Anty-Edyp. Kapitalizm i schizofrenia

Okładka książki Anty-Edyp. Kapitalizm i schizofrenia
Gilles DeleuzeFélix Guattari Wydawnictwo: Krytyka Polityczna nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Capitalisme et schizophrénie. L'anti-Œdipe
Data wydania:
2017-04-01
Data 1. wyd. pol.:
2017-04-01
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365369826
Tłumacz:
Tomasz Kaszubski
Średnia ocen

                8,4 8,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Anty-Edyp. Kapitalizm i schizofrenia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Anty-Edyp. Kapitalizm i schizofrenia

Średnia ocen
8,4 / 10
50 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
563
388

Na półkach: , ,

Kapitalizm i schizofrenia, część I - „Anty‑Edyp” (1972) - radykalna krytyka psychoanalizy, jako lokaja kapitalistycznej supremacji okupującego nieświadomość, która przez system poczucia winy produkuje samonadzór dla "wyników" czyli zysków kapitału...

radykalna, wywrotowa, antypsychoanalityczna i antyautorytarna praca, której celem jest rozmontowanie tradycyjnego rozumienia nieświadomości, pragnienia, społeczeństwa i władzy - demaskująca Edypa jak strukturę władzy, jako narzędzie dyscyplinowania pragnienia...

celem, jest wytworzenie i/lub upodmiotowienie schizofrenika (schizola), figury filozoficznej, procesu, który rozbija nieproduktywne, niezyskowne kody, uwalnia swobodne przepływy pragnień oraz pokazuje działania poza sferą represji...

ergo
reichowskie uwolnienie zniewolonego podmiotu kapitalistycznej eksploatacji do schizola --vs-- freudowskie tłumienie podmiotu przez psychoanalizę oraz przejęcie jego pragnienia - narzędzie kapitalistycznej eksploatacji podmiotu...

kozetka redukująca nieświadomość do teatru rodzinnego - trójkąt "ojciec–matka–dziecko", wytwarzająca Edypa, którego podmiotowe pragnienie zamienia się w brak, poddaje się społecznej kontroli i staje się podmaszyną kapitalistycznej maszyny produkującej akumulację...

areną zmagań jest nieświadomość, fabryka, działająca poprzez maszyny pragnienia, przepływy, powierzchnie zapisu, kodowanie i dekodowanie oraz deterytorializację i reterytorializację...

ratunkiem jest schizoanaliza - analiza przepływów pragnienia w ich realnym, materialnym działaniu...

książka opisuje również historię społeczeństw jako historię organizacji pragnienia:

- od maszyny pierwotnej (społeczeństwa klanowe, trybalne), gdzie kodowania przepływów modelowane było przez przez tabu, rytuały, ziemię...

- przez maszynę despotyczną (produkcja azjatycka), gdzie państwo‑despota koduje wszystko (totalnie): pracę, ziemię, pragnienie, w której to władca staje się „powierzchnią zapisu” - źródłem i celem aktywności ludzkiej...

- aż do maszyny kapitalistycznej, która dekoduje przepływy, czyli rozbija dawne kody i koduje swoje, aksjomatyzuje je, tworząc rynek, pieniądz, pracę najemną, etc...

kapitalizm tworzy schizofreniczne napięcie - uwalnia pragnienie i natychmiast je ujarzmia, instrumentalizuje na dla swej akumulacji...

***

istotne kategorie:

