Na posterunku. Udział polskiej policji granatowej i kryminalnej w zagładzie Żydów

- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Seria:
- Poza serią
- Data wydania:
- 2020-03-25
- Data 1. wyd. pol.:
- 2020-03-25
- Liczba stron:
- 432
- Czas czytania
- 7 godz. 12 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380499867
Historia granatowej policji nie jest tematem zamkniętym i oswojonym. Wręcz przeciwnie, okupacyjne losy policjantów wracają dziś jako jeden z elementów walki o pamięć i mity historyczne, na których zasadza się polska polityka historyczna. Jest rzeczą charakterystyczną, że przestępstwa popełnione przez granatowych policjantów na innych Polakach nie wzbudzają już takich emocji – to w końcu, jak można sądzić, nasze „wewnętrzne sprawy”, które wyłącznie nas samych obchodzą. Zupełnie inaczej jest w wypadku historii Zagłady – jedynej części polskiej historii, która ma uniwersalne znaczenie i która wzbudza zainteresowanie na całym świecie. […] Tak się jednak składa (czego starałem się dowieść na stronach tej książki),że granatowa policja miała niebagatelny udział w wymordowaniu polskich Żydów i wchodzi tym samym w pole zainteresowania badaczy Holokaustu. Więcej, granatowa policja stanowiła istotny, niekiedy niezbywalny element niemieckiej strategii eksterminacji europejskich Żydów. Na dodatek polscy policjanci często mordowali Żydów na własną rękę, wykazując się przy tym ogromną inicjatywą. Żal tylko, że w sporze o polską niewinność mało kto pamięta o niepoliczonych dziesiątkach, setkach tysięcy żydowskich ofiar granatowej policji, ludziach, którzy mogli ocaleć, którzy mieli sporą szansę na przeżycie wojny, ludziach, o których pamięć bezskutecznie upominał się Emanuel Ringelblum.
Jan Grabowski
Kup Na posterunku. Udział polskiej policji granatowej i kryminalnej w zagładzie Żydów w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Na posterunku. Udział polskiej policji granatowej i kryminalnej w zagładzie Żydów
Policja granatowa a Zagłada polskich Żydów.
„Na terenie Generalnej Guberni funkcjonowało w latach wojny około tysiąca posterunków i komisariatów PP. Na kartach tej książki przedstawiłem dowody na mordercze praktyki polskich funkcjonariuszy pełniących służbę na stu dwudziestu czterech placówkach rozsianych po wszystkich dystryktach GG. Czy jest to dość liczna i dość reprezentatywna próbka zachowań polskich policjantów?”
Nakładem wydawnictwa Czarne ukazała się właśnie nowa książka Jana Grabowskiego pod tytułem „Na posterunku. Udział polskiej policji granatowej i kryminalnej w zagładzie Żydów”. Autor jest profesorem historii na uniwersytecie w Ottawie. W swoim dorobku ma już wiele książek i artykułów poświęconych losowi polskich Żydów w czasie Zagłady.
„Na posterunku” to trudna książka, poruszająca – jak zauważa sam autor – skomplikowany i niełatwy temat, jakim jest udział tak zwanej „granatowej policji” w zagładzie polskich Żydów. Już we wstępie autor nie ukrywa swego emocjonalnego stosunku do opisywanego zagadnienia. Bezpardonowo i w dość niewybrednych słowach krytykuje tzw. politykę historyczną Polski. Nie zważa przy tym – według mnie – na szerszą perspektywę, jaką ma przed sobą każde państwo. Jest rzeczą wiadomą i naturalną, że w tzw. powszechnej świadomości społecznej funkcjonują jedynie uproszczone sądy na temat historii. Trudno się temu dziwić i żądać – tak jak chciałby autor – żeby np. zamiast podkreślania roli Polski jako ofiary II wojny światowej lansować tezę „polskiego udziału w Holokauście”.
