rozwińzwiń

Rozmowy w tańcu

Okładka książki Rozmowy w tańcu autorstwa Agnieszka Osiecka
Okładka książki Rozmowy w tańcu autorstwa Agnieszka Osiecka
Agnieszka Osiecka Wydawnictwo: Tenten biografia, autobiografia, pamiętnik
196 str. 3 godz. 16 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
1992-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1992-01-01
Liczba stron:
196
Czas czytania
3 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
8385477179
Przyjaciele moi i moje przyjaciółki! Nie odkładajcie na później ani piosenek, ani egzaminów, ani dentysty, a przede wszystkim nie odkładajcie na później miłości. Nie mówcie jej „przyjdź jutro, przyjdź pojutrze, dziś nie mam dla ciebie czasu”. Bo może się zdarzyć, że otworzysz drzwi, a tam stoi zziębnięta staruszka i mówi: „Przepraszam, musiałam pomylić adres...” I pstryk, iskierka zgaśnie.
Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rozmowy w tańcu w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Rozmowy w tańcu



1267 489

Oceny książki Rozmowy w tańcu

Średnia ocen
7,0 / 10
298 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Rozmowy w tańcu

avatar
1245
72

Na półkach: ,

W tej książce P. Agnieszka przeprowadza wywiad za samą sobą . Kiedyś czytałam jako nastolatka potem miałam okazję przeczytać kolejny raz i muszę stwierdzić ,że jest to bardzo orginalne podejście odo książki . Cała P.Agnieszka.

W tej książce P. Agnieszka przeprowadza wywiad za samą sobą . Kiedyś czytałam jako nastolatka potem miałam okazję przeczytać kolejny raz i muszę stwierdzić ,że jest to bardzo orginalne podejście odo książki . Cała P.Agnieszka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
20
17

Na półkach:

Niemal przedśmiertne pożegnanie Osieckiej z czytelnikami i fanami. Przeczytałem jako nastolatek i jakoś tak odczytałem jako niby rozmowa z samą sobą, ale coś w rodzaju zwięzłego omówienia życia z wyjątkiem rodziców, z którymi wręcz "rozprawiła się" Chyba trochę też by się odegrać na matce, bo książka powstała tuż przed śmiercią matki Osieckiej.
Teraz znów przeczytałem i to jest takie coś w rodzaju "miałam niekochających rodziców, kolekcjonowałam sobie znajomych i kolekcję mam pokaźną" Chyba Osiecka czuła, że dochodzi do jakiejś ściany w związku z chorobą alkoholową, ale może i już pojawiła się diagnoza nowotworowa, no i wielce była poobijana po swoim ostatnim toksycznym związku. Próbowała się pożegnać ze światem jak poetka-piękny słowem a wyszło jakoś tak moim zdaniem kanciaście. Z perspektywy czasu trzeba jednak odgadywać tą książkę w kontekście życiowym autorki. Mimo to tam gdzie Osiecka nie musi mówić w pierwszej osobie o samej sobie czyli w jej piosenkach i wierszach obserwacje są bardziej przenikliwe, mniej próżne, ułożone w zgrabną, prostą acz kunsztowną konstrukcję

Niemal przedśmiertne pożegnanie Osieckiej z czytelnikami i fanami. Przeczytałem jako nastolatek i jakoś tak odczytałem jako niby rozmowa z samą sobą, ale coś w rodzaju zwięzłego omówienia życia z wyjątkiem rodziców, z którymi wręcz "rozprawiła się" Chyba trochę też by się odegrać na matce, bo książka powstała tuż przed śmiercią matki Osieckiej.
Teraz znów przeczytałem i to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
976
489

Na półkach:

Bardzo egoistycznie potraktowalam te ksiazke. Zabraklo mi... Zabraklo Agnieszki. Bywala w przelocie. Muskala soba. A mnie akurat ona interesowala najbardziej. W koncu po to sa wywiady z artystami badz innymi ciekawymi ludzmi. Wiecej... chce. W dodatku ona powiedziala wprost, ze nie bedzie opowiadala o tym co najciekawsze i na czym najbardziej sie zna. Trudno... Szkoda.

