rozwińzwiń

Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Grzech pierworodny

Okładka książki Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Grzech pierworodny autorstwa Brian Michael Bendis, David Lopez, Ed McGuinness, Valerio Schiti
Okładka książki Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Grzech pierworodny autorstwa Brian Michael Bendis, David Lopez, Ed McGuinness, Valerio Schiti
Brian Michael BendisValerio Schiti Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki) (tom 5) Seria: Marvel NOW! komiksy
132 str. 2 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki) (tom 5)
Seria:
Marvel NOW!
Tytuł oryginału:
Guardians of the Galaxy Vol. 4: Original Sin
Data wydania:
2017-11-22
Data 1. wyd. pol.:
2017-11-22
Liczba stron:
132
Czas czytania
2 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328127227
Tłumacz:
Paulina Braiter
Piąty tom przygód obrońców kosmosu znanych jako Strażnicy Galaktyki, w którym bohaterowie odkrywają prawdę o wydarzeniach z przeszłości. Dawno temu Star-Lord i Richard Rider, alias Nova, poświęcili się, by pokonać Szalonego Tytana Thanosa. Jak to możliwe, że Peter przeżył? Co naprawdę stało się z Novą? Tymczasem Flashowi Thompsonowi z każdym dniem spędzonym w kosmosie coraz trudniej panować nad swoim symbiontem...
Scenarzystą tej historii jest wielokrotnie nagradzany Brian Michael Bendis (Era Ultrona, Ultimate Spider-Man, Uncanny X-Men),a za rysunki odpowiadają Ed McGuinness (Deadpool Classic, Nova: Początek),Valerio Schiti (New Avengers) i David Lopez (Captain Marvel).
Średnia ocen
6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Grzech pierworodny w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Grzech pierworodny

Średnia ocen
6,5 / 10
59 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Grzech pierworodny

avatar
811
773

Na półkach:

Guardians of the Galaxy: Grzech Pierworodny to piąty tom serii, w którym Brian Michael Bendis wraz z zespołem rysowników prowadzi nas przez tajemnice przeszłości Strażników Galaktyki, a przede wszystkim Star-Lorda i Venoma. W tej odsłonie bohaterowie mierzą się zarówno z dawnymi wrogami, jak i własnymi tajemnicami, które wciąż pozostają dla nich zagadką. Jest to wielowątkowa historia, która miejscami fascynuje, ale też może nieco przytłaczać.

Pierwsza część tomu rzuca nowe światło na postać Star-Lorda i jego spotkanie z Thanosem. Moment ich konfrontacji, który miał miejsce w Cancerverse, pozostawił wiele pytań. Star-Lord poświęcił się, aby zatrzymać Thanosa, co było niemal epickim momentem w jego historii. Fabuła prowadzi nas jednak do zaskakującego odkrycia – jakim cudem Peter Quill przeżył? Dla tych, którzy pamiętają emocje towarzyszące wydarzeniom z „Imperatywu Thanosa”, powrót do tej historii może być niezwykle satysfakcjonujący. Sam wątek jest dobrze skonstruowany, choć miejscami może sprawiać wrażenie, że został wciśnięty w ten tom w dość nieoczekiwany sposób, bez pełnego wprowadzenia dla nowych czytelników. Osoby, które nie śledziły serii od początku, mogą poczuć się zagubione, próbując zrozumieć kontekst tych wydarzeń, co trochę obniża przyjemność z lektury.

Drugą część tomu zajmuje historia Venoma i symbionta, która podąża śladami poprzedniego tomu. Flash Thompson coraz bardziej odczuwa skutki przebywania w kosmosie, co wpływa na jego relację z symbiontem i odkrywa przed nami nieznane dotąd szczegóły o pochodzeniu tego obcego organizmu. Bendis próbuje zgłębić naturę symbionta, wprowadzając koncepcję planety, z której pochodzi. Jednak dla fanów, którzy lubili tajemniczą aurę otaczającą symbionta, ten rozwój wydarzeń może być rozczarowujący. Wizja świata symbiontów niektórym odbierze tę nutę nieznanego i mrocznego, która przez lata była nieodłącznym elementem historii Venoma. Choć graficznie planeta prezentuje się imponująco, to sama geneza symbionta wydaje się momentami nieco powierzchowna.

Na plus można zaliczyć sprawnie prowadzoną akcję oraz dynamikę fabuły, która ani na chwilę nie zwalnia tempa. Bendis dostarcza interesujących dialogów, a kreska McGuinnessa, Schitiego i Lopeza, choć różnorodna, tworzy przyjemny efekt wizualny. Mimo to bohaterowie czasem wydają się odbiegać od swoich charakterów, co może przeszkadzać w pełnym odbiorze ich osobowości. Momentami można odnieść wrażenie, że pomimo świetnie narysowanych scen, brakuje tu głębszej refleksji nad samymi bohaterami – co zwłaszcza w przypadku takich postaci jak Star-Lord i Venom może pozostawiać lekki niedosyt.

Warto docenić także polityczny wątek związany ze Spartax i domniemanym kryzysem na planecie Petera Quilla. Choć został on wprowadzony dość późno, dodaje historii nieco głębi i otwiera możliwości rozwoju na przyszłość. Fabuła nie kończy się w martwym punkcie, ale może pozostawiać uczucie, że wydarzenia nie zostały wystarczająco rozwinięte i w pełni domknięte.

Podsumowując, Guardians of the Galaxy: Grzech Pierworodny to przyjemna lektura dla fanów Marvela, w której Bendis dostarcza akcji, humoru i dynamiki. To zeszyt pełen zwrotów akcji i odpowiedzi na stare pytania, choć niektóre wyjaśnienia mogą nie spełniać oczekiwań długoletnich fanów. Wciąż jednak pozostaje solidną pozycją, którą dobrze się czyta, nawet jeśli pozostawia przestrzeń na ulepszenia w rozwoju fabuły i portretowaniu postaci.

