Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów. Tom 1

Okładka książki Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów. Tom 1 autora Maciej Parowski, 9788381293860
Okładka książki Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów. Tom 1
Maciej Parowski Wydawnictwo: Sine Qua Non Cykl: Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów (tom 1) Seria: Imaginatio [SQN] publicystyka literacka, eseje
450 str. 7 godz. 30 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Cykl:
Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów (tom 1)
Seria:
Imaginatio [SQN]
Data wydania:
2019-09-04
Data 1. wyd. pol.:
2019-09-04
Liczba stron:
450
Czas czytania
7 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381293860
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów. Tom 1 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów. Tom 1i

Dziedzictwo



2929 731 286

Oceny książki Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów. Tom 1

Średnia ocen
7,1 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów. Tom 1

avatar
16
4

Na półkach: ,

We wstępie swojej opinii czuję się w obowiązku wspomnieć, że z „Nową Fantastyką” miałem dotąd niewiele wspólnego. Przeczytałem ledwo kilka wydań z 2003 roku, i to przed dwudziestoma laty, dlatego wielu autorów wspomnianych w „Wasz Cyrk, Moje Małpy” było mi zupełnie obcych. Być może do książki podszedłem z nieodpowiednimi oczekiwaniami, ze względu na to, że spodziewałem się pozycji przypominającej formą „Rękopis Znaleziony w Smoczej Jaskini - Kompendium Wiedzy o Literaturze Fantasy” Andrzeja Sapkowskiego, czyli uporządkowanego przewodnika po twórczości wybranych, w tym przypadku polskich, autorów. Tymczasem otrzymujemy coś zupełnie innego – zbiór luźnych, czasem niesamowicie chaotycznych wspomnień i refleksji.

Najbardziej przypadły mi do gustu fragmenty poświęcone twórcom, których nazwiska i dzieła były mi już znane. Niektóre wspomnienia były jednak zbyt pobieżne, co pozostawiało niemały niedosyt. Mimo to książka okazała się na tyle ciekawa, że postanowiłem zapoznać się z bibliografiami wybranych, dotąd nieznanych mi autorów. Jeśli szukacie motywacji do zgłębiania literackiej fantastyki, ta publikacja może być dobrym wyborem.

We wstępie swojej opinii czuję się w obowiązku wspomnieć, że z „Nową Fantastyką” miałem dotąd niewiele wspólnego. Przeczytałem ledwo kilka wydań z 2003 roku, i to przed dwudziestoma laty, dlatego wielu autorów wspomnianych w „Wasz Cyrk, Moje Małpy” było mi zupełnie obcych. Być może do książki podszedłem z nieodpowiednimi oczekiwaniami, ze względu na to, że spodziewałem się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1146
414

Na półkach: , , ,

Jak zwykle w przypadku tego typu pozycji, jakość poszczególnych biogramów się różni, część ciekawa i wyczerpująca, a część zdawkowa. Niezłe choć w tej dawce lekko nużące.

Jak zwykle w przypadku tego typu pozycji, jakość poszczególnych biogramów się różni, część ciekawa i wyczerpująca, a część zdawkowa. Niezłe choć w tej dawce lekko nużące.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1026
1025

Na półkach:

Zbiór esejów i felietonów Marka Parowskiego to wręcz lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników literatury fantastycznej i wszystkich zjawisk mających cokolwiek wspólnego z fantastyką!

Rdzeniem tomu pierwszego jest leksykon postaci tworzących i związanych z polską szeroko pojętą fantastyką - person znanych szerokiemu gronu odbiorców, takich jak Eugeniusz Dębski, Marek Oramus, Jacek Piekara, Feliks Kres, czy Andrzej Sapkowski i Janusz Zajdel, jak i tych mniej znanych, bądź kompletnie dzisiaj zapomnianych, ku sięgnięciu po dorobek których publikacja ta zachęca.

Nie mamy tu do czynienia, rzecz jasna, z suchymi biogramami postaci, ale raczej z krótkimi esejami, dotyczącymi życiorysu, z krótką analizy krytycznej ich dorobku, ale przede wszystkim bardzo osobistymi odczuć i wspominkami o relacjach - czasem bardzo skomplikowanych i niejednoznacznych - jakie wiązały Macieja Parowskiego z bohaterami tej książki.

Pierwszy tom, który obejmuje fantastów, jacy zadebiutowali - bądź pojawili się na radarze Parowskiego?... - w latach od 1982 do 1995, wzbogacony został unikatowymi fotografiami z obszernego archiwum autora.

