rozwińzwiń

Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki

Okładka książki Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki autora Roman Warszewski, 9788324059171
Okładka książki Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki
Roman Warszewski Wydawnictwo: Znak biografia, autobiografia, pamiętnik
450 str. 7 godz. 30 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2019-11-11
Data 1. wyd. pol.:
2019-11-11
Liczba stron:
450
Czas czytania
7 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324059171
Średnia ocen

6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki



książek na półce przeczytane 2421 napisanych opinii 1441

Oceny książki Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki

Średnia ocen
6,4 / 10
119 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki

avatar
272
3

Na półkach:

Świetna biografia, świetnie się czyta, przybliża postać Dzikowskiej, polecam!

Świetna biografia, świetnie się czyta, przybliża postać Dzikowskiej, polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1206
906

Na półkach: ,

O tym, że czasem porażka może się okazać trampoliną do wielkiego świata.
Nigdy nie przeczytałabym tej książki z własnej woli. Po pierwsze dlatego że z biografiami mi kompletnie nie po drodze, a po drugie postać Elżbiety Dzikowskiej nie fascynuje mnie w najmniejszym bodaj stopniu, może to przez to, że nie bardzo się załapałam na "Pieprz i wanilię". I muszę przyznać, że po lekturze to się niestety nie zmieniło.
Autorem biografii jest znajomy Dzikowskiej i siłą rzeczy jest to rzecz pisana z bardzo wyczuwalną sympatią, miejscami graniczącą z uwielbieniem. I choć autor stara się być obiektywny i nie przemilcza faktów, które mogłyby postawić jego bohaterkę w wątpliwym moralnie świetle, to jednocześnie strasznie się boi, żeby czytelnik sobie przypadkiem czegoś brzydkiego o niej nie pomyślał, więc robi wszystko, aby wszelkie zarzuty wobec niej jak najbardziej zbagatelizować, negatywne opinie wygładzić, a ją samą wybielić. I być może nie mierziłoby mnie to aż tak bardzo (z naciskiem na aż, bo trochę by mnie na pewno mierziło, jak znam siebie),gdyby nie usprawiedliwiał jej w sposób, który jest po prostu na wskroś obrzydliwy i bulwersuje mnie tak, że aż mną wstrząsa. Pozwolę sobie tutaj na cytat. "Są to ludzie, o których - cokolwiek by zrobili - mówimy i zawsze myślimy dobrze. Przykładem kogoś takiego jest Bill Clinton. Ile on ma na sumieniu grzeszków [ciekawy eufemizm - przyp. mój]? Ale zawsze był popularny i postrzegany pozytywnie. (...) Myślę, że bohaterka pana książki należy do tej samej grupy co Bill Clinton. Do osób, które lubi się niezależnie od wszystkiego i którym wszystko - lub prawie wszystko - się wybacza. Którym wszystko uchodzi".
I tak, z pewnością istnieją tacy ludzie, którzy mają na tyle charyzmy, uroku osobistego czy czegokolwiek innego, że udaje im się unikać konsekwencji ich nieetycznych czynów, ale to jest najzwyczajniej w świecie straszliwie złe i powinno się to brutalnie piętnować, a nie używać jako argumentu na czyjąś obronę, bo to jest ten sam typ myślenia, który prowadzi ludzkość do usprawiedliwiania naprawdę paskudnych rzeczy, o ile sprawcą czynu jest ktoś znany i lubiany. Tak że obawiam się, że autor w moim przypadku osiągnął skutek całkowicie odwrotny od zamierzonego.
Inna rzecz, że mi się ta książka wydaje stanowczo za długa (580 stron + przypisy) i niepotrzebnie rozdmuchana. Mnóstwo tu naprawdę zbędnych dygresji, rozwodzenia się nad szczegółami, zdarzeniami czy osobami, które nawet nie mają z Dzikowską bezpośredniego związku. Np. jeden przydługi rozdział poświęcony jest niemal w całości historii Międzyrzeca Podlaskiego (czyli rodzinnego miasta Dzikowskiej),i to takiej naprawdę historii przez wielkie H, bo momentami autor cofa się aż do XVI wieku, oraz wymienianiu sławnych postaci stamtąd się wywodzących, których Dzikowska nawet osobiście nie spotkała. Borze szumiący, po co. PO CO. P O C O. Przyznam zupełnie bez wstydu, że ten rozdział w większości ominęłam i nie mam w związku z tym żadnego poczucia straty, a takich zastanawiająco nic nie wnoszących fragmentów jest znacznie więcej. Mam wrażenie, że autorowi przydałby się taki surowy redaktor, który by go co chwilę pytał, czy ten rozdział na pewno jest potrzebny, czy warto aż tak roztrząsać ten wątek, czy ta kwestia ma jakiekolwiek znaczenie w kontekście całości itp. Dosyć dziwna jest też niewielka liczba zdjęć - za to autor często opisuje zdjęcia zamiast je pokazać w książce. Paradoksalnie tego, co powinno chyba stanowić esencję tej książki, czyli podróży, jest tutaj stosunkowo niewiele.