Guardians of the Galaxy: Grzech Pierworodny to piąty tom serii, w którym Brian Michael Bendis wraz z zespołem rysowników prowadzi nas przez tajemnice przeszłości Strażników Galaktyki, a przede wszystkim Star-Lorda i Venoma. W tej odsłonie bohaterowie mierzą się zarówno z dawnymi wrogami, jak i własnymi tajemnicami, które wciąż pozostają dla nich zagadką. Jest to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1019
577

Na półkach: , , , ,

Fajny komiksy, wartka akcja, całkiem niezłe dialogi, czytało się przyjemnie, jedynie graficznie bohaterowie trochę jednak inni, przez co momentami nie czuło się ich charakteru.

Fajny komiksy, wartka akcja, całkiem niezłe dialogi, czytało się przyjemnie, jedynie graficznie bohaterowie trochę jednak inni, przez co momentami nie czuło się ich charakteru.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
646
595

Na półkach:

Zbiorczo cały cykl Bendisa. (1-6)

Bardzo podobały mi się filmowe wersje i chciałem poznać wersję komiksową. Było ich kilka, ale ta wydawała się najbardziej zbliżona.

Niestety, mimo iż początek był ok (choć Star Lord wygląda inaczej i niepotrzebnie dodali Iron Mana) ze spójną historią to im dalej tym gorzej. Niektóre tomy miały ciekawsze pomysły na intrygi czy główną oś fabularną, ale to wszystko się rozlazilo w szwach. Za dużo postaci, za dużo dennych bijatyk. Za mało humoru, pomysłów i klimatu przygody i awanturnictwa w kosmosie. Plus zbyt często z parapatow ratuje jakiś bohater wszechmocny.

Ostatniego tomu już nie zmeczylem.

Bardzo słabe, zdecydowanie odradzam.

Spróbuje jeszcze run Abnetta, o ile nie ma w nim dodatków Avengers, X-Men, czy innego Supermana.

Zbiorczo cały cykl Bendisa. (1-6)

Bardzo podobały mi się filmowe wersje i chciałem poznać wersję komiksową. Było ich kilka, ale ta wydawała się najbardziej zbliżona.

Niestety, mimo iż początek był ok (choć Star Lord wygląda inaczej i niepotrzebnie dodali Iron Mana) ze spójną historią to im dalej tym gorzej. Niektóre tomy miały ciekawsze pomysły na intrygi czy główną oś...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

102 użytkowników ma tytuł Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Grzech pierworodny na półkach głównych
  • 80
  • 22
60 użytkowników ma tytuł Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Grzech pierworodny na półkach dodatkowych
  • 25
  • 18
  • 8
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Grzech pierworodny

