Sekret Panny Watanuki #1

Okładka książki Sekret Panny Watanuki #1 autorstwa Ema Toyama
Okładka książki Sekret Panny Watanuki #1 autorstwa Ema Toyama
Ema Toyama Wydawnictwo: Waneko Cykl: Sekret Panny Watanuki (tom 1) komiksy
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Sekret Panny Watanuki (tom 1)
Tytuł oryginału:
四月一日さんには僕がたりない
Data wydania:
2019-09-05
Data 1. wyd. pol.:
2019-09-05
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380966536
Tłumacz:
Amelia Lipko
Piękna i inteligentna prymuska, Leila Watanuki, skrywa sekret, którego nie może zdradzić nikomu – mianowicie mieszka w Love Hotelu!
Pewnego dnia niespodziewanie wpada w jednym z pokoi na kolegę z klasy, Owaru Sangatsu. Aby chronić swą wstydliwą tajemnicę zgadza się z nim zamieszkać!
Jednakże dla Leili, która nie ma żadnego doświadczenia w miłości, życie z luzackim Owaru okazuje się trudniejsze, niż się spodziewała…
Średnia ocen
6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sekret Panny Watanuki #1 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sekret Panny Watanuki #1

Średnia ocen
6,5 / 10
38 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Sekret Panny Watanuki #1

avatar
1401
1352

Na półkach:

Ooookeeej... Co ja właśnie, kurwa, przeczytałem?!?!?! W zasadzie na tym mógłbym skończyć moją opinię, ale można ją odebrać w dwójnasób - pozytywnie lub negatywnie i nic nie wnosi do dyskusji. Z drugiej strony ekspresja tego wyrażenia chyba daje do zrozumienia czytelnikom, że pierwszy tom serii "Sekret panny Watanuki" jest... kontrowersyjny. Delikatnie rzecz ujmując. No dobra, skrót konkretów. Manga należy do gatunku ecchi, główni bohaterowie mają po 16 lat, chodzą do prestiżowej szkoły, a tytułowa panna Watanuki mieszka w Love Hotelu. Tak. To miejsce spotkań dla dorosłych gdzie uprawiają seks. Na szczęście to nie Facebook ani You Tube, więc nie muszę kryć się z słowami nielubianymi przez algorytm. W każdym razie do tego momentu jest spoko i to mnie zachęciło, aby sięgnąć po pierwszy, niejako pilotażowy, album serii. Prawdziwa plejada absurdu ma jednak miejsce nieco dalej.

Żeby nie było niedomówień - nie twierdzę, że ta manga jest zła. Wręcz przeciwnie, ma ogrom zalet i... kilka poronionych, przynajmniej dla mnie, dziwactw. Serio, nawet mangi hentai, które mam w kolekcji, choć jest ich niewiele, nie odstawiają takiego poziomu porąbania. I tak, wiem, że nie jestem znawcą, mało ecchi czy hentai czytałem oraz oglądałem, a kilka z nich było naprawdę zdrowo popierdolonych (lekko mówiąc),niemniej w "Sekrecie panny Watanuki" te odchyły nie zawsze mi pasowały. Zacznijmy jednak od tego, co uważam za zalety tego tytułu.

Po pierwsze główna bohaterka i ironiczna sytuacja w jakiej się znajduje. Z jednej strony wymaga od siebie bardzo wiele, a czytelnik szybko poznaje powody tego stanu rzeczy, jest świetną uczennicą, przewodniczącą samorządu uczniowskiego, ma szansę na stypendium na studia, a jednocześnie mieszka w Love Hotelu. Ojciec ją opuścił, matka zarządza całym przybytkiem, niemal się zaharowując na śmierć, a ona musi się z tym kryć. Do tego dziewczyna zmaga się z traumą z czasów dzieciństwa, z którą związany jest tytułowy sekret. I to jest fajne. Niby z początku wydaje się, że tym sekretem jest miejsce zamieszkania, ale do czytelnika błyskawicznie dociera, że sprawa ma drugie dno. Co więcej - jest ono ciekawie pomyślane, ale przy tym... obrzydliwe. Ja wiem. To Japonia, a oni są czasem dziwni.

Ooookeeej... Co ja właśnie, kurwa, przeczytałem?!?!?! W zasadzie na tym mógłbym skończyć moją opinię, ale można ją odebrać w dwójnasób - pozytywnie lub negatywnie i nic nie wnosi do dyskusji. Z drugiej strony ekspresja tego wyrażenia chyba daje do zrozumienia czytelnikom, że pierwszy tom serii "Sekret panny Watanuki" jest... kontrowersyjny. Delikatnie rzecz ujmując. No...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
735
247

Na półkach: , , ,

Trochę dziwna, trochę absurdalna, trochę porąbana, że aż śmieszna, ale schematyczna opowiastka z dziwacznym tłem.

Ale lekka i pozytywnie zakręcona!



Moja ocena: 3/5

Trochę dziwna, trochę absurdalna, trochę porąbana, że aż śmieszna, ale schematyczna opowiastka z dziwacznym tłem.

Ale lekka i pozytywnie zakręcona!



