WALDEMAR ŁYSIAK NA ŁAMACH 8. RUCH OPORU

Okładka książki WALDEMAR ŁYSIAK NA ŁAMACH 8. RUCH OPORU autorstwa Waldemar Łysiak
Okładka książki WALDEMAR ŁYSIAK NA ŁAMACH 8. RUCH OPORU autorstwa Waldemar Łysiak
Waldemar Łysiak Wydawnictwo: Nobilis publicystyka literacka, eseje
319 str. 5 godz. 19 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Tytuł oryginału:
WALDEMAR ŁYSIAK NA ŁAMACH 8. RUCH OPORU
Data wydania:
2019-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2019-01-01
Liczba stron:
319
Czas czytania
5 godz. 19 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360297711
Zbiór publicystki Waldemara Łysiaka z lat 2012-2019. Eseje, artykuły, felietony ukazały się w tygodniku Do Rzeczy.
Średnia ocen
7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup WALDEMAR ŁYSIAK NA ŁAMACH 8. RUCH OPORU w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki WALDEMAR ŁYSIAK NA ŁAMACH 8. RUCH OPORU

Średnia ocen
7,4 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce WALDEMAR ŁYSIAK NA ŁAMACH 8. RUCH OPORU

avatar
366
159

Na półkach:

Chyba jedna z ostatnich książek wielkiego mistrza naszych czasów.
Komplet 8 części „ na łamach „ to lektura która daje wiedzę z kilkudziesięciu książek.
Jak zostanę dziadkiem będę czytał wnukom Łysiaka napewno.

Chyba jedna z ostatnich książek wielkiego mistrza naszych czasów.
Komplet 8 części „ na łamach „ to lektura która daje wiedzę z kilkudziesięciu książek.
Jak zostanę dziadkiem będę czytał wnukom Łysiaka napewno.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1106
229

Na półkach:

I znowu świetna publicystyka W. Łysiaka zebrana w formie książki. Bardzo cenna inicjatywa.
Co tu można napisać? To co zwykle: świetny warsztat, wysoka kultura, głęboka przesycona etyką i erudycją myśl.
Nie ma się co rozpisywać. Polecam każdemu, szczególnie w czasie wszechobecnej dezinformacji i wojny za wschodnią granicą, która to częściowo opiera się także na fakenewsach.

Pomaga łapać różne wątki, porządkuje myśli, daje nowe szersze spojrzenie na otaczający nas świat i nieustannie uczy.

Gorąco polecam.

I znowu świetna publicystyka W. Łysiaka zebrana w formie książki. Bardzo cenna inicjatywa.
Co tu można napisać? To co zwykle: świetny warsztat, wysoka kultura, głęboka przesycona etyką i erudycją myśl.
Nie ma się co rozpisywać. Polecam każdemu, szczególnie w czasie wszechobecnej dezinformacji i wojny za wschodnią granicą, która to częściowo opiera się także na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
177
176

Na półkach: , ,

Jak to bywa w tego typu publikacjach, dla każdego coś dobrego (interesującego). Jeżeli ktoś nie zgadza się z poglądami autora (które są powszechnie znane z wielu innych książek) to może tego nie czytać albo skupić się na innych tematach np. na sztuce (Art Deco, Henry Moore),na ciekawostkach (Potęga sprytu 1 i 2, Kunszt ripostowania 1 i 2),na tematach ciekawch (Wolter, Pijaństwo, Azef, Luter) oraz dosadnych (Elitarni, Sado Sapiens, Lincoln, Katolifobia) itd.
Jeżeli czytający znajdzie chociaż kilka tematów, które go poruszą, spowodują, iż zacznie samodzielnie myśleć, bądź po prostu dowie się nowych faktów -co najważniejsze-popartych dowodami (nie tymi narzucanymi przez poprawność polityczną, TV lub Internet, który przyjmuje wszystko co mu się zapoda) to warto było czytać. Taki jest cel tego typu książki i według mnie ten cel jest spełniony, stąd powyższa ocena.
Przykładem niech będzie felieton o Lincolnie, który ostatnio mogłem skonfrontować z amerykańskim filmem dokumentalnym (i to nie jednym). Oczywiście te ostatnie, niezależnie od produkcji sławią wielkiego ojca założyciela. A tak naprawdę...