Inne książki autora

Okładka książki Spider-Men: Worlds Collide Brian Michael Bendis, Sara Pichelli
Ocena 0,0
Spider-Men: Worlds Collide Brian Michael Bendis, Sara Pichelli
Okładka książki New Avengers: Iluminaci Brian Michael Bendis, Jim Cheung, Brian Reed
Ocena 6,1
New Avengers: Iluminaci Brian Michael Bendis, Jim Cheung, Brian Reed
Okładka książki Daredevil Modern Era Epic Collection. The Murdock Papers Brian Michael Bendis, Alex Maleev
Ocena 0,0
Daredevil Modern Era Epic Collection. The Murdock Papers Brian Michael Bendis, Alex Maleev
Okładka książki Miles Morales. Spider-Man. Szkolony na bohatera Brian Michael Bendis, David Marquez, Sara Pichelli, Chris Samnee
Ocena 8,4
Miles Morales. Spider-Man. Szkolony na bohatera Brian Michael Bendis, David Marquez, Sara Pichelli, Chris Samnee
Okładka książki Spider-Men Brian Michael Bendis, Sara Pichelli
Ocena 7,1
Spider-Men Brian Michael Bendis, Sara Pichelli
Okładka książki Sam and Twitch Compendium #1 Marc Andreyko, Brian Michael Bendis, Luca Blengino, Bing Cansino, Clayton Crain, Luca Erbetta, Paul Lee, Alex Maleev, Todd McFarlane, Angel Medina, Scott Morse, Steve Niles, Rodel Noora, Alberto Ponticelli, Greg Scott, E. J. Su, Jamie Tolagson
Ocena 7,0
Sam and Twitch Compendium #1 Marc Andreyko, Brian Michael Bendis, Luca Blengino, Bing Cansino, Clayton Crain, Luca Erbetta, Paul Lee, Alex Maleev, Todd McFarlane, Angel Medina, Scott Morse, Steve Niles, Rodel Noora, Alberto Ponticelli, Greg Scott, E. J. Su, Jamie Tolagson
Okładka książki Hellspawn Brian Michael Bendis, Steve Niles, Bill Sienkiewicz, Ben Templesmith, Ashley Wood
Ocena 5,3
Hellspawn Brian Michael Bendis, Steve Niles, Bill Sienkiewicz, Ben Templesmith, Ashley Wood
Brian Michael Bendis
Brian Michael Bendis
Jeden z najpopularniejszych obecnie amerykańskich scenarzystów komiksowych, aż pięciokrotny laureat Nagrody Eisnera. Początkowo publikował w mniejszych wydawnictwach. Z Marvelem związany od roku 2000, kiedy zadebiutował pierwszym numerem serii Ultimate Spider-Man. Komiks okazał się wielkim sukcesem i Bendis kontynuował pracę nad- nim przez ponad dekadę. Oprócz tego wśród jego ważnych prac należy wymienić Daredevila, Alias, Powers, Avengers i New Avengers czy miniserie Tajna Inwazja i Dom M. Obecnie tworzy serie: All-New X-Men i Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wolverine: Trzy miesiące do śmierci, tom 2 Salvador Larroca
Wolverine: Trzy miesiące do śmierci, tom 2
Salvador Larroca Kris Anka Pete Woods Jonathan Marks
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w Wolverine (2014) #8-12 i Annual #1 ze scenariuszami Paula Cornella i El Liotta Kalana oraz rysunkami Kirsa Anki, Pete'a Woodsa i Jonathana Marska. Omawiany komiks można podzielić na 3 fragmenty. W niniejszej opinii o mówię niniejsze dzieło rozbijając je na 3 oddzielne części. Zacznę od głównej historii komiksu zajmującej większość stron omawianego dzieła (opowieści opublikowanej pierwotnie w Wolverine 2014, #8-12). Na początku powiem, że przedstawiona historia była w swoim ogólnym zamyśle dokładnie tym, czego się spodziewałem, po przeczytaniu pierwszego tomu. Jednak w omawianej opowieści był jedno wydarzenie, które mocno podbudowało ocenę niniejszej pozycji. Mam na myśli spotkanie Wolverina z pewną postacią, a raczej bytem. Nie będę, jednak zdradzał więcej szczegółów, by nie zaspoilerować tym, co jeszcze nie czytali… W każdym razie wspomniane spotkanie, było dla mnie osobiście czymś ciekawym i intrygującym, a także najlepszą częścią historii. Zresztą, wspomniany moment wydaje się kluczowym wydarzeniem. Wspomniane spotkanie, sprawia, że w Wolverine zachodzi pewna przemiana. Dalsze wydarzenia były czymś mało odkrywczym i łatwym do przewidzenia. Powiedziałbym, że graficznie omawiany część komiksu wyglądała po prostu „okey”. Kris Anka i Peter Woods może nie zachwycili, mnie swoimi pracami, ale również i nie stworzyli niczego, co naprawdę, by mi nie odpowiadało, jeśli chodzi o moje wizualne preferencje. Drugi fragmentu albumu stanowią dwie krótkie historyjki zatytułowane: „To, co się nie stało” oraz „Guernica”. Nie poświęcę im tu, jednak więcej uwagi i nie będę ich oceniał, są one po prostu za krótkie i jak dla mnie, nie ma o czym w ich przypadku opowiadać… Trzecią część albumu, stanowi historia pod tytułem „Wilk i szczeniak” opublikowana pierwotnie w Annualu #1. Muszę powiedzieć, że omawiany fragment komiksu, urzekł mnie prostą przedstawionej opowieści oraz ciekawym stylem wizualnym, który dodatkowo budował unikalny klimat dla przedstawionych wydarzeń…Twórcami wspomnianej historii byli Elliott Kalan (scenariusz),Jonathan Marks (rysunki) oraz José Villarrubia (rysunki). Jeśli chodzi o moją końcową ocenę komiksu, to historie opublikowane pierwotnie w Wolverine (2014) #8-12 oceniam na 6/10 (niezłą),natomiast opowieści „Wilk i szczeniak” wystawiam notę 7/10 (dobra). Album jako całość dostaje ode mnie ocenę 6,5/10 ~ 7/10.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na71 rok temu
Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki) / All-New X-Men: Proces Jean Grey Brian Michael Bendis
Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki) / All-New X-Men: Proces Jean Grey
Brian Michael Bendis Sara Pichelli Stuart Immonen