1. Maszyny pragnienia
Pragnienie działa jak maszyna: łączy elementy, produkuje przepływy, nie jest brakiem.

2. Produkcja pragnienia
Nieświadomość produkuje realne efekty — nie symbole, nie interpretacje.

3. Nieświadomość jako fabryka
Przeciwieństwo freudowskiego „teatru”. Produkcja zamiast reprezentacji.

4. Maszyna społeczna
Każde społeczeństwo organizuje pragnienie poprzez kody, prawa i instytucje.

5. Powierzchnia zapisu
Miejsce, gdzie społeczeństwo „pisze” swoje kody: ziemia, ciało władcy, pieniądz.

6. Przepływy (flows)
Strumienie pracy, pieniędzy, ludzi, pragnienia — podstawowy materiał społeczny.

7. Kodowanie
Nadawanie formy przepływom: tabu, prawo, rytuał, struktury rodzinne.

8. Dekodowanie
Kapitalizm rozbija dawne kody i uwalnia przepływy.

9. Aksjomatyzacja
Zamiast kodów — elastyczne reguły rynku: ceny, popyt, podaż.

10. Deterytorializacja
Wyrywanie elementów z ich dotychczasowego kontekstu (np. praca z ziemi).

11. Reterytorializacja
Nowe osadzenie po deterytorializacji (np. nacjonalizm jako reakcja).

12. Ciało bez organów (BwO)
Płaszczyzna intensywności, potencjalności; przeciwieństwo organizmu.

13. Organizacja organów
Społeczne narzucanie funkcji ciału (praca, role, normy).

14. Intensywności
Stopnie natężenia przepływów na ciele bez organów.

15. Edypalizacja
Wtłaczanie pragnienia w schemat ojciec–matka–dziecko.

16. Kompleks Edypa
Krytykowany jako narzędzie dyscyplinowania, nie opis natury.

17. Paralogizmy psychoanalizy
Błędne założenia: pragnienie = brak, nieświadomość = teatr, rodzina = centrum.

18. Brak
Fałszywa koncepcja pragnienia jako deficytu.

19. Superego
Aparat winy i zakazu; maszyna paranoiczna.

20. Maszyna pierwotna
Społeczeństwa klanowe; kodowanie przez tabu i rytuały.

21. Maszyna despotyczna (produkcja azjatycka)
Państwo‑despota koduje wszystkie przepływy; centralizacja władzy.

22. Maszyna kapitalistyczna
Dekodowanie przepływów i ich aksjomatyzacja; schizofreniczna dynamika.

23. Anty‑produkcja
Siły blokujące przepływy: prawo, moralność, państwo, Edyp.

24. Schizofrenik jako proces
Figura filozoficzna, nie kliniczna; symbol wolnego pragnienia.

25. Podmiot jako efekt produkcji
„Ja” nie jest substancją — jest efektem działania maszyn.

26. Mikro‑faszyzm
Faszyzm zaczyna się w pragnieniu jednostek, nie w państwie.

27. Makro‑faszyzm
Instytucjonalna, polityczna forma faszyzmu.

28. Pragnienie rewolucyjne
Pragnienie przepływu, nie władzy.

29. Pragnienie faszystowskie
Pragnienie własnego podporządkowania.

30. Wielość
Ontologia bez jedności; rzeczywistość jako sieć różnic.

31. Różnica bez negacji
Różnica nie opiera się na sprzeczności (anty‑heglowskie).

32. Immanencja
Brak transcendencji; wszystko dzieje się na jednej płaszczyźnie.

33. Maszyny semiotyczne
Systemy znaków organizujące pragnienie.

34. Łańcuchy znaków
Powiązania między znakami i przepływami pragnienia.

35. Schizoanaliza
Alternatywa dla psychoanalizy; mapowanie przepływów zamiast interpretacji.

36. Produkcja społeczna vs. produkcja pragnienia
Społeczeństwo i pragnienie są współ‑produktywne.

37. Kapitalizm jako maszyna schizofreniczna
Uwalnia przepływy, by je natychmiast ujarzmić.

38. Granica kapitalizmu
Kapitalizm zbliża się do własnej granicy, którą jest jego rozpad.

39. Pragnienie i polityka
Każde pragnienie jest polityczne; nie ma neutralności.

40. Niefaszystowskie życie
Idea Foucaulta: jak żyć bez mikro‑faszyzmów w sobie.

Kapitalizm i schizofrenia, część I - „Anty‑Edyp” (1972) - radykalna krytyka psychoanalizy, jako lokaja kapitalistycznej supremacji okupującego nieświadomość, która przez system poczucia winy produkuje samonadzór dla "wyników" czyli zysków kapitału...

radykalna, wywrotowa, antypsychoanalityczna i antyautorytarna praca, której celem jest rozmontowanie tradycyjnego rozumienia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

733 użytkowników ma tytuł Anty-Edyp. Kapitalizm i schizofrenia na półkach głównych
  • 650
  • 63
  • 20
64 użytkowników ma tytuł Anty-Edyp. Kapitalizm i schizofrenia na półkach dodatkowych
  • 30
  • 11
  • 10
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Anty-Edyp. Kapitalizm i schizofrenia