Bardzo egoistycznie potraktowalam te ksiazke. Zabraklo mi... Zabraklo Agnieszki. Bywala w przelocie. Muskala soba. A mnie akurat ona interesowala najbardziej. W koncu po to sa wywiady z artystami badz innymi ciekawymi ludzmi. Wiecej... chce. W dodatku ona powiedziala wprost, ze nie bedzie opowiadala o tym co najciekawsze i na czym najbardziej sie zna. Trudno... Szkoda.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

726 użytkowników ma tytuł Rozmowy w tańcu na półkach głównych
  • 442
  • 275
  • 9
128 użytkowników ma tytuł Rozmowy w tańcu na półkach dodatkowych
  • 100
  • 8
  • 6
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Agnieszka Osiecka
Agnieszka Osiecka
Polska poetka, autorka tekstów piosenek, pisarka, reżyser teatralny i telewizyjny, dziennikarka. Od 1954 roku związana była ze Studenckim Teatrem Satyryków (STS),gdzie zadebiutowała jako autorka tekstów piosenek. Prowadziła w Polskim Radiu Radiowe Studio Piosenki, które wydało ponad 500 piosenek i pozwoliło na wypromowanie wielu wielkich gwiazd polskiej estrady. Od 1994 roku była związana z Teatrem Atelier w Sopocie, dla którego napisała swoje ostatnie sztuki i songi. Dorobkiem Agnieszki Osieckiej zajmuje się założona przez córkę poetki Agatę Passent Fundacja Okularnicy. Pośmiertnie została odznaczona przez Prezydenta RP Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nie ma z czego się śmiać Stefania Grodzieńska
Nie ma z czego się śmiać
Stefania Grodzieńska
Uwielbiam Grodzieńską, a jej niesamowity życiorys to gotowy scenariusz na film, więc cieszy mnie, że ta książka pogłębia wiele wątków, które pojawiły się we wcześniejszych pozycjach autobiograficznych autorki (trochę to wygląda tak, jakby autorka przed śmiercią chciała jeszcze kilka rzeczy przed czytelnikami odkryć i ocalić od zapomnienia). Nie wszystko jednak zdecydowała się wyjawić - nie wspomina nic o swoim (po matce) i męża (po rodzicach) żydowskim pochodzeniu ani o tym, że przez 2 lata przebywali w getcie, gdzie organizowali przedstawienia w teatrze Femina. Pragnęła jednak, żeby po śmierci te informacje zostały ujawnione - przekazała do druku materiały, które zostały wydane w 2014 w książce "Miasto skazanych" (zapiski męża i jej wiersze). Same wiersze były już wydane zaraz po wojnie pod pseudonimem Stefania Ney (nazwisko panieńskie matki). Bardzo zaciekawiła mnie postać siostry męża Jerzego Jurandota - Zochy, która brała czynny w konspiracji i zginęła w powstaniu. Okazuje się, że napisała 3 książki pod pseudonimem Zofia Bardówna. Naprawdę nazywała się Zofia Gleichgewicht i udało mi się odnaleźć w necie kopię jej podania do ASP, łącznie ze zdjęciem, na którym widać przepiękną młodą kobietę. Wysłałam nowo zdobyte informacje do twórców biogramów powstańczych, mam nadzieję, że uzupełnią. Idąc tym tropem okazuje się, że teściowe p. Stefanii nie nazywali się Tadeusz i Sabina, lecz Dawid i Szajndla. Ich syn Jerzy zmienił nazwisko Gleichgewicht na Jurandot, przy czym wygląda na to, że je wymyślił, ponieważ jedyne osoby o tym nazwisku to on, żona (jako drugie),córka i wnuk Michał (jest pilotem),który nosi nazwisko po matce. W ogóle w książce ukrytych jest kilka zagadek, np. czemu matka Stefanii była bezpaństwowcem? I skoro Stefania idąc do szkoły b. słabo znała polski - to w jakim języku rozmawiały z nią mama i babcia? Wiele wskazuje, że mógł to być rosyjski. A może jidysz? Jest też wiele niedopowiedzeń, np. autorka pisze, że śpiewaczkę Helenę Ostrowską poznała w domu konspiracyjnym w Gołąbkach, a tymczasem wcześniej występowały razem w getcie w przedstawieniu "Księżniczka czardasza". Te niejasności i niedopowiedzenia są głównie konsekwencją przemilczania pochodzenia i pobytu w getcie. Ciekawy jest też wątek Jurandota - kobieciarza. Żona i córka zgodnie piszą, że im to nie przeszkadzało, a jego kobiety były zawsze