Rękawica Nieskończoności

Okładka książki Rękawica Nieskończoności autora Ron Lim, George Pérez, Jim Starlin, 9788328126862
Okładka książki Rękawica Nieskończoności
Ron LimGeorge Pérez Wydawnictwo: Egmont Polska Seria: Marvel Classic komiksy
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Seria:
Marvel Classic
Tytuł oryginału:
Thanos Quest #1-2, The Infinity Gauntlet #1-6
Data wydania:
2018-12-05
Data 1. wyd. pol.:
2018-12-05
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328126862
Tłumacz:
Dariusz Stańczyk
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rękawica Nieskończoności w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rękawica Nieskończoności

Średnia ocen
8,0 / 10
133 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Rękawica Nieskończoności

avatar
329
117

Na półkach:

Absolutna klasyka lat 90. Must read dla każdego fana komiksów. Miejscami historia może być niezrozumiała bez szerszego kontekstu, który był w innych komiksach. Świetna kreska Rona Lina. Jak to bywa w takich wielkich kosmicznych sagach o walce z nieskończona siłą to najtrudniejsza rzeczą jest napisanie wiarygodnego zakończenia. Tutaj udało się to 6/10, ale to już do oceny dla każdego.

Absolutna klasyka lat 90. Must read dla każdego fana komiksów. Miejscami historia może być niezrozumiała bez szerszego kontekstu, który był w innych komiksach. Świetna kreska Rona Lina. Jak to bywa w takich wielkich kosmicznych sagach o walce z nieskończona siłą to najtrudniejsza rzeczą jest napisanie wiarygodnego zakończenia. Tutaj udało się to 6/10, ale to już do oceny...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
322
318

Na półkach:

Oczywiście, są też inne postacie, mniej lub bardziej ważne, ale stanowią właściwie tło dla tych dwóch panów. Mamy jakieś intergalaktyczne bóstwa, podróbkę Aquamana, cameo zalicza nawet Alf – ale historia sprowadza się do Thanosa i Warlocka. Czyta się to szybko, czyta się to z ciekawością, akcji jest co niemiara (niektóre rysunki robią spore wrażenie nawet dzisiaj) i jedynym zgrzytem, poza wspomnianymi naiwnymi wątkami, jest akt trzeci. Rozumiem intencje, nie pochwalam wykonania.

Jeśli ja – osoba, która nie znosi takich tego typu eventów – nie dość, że dobrze się bawiłem, to jeszcze czerpałem sporo radości z lektury tego komiksu, to to chyba znaczy, że Rękawica Nieskończoności bezsprzecznie zasługuje na swój status kultowości. Przede mną kolejne dwie części trylogii – Wojna Nieskończoności oraz Krucjata Nieskończoności, choć obawiam się, że mogą jednak Rękawicy nie dorównać. Czas pokaże!

Więcej przeczytasz tutaj: https://popkulturowcy.pl/2021/05/17/rekawica-nieskonczonosci-recenzja-komiksu-thanos-kontra-reszta-swiata/

Oczywiście, są też inne postacie, mniej lub bardziej ważne, ale stanowią właściwie tło dla tych dwóch panów. Mamy jakieś intergalaktyczne bóstwa, podróbkę Aquamana, cameo zalicza nawet Alf – ale historia sprowadza się do Thanosa i Warlocka. Czyta się to szybko, czyta się to z ciekawością, akcji jest co niemiara (niektóre rysunki robią spore wrażenie nawet dzisiaj) i jedynym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
499
84

Na półkach:

Nie wiem czy to nie najlepszy cross over Marvela. Spójny, logiczny, świetnie narysowany przez Rona Lima i George’a Pereza. No i przedwszystkim że świetnie napisanym antagonistą.

Nie wiem czy to nie najlepszy cross over Marvela. Spójny, logiczny, świetnie narysowany przez Rona Lima i George’a Pereza. No i przedwszystkim że świetnie napisanym antagonistą.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

194 użytkowników ma tytuł Rękawica Nieskończoności na półkach głównych
  • 153
  • 41
100 użytkowników ma tytuł Rękawica Nieskończoności na półkach dodatkowych
  • 47
  • 17
  • 11
  • 9
  • 6
  • 5
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Rękawica Nieskończoności