Omawiany album stanowi crossover między cyklami: Strażnicy Galaktyki i All New X-men.Twórcą scenariusza do materiałów zebranych w niniejszej pozycji był Brian Michael Bendis, artystami odpowiedzialnymi za rysunki byli natomiast: Sara Pichello, Stuart Immonen i David Marquez. Albumowi daję ocenę 7/10, czyli według mojej skali uznaje go za dobry. Jeśli chodzi o kwestie wizualne, to komiks mi się przyjemnie przeglądało, było parę stron, na których rysunki wydawały się wyglądać nieco gorzej od pozostałych, ale tak ogólnie mi się wszystko podobało. Nie jestem jednak specjalistą od rysunków itp. Jeśli chodzi o fabułę, to również oceniam ją jako dobrą . Powiem szczerze, że do omawianej pozycji podchodziłem trochę z rezerwą… Nie czytałem wcześniej komiksów o strażnikach galaktyki, a filmy z MCU o wspomnianej grupie też jakoś mnie nie porwały… Dodatkowo tematyka kosmosu Marvela, mnie osobiście nie pociąga, zapewne dlatego, że jeśli chodzi o kosmiczne opowieści preferuje Gwiezdne Wojny... Omawianą pozycję mimo wszystko czytało mi się naprawdę przyjemnie. Motyw sądzenia młodej Jean Grey za zbrodnie, które popełniła jej starsza wersja, a dokładniej filozoficzne rozważania nad moralnością takiego postępowania, wydały mi się najciekawszą częścią historii. Oczywiście było jeszcze parę fajnych momentów, ale nie będę pisał co i jak. Podczas lektury miałem moment, w którym zacząłem się obawiać, że przedstawione wydarzenia trochę zmierzają w nijakość, a dokładniej, że omawiana historia nie posunie przedstawionych bohaterów w żadną konkretną stronę. Mówiąc już naprawdę prosto, że śledzone przez nas zdarzenia nie będą miały kompletnie żadnego znaczenia. Na szczęście Brian Michael Bendis trzema zabiegami fabularnymi wyratował omawianą pozycję… Nie będę ukrywał omawiany komiks nadal mnie nie przekonał do Star-Lord’a i jego drużyny (nie zachęcił mnie do poznania materiałów o wspomnianej grupie bohaterów)… Osoby, które poznają cykl All New X-men, powinny oczywiście również sięgnąć po omawianą pozycję. Jeśli ktoś nie czytał wcześniejszych komiksów o “Strażnikach Galaktyki“ z serii wydawniczej Marvel NOW i zastanawia, czy powinien nadrobić zaległości przed lekturą omawianego albumu… To odpowiadam, że osobiście, nie widzę takiej potrzeby.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na71 rok temu
Grzech Pierworodny: Thor i Loki - Dziesiąty Świat Lee Garbett
Grzech Pierworodny: Thor i Loki - Dziesiąty Świat
Lee Garbett Jason Aaron Simone Bianchi Al Ewing
Chyba powinienem ograniczyć czytanie wiki dla większego kontekstu. Sama historia jest zrozumiała sama przez sie, ale moja wcześniejsza wiedza i doczytywanie na wiki dobrze uzupełniają. Przez to, choć wydaje mi się, że dostajemy niezbędne informacje, to nie jestem absolutnie tego pewny. Sama historia ma fajne momenty, a także wpisuje się w kontinuum runu Aarona. Mimo tego wciąż nie wiemy, czemu Thor przestanie się godny. No i ciekawe w chronologii jest to, że adaptacja i inspiracja Aarona nie idzie tylko w kierunku filmów, ale też w drugą stronę albo to bardziej skomplikowane. Bo chyba Thor 2 to 2013, a ta wojna światów z Malekithem to gdzieś 2014. Nie wiem jak wygląda rozpisywanie tego z obu stron, ale może zainspirowali się początkiem tylko. Who knows? Poza tym ten komiks zachęcił mnie/przypomniał o łuku fabularnym Kid Loki i że bym przeczytał. Teoretycznie Original Sin jest w ramach Trylogii Kid Lokiego w trakcie 3 części, więc będę miał mniej do czytania. O ironio po polsku wydano tylko tą 3 część jego opowieści jako Loki. Agent Asgardu, wcześniejsze rzeczy o nim to tylko jego geneza i prolog w finale Dark Reign. Akurat czytam też FF Hickmana i oni też są w podobnym okresie. Powoli lecz nieubłaganie zbliżam się do współczesnego kontinuum (-Ultimate Universe). No i może, żeby było więcej o samym komiksie. Jak zwykle okładka trochę ma mało wspólnego z treścią komiksu, ale jej pełna wersja (jest szersza) jest lepsza niż wycinek widoczny wyżej. No i oczywiście spoileruje, choć w sam komiks też od razu nam mówi kto kim jest, po prostu bohaterowie niekoniecznie. Jesteśmy trzymani w napięciu, bo niestety to wszystko machinacje Starego Lokiego, co z drugiej strony daje nadzieję, że przyszłość widziana wcześniej u Aarona nie nastąpi.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na64 miesiące temu
Thor Gromowładny: Ostatnie dni Midgardu Simon Bisley
Thor Gromowładny: Ostatnie dni Midgardu
Simon Bisley Esad Ribić Jason Aaron Agustin Alessio R. M. Guéra