Moja ocena: 3/5

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
546
537

Na półkach: ,

Znacie takie powieści, które nie zapowiadają wielkiego bum? Takie pierwsze wrażenie zrobiła na mnie ta historia. A w sumie nie zrobiła żadnego, bo co dobrego można spotkać w opowieści z młodymi ludźmi w roli głównej? Spokojnie! To jednak tylko pozory, nie jedna książka rozpoczyna się dość spokojnie, by potem nam dać świetną fabułę.

Poznajemy Leilę Watanuki, której mocno zależy, by bardzo dobrze się uczyć i mieć jak najlepsze wyniki. Pragnie zdobyć stypendium, by móc pomóc swojej mamie. Ojciec dawno od nich odszedł zostawiając im na głowie „Love Hotel” , w którym schadzki miłosne mają różni ludzie. Ogólnie rzecz biorąc Leila nie cierpi tego miejsca, ukrywa tę prawdę przed wszystkimi z myślą o ukochanej mamie i biorąc sobie na kieł fakt, że z całego serca chce jej pomóc. Jako dziecko niestety trafia na kochającą się parę i doznaje traumy – boi się mężczyzn i ich dotyku. Efektem jest nadmierne pocenie się, a na domiar złego jej tajemnicę poznaje jeden z kolegów jej klasy.

Po pierwszym tomie miałam ochotę odstawić tę serię. Myślałam, że jak już tak się rozpoczęło to nic więcej mnie nie zaskoczy! A tu psikus! Jakoś mnie jednak podkusiło i zaczęłam sięgać po kolejne tomiki, a gdybym tego nie zrobiła – uciekła by mi naprawdę dobra historia! Sama Leila jest niesamowicie porządnicka – i to mi się w niej podoba, że mimo wszystko jest delikatna, uprzejma, grzeczna, trochę w stylu rycerza na białym koniu, chodź w wersji damskiej, całokształtem ogromnie ją lubię, nawet jeśli jest naiwna i wierzy w miłość taką typowo romantyczną. Zaś Owaru... Tia... Z niego to niezłe ziółko! Niesamowicie mnie drażnił swoim zachowaniem, że chwilami jego decyzje były skrajnie wredne... A mimo to nie mogę powstrzymać się od śledzenia jego poczynań, bo kiedy pokazuje swoją prawdziwą twarz i prawdziwe oblicze to jakoś tak zyskuje na mojej sympatii. Musze Wam się przyznać, że to jednak Rikka widziałam u boku naszej nastolatki. Jakoś tak pasował mi na jej ukochanego...

Kreska mi się podoba, druk (napisy) jest w porządku – wiecie, ja ślepa jestem i jak są za małe literki to psioczę tak mocno, że chyba mnie u Basi w Lesku słychać! I przyznaję się bez bicia, jestem na tyle oczarowana, że po tym jak skończyłam tom III... zalogowałam się na stronę wydawnictwa i zamówiłam kolejne trzy tomiki! Ja muszę się dowiedzieć co tam się wydarzyło!

Znacie takie powieści, które nie zapowiadają wielkiego bum? Takie pierwsze wrażenie zrobiła na mnie ta historia. A w sumie nie zrobiła żadnego, bo co dobrego można spotkać w opowieści z młodymi ludźmi w roli głównej? Spokojnie! To jednak tylko pozory, nie jedna książka rozpoczyna się dość spokojnie, by potem nam dać świetną fabułę.

Poznajemy Leilę Watanuki, której mocno...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

70 użytkowników ma tytuł Sekret Panny Watanuki #1 na półkach głównych
  • 52
  • 18
50 użytkowników ma tytuł Sekret Panny Watanuki #1 na półkach dodatkowych
  • 18
  • 14
  • 8
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Sekret Panny Watanuki #1

