Życie miłosne

Okładka książki Życie miłosne autora Zeruya Shalev, 9788328072909
Okładka książki Życie miłosne
Zeruya Shalev Wydawnictwo: W.A.B. literatura piękna
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Haye ahavah
Data wydania:
2019-11-13
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328072909
Tłumacz:
Agnieszka Jawor-Polak
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Życie miłosne w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Życie miłosne



książek na półce przeczytane 763 napisanych opinii 563

Oceny książki Życie miłosne

Średnia ocen
6,7 / 10
628 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Życie miłosne

avatar
239
63

Na półkach: ,

Trudno wyrazić jednoznaczną opinię o tej książce, bo z jednej strony Zeruya Shalev jest świetną autorką, „Los” i „Ból” mnie zachwyciły. Z drugiej strony tutaj główna bohaterka tak działała mi na nerwy, że musiałam się zmusić, żeby przeczytać książkę do końca.

Trudno wyrazić jednoznaczną opinię o tej książce, bo z jednej strony Zeruya Shalev jest świetną autorką, „Los” i „Ból” mnie zachwyciły. Z drugiej strony tutaj główna bohaterka tak działała mi na nerwy, że musiałam się zmusić, żeby przeczytać książkę do końca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
7660
7639

Na półkach:

Nie zainteresowała mnie.

Nie zainteresowała mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
474
59

Na półkach:

'Na tym widocznie polega istota miłości, że chcesz opowiedzieć każdą bzdurę, jaka ci się przydarzyła, w nadziei, że w krętej drodze z twoich ust do ucha partnera opowieść zyska znaczenie i sens'.

'Na tym widocznie polega istota miłości, że chcesz opowiedzieć każdą bzdurę, jaka ci się przydarzyła, w nadziei, że w krętej drodze z twoich ust do ucha partnera opowieść zyska znaczenie i sens'.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1594 użytkowników ma tytuł Życie miłosne na półkach głównych
  • 824
  • 755
  • 15
237 użytkowników ma tytuł Życie miłosne na półkach dodatkowych
  • 178
  • 30
  • 9
  • 6
  • 6
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Życie miłosne

