Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych

Okładka książki Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych autorstwa Michel Foucault
Okładka książki Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych autorstwa Michel Foucault
Michel Foucault Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria Seria: Klasyka Światowej Humanistyki filozofia, etyka
369 str. 6 godz. 9 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Seria:
Klasyka Światowej Humanistyki
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Liczba stron:
369
Czas czytania
6 godz. 9 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374537469
Tłumacz:
Tadeusz Komendant, Anna Tatarkiewicz
Najważniejsza książka Michela Foucault i jedna z najważniejszych prac filozoficznych XX wieku. Słowa i rzeczy nie są „historią” nauk humanistycznych, lecz badaniem ich podłoża – poszukiwaniem pojęć, teorii, ideologii, czyli porządków, które naukom tym utorowały drogę. W porządku klasycznym rzeczy podlegały przedstawieniom, bo teoria przedstawień wynikała z teorii języka. Dlatego książkę otwiera słynna i klasyczna już dzisiaj interpretacja Las Meninas Velázqueza jako labiryntu przedstawień bez wyjścia. Kiedy jednak w kulturze pojawia się miejsce dla nauk humanistycznych, a człowiek staje się przedmiotem poznawczej ciekawości i możliwej do osiągnięcia wiedzy, filologia, biologia i ekonomia polityczna zdążyły już zorganizować rzeczywistość w nowy ład. Teraz rzeczy narzucają swój porządek i poddają się jedynie prawom własnego rozwoju. Śledząc u podstaw podobne zerwania ciągłości wiedzy, Foucault odkrywa, że to właśnie w szczelinie powstałej z rozdarcia porządków wyłania się pojęcie człowieka. Ale porządki kultury nie są trwałe. Zmiana warunków może pewnego dnia pociągnąć za sobą zniknięcie „człowieka”, otwierając zarazem – być może – przestrzeń dla nowej myśli. Ta krytyczna świadomość znacząco wpłynęła na sposób myślenia o człowieku i o kulturze, na metodologię nauk humanistycznych, ale także wzbudziła trwające do dziś kontrowersje.
Średnia ocen
8,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych

Średnia ocen
8,2 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych

avatar
583
407

Na półkach: ,

człowiek, pełgającym rozmaitościami, wynalazkiem samego siebie w danej epoce, nieabsolutną kategorią produkcji emocjonalno-intelektualnej skumulowanej przeszłości, obrobioną warunkami pragnień i dążeń konsekwencją ewolucji poznawczo-taksonomicznej - tylko sobie może dziękować, tylko z siebie być dumnym, tylko siebie obciążać wstydem i winą...

nawet to, co sam człowiek uznaje za wiedzę, nie jest uniwersalne ani naturalne lecz zależy od historycznych warunków myślenia, które nazywa episteme, czyli niewidzialny porządek, który określa, co w danej epoce można pomyśleć i powiedzieć...

to kim i czym dziś jest autotematyczny konstrukt człowieka przez człowieka, pichciło się przez trzy epoki wiedzy, trzy wielkie układy epistemiczne:
- renesans, czyli świat świat podobieństw, gdzie
wiedza oparta na analogii i podobieństwie
natura jako sieć znaków a język i świat były ze sobą splecione (magia, alchemia, hermetyzm)
- epoka klasyczna (XVII - XVIII w.),czyli świat reprezentacji i tabel, czas porządkowanie świata przez klasyfikację eg. narodziny nauk, ogólnej gramatyki, naturalnej historii, początki analizy bogactwa...
- nowoczesność (od XIX w.),czyli świat, w którym człowiek jest zagadnieniem, problem, obiektem wiedzy - biologicznej, ekonomiczno-politycznej, filologicznej...

kluczowe kategorie:
episteme – ukryty porządek wiedzy
reprezentacja – sposób organizowania świata
dyskurs – system wypowiedzi
archeologia – metoda badania struktur wiedzy

człowiek, pełgającym rozmaitościami, wynalazkiem samego siebie w danej epoce, nieabsolutną kategorią produkcji emocjonalno-intelektualnej skumulowanej przeszłości, obrobioną warunkami pragnień i dążeń konsekwencją ewolucji poznawczo-taksonomicznej - tylko sobie może dziękować, tylko z siebie być dumnym, tylko siebie obciążać wstydem i winą...

nawet to, co sam człowiek...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
545
249

Na półkach: , , , ,

Wspaniała książka!, ale czytać tylko w oryginale. Ewentualnie w przekładzie na angielski. Polski przekłada T. Komendanta roi się od błędów, przeinaczeń i niepotrzebnych dziwactw.

Wspaniała książka!, ale czytać tylko w oryginale. Ewentualnie w przekładzie na angielski. Polski przekłada T. Komendanta roi się od błędów, przeinaczeń i niepotrzebnych dziwactw.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
651
337

Na półkach:

Ostatni rozdział najlepszy. Generalnie historyczny rys biologiczno, ekonomiczno literaturoznawczy...

Ostatni rozdział najlepszy. Generalnie historyczny rys biologiczno, ekonomiczno literaturoznawczy...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

429 użytkowników ma tytuł Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych na półkach głównych
  • 374
  • 47
  • 8
36 użytkowników ma tytuł Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych na półkach dodatkowych
  • 12
  • 12
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Michel Foucault
Michel Foucault
(1926–1984),francuski filozof i historyk, od 1970 roku profesor College de France. Utwierdził w naukach humanistycznych pojęcie nieciągłości epistemologicznej, zapożyczone od Georges’a Canguilhema, pod którego kierunkiem pisał pracę doktorską Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu (1961). Nowatorskie podejście Foucaulta do humanistyki zaowocowało serią publikacji, które przyniosły mu międzynarodową sławę: Narodziny kliniki. Archeologia spojrzenia medycznego (1963),Archeologia wiedzy (1969) Nadzorować i karać. Narodziny więzienia (1975),Historia seksualności (1976, 1984) i najsłynniejsze Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych (1966). Foucault interpretuje rozwój humanistyki jako serię nawarstwiających się poziomów wiedzy, z których każdy stanowi odrębne pole epistemologiczne. Uwrażliwiony na wszelkie postacie wykluczania z życia społecznego jego form nietypowych, nie tylko wzbogacił humanistykę o obserwacje i analizy „marginesów” społeczeństwa, był również znaczącą postacią wśród francuskich intelektualistów walczących o wolność ekspresji. Był może ostatnim z Francuzów, którzy, śladem Montaigne'a, uważali duszę i papier, wino i chleb, umysł i kostium, ciało i tekst za próby.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych przeczytali również

