Sztuka infiltracji, czyli jak włamywać się do sieci komputerowych

Okładka książki Sztuka infiltracji, czyli jak włamywać się do sieci komputerowych
Kevin MitnickWilliam L. Simon Wydawnictwo: Albatros literatura piękna
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The art of intrusion
Data wydania:
2006-06-19
Data 1. wyd. pol.:
2006-06-19
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373594173
Tłumacz:
Cezary Frąc
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sztuka infiltracji, czyli jak włamywać się do sieci komputerowych w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sztuka infiltracji, czyli jak włamywać się do sieci komputerowych

Średnia ocen
7,1 / 10
167 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
9
3

Na półkach: ,

Zbiór ciekawych opowiadań, wprowadzających w świat hakingu. Książkę czyta się przyjemnie, a każde kolejne opowiadanie otwiera coraz bardziej nasze widzenie, na "bezpieczeństwo" w internecie. Godna polecenia, jednak aby czytać ją z ciekawością i zrozumieniem trzeba mieć jakiekolwiek pojęcie w temacie sieci komputerowych.

Zbiór ciekawych opowiadań, wprowadzających w świat hakingu. Książkę czyta się przyjemnie, a każde kolejne opowiadanie otwiera coraz bardziej nasze widzenie, na "bezpieczeństwo" w internecie. Godna polecenia, jednak aby czytać ją z ciekawością i zrozumieniem trzeba mieć jakiekolwiek pojęcie w temacie sieci komputerowych.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

484 użytkowników ma tytuł Sztuka infiltracji, czyli jak włamywać się do sieci komputerowych na półkach głównych
  • 252
  • 220
  • 12
143 użytkowników ma tytuł Sztuka infiltracji, czyli jak włamywać się do sieci komputerowych na półkach dodatkowych
  • 123
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Duch w sieci. Moje przygody jako najbardziej poszukiwanego hakera wszech czasów Kevin Mitnick, William L. Simon, Steve Wozniak
Ocena 7,3
Duch w sieci. Moje przygody jako najbardziej poszukiwanego hakera wszech czasów Kevin Mitnick, William L. Simon, Steve Wozniak
Okładka książki Niewidzialny w sieci. Sztuka zacierania śladów Kevin Mitnick, Robert Vamosi
Ocena 6,9
Niewidzialny w sieci. Sztuka zacierania śladów Kevin Mitnick, Robert Vamosi
Kevin Mitnick
Kevin Mitnick
znany też pod pseudonimem Condor, jeden z najbardziej znanych komputerowych włamywaczy. Za swoje przestępstwa został skazany na wieloletnie pozbawienie wolności. Przetrzymywano go w całkowitej izolacji, o czym żartował: żebym nie mógł zainicjować zmasowanego ataku nuklearnego z więziennego aparatu telefonicznego. Wielu ludzi uznało go za bohatera walczącego z bezwzględnymi korporacjami, co zaowocowało stworzeniem ruchu Free Kevin. Zakończył odbywanie wyroku w styczniu 2000 roku, ale zakaz używania Internetu obejmował go do 21 stycznia 2003. Wieczorem 21 stycznia 2003 roku, w telewizyjnym programie na żywo The Screen Savers w Tech TV Mitnick po raz pierwszy od uwolnienia wszedł na stronę internetową. Był to blog jego dziewczyny. Jako włamywacz Mitnick jest znany z wykorzystywania inżynierii społecznej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Haker. Prawdziwa historia szefa cybermafii Kevin Poulsen
Haker. Prawdziwa historia szefa cybermafii
Kevin Poulsen