Inne książki autora

Zeruya Shalev
Zeruya Shalev
Izraelska pisarka. Jest obecnie najczęściej tłumaczoną współczesną pisarką izraelską. W 1988 roku zadebiutowała tomem poezji, a w 1993 roku opublikowała powieść Tańcząc, stojąc. W 1997 roku wydała książkę Życie miłosne, która przyniosła jej międzynarodowy sukces i liczne nagrody. Została przełożona na ponad dwadzieścia języków oraz powstała na jej podstawie adaptacja filmowa. Jej kolejna książka, wydana w 2000 roku powieść Mąż i żona, nagrodzona została niemiecką nagrodą Corine Internationaler Buchpreis. W 2005 roku wydała kolejną książkę Po rozstaniu, która jest trzecią częścią trylogii (rozpoczętej Życiem miłosnym). Zeruya Shalev otrzymała za swoją twórczość liczne nagrody, m.in. trzykrotnie izraelską nagrodę ACUM Prize (1997, 2003, 2005),Golden Book Prize przyznawaną przez stowarzyszenie izraelskich wydawców, francuską Prix Fémina w 2002 oraz Amphi Award w 2003.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Vita Melania Mazzucco
Vita
Melania Mazzucco
Melania Mazzucco wykorzystała strzępy informacji na temat własnej rodziny i utkała z nich znakomitą powieść. Wróciła do korzeni, przeszukując amerykańskie archiwa po to, by pamiętać. W książce opis trudnej asymilacji w obcym i mało przyjaznym kraju przeplata się z tym, co przyniosła i jak wygląda przyszłość. W 1903 roku ogromna grupa imigrantów przybywa z Włoch do Ameryki. Wśród osób, obecnych na pokładzie statku, znajduje się dwunastoletni Diamante i dziewięcioletnia Vita. Zagubione dzieciaki, które nasłuchały się o Nowym Jorku opowieści niesamowitych i bezgranicznie w nie wierzą. Przynajmniej na początku. Szybko bowiem życie weryfikuje wyobrażenia i zmusza do egzystencji w smrodzie i ubóstwie. To opowieść o dwójce bohaterów, choć postaci drugoplanowe są niemniej ważne. To opis cierpienia na obcej ziemi, która nie okazała się być ziemią obiecaną. To historia buntu i walki o własną tożsamość w świecie, zdominowanym przez terroryzm, przemoc, głód i śmierć. To książka o marzeniach, które brutalnie zderzyły się z rzeczywistością. To powieść ukazująca kształtowanie się Ameryki - kraju, w którym spełnia się dream, a ludzie są happy. Czy na pewno? To historia miłości - wielkiej, mocnej, tęskniącej, ale niespełnionej. Celem Mazzucco nie jest epatowanie nędzą i cierpieniem, mimo drastycznych opisów życia w Nowym Jorku. Autorka zgłębia własną przeszłość. Przemawia przez nią miłość i ciekawość. Styl i język włoskiej pisarki pochłaniają bez reszty. Poruszająca, mądra powieść i kawał historii, podanej w przystępny i fascynujący sposób.
Justyna - awatar Justyna
oceniła na72 lata temu
Mąż i żona Zeruya Shalev
Mąż i żona
Zeruya Shalev
To była dla mnie bardzo bolesna lektura. Czułam się tak, jakbym w lustrze oglądała własny wieloletni związek, który zakończył się jakiś czas temu. Byłam przekonana, że to temat, który już przepracowałam, jednak książka ta uświadomiła mi ile nadal jest we mnie żalu pomieszanego z nienawiścią, bo prawdą jest, że droga od miłości do nienawiści jest bardzo krótka. Powieść izraelskiej autorki pokazuje człowieka w sytuacji ekstremalnej, gdy bohaterowi, w tym przypadku bohaterce, w ciągu kilku chwil wali się cały świat, do tej pory bezpieczny i przewidywalny. Kiedy to co stałe i pewne okazuje się ułudą: kruszą się fundamenty na których zbudowało się swoje poczucie wartości, życiową stabilność, wewnętrzny spokój. Zeruya Shalev w książce "Mąż i żona" zaprasza czytelników do intymnego świata Na'amy i Udiego, małżeństwa z długoletnim stażem. Z pozoru szczęśliwie życie ma jednak rysy, które na co dzień może niewidoczne zaczynają jednak wpływać na relacje