Inne książki autora

Okładka książki Thunderbolts Epic Collection. Redemption Mark Bagley, Kurt Busiek, Fabian Nicieza, George Pérez, Patch Zircher
Ocena 0,0
Thunderbolts Epic Collection. Redemption Mark Bagley, Kurt Busiek, Fabian Nicieza, George Pérez, Patch Zircher
Okładka książki Marvel Two-in-One Epic Collection. Project Pegasus Jerry Bingham, John Byrne, Mark Gruenwald, Ralph Macchio, George Pérez, Ron Wilson
Ocena 0,0
Marvel Two-in-One Epic Collection. Project Pegasus Jerry Bingham, John Byrne, Mark Gruenwald, Ralph Macchio, George Pérez, Ron Wilson
Okładka książki Liga Sprawiedliwości: Kryzys na Nowej Genesis Gerry Conway, Dick Dillin, George Pérez
Ocena 5,7
Liga Sprawiedliwości: Kryzys na Nowej Genesis Gerry Conway, Dick Dillin, George Pérez
Okładka książki Silver Surfer Epic Collection. Into the Outer Void Claudio Castellini, Scot Eaton, Tom Grindberg, Ron Marz, George Pérez
Ocena 0,0
Silver Surfer Epic Collection. Into the Outer Void Claudio Castellini, Scot Eaton, Tom Grindberg, Ron Marz, George Pérez
Okładka książki Guardians of the Galaxy Epic Collection. Quest for the Shield Mark Gruenwald, George Pérez, Jim Shooter, Jim Valentino, David Wenzel
Ocena 0,0
Guardians of the Galaxy Epic Collection. Quest for the Shield Mark Gruenwald, George Pérez, Jim Shooter, Jim Valentino, David Wenzel
Okładka książki Vigilante: Samozwańczy Stróż Prawa Jim Baikie, Alan Moore, Don Newton, Chuck Patton, George Pérez, Keith Pollard, Marv Wolfman
Ocena 6,1
Vigilante: Samozwańczy Stróż Prawa Jim Baikie, Alan Moore, Don Newton, Chuck Patton, George Pérez, Keith Pollard, Marv Wolfman
Okładka książki Nowi Młodzi Tytani: Terminator i Trygon George Pérez, Romeo Tanghal, Marv Wolfman
Ocena 6,3
Nowi Młodzi Tytani: Terminator i Trygon George Pérez, Romeo Tanghal, Marv Wolfman

