rozwińzwiń

Kapitan Ameryka: Biały

Okładka książki Kapitan Ameryka: Biały autora Jeph Loeb, Tim Sale, 9788361319825
Okładka książki Kapitan Ameryka: Biały
Jeph LoebTim Sale Wydawnictwo: Mucha Comics Cykl: The Colour Series (tom 4) Seria: Marvel Knights komiksy
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
The Colour Series (tom 4)
Seria:
Marvel Knights
Tytuł oryginału:
Captain America: White
Data wydania:
2017-02-24
Data 1. wyd. pol.:
2017-02-24
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361319825
Tłumacz:
Marek Starosta
Średnia ocen

6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kapitan Ameryka: Biały w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kapitan Ameryka: Biały

Średnia ocen
6,4 / 10
58 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kapitan Ameryka: Biały

avatar
929
928

Na półkach:

Postać Kapitana Ameryki bardzo lubię i cenię więc ten komiks powinien mi się spodobać. Też tak myślałem, niestety komiks jest co najwyżej solidny, brak mu większych zmian czy chwil na które czytelnik może zawiesić oko. Zapraszam też na swojego bloga https://okonapopkulture.blogspot.com/

Postać Kapitana Ameryki bardzo lubię i cenię więc ten komiks powinien mi się spodobać. Też tak myślałem, niestety komiks jest co najwyżej solidny, brak mu większych zmian czy chwil na które czytelnik może zawiesić oko. Zapraszam też na swojego bloga https://okonapopkulture.blogspot.com/

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
855
792

Na półkach: ,

https://salomonik.eu/blog/przeczytane/3259-kapitan-ameryka-bialy

https://salomonik.eu/blog/przeczytane/3259-kapitan-ameryka-bialy

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
664
660

Na półkach:

Kapitan Ameryka to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci amerykańskiego komiksu. W treściach superbohaterskich – tak, jest on może i nie pierwszym herosem, ale dla idei herosa kimś znaczącym – odegrał on tak znaczącą rolę, że obecnymi czasy jego wizerunek i wartości, które sobą prezentuje uchodzą do miana czegoś kultowego; również stał się kimś, kto zapoczątkował potrzebną komiksowi superbohaterskiemu ,,propagandową rewolucję”.

Popularny, o oryginalnym pseudonimie, ,,Cap”, nie miał z początku łatwo; można by rzec, że jego pierwsze wyobrażenie wykreowane przez kulturę masową było zbyt idealne, pozbawione ,,brudu” – tej naturalnej wewnętrznej krwawicy, na którą składały by się odpowiedzialność herosa i niełatwe, podejmowane przez niego decyzje. Dziesiątki lat temu kojarzono go z kimś, kto bardzo łatwo i szybko miał zachęcić, wręcz nakłonić młodych ludzi do wstąpienia do armii amerykańskiej, aby złoić tyłek nazistowskim Niemcom. Cóż, kto wtedy by nie chciał uderzyć w twarz Hitlera, tak jak zrobił to Kapitan w pierwszym numerze dawniejszych komiksów Marvela, który mu poświęcono? I tak, wracając do przeszłości, zeszyt numer jeden, czy też jak kto woli ,,pierwocina” komiksowa, która to wszystko rozpoczęła, a która zaprezentowała w 1941 roku poprzez Timely Comics pierwsze kroki Kapitana Ameryki, udowadnia, że kryjący się za tym alter ego Steve Rogers to ktoś nie tyle co odważny, ale w swej odwadze niezłomny, niezrównany. Mimo prostej, jak na szerokie standardy rysu historii tej postaci współcześnie, jego ogólnej specyficznej genezy i tego pamiętnego ,,uderzenia” Hitlera w twarz, które wyszły spod jego ,,pięści sprawiedliwości”, to właśnie ten archetypowy komiks pokazał, że rynek komiksów o superbohaterach dopiero zaczyna wchodzić na arenę popkultury, że w trakcie swojej ewolucji będzie ukazywał on, owszem, fikcyjny świat, jednakże będzie to świat coraz bardziej bliższy współczesności, na niej się wzorujący.

