Wstęp: Książkę czytałem jakiś czas temu, jednak za jej sprawą miałem przygodę. Z jednej strony ten wpis będzie bardziej o Michalkiewiczu i jego postrzeganiu w Polsce, ale z drugiej będzie dotyczył kwestii bardziej ogólnych. O książce kilka słów też na końcu będzie, lecz nie ona jest tutaj gwoździem programu. Inaczej rzecz ujmując, jeśli ktoś się spodziewa szczegółowej recenzji książki może pominąć mój komentarz i przejść do następnego.
Miejsce akcji: środa lub piątek. Ostatnio ze zmęczenia pomyliły mi się dni. Zatem można sobie wybrać kiedy.
Czas akcji: godzina 18
Miejsce akcji: Moje miasto, znany piwny pub ze strefą w nazwie.
Opis historii: Umówiłem się z moim najlepszym kolegą na piwo. Na miejsce przybyłem 10 minut wcześniej, zamówiłem sobie Flandersa i czekam na kumpla. W tym czasie przyszedł od kolegi sms, że jego taksówka stoi w korku w związku z tym spóźni się. Na swojego najlepszego kumpla zaczekam choćby i kilka godzin. Skoro tak to sięgnąłem do plecaka po książkę Michalkiewicza “Rzeczpospolita Judaszy”, którą przyniosłem do pubu, bo mój kolega chciał ją ode mnie pożyczyć. Otworzyłem sobie pierwszy lepszy felieton i dla zabicia czasu zacząłem czytać. Powiem szczerze miałem taki przebłysk świadomości, czy to jest dobry pomysł. Czy wyciągać Michalkiewicza w knajpie? Ale siedzenie samemu przed kieliszkiem z piwem to dość podła sprawa, zatem lepiej jednak z książką. Kątem oka dostrzegłem, że przy stoliku stojącym ukośnie do mojego siedzi sam jakiś facet i patrzy na okładkę książki. Udawałem, że nie widzę bo nie miałem zupełnie ochoty z nikim rozmawiać na żadne poważne tematy. Niestety, intuicja mnie nie zawiodła i ten facet odezwał się w te oto słowa “Ocho faszystę czytamy”. Wziąłem głęboki oddech i zadałem sobie pytanie z jakiej ów jegomość jest sekty. W grę wchodziły trzy podstawowe opcje: a) pobożny socjalista karmiony mediami publicznymi - najmniej prawdopodobna, bo oni Michalkiewicza nie atakują ze względów pryncypialnych tylko doraźnych. Związane jest to z krytyką polityki uprawianej przez Morawieckiego, ich ulubionego premiera. Opcja b) mówiąc językiem Pana Stanisława to typowy mikrocefal wychowany przez Adama Michnika, wiedzę czerpiący z gazety, której nazwy nie wymienię. Podam za to jej nieoficjalne synonimy, takie jaki Gazeta Aborcza, gwiazda śmierci z Czerskiej oraz gazetowy papier toaletowy. Z mojego doświadczenia to w swej masie ludzie bezrefleksyjni, powtarzający w kółko jedno i to samo, lubiący zakrzyczeć, bywają agresywni, gdy ktoś się z nimi nie zgadza. a) w przeciwieństwie do b) wchodzi czasami do bańki informacyjnej b),ale jej nie akceptuje. Natomiast b) ze swojej bańki nie wychodzi nigdy. Jest ograniczony i bezbronny w stosunku do przyjmowanej propagandy. Jedni drugich są warci. c) to już wyższy poziom wtajemniczenia. Zaczynali od Aborczej, ale to tylko była inicjacja, teraz swój świat konstruują na podstawie trucizn sączonych przez zwolenników euro lewicy. Niestety to mieszanina neo-trockizmu z brunatną lewicą niemiecką lat 30-tych spod znaku NSDAP (czego wielu z nich nie przyjmuje do wiadomości). Ludzie zapatrzeni w radykalny eurokomunizm, chcący wszystkim urządzić raj na ziemi. Na sztandarach mają klimatyzm, zieloną energię bez względu na koszty dla społeczeństwa, przymusowy wegetarianizm, redukcję ludzkiej populacji w imię ratowania planety. Generalnie cofnięcie europejczyków do jaskini w imię celów wyższych. Dodatkowo w imię w ograniczony sposób pojmowanej wolności żądają usuwania ciąży na życzenie, oraz eutanazji dla coraz to bardziej zdrowych ludzi. Jednocześnie ludzie ci nie mają problemów z uzasadnieniem jako normy absolutnie każdego wykolejenia z pedofilią i zoofilią włącznie. Ja ich nazywam ‘peace and love z pistoletem przy twojej skroni’. Oni są ‘peace and love’ jeśli tylko popierasz ich aktywizm i te wszystkie demolujące społeczeństwa i degradujące człowieka jako gatunek i jednostkę postulaty. Dzielą się na aktywistów i intelektualistów. Ich całe życie to aktywizm, nawet w wc są aktywistami. To potencjalni budowniczowie obozów koncentracyjnych i więzień dla wszystkich myślozbrodniarzy, którzy nie chcą podporządkować się lewicowemu dyktatowi. Mówiąc językiem Michalkiewicza to tzw. radykalne postępactwo. Z nimi dyskusja nie jest możliwa. I na tym zakończmy tę krótką charakterystykę.
