcza” bohaterów sprawia, że stawka wydaje się niewielka. Gdy dochodzi do tragedii, najczęściej dotyczy ona postaci drugoplanowych. Rozczarować może także brak elementów nadnaturalnych, które sugeruje blurb. Abominacja pozostaje czystą fikcją historyczną i to raczej w konwencji zachowawczej. Tym bardziej szkoda, bo motywy takie jak hipotermia czy niedotlenienie aż proszą się o wykorzystanie w bardziej niejednoznaczny, psychologiczny sposób, balansujący na granicy rzeczywistości i majaków jak miało to miejsce w Pieśni bogini Kali. Tytułowa „abominacja” również nie spełnia pokładanych w niej nadziei. Budowane napięcie nie znajduje adekwatnego ujścia, a kulminacja wypada zaskakująco blado w stosunku do wcześniejszych zapowiedzi. Zamiast wstrząsu czy grozy, pozostaje raczej poczucie jawnej kpiny z czytelnika i podejrzenia o inspiracje kanałami historycznymi serwującymi historyczny brain root o 3.00 w nocy. Pod względem stylistycznym powieść także może budzić zastrzeżenia. Język narratora nie zawsze przekonuje, a liczne, rozbudowane opisy często sprawiają wrażenie zbędnych i spowalniają tempo akcji. Momentami przypominają bardziej ćwiczenia stylistyczne niż elementy budujące klimat czy znaczenie scen. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla rozciągniętego na kilka akapitów, bezsensownego opisu chromowanych elementów samochodu, którym jednorazowo poruszają się bohaterowie. Brak zmiany perspektywy dodatkowo potęguje monotonię, zwłaszcza że sam Perry nie jest szczególnie angażującym bohaterem. Trudno się z nim zżyć czy przejąć jego losem, co kontrastuje choćby z wyrazistymi postaciami z Terroru. Nie zmienia to faktu, że Dan Simmons pozostaje mistrzem researchu. Powieść imponuje dbałością o szczegóły historyczne i techniczne, a dla osób zainteresowanych tematyką wypraw wysokogórskich może stanowić wartościową lekturę. Być może na odbiór wpływają także zawyżone oczekiwania. Zwłaszcza jeśli ktoś zna historię wyprawy George’a Mallory’ego i Andrew Irvine’a i liczy na bardziej dramatyczną lub tajemniczą interpretację lub wersje wydarzeń. Ostatecznie Abominacja to książka nierówna. Ambitna i dopracowana w warstwie faktograficznej, ale rozczarowująca fabularnie i emocjonalnie. Dla jednych będzie wymagającą, satysfakcjonującą wyprawą, dla innych nużącą drogą pod górę bez wystarczającej nagrody na szczycie. Niestety nie czuje satysfakcji ze zdobycia tego wierzchołka 6/10
eMKa - awatar eMKa
oceniła na612 dni temu

Cytaty z książki W górach szaleństwa - Tom 1

Więcej

Patrzyliśmy, jak stoją w czerwonawym blasku antarktycznego słońca na drażniącym tle opalizujących chmur lodowego pyłu, i poczęła na nas wpływać bijąca od nich fantastyczna aura. Nie sposób było oprzeć się wrażeniu, że widok ten kryje w sobie niesłychaną tajemnicę, potworną jakąś rewelację - jak gdyby te nagie iglice rodem z sennych koszmarów były pylonami straszliwej bramy wiodącej do sfery zakazanych snów, w której niedosiężne głębie czasu i przestrzeni zlewają się w jedną wielowymiarową bezdeń. Dręczyło mnie przemożne, uporczywe uczucie, że gnieździ się tam zło - że są to góry szaleństwa, które najdalszymi stokami opierają się o krawędź jakiejś przeklętej, ostatecznej otchłani. Gorejące lodowym blaskiem chmury, na których tle rysował się górski łańcuch, zdawały się przynależeć nie tyle do ziemskiej przestrzeni, ile do jakiegoś mglistego, eterycznego wymiaru zewnętrznego; w zatrważający sposób uzmysławiały, że ta niezbadana, nietknięta ludzką stopą południowa kraina jest najprawdziwszym skrajem świata, odosobnionym, opuszczonym i martwym od prawieków.

Patrzyliśmy, jak stoją w czerwonawym blasku antarktycznego słońca na drażniącym tle opalizujących chmur lodowego pyłu, i poczęła na nas wpływać bijąca od nich fantastyczna aura. Nie sposób było oprzeć się wrażeniu, że widok ten kryje w sobie niesłychaną tajemnicę, potworną jakąś rewelację - jak gdyby te nagie iglice rodem z sennych koszmarów były pylonami straszliwej bramy wiod...

Rozwiń
H.P. Lovecraft W górach szaleństwa - Tom 1 Zobacz więcej
Więcej

Video

Video