Książka liczy osiem rozdziałów. Rozpoczyna się we wrześniu 1939 roku, a kończy już po II wojnie. Grabowski przedstawia genezę polskiej policji granatowej i kryminalnej. Stara się podać jej stan osobowy, strukturę, zakres działania. Opisuje, jak zmieniała się jej rola podczas okupacji jako siły będącej pomocą dla Gestapo. Oczywiście należy pamiętać, że polska policja była pod ścisłą kontrolą policji niemieckiej.
Dużo miejsca poświęca „strasznemu rokowi” 1942 i akcjom likwidacyjnym. To właśnie wtedy granatowi policjanci gorliwie pomagali Niemcom w Holokauście. Niestety, proceder ten trwał aż do końca wojny. Określany jest on terminem „Judenjagd”.
W swojej książce autor przedstawia ponury obraz polskiej granatowej i kryminalnej policji jako formacji bardzo mocno zaangażowanej w eksterminację polskich Żydów. Często policjanci wykazywali w tym zakresie dużą inicjatywę, nie pytając o zgodę Niemców. Jest to bez wątpienia jedna z ciemniejszych kart polskiej historii.
„Na posterunku” to lektura niełatwa, ale uświadamiająca nam po raz kolejny, że historia w zasadzie nigdy nie jest czarno – biała.
Wojciech Sobański
Oceny książki Na posterunku. Udział polskiej policji granatowej i kryminalnej w zagładzie Żydów
Poznaj innych czytelników
283 użytkowników ma tytuł Na posterunku. Udział polskiej policji granatowej i kryminalnej w zagładzie Żydów na półkach głównych- Chcę przeczytać 146
- Przeczytane 134
- Teraz czytam 3
- Posiadam 22
- Historia 3
- 2020 3
- E-booki 2
- 2020 2
- 2021 2
- Wydawnictwo Czarne 2
Tagi i tematy do książki Na posterunku. Udział polskiej policji granatowej i kryminalnej w zagładzie Żydów
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Na posterunku. Udział polskiej policji granatowej i kryminalnej w zagładzie Żydów
Mówiono, że niebezpiecznie jest chodzić do lasów, bo pełno tam kryjówek żydowskich i ukrywający się mogą ze strachu strzelać.
Podobnie wyglądały rozliczenia nabojów wystrzelonych do błąkających się po wsiach psów: policjanci mieli prawo zabijać psy, jeżeli istniało ...
Rozwiń












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Na posterunku. Udział polskiej policji granatowej i kryminalnej w zagładzie Żydów
Daje 10 nie dlatego, że książka jest ważna, istotna i dobrze napisana z dużą ilością przypisów i tak dalej, ale dlatego, że nic bardziej mnie nie bawi jak kwik ludzi, którzy uwierzyli w brednie Policji Historycznej zwanej IPNem, totalnie absolutnie bez ironii łeb mi pęka jak ludzie nie potrafią przyjąć do wiadomości, że Inni ludzie byli źli dla innych ludzi i dorobili się na nich majątku, że kolaborowali, i tak jak wiele narodów, Polacy tez kolaborowali i tyle - zamordowali pośrednio czy bezpośrednio masę ludzi i gra muzyka. Weźmy to na klatę pogódźmy się z tym, że nie jesteśmy ofiarą losu ale też w niektórych przypadkach też katem. Zróbmy sobie takie narodowe małe katharsis w tej kwestii, będzie łatwiej być "prawdziwym" Polakiem
Zadziwia mnie fakt, że ludzie traktują takie prace jak negowanie polskiej ofiary lub negowanie dobrych ludzi. Prace Grabowskiego nie negują ofiarności dobrych ludzi, co najwyżej dodają do całej historii kolejny odcień tym razem bardziej negatywny. Historia nie jest czarno-biała
2 rzeczy dodatkowo - Prof. Grabowski ma wyjątkowo dobre pióro - nie wiem skąd opinię, że ten tytuł trudno się czyta, czyta się go bardzo płynnie wciąga strasznie. Ogólnie książki autora są bardzo dobrze napisane w sensie językowym i strawnym
Mam wrażenie, że recenzenci i dygnitarze z IPN w ogóle nie przeczytali tej książki - recenzje w ogóle nie podnoszą tematów z tytułu.... Wiecie w tej książce jest bardzo dużo dobrych rzeczy napisane o Polakach i Policji Granatowej o czym recenzje i polemiki rzadko wspominają albo w ogóle.