Kondycja ponowoczesna Jean-François Lyotard
Kondycja ponowoczesna
Jean-François Lyotard
definicja, swoisty manifest postmodernizmu [dwie opowieści: 1) wolnościowa, 2) spekulatywna oraz usunięcia podmiotu i zastąpienie przedmiotem], analiza przemian wiedzy, nauki i kultury w epoce, którą Lyotard nazywa ponowoczesnością - raport dla rządu Quebecu o stanie wiedzy we współczesnych społeczeństwach... ["Poniższy tekst powstał pod wpływem zewnętrznych okoliczności. Jest to raport dotyczący wiedzy w najbardziej rozwiniętych społeczeństwach, przedstawiony Radzie Uniwersytetów przy rządzie Quebecu, na prośbę jej przewodniczącego. Za łaskawą zgodę na opublikowanie go we Francji wyrażam mu niniejszym podziękowanie."] wielkie opowieści, które kiedyś legitymizowały wiedzę i działanie, np. Oświecenie, postęp, emancypacja, marksizm, chrześcijaństwo, nauka jako droga do prawdy - tracą swoją moc... dość ponure konstatacje (przewidywania),dot. ponowoczesności (i jej filozofii skuteczności) jako czasu nieufności wobec wielkich narracji (metanarracji) - w założeniu demokratyzujących, w praktyce chaotyzujących do stopnia - "każdy mas swoją prawdę, któż zawiera w swojej opowieści" (vide konstelacje Benjamina i Adorno)... postmodernizm oznacza nieufność wobec metanarracji - współczesność przestała wierzyć w opowieści typu: „Nauka prowadzi do prawdy i postępu ludzkości” „Historia zmierza do emancypacji” „Rozum wyzwoli człowieka” „Kapitalizm/marksizm jest koniecznym etapem rozwoju”, etc. nauka traci swój monopol na prawdę - może się przebijać ze swoja prawdą na podst. gier językowych (Wittgenstein - wiedza nie jest jednorodna, składa się z wielu praktyk językowych: naukowych, artystycznych, politycznych, codziennych - wartość wiedzy mierzy się wydajnością, nie prawdą) *** "Nasza hipoteza robocza głosi, że wiedza zmienia swój status równocześnie z wkraczaniem społeczeństw w epokę zwaną postindustrialną, a kultur w epokę zwaną ponowoczesną. Ten proces rozpoczął się przynajmniej od końca lat pięćdziesiątych, które oznaczają dla Europy zakończenie jej odbudowy. Jest bardziej lub mniej gwałtowny w zależności od kraju, a w danym kraju w zależności od dziedziny życia — stąd ogólna dysharmonia, nie ułatwiająca skonstruowania obrazu całości." "Nauka od początku stoi w konflikcie z narracją. Narracja, według kryteriów nauki, w przeważającej części jawi się jako bajka. Ale nauka, jeśli nie ogranicza się do wypowiadania użytecznych prawidłowości i szuka prawdy, musi uprawomocniać swoje reguły gry. Dlatego też uprawia odnoszący się do jej własnego statusu dyskurs uprawomocniający, zwany filozofią. Kiedy ów metadyskurs ucieka się wprost do takiej czy innej wielkiej narracji, jak dialektyka Ducha, hermeneutyka sensu, emancypacja podmiotu myślącego lub pracującego, rozwój bogactwa, to naukę, która odwołuje się do nich, aby siebie uprawomocnić, będziemy nazywali "nowoczesną". Tak oto na przykład, reguła konsensusu między nadawcą i odbiorcą wypowiedzi prawdziwościowej będzie do przyjęcia, jeśli wpisuje się w perspektywę możliwej jedności umysłów rozumnych: była to narracja Oświecenia, kiedy bohater wiedzy pracował w imię celu etyczno-politycznego, to jest powszechnego pokoju. Na przykładzie tym widać, że uprawomocniając wiedzę przez metanarrację, która implikuje filozofię historii, dochodzi się do pytania o prawomocność instytucji rządzących więziami społecznymi — bo instytucje te również domagają się uprawomocnienia. Sprawiedliwość, z tych samych powodów co prawda, odwołuje się zatem do wielkiej narracji." "Merkantylizacja wiedzy nie będzie bowiem mogła pozostawić nietkniętym przywileju, który nowoczesne państwa zachowywały i nadal zachowują w dziedzinie wytwarzania i rozpowszechniania informacji. Idea, że informacja należy do tego "mózgu" czy tego "ducha" społeczeństwa, którym jest państwo, ulegnie przedawnieniu w miarę, jak wzmacniać się będzie zasada przeciwna, zgodnie z którą społeczeństwo istnieje i rozwija się tylko wtedy, gdy krążące w nim komunikaty są bogate w informacje i łatwe do rozszyfrowania. Państwo zaczniejawić sięjako czynnik zaciemnienia i "szumu" dla ideologii "przejrzystości" komunikacyjnej, która idzie w parze z komercjalizacją wiedzy. Istnieje ryzyko, że pod tym właśnie kątem z nową ostrością stanie problem stosunków między instancjami ekonomicznymi i państwowymi." *** agonistyka (grecki agon – współzawodnictwo w polis, igrzyskach, retoryce, tragedii) - realistyczny model demokracji, który zakłada pluralizm wartości, walkę o interpretacje i znaczenia, nieusuwalność konfliktu, przekształcanie wrogów w przeciwników, instytucje, które kanalizują konflikt zamiast go tłumić... agonistyka nie udaje, że konflikt zniknie, ale uczy, jak z nim żyć... ma ona zapobiegać tłumieniu konfliktu, który prowadzi do jego powrotu w formie populizmu, ekstremizmu i przemocy (Mouffe)... w praktyce: - debata publiczna, w której strony uznają się nawzajem (legitymizacja sporu) - polityka tożsamości jako walka o uznanie (nie da się jej rozwiązać, można ją tylko instytucjonalizować) - Media pluralistyczne (nie jedna „prawda”, lecz wiele narracji) - parlament jako arena konfliktu (nie miejsce „zgody narodowej”, lecz kontrolowanej walki) https://lubimyczytac.pl/ksiazka/253311/agonistyka-polityczne-myslenie-o-swiecie *** Lyotard urodził się w 1924 r. w Paryżu. Ukończył studia filozoficzne, następnie pracował jako nauczyciel licealny w Constantine w Algierii. Wśród jego planów życiowych, jak podaje w swej autobiografii, było wstąpienie do zakonu dominikanów, a także pragnienie zrealizowania się jako malarz lub historyk, co jednocześnie wyznacza zakres jego zainteresowań. W czasie drugiej wojny światowej w sierpniu 1944 r. wziął udział jako sanitariusz w walkach z Niemcami w Paryżu. Jego poglądy początkowo związane były z radykalną lewicą marksistowską, określał siebie wówczas jako komunistę. Do 1966 r. był aktywnym działaczem i teoretykiem lewicującej grupy o nazwie Socialisme ou Barbarie, następnie – Pouvoir Ouvrier. W latach sześćdziesiątych rozpoczął pracę w uczelniach paryskich, w Sorbonie, Nanterre oraz Vincennes. W 1971 r. uzyskał stopień naukowy doktora. Od połowy lat osiemdziesiątych pracował jako profesor w Collège Internationale de Philosophie, a od 1986 r. był wykładowcą uczelnianym w Irvine w Stanach Zjednoczonych. W 1979 r. wydał głośną książkę La condition postmoderne. Rapport sur le savoir (Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wiedzy),która przyniosła mu światowy rozgłos. https://zpe.gov.pl/a/przeczytaj/D1DxlQmqy *** lektura rozszerzająca: Postmodernizm dla dzieci. Korespondencja 1982-1985 https://lubimyczytac.pl/ksiazka/94319/postmodernizm-dla-dzieci-korespondencja-1982-1985