Inne książki autora

Czytelnicy Sekret Panny Watanuki #1 przeczytali również

Sukkub i jej ciężka praca w korpo Gentsuki
Sukkub i jej ciężka praca w korpo
Gentsuki
https://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2021/08/manga-tez-ksiazka-sukkub-i-jej-ciezka.html Potrzebujecie urlopu? Czy wspominałam już, że lubię grube mangi? Zapewne tak. „Sukkub i jej ciężka praca w korpo!” to właśnie jedna z tych grubszych mang, która szybko zwróciła moją uwagę. Twórca tej mangi podpisuje się jako Gentsuki, a historia przez niego stworzona jest przekomiczna i bardzo poruszająca. Pomyślicie sobie sukkub i poruszająca opowieść? Też się tego nie spodziewałam. FABUŁA Lily jest demonem. Dziewczyna od lat pracuje jako sukkub, który wyciąga energię życiową z ludzi, w zamian za drobne spełnianie marzeń, które ci mogą odbywać w snach. Świat pomału chyli się ku zagładzie, ludzie pracują coraz więcej, coraz dłużej i nie mają czasu na przyjemności, a pieniądz jest najważniejszym środkiem dla którego żyją. Pewnego dnia Lily trafia na Tsutomu, młodego mężczyznę, który już dawno zapomniał co to znaczy dzień wolny, a pracę zabiera nawet do domu. Lily postanawia zostać z mężczyzną na dłużej i spełnić jego marzenia, w zamian za żywienie się jego energią. Tsutomu zgadza się na układ z sukkubem i tak oto człowiek i demon stają się dla siebie bliżsi, niż mogliby podejrzewać. OPRAWA GRAFICZNA Niewątpliwie obwoluta „Sukkuba” rzuca się w oczy. Manga kierowana jest do raczej do osób starszych, ze względu na jej erotyczny wygląd, aczkolwiek nie widzę na okładce ostrzeżenia. Tekstu w dymkach jest dość dużo i czasami musiałam na chwilę zamykać mangę, aby odpoczął mi wzrok, ale zazwyczaj starałam się kończyć rozdział i dopiero wtedy robić przerwę. Kreska jest za to bardzo przyjemna dla oka (pomijając walory ukazane w mandze). No i na koniec grubość. „Sukkub i jej ciężka praca w korpo!” to manga w miarę gruba, ale nie do przesady. Jeżeli lubicie grubaski, jak ja to tutaj powinniście być zadowoleni. OPINIA OGÓLNA „Sukkub i jej ciężka praca w korpo!” to ecchi, które trzeba po prostu lubić, aby czerpać przyjemność z lektury takiej mangi. Mamy tu dużo podtekstów i treści erotycznych, które pokazane są w sposób niebezpośredni, aby nie czynić całej mangi zbyt wulgarną. Niemniej jednak, jeżeli nie macie problemów z patrzeniem na piersi czy pupy sukkubów oczywiście to historia Lily i Tsutomu jest dla Was. Zarówno Lily, jak i jej koleżanki po fachu i znamienita kierowniczka całej załogi ubrane są... w sumie to nie są ubrane. Mają stroje a la Borat (ten zielony). Zatem jest na co popatrzeć, ale... nie dla Tsutomu, bowiem nasz bohater skutecznie odpiera ataki zalotów i propozycji seksualnych naszego sukkuba. Życzenia mężczyzny, o jakie prosi Lily są proste i normalne, nie marzy on o bogactwie czy cudach świata. Demonica spełnia każdą jego zachciankę w zamian za energię, a spędzając z nim kilka dni zaczyna dochodzić do niej brutalna prawda – czuje do Tsutomu znacznie więcej. Problem w tym, że nie potrafi mu o tym powiedzieć, bo zwyczajnie się boi. „Sukkub i jej ciężka praca w korpo!” to manga, która pokazuje, że miłość może przybierać różne obrazy. Uczucie demonicy do mężczyzny, który był dla niej jedynie pożywką jest szczere i prawdziwe, zaś opieka nad Tsutomu sprawia Lily przyjemność. Manga Gentsukiego to historia, która sprawiła, że spędziłam miło czas i z chęcią przeczytałabym jeszcze coś w podobnych klimatach.
P2SO - awatar P2SO
ocenił na74 lata temu
Wotakoi. Miłość jest trudna dla otaku #1 Fujita
Wotakoi. Miłość jest trudna dla otaku #1
Fujita
Główny wątek fabularny w postaci relacji Narumi i Hirotaki jest obecny, ale wydaje mi się tylko pretekstem do zaistnienia mniej lub bardziej absurdalnych sytuacji. Wisienką na torcie są Taro i Hanako, którzy dla odmiany nie zaczynają związku, ale są w nim od wielu lat i romantyczne uniesienia w ich przypadku zastępuje rutyna. Czasem bardzo dosadna, bo nie boją się mówić sobie nawzajem na przykład o postawieniu klocka, aby się uspokoili. Lub na wieść, że jedno ma odwiedzić drugie bez skrępowania proszą o kupienie srajtaśmy po drodze. Z drugiej strony znają się na tyle, że wystarczy im jedno spojrzenie, aby domyślić się, że z ich połówką jest coś nie tak, nawet jeśli ta gra lepiej niż najlepszy aktor za Oscara. Największym plusem Wotakoi - nawet pomimo bycia absurdalną komedią, przy której non stop śmiałam się prawie na głos - jest… mimo wszystko prostota. Problemy i sytuacje, które dotykają bohaterów są nad