Jak to bywa w tego typu publikacjach, dla każdego coś dobrego (interesującego). Jeżeli ktoś nie zgadza się z poglądami autora (które są powszechnie znane z wielu innych książek) to może tego nie czytać albo skupić się na innych tematach np. na sztuce (Art Deco, Henry Moore),na ciekawostkach (Potęga sprytu 1 i 2, Kunszt ripostowania 1 i 2),na tematach ciekawch (Wolter,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

47 użytkowników ma tytuł WALDEMAR ŁYSIAK NA ŁAMACH 8. RUCH OPORU na półkach głównych
  • 26
  • 20
  • 1
16 użytkowników ma tytuł WALDEMAR ŁYSIAK NA ŁAMACH 8. RUCH OPORU na półkach dodatkowych
  • 11
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Waldemar Łysiak
Waldemar Łysiak
Pisarz i publicysta, napoleonista. Urodzony w 1944 roku w Warszawie. Z wykształcenia historyk sztuki i architekt (studia w Rzymie i Warszawie). Na Politechnice Warszawskiej wykładał historię sztuki i cywilizacji, i tam też w 1977 roku obronił pracę doktorską o fortyfikacjach napoleońskich. Autor książek poświęconych sztuce, polityce, powieści. Jego twórczość charakteryzuje ostrość języka (który czasem bywa nawet wulgarny) i jasno zdeklarowane poglądy polityczne. Przeciwnik komunizmu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy WALDEMAR ŁYSIAK NA ŁAMACH 8. RUCH OPORU przeczytali również