Bardzo ważne dla kanonu komiksu amerykańskiego, to sławetne pierwsze wydanie historii Kapitana Ameryki, nie przytaczając jego prostej i krótkiej fabuły, przelewa do współczesnego życia dość istotną kwestię: superbohater to ktoś, kto przeciwstawia się złu, nawet jeśli miałby do walki z tym zagrożeniem stawać sam. Superbohaterem może zostać każdy, bez względu na to kim, dlaczego i jak się jest. Wystarczy myśl, którą przekuje się w czyn, by zrobić coś, co przedłoży życie innych i ich bezpieczeństwo nad życie własne: tytaniczne poświęcenie, altruizm, zero egoizmu. Chodzi o uwypuklenie prawdziwej odwagi – i to na łamach popkultury. Tak stało się już w tym numerze - pierwocinach narracji obrazkowych o przygodach walecznego ,,Capa” i jego sidekicka Bucky’ego Barnesa; tak pod względem ukazywanie cech i wartości herosów historia toczy się do dziś, i będzie trwać w przyszłości – czy to w wydawnictwie Marvel Comics, DC, czy innych franczyzach, które opowiadają historie o mężnych postaciach naszego świata. Propaganda propagandą, ale najistotniejsze jest ukazanie tego, kim jest prawdziwy, naturalnie postępujący – od serca – heros; że bycie ,,superbohaterem jest nieco inne” niż bycie ,,zwykłym bohaterem”. I na przestrzeni lat ten przedrostek ,,super” przy określeniu tego typu postaci, którą podziwiamy w kulturze masowej po dziś dzień, zaadaptował się do tego stopnia, że ,,superbohater” nie jest wytworem plastikowym, czymś sztucznym, kimś idyllicznym; to ktoś, kto może być super, jednakże na ten tytuł wyraźnie sobie trzeba zasłużyć.

Jak powiedział kiedyś George Patton – świetny strateg i amerykański generał podczas II Wojny Światowej: „Generałem uczyni cię Kongres, dowódcą – łączność w walce.”. To stwierdzenie uwydatnia jedną bardzo ważną cechę, która stanowi o wyjątkowości Steve’a Rogersa – przyszłego Kapitana Ameryki, pierwszego superbohatera i zarazem „Mściciela". Bez względu na to czy Rogers był chuderlawym anemicznie wyglądającym knypkiem, z którego wszyscy się wyśmiewali, czy podrasowanym eksperymentalnym serum i promieniami Vita: superżołnierzem, to i tak nieustępliwość, jego dumnie wypięta pierś, w której jak młot biło przepełnione wiernością i obowiązkiem obrony ojczyzny serce, wskazywały na jego niezwykłe oddanie słuszności idei za którą tak wiernie podążał – idei bycia tarczą dla ludu, strażnikiem bezpieczeństwa. Kapitan Ameryka to jeden z najbardziej rozpoznawalnych herosów w historii światowej popkultury. Niedościgniony wzór przykładnego bohatera, który będąc na wojnie nie chciał zabijać Nazistów. Nie, nikogo nie chciał mordować, pragnął jedynie tego kogoś powstrzymać, bez względu na reprezentowane strony; stawić czoła wszystkim tym bydlakom, którzy dopuszczają się bezsensownych zbrodni na bliźnich i społeczeństwie. A to oznacza to, o czym powyżej napomknąłem – oto przykład idei bycia superbohaterem; to ogólna, tak reprezentująca się na przestrzeni lat historia Kapitana Ameryki, summa summarum zaczerpnięta z życia typowego Kowalskiego z typowej współczesnej rozwijającej się mieściny.