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Moon Knight: W noc Cullen Bunn
Moon Knight: W noc
Cullen Bunn German Peralta
Zakończenie wspaniałej trylogii opowiadającej o ciekawym i niejednoznacznym bohaterze. Rzecz, która obrazuje, jak jest to świetny komiks (i ogółem cała seria),to fakt, że zmiana scenarzysty oraz ilustratora, z części na część, zupełnie nie jest znaczna i dostrzegalna. Co może oznaczać, że pomysł na całą opowieść został prześwietnie rozplanowany, a do czynienia mamy przecież z mocno spójną historią o pewnym, bardzo skomplikowanym bohaterze. Magia. Co prawda, trzecia część historii o Moon Knightcie, w porównaniu do dwóch poprzednich, traci lekko na historii, która dla mnie jest mniej angażująca (bardziej to zbiór opowiadań z Moon Knightem w roli głównej),niż przedstawiona w częściach poprzednich, jednak nadal jest to wspaniała opowieść z przepiękną kreską, stanowiąca dobrą realizację wspaniałego pomysłu. Komiks porusza wiele dwuznacznych zagadnień i wchodzi w dość skomplikowany umysł Marca Spectora oraz pokazuje motywacje rządzące Konshu. Czegoś mi w nich zabrakło, by bardziej te historie były dla mnie zaskakujące, choć w niektórych aspektach, ta powieść graficzna to istne arcydzieło, jak każda z części tej historii. Pozostaje mi polecić całą serię, dawno nie widziałam tak wspaniałych ilustracji, świetnie ujętych w różne kadry i tekst, który nie wyjaśniając nic mówi wszystko. W trakcie czytania/przeglądania komiksu bawiłam się przednio, a moje wyobrażenie artystyczne w pełni zostało zaspokojone.
LosingHope - awatar LosingHope
ocenił na72 lata temu
Tajne wojny Esad Ribić
Tajne wojny
Esad Ribić Jonathan Hickman Paul Renaud
Avengers Tajne Wojny, czyli na tzw. papierze, wielkie podsumowanie i swego rodzaju koniec jednego Multiversum Marvela, a początek drugiego… Odłóżmy jednak, opisy albumu zawarte na stronach Egmontu i skupmy się na rzeczywistej wartości i jakości omawianego albumu… Omawianą pozycję, najlepiej dla mnie opisuje twierdzenie „z dużej chmury, mały deszcz”. Jedyne, co dla mnie było naprawdę dobre i ciekawe w omawianej pozycji, to „bitewny świat”, w którym toczy się akcja omawianej historii. Bardzo fajnym zabiegiem było umieszczenie na 2 stronach albumu, mapy wspomnianego świata. Wspomniane graficzne przedstawienie bitewnego światu docenią szczególnie ci, którzy czytali pozostałe poboczne historie, osadzone w „Bitewnym świecie”. Ja czytałem do tej pory „Tajne Wojny: Wojna Domowa” oraz "Staruszek Logan: Strefy wojny" i dzięki wspomnianej mapie mniej więcej wiem, jakie miejsce odwiedził wspomniany staruszek… Niestety wspomniany koncept to najlepszy element omawianego albumu… Niestety informacji o tym, jak funkcjonuje Bitewny Świat, sprawdzają się do najważniejszych aspektów związanych z funkcjonowania takich tworów, jak państwo itp. czyli, kto sprawuje władzę sądową, jakie są służby porządkowe oraz z jaki mi problemami zmaga się dany twór społeczno-gospodarczy, zabrakło mi trochę bardziej szczegółowych niuansów… No ale przechodząc do fabuły, to nie jest ona ani mega ciekawą, ani zaskakująca… Zakończenie to w ogóle… Komiks skończyłem czytać parę dni temu i do dziś zastanawiam się, co w tym finale się wydarzyło, w sensie, na czym polegał kulminacyjny moment, może i jestem zbyt tępy… Sposób, w jaki Reed Richards naprawił to, co zostało zepsute/zniszczone… No po prostu myślałem, że chwycę się za głowę. Najgorsze jest to, że ten finał był zapowiadany jako coś, co trudno Sobie będzie wyobrazić. Miały nam opaść szczęki itp… No ale ja np. osobiście nie czułem ani przez chwilę czytania omawianej pozycji, że jest to dzieło godne wielkiego komiksowego eventu. Po prostu crossover, jakich wielu, a nie wielkie zakończenie Multiversum istniejącego od 1961 r. do 2015. Mówię, gdyby ten komiks traktować jak każdy inny event, to chyba dałbym komiksowi 7/10. No ale to miał być swego rodzaju wielki zapowiadany przez kilkanaście wcześniejszych opowieści koniec pewnej epoki… Jakby tego było mało, komiks mi się bardzo szybko przeczytało, co trochę dziwne jak na jego grubość (czytałem znacznie cięższe albumy)… Moja ostateczna ocena to 6/10. Tajne Imperium to jest event komiksowy! Na, ale o nim w innej opinii… Być może na moją ocena jest taka, a nie inna, gdyż czytałem omawiany komiks i serie Hackmana dopiero teraz wiele lat po jej wydaniu… kiedy w Polsce wyszła już masa komiksów, nie tylko z serii Marvel Now, ale i z Marvel Fresh, a więc miałem jako taką wiedzę na temat tego, co później się wydarzy w świecie Marvela.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na62 lata temu