wyraz zwyczajne - oczywiście biorąc poprawkę na to, jakie hobby posiadają. Bo anime z mangą oraz gry to hobby jak każde inne, tylko - tak jak każde inne - ma swój klimat. I może przez to, że sama obracam się w tematach mangi i anime oraz gier i mam takich samych znajomych, to bez problemu się tu odnalazłam. Postaci bardzo szybko zapadają w pamięć. Każdy z bohaterów jest charakterystyczny, czasem nawet można powiedzieć, że charakterny (szczególnie Taro z Hanako, gdy zaczynają się kłócić). I to też nie tak, że wszyscy kochają to samo, w sumie każdy poszedł w swoją odnogę bycia ,,otaku” (Narumi - yaoice, Hanako - cosplay, Hirotaka - gry, Taro - mangi i anime z bohaterkami co mają cyce jak donice). Nie przeszkadza im to jednak w dogadywaniu się, a czasem pójściu na jakieś kompromisy (czasem nawet niespodziewane kompromisy). Wotakoi to tak naprawdę luźna komedyjka o grupce dobrych znajomych, która akurat ma takie a nie inne hobby. Jeszcze co warto pochwalić, to kreska. Bardzo ładna i schludna, jednak przede wszystkim rozbrajała mnie mimika Narumi. Czasem nie trzeba było żadnych podpisów - kadr z głupią miną Narumi tłumaczył wszystko lepiej niż tysiąc słów!
TerraEpsilon - awatar TerraEpsilon
ocenił na82 lata temu
Kakegurui - Szał Hazardu tom 1 Homura Kawamoto
Kakegurui - Szał Hazardu tom 1
Homura Kawamoto Toru Naomura
To tak jakby efekt motyla, że moje dotychczasowe ruchy, każde relacje, wydarzenia, zespoły danych i licznych powiązań, czyli wszystko to, co od jakichś dwóch lub trzech tygodni Wszechświat planował z najmniejszą, fundamentalną wręcz dokładnością dla egzystencji mojej osoby, sprowadzały się do doświadczenia pewnego Uniwersum w anime, a potem mangi, na podstawie, której ono powstało. Zresztą prawdopodobieństwo w tym Świecie popkultury odgrywa niezwykłą rolę, oj i to nie małą! Mogę to porównać do sytuacji, w której nie mam absolutnie żadnego wpływu na to, że natrafię w tym w tym momencie na ów tytuł i jego piękne Uniwersum, które okaże się absolutną rewelacją, zarówno w medium mangowym oraz jako serial anime. To tak jakby dużo więcej niż przeznaczenie z perspektywy fana i geeka. Wszechświat żyje, jest naszym sprawcą i obserwatorem, a jak widać również słucha naszych podświadomych potrzeb i pasji. Jest niczym wytrawny hazardzista, tak jak pewna produkcja anime i jej komiksowe źródło, o którym to już za chwile, do którego wszystko to co piszę w tym wywodzie się po prostu odnosi, jakby było mu przeznaczone. Zanim dostałem w swoje ręce tą właśnie dedykowaną mi przez ,, bawiące się w kotka i myszkę z inteligentnym życiem prawdopodobieństwo Wszechświata" książkę, a właściwie graficzną opowieść w konwencji japońskiej stylistyki i techniki, czyli mangi, najpierw wchłonąłem pierwszy sezon jego serialowej adaptacji, którą okazało się anime ,,Kakegurui. Szał hazardu". To tytuł, który - mówiąc dość delikatnie i bardzo, bardzo łopatologicznie - okazał się na tyle dla mnie prosty, ale tak pochłaniający i rewelacyjny, iż obecnie stanowi on jedną z ważniejszych pozycji w Kanonie moich ulubionych niekonwencjonalnych serii animacji, i to w których główną rolę odgrywają oszałamiająco dobrze nakreślone i mega zakręcone żeńskie postaci, co dla takiego wielbiciela typowych ,,akcyjniaków dla samców alfa", jak ja, zetknięcie się z ,,Kakeguri” było czymś niespodziewanym, ot prawie że uderzeniem jakiegoś archanielskiego objawienia. Los bierze moje pasje dalej w swoje ręce, kierując mą uwagę – no, chwała mu za to – do mangi, która dała serialowi jakiekolwiek podstawy by powstał! Tak, to ,,Szału Hazardu”, jednakże zanim przejdę dalej warto o samym anime tego Uniwersum napisać coś jeszcze: wydawać by się mogło z pierwszego punktu widzenia tej miałkiej hazardowej jego tematyki, iż mimo młodego wieku postaci, a także dość ograniczonego miejsca, w którym rozgrywa się akcja w tymże Świecie, po seansach 12 odcinków jego pierwszego sezonu, ,,Kakegurui” można śmiało uznać ze jeden z najbardziej intensywnych, zaskakująco dobrych w kreację napięcia w swojej niszy gatunkowej i tej namacalnej atmosfery potężnych emocji, produkcję w konwencji japońskiej animacji jaką kiedykolwiek widziałem! I tak też się dzieje, tak przedstawia się tu sytuacja, nie inaczej! Nie zdradzając zbyt wiele, w elitarnej szkole, w której ,,Szał Hazardu” faktycznie daje o sobie znać, gdzie blichtr, pozycja społeczna, gra o życie na granicy ryzyka i niszczenia pojęcia tego, iż tabu istnieje zawsze i dalej powino być tym czym jest, gdzie liczą się wpływy i tak zwane ,,plecy” i