Daje 10 nie dlatego, że książka jest ważna, istotna i dobrze napisana z dużą ilością przypisów i tak dalej, ale dlatego, że nic bardziej mnie nie bawi jak kwik ludzi, którzy uwierzyli w brednie Policji Historycznej zwanej IPNem, totalnie absolutnie bez ironii łeb mi pęka jak ludzie nie potrafią przyjąć do wiadomości, że Inni ludzie byli źli dla innych ludzi i dorobili się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProf. Jan Grabowski jest znany głównie z manipulowania cytatami oraz wymyślania statystyk o liczbie Żydów rzekomo zabitych przez Polaków. Mimo to, z wielką ciekawością sięgnąłem po jego książkę "Na posterunku". I pozytywnie się zaskoczyłem. Nie wiem, w których fragmentach Grabowski dokonał fałszerstw i manipulacji, ale przytoczył niezwykle ciekawe przypadki ludzkich losów z czasów okupacji. Pokazał zarówno zdeprawowanych niemieckich kolaborantów jak i postacie niejednoznaczne. Bywało bowiem, że polscy policjanci zaangażowani w prace podziemia jednocześnie brali udział w eksterminacji Żydów. Czasem miało to formę odstrzeliwania wałęsających się po okolicy uciekinierów z gett, których obecność mogła sprowokować niemieckie ekspedycje pacyfikacyjne. Zdarzało się, że policjant zabijał Żyda, który odgrażał się, że ujawni Niemcom, kto go ukrywał. Były też przypadki, gdy w polowanie na Żydów angażowali się policjanci jednocześnie osobiście chroniący zaprzyjaźnionych "Polaków wyznania mojżeszowego". Dodajmy do tego dużą korupcję wśród "granatowych", ich udział w szmuglu żywności do gett, a także historie, w których polskich policjant pomagał co ładniejszej Żydówce, bo mu się podobała... Książka Grabowskiego ma też jednak kilka poważnych wad. Rozdziały dotyczące polskich funkcjonariuszy Kripo pozostawiają niedosyt. Autor sam przyznaje, że o służbie Polaków w tej formacji "niewiele wiemy" (!). Brakuje też skali porównawczej. Nie wiemy jak reprezentatywne były opisywane przez autora postawy polskich policjantów. Czasem Grabowski sam sobie przeczy - raz pisze o powszechnym udziale polskich policjantów w strzelaniu do Żydów podczas likwidacji getta krakowskiego, by później przytoczyć relację mówiącą, że strzelało tam "trzech lub może czterech" polskich policjantów, a pozostali przymykali oczy na ucieczki Żydów przez kordon odcinający getto. Nieco żenująca jest też próba zrobienia przez Grabowskiego z Ochotniczych Straży Pożarnej, krwiożerczych, antyżydowskich ludobójców - istnego polskiego SS :)
Prof. Jan Grabowski jest znany głównie z manipulowania cytatami oraz wymyślania statystyk o liczbie Żydów rzekomo zabitych przez Polaków. Mimo to, z wielką ciekawością sięgnąłem po jego książkę "Na posterunku". I pozytywnie się zaskoczyłem. Nie wiem, w których fragmentach Grabowski dokonał fałszerstw i manipulacji, ale przytoczył niezwykle ciekawe przypadki ludzkich losów z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW ciągu pierwszych 3 lat II Wojny Światowej na 10 zabitych aż 9 było Polakami. Od 1942 r. ta proporcja się zmieniła (głównie ginęli Żydzi). Pytanie: co w pierwszych latach wojny robili Żydzi, by ratować Polaków? Panie Janie, pan się powinien wstydzić szkalując Polaków.