w dobrym guście. Na sam koniec p. Stefania nadmienia, że mąż nie miał żadnych wad. Ciekawe. PS. Słowa p. Joanny Jurandot-Nawrockiej (zm. 2016): "Rodzice nigdy nie mówili publicznie – i prawie nigdy w domu – o spędzonym w getcie okresie. Był to okres, którego nie chcieli pamiętać, choć zatrzeć go w pamięci oczywiście nie zdołali. Dodatkowo mama, jako autorka i wykonawczyni tekstów satyrycznych, chciała kojarzyć się z artystką ,,do śmichu”, a nie z tak niewyobrażalną tragedią. Mogli spokojnie się ukryć, ale poszli do getta dobrowolnie, ze względu na uwielbianych rodziców ojca, którzy tej szansy nie mieli. Wyszli, kiedy „akcje” tak się nasiliły że nie było szans na uratowanie moich dziadków. O wstydzie nie było mowy, natomiast przyznaję że rodzice – jak wszyscy albo prawie wszyscy ludzie którzy przeżyli tamten koszmar – bali się jego powrotu. Bali się nie o siebie, tylko o nas, o następne pokolenia." PS. Jerzy Jurandot napisał w getcie sztukę: komedię (!) osadzoną w realiach getta pt. "Miłość szuka mieszkania". Była tam wystawiana. Można wysłuchać świetnego słuchowiska na niej opartego - wpisać na YouTubie: słuchowisko miłość szuka mieszkania.
Mariisol - awatar Mariisol
ocenił na91 rok temu
Biała bluzka Agnieszka Osiecka
Biała bluzka
Agnieszka Osiecka
Agnieszka Osiecka - reżyserka i dziennikarka, pisarka i autorka tekstów piosenek, które znane są zapewne wszystkim Polakom i na zawsze zapisały się w historii muzyki. „Biała bluzka” to narracja prowadzona listami pisanymi pomiędzy dwiema kobietami: Elżbietą i Krystyną. Elżbieta, niezależna i buntownicza, przekorna i uparta. Jej życie wypełnione jest szalonymi pomysłami, alkoholem i mężczyznami. Żyje niczym kolorowy ptak, wysoko ceniąc sobie wolność i niespecjalnie troszcząc się o dzień jutrzejszy. Jawnie przyznaje się do nadużywaniu alkoholu, a jednocześnie żyje w strachu przed zdemaskowaniem schowków, w których go ukrywa. Lekceważy tak przyziemne w jej mniemaniu sprawy jak jedzenie czy prace domowe. Zaniedbuje się, żyjąc z głową w chmurach. Jej nieograniczona wyobraźnia równa się jej nieograniczonej beztrosce. Ignoruje rzeczywistość i zasady nią rządzące. To niecodzienne, na swój sposób piękne, niczym nie skrępowane podejście do życia. Krystyna jest jej przeciwieństwem- twardo stąpając po ziemi, pilnuje spraw i terminów, próbuje wprowadzić stabilizację, gdy Elżbieta zbyt daleko oddala się od rzeczywistości. Przytuli, kiedy potrzeba i skarci, kiedy czuje że ta na krytykę zasłużyła. Wnikliwy czytelnik pod powłoką beztroskiej i lekkomyślnej Elżbiety dostrzeże duszę kobiety delikatnej i wrażliwej, tęskniącej za miłością i stabilizacją. Wskazuje na to szczególnie tajemnicza postać Andrzeja, która często pojawia się w myślach bohaterki wydobywając z niej subtelne uczucia. Wystarczy zaledwie myśl o nim, a zadziorność i pewność siebie znikają, ustępując miejsca poczuciu bezpieczeństwa i czułości. Książka surrealistyczna, w której granice pomiędzy absurdem a realnością zacierają się, jednak wrażliwy czytelnik odkryje w nich głęboki sens. Opisywane epizody, pozornie irracjonalne i groteskowe demaskują klimat i realia życia przeciętnego obywatela w peerelowskiej Polsce, nie oszczędza też nowobogackich, ironizując ich styl życia i zachowanie. Całą książka naszpikowana typowym dla Agnieszki Osieckiej humorem - inteligentnym, z dystansem do świata, błyskotliwą grą słów i rymowanek. Listy są niezwykle kobiece, intymne, dowcipne, pisane z polotem i przewrotnością, pełne emocji ewoluujących od euforycznej radości do czarnej rozpaczy. To listy pisane do samej siebie. Krystyna okazuje się być drugą częścią osobowości Elżbiety, tą poukładaną i sterującą codziennymi sprawami, ale też ta wołająca o akceptację i zaopiekowanie się samą sobą. Osobowością, do której Elżbieta tęskni i bez której trudno jej ogarnąć zwyczajne