Inne książki autora

Gilles Deleuze
Gilles Deleuze
Jeden z najbardziej wpływowych filozofów drugiej połowy XX wieku. Profesor Uniwersytetu Paris VIII. Jest często utożsamiany z nie-Heglowską „filozofią różnicy”, która przypomina myśl Jacques’a Derridy. Jednak Deleuzjanska inspiracja płynęła bardziej od Nietzschego aniżeli Heideggera, i jego metoda nie jest dekonstrukcją. Deleuze napisał wiele oryginalnych prac w obrębie francuskiej powojennej filozofii odnośnie do postaci historycznych, takich jak Hume, Kant, Bergson, Leibniz i Spinoza, zanim zaproponował własną wysoce skomplikowaną i interdyscyplinarną koncepcję obrazu myśli, którą nazwał 'empiryzmem transcendentalnym', przedstawionym w Różnicy i powtórzeniu oraz Logice sensu. Zaraz potem nawiązał kontakt z radykalnym psychoanalitykiem Feliksem Guattarim, we współpracy z którym napisał cztery prace w ciągu następnych dwóch dekad, poczynając od francuskiego bestsellera z 1972 roku L'Anti-Oedipe, który ugruntował ich pozycje, Mille Plateaux oraz Co to jest filozofia?, bestseller w 1991. Przed i pomiędzy współpracą z Guattarim, Deleuze pisał liczne studia estetyczne, takie jak wpływowe książki o Prouście, Baconie, o kinie, a także studium o Foucaulcie, jego serdecznym znajomym i sprzymierzeńcu. Od 1969 roku był wykładowcą na Ósmym Uniwersytecie Paryskim (Vincennes/St Denis), gdzie pracował do emerytury w 1987. W listopadzie 1995 roku, niezdolny do żadnej twórczej pracy na skutek postępującej choroby układu oddechowego, odebrał sobie życie wyskakując z okna apartamentu w Paryżu. W wielu wspomnieniach był określany jako ostatni wielki filozof francuski. Kariera Deleuze'a sięga roku 1945, chociaż pozostawał nieznany aż do 1962 kiedy ukazała się publikacja Nietzsche i filozofia, a jego twórczość pozostawała poza zasięgiem świata anglojęzycznego aż do początków lat dziewięćdziesiątych, kiedy zostały przetłumaczone jego ważniejsze indywidualne dzieła. Myśl Deleuze'a nie przystaje do żadnej oficjalnej doktryny teoretycznej, nawet jeśli niektóre idee przywodzą na myśl dekonstrukcję czy postmodernizm. Pomimo długotrwałej znajomości z Jeanem-François Lyotardem, Deleuze nie interesował się takimi zagadnieniami, jak myśl postmodernistyczna, koniec historii albo upadek metafizyki. Pomimo wieloletniej przyjaźni i poparcia ze strony Foucaulta Deleuze nie przyjął praktyki metody empirycznego studiowania dyskursów historycznych, które okazały się bardzo wpływowe w obrębie nowego historyzmu, jak i innych podejść krytycznych. Zamiast tego, jego uwaga całkowicie skupiła się na wytrwałym i systematycznym projekcie odnowy samej filozofii, rozumianej jako sztuka kreowania koncepcji aniżeli logicznej kalkulacji, legitymizowania nauki, czy doktryny odzwierciedlania rzeczywistości. Jego dzieło jest zawsze afirmatywne nawet kiedy podejmuje się krytyki i nigdy nie uprzywilejowuje żadnego modelu myślowego na dłuższą metę, np. tekstualnego modelu dekonstrukcji.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Społeczeństwo spektaklu oraz rozważania o społeczeństwie spektaklu Guy Debord
Społeczeństwo spektaklu oraz rozważania o społeczeństwie spektaklu
Guy Debord
Społeczeństwo spektaklu i Rozważania o społeczeństwie spektaklu to już klasyk marksistowskiej literatury i anty konsumpcjonizmu. Tytułowy zwrot stał się częścią słownika wszelkiej maści publicystów, z prawa i z lewa. Po przeczytaniu lektury, ciężko jednak nie odczuć że większość użyć słownikowych nie ma żadnego odniesienia do oryginału i reprodukuje dominujący porządek - coś czego autor był świadomy już w latach 80 w Rozważaniach. Istne samospełniające się proroctwo. Jako książka zarówno Społeczeństwo, jak i Rozważania są zbiorem wręcz aforystycznych tez. Odbiorze pomaga fakt, że autor potrafi ubrać skomplikowane w "stosunkowo" łatwy język. Mimo potencjalnie odstraszającej radykalności, nie da się nie zgodzić przynajmniej w części kwestii z autorem. Ta bezkompromisowość jest literacką formą autentyczności w czasach nie-autentycznych. Ciągłe kryzysy (które w Rozważaniach początki diagnozował Debord), redukcja podmiotowości do konsumpcji, komercjalizacja pozostałości naszych marzeń. Debord po prostu jest autorem na nasze czasy. Wnioski francuza są depresyjne, negujące jakąkolwiek możliwość zmiany obowiązującego modelu społecznej reprodukcji porządku. W tym sensie ciężko się to po prostu czyta i nie ukrywam, nie najlepiej się czułem po odłożeniu książki. Jednak moje odczucia nie powinny negować faktu, że mowa jest o genialnym myślicielu i jego lektura nie była czasem straconym dla mnie (tym bardziej że alternatywą była siedmiogodzinna jazda pociągiem, spędzona na prawie zobowiązaniowym, heh). Debord powinno się czytać. Jeżeli nie w celu konceptualizacji nowych alternatyw, to chociaż żeby zrozumieć wymiernie swoje zniewolenie i nie pozostawać ślepym na oczywiste.
Adrian Czapka - awatar Adrian Czapka
oceniła na 8 3 lata temu
Symulakry i symulacja Jean Baudrillard
Symulakry i symulacja
Jean Baudrillard