W cieniu krzyża Józef Mackiewicz
W cieniu krzyża
Józef Mackiewicz
Pierwsze moje z Mackiewiczem spotkanie, spowodowane czytelniczym wyzwaniem marca. Dzięki ci, LC, za to wyzwanie. Co my tu mamy? Jak czytam tę książkę, to przypomina mi się plansza do gry w szachy przez trzy osoby jednocześnie, bo na takiej właśnie planszy Watykan - twierdząc, że wszak daleki od polityki - właśnie swą politykę uprawia. Jak trzeba, to po drodze im i z komunistami, i z caratem, i z po caratem następującymi bolszewikami (Cerkiew Prawosławna upadła i jest prześladowana, więc jest szansa, że internacjonalista Lenin nie zaprotestuje przeciwko wschodniej rekonkwiście, zwłaszcza, że bolszewicy bardzo potrzebują uznania międzynarodowego swej władzy). Faszyści, to porządni ludzie i Kościołowi bliscy (szczególnie wspaniały pan Mussolini, regulujący stosunki państwo-kościół dość po myśli Watykanu),komuniści to też fajni goście: już pan Stalin, że o cudownym Chruszczowie nie wspominać. Tym właśnie jest “aggiornamento” (uwspółcześnienie) Kościoła Katolickiego, zapoczątkowane przez papieża Jana XXIII i polegające m.in. na otwarciu Watykanu na kościoły marginalizowanych dotychczas kontynentów (nominowanie kardynałów z Afryki),przygotowanie i zapoczątkowanie wielkiego soboru powszechnego (Watykańskiego II),mającego właśnie wprowadzić KK do współczesności, czy próby lawirowania między stroszącymi pióra światowymi adwersarzami w dobie pełnego rozkwitu zimnowojennej narracji i konfliktu kubańskiego. Nie o tych wszystkich tematach pontyfikatu jest jednak ta książka, choć są one w niej wszystkie wzmiankowane. Główna uwaga skupia się na stosunkach kościoła z władzami komunistycznymi w Związku Radzieckim i usilnych staraniach, by żadne zmarszczki nie pojawiły się na gładkiej tafli tych relacji. W ten sposób Watykan miał nadzieję na prowadzenie rekonkwisty na terenach sowieckich, zaś komunistyczne władze zyskiwały znacznego sojusznika na forum międzynarodowym, który przede wszystkim pilnował, by nie podnoszono zbyt głośno tematyki prześladowania w Sowietach kościołów wschodnich, łamania praw człowieka i ujawniania licznym sympatykom komunizmu na Zachodzie prawdziwego oblicza ich “raju na ziemi”. Zresztą nie sam kościół papieski ma tu coś na sumieniu. Na drugiej flance, to kościoły obrządku wschodniego starały się w warunkach państwa sowieckiego (sprzymierzonego jeszcze z Watykanem) zachować resztki własnej struktury i wciąż trwać w nieprzyjaznym im świecie. Stąd też zgoda na przewodzenie Cerkwi Moskiewskiej jawnym kremlowskim agentom (podróżującym rządowymi samolotami i na dyplomatycznych paszportach); ci z jednej strony bronili cerkwi w ZSRR przed zakusami papiestwa, a z drugiej toczyli jawne spory z Patriarchą Ekumenicznym z Konstantynopola, nie chcąc uznać jego tytularnej zwierzchności (a i tamten widział w odłamie moskiewskim niebezpieczny precedens kościoła nominowanego i akceptowanego przez polityczne władze świeckie). Wprost autor tego nie mówi, ale gdy czytamy książkę, czujemy, że największą patologią, jaką dostrzega w Kościele jest jego odstąpienie od ewangelicznej zasady stawania po stronie ciemiężonych i prześladowanych. Opisywany tu Kościół zawsze bierze stronę możnych tego świata, od władców feudalnych poczynając, poprzez bogaczy ery industrialnej, dyktatorów XX-wiecznych faszyzmów i komunizmów, aż po współczesnych autorowi monarchów - Pierwszych Sekretarzy KPZR. Przygląda się temu Mackiewicz nie z pozycji wojującego ateisty, lecz osoby zatroskanej o losy kościoła. Tym bardziej to cenne, dlań zaś tym bardziej bolesne. Ogrom danych faktograficznych, mnóstwo cytatów, odniesień do dokumentów epoki, współczesnej publicystyki. Podziwiam autorów, którzy pisali opierając się na danych - jak Mackiewicz czy Kopaliński - z własnych fiszek, czy w erze przed-internetowej przeszukujących archiwa i w pamięci mających osoby, wydarzenia, cytaty… Piszących trzy czy pięć książek w życiu (to nie przypadek Mackiewicza akurat),a nie trzy rocznie. Choć całość książki może nieco niewspółczesna - raczej faktograficzna niż sensacyjna i za sensacją goniąca - warto poświęcić jej nieco czasu. Dla zdobycia znajomości wielu nieznanych czy zapomnianych faktów i wzbogacenia wiedzy o funkcjonowaniu styku kościoła i władzy (nawet i tej mocno wynaturzonej). Książka ważna o tyle, że - jak widzę w kilku przeczytanych o niej opiniach - każdy z nas nieco inaczej ją odbiera i co innego uważa w niej za interesujące i wartościowe.