W ciągu pierwszych 3 lat II Wojny Światowej na 10 zabitych aż 9 było Polakami. Od 1942 r. ta proporcja się zmieniła (głównie ginęli Żydzi). Pytanie: co w pierwszych latach wojny robili Żydzi, by ratować Polaków? Panie Janie, pan się powinien wstydzić szkalując Polaków.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążki o udziale granatowej policji w zagładzie Żydów jeszcze nie było. Lukę wypełnia świetna pozycja Jana Grabowskiego Na posterunku. Wypełnia ją, dodajmy, treścią wyjątkowo dla Polaków bolesną i trudną, ale owa gorzka pigułka jest lepsza, niż zaczarowana rzeczywistość niewinnych herosów bez skazy, za których czasem próbujemy uchodzić.
Na początek ważne zastrzeżenie, jakie wypada poczynić przy tego rodzaju książce. Przyzwyczaiłem się i nauczyłem tego, że książki historyczne nie są obiektywnym źródłem wiedzy o przeszłości, że nie istnieją takie źródła. Każda próba pisania o historii jest z góry narażona na subiektywizm; sam fakt wzięcia do ręki pióra przez określonego autora już gwarantuje, że będę miał do czynienia z jego wizją, skażoną ideologią, poglądami, emocjami, uczuciami… Jeśli komuś wydaje się, że starożytne kroniki Flawiusza czy, z naszego podwórka, roczniki Długosza, Kadłubka albo kronika Galla Anonima to obiektywne źródła wiedzy o przeszłości – jest w poważnym błędzie.
Nawet instytucja świadka jest w tym wszystkim niepewna. Bo kto zagwarantuje, że świadek nie zmyśla? Że nie przyjmuje czegoś, co usłyszał od innej osoby, za własny pogląd? Sacks pisał o tym w Mężczyźnie, który pomylił swoją żonę z kapeluszem: o „nie swoich” wspomnieniach. Ileż było dyskusji na ten temat przy Sąsiadach Grossa, czy świadek aby na pewno widział, co widział. Przeczuwam, że z książką Grabowskiego będzie podobnie: zaraz znajdą się tacy, którzy powiedzą, że wyrywa zdania i poglądy z kontekstu, że cytuje czyjś pamiętnik czy wspomnienia, ale w sposób wybiórczy, że Ringelblum i jego załoga, często cytowani w pozycji, nie mieli racji, a ich pogląd był zafałszowany przez niechęć do Polaków.
Z tym zastrzeżeniem przystąpiłem do lektury Na posterunku. Udział polskiej policji granatowej i kryminalnej w zagładzie Żydów. Jako że tematy zagłady jest wyjątkowo śliski i nie raz byłem na przemian wyzywany od antysemitów/żydożerców/polakożerców/wrogów Polski (tak, w zależności od obozu politycznego autora byłem jednym albo drugim),to od razu dodam, że mój pogląd na zagładę jest wyjątkowo prosty: otóż przyjmuję, że wojna to czas potwornej próby dla dobrych i złych. Rozważając stosunek do zagłady: ci pierwsi będą ratować Żydów, ci drudzy ich wydawać, brać udział w łapankach, denuncjować.
Pogląd tak prosty, że aż prostacki, mam wrażenie. Ale, moim zdaniem, najrozsądniejszy, bo pozwala odżegnać się od obozu, który widzi Polaków jako kryształowych bohaterów bez skazy, ale też od tego, który widzi we wszystkich Polakach tylko i wyłącznie krwiożerczych antysemitów, czekających tylko na okazję do nowych prześladowań Żydów.
Po przydługim, ale niezbędnym wstępie, można nareszcie przejść do samej książki. Grabowski śledzi udział granatowej policji w zagładzie Żydów. Granatowej od granatowego koloru mundurów funkcjonariuszy, którzy takie mundury nosili także przed 1932. Powołana do istnienia została już 17 grudnia 1939 roku. Pośpiech Niemców absolutnie nie dziwi: wkroczyli na obcy teren, nie znali miejscowego półświatka, informatorów, kontaktów, środowisk. A kto znał to wszystko lepiej niż przedwojenni policjanci? Okupant nie zna terenu, języka, uwarunkowań kulturowych i społecznych, więc w pewnym sensie jest zdany na łaskę i niełaskę byłych formacji trzymających porządek.