dziś widzimy to bardzo dobrze - współczesny świat nie jest już zbudowany na relacji między rzeczywistością a jej reprezentacją, żyjemy w epoce symulakrów - znaków, które nie odnoszą się do niczego realnego - oraz symulacji, czyli procesów wytwarzania „rzeczywistości”, która zastępuje tę prawdziwą... symulakry to kopie bez oryginału. Znaki, obrazy, narracje, które nie reprezentują rzeczywistości, tylko ją zastępują... ... a całość ma miejsce w trzech historycznych porządkach symulakrów: 1) epoka fałszerstwa (renesans), gdzie kopie naśladują rzeczywistość, 2) epoka produkcji (rewolucja przemysłowa), gdzie kopie są masowe, ale nadal odnoszą się do oryginału, 3) wreszcie, epoka symulacji (XX/XXI w.), gdzie kopie nie mają oryginału, tutaj symulacja zastępuje rzeczywistość... i wywołuje eg. choroby psychiczne... tak więc, żyjemy w hiperrzeczywistości, stanie w którym znaki są ważniejsze niż rzeczy, media tworzą wydarzenia, polityka staje się spektaklem, kultura staje się autoparodią, prawda i fałsz tracą znaczenie... otóż - nie żyjemy już w świecie, lecz w jego symulacji.... autor przewidział kulturę internetu, media społecznościowe, deepfakes, influencerów, politykę jako performance (postpolitykę a nawet postpostpolitykę), informację jako symulację - informację jako insynuację.... *** wspomniano o książce: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/48239/kraksa
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na 9 30 dni temu
Erotyzm Georges Bataille
Erotyzm
Georges Bataille
Fascynująca lektura, ale też bardzo intymna bo odwołująca się do tego czego najbardziej się boimy (ale też paradoksalnie, chcemy). W oparciu o standardowy dialektyczny model Hegla, Bataille tworzy filozoficzny model erotyzmu oparty na transgresji i przekraczaniu ludzkiej subiektywności. Odwołując się do socjologii, filozofii i antropologii przedstawia nam kulturę i zakazy jako u podstawy irracjonalne popędy. Najlepszym przykładem jest taboo wokół zabijania, od którego są historycznie wyjątki (jak ludzkie i zwierzęce ofiary czy wojny). Ustanowienie zakazu, jak i jego przekroczenie to unikalne cechy ludzkie. Jakkolwiek przekroczenie go wynika z naszej "zwierzęcej części", to podtrzymuje on nadal go i wzmacnia. Żadne inne zwierzę nie jest do tego zdolne. Podobnie jest w przypadku stosunku seksualnego i miłości (erotyzmu ciał i serc). Jakkolwiek stosunki seksualne i zawieranie relacji intymnych nie jest ekskluzywnie cechą ludzką, to destabilizacja podmiotu wywołana tymi działaniami już tak. Pragnienie prezentuje nam się tutaj jako siła która jest podstawą samego życia. Bezużyteczna, stale się afirmująca i negująca (przez narodziny i śmierć) doprowadza nas wręcz do autodestrukcji. Pozostaje jeszcze omówić kwestię sacrum (tu: boskości). Wiara religijna jest też erotyzmem, o tyle ile przekształca zwierzęce pragnienie powagą aktu. Stąd wynika transgresyjność pierwotnego chrześcijaństwa, jego zniknięcie oraz ostateczna krytyka Bataille'a. I ciężko mi ukryć że cała lektura była niesamowicie mistycznym doświadczeniem. Bataille pisze stosunkowo jasno, bardzo powoli wykładając swoją koncepcję i nie sposób się od niej oderwać. Dostajemy ogromną ilość odniesień bibliograficznych. Ciężko nie odnieść jego przemyśleń do naszych intymnych relacji z religią w którą wierzymy, do ukochanej osoby z którą spędzamy swoje dni czy do naszych stosunków seksualnych. Ta estetyczna antropologia jest niesamowicie pociągającym poglądem, który tylko jest wzmocniony przez kolejne książki o ekonomii libidalnej. Filozof uchwycił to co najbardziej pierwotne w nas i umieścił w szerszym kontekście tego bardzo specyficznego 'materializmu bazy'. Nie znaczy to że jest to książka bez wad. Część druga nie jest tak dobra jak pierwsza, zdarzają się powtórzenia. Zdarzają się zdania rozciągnięte niepotrzebnie i wielokrotnie złożone. Jednak ze względu na to jaki wpływ miała ta książka na mnie jako osobę, na moje postrzeganie erotyzmu i seksualności, ciężko mi wystawić niższą ocenę. Dla osób, do których nie trafia taka argumentacja (albo tego nie czują) - polecam ocenę obniżyć o jeden punkt (8/10). I tak jest to lektura bardzo warta uwagi, jeżeli czasami nierówna.
Adrian Czapka - awatar Adrian Czapka
oceniła na 9 4 lata temu
Nietzsche Gilles Deleuze
Nietzsche
Gilles Deleuze
Dosyć ciekawa interpretacja Deleuza, chociaż wolę swoją [patrz niedokończoną recenzje Woli Mocy z konta Artur Gordon do którego utraciłem dostęp]. Jednak przykra ta filozofia. Ale bycie przykrym nie może być argumentem przeciwko niej, czy poznanie najbardziej prawdziwe nie powinno być najbardziej nieludzkie (a więc przykre dla człowieka) gdyż ludzkie oznacza nadal nieobiektywne? Na tym problemie zasadza się wiele współczesnej filozofii odkąd w obliczu postępu nauk nie wierzymy już w platońską koherencję prawdy, szczęścia, dobra.. [powrót do Platona to był może dobry jako rozpaczliwa reakcja intelektualistów na wojnę światową czyli z celu praktycznego tj. nieprawdziwego. Jeżeli wiara daje szczęście to jest największym argumentem przeciwko niej tzn. ogłupia bo gdyby nie dawała szczęścia nie wierzyłoby się. Jeśli ktoś wierzy mimo męki z powodu wiary, mimo zwierzęcego instynktu samozachowawczego no to wtedy prędzej jest to coś warte! Zizek słusznie zauważa jak szczęście jest bardzo konformistyczną kategorią i w gruncie rzeczy ideologiczną, nie dotyka ono istoty rzeczy bo też w szczęściu rzecz nie występuje nawet jako problem. I tam chyba przytacza jak naukowcy byli gotowi cierpieć narażać się na promieniowanie itd.] więc wracając Np. poznanie naukowe a i to jest za mało obiektywne bo obracamy się nadal po powierzchni zjawisk w arcyludzkich kategoriach Kanta. Mówiono o antropomorfizmie w starożytnych religiach, okazało się że ten tkwi jeszcze w liczbie a więc i w jedności rzeczy, obiekcie, linii, kształcie, punkcie, ciele opisywanym przez fizykę i związku kauzalnym, właściwości.. Kategorie naukowe to dalsza specyfikacja utajonej samowiedzy. Kategorie logiczne są rzutowane i samopotwierdzane empiryczną praktyką (czyją? To pytanie na czasie. A różne są zmieniające się praktyki i dlaczego ma chodzić właśnie o praktykę), trzeba by jeszcze dowodu którego nie ma na zgodność porządku ontologicznego i logicznego, w innym przypadku zarzut o nielogiczności pozostaje pustosłowiem może robiącym wrażenie na głupkach