„Thor: Ostatnie dni midgardu” to ostatni tom cyklu „Gromowładny Thor”.Twórcą scenariusza ponownie jest Jason Aaron, a autorami rysunków do historii zawartych w albumie byli: Esąd Ribic, Augustin Alessio, R.M. Guera oraz Simon Sisley. W przedstawionym albumie możemy śledzić kilka historii, z czego dwie wydają się głównymi (zajmują najwięcej stron albumu). Ogólnie powiem, że mam mieszane odczucia co do niniejszego albumu. Początkowo myślałem nawet o wystawieniu mu oceny 8/10, jednak ta historia o starciu Króla Thora i jego wnuczek z Galactusem… Jak dla mnie, to po prostu zwykła typowa superhero napier*******, jakich wiele, na dodatek wspomniane fragmenty nie przemawiają do mnie, jeśli chodzi o aspekty wizualne. Rozumiem, że autorzy chcieli zaakcentować, że mamy do czynienia z ponurą przyszłością, w której ziemia stanowi pustkowie, no ale te kolory… Nie przepadam za żółtym kolorem, nic nie poradzę. Historia o starciu Thora z Dario Agger’em i jego korporacją Roxxon uważam za zdecydowanie ciekawszą i ładniejszą, może użyte określenie nie jest najbardziej precyzyjne… Podoba mi się jak twórcy przy pomocy różnych kolorów budują poczucie grozy i zepsucia… Muszę przyznać, że Dario Agger to niezły łajdak… Zagadnienia związane z szeroko rozumianą ekologią, są bliskie mojemu sercu, zapewne z tego względu, delikatnie mówiąc, nie trawie wspomnianego czarnego charakteru… Historia, zyskała moje uznanie, m. in. za to, że ukazuje Ona bezradność Thora w starciu z takim przeciwnikiem jak korporacja Roxxon… Trzeba przyznać, że to dość nietypowy wróg, jak na przygody księcia Asgardu. Historie o Thorze kojarzą mi się głównie ze starciami z różnego rodzaju potworami czy innymi kosmicznymi istotami, więc omawiana część komiksu, to taka mila odmiana. Gorzkie zakończenie przedstawionych wydarzeń, też miało swój urok. Jeśli chodzi o te dwie dodatkowe historie, to są one ciekawe wizualnie (mają fajne rysunki),ale jeśli chodzi o treść i poruszane wątki, to lepsza jest opowieść, o narodzinach Malekita Przeklętego, niż ta, o starciu młodego Thora i wikingów z lodowymi olbrzymami. Album oceniam ostatecznie jako dobry (7/10). Historia o starciu Thora z korporacją Roxxon idealnie ukazuje ułomności boga burz i jego największe słabości. Dodatkowo na koniec przedstawionych wydarzeń, możemy zobaczyć, że gromowładny czegoś się uczy (przechodzi pewną przemianę). Chodzi omawiany album jest ostatnią częścią cyklu to moim zdaniem, można go spokojnie przeczytać bez znajomości poprzednich tomów. Jeśli, więc nie jesteś obeznany w komiksach Marvela, a chcesz coś przeczytać, to śmiało możesz sięgnąć poomawiany album.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na72 lata temu
Wolverine: Trzy miesiące do śmierci, tom 1 Paul Cornell
Wolverine: Trzy miesiące do śmierci, tom 1
Paul Cornell Ryan Stegman Gerardo Sandoval
Wydawnictwo "Marvel" to już nie wydawnictwo, to światowa potęga, korporacja, samowystarczalny organizm. Tę szeroko działającą instytucję można określać liderem, królem i Bogiem w pojęciu kreacji popkulturowego świata. Nie lubię takich wyrażeń, nad wyraz wyszukanych, zbyt kombinowanych porównań. Wręcz jestem temu przeciwny. Dla mnie Marvel to po prostu Marvel. To gigantyczny świat, który fani lubią nazywać swoim prywatnym "Uniwersum". To wszechobecna instytucja, inny niż wszyscy twórca. Ten Kreator, promotor legendarnych, komiksowych postaci, jednych z najistotniejszych fantastycznych sylwetek w historii kulturowej myśli ludzkiej, praojciec ogólnego wyznacznika pojęcia superbohatera – czyli to z czym go utożsamiamy i jak go uosabiamy, liczy prawie 85 lat. Spod skrzydeł Marvela wyszło ponad 5000 postaci. To wręcz gigantyczna ilość, z którą najtęższe umysły światła miałyby problem, by ją dokładnie zapamiętać; a jedyne co przyjdzie mi na myśl by z czymkolwiek to porównać, to rozmiary Galaktyki z rzeczywistości „Gwiezdnych Wojen”, z miriadami wciąż kształtujących się i ewoluujących w szalonym tempie światów. W celu wzbogacenia przestrzeni na której rozwija się Marvel i ponadto naszkicowania większej ilości postaci, zarząd jednej z najbardziej rozpoznawalnych komiksowych marek, w początkowym okresie lat 70-tych postanowił stworzyć jakis przyciągający czytelników wizerunek. Próbowano urzeczywistnić postać na bazie której powstałoby szereg pomniejszych podświatów, co naturalnie napędzałoby popularność wtedy nie aż tak potężnego Uniwersum. Dlatego też, Len Wein, dyrektor artystyczny Marvela: John Romita Sr. i rysownik Herb Trimpe w 1974r. powołali do życia Jamesa Logana aka Wolverine’a - bohatera obdarzonego silnym uporem, niesamowitą wytrzymałością i charakterystycznie ułożonymi lekko odstającymi rogami na włosach, łączącymi się z bokobrodami oraz wysuwającymi się z zewnętrznych części dłoni ostrymi szponami. Wolverine jest mutantem: obdarzonym "genem X" osobnikiem, którego uważa się za najdzielniejszego spośród wszystkich herosów, jeśli takowy podział można byłoby zastosować. Powiedziałbym, że słowo "dzielny" jest w jego przypadku mało precyzyjny, a wszystko przez jego pyskliwy, cyniczny stosunek do wrogów. Czasami traktuje ich, tak jakby byli zwyczajnie dziećmi. Co dla komiksowego nerda najlepsze, taką egzaltację w zachowaniu Wolverina eksponuje Hugh Jackman, który jako jedyny aktor wcielał się w jego wszystkie kinowe adaptacje. Napięte mięśnie, zaciśnięte zęby, które uwydatniają wściekle pulsujące żyłki powyżej skroni. Poplamiony szarobiały top wpuszczony w ciemne dżinsowe spodnie. Do tego skórzana kurtka, a jak trzeba to znajdzie się i miejsce na cygaro wciśnięte w kącik ust. Z kimś takim nie warto zadzierać. Cykl "Marvel Now!" daje młodym ambitnym scenarzystom, rysownikom i innym artystom szansę na zaistnienie w potężnym komiksowym środowisku. Korzystając z tego faktu, postanowiłem sięgnąć po jedną z nowych wersji losów doświadczonego, zaprawionego w boju "rosomaka". Moim łupem padł numer "Wolverine – trzy miesiące do śmierci, tom 1", którego samo streszczenie fabuły i moment na życiowej osi czasu Logana, w której rozgrywają