wysoko uniesiona głowa oraz spoglądanie ,,z wysoka na niżej usytuowanych” jest ważniejsze niż edukacja, króluje nieskrywana lubieżność, podniecenie samym faktem zaryzykowania i oczekiwania na wynik (bo przecież o to w hazardzie chodzi). Tak to bardzo nietypowe podejście do życia nie tylko w szkole gdzie rozgrywa się akcja ,,Kakegurui", ale i poza jej murami - bo przecież hazard uczy umiejętności zachowania ,,pokerowej twarzy", tam gdzie do jest istotne, i to zawsze: w polityce i władzy wszelkiego kalibru. i szkoły. Nie ukrywam, doświadczyłem tu swego rodzaju sodomicznej i celowo hiperbolizowanej niekiedy w przekraczające górne granice intensywności emocje opowieści: historii o pędzeniu przez życie na granicy zalewania organizmu masą adrenaliny i kortyzolu, także dopaminy, gdzie ryzyko stoczenia się na dno jest tak samo wysokie jak zyskanie absolutnie wszystkiego: od bogactwa i powodzenia aż po stabilność u szczytu hierarchii żyjących hazardem uczniów. To bardzo odważnie opowiadana produkcja (zarówno anime oraz manga, tom 1),w której to określić ich bohaterów jako tych, którzy wyznają zasadę ,,bez ryzyka nie ma zabawy”, to zdecydowanie za mało. We wszystko to, w tę specyficzną opowieść wkrada się ta iskra nieprzewidywalności tego, co się za chwilę wydarzy i jak zareagują ,,pokerowe twarze” naszych postaci. Podsumowuje to nie lada dopracowana i w punkt dobrana do wszelakich aspektów budujących wyjątkowość ,,Kakegurui” w wersji anime szata graficzna, która jest tak wylewna, tak nadinterpretowywana, tak przesadzona i potężna w emocje, że ciśnienie skacze u oglądającego za każdym razem, gdy się ma styczność z takimi właśnie scenami. Oszałamiająca seria, której kolejne odcinki jeszcze przede mną, która przesadnie dobrze uwydatnia oszałamiające podejście twórców do tego czym jest hazard, co robi z umysłami osób i w jakich grupach społecznych zbiera największe żniwo. A co w takim razie z mangą? Tylko jedna w tej kwestii zostaje odpowiedź: już wiem z jakiego powodu samo anime okazało się tak pysznie dobre! Homura Kawamoto, Toru Naomura – zapamiętajmy te nazwiska. Dwójka ta to w Polsce nie aż tak jak w kraju kwitnącej wiśni czy ogólnie w kulturze azjatyckiej znani mangacy, autorzy mangowej i pierwotnej wersji Uniwersum ,,Szału Hazardu”; rzecz jasna twórcy zarówno omawianego tomu 1, jak i kolejnych z całego cyklu. Prosto i krótko: wykonali oni – choć to dopiero pilotowy tom serii – kapitalną robotę. Najciekawsze jest to, że oprócz równie kapitalnego wydania mangi, czyli budowy zewnętrznej i jakości druku oraz kartek wewnątrz tomu 1, gdzie okładki i grzbiet są wykonane i namalowane w seksowny i intensywny sposób (tak, rysunek Yumeko na przedzie, z podkreśleniem jej cudownych szkarłatnych oczu, naprawdę robi niezapomniane wrażenie!),mocno na plus zaznacza się ta fizyczna objętość komiksu: to nie 180 czy 200 stron, a prawie 240, a to przy tego rodzaju nieskomplikowanej, ale za to napakowanej w odpowiednie emocje, suspens i dynamikę fabule, ma spore znaczenie – im więcej, tym dla intensywności ,,hazardowego szału” lepiej; w ten sposób manga ma szansę rozkręcić się w odpowiedni sposób i zaspokoić pragnącego górno-granicznych emocji mangowego geeka tak, aby by można było odczuć satysfakcję z lektury z jednoczesnym ,,uzależnieniem się od chęci sięgnięcia po kolejny tom, i to jak najszybciej!”, jak to zresztą w hazardzie, tym razem czytelniczym bywa. Sam początek mangowego rozdania ,,Kakegurui” z początku wydaje się być leciutko ospały, wita nas za to wrażeniem obcowania z Światem tego tytułu jako czymś bardzo dystyngowanym, pompatycznym, wytwornym i ultra-klasowym. Nie ukrywam, że do takiej estetyki samego miejsca i ukształtowania się hierarchii, która w niej panuje, a chodzi o eksplodujący zewsząd prestiż Prywatnej Akademii Hyakkao, w której wszystko to ma miejsce, intensywna akcja, ot tak z buta, od pierwszej do ostatniej kartki nie do końca pasuje. Autorzy mangi wprowadzili nas do tego młodzieżowego, skrytego przed rzeczywistością wymiaru hazardowej sodomy i gomory poprawnie: jest tu coś z Hitchcocka – tempo narracji, całej wylewności świata przedstawionego wzrasta odpowiednio i nie traci tempa tam, gdzie nie powinno. Stabilizatorem całości jest postać zakłócającej ,,święty” porządek hazardowej religii Akademii, Yumeko Jabami, która w placówce tej pojawia się po prostu nagle. Bez Yumeko nie było by niczego, co widzieliśmy w mandze, także w anime: wyzwala w ustawionym świecie hazardu potrzebny mu niepotrzebnie skrywany w gąszczu ,,akademickiej hierarchii” i pozornego porządku szał, tą dzikość i bestialskie wręcz pożądanie; jest osią fabuły i emocji – to od niej zależy tu cała historia, co w niniejszej mandze zostało podkreślone naprawdę dość wyraziście. O pannie Jabami można by rzec ,,jaka ona jest tajemnicza?! Jak trudno jest się przebić do jej wnętrza przez tą zewnętrzną słodką nastoletnią urodę i łagodne z pozoru oblicze i zrozumieć, co kryje się w jej prywatnym Ja, i co nią w ten sposób kieruje!”