jak to często obserwujemy w dyskusjach. Zlitujmy się już dla klasyfikacji nauk humanistycznych! A Kant konsekwentnie odczytany neguje poznanie obiektywne o tyle że wówczas to co nazywamy obiektem jest już konstruowane a to co istnieje faktycznie jest stawaniem się jakichś x na które my nakładamy kategorie i formy wedle percepcji naszej która w najlepszym dla tej sprawy wypadku o tyle jest nazywana obiektywną o ile jest musem organizmu o ile ten znowu ma być nazywany ludzkim.. te kategorie też się stopniowo stawały i ginęły, mógłby istnieć zawsze inny i lepszy rozum, my odczytujemy siebie, idea powraca z innobytu. Siebie czyli to co żeśmy Bóg wie jak długo wcześniej wkładali w rzeczy "świat logicznym bo żeśmy go zlogizowali". Kto ma inny organizm ten odczytuje trochę inaczej i nie myli się w tym.. A choćby filozof zginął "z powodu swojej filozofii" [A bywało tak od Sokratesa po Mainlandera] to nie udowadnia mu braku racji; lub takoż organizmowi który nie przeżył i nie wykształcił naszego "czystego rozumu". Same kategorie Kanta jako ich opis też są skrystalizowaniem napięć [psychologicznych, historycznych?] schematyzowaniem relacji sił, nie tyle formami poznania w ogóle co maskami pewnych konfiguracji woli. Woli czego? Oto prawda, praktyka i świat rzeczywisty czyli głównie organizm ludzki i stosunki produkcji poddawane zwrotnie wzmocnieniu przez nadbudowę gwoli oszczędności energetycznej [Ekonomia poznawcza jednostki. Energetyka kognitywna.] aby znowu lepiej w nich funkcjonować skoro trzeba i taki jest świat realny. Swoją drogą do rozważenia jest na ile adaptacyjne heurystyki ewolucyjne są elementem nadbudowy. Filozofia jest niepraktyczna? Ale tylko ona może zdemaskować, czym de facto jest praktyka. A że rzecz poddawana dysekcji nie wygląda zwykle dobrze.. [co już pragmatycznie rozpoznali stoicy czyniąc z rozkładu rzeczy mechanizm obronny] To myślenie nieekonomiczne par excellence bo rynkowo i nerwowo zarazem, to myślenie nieutowarowione. Nie jest godne myślenia traktowanie go tylko jako instrumentu innego, filozofia przywraca mu godność: myśleniem dla niego samego, myśleniem siebie samego. Ta godność jest raczej tylko konstruktem służącym pewnym formom życia: kontemplacyjnego, quasi ascetycznego. Czy każdy etos nie jest maską? Czy za każdym pojęciem nie kryje się morfologia woli mocy? Z każdej rzeczy doprowadzonej konsekwentnie do końca swoim własnym kryterium wyłania się sprzeczność która była tam od początku, oto logika heglowska. Czy skłonność do wychodzenia z iluzji typu Ciorana, do doprowadzania do końca sprzeczności: sama nie jest wolą mocy? Bo wola nicości jest formą woli mocy. Samo myślenie w procesie też okazuje się czym innym niż się wydawało. Kto myśli abstrakcyjnie? Czy nie ten kto mówi jakby mówił truizmy o rzeczach świata samego natomiast naprawdę jest powodowany określoną praktyką? Czy nie ten kto abstrakcyjnie abstrahuje od reszty rzeczy mówiąc o konkretnej rzeczy która nie istnieje bez pozostałych rzeczy o których nie mówi? Czym jest twoja praktyka i instrumentalny rozum? Prawda codzienna i naukowa jest najbardziej abstrakcyjna. Koniecznie abstrahuje, wiele musi nie wiedzieć i wiele nie widzieć. Czasami krajobraz się załamuje. W niezwyczajnych przypadkach porządki przesuwają się i widzimy rozwidlające się szczeliny istnienia, które jednak już tam były (musiały tam już być bo teraz jesteśmy obiektywni). W większej skali dzieje się to w nauce patrz np. Kuhna struktura rewolucji naukowych? Wówczas zmienia się paradygmat jako aktualna prawda i historia się kończy. Mówi się popularnie że "sztuka tworzy a nauka odkrywa". Równie dobrze a właściwie a fortiori wobec roszczeń nauki należy powiedzieć: sztuka wywodzi się z tego, co w organizmie twórcy idiosynkratyczne, zaś nauka z takiej podstawy badania tj. metafizyki myślenia która jest podścieliskiem do zarazem uznania organizmu badacza za przynajmniej człowieka w ogóle a ta specyfikacja oczywiście idzie dużo dalej zarazem równolegle wycinając fragmenty które nie poddają się jego urzeczowieniu [produkcja faktów]. Mogę percypować tyle ile jeszcze nacisku wytrzyma moje oko, nerw, komórka i neuron.. I zwykle długo przedtem powstrzymujemy poznanie przeświadczeni o słuszności, coś innego niż myślenie tutaj "subtelnie" nakierowuje na określone tory. To dlatego nadczłowiek miał być obdarzony "wielkim zdrowiem". A neuron i oko ludzkie samo jest jeszcze przedstawieniem neuronu i oka ludzkiego widzianym przez siatkę kategorii i form naoczności. Tak więc można rozpocząć rozpoznanie tej matrycy rudymentarnej metafizyki której się już tak nie nazywa tj. metafizyki nauki. Skoro to podścielisko jest przynajmniej "stałe" to czynimy pewne postępy [z punktu widzenia kryterium naukowego które nie ma już dalej uzasadnienia.] w naszym fragmencie bytowym i udoskonalając nasze wytwory poprzez ich samozwrotne poznawanie. Od jakiego błędu się nie zacznie, idąc gdzieś dojdziemy: do momentu kiedy następuje ściana. Wówczas zmieniamy błąd na inny, lepiej dostosowany w relacji do organizmu który go wymusza. Jednak możemy zrobić taki błąd, w wyniku którego dalej już nie pójdziemy; albo wcale nie móc zacząć iść, albo iść w kółko do momentu przypadku pierwszego i drugiego, albo iść i nie natrafić jeszcze na ścianę do momentu.. co nie jest również gwarantem wiedzy, a metaforyka a la dialektyka jest ograniczonym ludzkim symbolem, ale sceptycyzm znowu sam siebie znosi. Swoją drogą rzeczywiście można krytycznie bo z rezerwą do teleologii ująć metafizykę Hegla w ten sposób: pozytywne i negatywne to ruch od ściany do ściany zaś syntezująca negacja negacji jest chodem - krokiem który daje przejście ale nie wyjście z