obojga. Gdy mężczyzna z dnia na dzień traci pracę w nogach, burząc swoją chorobą codzienną rutyną na wierzch zaczynają wychodzić problemy i wzajemne pretensje, skrywane przez małżonków latami. Dostrzegają oni, że tak naprawdę już dawno zaczęli oddalać się od siebie, a rozpad ich związku to tylko kwestia czasu. Na'ama walczy jednak jak lwica, aby utrzymać przy sobie męża. Jej próby są desperackie, obdzierają ją z godności, upokarzają. W tym dramacie dwojga ludzi jest też dziecko: zepchnięte na bok, obserwujące w milczeniu narastający konflikt, niby nie świadome tego co się dzieje jednak doskonale potrafiące wyczuć, że życie już nigdy nie będzie takie samo. Powieść łączy sacrum z profanum: odważne sceny seksu przeplatane są cytatami z Pisma Świętego, niewinność bierze się za bary z grzechem i zdradą a wszystko to w dusznej atmosferze napięcia i wzajemnych oskarżeń dwojga ludzi, których miłość zaczęła się w latach szczenięcych i nie przetrwała próby czasu. To kolejna książka autorki, której zapewne nigdy nie zapomnę. Czytając ją miałam wrażenie, że ktoś przygląda się mojemu życiu, obdziera z intymności, wchodzi butami w moją duszę. Ale dzięki temu, mogłam przyjrzeć się moim ostatnim trudnym doświadczeniom raz jeszcze by spróbować na zgliszczach zbudować coś nowego. Choćby po to było warto sięgnąć po tę opowieść. Polecam!
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na710 miesięcy temu
Podróż Bena Doris Lessing
Podróż Bena
Doris Lessing
Podobnie, jak pierwszy tom, drugi również zostawił ślad we mnie. Lessing nie daje komfortu czytelnikowi. Nie odnajdziemy tu czułego pochylania się nad losem jednostki czy łatwej moralistyki. Jest natomiast chłodna, niemal bezlitosna wiwisekcja – człowieka, społeczeństwa, naszych lęków i potrzeby akceptacji, którą oferujemy tylko tym, którzy pasują do naszych ram. Mowa jest też o okrucieństwie zrodzonym z niezrozumienia. Ben nie pasuje. Jest zbyt inny, zbyt obcy, zbyt surowy, zbyt dziki. Nie sposób go polubić, ale nie sposób też go odrzucić bez śladu niepokoju. Lessing wżenia go w okrutny świat, który chce o nim zapomnieć, udając, że to, co nie pasuje, można po prostu wymazać. A on, uparcie i bezradnie, próbuje znaleźć miejsce, które by go przyjęło. Ma potrzebę aprobaty, zrozumienia i czułości ze strony chociażby jednego człowieka. "Podróż Bena" to historia o ludziach, którzy są tak bardzo odmienni, że nie chcemy ich uznać za swoich. Jedyne, na co nas stać, to akceptacja, którą oferujemy tylko na własnych warunkach. Lessing rozszarpuje w drobny mak iluzję humanizmu i przeprowadza brutalną inwazję na zwyczajność. Śmiało opowiada o głębokiej samotności człowieka, o jego tęsknocie za miejscem w świecie, którego być może nigdy nie znajdzie. Ze stron przebija olbrzymia emocjonalność. Narracja pulsuje niepokojem, a każdy akapit skrywa cichą rozpacz głównego bohatera, który wciąż na nowo próbuje zdefiniować siebie w świecie, który nie chce go zaakceptować. Przepiękna, ale trudna historia, nad którą warto było się pochylić. Jeśli podoba Wam się moja recenzja, to zapraszam po więcej: https://www.instagram.com/anemonenemorose/
AnemoneNemorose - awatar AnemoneNemorose
ocenił na71 rok temu
Ładne duże amerykańskie dziecko Judy Budnitz
Ładne duże amerykańskie dziecko
Judy Budnitz