Moon Knight: Z martwych Warren Ellis
Moon Knight: Z martwych
Warren Ellis Declan Shalvey
PAN KNIGHT Warren Ellis – no ten gość umie, jak mało kto. A jak coś robi, to robi tak, jak chce i ile chce. Szczególnie w superhero, do którego zagląda często, ale na krótko. Dłuższych runów w tych ramach w zasadzie prawie nie miewa, siada do jakiejś serii, bo ma pomysł (albo może dobrze płacą),machnie cztery zeszyty („Thor”),sześć („Iron Man: Extremis”),czasem kilkanaście („Batman”, „Astonishing X-Men”),a czasem jeden. I tyle. No i dobrze, bo dzięki temu nie rozmienia się na drobne, serwuje samo gęste i konkret. I tak zrobił z Moon Knightem. Otworzył nową serię z nim, napisał sześć zeszytów i oddał to w ręce innych. I te jego pierwsze sześć zeszytów to po polsku mamy dwa razy, w różnych wydaniach, pozostałe już tylko raz. Tych pozostałych nie czytałem, ale to, co serwuje nam Ellis poznać warto i to jeszcze jak. Na tom składają się dwie historie. Pierwsza to klasyka, gdy wrogowie pewnego wilkołaka wynajmują Moon Knighta by zajął się włochatym. No i zaczyna się ich walka. Druga opowieść to rzecz bardziej współczesna. Moon Knight to antybohater ścigany przez prawo, ale jako Pan Knight stanowi czasem pomoc dla policji, która przymyka oko na jego faktyczną tożsamość. No i tak działa, zajmując się kolejnymi bandytami – a to rzeźnikiem, mordującym tylko silnych mężczyzn, to tajemniczym snajperem strzelającym do ludzi, czy wreszcie… duchami punków. Ale do czego go to doprowadzi? I co jeszcze odkryje? http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2024/01/moon-knight-owca-znany-moon-knightem-z.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na72 lata temu
Moon Knight: Z martwych powstaną Brian Wood
Moon Knight: Z martwych powstaną
Brian Wood Greg Smallwood
Drugi komiks z serii i tym razem, bardziej spójna opowieść, bo przedstawiona jest w nim jedna historia (powiedzmy, ponieważ ujmuje wiele wątków, które często nie były dla mnie zrozumiałe). Zmiana scenarzysty praktycznie niezauważalna, bo mimo niej nadal komiks ten trzyma się kupy i przepięknie prowadzi dialog z częścią pierwszą, klimat został bardzo dobrze zachowany. Cała historia zaś jest niezwykle krwawa, brutalna, smutna i bardzo ponura. I mimo, że to praktycznie jedna opowieść, momentami wchodziła w takie kierunki i rozwijała wątki, które były dość ciekawe i mylące, ale jednak prześwietne i tak idealnie dobrane do głównego bohatera. W tym szaleństwie jest metoda. To, co ponownie zachwyca w Moon Kinghtcie to niesamowicie przepiękna kreska. Położenie dialogów, ułożenie kadrów w różny sposób sprawia, że od tej przerażającej historii nie da się oderwać. Graficznie opowieść ta jest zwyczajnie hipnotyzująca, na ten moment to najpiękniejsze komiksy, które czytam/przeglądam. Sposób wykreowania bohatera również fascynujący, w tym komiksie po prostu wszystko do siebie pasuje, puzzle są wspaniale dobierane, a intryga odpowiednio przeciągnięta i rozwijana. Myślę, że do całej serii jeszcze niejednokrotnie powrócę i nadal nie będę w stanie odkryć wszystkich smaczków ujętych w tej historii. Całościowo, to sprawnie napisany komiks, który nie traci na wartości i zbędnych zastojach, nie skręca w niepotrzebne wątki, praktycznie niczego nie tłumaczy. To opowieść, do której trzeba się przekonać i wsiąknąć w nią z przygotowaniem. Zarówno Wood, jak i Smallwood to geniusze w swoim fachu, a ich spotkanie zaowocowało czymś niezwykle idealnym. Nie mogę się doczekać kolejnej i ostatniej powieści z tej serii, bo praktycznie do niczego nie mogę się tu przyczepić.
LosingHope - awatar LosingHope
ocenił na82 lata temu
Wolverine - Staruszek Logan Mark Millar
Wolverine - Staruszek Logan
Mark Millar Steve McNiven