Jestem przerażona! Tkwię w stuporze bliskim paniki! Mam gonitwę i niezborność myśli! Niedawno dostałam nową kartę bankomatową z chipem, którą zlekceważyłam, wrzucając ją do szuflady, bo przecież stara z paskiem jeszcze aktualna przez jakiś rok. Nawet zdziwiłam się, dlaczego bank z takim wyprzedzeniem wymienia karty i jeszcze fantazyjny ozdobnik wtopił w plastik. A ja powinnam prezesa mojego banku za tę decyzję po rękach całować! A co to ma wspólnego z powieścią? Dużo i mnóstwo, a może i jeszcze więcej! Właśnie się z niej dowiedziałam, że posiadana przeze mnie stara karta magnetyczna nie gwarantuje bezpieczeństwa moim milionom na koncie bankowym! ŻADNEGO! System zabezpieczeń w tym miejscu jest dziurawy jak sito! Wystarczy moje jednorazowe skorzystanie z bankomatu, zapłata kartą w restauracji lub sklepie (niech żyją skimmery!), a ktoś na drugim końcu świata będzie tankował paliwo, zajadając pizzę na mój koszt! Jak to możliwe? Na to pytanie (i nie tylko!) odpowiada właśnie ta książka, napisana przez byłego hakera, a obecnie dziennikarza zajmującego się podziemnym światem przestępczości w cyberprzestrzeni. A ponieważ zdawał sobie sprawę, że dla przeciętnego dyletanta w zakresie informatyki, jakim jestem, może być on zbyt skomplikowany, ukazał go poprzez historię i „karierę” hakerską szefa cybermafii – Maxa Butlera vel Vision, znanego w sieci pod nickiem Iceman, ale i Ghost23, Generous, Digits, Aphex i Whiz. Człowieka do tego stopnia nieuchwytnego, że FBI w pewnym momencie podejrzewało go o wyłącznie wirtualne istnienie. Złodzieja, który przywłaszczył sobie 1,8 milionów "kart kredytowych z ponad tysiąca banków", kradnąc z nich 86,4 milionów dolarów. Twórcy cyberprzestrzennego forum handlowego dla carderów (złodziei kart kredytowych), gdzie można było kupić wszystko, co nielegalne – skradzione numery kart kredytowych, fałszywe prawa jazdy, historie kredytowe, zhakowane konta bankowe, karty ubezpieczenia społecznego, szablony paszportów, pieczęcie notarialne, dane osobiste klientów potrzebne złodziejom tożsamości, skimmery (czytniki kart bankomatowych), leki dostępne tylko na receptę, narkotyki, urządzenia i materiały potrzebne do produkcji fałszywych kart i czeków oraz usługi i oferty obejmujące zarówno blokowanie systemów, ich infekowanie, penetracje komputera klienta włącznie ze śledzeniem przez kamerę internetową, jak i to, co ostatnio spotkało autorkę blogu Świat książek i ja… – całkowite kasowanie stron internetowych. Wszystko oprócz pornografii dziecięcej i handlu egzotycznymi zwierzętami. A co z tym można zrobić? Można "kupować numery kart kredytowych od hakera z Moskwy i wysłać je do Szanghaju, gdzie wykorzystywano je do podrobienia kart kredytowych, by przed wizytą w centrum handlowym dokupić jeszcze fałszywe prawo jazdy od oszusta z Ukrainy" i… ŻYĆ! I wreszcie Króla Hakerów, którego ujęcie zajęło agentom specjalnym FBI do walki z cyberprzestępczością dwa lata. "Wraz z zaliczonym czasem odsiadki i przy dobrym sprawowaniu Max wyjdzie na wolność tuż po Bożym Narodzeniu w 2018 roku". To jednak nie koniec wojny! Jego miejsce zajęli inni carderzy, bardziej agresywnie nastawieni na szybki zysk, przenoszący przemoc do świata realnego, opracowujący nowe sposoby oszustw, specjalizujący się w kradzieży haseł bankowości i przeprowadzaniu przelewów bezpośrednio z konta ofiary oraz rozwijający nowy kierunek hakowania, który zapoczątkował Max – nie atak na system zabezpieczeń komputerowych, ale na najsłabsze ogniwo – klienta. Wystarczyło wysłać jedną informację na konto pocztowe o treści: "Ten mail został wysłany przez serwer Citibanku, by zweryfikować twój adres mailowy. […] Musisz zakończyć ten proces, klikając na link poniżej i wpisując w małe okienko numer twojej karty bankomatowej lub debetowej Citibanku i PIN, którego używasz w