sprawy. Tytułowa biała bluzka, o którą troszczy się Krystyna jest symbolem kobiecości, czystości i nienaganności. Wołanie: „(…) Kochana moja, odnajdź Mi gdzieś tę białą bluzkę z kołnierzykiem, będzie Mi b. potrzebna (…)” często pojawia się po szalonych decyzjach i nieodpowiedzialnych przedsięwzięciach bohaterki, których konsekwencje bywają bolesne. Jest też kołem ratunkowym w najtrudniejszych chwilach, wołaniem o miłość, wolność i normalność, o którą często trudno było w czasach PRL-u. Pod postacią Elżbiety wyraźnie widać samą autorkę. Podobnie jak bohaterka, Osiecka nie pasowała do świata z narzuconymi mu zasadami ani do codziennego, prozaicznego życia. Wrażliwa i szczera do bólu, otwarta na świat i ludzi ceniła sobie wolność i wyrywała się do niej - do takiego życia, nieskrępowanego żadnymi więzami, zdawała się być stworzona. To książka, w której nie liczy się historia. Liczą się za to wątki przemycające emocje, które do zrozumienia nie potrzebują akcji tworzącej zwięzłą całość. Jej wartością jest język, zabawa słowem i wirtuozerski wprost kunszt posługiwania się nim - komizm słowny w mistrzowskim wydaniu. Książka niezwykła i niebanalna, dokładnie taka, jaką była sama Agnieszka Osiecka.
zuszka - awatar zuszka
oceniła na96 miesięcy temu
Wspomnienia z niepamięci Gustaw Holoubek
Wspomnienia z niepamięci
Gustaw Holoubek
To jest właśnie ta książka, którą warto przeczytać, jeśli naprawdę interesuje nas osoba Gustawa Holoubka. „Wspomnienia z niepamięci”, będące zbiorem luźnych reminiscencji i rozlicznych przemyśliwań na bliskie aktorowi tematy, czyta się szybko, z niesłabnącym zainteresowaniem i – w moim przypadku – z rosnącym zadziwieniem. Że Holoubek to wielki artysta, że na zawsze wpisał się w historię polskiego kina i teatru, że to legenda naszej kultury – to wszystko jest oczywiste. Ale wcale nie było dla mnie oczywistym to, jak bardzo zajmującym, dobrym i inteligentnym był on człowiekiem. Owszem, nie sposób było nie widzieć i nie cenić jego kindersztuby; szacunku, z jakim zwracał się do ludzi, jego dbałości o język ojczysty, wybitnej erudycji, pełnego profesjonalizmu oraz ogólnej życzliwości i widocznej pokory w stosunku do życia, ale w jego „oficjalnym” wizerunku zawsze brakowało mi nutki jakiejś takiej … bo ja wiem… normalności? naturalności? Czegoś, co czyniłoby go mniej księżycowym, a bardziej przyziemnym. Ciągle wydawał mi się bowiem nieco … oddzielny, nieprzystępny, irytująco emfatyczny. A tu szok! „Wspomnienia z niepamięci” pozwoliły mi odkryć Gustawa Holoubka. Tak… dla siebie. Na użytek własny. Książka zaczyna się od pięknego wstępu napisanego przez Jana Holoubka, syna aktora, a dalej czeka na nas siedem wypełnionych po brzegi treścią i okraszonych licznymi zdjęciami rozdziałów, opowiadających o najważniejszych dla Gustawa Holoubka osobach, o przełomowych momentach w jego życiu, o dzieciństwie, o Krakowie, o początkach w teatrze, o religii, kościele, także o wojnie i polityce (ot, choćby rozdział OKUPACJA: traktuje ogólnie o władzy, ale i bardziej szczegółowo, np. o Rosji; o tej nieuzasadnionej, nie dającej się wytłumaczyć tęsknocie Rosjan za ZSRR, nawet – w skrajnych przypadkach – za łagrami [syndrom sztokholmski się kłania]; również o naszej, polskiej, niezrozumiałej, a nawet niezauważanej przez nas państwowości, o jedynych słusznych drogach rozwoju kraju, o odpowiedzialności za kraj… wspaniały wywód). Z autentyczną radością i rosnącą z każdą przeczytaną stroną ekscytacją zaczęłam pojmować, jakim ciekawym człowiekiem był Holoubek, jak nieprzeciętne miał poczucie humoru, jak wiele w życiu przeszedł, na jak wiele tematów miał do powiedzenia nie coś, ale coś autentycznie głębokiego i przemyślanego. Jego gra nie rusza mnie może tak, jak rusza mnie gra moich ulubionych aktorów, czyli Świderskiego, Łapickiego czy Zapasiewicza, ale jego człowieczeństwo, sposób bycia i podejście do życia otworzyło we mnie wiele ukrytych do tej pory „szufladek” i skierowało moje myślenie na wiele nowych ścieżek. I za to jestem cholernie wdzięczna. I także dlatego polecam tę książkę z całego serducha.