Pamiętacie film “Logan”? Poruszający, emocjonalny obraz o smutku, samotności, rodzinie, nadziei? Parafrazując klasyka (w tym przypadku zespół Fleshworld),w komiksie niektóre detale się zgadzają, ale esencja jest diametralnie inna. Dostajemy postapokaliptyczne pustkowie, Logana prowadzącego proste życie na farmie, Amerykę bez superbohaterów, podzieloną na terytoria władane przez rodzinę Hulków, Red Skulla, Dooma i Kingpina. Spotkawszy starego druha Hawkeye’a, przez wzgląd na problemy finansowe nie pozwalające mu opłacić haraczu Bannerom, Logan wyrusza na podróż przez świat Marvela w krzywym zwierciadle, gdzie złoczyńcy wygrali ostateczną bitwę. To prosta, dość głupiutka historia, której cała wartość leży w odważnej wizji świata i w pomysłach na kreatywne przeobrażenie znanych postaci, symboli, miejsc czy instytucji. Ten fanserwis ma swoje bardzo udane momenty (miasteczko zamieszkałe przez ludzi tęskniących za superbohaterami, w którym w ziemię wbity leży młot Thora do którego ciągną pielgrzymki),a ma momenty totalnie przegięte (dinozaur kontrolowany przez Venoma). W retrospekcjach historia zwycięstwa złoczyńców jest potraktowana dość umownie, choć historia Logana i tego czemu przestał walczyć jest przyzwoicie tragiczna i wstrząsająca. Podsumowując: brutalna, sprawnie poprowadzona i miejscami pomysłowa opowiastka na raz. Zapraszam na IG: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na610 miesięcy temu
Ultimate Spider-Man, tom 1 Brian Michael Bendis
Ultimate Spider-Man, tom 1
Brian Michael Bendis Mark Bagley
Nowy stary Spider Man Pamiętacie trylogię „Spider Mana” Sama Raimiego? Trylogia ta należała do pierwszej większej fali przenoszenia komiksów na wielkiej ekrany, a przede wszystkim – do szerszej publiki. Podobną rolę miał odgrywać w świecie komiksów projekt Ultimate. Miał zaktualizować dotychczasowe postacie i nadać im nieco realizmu. A na pierwszy ogień poszedł oczywiście Przyjazny Pająk z Sąsiedztwa. [Recenzja dotyczy 3 pierwszych tomów „Ultimate Spider Man” po polsku. Tak obejmuje je największy omnibus na goodreads, a ja wolę kondensować komiksy.] Brian Michael Bendis i Mark Bagley na początku trzeciego tysiąclecia podjęli się tchnienia w czterdziestoletniego już Pajączka powiew świeżości. Mimo wielu nowości przypomina on znajomego wszystkim bezpośrednio lub z osmozy kulturowej wersją Spider Mana (nie jak „Ultimate Iron Man” Orsona Scotta Carda). Peter wraca do korzeni i znów jest prawdziwym nastolatkiem w problemach i rozwiązaniach. <img src="https://cdn.nakanapie.pl/xshr3aLA6yQmqWukG0GCTeQdPPA=/origxorig/9bbcce2eae89e47284e7a13bef988ba5" alt="Fragment klasycznej sceny ugryzienia przez radioaktywnego pająka spod pióra Briana Michaela Bendisa i pędzla Marka Bagley’a"/> https://cdn.nakanapie.pl/xshr3aLA6yQmqWukG0GCTeQdPPA=/origxorig/9bbcce2eae89e47284e7a13bef988ba5 Fragment klasycznej sceny ugryzienia przez radioaktywnego pająka spod pióra Briana Michaela Bendisa i pędzla Marka Bagley’a MJ Podczas lektury na pierwszy plan wychodzi relacja Petera i MJ, która w omawianym fragmencie historii Spider Mana jest na poziomie personalnym jednym z głównych motorów komiksu. Niebędący gwiazdą Peter ma tylko Mary Jane Watson, która jest jego przyjaciółką – równocześnie jedyną, najlepszą i z dzieciństwa. No i jakby ktoś nie znał mitosu – także jego miłością. W ten sposób oczywisty jest podwójny kierunek eksploracji ich relacji. Z jednej strony superbohaterskiej tajemnicy, a z drugiej samego rozwoju ich relacji. Pozwala to na ciekawe łączenie tych wątków, i ostatecznie przedstawienia dość nieoczywistego wyznania miłości. Niestety historia kołem się toczy, a Peter Parker zawsze musi cierpieć. Są rzeczy niezmienne w multiwersum. Dlatego też mimo pięknej chemii naszej pary wprowadzony zostaje bardzo prawdziwy konflikt, który pokazuje trudności związków. Sama chemia, przyjaźń i miłość nie buduje stabilności. Potrzeba do tego co nieco symetryczności w relacji. Niestety także ryzykowne hobby partnera i jego konsekwencje nie są czymś, obok czego można przejść obojętnie. Opisanie tego w ten sposób pokazuje, jak bardzo „Spider Man” potrafi być życiowy. Mimo mocy, mimo kostiumu ciągle pokazuje, jak bardzo komiksy superbohaterskie są w gruncie obyczajówkami z dodatkowymi krokami. Spider Man nie jest bez powodu nazywany Przyjaznym Pająkiem z Sąsiedztwa. Szkoła Interakcje Petera w szkole nie ograniczają się tylko do MJ. Wśród rówieśników naszego tytułowego bohatera pojawiają się oczywiście Flash Thomson, ale też wprowadzeni przez Bendisa – Kong i Liz. To rozwinięcie ożywia szkole Petera, nawet jeśli z tak małym gronem postaci drugoplanowych. Każda z postaci ma