Publikacja nie do pominięcia, z której dowiecie się sporo na temat swoich ulubionych twórców gatunku, i która z pewnością otworzy przed Wami nowe, niezbadane dotąd horyzonty polskiej fantastyki. Polecam!

Zbiór esejów i felietonów Marka Parowskiego to wręcz lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników literatury fantastycznej i wszystkich zjawisk mających cokolwiek wspólnego z fantastyką!

Rdzeniem tomu pierwszego jest leksykon postaci tworzących i związanych z polską szeroko pojętą fantastyką - person znanych szerokiemu gronu odbiorców, takich jak Eugeniusz Dębski, Marek...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

201 użytkowników ma tytuł Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów. Tom 1 na półkach głównych
  • 125
  • 71
  • 5
61 użytkowników ma tytuł Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów. Tom 1 na półkach dodatkowych
  • 47
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Ratman. Omnibus Grzegorz Janusz, Tomasz Niewiadomski, Maciej Parowski
Ocena 8,0
Ratman. Omnibus Grzegorz Janusz, Tomasz Niewiadomski, Maciej Parowski
Okładka książki Ratman tom 2. Wehikuł Wszech czasów Grzegorz Janusz, Tomasz Niewiadomski, Maciej Parowski
Ocena 6,4
Ratman tom 2. Wehikuł Wszech czasów Grzegorz Janusz, Tomasz Niewiadomski, Maciej Parowski
Okładka książki Funky Koval - wydanie zbiorcze (czarno-białe) Maciej Parowski, Bogusław Polch, Jacek Rodek
Ocena 8,0
Funky Koval - wydanie zbiorcze (czarno-białe) Maciej Parowski, Bogusław Polch, Jacek Rodek
Okładka książki Wiedźmin. Wydanie kolekcjonerskie Maciej Parowski, Bogusław Polch, Andrzej Sapkowski
Ocena 7,5
Wiedźmin. Wydanie kolekcjonerskie Maciej Parowski, Bogusław Polch, Andrzej Sapkowski
Okładka książki Fenix Antologia 8 (4/2019) Paweł Ciećwierz, Szymon Holcman, Marek Oramus, Maciej Parowski, Przemysław Pawełek, Krzysztof Sokołowski, Marek Turek
Ocena 7,3
Fenix Antologia 8 (4/2019) Paweł Ciećwierz, Szymon Holcman, Marek Oramus, Maciej Parowski, Przemysław Pawełek, Krzysztof Sokołowski, Marek Turek
Maciej Parowski
Maciej Parowski
Polski pisarz, redaktor i krytyk literacki. Urodził się w Warszawie. Absolwent Politechniki Warszawskiej (elektryka). Jako felietonista zadebiutował w wieku 26 lat na łamach czasopisma studenckiego "Politechnik". Jego opowiadania i felietony ukazywały się m.in. w "Życiu Warszawy", "Polityce" i tygodniku harcerskim "Na Przełaj". Redaktor naczelny miesięcznika "Fantastyka" oraz kwartalnika "Czas Fantastyki". Autor 9 książek. Współautor kilku serii komiksów, m.in. "Funky Kovala" i "Wiedźmina". Uhonorowany Nagrodą im. Papcia Chmiela (2006). Pośmiertnie oznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Distortion Cezary Zbierzchowski
Distortion
Cezary Zbierzchowski
Książka przeczytana w ramach FKK] „Distortion” to już trzecia książka w stworzonym przez autora Świecie Rammy, ale nie trzeba czytać poprzednich historii, żeby ją zrozumieć. Ja nie czytał_m i wszystko było jasne. Jedyne, co tak naprawdę łączy tą powieść z poprzednią, to główny bohater, Markus Trent, który był już centralną postacią w jednej z historii w zbiorze opowiadań „Requiem dla Lalek”. Wszystkie wydarzenia są opowiadane z pierwszej osoby. Mówi on o zbrojnej interwencji/misji stabilizacyjnej przez wojska Rammy w Remarku, tuż po wojnie Remarsko-Gottańskiej. Tak jak inny użytkownik „LubimyCzytać” napisał, na pierwszy plan wysuwają się realia wojny. Widać że autor brał garściami z historii o wojnach na Bliskim Wschodzie, w Iranie i Iraku. W Posłowiu sam autor mówi o tym, ale nawet ktoś z ogólna wiedzą o tych konfliktach od razu załapie