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na82 lata temu
Sprzeciw Kusznika - Waldemar Łysiak na łamach 7 Waldemar Łysiak
Sprzeciw Kusznika - Waldemar Łysiak na łamach 7
Waldemar Łysiak
Niespotykany poziom formułowania myśli. Może na początek o minusach. Zupełnie nie rozumiem sposobu, w jaki Łysiak wyraża się o kobietach. Szczególnie, że raczej nie jest to uprzedzenie do płci pięknej mające swoje korzenie w trudnym dzieciństwie (o matce wyraża się ciepło i z szacunkiem). Bywało (głównie w początkowych felietonach),że męczył mnie sposób pisania, wprawdzie dosadny i niejednokrotnie trafnie punktujący szaleństwa i pogubienie świata, jednak na tyle celowo kontrowersyjny, wyniosły, przesadnie wulgarny, że mdliło mnie, jakbym opiła się octu. Ciężko strawne były też ciągłe prywatne wycieczki do "rywali od pióra" i dawanie im słownie nawet nie prztyczka, ale z pięści w nos. Co prawda bywały momenty dla mnie absolutnie nieakceptowalne, czy to ze względu na używany język, czy też poglądy autora, ale summa summarum przeczytanie tej książki było niezwykle ciekawym i rozwijającym doświadczeniem. Niebywała i rozległa wiedza autora o historii, sztuce, literaturze. Dziesiątki ciekawych cytatów i anegdotek do każdego poruszanego tematu. Przeciekawe tematycznie artykuły i felietony, które, mimo upływu 7 lat od chwili wydania książki, nie przestały być aktualne, a niejednokrotnie zyskały nowy kontekst, jak choćby teksty dotyczące Rosji czy Ukrainy w obecnej sytuacji społeczno-politycznej. Dla przykładu: "Ryk: "Sława Ukraini! Herojam sława!" był oficjalnym/rytualnym pozdrowieniem "banderowców" z OUN i z UPA, takim samym jak "Heil Hitler!" czy też "Sieg heil!"; Jacek Kurski: "- To był ostatni okrzyk, który słyszało 120 tysięcy zamordowanych na Podolu i Wołyniu Polaków, nim siekiery rozłupały im głowy"". Dziś (za prezesury Kurskiego w TVP) takie okrzyki bez zastanowienia padają z ust polskich dziennikarzy lecąc w świat choćby przy okazji międzynarodowego festiwalu. Wywiad-rzeka z autorem okazał się chyba najprzyjemniejszym fragmentem z całej książki ze względu na liczne zabawne anegdotki z życia Łysiaka. Dla czytelnika nie znającego historii życia autora- przeciekawy wywiad. Autor godny uwagi, erudyta, jakich wśród młodego pokolenia próżno szukać.
LaCucaracha - awatar LaCucaracha
oceniła na83 lata temu
Herezje i prawdy Stanisław Cat-Mackiewicz
Herezje i prawdy
Stanisław Cat-Mackiewicz
Stanisław Cat-Mackiewicz był cenionym publicystą przedwojennym, monarchistą i redaktorem dziennika Słowo. Po wybuchu wojny uciekł na Litwę, a potem do Francji. W latach 1954–1955 piastował urząd premiera Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie, został jednak skaptowany przez bezpiekę i w 1956 wrócił do Polski. Zmarł dekadę później, wydawszy między innymi Herezje i prawdy. Czym są Herezje i prawdy? Ano publicystką historyczną, czyli rozważaniami autora – prawnika i wydawcy, ale nie historyka – na temat przeszłości naszego narodu. Przy czym najbardziej interesuje go okres średniowieczny. Zapewne nie bez powodu. Dwa lata wcześniej na rynek trafiła Polska Piastów Jasienicy, gotowe też były teksty poświęcone Jagiellonom. Przedstawiły one kreśloną wizję tamtych czasów, z którą Cat-Mackiewicz nie do końca się zgadzał. Za najważniejsza należy uznać próbę przewartościowania dorobku dwóch władców i Kazimierzy, Wielkiego i Jagiellończyka. Ten pierwszy zdaniem autora aż