. Jednak tego samego nie można powiedzieć o fabule tomu: fakt, same rozgrywki, których zasady obrazowane są wizualnie na kadrach i tłumaczone w czytelny i klarowny na tyle, aby odpowiadało to tempie prezentowanej historii sposób, są intensywne, jednakże fabuła jest szybka, ale raczej jedynie jako lekko przewidywalna - to wtedy uwydatniają się same jej plusy. W większości jest ,,hazardowo", dziarsko, ale uważam że dość stabilnie: ta historia nie chce i nie musi za bardzo wyrywać się do przodu, nie zbaczać z kursu tej intensywnej na swój sposób hazardowej przygody i linii poznawania rzeczywistości tajemniczej Akademii z perspektywy Yumeko, której powód ,,zawitania” do jednej z ważniejszych placówek szkolnych w Japonii do końca nie jest znany. Nie dziwmy się temu, skoro prawie cała treść (jak na razie tomu 1) rozgrywa się wokół osoby Yumeko i wszystkiego tego, co po prostu sobą i swoją schematycznym ujęciem idei hazardu i nieszablonowym ukazywaniem w związku z tym emocji ,,rozsiewa” dookoła. I tak, najważniejsze dla czytelnika w Uniwersum Kakegurui, co tyczyć się powinno podobnego podejścia do treści tego Świata, które mamy w anime, powinno być nastawienie się nie na schematyczną, ale konkretną i stabilną oraz szybką fabułę, ale na nieprzewidywalne i nagłe hazardowe emocje, które dodatkowo o kilka stopni może zwiększyć nieprzewidywalna, niekiedy piekielnie agresywna, wręcz diabelska a innym razem potulna i zaskakująco cicha wspomniana już niniejszym postać Yumeko oraz towarzyszący jej Ryota, którego powinno się uznać za narratora w cyklu mang, co nie jest aż tak stricte oczywiste jak w przypadku serialu. Nie bawmy się w dziennikarzy, krytyków kultury masowej, bądźmy po prostu fanami – istotne jest to z perspektywy tomu 1 mangi ,,Szału Hazardu”, iż wydarzenia w nim prezentowane są proste, bez żadnej wyszukanej głębi i dramaturgii, i odpowiednio dynamiczne. Teoretycznie mamy do czynienia z szybką lekturą, w której większość zdarzeń, mniejszych i większych scen, zawsze owinięte jest wokół jakiejś gry. O dziwo nie możemy narzekać na nudę, gdyż przy rozgrywkach a’la ,,rasowe kasyna w Las Vegas" naszym głównym postaciom udziela się najwięcej emocji, ukazuje się przy tym ta ważna części ich osobowości – to jak postaci wypadną w ,,konflikcie przy stole" rzutuje na ich zachowanie w dalszej części historii, co udowadnia z kolei to, jak konsekwentnie w odpowiednim miejscu na osi fabuły nasi mangacy ustawili całą strukturę tudzież wątek gier hazardowych, jak i to czym niepisanym tak naprawdę hazard jest w rzeczywistości Akademii Hyakkaou. Grafika wszystko to, a także wiele innych aspektów, które przy omówieniu tej mangi także anime nakreśiłem, sądzę odpowiednio wydajnie tylko potwierdza: potrafi być ona ostra jak żyleta, niekiedy jednak przepełniona szarymi barwami, np. w kadrach z retrospekcjami, także nie sposób jej odmówić umiejętnego dostosowania się do szarpanych i bardzo energicznych, asymetrycznych kadrów na przestrzeni całego tomu, gdzie potrafi zalać czytelnika kreacjami bardzo ekspresyjnych sylwetek graczy podczas rozgrywek, w której aktywne są potężne, mięsiste kontury, z akcentami na oczy lub twarz. Yumeko Jabami to ,,szał hazardu”; to ta bezapelacyjnie bardzo indywidualna, znająca swoją wartość nastolatka ustawia całą rzeczywistość fabularną, jak i rzeczywistość hazardowej aktywności w Akademii do odpowiedniego pionu. Z ,,niby" potężnych członków Akademii robi zwykłe wycieruchy, ot pionki: to, jak ,,skończyła" z Meari i Yuriko zakrawa właśnie... na oryginalne tylko dla jej osobowości szaleństwo i potężną osobowość. Tak, szał równa się tu nie tylko emocje, ale i… skupienie! Musi on iść w parze z odpowiednym zimnem i wyrachowaniem, aby zawsze wyjść na swoje i być sobą tak jak się tego chce, tak jak to prezentuje Yumeko Jabami.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na81 rok temu
On zimny, ona gorąca Yudokuya (Tomokichi)
On zimny, ona gorąca
Yudokuya (Tomokichi)