nawiązania/inspiracje. Realia żołnierzy w tego typu konfliktach są napisane w taki sposób, że nie są kreowani na żadnych bohaterów, tak jak np.: w filmie „Snajper”, ale jako normalni ludzie z normalnymi problemami. Bród, smród, niedoświadczeni młodzi ludzie, przedwczesna głupia śmierć, wszystko i jeszcze więcej jest tutaj opisane jako coś, co się po prostu dzieje i nie warto tego ukrywać. Kraj Remarku też został ładnie zrealizowany, jako kraj powojenny który próbuje się po niej podnieść, gdzie grupy bojówkowe oraz partyzanci walczą ze sobą oraz przeciwko wojsku Rammy. Trudno powiedzieć czy ich czyny są słuszne, bo powieść nie rozwija na tyle tych wątków żeby odpowiedzieć na to pytanie, ale nie o tym jest ta historia. Pojawia się tutaj też wątek science-fiction ale nie ma on dużego znaczenia przez 3/4 książki. Wszystko zaczyna się od „Ester” i dziwnych zjawisk na pustyni wokół placówki „Distortion”. Kiedy nasza grupa żołnierzy dojeżdża do tego miejsca, to dopiero wtedy ten cały wątek daje o sobie znać w pełnej okazałości, jednak wcześniej autor daje nam małe okruszki związane z tym miejscem i co się tam stało oraz dzieje. Rozwiązane tej, można powiedzieć zagadki, jest całkiem satysfakcjonujące i nie uważam że stracił_m czas czytając tą książkę. Jeśli spodziewaliście się militarnej książki science-fiction z robotami itd., to niestety lub stety musicie się bez tego obejść. „Distortion” jest historią o tym jaka wojna jest bez sensu oraz o brudzie jaki każdy z nas w sobie posiada.
majsrud_kulturalnie - awatar majsrud_kulturalnie
ocenił na71 miesiąc temu
Necrolotum Jan Maszczyszyn
Necrolotum
Jan Maszczyszyn
Sny majstrów drogocenne Słowa będące tytułem tego omówienia zaczerpnąłem z wiersza Czesława Miłosza "Piosenka o porcelanie". Utwór to przejmujący, gdyż w na pozór lekkiej zwiewnej formie, w której pobrzękują ładne rymy i kołysze nas wyczuwalny rytm, czytamy o dramacie, jaki stał się udziałem kultury zmiecionej huraganem wojny. Najbardziej zaskakiwać może żal, jaki wyraża bohater tekstu - nie opłakuje ludzi, bliższych lub dalszych znajomych lub nieznajomych, on nie może pogodzić się z potłuczonymi naczyniami, zastawą stołową, porcelanowymi serwisami, po których przejechały gąsienice czołgów. To poczucie krzywdy wynika ze świadomości, że delikatna i subtelna, bezpieczna i swojska rzeczywistość nigdy nie zagwarantują człowiekowi bezpieczeństwa. Nasze prywatne rytuały, nasze z namaszczeniem odtwarzane płyty winylowe, parzone kawy, moszczenie się w wygodnych fotelach, by przejrzeć albumy z rodzinnych uroczystości, nie uchronią nikogo i niczego... Dlaczego o tym piszę? Dlatego że kolejny raz muszę złożyć pokłon przed stylistyczną maestrią Jana Maszczyszyna. W dobie, gdy najbardziej pożądaną przez czytelnicze masy wartością jest "żeby się szybko i łatwo czytało", Maszczyszyn prezentuje "Necrolotum" - powieść wysmakowaną, czerpiącą z czystszych źródeł nie tylko samej polszczyzny, ale i żywiołu, który nazywamy językiem literackim. Złożoność tak zaprojektowanego języka, jego celowa "sztuczność", ostentacyjne ignorowanie prostej podawczości to ryzyko, jakie podjął pisarz. Wszelkie ryzyko należy szanować, nawet jeżeli nie opłaca się go podejmować lub owoce takich gestów docenią nieliczni. "Necrolotum" zmusiła mnie do namysłu. Wszelkie "przegięcie" (a mądrzej mówiąc kampowość) przypomina, że życie i sztuka to najczęściej dwie różne przestrzenie. Malarz to nie obraz, kompozytor to nie symfonia, pisarz to nie książka. Na przykładzie powieści Maszczyszyna wyraźnie widać te dwie płaszczyzny. Mogłaby ona doskonale zaistnieć bez najmniejszego