bankomatach". Albo. "Ostatnio miało miejsce wiele prób kradzieży tożsamości klientów Citibanku. […] Aby zabezpieczyć swoje konto, musisz aktualizować PIN do karty bankomatowej/debetowej Citibanku". I wpisują! I uaktualniają! Czyniąc ze swoich kont żyłę złota i pozwalając jednemu oszustowi na zarobek miliona dolarów w tydzień. Nie bez powodu banki umieszczają na swoich głównych stronach internetowych komunikaty z czerwoną czcionką. Na dzisiaj karty kredytowe z chipami są bezpieczne. Jeszcze! Co ciekawe. Amerykanie odrzucili karty z chipami "z powodu gigantycznych kosztów wymiany setek tysięcy terminali sprzedaży na nowe urządzenia". Wolą straty z tytułu oszustw „czarnych kapeluszy” grasujących w sieci. Polskie banki postawiły na bezpieczeństwo, stąd mój podziw i chęć całowania po rękach prezesa mojego banku. Jednak kradzieże milionów z kont to nie jedyny temat poruszony przez autora. To również pokazanie mrocznej strony sieci, "gdzie nie handluje się czy wymienia błyskotkami, czy pomponami, ale gdzie ludzie handlują bądź wymieniają się ludzkim życiem" pod hasłem – "Dla tych, którzy lubią grać w cieniu". To także historia rozwoju Internetu, hakowania i wojny między białymi i czarnymi kapeluszami oraz tymi ostatnimi z FBI, to także osobista, czasami beznadziejna walka osamotnionego człowieka z uzależnieniem od poczucia bezgranicznej wolności, władzy ograniczanej tylko sumieniem, niewidzialności, nieuchwytności, podążania za impulsem, możliwości nurkowania w każdy zakazany zakamarek i korytarz Internetu bez obaw o konsekwencje. Walka sumienia z nałogiem czasami kończąca się samobójstwem. Całość napisana jak dobry, trzymający w napięciu thriller z narzuconym tempem akcji, potęgowanym przez zmieniające i przenikające się sekwencje wydarzeń z realnie odczuwanym poczuciem zagrożenia i niebezpieczeństwa, atmosferą podejrzeń i nieufności, prześladującą świadomością szpiegujących konfidentów, wtyczek i „odwróconych” doprowadzającą do paranoi. Czułam adrenalinę we krwi! I to, co najważniejsze dla mnie, przeciętnego użytkownika Internetu, książka odpowiada również na pytanie – Jak się bronić? Zacznę od tego, że natychmiast idę uaktywnić nową kartę z chipem. Nad całowaniem prezesa banku jeszcze się zastanowię. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 8 4 lata temu
Być jak Steve Jobs. Jeśli chodzi o pomysły, wszystko jest dozwolone. Leander Kahney
Być jak Steve Jobs. Jeśli chodzi o pomysły, wszystko jest dozwolone.
Leander Kahney
Któż nie kojarzy nadgryzionego jabłka na sprzętach elektronicznych. Chyba nie ma osoby, która (choć trochę) korzysta ze sprzętu elektronicznego i nie słyszała o słynnej firmie Apple. Jednak najlepszą firmę komputerową na świecie musiał, ktoś stworzyć. Tą osobą był Steve Jobs. Wykreował nową markę komputerów, która zrewolucjonizowała rynek i nadal jest pionierem wszystkich nowych gadżetów. Leander Kahney ukazuje Jobsa jeszcze za jego życia. Od lat młodzieńczych stara się przybliżyć czytelnikowi sylwetkę niezwykłego człowieka. Jak to się stało, że dwóch młodych facetów zakłada firmę i po kilku latach jest ona wart kosmiczne sumy pieniędzy? Jak to jest, ze w wieku 23 lat młody chłopak może być wart ponad milion dolarów, a dwa lata później już 100 milionów? Pokaż mi faceta, który w tym wieku, w dzisiejszych czasach, sta warząc biznes „od zera” dorobił się takich pieniędzy… I to jest właśnie wartość Steve Jobsa. Nietuzinkowy, fenomenalny, kreator, geniusz, biznesmen. Profesjonalista w każdym calu, pracoholik, ekscentryk – różnie ludzie go oceniają. Jedno