O tym, że czasem porażka może się okazać trampoliną do wielkiego świata.
Nigdy nie przeczytałabym tej książki z własnej woli. Po pierwsze dlatego że z biografiami mi kompletnie nie po drodze, a po drugie postać Elżbiety Dzikowskiej nie fascynuje mnie w najmniejszym bodaj stopniu, może to przez to, że nie bardzo się załapałam na "Pieprz i wanilię". I muszę przyznać, że po...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
511
430

Na półkach: , , ,

Ciekawa choć miejscami nużąca. Trzeba wgryźć się w styl pisania trochę odbiegający od życia pani Elżbiety. Autor ujął tu najważniejsze zdarzenia i dokonania w życiu podróżniczki i pisarki. Ciekawe były opinie znajomych o pani Elżbiecie Dzikowskiej.
Szkoda, ze ja urodzona w 1987 roku nie miałam dotychczas okazji by przeczytać jakieś książki jej autorstwa. Jedno co z tej biografii na pewno się wybija to zdolna kobieta pełna pasji i zaangażowania w realizacje swoich projektów.

Ciekawa choć miejscami nużąca. Trzeba wgryźć się w styl pisania trochę odbiegający od życia pani Elżbiety. Autor ujął tu najważniejsze zdarzenia i dokonania w życiu podróżniczki i pisarki. Ciekawe były opinie znajomych o pani Elżbiecie Dzikowskiej.
Szkoda, ze ja urodzona w 1987 roku nie miałam dotychczas okazji by przeczytać jakieś książki jej autorstwa. Jedno co z tej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

261 użytkowników ma tytuł Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki na półkach głównych
  • 145
  • 109
  • 7
74 użytkowników ma tytuł Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki na półkach dodatkowych
  • 39
  • 9
  • 7
  • 7
  • 5
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki

Inne książki autora

Roman Warszewski
Roman Warszewski
Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, laureat prestiżowych nagród. Wielokrotnie przebywał w Ameryce Południowej, a w swych podróżach dotarł nawet na Wyspę Wielkanocną. Pracował w redakcjach Dziennika Bałtyckiego, Głosu Wybrzeża, Ilustrowanego Kuriera Polskiego, a obecnie pełni funkcję zastępcy redaktora naczelnego miesięcznika 'Vilcacora. Żyj długo'
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo Mirosław Wlekły
Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo
Mirosław Wlekły
Książka "Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo" ma charakter reportażu biograficznego. Przybliża czytelnikowi postać młodego walijskiego dziennikarza, będącego, przez kilka lat, zaufanym sekretarzem znanego brytyjskiego liberała i opiniotwórczego polityka Lloyda George'a. Gareth Jones to jednoznacznie pozytywny bohater, ale jego charakter jest złożony. Był człowiekiem dobrze wykształconym, obdarzonym wyjatkowo przenikliwym zmysłem politycznym i wyróżniającym się bezkompromisowym dążeniem do ukazywania prawdy, a jednocześnie osobą naiwną w ocenie intencji bliźnich. Wszystkie te cechy sprawiły, że życie Walijczyka trwało bardzo krótko i zakończyło się tragicznie. Gareth Jones znał rosyjski, niemiecki, francuski, był bardzo dobrze zorientowanym i docenianym, młodym dziennikarzem, który rozumiał współczesność i świetnie rozszyfrowywał polityczne mechanizmy. W propagandowej grze Hitlera i Stalina z Zachodem widział niepokojące rysy, coś, czego inni nie dostrzegali bądź dostrzegali, ale z rozmysłem to ignorowali. Jones nie uznawał dziennikarstwa, które rezygnuje z rzetelności i traktuje fakty w sposób dość swobodny, raczej starając się odpowiedzieć na określone zamówienie polityczne bądź ideowe. Uważał, że podstawowym obowiązkiem dziennikarza jest dogłębne poznanie faktów i ujawnianie prawdy. W tamtych burzliwych czasach okazało się to jednak bardzo trudne – nikt nie chciał słuchać prawdy o tym, co na własne oczy zobaczył Walijczyk na terroryzowanej przez bolszewików ukraińskiej prowincji w 1933 r. Wykorzystując oficjalną zgodę Rosjan na odwiedzenie fabryki traktorów, młodzieniec nielegalnie opuścił pociąg, którym podróżował i pieszo przemierzył kilka ukraińskich wsi, w których szerzyła się śmierć na skutek niewyobrażalnej klęski głodu sztucznie wywołanej przez bolszewików na rozkaz Stalina. Ta podróż oczywiście nie mogła zostać niezauważona przez Rosjan. Młody dziennikarz otrzymał ostatecznie eskortę mundurowego i trafił na czarną listę NKWD. Gdyby Gareth Jones nie był postrzegany przez Rosjan jako zaufany współpracownik Lloyda George'a, z tej podróży zapewne nigdy by nie wrócił. Ale chociaż wrócił cały i zdrowy w zachodnim świecie uznano, że złamał niepisane zasady dyplomacji i naraził na szwank wiarygodność prominentnych polityków (m.in. Lloyda George'a),którym zależało na utrzymaniu dobrych relacji z ZSRR. Po opublikowaniu pierwszych artykułów o Hołodomorze młody Walijczyk był publicznie ignorowany, ośmieszany, deprecjonowany i szantażowany, a decyzja o publikacji kolejnych artykułów o tym, co zobaczył podczas Wielkiego Głodu, została odrzucona przez cały brytyjski establishment. Życie Garetha Jonesa miało tragiczny finał. Pomimo tego, że ostatni akt tej tragedii nie rozegrał się na terytorium ZSRR, istnieją poszlaki, wskazujące na to, że zamieszane było w nią NKWD. Wtedy jednak zachodni świat nie znał prawdziwego oblicza tych służb i także wcale nie zmartwił się śmiercią niesfornego dziennikarza. Książka zawiera dużo dobrze udokumentowanych informacji historycznych na temat wydarzeń politycznych mających miejsce w Europie i na świecie w latach 1930 - 1935. Autor zachował idealny balans pomiędzy prezentacją biografii swojego bohatera a ukazywaniem faktów historycznych. Nie zapomniał także o ukazaniu wątku polskiego, trudnych relacji polsko - niemieckich, polsko - rosyjskich, nieprzyjaznego stosunku brytyjskich polityków do Piłsudskiego po 1926 r. oraz nieskrywanej na Zachodzie niechęci do rządów sanacyjnych w II Rzeczpospolitej. Interesujące są również wątki związane z żyjącymi wówczas znanymi pisarzami takimi jak George Orwell i Bernard Shaw. Reportaż został oparty na publikacjach historycznych, dokumentach archiwalnych oraz na materiale reporterskim zgromadzonym przez samego autora. Mirosław Wlekły postanowił bowiem przemierzyć trasę, którą przez ukraińskie wsie w okresie Wielkiego Głodu wędrował Gareth Jones. Reporter przejrzał tamtejsze archiwa i rozmawiał z miejscowymi. Czas tej podróży nie sprzyjał jednak zbieraniu danych, bowiem na Ukrainie w 2018 r. nie było spokojnie. W książce mocno zaakcentowany został fakt, że w wyniku celowej zmowy nikt na Zachodzie nie uwierzył Jonesowi, pamięć o nim została wymazana z historii na wiele lat, także w rodzinnym mieście. Jedynym miejscem na świecie, gdzie przetrwała była Ukraina. Publikacja bez znieczulenia ukazuje, że zamykanie ust dziennikarzom, korupcja w mediach, tchórzostwo przywódców politycznych, obojętność społeczeństw i zbiorowe przymykanie oczu na zuchwałe poczynania dyktatorów wcześniej czy później doprowadzają do historycznych katastrof. W czasach, gdy żył tytułowy bohater następstwem takiej zbiorowej ignorancji było umocnienie się dwóch zbrodniczych totalitaryzmów, Hołodomor, Wielkie Czystki i zbrodnie stalinowskie, powstanie gułagów, wybuch II wojny światowej, funkcjonowanie obozów zagłady oraz Holokaust. Książka posiada wykaz bibliograficzny, indeks nazwisk oraz kalendarium życia głównego bohatera. Czyta się ją bardzo dobrze i zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Interesującym uzupełnieniem treści są archiwalne ilustracje. Również wersję audio słucha się doskonale dzięki świetnej interpretacji Pana Grzesława Krzyżanowskiego. Polecam lekturę tej publikacji. 🔰"Irlandzki pisarz George Bernard Shaw, piewca Lenina i Hitlera. Pierwszy jest wg. niego "naprawdę interesującym mężem stanu" a drugi "bardzo niezwykłym i zdolnym człowiekiem". Shaw zachwala też reformy Stalina." David Lloyd George 🔰"zaczyna zachwalać Stalina: -(...) to prawdziwy mężczyzna. Chylę czoło przed Stalinem i Mussolinim." 🇵🇱 "Gareth Jones w liście do rodziców z 5.08.1930 wspomina plany wybudowania w Polsce najlepszego lotniska na świece, które pomieściłby 40 samolotów wojskowych. Musi mieć na myśli Warszawskie Okęcie, które w założeniu miało być wyłącznie lotniskiem wojskowym. Dodaje: " wszędzie są tu żołnierze, a jednocześnie Polska jest beznadziejnie biedna". ☃️ Wyzwanie czytelnicze na styczeń 2026r. Przeczytam książkę z imieniem w tytule. (6)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na102 miesiące temu
Niedźwiedzica z Baligrodu i inne historie Kazimierza Nóżki Marcin Szumowski
Niedźwiedzica z Baligrodu i inne historie Kazimierza Nóżki
Marcin Szumowski
"– Miała wcze­śniej jedno. Pięk­ną szarą ku­lecz­kę. Wi­dzia­łem, jak uczy ją wspi­na­nia się na drze­wo, po­ko­ny­wa­nia po­wa­lo­nych ga­łę­zi, znaj­do­wa­nia po­ży­wie­nia, jak po niedź­wie­dzie­mu od­kry­wa przed ma­lu­chem świat. Była bar­dzo tro­skli­wą matką.." ⠀ Kolejne spotkanie przy kawie i drożdżówkach z dobrymi znajomymi, którzy z pasją opowiadają o swojej pracy. Ale nie boją się również opowiadać o tematach trudnych i przestrzegać innych. Las i zwierzęta bywają nieobliczalni. W tej części dużo o Adze -" Niedźwiedziu z Baligrodu" i jej potomstwie. Nie brakuje jednak innych zwierząt np rysiów, węży czy też pszczół. Przede mną ostatnia z części i smutek, bo opowiadania Kazimierza Nóżki mogłabym czytać i czytać... ⠀ Książkę zaliczam do #czytam_se. "W czerw­cu 2012 roku w Ogro­dzie Zoo­lo­gicz­nym w Kolmården w Szwe­cji wa­ta­ha zło­żo­na z ośmiu wil­ków za­gry­zła swoją opie­kun­kę, choć ko­bie­ta zaj­mo­wa­ła się nimi od czasu, kiedy były szcze­nia­ka­mi. Nie wia­do­mo, co spro­wo­ko­wa­ło zwie­rzę­ta do ataku. Być może jed­nym z de­cy­du­ją­cych czyn­ni­ków był wła­śnie brak stra­chu. Atak na­stą­pił w chwi­li, gdy ko­bie­ta brała udział w czymś, co dy­rek­cja zoo na­zy­wa­ła „ak­tyw­no­ścią spo­łecz­ną”. Po­le­ga­ło to na bli­skim prze­by­wa­niu wśród wil­ków, które miało za­cie­śnić więzi z opie­ku­nemz opie­ku­nem i utrzy­mać za­ufa­nie zwie­rząt." ⠀