tak wielki nie był, z kolei Jagiellończyk pozostawał niedoceniony. Wielki oddał w 1434 Pomorze Gdańskie Krzyżakom, Jagiellończyk je odzyskał wraz z Prusami Królewskimi. Ten pierwszy zrzekł się też Śląska, w roku 1350 oddawał Ruś Ludwikowi Węgierskiemu. Oczywiście Mackiewcz porusza też kwestie innych władców, zajmuje się też Joanną D’Arc czy paroma dawnymi pisarzami (choćby Dantem). Przy okazji spuszcza łomot kronikarzom. „Kronikarze łżą na potęgę, przekręcają fakty, jak tylko mogą, każde ich zdanie należy sprawdzać”, twierdzi. „Cóż ten wielki Długosz wypisuje o genealogii królowej Jadwigi! – Czytać hadko. Ludwika IX nie odróżnia od Ludwika VI – przekręca wszystko, do imion włącznie”. Co ciekawe, sam nieraz konfabuluje, jakby był sztuczną inteligencją, naciąga fakty pod swoje tezy. Ale robi to sprawnie, dzięki czemu jego teksty dobrze się czyta. Fani literatury retro będą z Herezji i prawd zadowoleni. Więcej recenzji: https://zdalaodpolityki.pl/category/ksiazka/
Michał Zacharzewski - awatar Michał Zacharzewski
ocenił na63 miesiące temu
Rzeczpospolita judaszy czyli slalom między volkslistami Stanisław Michalkiewicz
Rzeczpospolita judaszy czyli slalom między volkslistami
Stanisław Michalkiewicz
Wstęp: Książkę czytałem jakiś czas temu, jednak za jej sprawą miałem przygodę. Z jednej strony ten wpis będzie bardziej o Michalkiewiczu i jego postrzeganiu w Polsce, ale z drugiej będzie dotyczył kwestii bardziej ogólnych. O książce kilka słów też na końcu będzie, lecz nie ona jest tutaj gwoździem programu. Inaczej rzecz ujmując, jeśli ktoś się spodziewa szczegółowej recenzji książki może pominąć mój komentarz i przejść do następnego. Miejsce akcji: środa lub piątek. Ostatnio ze zmęczenia pomyliły mi się dni. Zatem można sobie wybrać kiedy. Czas akcji: godzina 18 Miejsce akcji: Moje miasto, znany piwny pub ze strefą w nazwie. Opis historii: Umówiłem się z moim najlepszym kolegą na piwo. Na miejsce przybyłem 10 minut wcześniej, zamówiłem sobie Flandersa i czekam na kumpla. W tym czasie przyszedł od kolegi sms, że jego taksówka stoi w korku w związku z tym spóźni się. Na swojego najlepszego kumpla zaczekam choćby i kilka godzin. Skoro tak to sięgnąłem do plecaka po książkę Michalkiewicza “Rzeczpospolita Judaszy”, którą przyniosłem do pubu, bo mój kolega chciał ją ode mnie pożyczyć. Otworzyłem sobie pierwszy lepszy felieton i dla zabicia czasu zacząłem czytać. Powiem szczerze miałem taki przebłysk świadomości, czy to jest dobry pomysł. Czy wyciągać Michalkiewicza w knajpie? Ale siedzenie samemu przed kieliszkiem z piwem to dość podła sprawa, zatem lepiej jednak z książką. Kątem oka dostrzegłem, że przy stoliku stojącym ukośnie do mojego siedzi sam jakiś facet i patrzy na okładkę książki. Udawałem, że nie widzę bo nie miałem zupełnie ochoty z nikim rozmawiać na żadne poważne tematy. Niestety, intuicja mnie nie zawiodła i ten facet odezwał się w te oto słowa “Ocho faszystę czytamy”. Wziąłem głęboki oddech i zadałem sobie pytanie z jakiej ów jegomość jest sekty. W grę wchodziły trzy podstawowe opcje: a) pobożny socjalista karmiony mediami publicznymi - najmniej prawdopodobna, bo oni Michalkiewicza nie atakują ze względów pryncypialnych tylko doraźnych. Związane jest to z krytyką polityki uprawianej przez Morawieckiego, ich ulubionego premiera. Opcja b) mówiąc językiem Pana Stanisława to typowy mikrocefal wychowany przez Adama Michnika, wiedzę czerpiący z gazety, której nazwy nie wymienię. Podam za to jej nieoficjalne synonimy, takie jaki Gazeta Aborcza, gwiazda śmierci z Czerskiej oraz gazetowy papier toaletowy. Z mojego doświadczenia to w swej masie ludzie bezrefleksyjni, powtarzający w kółko jedno i to samo, lubiący zakrzyczeć, bywają agresywni, gdy ktoś się z nimi nie zgadza. a) w przeciwieństwie do b) wchodzi czasami do bańki informacyjnej b),ale jej nie akceptuje. Natomiast b) ze swojej bańki nie wychodzi nigdy. Jest ograniczony i bezbronny w stosunku do przyjmowanej