korytarza: nie przechodzimy od pojęć do bytu, znane nie staje się czymś poznanym. Pojęcia mówią tylko o ogólnym a istnieje chyba tylko poszczególne, ale jedność to także kategoria syntetyczna a priori. Dynamika dialektyczna pozostaje ale bez jej ontologicznego roszczenia. W każdym momencie poznania otwiera się jakaś nieskończoność od której można iść dalej wzdłuż lub zatrzymać się i zagłębić w ten jeden punkt. Czy jest tu przejście od poznania do uzasadnionego, logicznego działania? [Co uzasadnia doktrynalny woluntaryzm. Jednak oczywiście przy każdym działaniu które nie jest bardzo proste trzeba stosować modele sytuacji jako podpórki inaczej w ogóle się nie da kiedy stworzyliśmy sobie takie nienaturalne środowisko] Zaś podręczniki naukowe mechanicznie oddzielają genezę od rzeczy. Wracając w tej książce za mało też filozofii nauki i opozycji wobec dialektyki heglowskiej czego więcej znajdziemy jak się zdaje w trudno dostępnej pracy również Deleuza "Nietzsche i filozofia". Trochę za mało ontologii. Deleuze wpisuje się w nurt renesansu Nietzschego w filozofii francuskiej (Foucault, Derrida, Lyotard, Klossowski, Bataille, na doczepkę Camus. Niektórzy z nich analizowali też filozoficznie Markiza De Sade patrz. Klossowskiego "Sade mój bliźni"). Tutaj ciekawa również reinterpretacja wiecznego powrotu jako "mechanizmu selektywnego", wydaje się to bardziej spójne niż dosłowny powrót tego samego. Dobry przyczynek do psychologii. Kontrapunkt: najszpetniejszy człowiek który zabił Boga w Zaratustrze [zemsta na świadku] i postacie Dostojewskiego [człowiek z podziemia, Smierdiakow, Rodia]. "doprowadzałem do ostatecznego kresu to, czego wy nawet nie śmieliście doprowadzać do połowy" notuje Dostojewski w swojej największej wiwisekcji. Wierzono w szczęście jako potwierdzenie prawdy, myśliciel postnietzscheański opiera się raczej rozpoznaniu przeciwnemu. Jak sądzę zarysowałem tutaj także obronę filozofii współcześnie.
Artur  Gordon_Pym - awatar Artur Gordon_Pym
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Przygodność, ironia i solidarność Richard Rorty
Przygodność, ironia i solidarność
Richard Rorty
Przygodność, ironia i solidarność to trzy główne pojęcia, które poddaje refleksji w swojej książce Richard Rorty i które pomagają mu w wypracowaniu kluczowej dla jego filozofii koncepcji "liberalnej ironistki". Jak rozwija te pojęcia i kim jest tajemnicza "liberalna ironistka"? Przygodność to dla Rorty'ego przede wszystkim cecha języka, którego kształt jest zawsze wynikiem rozwoju historycznego. Ironia jest tym, co pozwala dostrzec, że słownik jakim dysponuje się w danym momencie, nie jest dany raz na zawsze, lecz ciągle podlega przemianom. Jest także, jakby powiedział Stanisław Barańczak, nieufnością. Ciągłym kwestionowaniem zastanych kategorii i pojęć, co pozwala uniknąć okrucieństwa popełnianego w imię wielkich idei. Prowadzi to do specyficznie rozumianego poczucia solidarności - przekonania, że właśnie okrucieństwo jest najgorszą rzeczą której się dopuszczamy, a jednocześnie wszyscy jesteśmy na nie podatni. "Liberalna ironistka" (Rorty respektuje zastrzeżenia feministek co do przewagi form męskich w literaturze i wprowadza formę żeńską) jest kimś, kto łączy te trzy idee zarówno w swoich projektach prywatnych jak i publicznych, rozdzielając je jednak od siebie. Książkę Rorty'ego można by uznać za podręcznikowy przykład krytyki tradycji filozoficznej. Amerykański myśliciel, ukształtowany przez tradycję analityczną, sięga jednak po filozofów kontynentalnych, co jest swoistym ewenementem. Bierze na warsztat Nietzschego, Heideggera i Derridę, a więc tych, którzy równie krytycznie odnosili się do zachodniej metafizyki. Interpretuje także dzieła Prousta, Nabokova i Orwella, ponieważ podziela przekonanie, że w XX wieku to powieść przejęła dużo zadań filozofii. Aspiracje Rorty'ego są skromne. Pokazać, że kategorie, jakimi się posługujemy opisując świat, nigdy nie są ostateczne i nigdy nie oddają jego istoty. Być co do nich sceptycznym, jednocześnie zauważając, że liberalne idee, takie jak wolność słowa, czy równouprawnienie płci, znacząco poprawiły sytuację gatunku ludzkiego i z tego powodu warto za nimi podążać.
Mateusz Rosicki - awatar Mateusz Rosicki
ocenił na 6 9 lat temu
Kondycja ponowoczesna Jean-François Lyotard
Kondycja ponowoczesna
Jean-François Lyotard
definicja, swoisty manifest postmodernizmu [dwie opowieści: 1) wolnościowa, 2) spekulatywna oraz usunięcia podmiotu i zastąpienie przedmiotem], analiza przemian wiedzy, nauki i kultury w epoce, którą Lyotard nazywa ponowoczesnością - raport dla rządu Quebecu o stanie wiedzy we współczesnych społeczeństwach... ["Poniższy tekst powstał pod wpływem zewnętrznych okoliczności. Jest to raport dotyczący wiedzy w najbardziej rozwiniętych społeczeństwach, przedstawiony Radzie Uniwersytetów przy rządzie Quebecu, na prośbę jej przewodniczącego. Za łaskawą zgodę na opublikowanie go we Francji wyrażam mu niniejszym podziękowanie."] wielkie opowieści, które kiedyś legitymizowały wiedzę i działanie, np. Oświecenie, postęp, emancypacja, marksizm, chrześcijaństwo, nauka jako droga do prawdy - tracą swoją moc... dość ponure konstatacje (przewidywania), dot. ponowoczesności (i jej filozofii skuteczności) jako czasu nieufności wobec wielkich narracji (metanarracji) - w założeniu demokratyzujących, w praktyce chaotyzujących do stopnia - "każdy mas swoją prawdę, któż zawiera w swojej opowieści" (vide konstelacje Benjamina i Adorno)... postmodernizm oznacza nieufność wobec metanarracji - współczesność przestała wierzyć w opowieści typu: „Nauka prowadzi do prawdy i postępu ludzkości” „Historia zmierza do emancypacji” „Rozum