swoje traumy i osobowość, a nawet momenty na zabłyśniecie. Oczywiście początkowo relacje z innymi postaciami są dla Petera trudne. Choć osobowość Flasha i Konga – naczelnych szkolnych prześladowców – w swoim rdzeniu pozostają niezmienne, to powoli ewoluują. Z czasem ich relacja z głównym bohaterem ewoluuje i nie kończy się zawsze tak: <img src="https://cdn.nakanapie.pl/4dYWUfdkK5uBzoT8vhA0NWDs3bA=/origxorig/bbfe25b3b23f62b5957d879da2e70a47" alt="Flash i Kong rzucają w Petera jedzeniem"/> https://cdn.nakanapie.pl/4dYWUfdkK5uBzoT8vhA0NWDs3bA=/origxorig/bbfe25b3b23f62b5957d879da2e70a47  Szkoła nie jest tu statycznym miejscem. Na trzecim planie mamy nauczycieli, którzy mogą zadać pracę domową z prezentacją nt. jakiegoś superbohatera. A Bendis potrafi wykorzystać takie małe elementy, by genialnie rozpocząć eksplorowanie postaci. Ten dynamizm szkoły objawia się też pojawianiem się nowych postaci, próbami ucieczki Petera ze szkoły, czy wręcz odwrotnie – szkołą może stać się miejscem walki Spider Mana. Świat Jednak nie tylko placówka edukacyjna, w której Peter musi spędzać całe dnie, organicznie się rozwija. Świat wokół Petera również żyje i ciągle na niego reaguje. Otoczenie przy odpowiednich wskazówkach jest w stanie domyślić się jego tożsamości, ale oczywiście w komiksowym mumbo jumbo Spider Manowi udaje się uniknąć większych konsekwencji. Nie niweluje to świata reagującego na Spider Mana. Kiedy ten próbuje wplątać się w mafijne porachunki, zostaje zauważony. Gdy jego popularność rośnie, survivalowy celebryta Kraven Łowca chce się na tym wybić. A ktoś w cieniu tylko patrzy i obserwuje. Jednocześnie rozwijane jest Ultimate Uniwerse, które dostaje kolejne serie. Przede wszystkim „Ultimate X-Men” i „Ultimates”, które są wplątywane w fabułę Spider Mana najpierw małymi easter eggami, by z czasem wpływy te okazywały się wręcz kluczowe. W jednej takiej scenie w myśl multiwersalnego prawa – błędna interpretacja czyichś słów okazuje się dodatkowym kopem w cztery litery dla Petera. Mimo wyjaśnienia tego nieporozumienia w swoim czasie pozostaje ono niesmaczne. Nie leczy tego nawet miła konsekwencja w postaci uzasadnionego i ciekawego cameo. Daily Bugle Co ciekawe szkoła nie była jedynym miejscem, które dostało nieco miejsca. Choć jest go zdecydowanie mniej w porównaniu do liceum, to dostaje kilka mniej lub ważnych postaci. W dodatku także Peter zostaje dostosowany pod gazetę. Tym razem, by spędzać w niej więcej czasu jako nastolatek i móc podbierać Benowi Urichowi informacje, Peter zna się na komputerach. I choć klasycznie zaczyna się od zdjęć, to ostatecznie zostaje w Daily Bugle jako stażysta-informatyk. W sumie można by napisać więcej, ale chyba Daily Bugle jest tu dość klasyczne. Nadal pełni swoją rolę jako miejsce komediowe, eksploracji postaci i źródła informacji. Niestety nie znam wystarczająco komiksów, by głębiej je porównać. Z pewnością w wersji Bendisa przyjemnie się zagląda za kulisy, ale pewnie dałoby się je usunąć bez strat dla historii. Jest na razie tradycyjnym dodatkiem, z którego na razie chyba naprawdę nic poważnego jeszcze nie wynikło. Odpowiedzialność Z racji, że mamy do czynienia z ponownym wprowadzeniem Spider Mana, początek jest bardzo klasyczny. Każdy zna pamiętny cytat „Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność” i jego okoliczności. Są one tutaj wręcz bliźniacze do tego, co widzimy w trylogii Raimiego. Jednak filmy rzadko eksplorują znaczenie stojące za tym krótkim cytatem. Za cytatem, który tutaj nie pochodzi od samego wujka Bena, a od ojca Petera. Moc nie musi w końcu oznaczać supermocy, a po prostu zakres naszych możliwości. Żyjąc nasza moc, nasz wpływ na otoczenie wciąż się zmienia. A motto Richarda Parkera w gruncie rzeczy sprowadza się do proporcjonalności naszych możliwości i odpowiedzialności. Bendis pozwala sobie na zamanifestowanie tej krótkiej prawdy dwukrotnie w dwu bardzo emocjonujących momentach. Raz w momencie triumfu Petera Parkera, a raz Spider Mana. Obaj mogą przedstawić swoją filozofię i jak każdy z nich rozumie te słowa – i zamierza wdrożyć je w życie. Bo drogi Spider Mana, suberbohatera, i Petera, nastolatka, są inne. Każdy z nas wciela się w różne role i w ich ramach tak proste hasło, może mimo tych samych słów znaczyć coś zupełnie innego. Sztuka Mark Bagley daje nam także