propagandy. Jedni drugich są warci. c) to już wyższy poziom wtajemniczenia. Zaczynali od Aborczej, ale to tylko była inicjacja, teraz swój świat konstruują na podstawie trucizn sączonych przez zwolenników euro lewicy. Niestety to mieszanina neo-trockizmu z brunatną lewicą niemiecką lat 30-tych spod znaku NSDAP (czego wielu z nich nie przyjmuje do wiadomości). Ludzie zapatrzeni w radykalny eurokomunizm, chcący wszystkim urządzić raj na ziemi. Na sztandarach mają klimatyzm, zieloną energię bez względu na koszty dla społeczeństwa, przymusowy wegetarianizm, redukcję ludzkiej populacji w imię ratowania planety. Generalnie cofnięcie europejczyków do jaskini w imię celów wyższych. Dodatkowo w imię w ograniczony sposób pojmowanej wolności żądają usuwania ciąży na życzenie, oraz eutanazji dla coraz to bardziej zdrowych ludzi. Jednocześnie ludzie ci nie mają problemów z uzasadnieniem jako normy absolutnie każdego wykolejenia z pedofilią i zoofilią włącznie. Ja ich nazywam ‘peace and love z pistoletem przy twojej skroni’. Oni są ‘peace and love’ jeśli tylko popierasz ich aktywizm i te wszystkie demolujące społeczeństwa i degradujące człowieka jako gatunek i jednostkę postulaty. Dzielą się na aktywistów i intelektualistów. Ich całe życie to aktywizm, nawet w wc są aktywistami. To potencjalni budowniczowie obozów koncentracyjnych i więzień dla wszystkich myślozbrodniarzy, którzy nie chcą podporządkować się lewicowemu dyktatowi. Mówiąc językiem Michalkiewicza to tzw. radykalne postępactwo. Z nimi dyskusja nie jest możliwa. I na tym zakończmy tę krótką charakterystykę. Ten, który się do mnie przyczepił to była typowa opcja b),czyli fan gazety. Nasze spisywanie protokołu rozbieżności trwało ok. 10 minut. Jako że, nie zareagował na michalkiewiczowską frazę o “Adolfie Hitlerze jako wybitnym przywódcy socjalistycznym’. To był wyraźny sygnał, że nie należy do c),bo tamci na takie dictum zaczynają się denerwować. A przecież Adolf to brunatny komuch, którego spuścizna w eurokołchozie odżywa coraz mocniej w postaci przymusowej profilaktyki medycznej, zabijania najsłabszych ludzi i ślepego oraz wykolejonego rzekomego uwielbienia dla natury kosztem degradacji warunków życia człowieka. Potem z jego strony padło, że faszyści i antysemici jak Michalkiewicz powinni być zakazani w Polsce. Tego dla mnie było za dużo. Najpierw odpowiedziałem frazą michalkiewiczowską, żeby nie mylił antysemityzmu ze spostrzegawczością. Po czym, zapytałem czy uważa, że antysemityzmem wg niego jest to, że Michalkiewicz mówi, że Polsce grozi realizacja bezprawnych roszczeń amerykańskich organizacji żydowskich, które chcą wyłudzać tzw. mienie bezspadkowe. Zapytałem go także czy zaprzeczy temu, że Donald Trump będąc prezydentem USA podpisał stosowną ustawę, która dotyczy tej kwestii. Zaskakujące było dla mnie to, że to zbiło chwilowo tego faceta z tropu. On o tej ustawie nic nie wiedział. A warto podkreślić, że Michalkiewicz przestrzega przed tym od wielu lat. Ale potem było najlepsze… Powiedział, że Michalkiewicz to pisowiec. No i to był prawdziwy intelektualny coming out tego człowieka. To paradygmatyczny członek sekty b). Wtedy oplułem się piwem i zacząłem śmiać na głos. Jak można o Michalkiewiczu, tak radykalnym krytyku władzy pisowskiej powiedzieć, że jest jej zwolennikiem. Skąd mu się w głowie urodził taki pomysł? Obstawiam, że jego jedyną wiedzą na temat Pana Stanisława była prosta asocjacją kilku słów, czyli Michalkiewicz - faszysta- antysemita i PiS a znalazł to w mediach, które pochłania. Zachowywał się jak pies wytresowany w laboratorium Pawłowa, który na widok kilkunastu liter układających się w słowo “Michalkiewicz” reaguje warczeniem i próbuje gryźć. No cóż od takiego psa należy odejść, a jeśli to nie wystarcza to pozostaje tylko kij albo gaz. Zabrałem książkę i przesiadłem się w inne miejsce. Po chwili dotarło do mnie, że w Polsce coraz mniej naszych aktywności nie ma charakteru