jest pewne, jakkolwiek by go nie nazywać to i tak nie zmieni faktu, był jednym z największych geniuszy wszech czasów. „Być jak Steve Jobs” nie jest biografią samą w sobie. Te szczegółowe pozycje dotyczące życia Jobsa posiadają 400-500 stron. W tej publikacji autor zawarł najważniejsze informacje i przedstawił je w bardzo przystępny sposób. Tytuł „Być jak Steve Jobs” może sugerować, iż czytelnik po przeczytaniu znajdzie receptę na sukces i osiągnie takie rezultaty w biznesie jak Jobs, ewentualnie się do nich zbliży. Ale czy istnieje coś takiego jak, jednoznaczna recepta na sukces? Raczej nie… dlatego nadal na pułkach w księgarniach, w kategorii biznes i psychologia możemy znaleźć mnóstwo pozycji dotyczących tego problemu. Więc nie spodziewaj się drogi czytelniku, iż dostanie jednoznaczną odpowiedz na to jak zarobić tyle pieniędzy co twórca Apple. Spodziewaj się jednak, fajne krótkiej, pouczającej biografii człowieka, który zrewolucjonizował rynek komputerowy na świecie i od którego na pewno możesz się czegoś nauczyć. http://po-czytane.blogspot.com/2014/03/byc-jak-steve-jobs-leander-kahney.html
Magdalena K - awatar Magdalena K
ocenił na 8 12 lat temu
Sens tego wszystkiego.  Rozważania o życiu, religii, polityce i nauce. Richard P. Feynman
Sens tego wszystkiego. Rozważania o życiu, religii, polityce i nauce.
Richard P. Feynman
Znacie żart Reagana o ateistach? https://www.youtube.com/shorts/kXFeLwRssnI Richard F. Feynman był ponoć ateistą. Tak przynajmniej o sobie mówił. Ja jednak myślę, że gdyby spotkał sie z Reaganem, szybko by się dogadali. Zwłaszcza, że w trzecim, ostatnim wykładzie, który został spisany w tej książce, padają takie słowa: "Wierzę, że nie da się osiągnąć...( czyli wierzy, lapiac go za slowka...) (...) uważam encyklikę papieża Jana XXIII, ktora przeczytałem, za jedno z największych wydarzeń naszych czasów i wielki krok w przyszłość. Nie potrafiłbym znaleźć lepszego sposobu wyrażenia moich poglądów na sprawy moralne, na obowiązki i odpowiedzialność ludzkości, na stosunki [pomiędzy ludźmi, niż jest to zrobione w tej encyklice. Nie podzielam pewnych motywacji, stojących za niektórymi ideami, wyprowadzonymi od Boga. Osobiscie nie uważam, by niektóre z tych idei były w wyraźny sposób naturalną konsekwencją idei głoszonych przez wcześniejszych papieży. Z tym sie nie zgadzam, ale nie bede tego wyśmiewał ani nie będę się spierał. Podzielam papieskie poglądy na sprawę odpowiedzialności i obowiązków ludzi." W końcu wolność to odpowiedzialność. Nie każdy jest na nią gotowy. Wykłady Feynmana spisane w tej niewielkiej książce, raptem 100 stron, to trochę groch z kapustą. Jest tu, jak wskazuje podtytuł, o życiu, religii, polityce i nauce. Wkradł się, przez to nagromadzenie tematów, chaos i sporo emocji. Jest trochę ciekawych spostrzeżeń jak na przykład to, że to język powinien byc dostosowany do ludzi, a nie na odwrót. Na koniec polecam Wam opowieść o przyjemności z wyobrażania sobie różnych rzeczy: https://www.youtube.com/watch?v=P1ww1IXRfTA Szalenie interesujący jest fragment o ogniu. Ciekawa jestem szczególnie co na to klimatolodzy. Jeśli nie czytaliście biografii czlowieka, który, majac 24 lata zrobił doktorat z fizyki, bardzo polecam. Cenię Feynmana najbardziej za wspaniałe poczucie humoru i lekkość z jaka potrafi tłumaczyć skomplikowane zagadnienia. Nade wszystko jednak imponuje mi jego wątpienie i wszędobylskie "nie wiem", do ktorego nie boi sie przyznać. Tego kwestionowania spraw, wydawałoby się, oczywistych, powinniśmy się od niego uczyć.