Ten, który się do mnie przyczepił to była typowa opcja b),czyli fan gazety. Nasze spisywanie protokołu rozbieżności trwało ok. 10 minut. Jako że, nie zareagował na michalkiewiczowską frazę o “Adolfie Hitlerze jako wybitnym przywódcy socjalistycznym’. To był wyraźny sygnał, że nie należy do c),bo tamci na takie dictum zaczynają się denerwować. A przecież Adolf to brunatny komuch, którego spuścizna w eurokołchozie odżywa coraz mocniej w postaci przymusowej profilaktyki medycznej, zabijania najsłabszych ludzi i ślepego oraz wykolejonego rzekomego uwielbienia dla natury kosztem degradacji warunków życia człowieka.
Potem z jego strony padło, że faszyści i antysemici jak Michalkiewicz powinni być zakazani w Polsce. Tego dla mnie było za dużo. Najpierw odpowiedziałem frazą michalkiewiczowską, żeby nie mylił antysemityzmu ze spostrzegawczością. Po czym, zapytałem czy uważa, że antysemityzmem wg niego jest to, że Michalkiewicz mówi, że Polsce grozi realizacja bezprawnych roszczeń amerykańskich organizacji żydowskich, które chcą wyłudzać tzw. mienie bezspadkowe. Zapytałem go także czy zaprzeczy temu, że Donald Trump będąc prezydentem USA podpisał stosowną ustawę, która dotyczy tej kwestii. Zaskakujące było dla mnie to, że to zbiło chwilowo tego faceta z tropu. On o tej ustawie nic nie wiedział. A warto podkreślić, że Michalkiewicz przestrzega przed tym od wielu lat. Ale potem było najlepsze… Powiedział, że Michalkiewicz to pisowiec. No i to był prawdziwy intelektualny coming out tego człowieka. To paradygmatyczny członek sekty b). Wtedy oplułem się piwem i zacząłem śmiać na głos. Jak można o Michalkiewiczu, tak radykalnym krytyku władzy pisowskiej powiedzieć, że jest jej zwolennikiem. Skąd mu się w głowie urodził taki pomysł? Obstawiam, że jego jedyną wiedzą na temat Pana Stanisława była prosta asocjacją kilku słów, czyli Michalkiewicz - faszysta- antysemita i PiS a znalazł to w mediach, które pochłania. Zachowywał się jak pies wytresowany w laboratorium Pawłowa, który na widok kilkunastu liter układających się w słowo “Michalkiewicz” reaguje warczeniem i próbuje gryźć. No cóż od takiego psa należy odejść, a jeśli to nie wystarcza to pozostaje tylko kij albo gaz. Zabrałem książkę i przesiadłem się w inne miejsce. Po chwili dotarło do mnie, że w Polsce coraz mniej naszych aktywności nie ma charakteru politycznego. Do czego to doszło, że czytanie książki nie może być postrzegane jako chęć zapoznania się z myślą danego autora, lecz od razu przez niektórych odbierane jest jako ‘like’ w mediach społecznościowych, a jeśli to autor polityczny to jako manifestacja politycznych poglądów.