Coraz mocniej wgryzam się w komiksy erotyczne, które wylądowały na półkach polskich księgarń. Wiadomo, raz się trafi coś lepszego innym razem słabsze dzieło. A w tym wypadku mamy dzieło, gdzie autor na wstępie postawił sprawę bardzo klarownie. To mocna satyra erotyczna, ale nie pornograficzna, nabijająca się z stereotypów fantasy i samego seksu. Jest nieco kontrowersyjna, zboczona oraz ma bardzo specyficzny humor. Innymi słowy, skierowana do bardzo konkretnego typu odbiorcy. I co ważniejsze - robi to świetnie. Całość to zbiór krótkich historyjek, które pierwotnie były publikowane w Internecie. Ostatecznie doczekały się wydania zbiorczego, uzupełnionego o kilka nowych opowiadań, aby wszystko płynnie połączyć. Fabuła jest absurdalnie prosta. Ona jest zboczoną, elfią dziewicą, marzącą tylko o tym, aby wygrzmocił ją porządnie silny, brutalny ork. On jest orczym prawiczkiem, ostatnim z swego gatunku na kontynencie i poprzysiągł, że nie będzie gwałcić, aby zmyć plamę na honorze orków. Tych dwoje się spotyka i zaczyna się komedia omyłek, gdzie dziewczyna na wszystkie sposoby próbuje zaciągnąć do... no, niekoniecznie łóżka, swego samczego wybranka. W tym momencie należy bardzo wyraźnie zaznaczyć jedną rzecz, na którą ogrom kobiet jest, zresztą słusznie, wyjątkowo wrażliwa. Mianowicie nasza zboczona elfka wprost mówi, od pierwszych stron zresztą, że chce być zgwałcona. Nie każda osoba odbierze to bezkrytycznie. Wiadomo, to słowo budzi, szczególnie dziś, strasznie dużo negatywnych emocji. Jednak warto spojrzeć na całość przez pryzmat satyry, do tego w świecie fantasy. Nasza elfia panna jest wiecznie napalona i nasłuchała się opowieści, jak to 50 lat temu, orki brutalnie gwałciły elfki. Przy czym prawda była nieco inna, co dość szybko zaczyna się wyłaniać w toku całej historii. Do tego to ona chce zgwałcić naszego orka-prawiczka, który za wszelką cenę stara się zachować cnotę. Zatem gdy do całości podejdziemy na luzie, a nie na poważnie szukając Bóg wie czego, wtedy dostaniemy udaną, pełną sprośnych gier słownych, komedię erotyczną, która potrafi bawić. Jedyne do czego faktycznie mogę się przyczepić to bardzo ubogie scenografie. Ja wiem. Nie na nich ma się czytelnik skupiać. Tutaj sednem sprawy są nagie ciała, a te są narysowane ładnie. Z drugiej strony nie jeden komiks erotyczny czy pornograficzny (w to wliczam hentai) ma dość bogatą scenerię. Tak - czepiam się :) "On zimny, ona gorąca" to naprawdę udana satyra erotyczna osadzona w świecie fantasy. Nie dla każdego, ale mimo wszystko warto przełamać stereotypy, dać na luz i sięgnąć po tą mangę. Jest spora szansa, że wam się spodoba.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Fruits Basket tom 1 Naka Hatake
Fruits Basket tom 1
Naka Hatake
Toru Honda straciła matkę a opiekę nad nią przejął dziadek. Jednak z powodu remontu dziadek poprosił, aby dziewczyna zatrzymała się u jakiejś przyjaciółki na kilka miesięcy. Ona jednak nie chciała nikomu robić kłopotu i postanowiła przeczekać okres remontu pod chmurką w namiocie. Pewnego dnia w trakcie spaceru dziewczyna dotarła w pobliże nieznanego domu. Na jego tarasie zauważyła figurki zwierząt z chińskiego zodiaku. Po chwili pojawił się właściciel domu (Shigure) i wdali się w rozmowę. Okazało się, że w tym domu mieszka też jej kolega z klasy, Yuki Soma, do którego wdycha połowa jej koleżanek. Kiedy Shigure i Yuki poznali historię dziewczyny, zaoferowali jej zakwaterowanie w zamian za pomoc w pracach domowych. Krótko potem próg domu przekroczył kolejny przystojny młodzieniec, Kyo Soma, którego życiowym celem jest pokonanie w walce Yukiego. Zrobił się niezły raban, w wyniku którego Toru przypadkowo przytuliła Kyo. A ten… zmienił się w kota. Okazało się, że nad rodziną Somów ciąży klątwa, a poszczególni jej członkowie zmieniają się w zwierzęta z chińskiego zodiaku. W następnych rozdziałach dziewczyna poznaje kolejnych członków Somowej rodzinki, a urodziwy Yuki i temperamentny Kyo zaczynają coraz mocniej się do niej przywiązywać. Manga serwuje połączenie romansu, komedii, dramatu i wątku supernatural. Bardzo przyjemnie się ją czyta, osobiście polecam. [współpraca recenzencka]
Makuda_Geek - awatar Makuda_Geek
ocenił na73 miesiące temu
Switched #1 Shiki Kawabata
Switched #1
Shiki Kawabata