Mignatka - awatar Mignatka
oceniła na72 miesiące temu
Wyznania gorszycielki Irena Krzywicka
Wyznania gorszycielki
Irena Krzywicka
Irena Krzywicka (1899-1994) przyszła na świat w Jenisiejsku w rodzinie polskich Żydów, zesłanych na Syberię za działalność socjalistyczną. Ojciec zmarł na gruźlicę niedługo po powrocie do Polski, matka, zwana przez nią Maminkiem, była aż do swej śmierci jej najwierniejszą przyjaciółką. Oczytana i jak na kobietę świetnie wykształcona oraz ambitna z przytupem dołączyła Irena do międzywojennego środowiska literackiego. Jej najbardziej znane publikacje ukazywały się w Wiadomościach Literackich Mieczysława Grydzewskiego, jest też autorką kilku książek. Swą autobiografię zaczęła pisać we Francji w latach 1970-ych, po niemal całkowitej utracie wzroku nagrywała wspomnienia, a książkę do druku przygotowała Agata Tuszyńska. Pierwsze wydanie „Wyznań gorszycielki” ukazało się dwa lata przed śmiercią Krzywickiej, a jego pomysł Marian Hemar miał skomentować z typowym dla siebie sarkazmem: „Droga Irenka, nasze stare chodzące poboyowisko”*. Według dość zgodnych opinii gorszycielką została Krzywicka nie tyle z powodu rozwiązłości w życiu prywatnym - wierność małżeńska nie była w tym środowisku powszechnie obowiązującą normą - lecz z racji głoszonych publicznie przez nią i Boya poglądów oraz konkretnych inicjatyw. Inaczej jednak niż biografkę Boya**, czworokąt małżeński, Irena-Jerzy Krzywicki-Zofia Żeleńska-Boy, dość mocno Krzywicką uwierał. Przynajmniej tak wygląda to w jej wspomnieniach. Mimo fatalnej technicznej jakości wydania „Wyznań…”, na jakie trafiłam, nie mogłam się od lektury oderwać. Początkowa część książki, jakieś 40% tekstu, to ciekawy opis relacji rodzinnych, przymiarek do różnych dróg kariery oraz pierwszych prób zaistnienia w środowisku literatów. Jako atrakcyjna kobieta na brak zalotników nie narzekała. Spośród trzech zaprzyjaźnionych na męża wybrała początkującego prawnika, syna Ludwika Krzywickiego, uznanego twórcy polskiej socjologii. Boya spotkała, kiedy wydawało się, że po urodzeniu pierwszego syna, Piotrusia, jej małżeństwo z Jerzym już okrzepło. Ale atrakcyjności, także fizycznej, sławie i wspólnocie przekonań z dwadzieścia pięć lat starszym facetem nie potrafiła się oprzeć. Mimo że wówczas, w roku 1928, nie pod każdym względem pasował do definicji Boya, jaką wygłosił dziesięć lat wcześniej przypadkowo spotkany Jan Lechoń, a mianowicie że jest to „…melancholik, erotoman, pijak, karciarz … najbardziej czarujący, najinteligentniejszy człowiek na świecie”. Miłości do Ireny pozostał Boy wierny do śmierci, od alkoholu też już wtedy stronił. Owszem, była świadkiem jego stanów depresyjnych, załamania pod wpływem krytyki i ataków, z obu stron sceny polityczno-obyczajowej, za wprowadzenie w dyskurs publiczny i nieśmiałe próby instytucjonalnego usankcjonowania pewnych tematów tabu. Ich ostrze w pewnym sensie bardziej było bolesne dla niego niż dla niej. Jan Skiwski, na przykład, atakował go za propagowanie „życia ułatwionego”. Czy chodziło mu także o zdjęcie odium, a w każdym razie o zrezygnowanie z karalności za homoseksualizm? Krzywicka przyznaje, że ich próby wprowadzania antykoncepcji i bezpiecznych zabiegów aborcji nastąpiły w Polsce „… o trzydzieści lat za wcześnie”. Pierwsze ośrodki Świadomego Macierzyństwa nie cieszyły się popularnością i dość szybko zostały zlikwidowane. Tymczasem, gdy ona zaczęła być krytykowana także za swoje relacje sądowe, głównie za obronę Rity Gorgonowej, Boya atakowano już za wszystko. „A że tyle piszę? - żalił się Irenie - U nas