Tusiak - awatar Tusiak
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Wybuchające Beczki - zrozumieć gry wideo Krzysztof Gonciarz
Wybuchające Beczki - zrozumieć gry wideo
Krzysztof Gonciarz
Autor prezentuje w tej książce temat gier wideo z dość niszowej i rzadko podejmowanej perspektywy. Nie skupia się bowiem na ich recenzowaniu, natomiast stara się je badać i rozważać jako część większej całości - innowacyjnego, interaktywnego medium, które oddziałuje na odbiorcę na mnóstwo niekonwecjonalnych i nieoczywistych sposobów. Gonciarz dzieli swoją refleksję nad grami na dwa zasadnicze nurty - pierwszy, skupiający się na ich treści (narracji, fabule, stylistyce świata, oprawie audiowizualnej), oraz drugi, który skupia się na samej już rozgrywce i mechanikach, które się na nią składają. Na przestrzeni swoich wywodów omawia takie elementy, jak zastosowanie zwrotów akcji w grach, budowanie napięcia, wykorzystanie psychologicznych mechanizmów nagradzania gracza i modyfikowania stopnia trudności, pobudzanie kreatywności odbiorcy przez emergencję itd. Omawia też mankamenty i bolączki tej cały czas nowej branży, zauważając, że często to, co naturalne i oczywiste w świecie gier, całkowicie odbiega od naszego sposobu obcowania z książkami, filmami czy serialami. Książka ma już kilkanaście lat na karku, a biorąc pod uwagę dynamikę branży gier nie dziwi fakt, że niektóre hipotezy i diagnozy Gonciarza nie sprostały próbie czasu, jak np. skupienie się na roli sieci Web 2.0 i popularnych ówcześnie blogów i forów (obecnie toczenie konstruktywnej dyskusji w internecie to rzadkość), czy też zachwyty nad platforami streamingowymi do grania typu OnLive. Mimo to serdecznie polecam ten zbiór tekstów każdemu, kto ma tendencję do patrzenia na gry uważniej, głębiej, z dozą refleksji dorównującą innym tekstom kultury. Właściwie publikacja ta stanowi wstęp i zachętę do samodzielnych badań nad grami, przypatrywaniu się ich mechanikom, fabułom, konstrukcjom designowym, które wpływają na taki, a nie inny ich odbiór przez graczy. Warto tutaj zresztą przytoczyć słowa z książki - Gonciarz podkreśla, że gra jest tworem żywym, jest rozmową między tym, co dzieje się na ekranie, a tym, co robi i odczuwa odbiorca. Warto znać się na grach i dyskutować o nich szerzej, nie ograniczając się jedynie do sztywnych ocen czy innych tępych narzędzi znanych z recenzji. Ta książka pokazuje, że warto.
Mateusz - awatar Mateusz
ocenił na 8 10 miesięcy temu
Dziwnologia. Odkrywanie wielkich prawd w rzeczach małych Richard Wiseman
Dziwnologia. Odkrywanie wielkich prawd w rzeczach małych
Richard Wiseman
Kilka lat temu czytałem to w postaci papierowej i bardzo mi się podobało, a ponieważ trafiłem na wyprzedaży na audiobooka za 5 złotych więc postanowiłem sobie to przypomnieć. I znów mi się podobało. Trochę to jest dla miłośników "Pogromców mitów" czyli tych, których fascynuje naukowe badanie rzeczy, które na pierwszy rzut oka są śmieszne. Tyle, że tym razem chodzi o badania społeczne i socjologiczne. Jednak to byłoby spłycanie tego tematu bo pod tą zabawną i kolorową kołderką jest tu wiele bardzo ważnych i praktycznych zagadnień. Kto nie chciałby potrafić odróżnić kłamcy od człowieka mówiącego prawdę? Ja bym chciał. Okazuje się, że nie ma na to przepisu, ale można znacząco zwiększyć swoje szanse. Kto nie chciałby wiedzieć jak skutecznie poderwać dziewczynę/faceta? Ja bym chciał. Okazuje się, że i tu można znacząco zwiększyć swoje szanse. Do tego okazuje się, że kobiety o wiele gorzej niż faceci identyfikują to co dla przeciwnej płci będzie atrakcyjne (to jest jedno z większych zaskoczeń!). I w ogóle w wielu praktycznych sytuacjach możemy zastosować wiedzę z tej książki. Jako bonus: poznacie najśmieszniejszy dowcip na Świecie! Naprawdę! Mały spoiler: czy nie wydaje się wam, że Polacy śmieją się z innych rzeczy niż Japończycy a ci jeszcze z czegoś innego niż Nigeryjczycy? Nie jest więc wykluczone, że najśmieszniejszy dowcip na Świecie jest średnio najśmieszniejszy...