„Switched” nie zapowiadało jakoś wielce porywającej historii. O dziewczynie, która nagle znajduje się w innym ciele. I nic nie wskazywało na to, że ta seria miała być nasycona tak wartościowymi i mądrymi rzeczami. Oczywiście nie każdy musi popadać w zachwyty tak jak ja nad słowem rysowanym, ale znalazłam tutaj wiele różnych odczuć, a przecież seria liczy sobie ledwo 3 tomiki. Jak już wspomniałam poznajemy młodziutką Ayumi, która w końcu wiąże się ze swoim ukochanym. Pech jednak chce, że koleżanka, a raczej zwykła dziewuszka z jej klasy Umine postanawia ot tak skoczyć z dachu... Teoretycznie nastolatka powinna być świadkiem tragicznego samobójstwa, a okazuje się, że pada ofiarą zamiany ciał, która wywraca jej życie do góry nogami. I tu rozpoczynamy wraz z naszą bohaterką pogoń za odzyskaniem swojego ciała, swojego życia. Umine wcale nie zamierza jej tego ułatwiać, a Ayumi wbrew pozorom nie zostaje z tym sama. Najważniejszym aspektem całej historii jest to, że bohaterka nie zostaje osamotniona. Ma u swojego boku przyjaciela, który jako pierwszy sam okrywa co się wydarzyło, a jak można się domyśleć pociąga to za sobą masę zdarzeń, które nie raz nas wbiją w fotel (w porywach w łóżko, tak jak i mnie). W piękny sposób autorka ukazała to jak ludzie potrafią być dla siebie podli. Jak wygląd zewnętrzny potrafi być najważniejszą rzeczą pod słońcem. Jak spokojna, nikomu nie wadząca dziewuszka potrafi zbudować wokoło siebie ostrokół, który niemalże podłącza pod prąd. Słowa ranią bardzo mocno, dotykają duszy i zostawiają w niej blizny, których często – gęsto nie da się już zabliźnić. A mimo to jest światełko w tunelu, że kiedy się powie głośno o swoich pragnieniach, o swoich potrzebach, o tym, że przecież zawsze jest obok ktoś kto poda nam pomocną, bezinteresowną dłoń. Powiem Wam, że nawet się popłakałam na tej opowieści. Nie spodziewałam się, że tak mocno mnie dotknie, chodź już dawno temu wyleczyłam się z wszelakich parszywych myśli o sobie samej, bo przecież mam wokoło siebie ludzi, którzy zawsze mnie wesprą. I jeden jedyny zarzut jaki mam – to nie tak miało się skończyć! =D Liczyłam, że całość zakończy się zupełnie inaczej i mam do Autorki trochę żalu, że nie stworzyła końca takiego jaki miałam cały czas nadzieję spotkać, a tu taki psikus! Niemniej jednak, jak dla mnie, bardzo dobra historia, pięknie ilustrowana i z życiowymi prawdami.
Rozchełstana Owca - awatar Rozchełstana Owca
oceniła na85 lat temu
Pan Cykada Ryuko Iwabuchi
Pan Cykada
Ryuko Iwabuchi
Zawsze będę laikiem, ponieważ nie mam aspiracji do wyspecjalizowania się w jednej, konkretnej dziedzinie komiksu. Lubię sięgać po różne rzeczy, dzięki temu nieraz potrafię zostać zaskoczony. Raz pozytywnie innym razem negatywnie, a w tym konkretnym przypadku powiedzmy, że poczułem się strasznie skonfundowany. "Pan Cykada" to zbiór sześciu krótkich opowiadań, autorstwa Ryuko Iwabuchi, która zdecydowanie nie tworzy szablonowych, komercyjnych mang. Jej prace są unikalne, ale potrafią też namieszać w głowie czytelnika. Przynajmniej tak było w moim wypadku. Z wszystkich historii najbardziej trafiła do mnie tytułowa. Jest bardzo prosta, wymowna oraz piękna w swym przekazie. Przedstawia losy pewnego bardzo szkaradnego z urody ogrodnika, który jednak potrafi sprawić, że kwiaty kwitną. Obserwuje on nieraz pewną zamożną, młodą kobietę, która odwiedza ogród gdzie pracuje. Podczas jednego z ich spotkań poznajemy alegorię ogrodnika do cykady. Finał całej opowieści jest genialny i naprawdę potrafi poruszyć nie jedną strunę w sercu. Oczywiście jeśli to jest odpowiednio dostrojone do tego typu literatury. Są tutaj też historie, które do mnie nie przemawiają. Jedną z nich są "Przystojni chłopcy". Szczerze powiedziawszy nawet trudno mi się wypowiedzieć na temat tego, co tutaj przeczytałem. Grupa dziewcząt odnajduje trupa swego szkolnego kolegi i prowadzi dość osobliwe rozmowy. Do tego w późniejszym etapie, cóż to spory spoiler, ale pokazuje jak bardzo dziwna jest to (przynajmniej dla mnie) praca, ucinają gościowi palec, obrabiają z tkanki miękkiej i samą kość ścierają, aby potem zjeść. Naprawdę nie kumam tego przesłania. Widocznie za mało znam odniesień do kultury japońskiej i ich baśni czy mitów, bo mnie aż przeszły ciarki po grzbiecie. Przytoczone przykłady to tylko dwie z sześciu historii zawartych w tym albumie. Do tego dochodzi piękna galeria rysunków oraz wywiad z autorką, który również jest interesujący. W mojej opinii warto sięgnąć po tą jednotomówkę, nawet jeśli nie jest się osobą obeznaną w świecie mang. Wyróżnia się ona znacznie na tle większości komiksów publikowanych w Polsce i to w udany sposób.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na83 lata temu

Cytaty z książki Sekret Panny Watanuki #1

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Sekret Panny Watanuki #1