wglądu do "tutejszego świata", gdyż tak naprawdę stworzyła ją literatura (a nawet kultura, której paszportem posługuje się pisarz). Nie wychodząc z domu, ignorując "tu i teraz", wracamy do lektur, które nas ukształtowały i składamy im specyficzny rodzaj hołdu. Przejaskrawiamy to, co wyraźne. Wykrzykujemy to, co usłyszeliśmy wypowiedziane normalnym głosem. Dodajemy ornamenty to tego, co samo w sobie już jest zdobieniem. Pisarz uzmysławia, że sztuka może karmić się samą sobą, literatura literaturą i ten rodzaj kanibalizmu nie musi być czymś odrywającym od rzeczywistości, gdyż przypomina, że częścią naszego "prawdziwego ja" jest to, co przytrafiło się niejako "w zastępstwie" w chwilach kontaktu ze sztuką. Czy to, co przeżyliśmy, czytając o przygodach pasażerów Naulitusa, stało się nam NAPRAWDĘ? No powiedzcie... Na kartach "Necrolotum" odbija się wyraźnie tradycja awanturniczych opowieści, którymi zaczytywali się chłopcy na przełomie wieków XIX i XX, znajdziemy odciski palców Juliusza Verne'a i George'a Herberta Wellesa, wieje duch przygody i buzuje romantyczna wiara w możliwość odkrycia nieznanego. Te wszystkie wartości wcześniej zamieszkały na półkach bibliotek, prywatnych, miejskich, a przede wszystkim znalazły trwałe miejsce w duchowym krajobrazie - piszącego i czytającego. Jak więc widzimy jak naoliwiony mechanizm książki odmierza dwa różne czasy - prywatny wolno płynący czas pisarza, który kolejny raz zanurza swoich odbiorców w odmętach na pierwszy rzut oka steam punkowej historii oraz drugi czas - medytację nad regułami istnienia literatury samej w sobie i zasadach jej wpływu na życie człowieka. Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że walory "Necrolotum" nie objawią się wszystkim, którzy po tę książkę sięgną. Znajdą tam dużo słów, niektóre wypadły już z obiegu i trzeba będzie sięgać po słownik wyrazów obcych. Znajdą powolny dostojny rytm kołyszącego się żaglowca. Trafią na partie tłumaczące w duchu "starej dobrej fantastyki" quasi-naukowe odkrycia. Czy starczy im cierpliwości? A czy warto pisać dla takich, którzy cierpliwości nie mają? Maszczyszyn (kończę już, naprawdę) przypomina mi tego Miłoszowego majstra, który nie spiesząc się nigdzie, spisuje swoje drogocenne sny i musi liczyć się z wszystkimi konsekwencjami tego szlachetnego procederu.
Bosy_Antek - awatar Bosy_Antek
ocenił na75 lat temu
Cała Orsinia Ursula K. Le Guin
Cała Orsinia
Ursula K. Le Guin
Choć Ursula K. Le Guin napisała w swoim życiu bardzo wiele powieści oraz wierszy, to miałam do tej pory okazję czytać jedynie tomik, naprawdę bardzo pięknych dzieł. Tym razem jako pierwsza trafia do mnie "pełnometrażowa" książka. I chociaż nie przeczytałam ani drobnego fragmentu "Ziemiomorza", to cieszę się że zaczęłam właśnie od "Całej Orsinii". Po lekturze odnoszę wrażenie, że mój apetyt na powieści autorki mocno się zaostrzył. Jak inne powieści Pani Ursuli wydane nakładem Wydawnictwa Prószyński i s-ka, posiadają podobną szatę graficzną, okładkę oraz czcionkę. Bardzo pięknie do siebie nawzajem nawiązują i co najlepsze - wyglądem nie są ani trochę przesadzone. Tutaj najlepszym stwierdzeniem można przyjąć, że wydawnictwo dało pierwsze skrzypce samemu wnętrzu książki. Na samym początku autorka kieruje do nas kilka słów, mających przybliżyć nam cały świat do jakiego będziemy właśnie wkraczali oraz opisuje swoją drogę do niego. Jest to jeden z piękniejszych wstępów nie będących jeszcze samą powieścią, jaki miałam okazję przeczytać. Choć autorzy często kierują czy to na początku czy na końcu powieści słowo do czytelników, to przyznam że zwykle nie