Ta książka posiada wszystko, co konieczne, aby przyciągnąć moją uwagę. Intrygujący tytuł, lekko niepokojącą okładkę, kuszącą rekomendację oraz opis, obiecujący literacką podróż przez miejsca niebanalne, w których granice przedstawianego świata wytyczane są jedynie nieskrępowaną wyobraźnią autorki. Pod którym kamieniem się ukrywała, przez tych piętnaście lat, jakie minęły od jej wydania, że się dotychczas nie spotkałyśmy? Dwanaście opowiadań, z których każde jest wyjątkowe na swój własny, odrębny sposób. Ich fabuły rozgrywają się w różnych miejscach, różnych czasach, dotykają odmiennych problemów społecznych, jednakże wszystkie mają wspólny mianownik - mimo spokojnie prowadzonej narracji, gdzieś tam "podskórnie" drażnią, uwierają... wybijają czytelnika z jego strefy komfortu. Mogłabym napisać, że jest to proza konfrontacyjna, jednak to nie do końca oddaje istotę rzeczy. Z pewnością jest niepokojąca. Odbija znany nam świat w krzywym zwierciadle, i zaprasza do spojrzenia w głąb. A tam... Perwersyjna gra z wyobraźnią? Aż tak daleko bym nie szła. W każdym razie nie w znaczeniu, które jako pierwsze przychodzi czytelnikowi na myśl po takiej rekomendacji. Natomiast jeśli spojrzeć na ten przymiotnik pod kątem przewrotności ludzkiej natury, głęboko skrywanych pragnień oraz zachowań wątpliwych moralnie – to owszem, Judy Budnitz zabiera nas w dosyć osobliwe podróże. Spokojnie opowiadane, zwyczajnie-niezwyczajne historie, pełne aluzji, niedopowiedzeń, z otwartymi zakończeniami i szerokimi polami do interpretacji. Autorka jest przewodnikiem nieprzewidywalnym. Nie trzyma się jednej konwencji. Nie waha się łamać reguł, czy eksperymentować. Meandruje pomiędzy światem realnym, a wyobrażonym, pozwalając sobie na swobodne przeplatanie jednego z drugim, według własnego uznania. Mamy tu opowieści, którym śmiało można przypiąć łatkę realizmu magicznego. Mamy dwie dystopie, w tym jedną komicznie absurdalną (czy też satyrę, jak kto woli). Mamy fabuły, które mogły by z powodzeniem posłużyć za kanwę ekranowego dreszczowca (czy nawet horroru). Wreszcie mamy też opowieści całkowicie realne, które mogłyby się wydarzyć tu i teraz. W tej różnorodności Judy Budnitz odbija i odmienia przez przypadki, relacje międzyludzkie - rodzinne i nie tylko. Traumy pokoleniowe. Różnice (ba! przepaści) kulturowe. Uprzedzenia, fobie oraz -izmy wszelakie. Namiętności. Miłość, nienawiść, okrucieństwo, egoizm... Długo można tak wymieniać. Najważniejsze jednak, że doskonały zmysł obserwacyjny autorki, jeśli chodzi o ludzkie zalety i słabości, odzwierciedlony w tych dwunastu tekstach, robi nie lada wrażenie. Osobiście, natychmiast przetrząsnęłam Internet w poszukiwaniu innych historii, które wyszły spod pióra Judy Budnitz. Wprawdzie niewiele znalazłam, ale i to zawsze coś. A co do "Ładnego dużego amerykańskiego dziecka" - Polecam! __________________________________ Opinia zamieszczona również na moim fb "Molica K." (https://www.facebook.com/ksiazkowa.molica)
Molica - awatar Molica
oceniła na91 rok temu
Brzemię rzeczy utraconych Kiran Desai
Brzemię rzeczy utraconych
Kiran Desai
Czytam tę książkę po raz kolejny i ponownie jestem pod wrażeniem talentu autorki, z jakim opisuje ona skomplikowaną sytuację Nepalczyków w latach 80-tych, ale też wraca do wcześniejszych wydarzeń z życia bohaterów. Tak że mamy przed oczami pewien okres w historii Indii, który ma kluczowe znaczenie dla stabilizowania się państwa po odzyskaniu niepodległości. Nie jest to jednak reportaż, jak można sądzić z mojego opisu, a wręcz powieść jako się zowie przez duże P. Poznajemy tu kilku bohaterów, których życiowe perypetie, pozornie bez znaczenia, dają nam obraz społeczeństwa i warunków, w jakich się kształtuje nowe państwo. Z wydarzeń na plan pierwszy wysuwa się powstanie Nepalczyków dążących do niezależności i suwerenności. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, a to z powodu tego, że tę piękną ideę realizują ludzie tacy, jakimi ich Pan Bóg stworzył i... system (niewolniczy),który ich ukształtował. Jednych wykreował, czasem dziwnym zrządzeniem losu, na panów, a innych na... kucharzy. Jeden się na manifestację nie wybiera, a drugi z nakazu musi pójść. Nie tylko oni zresztą są tu obnażeni i pozbawiają czytelnika złudzeń. Podobnie się dzieje z innymi bohaterami. Każdy z nich dźwiga brzemię: rodziny, systemu, emigracji, a nawet miłości. Książka wnikliwa, przejmująca, napisana świetnym stylem. Nie daje poczucia komfortu. Na każdym z nas ciąży odpowiedzialność za rzeczy, które się dzieją i musimy czuć się odpowiedzialni. Tak zdaje się mówić do nas Kiran Desai i nie pozwala spokojnie zasnąć.
Marzena - awatar Marzena
oceniła na102 lata temu
Pianistka Elfriede Jelinek
Pianistka
Elfriede Jelinek
A to już mija ponad dwadzieścia latek, odkąd wybuchły dyskusje nad zasadnością przyznania Nobla dla Jelinek. Nie była pierwszą ani ostatnią „osobą pisarską”, o której mówiono, że jej się ta nagroda nie należy. Ja nie wiem do końca, bo książka jest o-brzy-dli-wa! W miarę zagłębiania się w intymny świat Eriki – pianistki, czułam coraz większe i bardziej lepkie pokłady oblepiającego mnie błota. Ciemny, cuchnący, mroczny i oślizgły tunel, jakim pełzniemy w głąb psychiki bohaterki nie zaprowadzi nas na żadną jasną polanę ani do spełnienia czy rozładowania emocji. Raczej pozostajemy utkwieni w tym skomplikowanym labiryncie, gdzie każdy zakręt to jakby kolejny piekielny krąg. Niejeden literat mógłby stworzyć z tego materiału prostą obyczajową opowieść o utalentowanej jedynaczce z dobrego mieszczańskiego domu, której życie toczy się wokół muzyki. Dziewczyna jest może zbyt zdominowana przez matkę, która bezustannie szantażuje córkę swą starczą bezradnością. Ale krew nie woda i żadna władza żądnego uwagi zaborczego rodzica nie powstrzyma dorosłej kobiety przed romansem. Jeszcze można by pokusić się o świetlane zakończenie, kiedy mamciś rozumie swoje błędy wychowawcze i z wdziękiem usuwa się do małego domku z ogródkiem, córciś zaś wychodzi za mąż, rodzi bliźnięta i zakłada własne elitarne konserwatorium muzyczne imienia Artura Rubinsteina. Brzmi banalnie? Mogłoby, gdyby nie te piekielne kręgi niespełnienia, tłumionych seksualnych frustracji, zawiedzionych nadziei, niemożności sprostania wymaganiom społeczeństwa, wahadła uległości i podległości, sadyzmu i bezwolnego poddawania się – wszystkiego tego, co sprawia wrażenie, że Erika, mimo samowystarczalności finansowej, mimo życia w nowoczesnych czasach i w nowoczesnym mieście, jest jakby zamrożoną kobiecą kukiełką z wiktoriańskich czasów. Powieść napisano dosadnym, twardym i wulgarnym językiem. Z niemal każdego zdania emanuje pasja, wściekłość i nienawiść do ludzi i społeczeństwa, jakie tworzą. Erika jest nieszczęśliwa, bo nie sprostała talentem oczekiwaniom rodziców i zamiast zostać światowej sławy solistką, zadowala się nauczaniem muzyki. Nigdy nie pomyślała nawet o samodzielnym życiu, bo ulegle poddaje się dyktatowi „opieki” nad matką. Mama bezpardonowo wykorzystuje wszystkie przywileje, jakie daje jej „majestat” macierzyństwa i kładzie szpony na wszystkich najdrobniejszych cząstkach życia dziecka. Tu otwiera się cały ocean niespełnionych planów, zawiedzionych miłości, nigdy nie odbytych wypraw w nieznane, braku ekscytującego odkrywania życia i wszystkiego tego, co uczyniło ciało Eriki sztywnym i zasznurowanym na wieki, poza nielicznymi chwilami, kiedy napięcie jest zbyt wielkie i znajduje ujście w krwawych rytuałach albo przedziwnych i brudnych perwersjach. Kiedy pojawia się mężczyzna, momentalnie usiłuje panować i górować nad ciałem i duszą Pianistki. A ona chce panować nad własnych, chorych warunkach. Klik, klik – kolejne klisze rozwijane nienawistnie z repertuaru społecznych zależności. To było dla mnie bardzo ciężkie i nieprzyjemne doświadczenie, bo wolę twórczość niosącą jakieś pozytywne przesłanie i choćby cień nadziei, ale książka pozostała ze mną i chyba od czasu do czasu zadrapie i zmusi do refleksji. A tak przy okazji - powiedzonko o "smrodku pedagogicznym" zyskało tu całkiem nowe znaczenie...