się wydarzenia w komiksie, sprawiły, że nie mogłem go nie przeczytać, nie doświadczyć tej nietypowej historii .Przed jego otwarciem na chwilę opanował mnie chłód, jakbym obawiał się czy Cornell, Stegman oraz Sandoval, których twórczości do tej pory nie znałem, sprostają moim oczekiwaniom jako miłośnika postaci zawadiackiego, wyposażonego w zabójcze szpony "rosomaka". Problemem miały być założenia scenarzysty i specyficzna szata graficzna, lecz o dziwo swoje zdanie zmieniłem gdy otwarłem to wydanie i bez reszty całym sobą się w nie wczytałem. Wykluczeni. Tak czuli się Spider-Man i Wolverine gdy zrezygnowali z członkostwa w drużynie "Mścicieli". Paul Cornell, który w swoim dorobku posiadał już m.in.tworzenie scenariuszy dla brytyjskiego "Doctora Who", w tym komiksie wykreował naprawdę niecodzienną sytuację. Sam event, co specyficzne, poświęcony charakterystycznemu "rosomakowi" i okresowi jego życia, w którym stracił nieprawdopodobną moc regeneracji określaną mianem "Healing Factor" i każda potyczka z pojedynczym wrogiem lub klanem najokrutniejszych łotrów, która mogłaby skończyć się dla niego fatalnie, jest niezwykły. Niestety, ciężkim zadaniem jest stworzenie komiksowych cykli, które miałyby doprowadzić czytelnika do ostatecznego tomu, w którym na jakiś czas lub na zawsze pożegnamy się z daną postacią. Uwielbianego przez rzesze fanów bohatera jest bardzo ciężko ,,uśmiercić”. Dlatego też, zastanawia mnie czemu mają służyć i jak skończą się nakłady komiksów pokroju takiego, jak ten poniższy: "trzy miesiące do śmierci"? O wymazaniu "rosomaka" z kanonu Marvela nie ma raczej mowy, lecz kto wie czy Logan nie odzyska zdolności regeneracji. Most fabularny w niniejszej historii rusza w pełni, gdy na jej płaszczyźnie w teraźniejszości,po wypełnieniu swoich zobowiązań i kilku misji dla "Oferty", Wolverine spotyka się z Marią Hill. Agentka, która wcześniej należała do grona zaufanych ludzi Nicka Fury’ego, sama jest teraz dyrektorką. W ciemnym zaułku, w przestrzeni między ceglanymi ścianami bloków, Hill przekazuje Loganowi informacje o celu, który trzeba powstrzymać lub w ostateczności zlikwidować. Tym kimś jest znienawidzony przez "rosomaka" Sabretooth. Odwieczny wróg, posiadający prawie że takie same właściwości mutageniczne co on. Z ściganiem Creeda i jego Organizacji, do której należała m.in. Mystique, Wolverine’owi było dość trudno. Bez zdolności samo-gojenia musiał nosić ciężkie wielo-płytowe zbroje, by mierzyć się z licznymi zagrożeniami. Komiks ten - przez cały czas uważnego czytania i analizowania – daje wrażenie jakby Logan w ogóle nie przejmował się swoimi zubożałymi zdolnościami. Ciągle jest wścibski, ale i tak samo odważny. Jedynie trochę spokorniał, gdy zauważył o ile więcej trzeba dać z siebie i ile dodatkowo zaufania od innych herosów trzeba odzyskać wtedy kiedy jest się pozbawionym mocy. "Wolverine – trzy miesiące do śmierci, tom 1" to nie tylko użeranie się z dzikim Sabretoothem, które poskutkowało zatrzymaniem go, ale i dorwaniem córki Pinch przez Creeda, lecz także: masa współpracy z Avengersami, którzy wyraźnie w tej linii są w rozsypce. Kooperacja wspólnie ze Spider-Manem oraz Black Widow, z którą łączyło go coś więcej niż chociażby ćwiczenia na strzelnicy. Uspokojenie rozgniewanego Thora czy towarzystwo Captain Britain. W komiksie Logan jest niski. Jest to o tyle zaskakujące, że we wcześniejszych komiksach, animacjach i filmach – czyli Hugh Jackman - z jego udziałem, "rosomak" wydawał się być wyższy. W połówce komiksu pojawia się informacja porównująca jego fizyczność z fizycznością Creeda oraz zestawiająca organizacje: Ofertę i tą dowodzoną przez Sabretootha. "Rosomak" ma 160 cm wzrostu lecz 136 kg wagi, którą stanowią praktycznie same mięśnie. Daje to taki efekt jakby Logan przypominał starego Bruce’a Wayne z animacji: "Batman DCU: Mroczny rycerz - Powrót, część 1". Do koloru, charakterystycznego grubego szkicu, i specyficznego wyglądu Wolverina nie mogłem się przyzwyczaić. Ostre kształty, duża ilość cienia wzbogacają muskulaturę Logana. Wygląda na to, że jeden z najsłynniejszych duetów: Łotr – Bohater, będą motorem napędowym całej serii niniejszego komiksu.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na98 lat temu
New Avengers: Doskonały świat Salvador Larroca
New Avengers: Doskonały świat
Salvador Larroca Jonathan Hickman Valerio Schiti Kev Walker
Ta i więcej recenzji komiksów na GeekLife.pl Zapraszam :) Tom trzeci zakończył się znakomitym cliffhangerem. T’Challa i Namor podglądający jeden z równoległych światów trafili na niesamowicie potężną i doskonale zorganizowaną grupę zwaną The Great Society. Podpatrując ich sposób na rozprawienie się z inkursją zobaczyli… samych siebie. Okazało się, że zbudowana przez Richardsa brama może pokazywać wydarzenia z teraźniejszości, przeszłości i przyszłości poszczególnych światów, więc obraz znaczy tylko jedno – Ziemia Avengers i Ziemia The Great Society za kilak godzin znajdzie się na kursie kolizyjnym. Albo oba światy zostaną zniszczone, albo jedna z grup zniszczy drugi… Cholera, ależ to jest dobre! Avengers trafili na świat, w którym żyją zwykli ludzi i o bezpieczeństwo, którego dbają dobrzy, praworządni herosi. The Great Society różni się zdecydowanie od bohaterów światów