politycznego. Do czego to doszło, że czytanie książki nie może być postrzegane jako chęć zapoznania się z myślą danego autora, lecz od razu przez niektórych odbierane jest jako ‘like’ w mediach społecznościowych, a jeśli to autor polityczny to jako manifestacja politycznych poglądów. Felietony znajdujące się w omawianej książce to opis polskiej rzeczywistości w krzywym zwierciadle michalkiewiczowskiej ironii.Michalkiewicz to przede wszystkim publicysta, który doskonale rozumie na czym polega realpolitik i jaka jest rola państw średnich takich jak Polska w tej międzynarodowej rozgrywce. Niestety jest ona ograniczona, a wyzyskanie swoich szans poszczególne państwa mogą osiągnąć tylko dzięki przychylnej światowej koniunkturze i klasie własnych elit politycznych. Jako że, koniunktura światowa nie od nas Polaków zależy, na nasze barki spada wybór wysokiej klasy elit politycznych. Michalkiewicz od początku tzw. III RP, trafnie zauważa że polskie elity polityczne są elitami tylko z nazwy. Moim zdaniem, większość jego felietonów to krytyka tych elit. Tak naprawdę w swej masie to grupa nieudaczników, sprzedawczyków, ludzi mało inteligentnych i złodziei. Dla wielu z naszych ‘umiłowanych przywódców’ (termin Pana Stanisława) polityka jest jedyną szansą na zarobienie jakichkolwiek godziwych pieniędzy. W związku ze swoimi licznymi ograniczeniami ci ludzie są w stanie spełnić każde świństwo by władzę utrzymać. Stąd, mówiąc językiem Michalkiewicza ich rolą jest zarządzanie Polską (w terminologii Michalkiewicza- miejscowym bantustanem) pod dyktando obcych państw (tzw. państwa poważne) i miejscowych grup interesów, które dostosowują się do potrzeb silniejszych. Przed społeczeństwem odgrywana jest marnej jakości sztukę medialna. Wg Michalkiewicza Polska to kraj ze zdublowaną rzeczywistością polityczną, tą medialną stworzoną jako igrzyska dla przeciętnego obywatela i tą ukrytą, gdzie tak naprawdę decyduje się nasza polityczna przyszłość. Z tym, że to nie Polska jest na pierwszym miejscu, tylko interesy poszczególnych grup wpływu. Michalkiewicz w swoich felietonach tworzy swoiste uniwersum, za pomocą, którego w ironiczny sposób próbuje opisać rzeczywistość Polski, stąd biorą się terminy takie jak:. Stare Kiejkuty, zewnętrzne znamiona władzy, Nasza złota Pani, Starsi i mądrzejsi. oficerowie prowadzący, bezpieczniackie watahy pobożni i bezbożni socjaliści, kapitalizm kompradorski, nasze sukinsyny, państwa poważne, razwiedka, nasz najważniejszy sojusznik itd, itd. Oczywiście można się spierać na ile układ sił w świecie Michalkiewicza jest układem w swych szczegółach realnym. Jednak nie da się zaprzeczyć, że co do pryncypiów, czyli realnego mechanizmu sprawowania władzy III RP autor wiele się nie myli. A zatem, Polska to nie jest żadna III RP. Bo III RP sugeruje jakąś ciągłość z II RP, państwem było nie było jednak podmiotowym. To co teraz mamy to post PRL. A względny sukces naszego Państwa został osiągnięty wbrew jego politycznym elitom. Był on wypadkową ciężkiej pracy wielu ludzi i politycznej koniunktury, która niestety nie została w pełni wykorzystana. Autor w omawianej książce jak zwykle jest znakomity w swojej ironii i w każdym z felietonów z jej pomocą próbuje się odnieść do polskich spraw. Z pozoru jest to wszystko śmieszne, ale kiedy bliżej się nad tym wszystkim pochylić to robi się smutno, że w Polsce nie ma normalnych politycznych elit, które elitami nie są tylko nominalnie. Nie ma sensu opisywać każdego felietonu z osobna, bo to krótkie osobne opowieści o Polsce.. Polecam Państwu przeczytanie jednego z nich, zatytułowanego Pochwała Judasza dotyczącego lustracji w Kościele Katolickim. Jest to jeden z moich ulubionych felietonów Pana Stanisława. Drogi czytelniku, jeśli dobrnąłeś do końca tego tekstu, który jest nie do końca na temat samej książki, a bardziej odnosi się na sposób ogólny do osoby Stanisława Michalkiewicza i jego twórczości, to mam nadzieję, że wyraziłem się