Zbigniew_Malinowski - awatar Zbigniew_Malinowski
ocenił na 7 5 lat temu
Sztuka wojny. Strategie, taktyki i fortele wojenne  Sun Bin
Sztuka wojny. Strategie, taktyki i fortele wojenne
Sun Bin Sun Wu
W książce zawarte są trzy dzieła: „Sztuka wojny”, „Metody wojskowe” i „Trzydzieści sześć forteli”, więc w recenzji odniosę się do każdego z osobna, również w kontekście tego konkretnego wydania, zawierającego komentarze do wszystkich rozdziałów. Sztuka wojny: Dzieło zdecydowanie ponadczasowe, chociaż współczesny odbiorca raczej nie znajdzie tu wielkich objawień – większość to logiczne obserwacje. Dobrze jest jednak zobaczyć je ubrane w słowa, do tego tak skondensowane – to dzieło nie traci czasu na lanie wody. Każde zdanie, a w nim każde słowo, ma znaczenie, co wyraźnie stoi w opozycji wobec komentarzy do poszczególnych rozdziałów, które zawierają minimum treści, a maksimum słów. Dla osób szukających konkretnych przykładów zastosowań taktyk Sun Tzu we współczesnym świecie – ogranicza się to do słów: opisana strategia znajduje zastosowanie w sporcie, marketingu, biznesie i życiu prywatnym. Koniec i kropka. Metody wojskowe: Dobre uzupełnienie/poszerzenie wiadomości ze Sztuki wojny, wchodzi w większe szczegóły, omawia różne hipotetyczne sytuacje. Niektóre rozdziały są jednak mniej abstrakcyjne, a bardzo mocno osadzone historycznie – przedstawiają konkretne sytuacje ze starożytnych Chin, w których bardzo ciężko jest się połapać komuś nieznającemu się na ówczesnej geografii lub arenie politycznej (jak ja). Książka niby zawiera mapkę, jednak albo ma ona inną pisownię tego licznego nazewnictwa, albo nie jest wystarczająco szczegółowa, by można było zrozumieć coś z połączenia jej i tekstu. Nawet jednak nie pojmując konkretów, łatwo jest dostrzec pewne bardziej ogólne schematy, w których utwierdza zresztą komentarz do rozdziałów. Komentarze często też zawierają ciekawostki historyczne porównujące dane praktyki z europejskimi. Dodają również nieco kontekstu historycznego, jednak niektóre rozdziały wymagałyby go o wiele więcej. Brak adekwatnej mapy również w tych przypadkach nie pomaga. Tekst zawiera trochę rozdziałów niekompletnych – utraconych lub nieodnalezionych – w nich komentarz sporo wyjaśnia, sugerując również kilka interpretacji na podstawie innych tekstów pochodzących z mniej więcej tego samego okresu i rejonu. 36 forteli: Nihil novi sub sole – większość forteli wynika wprost z poprzednich dwóch tekstów, jednak dzięki temu można uznać tę krótką część za rodzaj streszczenia. Na plus jest również krótki komentarz z przykładem konkretnego zastosowania danego fortelu w historii świata (a niekiedy i Polski). Ogólne uwagi: Mój egzemplarz książki miał wyjątkowo słabą jakość druku – na sporej części stron (często wcale nie tych kolejnych) tekst był szary, a nie czarny, a parę kartek było niemalże przezroczyste, co mocno utrudniało lekturę. Czy polecam? Tak, jednak tylko osobom, które sięgają po tę książkę z jasno określonym celem, a nie po wiedzę ogólną, która może kiedyś się przyda. Do czasu gdy się przyda, tę nie najprostszą lekturę prawie na pewno trzeba będzie odświeżyć. Z tego samego powodu nie polecam książki również osobom, które chciałyby ją przeczytać jako swego rodzaju klasykę – wiedza jest naprawdę skondensowana, przez co mamy tu do czynienia bardziej z encyklopedią tematyczną niż ze zwykłą książką, czy choćby podręcznikiem.