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na62 miesiące temu
Reisefieber Mikołaj Łoziński
Reisefieber
Mikołaj Łoziński
Zjawiskowy – tak w skrócie mogę nazwać debiut autorski młodego polskiego pisarza Mikołaja Łozińskiego, syna sławnego reżysera Marcela Łozińskiego. Książka „Reisefieber”, bo o niej mowa została uhonorowana Nagrodą Kościelskich w 2007 roku. Nie sposób nie odnieść tytułu, czyli gorączki, niepokoju przed podróżą, do historii opowiedzianej na kartkach książki. Jednak należałoby powstrzymać się od dosłownego przeniesienia znaczenia tego słowa, w odniesieniu do sytuacji głównego bohatera, na rzecz alegorii. Ale zacznę od samej treści. Książka jest krótką powieścią psychologiczną, której głównego bohatera – Szweda o imieniu Daniel, poznajemy w momencie dla niego trudnym, a mianowicie w chwili śmierci jego matki. Matki, z którą w wyniku przewrotnych kolei losu nie miał kontaktu przez 6 lat. Autor osadza powieść w scenerii Paryża, do którego Daniel udaje się wprost z Nowego Jorku. Podróż ta nie zakończy się jednak na załatwieniu formalności, ale odbije się głośnym echem w życiu bohatera i stanie się wydarzeniem przełomowym. Będzie to jednocześnie podróż do przeszłości, jej dokładna analiza i próba zrozumienia wpływów jakie owa przeszłość miała na obecne życie bohatera. Daniel odwiedzając ciotkę, psychoterapeutkę matki, jej lekarza, żonę jej kochanka, przyjaciół, odsłoni prawdę o jej przeszłości. Pozwolą mu oni zrozumieć niewyjaśnione dotąd sytuacje, natomiast pożegnalny list matki odsłoni tragiczną prawdę skrywaną przez lata. Podróż ta okaże się również podróżą wgłąb siebie, odsłaniającą ukryte w zakamarkach świadomości traumy. Pozwoli ona uzmysłowić bohaterowi jak ważne są przeszłe wydarzenia i w jaki sposób determinują teraźniejszość. Wracając do domu będzie już innym, świadomym siebie człowiekiem. Wie że za późno jest już na odbudowanie więzi z matką, ale zastanawia się czy jest szansa na naprawę kontaktów z ukochaną, które po drodze nieświadomy siebie skomplikował. Ostatnie zdanie daje do zrozumienia, że najpierw musi uporać się ze samym sobą, poradzić sobie z własnymi lękami, z egoizmem i oziębłością jakimi dotychczas się posługiwał. Powieść Łozińskiego jest kunsztownie skonstruowana. Autor zgrabnie przeplata przeżycia głównego bohatera – te ówczesne i te przeszłe, z ostatnimi przeżyciami jego matki. Od pierwszych stron książka wywołuje przyjemny niepokój, pod koniec napięcie wprost pulsuje i nie pozwala oderwać się ani na chwilę. Powieść jest niczym rozrzucone puzzle, których części stopniowo składane w całość tworzą logiczną całość. Książkę czyta się więc niczym kryminał. Nie jest to jednak pozycja spektakularna o rzucającym na kolana zakończeniu. Odznacza się jednak pewną przejrzystością, lekkością i świeżością. Tytułowe drżenie, niepokój przed podróżą narastają w czytelnikach i w głównym bohaterem z każdym nowym rozdziałem. Jednocześnie książka posiada bardzo kameralny i łagodny nastrój. Myślę że taki debiut jaki popełnił Mikołaj Łoziński zasługuje na szczególną uwagę i jest godny pozazdroszczenia. Powieść tą docenić można dopiero z czasem kiedy emocje opadną. Jest ich dużo, ale ubrane w odpowiedni język dają się ujarzmić w jednym słowie – dojrzałość.
madzka210 - awatar madzka210