równoległych, jakich spotkaliśmy w poprzednim tomie, ponieważ tam zawsze znajdowali się niezbyt prawi goście, którzy nie bardzo chcieli grać czysto. Tym razem jest to grupa rozsądnie myślących ludzi po prostu chcących uratować swój świat. Dlatego też wizyta Illuminatów wyszła tak fantastycznie. Tony Stark, Hank McCoy, Reed Richards czy T’Challa to goście podejmujący trudne, często kontrowersyjne decyzje, ale przecież nie zależy im na unicestwieniu miliardów istnień, by tylko odwlec niebezpieczeństwo. Mamy dwie grupy ludzi, dobrych ludzi, którzy zdają sobie sprawę, że sprawa inkursji nie może skończyć się dobrze dla żadnej ze stron, ale i tak pod znakiem tykającego zegara próbują jakoś się dogadać i nie zmuszać się do ostateczności. Mnóstwo emocji! Wraz z czwartym tomem seria New Avengers dobiega końca, ale jej ciąg dalszy został zawarty w czterotomowym Czas się kończy (premiera tomu pierwszego 28.03.2018). Ostatni zeszyt to kapitalny, pełen nostalgii rozdział, którego finałowe kadry to niesamowity zwrot akcji, jeszcze bardzie zaostrzający zęby na kontynuację. Zdecydowanie polecam!
Adam Grochocki - awatar Adam Grochocki
ocenił na98 lat temu
Thor Gromowładny: Przeklęty Ron Garney
Thor Gromowładny: Przeklęty
Ron Garney Jason Aaron Nic Klein Das Pastoras
Po dość dobrym pierwszym tomie Thora Gromowładnego i lekko gorszej „Bożej Bombie” czas na mocnego średniaka, który niestety nie wyróżnia się właściwie niczym. „Przeklętego” oceniam lekko słabiej niż część drugą z serii ze względu na całą historię, która dla mnie była aczytalna, dziwna, chaotyczna i zupełnie nieangażująca. Akcja w komiksie znowu idzie na łeb na szyję, jest wręcz przesiąknięta krwią i destrukcją, bohaterów jest niezwykle dużo, jednak żaden z nich nie wystaje ponad szereg, zwyczajnie jawią się jako skupisko nic-nie-znaczących dla fabuły postaci. O dziwo, tytułowy bohater, Thor również nie pojawia się jakoś często, zwyczajnie jest go za mało i przez większość czasu nie robi nic znaczącego dla popchnięcia historii. Kreska, mimo zmian rysowników nie jest jakoś bardzo wybitna, ot typowa dla tego typu przygód, choć nadal wyczuwalny jest jej styl i klimat idealny dla nordyckiego boga. Główny antagonista niczego sobie, jednak zwroty akcji i nagromadzenie dziwnych, chaotycznych wątków obok sprawia, że komiks był dla mnie ciężki w odbiorze. Historia ciągnęła się, nudziła mnie strasznie, dialogi ledwo co można było czytać. Zobaczę jak zakończy się cała opowieść w czwartym tomie, choć tym razem nie obiecuje sobie, że będzie lepiej i chyba tylko pierwsza część jako tako wyszła.
LosingHope - awatar LosingHope
ocenił na62 lata temu
All New X-Men: Utopianie Brian Michael Bendis
All New X-Men: Utopianie
Brian Michael Bendis Andrea Sorrentino Mike del Mundo
ALL NEW END OF X-MEN "All New X-Men" to dla mnie jedna z najważniejszych serii wydawanych w ramach Marvel Now. Po części dlatego, że X-Menów zawsze lubiłem, bardziej jednak ze względu na świetne scenariusze pisane przez Briana Micheala Bendisa, który pokazał jak znakomicie i prosto można odświeżyć tytuł z taką tradycją. Teraz zarówno run Bendisa, jak i seria (a przynajmniej jej pierwszy volume) dobiegają końca. A jest to koniec bardzo udany. Co prawda nie jest nam dane przeczytać po polsku eventu "Black Vortex", którego ten tom (podobnie, jak najnowsza odsłona "Strażników Galaktyki") jest częścią, ale zabawa z komiksem i tak jest znakomita. Tym razem na marelowskich mutantów czekają dwa nowe wzywania, kończące pewien etap ich kariery. Na początek Emma Frost stara się wyszkolić młodą Jean Grey. Powraca też młody Scott - a wszystko to jakby przygotowywali się na nadchodzące wydarzenia. Oto bowiem Czarny Wir, tajemniczy artefakt o niezwykłej mocy zagraża odmienieniem X-Men nie do poznania. Mutanci muszą po raz kolejny połączyć siły ze Strażnikami Galaktyki, by poradzić sobie z problemami... Na tym jednak nie koniec. Oto istnieje wyspa znana jako Utopia - niegdysiejszy raj mutantów. Kiedy pojawiają się dochodzące z niej tajemnicze sygnały, SHIELD, która je przechwyciła, prosi X-Men o zbadanie sprawy. Co czeka na nich na miejscu? Całość recenzji na moim blogu: http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2018/07/all-new-x-men-7-utopianie-brian-michael.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na67 lat temu
Amazing Spider-Man: Preludium do Spiderversum Christos Gage
Amazing Spider-Man: Preludium do Spiderversum
Christos Gage Dan Slott Humberto Ramos Adam Kubert Giuseppe Camuncoli