annkuczyta - awatar annkuczyta
oceniła na83 lata temu
1939. Wojna? Jaka wojna? Cezary Łazarewicz
1939. Wojna? Jaka wojna?
Cezary Łazarewicz
Rewelacyjna pozycja. Fascynująca i przerażająca jednocześnie. Ukazuje świat którego już nie ma, który zniknął bezpowrotnie a jednocześnie świat, który jest nam bardzo bliski. Ludzie z tego okresu są tak przerażająco podobni do nas współczesnych. Żyją zajmując się codziennymi rzeczami, prowadzą interesy, wyjeżdżają na wakacje. Czytają gazety, w których co prawda pojawiają się złowrogie spekulacje na temat możliwych zdarzeń w tym wojny jednak to tylko teoretyczne możliwości. Książka obala również mit polskiego społeczeństwa jako sprawiedliwego wśród narodów Europy. Niestety z przytoczonych artykułów prasowych i wypowiedzi ówczesnych polityków wyłania się obraz społeczeństwa zamkniętego, krótkowzrocznego i nietolerancyjnego. Skrajnie prawicowe ciągoty niektórych przedstawicieli polskiej inteligencji czy wypowiedzi o odżydzeniu polskiego społeczeństwa mówią same za siebie. Czyż dzisiaj nie dzieje się to samo? Staramy się uchodzić na arenie międzynarodowej za naród tolerancyjny, szanujący wiarę i poglądy innych a z drugiej strony niektóre miernoty polityczne negują holokaust i urządzają za publiczne pieniądze cyrk w sejmie gasząc gaśnicą świece chanukowe. Coraz częściej słyszy się hasła " Polska dla Polaków" a polscy politycy sympatyzują z takimi dziwolągami jak Orban czy Le Pen. Do tego jesteśmy butni i aroganccy fantazjując o tym jakim to wielkim narodem jesteśmy i jaką to rolę mamy do spełnienia w Europie. Istna kalka z roku 39. Szkoda że gdy przychodzi co do czego karty są rozdawane bez udziału Polski. Historia lubi się powtarzać choć mam nadzieję że tym razem się mylę. Polecam.
Marcin33333w - awatar Marcin33333w
ocenił na86 miesięcy temu
Wędrowny Zakład Fotograficzny Agnieszka Pajączkowska
Wędrowny Zakład Fotograficzny
Agnieszka Pajączkowska
Co to właściwie jest? Ni warszawski pies, ni podlaska wydra... Wolę nie patrzeć na tę książkę jak na reportaż, bo w tej kategorii wypada tak sobie. Broni się jako pamiętnik z podróży, który dobrze się czyta, i którego wartością dodaną są opowiedziane przez napotkanych ludzi historie ze światów odległych w czasie, a często i przestrzeni. Ze światów, których już nie ma albo powoli, ale nieuchronnie wymierająch, jak wsie przy granicy, w których umierają nie tylko starzy ludzie, ale i stare domy. Ba! - nawet cmentarze umierają... Ale są i wątki bardziej współczesne. Autorka odnotowuje nawet niekiedy, że i na przygraniczne wsie dociera czasem XXI wiek... Część poświęconą Wschodowi uważam generalnie za ciekawszą. Zachód jest tu trochę jakby na przyczepkę. Szkoda, że fotografii jest niewiele i nie pozwalają one zidentyfikować ani osób, ani miejsc. Taka anonimowość może i jest wygodna dla autorki i wydawcy (przy symbolicznych kadrach typu zbliżenie na spracowane dłonie zgoda na publikację wizerunku, nazwiska czy nazwy wsi nie jest potrzebna),ale moim zdaniem książka traci przez to na wartości dokumentalnej. Pomysł na podróż z fotografią był ciekawy, acz Autorka chyba tej książki nie planowała, stawiając na osobiste doświadczanie świata Człowieka Pogranicza. Mimo pewnych mankamentów uważam, że warto przeczytać. Gdyby nie brak podsumowania / syntezy czy jakiejś zauważalnej pracy badawczo-analitycznej, ocena by była wyższa. I gdyby nie to, że właśnie kończę czytać po raz drugi książkę "Wieczny początek. Warmia i Mazury", z której też poznaję losy ludzi, którymi targała historia, ale jednak to już wyższa liga, niż prosta strategia "opiszę, co mi się przydarzyło, i co usłyszałam od ludzi".