chętnie obok niego przechodziłam. Tutaj coś skłoniło mnie do zaglądnięcia do niego od razu. Myślę, że nawet sposobem opisywania własnych myśli, nie będących jeszcze zupełnie światem przedstawionym, autorka jest w stanie podbić serca wielu ludzi. Co ciekawe, kraj jaki upatrzyła sobie w wyobraźni autorka miał znajdować się w Europie Środkowej, w bliżej niepisanym towarzystwie choćby i naszego kraju. Książka, która go opisuje nie jest powieścią jednolitą. W samym środku znajdziemy dość pokaźny zbiór dzieł umieszczonych w tej samej krainie. Największą część stanowi mała powieść o tytule "Malafrena" a po niej następują różne opowiadania i opowieści. Czytając nasunęło mi się porównanie Ursuli K. Le Guin do Tolkiena. Szczerze przyznam, nie czytałam jeszcze ani jednej jego powieści, chociaż próbowałam. Zaczynałam i po kilkunastu bądź kilkudziesięciu stronach poddawałam się bo nie byłam w stanie przez nie przebrnąć. Tolkien jednak tworzy bardzo misternie swój świat przedstawiony i z wielką pieczołowitością opisuje bardzo drobne szczegóły. Ursula K. Le Guin tworzy w podobny sposób. Jej świat jest opisywany tak dokładnie, jakby sama ona w nim mieszkała od wielu, wielu lat. To co w moich oczach różni obu autorów jest język. Tolkien nie pisze łatwym językiem, takim który pozwala na płynięcie przez strony powieści. Z Panią Le Guin jest zupełnie inaczej. Jej język jest zaraz obok wyobraźni jej największym atutem i najpiękniejszym kunsztem artystycznym. Powieść jest jak najbardziej godna polecenia. Myślę, że każdy kto docenia piękno literatury będzie wręcz "smakował" się tą powieścią.
Marysia Ciężarek - awatar Marysia Ciężarek
ocenił na86 lat temu
Tarnowskie Góry Fantastycznie Tomasz Bochiński
Tarnowskie Góry Fantastycznie
Tomasz Bochiński Rafał W. Orkan Robert J. Szmidt Łukasz Orbitowski Aleksandra Janusz Paweł Majka Jan Maszczyszyn Andrzej Kozakowski Istvan Vizvary Wojciech Gunia Radek Rak
„Tarnowskie Góry Fantastycznie 1” Saga Egmont 2024, zakupione i wysłuchane Woblink Kilka tekstów z tego zbioru , jak się okazało, już czytałam (Vitzvary, Gunia). Niektóre rozczarowały (po Raku spodziewałam się więcej, choć kilka scenek przedstawiających życie z mężem przemienionym w kota – niezłych, w ogóle to znośna wariacja na temat „Przemiany” Kafki). Gunia i „Płyną” – bardzo, bardzo dobre, pisanie o apokalipsie (albo o obłędzie) tak jakby obok; muszę przeczytać „Kiedy będziesz gotowy, idź”, już sam tytuł brzmi wspaniale. Takie trochę niesamowite wrażenia towarzyszące lekturze tekstów pogłębiały drobne zbiegi okoliczności – czytam akurat opowiadania Laszlo K., a bohaterki opowiadania Orkana idą do kina na „Harmonie Werckmeistera”. Robert J. Schmidt – cóż, jeśli czytaliście jakikolwiek tekst Schmidta, to wiadomo, wojna, walka i wszyscy giną, to takie męskie rozrywki czy zainteresowania. Ładne opowiadanie Orbitowskiego, trochę mniej ponura historia rodzinna o tym, jak trudno określić, czy to co się nam przydarza to jest dobre czy złe; świetne postaci rodziców. Aleksandra Janusz w nieznanej mi odsłonie – „W poszukiwaniu straconego czasu”, trochę o korporacji, trochę o fizyce, trochę o pazerności, dobrze się czytało to opowiadanie. Jak dla mnie, to najlepsza z trzech części antologii. Muszę się do tych Tarnowskich Gór wybrać, na pewno już się tam uspokoiło po tych okropnych rzeczach, które wyczyniał bohater „Znikacza”.
Kate Lost - awatar Kate Lost
ocenił na63 miesiące temu
Księga dla starych urwisów. Wszystko, czego jeszcze nie wiecie o Edmundzie Niziurskim Krzysztof Varga
Księga dla starych urwisów. Wszystko, czego jeszcze nie wiecie o Edmundzie Niziurskim