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na81 miesiąc temu
Narodziny tragedii czyli hellenizm i pesymizm Friedrich Nietzsche
Narodziny tragedii czyli hellenizm i pesymizm
Friedrich Nietzsche
Żywioł Dionizyjski, apolliński i sokratejsko - aleksandryjski. Tragedia była tak wielka bo łączyła Apollona i Dionizosa, ten pesymizm był wyrazem siły Greków gdyż chcieli oglądać to, co w życiu potworne i nie ukrywać tego - "pesymizm dionizyjski". W żywiole apollińskim widzę pewną analogię do kantowskiego fenomenu, tj. noumenu przefiltrowanego przez kategorie. Objawia się ten żywioł w sztukach plastycznych, chodzi w nim o formę, linie, miarę, "inteligibilność", świat ładnego pozoru, optymizm apolliński jako pewna niemoc z powodu której trzeba świat prawdziwy sobie zeschematyzować, poprawić w sztuce, aby móc znieść jego widok. Żywioł dionizyjski czyli coś jak wniknięcie w "świat sam w sobie", który jak mówił Schopenhauer jest wolą, czyli muzyką gdyż "Muzyka nie jest więc w żadnym wypadku, tak jak inne sztuki, odbiciem idei, lecz jest odbiciem samej woli, której przedmiotowością są również idee; dlatego właśnie oddziaływanie muzyki jest o tyle silniejsze i dociera głębiej niż oddziaływanie innych sztuk; te bowiem mówią tylko o cieniu, ta zaś o istocie." - Świat jako wola i przedstawienie. Rzeczywiście, widziałem jakieś badania jakoby słuchana muzyka bezpośrednio oddziaływała na tempo przepływu krwi. Żywioł dionizyjski to już nie schematyzowanie, lecz przyjęcie świata w całości, w jego nieobliczalnym i dynamicznym charakterze, z jego cierpieniami i pozorami. Apollo i Dionizos to nie opozycja, ale napięcie. Za dużo Apollina prowadzi do suchego racjonalizmu, za dużo Dionizosa do rozpadu formy. Apollińskość jako pewna konieczność dla wyrażenia chaosu. Dionizyjskość to szał, ekstaza, ale też pewne metafizyczne doświadczenie świata. Pojawia się Sokrates jako symptom rozkładu kultury greckiej. Destruuje on mit i popada w racjonalizm i idealizm. Teraz liczy się tylko to, co świadome i racjonalne (Sokrates i późniejsza metoda naukowa). Instynkty trzeba sobie racjonalizować, racjonalizacjami przekierowywać dlatego że są zdegenerowane. Świat ma być zrozumiały poprzez dialektykę "co jest rozumne, to jest rzeczywiste, a co jest rzeczywiste to jest rozumne" jak powie Hegel. Świat prawdziwy nie jest prawdziwy, prawdziwe są tylko wieczne idee w jakimś innym świecie które to możemy poznawać poprzez metody logiczno-dialektyczne. Prawdziwy człowiek nie jest prawdziwy, to tylko ciało które jest marne i przemija, prawdziwy jest jakiś inny człowiek który jest gdzie indziej jako niezmienna idea "człowieka samego", "rzeczy samej w sobie" itd. To, co widzimy, jest przypominaniem sobie bytowania w tamtym innym, idealnym świecie "amamneza platońska". Świat który widzimy ma wartość tylko jako cień prawdziwego świata idei. Sztuka jest niczym, mówi tylko o cieniu cienia, ma zastosowanie co najwyżej jako ilustracja dla tych, którzy nie rozumieją dialektyki samej. Sokrates przed popełnieniem wspomaganego samobójstwa mówi że filozofia jest przygotowaniem do śmierci. Grecka tragedia umiera a w jej miejsce pojawia się dramatyczna psychologia. Nie ma już wizji losu i mitycznej konieczności, tylko analiza charakterów i motywacji bohaterów. W ten sposób sztuka traci metafizyczny wymiar. Eurypides niszczy tragedię wprowadzając postacie, które uzasadniają swoje czyny rozumowo, zamiast działać w sposób mitologiczny. Zaczyna się droga intelektualizacji sztuki i moralizatorstwa zamiast pierwotnej dionizyjskiej siły. Wczesna nadzieja w Wagnerze jako odnowicielu ducha niemieckiego. Świat mimo całego swojego chaosu i braku sensu może być zaakceptowany, jeśli spojrzymy na niego jak na dzieło sztuki, a nie jak na logiczną strukturę. Wczesny Nietzsche kładzie nacisk na sztukę i estetyczną wykładnię świata, w okresie średnim "pozytywistycznym" pojawia się zainteresowanie naukami przyrodniczymi, w późnym - najbardziej autonomiczna doktryna woli mocy. Nasza zepsuta w zarodku przez Sokratesa kultura wydaje się kończyć i popada w nihilizm, ale to tylko heglowskie rozwinięcie - ten nihilizm był w niej od początku, w jej istocie.
Artur Gordon - awatar Artur Gordon
ocenił na81 rok temu
Symulakry i symulacja Jean Baudrillard
Symulakry i symulacja
Jean Baudrillard
dziś widzimy to bardzo dobrze - współczesny świat nie jest już zbudowany na relacji między rzeczywistością a jej reprezentacją, żyjemy w epoce symulakrów - znaków, które nie odnoszą się do niczego realnego - oraz symulacji, czyli procesów wytwarzania „rzeczywistości”, która zastępuje tę prawdziwą... symulakry to kopie bez oryginału. Znaki, obrazy, narracje, które nie reprezentują rzeczywistości, tylko ją zastępują... ... a całość ma miejsce w trzech historycznych porządkach symulakrów: 1) epoka fałszerstwa (renesans),gdzie kopie naśladują rzeczywistość, 2) epoka produkcji (rewolucja przemysłowa),gdzie kopie są masowe, ale nadal odnoszą się do oryginału, 3) wreszcie, epoka symulacji (XX/XXI w.),gdzie kopie nie mają oryginału, tutaj symulacja zastępuje rzeczywistość... i wywołuje eg. choroby psychiczne... tak więc, żyjemy w hiperrzeczywistości, stanie w którym znaki są ważniejsze niż rzeczy, media tworzą wydarzenia, polityka staje się spektaklem, kultura staje się autoparodią, prawda i fałsz tracą znaczenie... otóż - nie żyjemy już w świecie, lecz w jego symulacji.... autor przewidział kulturę internetu, media społecznościowe, deepfakes, influencerów, politykę jako performance (postpolitykę a nawet postpostpolitykę),informację jako symulację - informację jako insynuację.... *** wspomniano o książce: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/48239/kraksa
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na91 miesiąc temu
Nietzsche Gilles Deleuze
Nietzsche
Gilles Deleuze