By poruszać się wciąż nieco bardziej w linii dramatu i temu podobnych rozważań podkreślających, że heroizm amerykańskiego bohatera z kart komiksu, to nie ,,mambo-dżambo” wyssane z palca, lecz w jakiś sposób prawda, którą możemy odnaleźć współcześnie; by wciąż tematycznie zagłębiać się wokół sylwetki Kapitana Ameryki, wraz ze stylem komiksu nastawionym na intensywne emocje, postanowiłem sięgnąć po inspiracje narracji graficznych od panów Jepha Loeba i Tima Sale’a. I choć to dziwnie zabrzmi, to w ,,serii kolorów”, w Polsce realizowanej za pośrednictwem wydawnictwa Mucha Comics, ich autorstwa, w jednym z czterech numerów ją tworzących, nie dość że w ten sposób przyczyniłem się do prawie że skompletowania jej tomów (brakuje mi wydania o przygodach Hulka),to za pośrednictwem pewnego komiksu z tego cyklu stałem się świadkiem wyjątkowej kreacji postaci Steve’a Rogersa i jego alter ego, tak silne i znaczące dla kultury superbohaterów, że tworzyły ze Steve’em jedność - tą prawdziwą wartość i moc herosa. I tym komiksem okazał się "Kapitan Ameryka – Biały".

To, że kolory możemy odbierać prosto i czysto fizycznie jest faktem, i każdy z nas zdaje sobie z tego sprawę. Jest to czymś na tyle oczywistym, że nie mamy pełnej świadomości, co może opowiadać kolor w świecie fikcji: w różnych tworach popkulturowych, czy w czymkolwiek co uznamy za fikcję. Na przykładzie moich wcześniejszych doświadczeń z wydaniami narracji obrazkowych: "Daredevil – Żółty", "Spider-Man: Niebieski", mogę powiedzieć, że kolor, barwa, jej odcień i temperatura, wszystko to użyte w odpowiedni sposób w komiksie, jest w stanie przekazać bardzo silne emocje. Loeb i Sale na łamach ,,serii kolorów", w tych tytułach udowodnili, że ,,kolor” wraz z odpowiednio skonstruowanym scenariuszem potrafi wytłuścić, bez żadnego sztucznego pompatyzmu i mydlenia cukierkowością oczu, czym tak naprawdę jest superbohaterstwo: jak buduje ono bohatera, jak go niszczy – jak jest ono realne, a nie fikcyjne; jak jest surowe, przetarte zużytą ścierą i wyrznięte po wielokroć. A czy tak jest z kolei w "Kapitan Ameryka – Biały"? Teoretycznie to, co przedstawiają w omawianym tomie Loeb, Sale i Stewart, owszem, można nazwać prostą historią. Prostą gdyż z jednej strony sam tak mówi o niej jej główny bohater, Steve Rogers – legendarny Kapitan Ameryka, i nie chodzi tu o przełamywanie czwartej ściany. Sam heros przedstawia nam prawie całość wydarzeń zawartych w komiksie - z perspektywy wspomnień (dla czytelnika można to uznać jako retrospekcję),które wyraźnie gnębią ,,Capa", tłamszą go napastliwie, sprawiają mu sowity wewnętrzny ból, jednakże jest to oczyszczający, szczery ból, o którym nie warto zapominać, o którym trzeba mówić, aby przerodził się w prawdę, w coś dzięki czemu superbohater będzie się czuł jako ktoś kto ma uczucia, kto potrafi żyć zgodnie z samym sobą, jednocześnie walcząc o wyższe ideały. Kapitan opowiada o tej ,,jednej z wielu” przygód, które rozegrały się w jego życiu, w oddanej służbie ku Stanom Zjednoczonym, ich obywatelom, jak i całemu światu, którego należało wyzwolić spod jarzma tyranii pragnących podbić świat nazistowskich Niemiec. I ta przygoda, o czym Steve mówi, co doświadczamy na przestrzeni całego komiksu, z towarzyszącą nam jego skromną, emocjonalnie trudną i przejmującą narracją wetkniętą w niebieskie wąskie kadry, umiejętnie porozmieszczane przez twórców, rozegrała się w 1941 roku, gdy Kapitan wraz ze Straszliwym Komando, Nickiem Furym i napotykanymi po drodze sojusznikami, rusza na front II Wojny Światowej, przemierza Europę by zrobić kolejny krok ku ostatecznemu zniszczeniu Red Skulla i jego okrutnych planów zdeptania ludzkości i materialnej cywilizacji. Oczywiście, nie uwzględniając roli Bucky’ego Barnesa, Komandosów ,,Capa” i jego samego, wraz z całą elitą protoplastów przyszłego S.H.I.E.L.D., którzy to wszyscy tak hucznie i intensywnie przez komiks się przewinęli, także pomijając w związku z tym warstwę emocjonalną przedstawianej niniejszym historii, cała opowieść Sale’a i Loeba byłaby prostym ,,komiksowym akcyjniakiem” nawiązującym do czasów II Wojny Światowej. Lecz tak się nie stało; to tylko moje ,,gdybanie”, które miało posłużyć jednemu konkretnemu celowi. Oni znowu to zrobili; o przygodach superbohatera reprezentującego barwy USA, u którego boku służył wiernie sidekick Bucky Burnes, Loeb i Sale opowiedzieli w odpowiedni pełny naturalnych uczuć (o które ciężko posądzać herosów!) sposób, i to bez mydlenia oczu – tak jak oni widzieli by losy Kapitana Ameryki, gdyby miały one napisać się w naszej rzeczywistości.