ocenił na71 rok temu
Pchli pałac Elif Shafak
Pchli pałac
Elif Shafak
„Pchli pałac” Elif Shafak to powieść, która od początku zdradza ogromne ambicje: chce być panoramicznym portretem Stambułu, metaforą tureckiego społeczeństwa i opowieścią o wspólnocie skazanej na współistnienie mimo różnic, uprzedzeń i osobistych katastrof. Miejscem akcji jest podupadająca kamienica, Bonbon Palas, zamieszkana przez galerię ekscentrycznych, często nieszczęśliwych postaci. Ich losy przeplatają się luźno, tworząc mozaikę historii o samotności, pamięci, wykluczeniu i rozpadzie więzi. Najmocniejszą stroną powieści jest jej obserwacyjna czujność. Shafak potrafi uchwycić drobne rytuały miejskiego życia, społeczne napięcia i cichą melancholię miejsca, które pamięta lepsze czasy. Stambuł jawi się tu jako organizm chory, ale wciąż pulsujący i pełen kontrastów, zapachów, śmieci, wspomnień i niewypowiedzianych pretensji. Autorka sprawnie operuje groteską i ironią, a poszczególne mikroopowieści bywają literacko efektowne, czasem wręcz błyskotliwe. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy próbujemy potraktować Pchli pałac jako powieść w pełnym sensie. Wielogłosowość nie prowadzi do żadnej wyraźnej syntezy, a nagromadzenie postaci i wątków sprawia wrażenie arbitralnego. Bohaterowie istnieją głównie jako typy czyli nośniki problemów społecznych, symboli czy ekscentrycznych cech; rzadko jako postaci, z którymi można wejść w głębszą relację emocjonalną. Narracja rozprasza się, zamiast narastać, a czytelnik częściej podziwia pojedyncze fragmenty niż doświadcza spójnej historii. To właśnie ta konstrukcyjna słabość nabiera dodatkowego znaczenia w kontekście głośnych oskarżeń o plagiat, które przez lata towarzyszyły tej książce i w końcu znalazły swój finał w tureckim sądzie. „Pchli pałac” został uznany za dzieło, które w istotnym stopniu korzysta z rozwiązań zastosowanych wcześniej w powieści Sinek Sarayı (Pałac much) Mine G. Kırıkkanat. Chodziło nie tylko o zaskakująco podobny tytuł, lecz także o samą koncepcję: stara kamienica jako metafora społeczeństwa, zestaw podobnych typów postaci, analogiczne sytuacje i motywy. Choć zakres zapożyczeń oceniono jako stosunkowo niewielki procentowo, sprawa wywołała burzliwą debatę o granicy między inspiracją a zawłaszczeniem. I właśnie tutaj „Pchli pałac” zaczyna bronić się najsłabiej. Kiedy przyjrzeć się książce uważnie, trudno nie odnieść wrażenia, że jej świat jest bardziej kompilacją znanych chwytów niż autorską koniecznością. Kamienica jako mikrokosmos, galeria dziwactw, miasto jako moralny rozkład; wszystko to funkcjonuje poprawnie, ale rzadko zaskakuje. Powieść sprawia momentami wrażenie literackiej konstrukcji złożonej z gotowych elementów, zbyt gładkiej, by naprawdę ryzykować coś własnego. Nie oznacza to, że „Pchli pałac” jest książką złą. To raczej powieść nierówna, miejscami bardzo sprawna, miejscami pusta w środku. Afera plagiatowa ją kompromituje i uwypukla jej zasadniczy problem: brak wyraźnego autorskiego ciężaru, który pozwoliłby czytelnikowi powiedzieć, że to opowieść konieczna, nie do pomylenia z żadną inną. Gdyby była literacko bardziej bezkompromisowa, być może podobieństwa dałoby się uznać za dialog z tradycją. W obecnej formie pozostaje pytanie, czy „Pchli pałac” to jeszcze inspiracja czy już zbyt wygodne korzystanie z cudzego pomysłu. Nie przepadam za autorkami, które korzystają z pracy innych.
Anna Stefańska - awatar Anna Stefańska
oceniła na62 miesiące temu

Cytaty z książki Życie miłosne

Więcej
Zeruya Shalev Życie miłosne Zobacz więcej
Zeruya Shalev Życie miłosne Zobacz więcej
Zeruya Shalev Życie miłosne Zobacz więcej
Więcej