Felietony znajdujące się w omawianej książce to opis polskiej rzeczywistości w krzywym zwierciadle michalkiewiczowskiej ironii.Michalkiewicz to przede wszystkim publicysta, który doskonale rozumie na czym polega realpolitik i jaka jest rola państw średnich takich jak Polska w tej międzynarodowej rozgrywce. Niestety jest ona ograniczona, a wyzyskanie swoich szans poszczególne państwa mogą osiągnąć tylko dzięki przychylnej światowej koniunkturze i klasie własnych elit politycznych. Jako że, koniunktura światowa nie od nas Polaków zależy, na nasze barki spada wybór wysokiej klasy elit politycznych. Michalkiewicz od początku tzw. III RP, trafnie zauważa że polskie elity polityczne są elitami tylko z nazwy. Moim zdaniem, większość jego felietonów to krytyka tych elit. Tak naprawdę w swej masie to grupa nieudaczników, sprzedawczyków, ludzi mało inteligentnych i złodziei. Dla wielu z naszych ‘umiłowanych przywódców’ (termin Pana Stanisława) polityka jest jedyną szansą na zarobienie jakichkolwiek godziwych pieniędzy. W związku ze swoimi licznymi ograniczeniami ci ludzie są w stanie spełnić każde świństwo by władzę utrzymać. Stąd, mówiąc językiem Michalkiewicza ich rolą jest zarządzanie Polską (w terminologii Michalkiewicza- miejscowym bantustanem) pod dyktando obcych państw (tzw. państwa poważne) i miejscowych grup interesów, które dostosowują się do potrzeb silniejszych. Przed społeczeństwem odgrywana jest marnej jakości sztukę medialna. Wg Michalkiewicza Polska to kraj ze zdublowaną rzeczywistością polityczną, tą medialną stworzoną jako igrzyska dla przeciętnego obywatela i tą ukrytą, gdzie tak naprawdę decyduje się nasza polityczna przyszłość. Z tym, że to nie Polska jest na pierwszym miejscu, tylko interesy poszczególnych grup wpływu. Michalkiewicz w swoich felietonach tworzy swoiste uniwersum, za pomocą, którego w ironiczny sposób próbuje opisać rzeczywistość Polski, stąd biorą się terminy takie jak:. Stare Kiejkuty, zewnętrzne znamiona władzy, Nasza złota Pani, Starsi i mądrzejsi. oficerowie prowadzący, bezpieczniackie watahy pobożni i bezbożni socjaliści, kapitalizm kompradorski, nasze sukinsyny, państwa poważne, razwiedka, nasz najważniejszy sojusznik itd, itd. Oczywiście można się spierać na ile układ sił w świecie Michalkiewicza jest układem w swych szczegółach realnym. Jednak nie da się zaprzeczyć, że co do pryncypiów, czyli realnego mechanizmu sprawowania władzy III RP autor wiele się nie myli. A zatem, Polska to nie jest żadna III RP. Bo III RP sugeruje jakąś ciągłość z II RP, państwem było nie było jednak podmiotowym. To co teraz mamy to post PRL. A względny sukces naszego Państwa został osiągnięty wbrew jego politycznym elitom. Był on wypadkową ciężkiej pracy wielu ludzi i politycznej koniunktury, która niestety nie została w pełni wykorzystana. Autor w omawianej książce jak zwykle jest znakomity w swojej ironii i w każdym z felietonów z jej pomocą próbuje się odnieść do polskich spraw. Z pozoru jest to wszystko śmieszne, ale kiedy bliżej się nad tym wszystkim pochylić to robi się smutno, że w Polsce nie ma normalnych politycznych elit, które elitami nie są tylko nominalnie. Nie ma sensu opisywać każdego felietonu z osobna, bo to krótkie osobne opowieści o Polsce.. Polecam Państwu przeczytanie jednego z nich, zatytułowanego Pochwała Judasza dotyczącego lustracji w Kościele Katolickim. Jest to jeden z moich ulubionych felietonów Pana Stanisława.