,,Seria kolorów", zatrzymując się na przeczytanym „Kapitan Ameryka – Biały”, częściowo straciła urok, jakby wrzuciła niższy bieg; być może jest to tylko pobieżne wrażenie – ten numer należy przeczytać wielokrotnie, nastawiając się na głębszą, właściwszą jego analizę. Do tej pory przesłanie Loeba, Sale'a i innych rysowników, inkerów, kolorystów, literników z nimi współpracujących zdawało się być jasne. Tytułowy kolor w "Spider-Man - Niebieski" opowiadał o żałobie i tęsknocie, i niejasnej przyszłości Petera Parkera po stracie Gwen Stacy; podobnie w "Daredevil – Żółty", w tak samo sprecyzowany sposób celem użyta barwa podkreślała dziedzictwo ojca Matta Murdocka, które na nim ciążyło i nieśmiałą kiełkującą odwagę Matta, na granicy porywczości i wewnętrznego rozdarcia. I w końcu dochodzimy do omawianego tytułu: "Kapitana Ameryka – Biały". Biel ma tu stabilizującą całą szatę graficzną (ogólny rysunek, w tym bardziej pejzażowe, przetarte, matowe, zatracające proporcję i kontur treści; wypełnienia tła, w tym bardziej szczegółowa dynamika wydarzeń w mniejszych kadrach etc.) rolę. To zadanie i cel tego koloru obejmuje również fabułę, ukazując jej wartość i charakter, jako szczery, prawdziwy, a nie landrynkowy, zabarwiony mimo to ,,dodatkową warstwą lukru".

Barwa niniejszego komiksu, bo biel nie była tu stosowana tak dwuznacznie i sugestywnie jak kolory w omawianych wyżej wydaniach, to również podkreślenie w jakiś sposób tej drugiej supermocy, którą posiada Kapitan Ameryka; supermocy, którą powinno się mu przypisać jako Steve’owi Rogersowi: pozostaje on tym samym herosem, silnym, niezdartym emocjonalnie człowiekiem – nawet po stracie Bucky’ego Barnesa. Pozostaje osobą stabilną, w punkcie równowagi uczuć - pamięć o utracie towarzysza życia, człowieka do którego czuł braterską miłość naprawdę go wzmacnia, czyniąc go nie tylko silniejszym herosem, ale i o wiele potężniejszym w duchu człowiekiem.