Co ważne, Grabowski opisuje przede wszystkim skomplikowanie stosunków panujących między polskimi policjantami a ich niemieckimi przełożonymi, a także złożoność postaw okupacyjnych, które z moralnego punktu widzenia (szczególnie nam, oceniającym ich z perspektywy kilkudziesięciu lat) mogą się wydawać wątpliwe.
Jako bezpośrednio podlegający Niemcom, granatowi nie mieli zbyt wielkiego wyboru i musieli wykonywać rozkazy. To z jednej strony. A z drugiej: Niemcy musieli trzymać dyscyplinę wśród granatowych. Rozprężenie w formacji policyjnej, szczególnie w warunkach okupacji, gdzie okupant musi maksymalnie kontrolować podbity teren, nie jest przez tegoż okupanta pożądane. Ale dyscyplina oznacza też pewną pobłażliwość. Bo zarówno pod butem, jak i będąc nadmiernie łagodnym, może dojść do rozluźnienia dyscypliny. Dlatego Niemcy musieli zręcznie manewrować między surową a delikatniejszą podległością.
Są też Polacy, którzy zostają postawieni w dwuznacznej moralnie sytuacji. Bo muszą służyć okupantom. Ale z drugiej strony – nie mają innego wyjścia. Zresztą, ich postawę rozgrzesza państwo podziemne, które wyraźnie mówi, że mają służyć interesom narodu polskiego, a z drugiej: to chyba oczywiste, że podziemie będzie umieszczać swoich ludzi, swoich szpiegów, w takiej formacji. Przyczyn tłumaczyć nie trzeba.
Pewne kontrowersje może wzbudzić stosowana przez Grabowskiego metoda, czyli rozpatrywanie zjawisk rozgrywających się w małych społecznościach i próba uczynienia ich reprezentatywnymi dla całego narodu. Albo, powołując się na Grossa (który sam tej metody też nie wymyślił),„społeczeństwo posiadające wspólną historię, obyczaje i instytucje ma również, ipso facto, pewien stopień wewnętrznej spójności. Używając analogii, można powiedzieć, że należy o nim myśleć raczej jak o tekście albo o czymś na kształt systemu posiadającego wewnętrzny porządek niż jako o całkiem dowolnej zbieraninie przypadkowych części składowych (…) „gęsty opis” konkretnych, ściśle zlokalizowanych wydarzeń pozwala nam uzyskać wiedzę ogólną na temat zachowań i postaw społeczności wiejskiej”.
Słowem: od szczegółu do ogółu. I tak historie posterunków policyjnych w Brzesku Nowym i Miechowie można przełożyć, bardziej ogólnie, na przykład na historię państwa. Istnieje pewne ryzyko w tej metodzie, która, mam wrażenie, nie uwzględnia konkretnych uwarunkowań, nie uwzględnia też człowieka jako istoty, która wymyka się wszelkim klasyfikacjom. To jak z testami psychologicznymi: można w to wpasować jednostkę, ale niedoskonałości pozostaną. Pojawia się problem, bo co zrobić z tym, żeby nie uogólniać, a jednocześnie dać najpełniejszy obraz wydarzeń?
Autor nie analizuje wydarzeń historycznych wyłącznie przez pryzmat faktów, opisywania przeszłości. Badając postawy policjantów wspomina o ich emocjach, groźbie kar, krytycznego oceniania czy też nacisku ze strony otoczenia, aby ulec presji mordowania/wydawania.
Grabowski, obok szczegółowych i wnikliwych analiz postaw polskich policjantów wobec Żydów, wymienia jeszcze jedną, dzięki czemu książka zyskuje nowe wartości poznawcze. Otóż autor uwzględnia fakt, że w morzu nienawiści, denuncjacji, wyłapywania Żydów, urządzania polowań, grabienia pożydowskich rzeczy, pojawiali się też tacy, którzy ratowali, pomagali. Wszak jest to jego zadaniem jako historyka, przedstawić w miarę pełny i spójny obraz z rozrzuconych fragmentów, o czym zresztą sam pisze: „historyk musi się jednak starać tak wiernie, jak to tylko możliwe, zarysować realia epoki i tak poukładać rozrzucone fragmenty historycznej łamigłówki, aby powstał spójny obraz, który umożliwi czytelnikowi wyciągnięcie własnych wniosków”.