Dosyć ciekawa interpretacja Deleuza, chociaż wolę swoją [patrz niedokończoną recenzje Woli Mocy z konta Artur Gordon do którego utraciłem dostęp]. Jednak przykra ta filozofia. Ale bycie przykrym nie może być argumentem przeciwko niej, czy poznanie najbardziej prawdziwe nie powinno być najbardziej nieludzkie (a więc przykre dla człowieka) gdyż ludzkie oznacza nadal nieobiektywne? Na tym problemie zasadza się wiele współczesnej filozofii odkąd w obliczu postępu nauk nie wierzymy już w platońską koherencję prawdy, szczęścia, dobra.. [powrót do Platona to był może dobry jako rozpaczliwa reakcja intelektualistów na wojnę światową czyli z celu praktycznego tj. nieprawdziwego. Jeżeli wiara daje szczęście to jest największym argumentem przeciwko niej tzn. ogłupia bo gdyby nie dawała szczęścia nie wierzyłoby się. Jeśli ktoś wierzy mimo męki z powodu wiary, mimo zwierzęcego instynktu samozachowawczego no to wtedy prędzej jest to coś warte! Zizek słusznie zauważa jak szczęście jest bardzo konformistyczną kategorią i w gruncie rzeczy ideologiczną, nie dotyka ono istoty rzeczy bo też w szczęściu rzecz nie występuje nawet jako problem. I tam chyba przytacza jak naukowcy byli gotowi cierpieć narażać się na promieniowanie itd.] więc wracając Np. poznanie naukowe a i to jest za mało obiektywne bo obracamy się nadal po powierzchni zjawisk w arcyludzkich kategoriach Kanta. Mówiono o antropomorfizmie w starożytnych religiach, okazało się że ten tkwi jeszcze w liczbie a więc i w jedności rzeczy, obiekcie, linii, kształcie, punkcie, ciele opisywanym przez fizykę i związku kauzalnym, właściwości.. Kategorie naukowe to dalsza specyfikacja utajonej samowiedzy. Kategorie logiczne są rzutowane i samopotwierdzane empiryczną praktyką (czyją? To pytanie na czasie. A różne są zmieniające się praktyki i dlaczego ma chodzić właśnie o praktykę),trzeba by jeszcze dowodu którego nie ma na zgodność porządku ontologicznego i logicznego, w innym przypadku zarzut o nielogiczności pozostaje pustosłowiem może robiącym wrażenie na głupkach jak to często obserwujemy w dyskusjach. Zlitujmy się już dla klasyfikacji nauk humanistycznych! A Kant konsekwentnie odczytany neguje poznanie obiektywne o tyle że wówczas to co nazywamy obiektem jest już konstruowane a to co istnieje faktycznie jest stawaniem się jakichś x na które my nakładamy kategorie i formy wedle percepcji naszej która w najlepszym dla tej sprawy wypadku o tyle jest nazywana obiektywną o ile jest musem organizmu o ile ten znowu ma być nazywany ludzkim.. te kategorie też się stopniowo stawały i ginęły, mógłby istnieć zawsze inny i lepszy rozum, my odczytujemy siebie, idea powraca z innobytu. Siebie czyli to co żeśmy Bóg wie jak długo wcześniej wkładali w rzeczy "świat logicznym bo żeśmy go zlogizowali". Kto ma inny organizm ten odczytuje trochę inaczej i nie myli się w tym.. A choćby filozof zginął "z powodu swojej filozofii" [A bywało tak od Sokratesa po Mainlandera] to nie udowadnia mu braku racji; lub takoż organizmowi który nie przeżył i nie wykształcił naszego "czystego rozumu". Same kategorie Kanta jako ich opis też są skrystalizowaniem napięć [psychologicznych, historycznych?] schematyzowaniem relacji sił, nie tyle formami poznania w ogóle co maskami pewnych konfiguracji woli. Woli czego? Oto prawda, praktyka i świat rzeczywisty czyli głównie organizm ludzki i stosunki produkcji poddawane zwrotnie wzmocnieniu przez nadbudowę gwoli oszczędności energetycznej [Ekonomia poznawcza jednostki. Energetyka kognitywna.] aby znowu lepiej w nich funkcjonować skoro trzeba i taki jest świat realny. Swoją drogą do rozważenia jest na ile adaptacyjne heurystyki ewolucyjne są elementem nadbudowy. Filozofia jest niepraktyczna? Ale tylko ona może zdemaskować, czym de facto jest praktyka. A że rzecz poddawana dysekcji nie wygląda zwykle dobrze.. [co już pragmatycznie rozpoznali stoicy czyniąc z rozkładu rzeczy mechanizm obronny] To myślenie nieekonomiczne par excellence bo rynkowo i nerwowo zarazem, to myślenie nieutowarowione. Nie jest godne myślenia traktowanie go tylko jako instrumentu innego, filozofia przywraca mu godność: myśleniem dla niego samego, myśleniem siebie samego. Ta godność jest raczej tylko konstruktem służącym pewnym formom życia: kontemplacyjnego, quasi ascetycznego. Czy każdy etos nie jest maską? Czy za każdym pojęciem nie kryje się morfologia woli mocy? Z każdej rzeczy doprowadzonej konsekwentnie do końca swoim własnym kryterium wyłania się sprzeczność która była tam od początku, oto logika heglowska. Czy skłonność do wychodzenia z iluzji typu Ciorana, do doprowadzania do końca sprzeczności: sama nie jest wolą mocy? Bo wola nicości jest formą woli mocy. Samo myślenie w procesie też okazuje się czym innym niż się wydawało. Kto myśli abstrakcyjnie? Czy nie ten kto mówi jakby mówił truizmy o rzeczach świata samego natomiast naprawdę jest powodowany określoną praktyką? Czy nie ten kto abstrakcyjnie abstrahuje od reszty rzeczy mówiąc o konkretnej rzeczy która nie istnieje bez pozostałych rzeczy o których nie mówi? Czym jest twoja praktyka i instrumentalny rozum? Prawda codzienna i naukowa jest najbardziej abstrakcyjna. Koniecznie abstrahuje, wiele musi nie wiedzieć i wiele nie widzieć. Czasami krajobraz się załamuje. W niezwyczajnych przypadkach porządki przesuwają się i widzimy rozwidlające się szczeliny istnienia, które jednak już tam były (musiały tam już być bo teraz jesteśmy obiektywni). W większej skali dzieje się to w nauce patrz np. Kuhna struktura rewolucji naukowych? Wówczas zmienia się paradygmat jako aktualna prawda i historia się kończy. Mówi się popularnie że "sztuka tworzy a nauka odkrywa". Równie dobrze a właściwie a fortiori wobec roszczeń nauki należy powiedzieć: sztuka wywodzi się z tego, co w organizmie twórcy idiosynkratyczne, zaś nauka z takiej podstawy badania tj. metafizyki myślenia która jest podścieliskiem do zarazem uznania organizmu badacza za przynajmniej człowieka w ogóle a ta specyfikacja oczywiście idzie dużo dalej zarazem równolegle wycinając fragmenty które nie poddają się jego urzeczowieniu [produkcja faktów]. Mogę percypować tyle ile jeszcze nacisku wytrzyma moje oko, nerw, komórka i neuron.. I zwykle długo przedtem powstrzymujemy poznanie przeświadczeni o słuszności, coś innego niż myślenie tutaj "subtelnie" nakierowuje na określone tory. To dlatego nadczłowiek miał być obdarzony "wielkim zdrowiem". A neuron i oko ludzkie samo jest jeszcze przedstawieniem neuronu i oka ludzkiego widzianym przez siatkę kategorii i form naoczności. Tak