Kapitan Ameryka to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci amerykańskiego komiksu. W treściach superbohaterskich – tak, jest on może i nie pierwszym herosem, ale dla idei herosa kimś znaczącym – odegrał on tak znaczącą rolę, że obecnymi czasy jego wizerunek i wartości, które sobą prezentuje uchodzą do miana czegoś kultowego; również stał się kimś, kto zapoczątkował...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

92 użytkowników ma tytuł Kapitan Ameryka: Biały na półkach głównych
  • 70
  • 20
  • 2
63 użytkowników ma tytuł Kapitan Ameryka: Biały na półkach dodatkowych
  • 29
  • 20
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Batman. Hush Jim Lee, Jeph Loeb, Scott Williams
Ocena 8,7
Batman. Hush Jim Lee, Jeph Loeb, Scott Williams
Okładka książki Pogromcy Nieznanego muszą zginąć! Jeph Loeb, Tim Sale
Ocena 5,7
Pogromcy Nieznanego muszą zginąć! Jeph Loeb, Tim Sale
Okładka książki Hulk. Czerwony Hulk Jeph Loeb, Ed McGuinness, Dexter Vines
Ocena 6,1
Hulk. Czerwony Hulk Jeph Loeb, Ed McGuinness, Dexter Vines
Okładka książki Batman: Tajemnica Czerwonego Kaptura Eric Battle, Shane Davis, Jim Lee, Paul Lee, Jeph Loeb, Dough Mahnke, Dustin Nguyen, Judd Winick
Ocena 7,5
Batman: Tajemnica Czerwonego Kaptura Eric Battle, Shane Davis, Jim Lee, Paul Lee, Jeph Loeb, Dough Mahnke, Dustin Nguyen, Judd Winick
Okładka książki Superman/Batman: Book One Jeph Loeb, Ed McGuinness
Ocena 0,0
Superman/Batman: Book One Jeph Loeb, Ed McGuinness
Okładka książki Catwoman. Rzymskie wakacje Jeph Loeb, Tim Sale
Ocena 7,3
Catwoman. Rzymskie wakacje Jeph Loeb, Tim Sale
Okładka książki Superman na wszystkie pory roku Jeph Loeb, Tim Sale
Ocena 7,8
Superman na wszystkie pory roku Jeph Loeb, Tim Sale

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Okładka książki Bękarty z Południa. Tom 3. Powrót do domu Jason Aaron, Jason Latour
Ocena 7,4
Bękarty z Południa. Tom 3. Powrót do domu Jason Aaron, Jason Latour
Okładka książki Jessica Jones: Alias, tom 3 Mark Bagley, Brian Michael Bendis, Michael Gaydos, Matt Hollingsworth, Al Vey, Dean White
Ocena 7,5
Jessica Jones: Alias, tom 3 Mark Bagley, Brian Michael Bendis, Michael Gaydos, Matt Hollingsworth, Al Vey, Dean White
Okładka książki Daredevil. Nieustraszony! Tom 2 Brian Michael Bendis, Alex Maleev
Ocena 8,2
Daredevil. Nieustraszony! Tom 2 Brian Michael Bendis, Alex Maleev
Okładka książki Cage Brian Azzarello, Richard Corben, José Villarrubia
Ocena 6,5
Cage Brian Azzarello, Richard Corben, José Villarrubia
Okładka książki X-Men - Mordercza geneza Ed Brubaker, Trevor Hairsine
Ocena 7,1
X-Men - Mordercza geneza Ed Brubaker, Trevor Hairsine
Okładka książki Elektra: Assassin Frank Miller, Bill Sienkiewicz
Ocena 6,9
Elektra: Assassin Frank Miller, Bill Sienkiewicz
Okładka książki Velvet #3 - Człowiek, który ukradł świat Ed Brubaker, Steve Epting
Ocena 7,2
Velvet #3 - Człowiek, który ukradł świat Ed Brubaker, Steve Epting

Cytaty z książki Kapitan Ameryka: Biały

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kapitan Ameryka: Biały