I tu autorowi należy się największa pochwała. Na posterunku nie jest książką zaangażowaną ideologicznie; nie znajdziemy tu ani nadmiernego wybielania, opowieści o medalach dla sprawiedliwych wśród narodów świata i nieustannego podkreślania, jak wielką stanowią wartość w morzu zagłady. A z drugiej strony: nie będzie to jednostronna opowieść o tym, że wszyscy Polacy zasługują na potępienie, bo przecież wszyscy mordowali. A jeśli nie mordowali, to denuncjowali. Albo, koniec końców, biernie przyglądali się zbrodni, co też przecież zasługuje na potępienie. Grabowski daje czytelnikowi fakty, a zadaniem tego drugiego jest interpretacja.
A wyłaniający się z tej interpretacji obraz nie jest zbyt wesoły. Chociaż jest w nim odrobina światełka. Ale i tak było gorzej, niż się pozornie wydaje: koniec końców polscy policjanci w dużej mierze przyłożyli rękę do holocaustu.
Książki o udziale granatowej policji w zagładzie Żydów jeszcze nie było. Lukę wypełnia świetna pozycja Jana Grabowskiego Na posterunku. Wypełnia ją, dodajmy, treścią wyjątkowo dla Polaków bolesną i trudną, ale owa gorzka pigułka jest lepsza, niż zaczarowana rzeczywistość niewinnych herosów bez skazy, za których czasem próbujemy uchodzić.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początek ważne zastrzeżenie,...
Książka bardzo ciekawa, niestety mocno "napakowana" nazwiskami oraz datami - do tego stopnia, że trudno się ją czyta i niewiele z tej lektury zapamiętuje poza ogólnikami. Gdyby autor zastosował jakieś tabelki, diagramy byłoby łatwiej odnaleźć się w tej całej treści.
Książka bardzo ciekawa, niestety mocno "napakowana" nazwiskami oraz datami - do tego stopnia, że trudno się ją czyta i niewiele z tej lektury zapamiętuje poza ogólnikami. Gdyby autor zastosował jakieś tabelki, diagramy byłoby łatwiej odnaleźć się w tej całej treści.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPraca historyczna opisująca działalności Policji Państwowej tzw. Granatowej w mordowaniu Żydów a czasami etnicznych Polaków. Ze względu na dostępność źródeł nie jest to praca opisująca całość PP, ale i tak w niej mnóstwo dowodów na ludzką nikczemność. Trudno komentować każdą stronę i zawartą na niej historię podłości a często wręcz bestialstwa. Było ich tak dużo i były one tak trywialne dla oprawców – Polaków, że trudno za każdym razem opisywać oburzenie na takie postawy. Jak wykazał autor Polacy donoszący, mordujący często sąsiadów lub współobywateli najczęściej wcale nie byli do tego zmuszani. A do tego po wojnie nie ponieśli żadnych konsekwencji. Wręcz byli wychwalani przez tzw. szacownych obywateli, za swoja postawę w czasie okupacji. Jest to tym jaskrawszy przykład zakłamania - że jak zwraca uwagę autor - od lat mamy zakłamana narrację, tylko o ratowaniu i pomocy Żydom. Co jest nam sprzedawane jako jedyna wykładnia i nieskazitelna prawda. Natomiast ofiary oskarża o uległość, a wręcz o współudział. Czyli Holokaust to zbiorowe samobójstwo ? Czysty surrealizm. Książka jest przyczynkiem do prawdziwego oglądu na to jak zachowywaliśmy się pod hitlerowskim jarzmem. Polska policja pokazała swoje mroczne oblicze i to nie zależnie od tego, że część z jej funkcjonariuszy działało w podziemiu. Często traktując to jako swoiste zabezpieczenie po odejściu Niemców. Zawsze przynajmniej można się odwrócić …
Praca historyczna opisująca działalności Policji Państwowej tzw. Granatowej w mordowaniu Żydów a czasami etnicznych Polaków. Ze względu na dostępność źródeł nie jest to praca opisująca całość PP, ale i tak w niej mnóstwo dowodów na ludzką nikczemność. Trudno komentować każdą stronę i zawartą na niej historię podłości a często wręcz bestialstwa. Było ich tak dużo i były...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo treściwa książka napisana prostym zrozumiałym językiem. Warta poznania pozycja, bo historia bywa coraz bardziej przekłamywania.