więc można rozpocząć rozpoznanie tej matrycy rudymentarnej metafizyki której się już tak nie nazywa tj. metafizyki nauki. Skoro to podścielisko jest przynajmniej "stałe" to czynimy pewne postępy [z punktu widzenia kryterium naukowego które nie ma już dalej uzasadnienia.] w naszym fragmencie bytowym i udoskonalając nasze wytwory poprzez ich samozwrotne poznawanie. Od jakiego błędu się nie zacznie, idąc gdzieś dojdziemy: do momentu kiedy następuje ściana. Wówczas zmieniamy błąd na inny, lepiej dostosowany w relacji do organizmu który go wymusza. Jednak możemy zrobić taki błąd, w wyniku którego dalej już nie pójdziemy; albo wcale nie móc zacząć iść, albo iść w kółko do momentu przypadku pierwszego i drugiego, albo iść i nie natrafić jeszcze na ścianę do momentu.. co nie jest również gwarantem wiedzy, a metaforyka a la dialektyka jest ograniczonym ludzkim symbolem, ale sceptycyzm znowu sam siebie znosi. Swoją drogą rzeczywiście można krytycznie bo z rezerwą do teleologii ująć metafizykę Hegla w ten sposób: pozytywne i negatywne to ruch od ściany do ściany zaś syntezująca negacja negacji jest chodem - krokiem który daje przejście ale nie wyjście z korytarza: nie przechodzimy od pojęć do bytu, znane nie staje się czymś poznanym. Pojęcia mówią tylko o ogólnym a istnieje chyba tylko poszczególne, ale jedność to także kategoria syntetyczna a priori. Dynamika dialektyczna pozostaje ale bez jej ontologicznego roszczenia. W każdym momencie poznania otwiera się jakaś nieskończoność od której można iść dalej wzdłuż lub zatrzymać się i zagłębić w ten jeden punkt. Czy jest tu przejście od poznania do uzasadnionego, logicznego działania? [Co uzasadnia doktrynalny woluntaryzm. Jednak oczywiście przy każdym działaniu które nie jest bardzo proste trzeba stosować modele sytuacji jako podpórki inaczej w ogóle się nie da kiedy stworzyliśmy sobie takie nienaturalne środowisko] Zaś podręczniki naukowe mechanicznie oddzielają genezę od rzeczy. Wracając w tej książce za mało też filozofii nauki i opozycji wobec dialektyki heglowskiej czego więcej znajdziemy jak się zdaje w trudno dostępnej pracy również Deleuza "Nietzsche i filozofia". Trochę za mało ontologii. Deleuze wpisuje się w nurt renesansu Nietzschego w filozofii francuskiej (Foucault, Derrida, Lyotard, Klossowski, Bataille, na doczepkę Camus. Niektórzy z nich analizowali też filozoficznie Markiza De Sade patrz. Klossowskiego "Sade mój bliźni"). Tutaj ciekawa również reinterpretacja wiecznego powrotu jako "mechanizmu selektywnego", wydaje się to bardziej spójne niż dosłowny powrót tego samego. Dobry przyczynek do psychologii. Kontrapunkt: najszpetniejszy człowiek który zabił Boga w Zaratustrze [zemsta na świadku] i postacie Dostojewskiego [człowiek z podziemia, Smierdiakow, Rodia]. "doprowadzałem do ostatecznego kresu to, czego wy nawet nie śmieliście doprowadzać do połowy" notuje Dostojewski w swojej największej wiwisekcji. Wierzono w szczęście jako potwierdzenie prawdy, myśliciel postnietzscheański opiera się raczej rozpoznaniu przeciwnemu. Jak sądzę zarysowałem tutaj także obronę filozofii współcześnie.
Artur Gordon_Pym - awatar Artur Gordon_Pym
ocenił na77 miesięcy temu
Światło obrazu. Uwagi o fotografii Roland Barthes
Światło obrazu. Uwagi o fotografii
Roland Barthes
studium - to, co w zdjęciu jest kulturowe, ogólne, „dla wszystkich”: temat, kompozycja, kontekst historyczny... --vs-- punctum — element, który „kłuje”, porusza indywidualnie, wywołuje emocję, często niezamierzony przez fotografa... *** "Fotografia pokazuje to, co godne uwagi, ale wkrótce, na zasadzie znanego odwrócenia, dekretuje, że godne uwagi jest to, co ona fotografuje." *** "Innym sposobem ugrzecznienia Fotografii jest spojrzenie na nią przez to, co ogólne, co stadne, sprowadzenie jej do banału, tak, żeby nie było już naprzeciw niej żadnego obrazu, wobec którego mogłaby zaznaczyć swą odrębność i szczególność, swój status skandalu i szaleństwa. To właśnie dzieje się w naszym społeczeństwie, gdzie Fotografia miażdży tyranicznie inne obrazy: nie ma więc już sztychów, malarstwa figuratywnego, poza zafascynowanymi (i pragnącymi fascynować) przez poddanie się fotograficznemu modelowi." *** "A jednak, jak mi się zdaje, to nie za pośrednictwem Malarstwa Fotografia styka się ze sztuką, ale poprzez Teatr. U narodzin zdjęcia umieszcza się zawsze Niepce'a i Daguerre'a (jeśli nawet przyjąć, że ten drugi trochę uzurpował sobie miejsce pierwszego). Otóż Daguerre, gdy zawładnął wynalazkiem Niepce'a, otworzył na placu du Château (przy République) teatr panoram, ożywionych za pomocą ruchu i gry świateł. W sumie więc camera obscura dała jednocześnie obraz z perspektywą, Fotografię i Dioramę; wszystkie trzy należą do sztuki scenicznej. Ale jeśli Zdjęcie zdaje mi się bliższe Teatru, to ze względu na szczególnego pośrednika (być może tylko ja to zauważyłem): Śmierć. Znamy pierwotny związek teatru i kultu Zmarłych: pierwsi aktorzy odróżniali się od zbiorowości, grając role Zmarłych. Ucharakteryzować się, pomalować znaczyło określić się jako ciało jednocześnie żywe i martwe. To właśnie oznacza pomalowany na biało tors ludzki teatru totemicznego, człowiek z pomalowaną twarzą w teatrze chińskim, makijaż sporządzany z papki ryżowej w indyjskim Katha Kali, maska japońskiego teatru No. I ten sam związek odnajduję w Zdjęciu. Zdjęcie, tak podobne, że usiłuje się je ożywić (zaciekłość, aby "uczynić żywym", może być tylko zaprzeczeniem mitycznym przerażenia śmiercią) - jest jak teatr pierwotny, jak Żywy Obraz, uosobieniem nieruchomej i pomalowanej twarzy, pod jaką kryją się dla nas umarli."
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na81 miesiąc temu
Anty-Edyp. Kapitalizm i schizofrenia Gilles Deleuze
Anty-Edyp. Kapitalizm i schizofrenia
Gilles Deleuze Félix Guattari