jasno i zrozumiałeś co mam na myśli. Zastanów się czy warto Michalkiewicza czytać w przestrzeni publicznej :D, zwłaszcza jeśli chcesz spędzić czas w spokoju. Ponadto jeśli nie znasz twórczości Michalkiewicza, to jest on dostępny. W internecie są jego nagrania, w księgarniach książki itd. Zawsze też można spotkać go co roku na targach książki .Czytelniku, możesz się z nim nie zgadzać, ale nie traktuj go jak slogan skojarzony z kilkoma epitetami przez ludzi, którzy nie są mu godni nawet butów wyczyścić. Czy się z nim zapoznasz, to już twoja sprawa drogi czytelniku. Decyzja należy do Ciebie.
bartek2383 - awatar bartek2383
ocenił na72 lata temu
Trzynaście opowieści Ksawery Pruszyński
Trzynaście opowieści
Ksawery Pruszyński
*Żołnierska dola* Dawno, dawno temu – w siódmej albo ósmej klasie podstawówki – nauczycielka na tzw. kółku polonistycznym zadała nam do przeczytania opowiadanie Ksawerego Pruszyńskiego pt. "Różaniec z granatów". Nie pamiętam, czy cokolwiek tłumaczyła, czy to miało być zadanie samodzielne, ale trzeba było też napisać pracę w oparciu o to opowiadanie. Mnie się to zupełnie nie udało, poległam w zderzeniu z nim. Nie potrafiłam wydobyć z niego nic poza przedstawioną historią, a i to właściwie się nie powiodło, bo po prostu nie umiałam osadzić wydarzeń we właściwym kontekście. Wierzcie lub nie, ale od tamtej pory Ksawery Pruszyński ze swoim "Różańcem z granatów" siedzieli mi gdzieś z tyłu głowy. Nie tak dawne wznowienie opowiadań sprawiło, że postanowiłam się z nimi zmierzyć. Ksawery Pruszyński nie żył długo (43 lata, okoliczności śmierci nie do końca wyjaśnione, możliwe tło polityczne) ale życiorys miał bogaty. Miał także światły, może nawet wizjonerski umysł i niewątpliwie żyłkę do pisania. "Trzynaście opowieści" to zbiór literackich sprawozdań, nasyconych wątkami autobiograficznymi relacji z okresu, gdy walczył w armii polskiej na zachodzie. Wartościowy zbiór. Ważny merytorycznie, historycznie i bardzo dobry literacko, wywołujący różnorakie doznania i refleksje. Właściwie każda z historii zapisuje się w pamięci, trudno wyróżnić którąś szczególnie (ale jeśli już bym miała, to "O głowę murzyńskiego króla" i "Gwiazdę wytrwałości"… i "Człowieka z rokokowego kościoła"… i "Cień Gruzji" też…). Pruszyński porusza mocno (w jednym czy drugim opowiadaniu nawet do łez),każe patrzeć na naszą skażoną romantyzmem historię i z kąśliwą ironią, i z szacunkiem. Dużo tu symboliczno-stereotypowej, ukochanej polskości. Nie mniej zaskoczeń prowadzących do wniosku, że wojna to wciąż powtarzająca się gra, w której próżno szukać logiki, za to z pewnością znajdzie się szereg absurdów. W niektórych opisach można się rozkochać na amen, humor innych fragmentów nie pozwala przestać się śmiać. To i bezpośrednie relacje z pola bitwy, z wnętrza czołgu, w których dostajemy śmierć na talerzu – i senne opowieści z czasu stacjonowania oddziałów w tej czy innej mieścinie francuskiej. Od mojego pierwszego spotkania z Ksawerym Pruszyńskim minęło prawie 30 lat. Teraz nie było oczywiście aż tak trudno, jak wtedy z "Różańcem" – ale muszę powiedzieć, że trudno pozostało. Może to się wydać niespójne z tym, co napisałam wyżej, ale długo nie mogłam złapać rytmu opowieści, cały czas czułam, że coś mi umyka, że trochę rozmijam się z tekstem, że nie mogę tak całkowicie wejść w lekturę. Jestem pewna, że wielu znaczeń i aluzji nie odczytałam. Z zainteresowaniem zatrzymywałam się na przystankach – były nimi słowa, sytuacje, bohaterowie czy konkretne opowiadania – ale cała podróż zmęczyła mnie. A jednocześnie po przeczytaniu ostatniego opowiadania żałowałam, że to już koniec. Prawdopodobnie więc moje bariery są po prostu moje i niczego "Trzynastu opowieściom" nie odejmują. Czytajcie.
LetCentryczna - awatar LetCentryczna
oceniła na72 lata temu

Cytaty z książki WALDEMAR ŁYSIAK NA ŁAMACH 8. RUCH OPORU

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki WALDEMAR ŁYSIAK NA ŁAMACH 8. RUCH OPORU