Drogi czytelniku, jeśli dobrnąłeś do końca tego tekstu, który jest nie do końca na temat samej książki, a bardziej odnosi się na sposób ogólny do osoby Stanisława Michalkiewicza i jego twórczości, to mam nadzieję, że wyraziłem się jasno i zrozumiałeś co mam na myśli. Zastanów się czy warto Michalkiewicza czytać w przestrzeni publicznej :D, zwłaszcza jeśli chcesz spędzić czas w spokoju. Ponadto jeśli nie znasz twórczości Michalkiewicza, to jest on dostępny. W internecie są jego nagrania, w księgarniach książki itd. Zawsze też można spotkać go co roku na targach książki .Czytelniku, możesz się z nim nie zgadzać, ale nie traktuj go jak slogan skojarzony z kilkoma epitetami przez ludzi, którzy nie są mu godni nawet butów wyczyścić. Czy się z nim zapoznasz, to już twoja sprawa drogi czytelniku. Decyzja należy do Ciebie.
Opinie i dyskusje o książce WALDEMAR ŁYSIAK NA ŁAMACH 8. RUCH OPORU
Chyba jedna z ostatnich książek wielkiego mistrza naszych czasów.
Komplet 8 części „ na łamach „ to lektura która daje wiedzę z kilkudziesięciu książek.
Jak zostanę dziadkiem będę czytał wnukom Łysiaka napewno.
Chyba jedna z ostatnich książek wielkiego mistrza naszych czasów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKomplet 8 części „ na łamach „ to lektura która daje wiedzę z kilkudziesięciu książek.
Jak zostanę dziadkiem będę czytał wnukom Łysiaka napewno.
I znowu świetna publicystyka W. Łysiaka zebrana w formie książki. Bardzo cenna inicjatywa.
Co tu można napisać? To co zwykle: świetny warsztat, wysoka kultura, głęboka przesycona etyką i erudycją myśl.
Nie ma się co rozpisywać. Polecam każdemu, szczególnie w czasie wszechobecnej dezinformacji i wojny za wschodnią granicą, która to częściowo opiera się także na fakenewsach.
Pomaga łapać różne wątki, porządkuje myśli, daje nowe szersze spojrzenie na otaczający nas świat i nieustannie uczy.
Gorąco polecam.
I znowu świetna publicystyka W. Łysiaka zebrana w formie książki. Bardzo cenna inicjatywa.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo tu można napisać? To co zwykle: świetny warsztat, wysoka kultura, głęboka przesycona etyką i erudycją myśl.
Nie ma się co rozpisywać. Polecam każdemu, szczególnie w czasie wszechobecnej dezinformacji i wojny za wschodnią granicą, która to częściowo opiera się także na...
Jak to bywa w tego typu publikacjach, dla każdego coś dobrego (interesującego). Jeżeli ktoś nie zgadza się z poglądami autora (które są powszechnie znane z wielu innych książek) to może tego nie czytać albo skupić się na innych tematach np. na sztuce (Art Deco, Henry Moore),na ciekawostkach (Potęga sprytu 1 i 2, Kunszt ripostowania 1 i 2),na tematach ciekawch (Wolter, Pijaństwo, Azef, Luter) oraz dosadnych (Elitarni, Sado Sapiens, Lincoln, Katolifobia) itd.
Jeżeli czytający znajdzie chociaż kilka tematów, które go poruszą, spowodują, iż zacznie samodzielnie myśleć, bądź po prostu dowie się nowych faktów -co najważniejsze-popartych dowodami (nie tymi narzucanymi przez poprawność polityczną, TV lub Internet, który przyjmuje wszystko co mu się zapoda) to warto było czytać. Taki jest cel tego typu książki i według mnie ten cel jest spełniony, stąd powyższa ocena.
Przykładem niech będzie felieton o Lincolnie, który ostatnio mogłem skonfrontować z amerykańskim filmem dokumentalnym (i to nie jednym). Oczywiście te ostatnie, niezależnie od produkcji sławią wielkiego ojca założyciela. A tak naprawdę...
Jak to bywa w tego typu publikacjach, dla każdego coś dobrego (interesującego). Jeżeli ktoś nie zgadza się z poglądami autora (które są powszechnie znane z wielu innych książek) to może tego nie czytać albo skupić się na innych tematach np. na sztuce (Art Deco, Henry Moore),na ciekawostkach (Potęga sprytu 1 i 2, Kunszt ripostowania 1 i 2),na tematach ciekawch (Wolter,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwie gwiazdki za estetycznä okladke....