Kapitalizm i schizofrenia, część I - „Anty‑Edyp” (1972) - radykalna krytyka psychoanalizy, jako lokaja kapitalistycznej supremacji okupującego nieświadomość, która przez system poczucia winy produkuje samonadzór dla "wyników" czyli zysków kapitału... radykalna, wywrotowa, antypsychoanalityczna i antyautorytarna praca, której celem jest rozmontowanie tradycyjnego rozumienia nieświadomości, pragnienia, społeczeństwa i władzy - demaskująca Edypa jak strukturę władzy, jako narzędzie dyscyplinowania pragnienia... celem, jest wytworzenie i/lub upodmiotowienie schizofrenika (schizola),figury filozoficznej, procesu, który rozbija nieproduktywne, niezyskowne kody, uwalnia swobodne przepływy pragnień oraz pokazuje działania poza sferą represji... ergo reichowskie uwolnienie zniewolonego podmiotu kapitalistycznej eksploatacji do schizola --vs-- freudowskie tłumienie podmiotu przez psychoanalizę oraz przejęcie jego pragnienia - narzędzie kapitalistycznej eksploatacji podmiotu... kozetka redukująca nieświadomość do teatru rodzinnego - trójkąt "ojciec–matka–dziecko", wytwarzająca Edypa, którego podmiotowe pragnienie zamienia się w brak, poddaje się społecznej kontroli i staje się podmaszyną kapitalistycznej maszyny produkującej akumulację... areną zmagań jest nieświadomość, fabryka, działająca poprzez maszyny pragnienia, przepływy, powierzchnie zapisu, kodowanie i dekodowanie oraz deterytorializację i reterytorializację... ratunkiem jest schizoanaliza - analiza przepływów pragnienia w ich realnym, materialnym działaniu... książka opisuje również historię społeczeństw jako historię organizacji pragnienia: - od maszyny pierwotnej (społeczeństwa klanowe, trybalne),gdzie kodowania przepływów modelowane było przez przez tabu, rytuały, ziemię... - przez maszynę despotyczną (produkcja azjatycka),gdzie państwo‑despota koduje wszystko (totalnie): pracę, ziemię, pragnienie, w której to władca staje się „powierzchnią zapisu” - źródłem i celem aktywności ludzkiej... - aż do maszyny kapitalistycznej, która dekoduje przepływy, czyli rozbija dawne kody i koduje swoje, aksjomatyzuje je, tworząc rynek, pieniądz, pracę najemną, etc... kapitalizm tworzy schizofreniczne napięcie - uwalnia pragnienie i natychmiast je ujarzmia, instrumentalizuje na dla swej akumulacji... *** istotne kategorie: 1. Maszyny pragnienia Pragnienie działa jak maszyna: łączy elementy, produkuje przepływy, nie jest brakiem. 2. Produkcja pragnienia Nieświadomość produkuje realne efekty — nie symbole, nie interpretacje. 3. Nieświadomość jako fabryka Przeciwieństwo freudowskiego „teatru”. Produkcja zamiast reprezentacji. 4. Maszyna społeczna Każde społeczeństwo organizuje pragnienie poprzez kody, prawa i instytucje. 5. Powierzchnia zapisu Miejsce, gdzie społeczeństwo „pisze” swoje kody: ziemia, ciało władcy, pieniądz. 6. Przepływy (flows) Strumienie pracy, pieniędzy, ludzi, pragnienia — podstawowy materiał społeczny. 7. Kodowanie Nadawanie formy przepływom: tabu, prawo, rytuał, struktury rodzinne. 8. Dekodowanie Kapitalizm rozbija dawne kody i uwalnia przepływy. 9. Aksjomatyzacja Zamiast kodów — elastyczne reguły rynku: ceny, popyt, podaż. 10. Deterytorializacja Wyrywanie elementów z ich dotychczasowego kontekstu (np. praca z ziemi). 11. Reterytorializacja Nowe osadzenie po deterytorializacji (np. nacjonalizm jako reakcja). 12. Ciało bez organów (BwO) Płaszczyzna intensywności, potencjalności; przeciwieństwo organizmu. 13. Organizacja organów Społeczne narzucanie funkcji ciału (praca, role, normy). 14. Intensywności Stopnie natężenia przepływów na ciele bez organów. 15. Edypalizacja Wtłaczanie pragnienia w schemat ojciec–matka–dziecko. 16. Kompleks Edypa Krytykowany jako narzędzie dyscyplinowania, nie opis natury. 17. Paralogizmy psychoanalizy Błędne założenia: pragnienie = brak, nieświadomość = teatr, rodzina = centrum. 18. Brak Fałszywa koncepcja pragnienia jako deficytu. 19. Superego Aparat winy i zakazu; maszyna paranoiczna. 20. Maszyna pierwotna Społeczeństwa klanowe; kodowanie przez tabu i rytuały. 21. Maszyna despotyczna (produkcja azjatycka) Państwo‑despota koduje wszystkie przepływy; centralizacja władzy. 22. Maszyna kapitalistyczna Dekodowanie przepływów i ich aksjomatyzacja; schizofreniczna dynamika. 23. Anty‑produkcja Siły blokujące przepływy: prawo, moralność, państwo, Edyp. 24. Schizofrenik jako proces Figura filozoficzna, nie kliniczna; symbol wolnego pragnienia. 25. Podmiot jako efekt produkcji „Ja” nie jest substancją — jest efektem działania maszyn. 26. Mikro‑faszyzm Faszyzm zaczyna się w pragnieniu jednostek, nie w państwie. 27. Makro‑faszyzm Instytucjonalna, polityczna forma faszyzmu. 28. Pragnienie rewolucyjne Pragnienie przepływu, nie władzy. 29. Pragnienie faszystowskie Pragnienie własnego podporządkowania. 30. Wielość Ontologia bez jedności; rzeczywistość jako sieć różnic. 31. Różnica bez negacji Różnica nie opiera się na sprzeczności (anty‑heglowskie). 32. Immanencja Brak transcendencji; wszystko dzieje się na jednej płaszczyźnie. 33. Maszyny semiotyczne Systemy znaków organizujące pragnienie. 34. Łańcuchy znaków Powiązania między znakami i przepływami pragnienia. 35. Schizoanaliza Alternatywa dla psychoanalizy; mapowanie przepływów zamiast interpretacji. 36. Produkcja społeczna vs. produkcja pragnienia Społeczeństwo i pragnienie są współ‑produktywne. 37. Kapitalizm jako maszyna schizofreniczna Uwalnia przepływy, by je natychmiast ujarzmić. 38. Granica kapitalizmu Kapitalizm zbliża się do własnej granicy, którą jest jego rozpad. 39. Pragnienie i polityka Każde pragnienie jest polityczne; nie ma neutralności. 40. Niefaszystowskie życie Idea Foucaulta: jak żyć bez mikro‑faszyzmów w sobie.
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na91 miesiąc temu
Człowiek jednowymiarowy Herbert Marcuse
Człowiek jednowymiarowy
Herbert Marcuse
Aktualne społeczeństwo wykształciło nową zasadę rzeczywistości tj. „zasadę wydajności”, która stała się nowym paradygmatem jaki kieruje wszelką społeczną aktywnością - stała konieczność zwiększania wydajności systemu jest przetwarzana i utrwalana w tym społeczeństwie niczym mantra, staje się najważniejszą kwestią w naszym życiu; politycy, wszechobecne reklamy, postacie ze świata rozrywki utrwalają w nas „fałszywe potrzeby” konsumpcyjne, presje bycia ciągle wydajniejszym a równocześnie konstytuują absurdalność aktualnego systemu. Cała ta irracjonalność obecnej organizacji doprowadziłaby prędko do jego autodestrukcji, gdyby nie jego wysoka efektywność (w jego własnym paradygmacie) tj. wydajności - ciągły wzrost wydajności i niekończące się wytwarzanie nowych potrzeb w umysłach obywateli stanowi podstawę tego cyrku. Tak przedstawia się świat w wizji Herberta Marcusego, świat jednowymiarowy, sprowadzony do ideologii systemowej i mimo że wiele tez w niej zawartych wydawało mi się bardzo trudnych lub przesadzonych w swojej dystopijności - to nie dało się odrzucić od siebie wrażenia wielkiej bliskości obrazu jaki przedstawił Marcuse, nie dało się nie odczuć przekonania, że jest to bolesna prawda o świecie. Według niego - społeczeństwo tak produktywne i tak zautomatyzowane jak nasze, już dawno byłoby gotowe na wkroczenie w nową erę, gdzie obowiązek pracy zostaje „zniesiony” a najbardziej pokrzywdzeni przez los mają jak przetrwać; kluczową kwestią do wprowadzenia tego porządku nie jest dalszy rozwój skupiony na wydajności tylko duchowa przemiana jaką będzie przeniesienie swojej uwagi z efektywności - na człowieka.
