rozwińzwiń

wsie, animalia, miscellanea

Okładka książki wsie, animalia, miscellanea autora Maciej Bobula, 9788364530708
Okładka książki wsie, animalia, miscellanea
Maciej Bobula Wydawnictwo: Fundacja Duży Format poezja
50 str. 50 min.
Kategoria:
poezja
Format:
papier
Data wydania:
2018-10-21
Data 1. wyd. pol.:
2018-10-21
Liczba stron:
50
Czas czytania
50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364530708
Średnia ocen

6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup wsie, animalia, miscellanea w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki wsie, animalia, miscellanea

Średnia ocen
6,4 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce wsie, animalia, miscellanea

avatar
30
24

Na półkach: ,

Wiersze o wsi, która nie jest idealizowana, która jest prawdziwa z całym swoim uporem. Dostrzeganie niuansów funkcjonowania i absurdów działania.

Wiersze o wsi, która nie jest idealizowana, która jest prawdziwa z całym swoim uporem. Dostrzeganie niuansów funkcjonowania i absurdów działania.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1595
508

Na półkach:

Maciej Bobula pisze wierszem o polskiej wsi jak nikt inny i nie jest to wieś spokojna ani wesoła. Dobre warszatowo, przewrotne i nawet czasem zabawne poezje.

Maciej Bobula pisze wierszem o polskiej wsi jak nikt inny i nie jest to wieś spokojna ani wesoła. Dobre warszatowo, przewrotne i nawet czasem zabawne poezje.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
82
55

Na półkach: ,

Bobola to poeta plastyczny jego teksty wydają się nieraz być formaliną która tworzy obrazy. Tomik doceniam za to że nie brak tam eksperymentów jak i poważnych tematów. Bobola zaczyna od problemu niedoceniania żywotności zwierząt by poprzez przyjaźń z nimi przejść do cukierkowo hyper-popowej relacji z nimi. Maciej w części o Wsiach staje się Maćkiem który kluczy między lokalnymi pijakami filozofami i zachwyca się wiejska przyrodą puzniej natomiast jest Maciejem tego już średnio da się zrozumieć to ekolog pogrążony w pompatycznym mówieniu tego do świata. Jego pompatyczne wypowiedzi mają jednak gracje w której nie widzę amerykańskiej nachalności. Poetę tego stosunkowo łatwo można zrozumieć przy czym można bawić się stylistycznie wraz z nim. Ten tomik pokazuje młodych w przystępny sposób dla starych, za to młodzi napewno mogą się utożsamić. Ps. Wydanie jest obłędne!

Bobola to poeta plastyczny jego teksty wydają się nieraz być formaliną która tworzy obrazy. Tomik doceniam za to że nie brak tam eksperymentów jak i poważnych tematów. Bobola zaczyna od problemu niedoceniania żywotności zwierząt by poprzez przyjaźń z nimi przejść do cukierkowo hyper-popowej relacji z nimi. Maciej w części o Wsiach staje się Maćkiem który kluczy między...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

42 użytkowników ma tytuł wsie, animalia, miscellanea na półkach głównych
  • 29
  • 13
22 użytkowników ma tytuł wsie, animalia, miscellanea na półkach dodatkowych
  • 5
  • 5
  • 5
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki wsie, animalia, miscellanea

Inne książki autora

Okładka książki Warchlaki na dyskotece: BLACK METAL Aleksandra Basak, Maciej Bobula, Ewa Ciałowicz, Ernesto Gonzales, Wojciech Gunia, Rafa Janko, Tomasz Kaczkowski, Cat Kaczmarek, Maciej Kamuda, Justyna Konopka, Kosiara, Kosmiczna ekspedycja kube, Jacek Kuziemski, Jerzy Łanuszewski, Leszczyk, Igor Myszkiewicz, Piotr Nowacki, Jakub Oleksów, Maciej Pałka, Karol Patoła, Mateusz Piątkowski, Beata Pytko, Mateusz Siemion, Robert Sienicki, Adam Święcki, Łukasz Traczuk, Przemysław Wideł, Mateusz Wiśniewski
Ocena 6,8
Warchlaki na dyskotece: BLACK METAL Aleksandra Basak, Maciej Bobula, Ewa Ciałowicz, Ernesto Gonzales, Wojciech Gunia, Rafa Janko, Tomasz Kaczkowski, Cat Kaczmarek, Maciej Kamuda, Justyna Konopka, Kosiara, Kosmiczna ekspedycja kube, Jacek Kuziemski, Jerzy Łanuszewski, Leszczyk, Igor Myszkiewicz, Piotr Nowacki, Jakub Oleksów, Maciej Pałka, Karol Patoła, Mateusz Piątkowski, Beata Pytko, Mateusz Siemion, Robert Sienicki, Adam Święcki, Łukasz Traczuk, Przemysław Wideł, Mateusz Wiśniewski