okazję często zachwycać się rysunkami w „Ultimate Spider Manie”. Mamy w nim wiele splashy (jednostronicowych ilustracji),dynamicznego kadrowania, czy ładnej mimiki Ta ostatnia nie jest najłatwiejszą rzeczą do narysowania. Czasem ilość detalu sprawia, że twarze wyglądają na małpowate. Z drugiej strony maluje on postaciom duże usta, ale nie wychodzi z tego u dziewczyn typowy bitch face. Jest to godne pochwały. Przykłady tych rysunków możecie zobaczyć wyżej. Jednak mamy do czynienia tu z komiksem o Człowieku PAJĄKU – nie jest to komiks dla arachnofobów. Muszę przyznać, że jego rysunek pamiętnego radioaktywnego pająka jest bardzo ładny, dlatego chciałem go przywołać i pochwalić: <img src="https://cdn.nakanapie.pl/dLh0bgRB7c1atZh124Ycz0b7aJk=/origxorig/0defc5376c678917d2e63ae5c5d1d1cf" alt="Radioaktywny pająk od różnych stron, ostatni kadr wygląda jak dwoje oczu, ale to wzór na odwłoku"/> https://cdn.nakanapie.pl/dLh0bgRB7c1atZh124Ycz0b7aJk=/origxorig/0defc5376c678917d2e63ae5c5d1d1cf  Podsumowanie Brian Michael Bendis i Mark Bagley oferują nam nową inkarnację na nasze (lub te ponad 20 lat temu) czasy. Nowy Peter i jego świat nie różnią się tylko tym, że sieci są zielone – bohaterowie żyją naprawdę dziś, odnoszą się do współczesności i są odpowiednio zaktualizowani. Choć świat pędzi do przodu „Ultimate Spider Man” jest wciąż porządną historią pod względem obyczajowym, superbohaterskim jak i otwierania starego Ultimate Universe.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na92 miesiące temu
Saga o Potworze z Bagien. Tom Drugi Alan Moore
Saga o Potworze z Bagien. Tom Drugi
Alan Moore John Totleben Stan Woch Stephen Bissette
Drugi Tom komiksu pt. Saga o Potworze z Bagien to kontynuacja historii Aleca Hollanda z tomu pierwszego i zaczyna się z grubej rury. Na pierwszy ogień idzie Nuklearny Pysk i wyrażone przez niego lęki przed zabiciem natury za pomocą radioaktywnych odpadów. Nawet potężny żywiołak im ulega. Jednak jego symboliczna śmierć, przynosi także wiedzę. Okazuje się, że ciało Potwora można zniszczyć, ale nie można zabić jego istoty. 🌳 Potwór i Constantine W tym tomie zaczyna się także znajomość Potwora z Jonem Constantinem (wgl ta postać po raz pierwszy pojawia się właśnie tu). Constantine zwodzi Aleca obietnicą wiedzy na temat jego istoty. To jest też początek głównego wątku będącego bazą dla wielu kolejnych epizodów. Skuszony obietnicą Potwór będzie walczył z podwodnymi wampirami, obserwował śmierć wilkołaka, czy też pomagał zdjąć klątwę z pewnego kolonialnego domu. Constantine pokaże Alecowi także Parlament Drzew, posiadający prawdę, której Potwór tak poszukuje. Niestety okazuje się, że żywiołak nie jest jeszcze na nią gotowy. W tym tomie zaczyna się także poszerzenie wątku psychodelicznych owoców, które Potwór potrafi na sobie wyhodować. Dla jednych są trutką, a dla innych karmą, jak śpiewa klasyk. Zresztą wgl motywy psychodeliczne przewijają się w komiksie Saga o Potworze z Bagien dość często. I są naprawdę dobrze przedstawione. To jest też tom, w którym Moore wprowadza Potwora z Bagien w uniwersum świata DC pełnego innych superbohaterów. 🌳 Wspaniała rozrywka O ile epizody w tomie pierwszym przedstawiają świat i postaci, o tyle w drugim tomie zaczyna się jatka. Momentami jest nawet strasznie. Wielka bitwa w ostatnim epizodzie tego tomu rozwiązuje wątek Constantine’a i prawdy poszukiwanej przez Potwora. Tutaj rozpoczyna się też wyraźniejszy wątek Abby i jej relacji zarówno ze swoim ukochanym żywiołakiem, jak i z otoczeniem, które tę miłość potępia. Holland może się nie interesować światem, ale świat zaczyna się interesować nim. Wszystkie historie dotykają różnych problemów społecznych, emancypacji kobiet, rasizmu, niewolnictwa, zanieczyszczenia środowiska, czy seksizmu. To naprawdę niezwykłe jak autorzy osadzili te nieoczywiste historie, na takich drażliwych wątkach i zdołali uniknąć przesady, patosu czy sztuczności. 🌳 Dobry a świetny komiks Zasadnicza różnica pomiędzy dobrymi komiksami a bardzo dobrymi jest taka, że w tych bardzo dobrych autorzy nie boją się nieco odejść od głównego bohatera. Moore się tego nie obawia. Często buduje fabułę wokół czegoś innego, np. historii o nawiedzonym domu, przypominającej nieco Lśnienie Kinga. Przypadkiem ten dom stoi niedaleko bagien Potwora i zielona istota, chcąc nie chcąc, angażuje się w oczyszczenie go ze złych duchów. Każdy epizod ma w sobie tyle treści, że trzeba sobie dawkować czytanie żeby na dłużej starczyło. Ale też żeby właściwie docenić każdy smaczek tych historii, a jest ich dużo. Z dwóch przedmów do każdej części, wynika, że Alan Moore czerpał z pojedynczych pomysłów współpracowników. Sklejał je w całość, dodawał coś od siebie i w ten sposób właśnie powstawała Saga o Potworze z Bagien. Niewątpliwie jest to dzieło wyjątkowe.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na91 rok temu