zygfryd1969 - awatar zygfryd1969
ocenił na71 rok temu
Kultura jako źródło cierpień Sigmund Freud
Kultura jako źródło cierpień
Sigmund Freud
Dwa eseje, pierwszy -Dyskomfort w kulturze. Hasło przewodnie eseju można ująć tak: Kultura (w szerszym pojęciu również cywilizacja) musi próbować wszystkiego, aby powstrzymać agresywne popędy człowieka. A ewolucję kultury Freud określa mianem „walki rodzaju ludzkiego o życie” Znalazłem tutaj zdanie, które dało mi naprawdę mocno do myślenia: Rzecz jest o metodach odpierania cierpienia spowodowanego niemożliwością zaspokojenia naszych popędów, potrzeb: W ekstremalnej formie człowiek zabija popędy – jak naucza wschodnia mądrość życiowa i jak praktykuje joga. Jeśli się to jednak powiedzie to dochodzi do rezygnacji z wszelkiej innej aktywności (złożenia życia w ofierze) i do odzyskania tyle, że w inny sposób jedynie szczęścia spokoju. Przyznaję, że rzuciło mi to zupełnie nowe światło na drogę medytacji i skupienia. Dalej też jest ciekawie, choć już nie aż tak: Inna technika odpierania cierpienia posługuje się przesunięciami libido (…) Najwięcej osiąga się wtedy, gdy umie się dostatecznie podwyższać zysk przyjemności czerpany z pracy psychicznej i intelektualnej. Taki rodzaj zaspokojenia staje się udziałem artysty w trakcie pracy twórczej, przy ucieleśnianiu tworu jego fantazji, czy analogiczny rodzaj zaspokojenia jakiego doznaje badacz rozwiązując problemy i poznając prawdę (…) Słabość tej metody polega na tym, że nie nadaje się do powszechnego użytku i jest dostępna tylko nielicznym, pisał Freud Wiele lat później Mihaly Csikszentmihaly ściśle określił ten stan pomiędzy satysfakcją a euforią wywołanym całkowitym oddaniem się jakieś czynności i nazwał go PRZEPŁYW (FLOW). Inną wielką ciekawostką tego eseju jest określenie przez Freuda – DOBRA I ZŁA – jako pojęć abstrakcyjnych narzuconych kulturowo, wow! Naprawdę warto! Drugi esej -Przyszłość pewnego złudzenia. Jego ozdobą jest rozkmina Mona Lizy. LEONARDO DA VINCI jak wiadomo, żył w epoce, w której autorytet kościoła zaczął ustępować miejsca autorytetowi starożytności. W epoce, która była świadkiem walki między nieokiełznaną zmysłowością a ponura ascezą. Leonarda fantazja o sępie (która według Freuda jest kluczem do jego wszystkich osiągnięć oraz niepowodzeń): „i otworzył mi usta ogonem, i kilkakroć uderzył nim w wargi”) Uśmiech Giocondy (model Mona Lizy – żona kupca) wzbudził w Leonardo wspomnienie o prawdziwej matce (tej z pierwszych lat dzieciństwa)) W uśmiechu Mona Lizy – Freud widzi najdoskonalsze przedstawienie przeciwieństw, które rządzą erotycznym życiem kobiety: rezerwy i kuszenia, pełnej oddania czułości, a także bezwzględnej i wyniszczającej mężczyznę jak kogoś obcego zmysłowości. Dalej kontynuuje Freud: Żadnemu artyście nie udało się wyrazić w ten sposób samej istoty kobiecości: połączenia tkliwości i zalotności, wstydliwości i skrytej namiętności, emanacji wewnętrznej – jedynie tę bowiem ujawnia z całej swej powściągliwej osobowości. Wola uwodzenia i omamiania, wdzięk podstępny i dobro. Leonardo udało się w uśmiechu Mony Lizy ukazać jego podwójny sens – zarówno obietnicę bezgranicznej czułości jak i złowieszczą groźbę. W początku swych lat pięćdziesiątych w okresie, gdy u mężczyzny libido nierzadko jeszcze, zdobywa się na energiczny skok w Leonardzie dokonała się nowa przemiana. Spotyka on kobietę, która budzi w nim wspomnienie szczęśliwego i zmysłowo ekstatycznego uśmiechu matki, a dzięki temu wspomnieniu odzyskuje on podnietę, która kierowała nim w początkach jego artystycznych prób, kiedy tworzył uśmiechające się kobiety. Teraz maluje Mona Lizę, Świętą Annę Samotrzeć i szereg tajemniczych obrazów, których postaci obdarza zagadkowym uśmiechem. Dzięki pomocy swych najstarszych popędów erotycznych Leonardo święci teraz triumf, raz jeszcze zwycięża zahamowanie w sztuce. Pozostawmy jednak filozoficzną zagadkę Mony Lizy nierozwiązaną. Te dwa eseje napisane w latach 1927 i 1930, a więc kawał czasu od powstania „Wstępu do psychoanalizy”.
tomollot - awatar tomollot
ocenił na93 lata temu
Esej o człowieku Ernst Cassirer
Esej o człowieku
Ernst Cassirer
No nie zrobił dobrego pierwszego wrażenia Cassirer. Uproszczona historia filozofii, religii, filologii, sztuki, historii i nauki. Gdzieś w tle nawraca nieuchronny temat symboli. Książka nie jest zła… ale też nic z goła nowego nie wnosi. ----------------------------------------------------- „Mamy tu nową, pośrednią odpowiedź na pytanie: „Czym jest człowiek?”. Człowiek – powiada się – jest stworzeniem ustawicznie poszukującym siebie – stworzeniem, które w każdej chwili życia musi badać i szczegółowo roztrząsać warunki swego istnienia. To rozpatrywanie, ta krytyczna postawa wobec ludzkiego życia stanowi o jego prawdziwej wartości. Sokrates powiada w Obronie: „Ja sam rozmawiam i własne i cudze zdania roztrząsam, a bezmyślnym życiem żyć człowiekowi nie warto”. Możemy wyłożyć w skrócie myśl Sokratesa, mówiąc, że określa on człowieka jako istotę, która potrafi dać rozumną odpowiedź na rozumne pytanie. W tym kręgu tkwi zarówno jego wiedza, jak i jego moralność. Człowiek staje się istotą „odpowiedzialną”, moralnym podmiotem, właśnie dzięki tej zasadniczej umiejętności udzielania odpowiedzi sobie i innym”. „ Żyć to walczyć z demonami w sercu i w głowie. Pisać to odprawiać sąd nad sobą”. H. Ibsen „Mądry człowiek jest kapłanem i sługą bogów”. Marek Aureliusz. „Nie jest niczym niezwykłym … dzięki porównywaniu myśli, które pewien autor wypowiada o swym przedmiocie, rozumieć go nawet lepiej, niż on sam siebie rozumiał, nie określiwszy dostatecznie swojego pojęcia i wskutek tego czasami mówiąc, a także myśląc coś wbrew własnej intencji.” Kant (o Platonie) „Daj mi punkt oparcia, a poruszę wszechświat”. Archimedes
Graven - awatar Graven
ocenił na63 lata temu