wyzwoli człowieka” „Kapitalizm/marksizm jest koniecznym etapem rozwoju”, etc. nauka traci swój monopol na prawdę - może się przebijać ze swoja prawdą na podst. gier językowych (Wittgenstein - wiedza nie jest jednorodna, składa się z wielu praktyk językowych: naukowych, artystycznych, politycznych, codziennych - wartość wiedzy mierzy się wydajnością, nie prawdą) *** "Nasza hipoteza robocza głosi, że wiedza zmienia swój status równocześnie z wkraczaniem społeczeństw w epokę zwaną postindustrialną, a kultur w epokę zwaną ponowoczesną. Ten proces rozpoczął się przynajmniej od końca lat pięćdziesiątych, które oznaczają dla Europy zakończenie jej odbudowy. Jest bardziej lub mniej gwałtowny w zależności od kraju, a w danym kraju w zależności od dziedziny życia — stąd ogólna dysharmonia, nie ułatwiająca skonstruowania obrazu całości." "Nauka od początku stoi w konflikcie z narracją. Narracja, według kryteriów nauki, w przeważającej części jawi się jako bajka. Ale nauka, jeśli nie ogranicza się do wypowiadania użytecznych prawidłowości i szuka prawdy, musi uprawomocniać swoje reguły gry. Dlatego też uprawia odnoszący się do jej własnego statusu dyskurs uprawomocniający, zwany filozofią. Kiedy ów metadyskurs ucieka się wprost do takiej czy innej wielkiej narracji, jak dialektyka Ducha, hermeneutyka sensu, emancypacja podmiotu myślącego lub pracującego, rozwój bogactwa, to naukę, która odwołuje się do nich, aby siebie uprawomocnić, będziemy nazywali "nowoczesną". Tak oto na przykład, reguła konsensusu między nadawcą i odbiorcą wypowiedzi prawdziwościowej będzie do przyjęcia, jeśli wpisuje się w perspektywę możliwej jedności umysłów rozumnych: była to narracja Oświecenia, kiedy bohater wiedzy pracował w imię celu etyczno-politycznego, to jest powszechnego pokoju. Na przykładzie tym widać, że uprawomocniając wiedzę przez metanarrację, która implikuje filozofię historii, dochodzi się do pytania o prawomocność instytucji rządzących więziami społecznymi — bo instytucje te również domagają się uprawomocnienia. Sprawiedliwość, z tych samych powodów co prawda, odwołuje się zatem do wielkiej narracji." "Merkantylizacja wiedzy nie będzie bowiem mogła pozostawić nietkniętym przywileju, który nowoczesne państwa zachowywały i nadal zachowują w dziedzinie wytwarzania i rozpowszechniania informacji. Idea, że informacja należy do tego "mózgu" czy tego "ducha" społeczeństwa, którym jest państwo, ulegnie przedawnieniu w miarę, jak wzmacniać się będzie zasada przeciwna, zgodnie z którą społeczeństwo istnieje i rozwija się tylko wtedy, gdy krążące w nim komunikaty są bogate w informacje i łatwe do rozszyfrowania. Państwo zaczniejawić sięjako czynnik zaciemnienia i "szumu" dla ideologii "przejrzystości" komunikacyjnej, która idzie w parze z komercjalizacją wiedzy. Istnieje ryzyko, że pod tym właśnie kątem z nową ostrością stanie problem stosunków między instancjami ekonomicznymi i państwowymi." *** agonistyka (grecki agon – współzawodnictwo w polis, igrzyskach, retoryce, tragedii) - realistyczny model demokracji, który zakłada pluralizm wartości, walkę o interpretacje i znaczenia, nieusuwalność konfliktu, przekształcanie wrogów w przeciwników, instytucje, które kanalizują konflikt zamiast go tłumić... agonistyka nie udaje, że konflikt zniknie, ale uczy, jak z nim żyć... ma ona zapobiegać tłumieniu konfliktu, który prowadzi do jego powrotu w formie populizmu, ekstremizmu i przemocy (Mouffe)... w praktyce: - debata publiczna, w której strony uznają się nawzajem (legitymizacja sporu) - polityka tożsamości jako walka o uznanie (nie da się jej rozwiązać, można ją tylko instytucjonalizować) - Media pluralistyczne (nie jedna „prawda”, lecz wiele narracji) - parlament jako arena konfliktu (nie miejsce „zgody narodowej”, lecz kontrolowanej walki) https://lubimyczytac.pl/ksiazka/253311/agonistyka-polityczne-myslenie-o-swiecie *** Lyotard urodził się w 1924 r. w Paryżu. Ukończył studia filozoficzne, następnie pracował jako nauczyciel licealny w Constantine w Algierii. Wśród jego planów życiowych, jak podaje w swej autobiografii, było wstąpienie do zakonu dominikanów, a także pragnienie zrealizowania się jako malarz lub historyk, co jednocześnie wyznacza zakres jego zainteresowań. W czasie drugiej wojny światowej w sierpniu 1944 r. wziął udział jako sanitariusz w walkach z Niemcami w Paryżu. Jego poglądy początkowo związane były z radykalną lewicą marksistowską, określał siebie wówczas jako komunistę. Do 1966 r. był aktywnym działaczem i teoretykiem lewicującej grupy o nazwie Socialisme ou Barbarie, następnie – Pouvoir Ouvrier. W latach sześćdziesiątych rozpoczął pracę w uczelniach paryskich, w Sorbonie, Nanterre oraz Vincennes. W 1971 r. uzyskał stopień naukowy doktora. Od połowy lat osiemdziesiątych pracował jako profesor w Collège Internationale de Philosophie, a od 1986 r. był wykładowcą uczelnianym w Irvine w Stanach Zjednoczonych. W 1979 r. wydał głośną książkę La condition postmoderne. Rapport sur le savoir (Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wiedzy), która przyniosła mu światowy rozgłos. https://zpe.gov.pl/a/przeczytaj/D1DxlQmqy *** lektura rozszerzająca: Postmodernizm dla dzieci. Korespondencja 1982-1985 https://lubimyczytac.pl/ksiazka/94319/postmodernizm-dla-dzieci-korespondencja-1982-1985
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na 8 15 dni temu
Z genealogii moralności Friedrich Nietzsche
Z genealogii moralności
Friedrich Nietzsche