nie lubią ludzi, którzy za dużo pracują”. Lata 1930-te to nowe fale antysemityzmu i faszyzacji Polski. O tym oczywiście wyznania Krzywickiej też wspominają. Ich największa wartość polega, moim zdaniem, na obleczeniu tych i innych zjawisk w konkrety, co wiąże się naturalnie z jej ocenami ludzi, na ogół trafnymi, a przy tym zawsze bardzo ciekawymi. Na przykład o dwóch byłych skamandrytach, Jarosławie Iwaszkiewiczu i Antonim Słonimskim pisze: Iwaszkiewicz „jako homo publicus był godny niechęci, jako człowiek prywatny był serdeczny i miły, odwrotnie niż Antoni - jako homo publicus - godny najwyższego szacunku, ale prywatnie egocentryk zupełnie niezdolny do wyjścia poza samego siebie”. A że Irenkę - jak mówi znane porzekadło - znała cała Warszawa, ze wzajemnością, tj. ona znała wszystkich, lektura jej wspomnień stanowi prawdziwą frajdę. Nawet jeśli nie do końca wiadomo, czy są one osadzone - jak w przytoczonym cytacie - jedynie w jej wrażeniach ze znajomości podczas pobytu w Warszawie i Podkowie Leśnej, czy sięgają również okresu powojennego. „Wyznania gorszycielki” kończą się po wojnie, kiedy to - nie ma co ukrywać, dzięki swej przedwojennej popularności - uzyskała Irena Krzywicka szanse na nowy początek. Co w ogóle miałby on znaczyć po stracie najważniejszych osób w jej życiu? No i czy lektura książki Agaty Tuszyńskiej pt. „Krzywicka. Długie życie gorszycielki” jest, mimo nie najlepszych ocen książki, wskazana? Ale przed natychmiastowym zabraniem się do niej powstrzymać się oczywiście nie potrafię. *Wszystkie cytaty pochodzą z wydania książki, do którego miałam dostęp. **Monika Śliwińska: Książę. Biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego.
Nina - awatar Nina
oceniła na81 rok temu
Już nic nie muszę Stefania Grodzieńska
Już nic nie muszę
Stefania Grodzieńska
Stefania Grodzieńska (1914-2010),kobieta wielu zawodów, m. in. tancerka, aktorka, pisarka satyryczna, konferansjerka, będąc już w mocno starszym wieku, odpowiada na pytania Beaty Kęczkowskiej. Robi to z lekkością, dowcipnie, ciepło i ciekawie. Opowiada o swoim dzieciństwie i bogatej karierze na przestrzeni 80 lat; o życiu rodzinnym, mężu, też artyście Jerzym Jurandocie oraz córce Joannie. Wspomina kontakty przyjacielskie, koleżeńskie i zawodowe z największymi polskimi artystami scen teatralnych i kabaretowych oraz sławnymi pisarzami, m.in. bardzo ciepłą relację z Janem Brzechwą. Przypomina zmieniające się warunki pracy w różnych latach oraz przytacza mnóstwo zabawnych, skrzących się humorem, anegdot ze sfer artystycznych. Książka zawiera też próbki talentu Stefanii Grodzieńskiej w postaci tekstów satyrycznych, nieprzeparcie śmiesznych, wznoszących się na wysoki poziom absurdu i abstrakcji. O ile nie do końca trafiły do mnie opowiastki o karpiu w wannie i małym dziecku to podobała mi się niezwykle niemal magiczna historyjka o radiu i śmiałam się głośno z „Przygody w samolocie” (s. 79-81) czy tekstu „Małżeństwo i szosa” (s. 107-108). Cudowny jest także system selekcji narzeczonych w „Mężu dla naszej córki” (s. 58-64). Cenię Artystkę dodatkowo za zwracanie uwagi na błędy językowe, szczególnie czynionych przez ludzi pióra i tych, których język jest narzędziem w życiu zawodowym oraz jej zagorzałe poparcie dla stosowania feminatywów. Mam nadzieję, że udało się Stefanii Grodzieńskiej zrealizować pragnienie „żeby do ostatniej chwili dla moich kochanych był ze mnie choć najmniejszy pożytek. Więc chcę umrzeć zdrowo. O to proszę” (s. 89) Spędziłam dużo przyjemnych chwil na spacerach z audiobookiem w wykonaniu Blanki Kutyłowskiej, chociaż z początku trudno mi było przyzwyczaić się do jej głosu i interpretacji. Ale im dalej, tym było lepiej. Warto też wziąć do ręki wersję papierową książki ze względu na zamieszczone w niej zdjęcia. Polecam.
Mikila - awatar Mikila
oceniła na61 rok temu