Saga o Potworze z Bagien. Tom Pierwszy Alan Moore
Saga o Potworze z Bagien. Tom Pierwszy
Alan Moore John Totleben Stephen Bissette
Pierwszy tom Sagi o Potworze z Bagien w wydaniu Alana Moore’a, zatytułowany po prostu Tom 1, to początek jednej z najważniejszych transformacji w historii amerykańskiego komiksu. To nie tylko rewolucja w sposobie opowiadania historii obrazkowych, ale również głęboka, egzystencjalna podróż, która redefiniuje pojęcie bohatera i horroru w popkulturze. Gdy Moore przejął serię po wcześniejszych autorach (konkretnie po Marty’m Pasko i Danie Mishkinie),zamiast kontynuować ich wątki, postanowił... je zakończyć. Już pierwszy zeszyt jego autorstwa, „Lekcja anatomii” (The Anatomy Lesson),uważany jest za jedno z arcydzieł komiksu. To nie tylko mistrzowsko skonstruowana opowieść grozy, ale i głęboko filozoficzne dzieło, które zmienia fundamenty całej historii. Moore burzy dotychczasową mitologię Potwora z Bagien. Alec Holland nie jest już człowiekiem uwięzionym w roślinnym ciele – zamiast tego okazuje się, że to sama roślinność, która wchłonęła jego wspomnienia i stworzyła z siebie coś „podobnego do człowieka”. Ta reinterpretacja to więcej niż zwrot fabularny – to głęboki komentarz na temat tożsamości, świadomości i tego, co czyni nas ludźmi. Stephen Bissette i John Totleben tworzą niezwykle sugestywną, gęstą atmosferę. Ich rysunki przypominają senne koszmary – bagna zdają się żyć własnym życiem, granice między ciałem a naturą się zacierają, a Potwór z Bagien staje się nie tyle postacią, co samą istotą otoczenia. Każda plansza jest przesycona mrokiem, detalem i biologicznym niepokojem. Wizualnie komiks jest pełen gnijących kształtów, dziwacznych form życia i deformacji, które potęgują wrażenie obcowania z czymś pierwotnym, tajemniczym, a czasem odrażającym. Choć Saga o Potworze z Bagien to komiks zakorzeniony w estetyce horroru, nie poprzestaje na tanich straszakach. Moore sięga po grozę Lovecrafta, po mistykę natury, po osobiste lęki egzystencjalne. Nie brakuje tu brutalności (sceny śmierci, dezintegracji ciała),ale jej celem nie jest szokowanie, lecz zbudowanie poczucia nieuchronności, dekadencji, rozpadu. Tom 1 to nie tylko historia o przemianie głównego bohatera, ale i wstęp do szeroko zakrojonej refleksji nad światem. Wątki ekologiczne, antymilitarne, społeczne – to wszystko Moore powoli, lecz konsekwentnie zaczyna wprowadzać. Komiks czyta się niemal jak poezję – narracja jest gęsta, pełna metafor, rytmiczna. To literatura, która oddycha własnym tempem. W czasach, gdy superbohaterowie byli najczęściej jednoznaczni moralnie i silnie osadzeni w schematach walki dobra ze złem, Potwór z Bagien jawił się jako istota samotna, tragiczna i niesklasyfikowana. Nie walczy o sprawiedliwość, nie ma peleryny, nie ściga złoczyńców. Jego walka to walka o zrozumienie, o pogodzenie się z własną nieludzkością. To bohater bardziej przypominający ducha natury niż człowieka – i właśnie dlatego tak przejmujący. Pierwszy tom Sagi o Potworze z Bagien to punkt zwrotny – nie tylko dla tej konkretnej serii, ale i dla całego medium komiksowego. Alan Moore otworzył nowe drzwi – do komiksu jako literatury, jako sztuki, jako głębokiego, refleksyjnego przeżycia. To historia o potworze, który okazuje się bardziej ludzki niż niejeden człowiek – i o człowieku, który zostaje zapomniany przez swoje własne wspomnienia. To pozycja obowiązkowa nie tylko dla fanów horroru czy fantastyki, ale dla każdego, kto szuka w komiksie czegoś więcej niż rozrywki. To opowieść o tym, co dzieje się, gdy natura mówi ludzkim głosem – i nie mówi rzeczy pocieszających.
eR_ - awatar eR_
ocenił na810 miesięcy temu

Cytaty z książki Rękawica Nieskończoności

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rękawica Nieskończoności