Cytaty z książki Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych

Więcej

(...) zwierzęta dzielą się na: a) należące do Cesarza, b) zabalsamowane, c) tresowane, d) prosięta, e) syreny, f) fantastyczne, g) bezpańskie psy, h) włączone do niniejszej klasyfikacji, i) miotające się jak szalone, j) niezliczone, k) narysowane cienkim pędzelkiem z wielbłądziego włosia, l) et cetera, m) które właśnie rozbiły wazon, n) które z daleka są podobne do much.

(...) zwierzęta dzielą się na: a) należące do Cesarza, b) zabalsamowane, c) tresowane, d) prosięta, e) syreny, f) fantastyczne, g) bezpański...

Rozwiń
Michel Foucault Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych. Tom 1 Zobacz więcej

Człowiek jest wynalazkiem, którego historia – jak bez trudu wykazała archeologia naszej myśli – jest krótka. A koniec, być może bliski. Gdyby ów układ znikł tak samo, jak się pojawił, gdyby wskutek jakiegoś wydarzenia, którego możemy co najwyżej przeczuwać możliwość, lecz którego formy i oznak jeszcze nie znamy, układ ten uległ zachwianiu – wówczas możemy założyć, że człowiek zniknie, niczym oblicze z piasku na brzegu morza.

Człowiek jest wynalazkiem, którego historia – jak bez trudu wykazała archeologia naszej myśli – jest krótka. A koniec, być może bliski. Gdyb...

Rozwiń
Michel Foucault Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych. Tom 1 Zobacz więcej

Źródłowość w człowieku – paradoksalnie – nie mówi o czasie jego narodzin, ani o pierwszym ośrodku krystalizacji doświadczeń; wiąże go natomiast z tym, co mieści się w innym czasie, i wyzwala w nim to, co nie jest mu współczesne; nieustannie, w ciągle ponawianym mnożeniu się, pokazuje, iż rzeczy zaczęły się wcześniej od niego i że z tego powodu nikt, czyje doświadczenie zostało w całości ustanowione i ograniczone przez owe rzeczy, nie zdoła określić źródła.

Źródłowość w człowieku – paradoksalnie – nie mówi o czasie jego narodzin, ani o pierwszym ośrodku krystalizacji doświadczeń; wiąże go natomi...

Rozwiń
Michel Foucault Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych. Tom 1 Zobacz więcej
Więcej