Cytaty z książki Rozmowy w tańcu

Więcej

Przyjaciele moi i przyjaciółki!Nie odkładajcie na później ani piosenek, ani egzaminów, ani dentysty, a przede wszystkim nie odkładajcie na później miłości.Nie mówcie jej "przyjdź jutro, przyjdź pojutrze, dziś nie mam dla ciebie czasu". Bo może się zdarzyć, że otworzysz drzwi, a tam stoi zziębnięta staruszka i mówi "Przepraszam, musiałam pomylić adres..." I pstryk, iskierka gaśnie.

Przyjaciele moi i przyjaciółki!Nie odkładajcie na później ani piosenek, ani egzaminów, ani dentysty, a przede wszystkim nie odkładajcie na p...

Rozwiń
Agnieszka Osiecka Rozmowy w tańcu Zobacz więcej

U mnie jest blisko z serca do papieru.

U mnie jest blisko z serca do papieru.

Agnieszka Osiecka Rozmowy w tańcu Zobacz więcej

Nie wierzę w brak czasu. Zawsze jest czas na ten krótki błysk, na ten znak: jesteś dla mnie ważna.

Nie wierzę w brak czasu. Zawsze jest czas na ten krótki błysk, na ten znak: jesteś dla mnie ważna.

Agnieszka Osiecka Rozmowy w tańcu Zobacz więcej
Więcej