Bardzo treściwa książka napisana prostym zrozumiałym językiem. Warta poznania pozycja, bo historia bywa coraz bardziej przekłamywania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to8
8
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo poruszająca. Bardzo smutna.
Bardzo poruszająca. Bardzo smutna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProfesor Jan Grabowski - wbrew oburzeniu niektórych - konsekwentnie drąży wątek relacji Polaków z Żydami podczas wojny i nie tylko. Tym razem na warsztat badawczy wziął policję granatową i straże pożarne. Jeśli chodzi o policję, to z jednej strony problem tej formacji jest dość dobrze opisany. Tyle tylko, że w formie mocno rozstrzelonej po różnych zbiorowych opracowaniach. Jeśli już trafiło się zbliżone do monografii, wtedy pomijano wątek żydowski, konkretnie obszerny udział tej formacji na polu współpracy z okupantem w zakresie "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej". To bolesna publikacja. Bolesna, bowiem kolejny raz znajdujemy się w sferze demistyfikacji wizerunku Polaka pomagającego ratować żydowskich sąsiadów. To także straszna pod względem odbioru emocjonalnego publikacja. Straszna, bo opierając się na solidnej dokumentacji - szczególnie zeznaniach świadków pogromów jak i oprawców skruszonych po dziesięcioleciach - Grabowski ukazuje znaczną część granatowych policjantów jako ludzi bez szkieletów etycznych, z niewiadomych pobudek wysługujących się okupantowi, dla korzyści wszelkich zdolnych do każdego łajdactwa, wreszcie jako pospolitych bandziorów. A z tego wyłania się najprymitywniejszy obraz polskiego antysemityzmu. Nawet jeśli w trakcie czytania łudziłem się, że może to tylko margines, garstka przypadków zła czynionego przez Polaków, to zaraz po tym "sterta" materiałów źródłowych cytowanych przez autora rozwiewała resztki złudzeń. To trzeba przeczytać, by zrozumieć stosunek wielu z nas do przybysza - obcego lub innego, jak zwał, tak zwał - choćby do imigrantów. Ale jest w tym opracowaniu wątek nowy - konkretnie zachowanie strażaków. Grabowski znajduje sporo materiałów w postaci zeznań, które świadczą, że i oni - wydający się dotąd być bohaterami bez skazy - mają pod względem brutalności i bezwzględności w stosunku do obywateli polskich żydowskiego pochodzenia wiele na sumieniu. Podobnie jak granatowi policjanci z żarliwością przyprawiającą o kompletne niezrozumienie uczestniczyli w polowaniach na Żydów. Profesor Grabowski zatytułował swą pracę "Na posterunku", a według mnie bardziej adekwatnym do zawartości byłby tytuł POLOWANIE NA ŻYDÓW. Dla pragnących lepiej i głębiej zrozumieć postawy rodaków wobec sąsiadów innej narodowości - a przecież Żydzi mieszkali tutaj od wieków - lektura obowiązkowa.
Profesor Jan Grabowski - wbrew oburzeniu niektórych - konsekwentnie drąży wątek relacji Polaków z Żydami podczas wojny i nie tylko. Tym razem na warsztat badawczy wziął policję granatową i straże pożarne. Jeśli chodzi o policję, to z jednej strony problem tej formacji jest dość dobrze opisany. Tyle tylko, że w formie mocno rozstrzelonej po różnych zbiorowych opracowaniach....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to