A co dostajemy od bylego Mistrza piöra ....
Niestety z 13 artykulöw tylko dwa uwazam za ciekawe - Azef, Sidney Reilly.
z 42 felietonöw tylko "Luter, Lincoln Nie te LGBT " trzymajä poziom.
Za co wiec tak niska ocena? W Odniesienie do pozostalych 7 "Lysiak na lamach".....nie umywa sie do pierwszych kiedy mistrz mial osträ stalöwke w piörze.
Najgorsze to polajanki Lysiaka...wszyscy zli...Ziemkiewicz to chrzaniony endek, Braun-ultras, Michalkiewicz bo zle o Kosciele Katolickim sie wypowiedzial....
Smieszy szpanowanie brakiem internetu...bo gdyby autor go mial, by mögl sie dowiedziec, ze pisze banialuki :
- Tak w Polsce pijemy sporo...lecz NIE NAJWIECEJ w Europie...Jestesmy dobry kawalek za Baltami,Czechami, Irlandiä itd!!
- Komendant Pilsudzki NIE BYL twörcä Legionöw.
Stricte, nie byl nawet zolnierzem...Brygadiera jak i tytul marszalka dostal z nadania
- NIE byl wyzwolicielem czy twörca Rzeczpospolitej jak twierdzi ( bardziej by chcial ) Pan Lysiak.
Pomija WSZYSTKIE fakty, mija sie z prawdä nazywajäc kazdego klamcä, czy szumowinä ( pragnäc kar sädowych dla " oczerniajäcych" Marszalka )
Gdyby nie rozpad panstw zaborczych, wola USA - prezydenta Wilsona, lobby Paderewskiego, przemowa i lobbing Dmowskiego, rewolucjonista Pilsudzki by mögl sobie w stajni swojä kasztanke polerwac na glanc.
Ale to dla Lysiaka nie do przelkniecia. Zamiast historii - mitologia i para religja.
Wytyka jako katolik , katolicyzm Dmowskiego ( tak, nawröcil sie w swych ostatnich dniach - ale nawröcil ),pomijajäc apoztazje Pilsudzkiego ( jego niemoralne zycie jest ok...ale to samo u endeka Dmowskiego to juz grzech! )
Polecam pmietnieki kalepana Ksiądza Mariana Tokarzewskiego!
Zapomina jak zgnoil Gen.Rozwadowskiego,Witosa....Zagörski sam pewnie sie zgladzil.....Wojna domowa rozpetana przez ego komendanta....cisza....Absurdy rzädöw palkowniköw....nie istniejä......PPSowskie bojöwki palujäce i strzelajäce do ludzi...cicho sza.....Rozmontowanie i poziom Wojska Polskiego.... Ucieczka z pola walki - dymisja i wyjazd do kochanki na bzykankoitd itd....ale to w podlug Lysiaka tylko endeckie swinie piszä......
Najgorsze jest u Pana Lysiaka powolywanie sie, ze tato nauczyl go zawsze zyc w prawdzie i prawdä, a sam beszczelnie klamie i manipuluje nadajäc ludziom nie lubiamym innä miarke.
Coraz trudniej oddzielic jego ksiäzki od osobowosci, ktöra coraz bardziej przypomina bufona Bolenze Bolka z krörego autor slusznie drwi. Sam poprzez swä megalomanie i oderwanie od swiata przypomina tego nieszczesnika stajäc sie jego bratem blizniakiem - z tä röznicä, ze Walensa nie napisal nigdy zadnej ksiäzki - szczegölnie tak dobrej jak pierwsze ksiäzki Lysiaka.
Zmarnowany grosz na kogos kto z wyzyn dobrego piöra i manier stoczyl sie na poziom rynkowego krzykacza zachwalajäcego stare sledzie jako pysznosci
Dwie gwiazdki za estetycznä okladke....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA co dostajemy od bylego Mistrza piöra ....
Niestety z 13 artykulöw tylko dwa uwazam za ciekawe - Azef, Sidney Reilly.
z 42 felietonöw tylko "Luter, Lincoln Nie te LGBT " trzymajä poziom.
Za co wiec tak niska ocena? W Odniesienie do pozostalych 7 "Lysiak na lamach".....nie umywa sie do pierwszych kiedy mistrz mial osträ stalöwke w...