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Chyba na pewno Jakub Pszoniak
Chyba na pewno
Jakub Pszoniak
W swoim tomiku Pszoniak opowiada nam historię swojego rodzinnego Bytomia, brudnego, mrocznego i wypełnionego miejskimi legendami na miarę czarnej wołgi. Poezja wyrasta z kopalń, pomników, po prostu, śląskiego miasta. Ze Ślązakami jakoś tak jest, że czują się wyjątkowo związani ze światem, z którego pochodzą i Pszoniak tego stereotypu nie łamie – wręcz przeciwnie – czerpie z niego pełnymi garściami. Czy jednak oprócz miasta jest u Pszoniak coś jeszcze? Chyba na pewno wisi pomiędzy czymś. Tytuł wskazuje, że między wątpliwością, a pewnością, ale też między ruchem, a stagnacją. Autor chwyta Górny Śląsk w szpony poezji i pokazuje, że zawsze, z każdej strony zostają okruszki ludzi, którzy nie chcą iść w danym kierunku, czego śląskie aglomeracje zdają się być doskonałym przykładem. Pszoniak przedstawia przemijanie, ale nie romantyczne, a namacalne – upadające kopalnie, które przekształcają się w muzea, aby nie zniknąć w zapomnieniu i nie przemienić się w legendę. Wracając do samego tytułu, wydaje się on ciekawy nie tyko ze względu na to wyżej wspomniane zawieszenie, ale też na samą grę słów. Niech pierwszy rzuci kamieniem, ten, który nie powiedział „chyba na pewno”, kiedy chciał w coś wierzyć, mieć jakąś pewność dla siebie i innych, a jednak jedyne co miał to przeczucie, zupełnie niewytłumaczalne i nieuchwytne. Jakby tym tomem Pszoniak chciał złapać obecną sytuację i wpompować ją w wersy, aby móc wskazać rzeczywiste źródło swojego „na pewno”. W wierszach Pszoniaka czuć moc ziemi, która jest równocześnie metaforyczna (krzyk kamienia z dna, zapadanie się miasta, pod którym drążą kopalnię) i zupełnie realna (pieniądz, który płynie czarną rzeką z kopalni). Czy nie jest tak, że każdy widzi odrobinę magii w górnikach, którzy słysząc ten krzyk, to wołanie i zawodzenie ziemi, schodzą w dół, niżej niż my, zwykli ludzie, możemy to sobie wyobrazić, zmieniając pozornie zwykły kamień w ciepło, prąd i pieniądze? I niech ich święta Barbara ma w opiece, choć dba tylko o nich, a nie całe miasto. Wiersze wydają się harmonijne, na pierwszy rzut oka niezbyt ciężkie, a jednak wypełnione odwołaniami i inspiracjami tymi, którzy przecierali już szlak przed Pszoniakiem – Białoszewski, Kopyt, a gdzieś nieco dalej Czechowicz, Peiper, Tuwim. Jak jednak nie czerpać z tego nieco dalej, z dwudziestolecia międzywojennego, kiedy tak wyraźnie łączy międzywojniaków i Ślązaków maszyna, pęd, dźwięki postępu wygrzebanego z ziemi (bo skądinąd metal na maszyny i węgiel?). I tutaj znowu mamy dwoistość, z jednej strony Pszoniak, który idzie po swoje wydeptanym poetyckim tunelem, a drugiej jest Górny Śląsk, który chcąc nie chcąc warszawieje. Właśnie w niuansach ukazuje się talent Pszoniaka, który pokazuje świat dwojaki, ale nie wprost – każe nam się go doszukiwać. Śląsk u Pszoniaka pachnie dymem, jest brudny, szaro-czarny, przemija, zmienia się, zniekształca nie bacząc na swoich mieszkańców, ale czy nie jest tak, że cały świat teraz tak wygląda? W ten świat wdziera się strach przed nieuniknioną zmianą, która z każdą zapowiedzią ma przynieść klęskę, a jednak wciąż istniejemy, palimy papierosy i węgiel, a świat jakoś się nami nie przejmuje.
dagloboelo - awatar dagloboelo
ocenił na75 lat temu
Santarém Elizabeth Bishop
Santarém
Elizabeth Bishop