DoBoluSzczera - awatar DoBoluSzczera
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Na promieniu światła Gene Brewer
Na promieniu światła
Gene Brewer
Bałam się, że druga część trylogii K-PAX pt. Na promieniu światła, to będą popłuczyny po części pierwszej. I niestety trochę tak było. Cały plot tej historii osadza się na sytuacji kilka lat po wydarzeniach z poprzedniej książki, w której Robert – główna osobowość, wpada w katatonię, a prot wraca na K-PAX. Przybysz obiecuje jednak, że powróci za pięć lat i faktycznie tak się dzieje. Ciało Roberta ożywa, jednak sam Robert jest niedostępny. Ukrył się gdzieś, gdzie nawet prot nie może go znaleźć. Większość Na promieniu światła niestety jest dość przewidywalna, jako że tajemnica Roberta – głównej osobowości pacjenta Brewera wyjaśniła się w pierwszej części. Choć, jak się później okazuje, nie cała. 🌠 Poszukiwania prawdy [spoilery] Brewer czuje się odpowiedzialny za znalezienie wycofanej osobowości swojego pacjenta i wprowadza zaawansowane sposoby poszukiwania. Podobnie jak w pierwszej części wszystko dzieje się pod presją czasu, ponieważ prot niebawem znów wróci na K-PAX. W międzyczasie przybysz zachowuje się jak zwykle – je dużo owoców, rozmawia z pacjentami i im pomaga oraz spotyka się różnymi ludźmi ciekawymi jego wiedzy. Są nimi specjaliści od astronomii, fizyki, a nawet CIA. Także wielu zwykłych ludzi spoza instytutu dowiedziało się o procie i często byli nim zafascynowani. Niektórzy chcieli z nim wrócić na K-PAX. W ogóle prot postanawia w telewizji udowodnić działanie swojego sposobu podróżowania na promieniu światła. Robi to ogromne wrażenie i z powrotem odnawia niepewność co tego, czy faktycznie przybył z K-PAX. W każdym razie leczenie Brewera się udaje i ostatecznie część druga kończy się happy endem. Ale prot nagle znika. 🌠 Ziemia w oczach obcego Na promieniu światła wyraźniej niż część pierwsza eksploruje wątki oceny rzeczywistości na Ziemi, oraz potencjalną przyszłość ludzkości. Prot, generalnie mówiąc, nie jest zachwycony postępowaniem ludzi i wróży nam marny koniec, jeśli nie zmienimy swojego podejścia. Przybysz mówi o konieczności wyrugowania religii, pieniędzy, kapitalizmu, indoktrynacji dzieci w szkołach oraz konsumpcjonizmu, który niszczy ekologię… Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Generalnie ta część trylogii jest znacznie bardziej filozoficzno – egzystencjalna, choć oczywiście te tematy są oplecione wokół wątku głównego, jakim jest leczenie psychiatryczne skrzywdzonego Roberta. Mimo lekkiego znużenia pewną powtarzalnością tej opowieści, wciąż warto ją przeczytać. To łatwa proza, nie wymagająca dużego skupienia. Idealna dla kogoś, kto chce poprzebywać jeszcze w towarzystwie fascynującego prota.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 7 11 miesięcy temu

Cytaty z książki Sztuka infiltracji, czyli jak włamywać się do sieci komputerowych

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Sztuka infiltracji, czyli jak włamywać się do sieci komputerowych