Może kogoś zainteresuje zbiorcza recenzja Szczęście Parkera i Preludium do Spiderversum ;) Fani Spider-Mana śledzący przygody herosa w serii The Superior wiedzą, że ostatni tom – Lud Goblinów – zakończył jedną z najcięższych przygód w życiu Petera Parkera, której rozległe konsekwencje widzimy w kolejnym cyklu wydanym pod szyldem Egmonta – Amazing Spider-Manie. Dwa pierwsze albumy z najnowszej serii – Szczęście Parkera i Preludium do Spiderversum – to łącznie zbiór kilkudziesięciu zeszytów przedstawiających w miarę spójną historię, ale zahaczającą o wiele mniejszych wątków… naprawdę wiele. W konsekwencji przejście pomiędzy pierwszym a drugim zeszytem jest na tle “pokręcone”, że bez jakiejkolwiek znajomości poprzednich numerów, a zwłaszcza The Superior Spider-Man #4: Zło konieczne, Preludium do Spiderversum będzie mało zrozumiałe. Nieco lepiej jest ze Szczęściem Parkera, gdzie znajomość wcześniejszych tomów nie jest konieczna. Historię Spider-Mana w The Amazing zaczynamy dość nietypowym zwrotem akcji, otóż okazuje się, że Peter Parker to nie jedyny człowiek, który otrzymał pajęcze moce (zainteresowanych wątkiem skąd się dowiedział, odsyłam do albumu Orginal Sin – Grzech pierworodny: Who shot the Watcher?). Na scenie pojawia się Silk, mająca swoją smutną historię i bedąca kobiecym odpowiednikiem Człowieka-Pająka. W Szczęściu Parkera Dan Slott (scenariusz) skupił się na ukazaniu przyziemnej egzystencji Petera. Chłopak mierzy się z nowym życiem, które otrzymał w spadku po Otto. Złoczyńca, dzięki swojemu geniuszowi i sprytowi, stworzył własną firmę; ta stała się pionierem w opracowywaniu technologii dla Spider-Mana. Teraz wszystko należy do protagonisty, problem w tym, że niewiele wie na temat zarządzania firmą, to technologia Octaviusa również pozostaje mu obca. Jak łatwo sobie wyobrazić, taka sytuacja generuje aż za dużo nowych problemów. Do tego doszli starzy zawistni wrogowie. Znacznie ciekawszy jest wątek Silk, śledzimy bowiem jej aklimatyzację w Nowym Jorku. Do tego niezdrowy pociąg do Parkera i pierwsze próby ratowania miasta generują kolejne problemy. Wątek Spider-Woman jest kontynuowany także w Preludium do Spiderversum, jednak tam jest poboczną historią. W drugim albumie z serii Amazing Spider-Man wydarzenia skupiają się głównie na Otto Octaviusie, a dokładniej rozwijają jego przygodę z albumu The Superior Spider-Man #4: Wieczne Zło, gdzie zamienił się miejscami ze Spider-Manem z 2099 roku. Co znalazł w nowym świecie? Nic dobrego. Szybko przekonuje się, że coś ściga Spider-Manów z różnych alternatywnych Ziemi. Potężna istota przemierza czas i przestrzeń, aby wysysać życie z Pajęczych Totemów, a co gorsza nie tylko ona. Całość na stronie Wypowiemsie.pl: http://wypowiemsie.pl/amazing-spider-man-1-2-szczescie-parkera-preludium-do-spiderversum/
WypowiemSię - awatar WypowiemSię
ocenił na66 lat temu
Deadpool: Grzech pierworodny Gerry Duggan
Deadpool: Grzech pierworodny
Gerry Duggan Brian Posehn Scott Koblish John Lucas
Obecna seria Deadpoola bardzo mi pasuje, choć do ideału jej daleko. Lubię jednak ją o wiele bardziej niż "Deadpool Classic", która zwyczajnie mnie nuży. W ostatnim odcinku nasz Najemnik z nawijka w końcu stanął (po raz kolejny) na ślubnym kobiercu, a jego wybranką okazała się Królowa Mroku. Nie jest to w smak Draculi, któremu nasz heros podjumał małżonkę, zatem wojna z wampirami trwa w najlepsze. Tymczasem Agentka Preston odkrywa, że Deadpool ma córkę. Zaczyna się prawdziwa masakra w walce o małą Eleanor, bowiem wielu wrogów naszego zamaskowanego herosa ma wobec niej plany. Jeśli ktoś czytał serię od początku, to fakt posiadania przez Deadpoola potomstwa raczej nie zaskoczył. Z pewnością wielu pamięta ponętną Carmelitę z trzeciego tomu, gdzie nasz heros "współpracował" z Bohaterami do wynajęcia. To właśnie wtedy pojawiła się piękna Carmelita, z którą nasz bohater spędził namiętne chwile po tym jak ją uratował. Owocem ich bardzo krótkiej znajomości jest właśnie Eleanor, która okazuje się być cenna dla wielu ludzi. Wychowana przez przybranych rodziców, trafia w sam środek wojny gdy odnajduje ją agentka Preston, prowadząca śledztwo w tej sprawie. W komiksie mamy niejako dwie ścieżki fabularne. Poważniejszą z udziałem Preston i innych agentów S.H.I.E.L.D. oraz bardziej wesołą gdzie Deadpool wraz z pomocą Deazzler - mutantki z przeszłości będącą piosenkarką disco - rozwala na skalę masową wampiry. Oczywiście w pewnym momencie obie te ścieżki się łączą, ale trochę trwa nim do tego dojdzie. Zresztą wtedy inicjatywę przejmuje nasz tytułowy "heros" robiąc tak ogromny rozpierdziel, że miejscami krew wylewa się z komiksu hektolitrami. Z drugiej strony to pasuje do samej fabuły jak i ogólnej koncepcji Deadpoola. Jeśli idzie o część humorystyczną to jej tutaj nie brakuje. Widać ją mocno przy Dazzler oraz w scenach gdy Deadpool rusza na odsiecz swej córce. Zresztą w tym drugim wypadku nawet agentka Preston ma sporo do powiedzenia. Jej uwagi bywają kąśliwe i nieraz można się z tego powodu uśmiać. Jeśli zaś idzie o cały główny nurt fabularny to poprowadzono go bardzo dobrze. Co ciekawe znalazło się tu miejsce na kilka wątków dramatycznych oraz naprawdę mocne zakończenie. To sprawia, że całość nie zostaje zepchnięta tylko do roli masakry złych bandziorów przez tych dobrych, a wnosi coś wartościowego, w pewnym sensie, do całej serii. Jeśli idzie o rysunek to tutaj jest bez zmian. Nadal ciekawy, kolorowy, ale przy tym nie męczący oczu. Sceny wizji jakich doznaje Preston i jej towarzysz narysowano w innym stylu, co czytelnikowi łatwiej pozwala wyczuć ich atmosferę. Siódmy album Deadpoola jest naprawdę udany. Dzięki niemu miło odpocząłem od serii "Deadpool Classic", która jak na razie zaczyna coraz bardziej męczyć. Tu mam wszystko czego tam mi brakuje. Wredny humor, sporo przemocy, ciekawą fabułę i zwariowanego głównego bohatera.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Grzech pierworodny

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Grzech pierworodny