Elizabeth Bishop. Panteon poezji amerykańskiej, a przez to światowej, tak to już jest. Tłumaczenie Andrzeja Sosnowskiego, także z panteonu, póki co tylko polskiego, ale kto wie, co przyszłość przyniesie. I posłowie Sosnowskiego. Bardzo ciekawe, przeczytać należy, jak sądzę, PRZED lekturą wierszy, zostaniemy naprowadzeni na ten sposób obrazowania i na zamierzenia autorki (słynne "co poetka chciała powiedzieć"). Mam wrażenie, że posłowie w dużym stopniu odnosi się do własnej twórczości poetyckiej tłumacza, i to w formie (swego rodzaju chaos, drganie myśli, acz bez wprowadzania czytelnika w konfuzję - swoją drogą, jakie to różne od idealnego uporządkowania idei u Jarniewicza),ale też na sposób widzenia świata u Bishop zwraca uwagę. Tyle że nie umiem się do końca zgodzić z autorem posłowia. Uważa się EB za poetkę konfesyjną, przynajmniej z tego nurtu czerpiącą, a mnie się jej wiersze wydają wręcz antykonfesyjne! Zamiast odsłaniania swojego wnętrza, swoich przeżyć, znajdujemy tu zasłanianie, i to wieloma zasłonami, wszystkiego, co mogłoby być osobiste. Poetka daje nam długie, piękne, chwilami porywające opisy miejsc, czasem w ludźmi jako ich elementami, właśnie po to, żeby swoje osobiste ukryć. Wg Sosnowskiego Bishop dąży do zdobycia jakiejś wiedzy o... miejscu? o naturze świata? naturze ludzkiej?, jednak i on przyznaje "o żadnej wiedzy nie może być mowy, bo nawet wyraz "jest" przestaje cokolwiek znaczyć. Co prawda zakończenie wiersza "Przy rybaczówkach" jakieś objawienie zdaje się przywoływać, ale czy rzeczywiście tak jest? To zdecydowanie bardzo piękna poezja, do czytania spokojnego, smakowania i obserwowania, jak się autorka wije wyślizgując się z łap czytelniczej analizy. W wierszu "Koniec marca" dostajemy szczegóły widoku rozpościerającego się przez oczami narratorki, a tych szczegółów jest dużo i coraz więcej (łącznie z uwagą o przepisie na gotowane karczochy),żeby opóźnić, tak myślę, i rozmyć fragment o jej nastroju i jej pragnieniach w tamtej chwili, nader ogólnie potraktowanych. Tym niemniej cienie igrające z lwem słońca, które je zachodzi od tyłu - cudowny obraz. I "Santarém", wiersz do wielokrotnego czytania, pejzażowy i przykuwający uwagę, nawet nieco otwarty, nie wprost, ale jednak. Zadziwiające spotkanie literackie. Warte przeżycia, namysłu i powracania doń od czasu do czasu.
Mario - awatar Mario
ocenił na82 lata temu
Robodramy w zieleniakach Patryk Kosenda
Robodramy w zieleniakach
Patryk Kosenda
Zdecydowanie najlepszy debiut ubiegłego roku. Kosenda już na wstępie przytacza cytat z filmu Kuso, który został określony jako najobrzydliwszy film świata, pełen abstrakcji, niesmacznych analogii, humoru. Dla mnie była to świetna wskazówka, aby na moment wynieś się poza to co znam, pozwolić sobie na pełną abstrakcję pełną absurdu i nie analizować, dać się poprowadzić - trochę jak w tańcu. Kosenda potrafi zrobić ogromne wrażenie swoimi umiejętnościami stylistycznymi, zabawą słowem, analogiami do bajek i życia codziennego. Czasem, jak w Kosmo, mamy do czynienia z "niesmacznymi" połączeniami niewinności z perwersją, ale to jedynie część czegoś większego. W tym całym słowotoku możemy odnaleźć naprawdę mocny przekaz, nie raz uderzy w nas fraza, dzięki której się zatrzymamy. Czy jest to coś nowego? NIe do końca. Kojarzy mi się to trochę z bodźcami, z jakimi mamy do czynienia na co dzień. Np. z mnóstwem banerów reklamowych, ale w pewnym momencie zauważymy ciekawą kreację, którą zapamiętamy. Myślę, że Kosenda sprytnie przemyca mechanizmy dzisiejszego świata i przekłada je na język pisany. Na uwagę zasługuję również narracja, gdzie raz mamy do czynienia z wodzirejem, innym razem z "ziomkiem z bloku". Kreacje narracji są wręcz świetnym wcieleniem aktorskim poety. Kosenda udowadnia, że przy poezji można się bawić. Można żartem opowiedzieć na serio. Nie wiem jedynie, jak jego treści będą odnajdywać się za x lat kiedy wiersze skupiają się stricte na tu i teraz, w większości przynajmniej. Mam jednak wrażenie, że Kosenda odnajdzie swój sposób. :)
Maria Czekańska - awatar Maria Czekańska
oceniła na106 lat temu

Cytaty z książki wsie, animalia, miscellanea

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki wsie, animalia, miscellanea