Warmiaczka - awatar Warmiaczka
oceniła na68 dni temu
Oświęcim. Czarna zima Marcin Kącki
Oświęcim. Czarna zima
Marcin Kącki
„Oświęcim. Czarna zima” to bardzo dobrze napisany i niezwykle interesujący reportaż. Marcin Kącki ukazuje w nim znane polskie miasto, które kojarzy się przede wszystkim z obozem koncentracyjnym. Ale nie tylko przez ten pryzmat patrzymy na to miejsce oczyma różnych bohaterów. A bohaterowie są różni. To m.in. ludzie interesujący się historią, mający konkretną misję przybliżania prawdy o lagrze, ale też szerzenia idei pokoju, tolerancji i pamięci. Jak się okazuje, nie każdy tak samo rozumie i interpretuje te pojęcia, a ich zestawienie w ujęciu prezentowanych postaci może nieraz zadziwiać i szokować. Podobnie jak swego rodzaju „konkurowanie” między sobą przez dwie znane instytucje. Marcin Kącki rozmawia nie tylko z mieszkańcami Oświęcimia, ale również tymi, którzy tu zagościli. Jedni wpadli tylko na przysłowiową chwilę, inni zostali na dłużej. Są tacy, którzy kochają to miasto, i tacy, którzy mają przykre wspomnienia, bo stali się na przykład ofiarami rasistowskich i antysemickich ataków. Autor ciekawie przestawia także odległą historię miasta, która okazuje się fascynująca. Przy okazji przywołuje pewną legendę związaną z rzekomą klątwą rzuconą na miasto. Bez względu na czary i klątwy, miasto tworzyli i tworzą ludzie, a ci różnią się bardzo. I tak jest od wieków. Wojenna historia Oświęcimia przeraża z przyczyn oczywistych. Jednak i dzisiejszy obraz może jeżyć włosy na głowie, czego dowodem są wypowiedzi pełne obojętności, niefrasobliwości, głupoty, a nawet wrogości. Kącki udowadnia, że zakończenie II wojny światowej nie zakończyła Zła (przez duże „Z”) panoszącego się na świecie. Nie jest ono związane tylko z jednym, konkretnym miejscem, jednak Oświęcim odgrywa w świadomości Polaków szczególną rolę. Tym bardziej przerażają odradzające i panoszące się dziś i u nas, i za granicami nacjonalistyczne ruchy, a nawet partie, których przedstawiciele zasiadają w parlamentach. Książka Marcina Kąckiego uwiera i skłania do wielu refleksji; dla niektórych może być niewygodna, bo nie pokazuje Polaków jako nieskazitelnych bohaterów, wspaniałych patriotów i miłosiernych katolików. Ale właśnie dlatego jest prawdziwa – po lekturze chce się powiedzieć „A to Polska właśnie”, cytując klasyka. Takie książki o Oświęcimiu i Auschwitz warto czytać, a nie grafomańskie banialuki, jakie zasypują ostatnio nasz księgarski rynek. POLECAM SZCZERZE – do przemyślenia, dyskusji, ku przestrodze…
allison - awatar allison
ocenił na89 dni temu
Złodzieje bzu Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Złodzieje bzu
Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Dla mnie rewelacja. Autor przedstawia losy, przesiedlonych z dawnych polskich kresów na Dolny Śląsk. Głównym narratorem jest Antek Barycki, który opowiada o dzieciństwie i wczesnej młodości na Wschodzie Polski przed II wojną. W trakcie wojny traci całą rodzinę, wymordowaną przez ukraińskich nacjonalistów. To w pewnym sensie rzutuje na późniejszą powojenną postawę. Jest typowym przedstawicielem konformizmu. Z przydziału otrzymuje wraz z ojcem dobrze wyglądające gospodarstwo, niestety zamieszkane — co nie było rzadkością — na terenach zasiedlanych tzw. Ziem Odzyskanych. Śledzimy jego stopniowy awans w drabinie społecznej, poczynając od zdobycia wykształcenia do zajęcia funkcji dyrektorskiej w miejscowej fabryce. Nie chce spojlerować książki, którą uważam, że warto przeczytać, przede wszystkim przez potomków osadników przemieszczonych na Dolny Śląsk, ale i nie tylko, bo z pewnością mogłyby to być biografie także osób zasiedlających Pomorze Zachodnie. W książce urzekła nie prostota tłumaczenia zachowania Antka, który mimo znalezienie się w PRL-owskiej rzeczywistości udaje mu się dochować przyrzeczenia, że