trzy rozprawy przewartościowujące (prawie) wszystkie wartości: - "dobro" i "zło" źródłami moralności są: . moralność panów (arystokratyczna, afirmująca siebie), . moralność niewolników (resentyment, odwrócenie wartości), „dobry” pierwotnie znaczył: silny, szlachetny, twórczy a „zły” to niski, pospolity, bierny... chrześcijaństwo natomiast to triumf moralności niewolników... - "winę", "złe sumienie" pojęcia winy i odpowiedzialności wywodzą się z relacji wierzyciel-dłużnik, „złe sumienie” to instynkty agresji odwrócone do wewnątrz, gdy człowiek nie może ich wyładować na zewnątrz, zaś moralność ascetyczna to po prostu tresura człowieka przeciwko sobie... - "ascezę" i jej "ideały" ideał ascetyczny reprezentuje kapłan, moralista, uczony i są to narzędzia panowania nad słabszymi, tak więc ascetyzm nie jest „duchowością”, lecz techniką panowania... filozof przyszłości ma przekroczyć ascetyczne wartości i stworzyć nowe... *** " W ten sposób odrzuca filozof małżeństwo, wraz z tem, coby do niego nakłonić mogło, małżeństwo jako przeszkodę i fatalne zrządzenie na jego drodze do optimum. Któryż wielki filozof był dotąd żonatym? Heraklit, Platon, Kartezyusz , Spinoza, Leibnitz, Kant, Schopenhauer - nie byli nimi. Co więcej, nie można ich sobie nawet jako żonatych wyobrazić . Żonaty filozof należy d o komedyi , to moje twierdzenie. A ów wyjątek Sokrates - złośliwy Sokrates ożenił się, zda się, ironice, jedynie by tego właśnie twierdzenia dowieść." "Filozofa poznaje się po tem, że schodzi z drogi trzem błyszczącym i głośnym rzeczom: sławie, książętom i kobietom; przez co jeszcze nie powiedziano, że one do niego nie przychodzą." "Posłuchajcie tylko dźwięku ducha, gdy mówi: każdy duch ma swój dźwięk, kocha swój dźwięk Ten tam na przykład to z pewnością agitator, to znaczy pusta głowa, pusty garnek." “Dość mało w końcu żądają ci filozofowie. Ich hasłem jest »kto posiada, jest posiadany«.” *** Francuski filozof Gilles Deleuze uznał Genealogię moralności za „najbardziej systematyczną książkę Nietzschego”1 - osąd tym bardziej pochlebny, gdy się zważy, iż została napisana zaledwie w dwadzieścia dni (od 10 do 30 lipca 1887). Dzieło powstało - zdaniem samego twórcy - jako odpowiedź na pracę przyjaciela Nietzschego, Paula Rée, Der Ursprung der moralischen Empfindungen (O pocho dzeniu uczuć moralnych), wydaną w 1877 r. W przeciwieństwie do poprzedniego, pokrewnego tematycznie Jenseits von Gut und Böse (Poza dobrem i złem), nie stanowi ono zbioru tak ulubionych przez Nietzschego form aforystycznych, niewiele tu również poezji. Genealogia moralności, w której autor podejmuje próbę wydobycia na jaw „prawd bardzo niemiłych”, składa się z trzech rozpraw powiązanych tematycznie, a jej zasadnicza wartość polega w głównej mierze na symetrii, formie oraz doskonałej syntezie Nietzscheańskiej myśli, stanowiącej najbardziej udany przykład krytyki od czasów Kanta. Rozprawa pierwsza traktuje o „psychologii chrześcijaństwa”, jego narodzinach z ducha ressentiment, o moralności stadnej zbuntowanych niewolników, o mentalności człowieka podłego, której uprzednio Nietzsche poświęcił sporo miejsca w Jenseits von Gut und Böse. Rozprawa druga przedstawia psychologię sumienia, o którym Nietzsche powiada nam, iż nie jest bynajmniej żadnym „głosem Boga w człowieku”4, lecz jedynie instynktem okrucieństwa skierowanym wstecz, instynktem, który nie może wyładowywać się na zewnątrz. Rozprawa trzecia traktuje o kapłanie i jego ideale ascetycznym, ideale chrześcijańskim, leżącym u podłoża europejskiej kultury i cywilizacji. https://dn790008.ca.archive.org/0/items/AdamGajlewiczZGenealogiiMoralnosciFryderykNietzschePolishTranslation/Adam%20Gajlewicz%20Z%20genealogii%20moralnosci%20Fryderyk%20Nietzsche%20%28Polish%20Translation%29.pdf
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na 8 23 dni temu
Człowiek jednowymiarowy Herbert Marcuse
Człowiek jednowymiarowy
Herbert Marcuse
Aktualne społeczeństwo wykształciło nową zasadę rzeczywistości tj. „zasadę wydajności”, która stała się nowym paradygmatem jaki kieruje wszelką społeczną aktywnością - stała konieczność zwiększania wydajności systemu jest przetwarzana i utrwalana w tym społeczeństwie niczym mantra, staje się najważniejszą kwestią w naszym życiu; politycy, wszechobecne reklamy, postacie ze świata rozrywki utrwalają w nas „fałszywe potrzeby” konsumpcyjne, presje bycia ciągle wydajniejszym a równocześnie konstytuują absurdalność aktualnego systemu. Cała ta irracjonalność obecnej organizacji doprowadziłaby prędko do jego autodestrukcji, gdyby nie jego wysoka efektywność (w jego własnym paradygmacie) tj. wydajności - ciągły wzrost wydajności i niekończące się wytwarzanie nowych potrzeb w umysłach obywateli stanowi podstawę tego cyrku. Tak przedstawia się świat w wizji Herberta Marcusego, świat jednowymiarowy, sprowadzony do ideologii systemowej i mimo że wiele tez w niej zawartych wydawało mi się bardzo trudnych lub przesadzonych w swojej dystopijności - to nie dało się odrzucić od siebie wrażenia wielkiej bliskości obrazu jaki przedstawił Marcuse, nie dało się nie odczuć przekonania, że jest to bolesna prawda o świecie. Według niego - społeczeństwo tak produktywne i tak zautomatyzowane jak nasze, już dawno byłoby gotowe na wkroczenie w nową erę, gdzie obowiązek pracy zostaje „zniesiony” a najbardziej pokrzywdzeni przez los mają jak przetrwać; kluczową kwestią do wprowadzenia tego porządku nie jest dalszy rozwój skupiony na wydajności tylko duchowa przemiana jaką będzie przeniesienie swojej uwagi z efektywności - na człowieka.
zygfryd1969 - awatar zygfryd1969
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Anty-Edyp. Kapitalizm i schizofrenia

Więcej
Gilles Deleuze Anty-Edyp. Kapitalizm i schizofrenia Zobacz więcej
Gilles Deleuze Anty-Edyp. Kapitalizm i schizofrenia Zobacz więcej
Gilles Deleuze Anty-Edyp. Kapitalizm i schizofrenia Zobacz więcej
Więcej