Krzysztof Varga
„Wszyscyśmy z niego, z Niziurskiego”. No może nie wszyscy, ale urodzeni jeszcze w latach 70-tych XX wieku i wcześniej – na pewno. Na wieki wieków pozostaną w mej pamięci postacie i cytaty stworzone wyobraźnią pisarza. Dla młodszych, niestety pozostanie zapewne ramotą. Nietypowa, ale ciekawa biografia, zbudowana na bazie książek Mistrza Edmunda. Cieszę się, że Pan Krzysztof podjął się tego zadania, bo pisze z sercem, widoczna jest fascynacja twórczością bohatera biografii. To prawda, bywały w dorobku Pisarza książki słabsze, nierówne, z wyraźnymi naleciałościami minionej epoki. Smutkiem napawa uwspółcześnianie książek wznawianych w latach 90-tych – to był naprawdę zły pomysł. Ale tyle perełek wyszło spod Niziurskiej ręki, że absolutnie nie mam z tego powodu pretensji. Co ciekawe, teksty powieści bardzo ewoluowały, odcyfrowanie zachowanych maszynopisów wymaga anielskiej cierpliwości. O niektórych tytułach miałem bardzo słabe pojęcie, toteż bardzo dziękuję za przybliżenie ich fabuły. Nie chcę się rozpisywać, lepiej sięgnąć po książkę. Na plus poczytuję testy ułożone przez Pana Krzysztofa Vargę (rozwiązanie zadania z grabarzami – extra) oraz przybliżenie zwyczajów Pisarza oraz miejsc, w których mieszkał. Natomiast zgłaszam votum separatum odnośnie niskiego poziomu „Nieziemskich przypadków Bubla i spółki”. Edycja publikowana jeszcze w odcinkach na łamach „Płomyczka” z ilustracjami Pana Butenki była ostatnią dobrą „niziurską” publikacją.
Kedar - awatar Kedar
ocenił na83 miesiące temu
Oprawca Boży Eugeniusz Dębski
Oprawca Boży
Eugeniusz Dębski
Jaki musi być Bóg, byście mogli służyć mu mieczem? Dla Durkissa sprawa jest prosta. Służy Bogu, któremu służy jego ojciec. I, nie chwaląc się zbytnio, jest świetnym narzędziem w Jego rękach. Dlatego nie dziwi się szczególnie, gdy dostaje od niego kolejną misję. Zadanie N'gadufala wydaje się łatwe. W końcu ukaranie kolejnego krzywoprzysięzcy nie powinno być cięższe niż ubicie sieklicy. Jak bardzo się tym razem pomylił... Proste z pozoru zadanie okazuje się otaczać niespodziewana mgła tajemnicy. Starając się rozwikłać je wszystkie zbyt późno zauważa, jak pętla niebezpieczeństwa zaciska się na jego szyi. Liczba ofiar, które przy okazji przyjdzie mu złożyć, zaczyna nawet w nim budzić pewne wątpliwości. Jednak od decyzji Boga nie ma ucieczki. "Oprawca Boży" Eugeniusza Dębskiego zwrócił moją uwagę okładką i opisem z tyłu książki. I choć zapowiadało się naprawdę dobrze jestem nieco rozczarowana. Pomysł na fabułę dla mnie jest jak najbardziej na plus. W dodatku główny bohater nie jest, jak wielu przed nim, osobą którą można określić mianem dobrej. To zdecydowanie działa na korzyść książki i jest pewnym powiewem świeżości. Jednak w praktyce wyszło nieco kulawo. Durkiss jest w moim odczuciu postacią dość nijaką. Ani jej nie polubiłam, ani nie znienawidziłam. Ot, jest, wypełnia polecenia Boga i prze do przodu wykonując swoją misję. Wątek miłosny, mimo że ważny dla bohatera, został napisany bez polotu. Tytułowy Oprawca szybko się zakochuje, niemal tuż po tym jak Ozjana odwiedza go w jego pokoju w karczmie. Snując swoje fantazje i plany na przyszłość jest chaotyczny, momentami zbyt naiwny, biorąc pod uwagę jego profesję. "Oprawca Boży" to lektura z pomysłem, który gdzieś podczas pisania się poplątał. I wyszła z tego średnia książka. Nie jest całkiem zła ale nie jest też świetna.
szeptała - awatar szeptała
oceniła na63 lata temu

Cytaty z książki Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów. Tom 1

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów. Tom 1