do partii się nie zapisze. Jednakże niezmiernie wini wszystkich Ukraińców za śmierć swojej matki i rodzeństwa. Dziki bez przypomina Antkowi krainę dzieciństwa, który także rośnie przy nowym gospodarstwie. Jeszcze jedno, na które należy zwrócić uwagę, awans tak intelektualny, jaki i finansowy. Choć ten finansowy to jednak kwestia przypadku, ale czy w życiu nie mają miejsca zdarzenia, które nierzadko odwracają koło fortuny o 180 stopni? Warto sięgnąć po książkę. Dodam, że mi wpadła w rękę podczas układania mojej biblioteczki, po przeprowadzce. Warto czasem sięgnąć po trochę zakurzone egzemplarze naszych zasobów
Dariusz Karbowiak - awatar Dariusz Karbowiak
ocenił na811 miesięcy temu
Skoczkowie. Przerwany lot Dariusz Jaroń
Skoczkowie. Przerwany lot
Dariusz Jaroń
W swojej reporterskiej opowieści Dariusz Jaroń dzieli się z czytelnikiem najprawdopodobniej najbardziej dramatycznym momentem w historii polskich skoków narciarskich, który przypadł na lata poprzedzające II wojnę światową oraz 6 lat jej trwania. Autor przygląda się historiom polskich skoczków narciarskich tamtego okresu, którzy w różnych momentach swojego życia doświadczyli dramatycznych zwrotów akcji. Opowiada o nazwiskach, które są dobrze znane kibicom oraz o tych, które istnieją raczej na marginesie pamięci sportowej. Jaroń, mówiąc potocznie, wykonał kawał dobrej roboty. Książka opiera się na licznych rozmowach i źródłach, czym zyskuje na wiarygodności. Na próżno szukać tu sensacyjności, jest za to miejsce na fakty. Ponadto autor nie moralizuje, a pozwala czytelnikowi samodzielnie ocenić zaistniałe sytuacje. Bohaterowie książki mówią własnym głosem o tym, co ich boli i co przyprawia ich o szybsze bicie serca; bynajmniej nie zawsze w pozytywny sposób. Dodatkowo, reporterska powściągliwość autora sprawia, że historie wybrzmiewają mocniej i bardziej przekonująco, a czytelnik może poczuć, że obcuje z czymś prawdziwym. Trzeba przyznać, że autor zdecydował się na temat, który jest raczej rzadko podejmowany w literaturze sportowej. Co więcej, autor zdecydował się połączyć temat z okrucieństwem II wojny światowej, ukazując, w jaki sposób ta wpłynęła na życie sportowców. Dzięki temu książka nie powiela historii triumfów, obrazu sportowców jako maszyn do wygrywania, a uzupełnia obraz dyscypliny o jej najbardziej kruche momenty; to perspektywa, jakiej brakowało w polskim reportażu. Tym, co również działa na korzyść tej pozycji, jest emocjonalna siła niektórych rozdziałów. Jaroń pisze o prawdziwych ludziach: tych, którzy mają ambicje, ale i tych, którym towarzyszą lęki oraz traumy; opisy poczucia utraconej tożsamości spowodowanego wojną zostają na długo w pamięci czytelnika. Ubolewałam natomiast nad nierównym tempem narracji, przez co niektóre rozdziały wciągały, a były jak sprawozdanie. Nie utrudniało to jednak poznawania historii w znacznym stopniu, choć trzeba przyznać, że fragmentaryczna konstrukcja bez silniejszej osi narracyjnej, która spięłaby wszystkie wątki w jedną całość, byłaby w tej książce mile widziana. Mam wątpliwości czy osoby w ogóle nieinteresujące się skokami narciarskimi byłyby zadowolone z tej pozycji; autor zakłada pewną znajomość realiów dyscypliny, które ja jako fanka tego sportu mam w małym paluszku. I wreszcie, choć książka skupia się na polskich realiach (co jak najbardziej jest jej atutem),to momentami brakuje porównania z innymi systemami szkoleniowymi czy zagranicznymi przykładami. Zabrakło mi bardziej wyrazistego zakończenia w postaci refleksji spinającej wszystkie historie. A może to specjalny zabieg, aby dobitniej zobrazować tytułowy przerwany lot?
placebetweenpages - awatar placebetweenpages
ocenił na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki

Więcej
Roman Warszewski Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki Zobacz więcej
Roman Warszewski Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki Zobacz więcej
Więcej

Video

Video