rozwińzwiń

Szalupy z „Glen Carrig”

Okładka książki Szalupy z „Glen Carrig” autora William Hope Hodgson, 9788374703468
Okładka książki Szalupy z „Glen Carrig”
William Hope Hodgson Wydawnictwo: C&T Crime & Thriller Seria: Biblioteka Grozy horror
168 str. 2 godz. 48 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Grozy
Tytuł oryginału:
The Boats of the 'Glen Carrig'
Data wydania:
2017-03-17
Data 1. wyd. pol.:
2017-03-17
Liczba stron:
168
Czas czytania
2 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374703468
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Szalupy z „Glen Carrig” w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Szalupy z „Glen Carrig”



książek na półce przeczytane 3837 napisanych opinii 515

Oceny książki Szalupy z „Glen Carrig”

Średnia ocen
6,8 / 10
81 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Szalupy z „Glen Carrig”

avatar
310
37

Na półkach: ,

Forma pamiętnika. Plastyczne, barwne, niepokojące, lekko Lovecraftowskie.

Autor spędził osiem lat na morzu jako marynarz, co zresztą zręcznie wykorzystał w swojej książce.

Forma pamiętnika. Plastyczne, barwne, niepokojące, lekko Lovecraftowskie.

Autor spędził osiem lat na morzu jako marynarz, co zresztą zręcznie wykorzystał w swojej książce.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1757
729

Na półkach:

Uwielbiacie marynistyczną grozę? Jeśli tak, to zapraszam na prawdziwą nadnaturalną perełkę, która pierwotnie została wydana w 1907 roku, czyli ponad sto lat temu!🖤

Zanurzymy się tu w relację z przygód Johna Winterstrawa, rozbitka statku "Glen Carrig". Gdzieś na nieznanych wodach, hen daleko... na morskich mapach ich nie uświadczysz. Trafiają w okolice bagnistych, ponurych pustkowi porosłych osobliwą roślinnością. Za dnia panuje bezruch i niepokojąca cisza, natomiast nocą słychać przedziwne dźwięki płaczu... To wszystko jest takie niesamowite! Mrok zasnuwa umysł! Poczucie istnienia czegoś nieznanego, gargantuicznego wymykającego się z ram racjonalnego pojmowania świata. Brzmi fascynująco, prawda? A to zaledwie początek tej opowieści!🌊

Nieustraszeni żeglarze i istnienie świata, który nigdy nie powinien zostać odkryty. Cmentarzyska statków, krwiożercze kraby giganty, ogromniaste głowonogi, kłębowiska wodorostów, diabelskie ryby i wiele innych ohydnych rzeczy.

Tekst nie został unowocześniony i bardzo dobrze! Inaczej ta książka straciłaby cały urok. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych może ta lektura może być niełatwą przeprawą, ale warto! Zachęcam do zagłębienia się w te przedziwności, które potrafią zmrozić krew w żyłach.

Całkowicie pochłonął mnie klimat tej opowieści. Uwielbiam takie awanturnicze historie z domieszką grozy! Gorąco polecam, zwłaszcza miłośnikom twórczości Samotnika z Providence czy Algernona Blackwooda.

Uwielbiacie marynistyczną grozę? Jeśli tak, to zapraszam na prawdziwą nadnaturalną perełkę, która pierwotnie została wydana w 1907 roku, czyli ponad sto lat temu!🖤

Zanurzymy się tu w relację z przygód Johna Winterstrawa, rozbitka statku "Glen Carrig". Gdzieś na nieznanych wodach, hen daleko... na morskich mapach ich nie uświadczysz. Trafiają w okolice bagnistych, ponurych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1263
716

Na półkach: , ,

"Nie potrafiliśmy jednak odgadnąć, cóż to za stworzenie mogłoby wydawać tak dziwne odgłosy. Nie było to bowiem ani szuranie, ani żaden inny rodzaj stąpania, ni też furkot skrzydeł nietoperza, co przyszło mi na myśl jako pierwsze, słyszałem bowiem opowieści o wampirach spędzających noce w ponurych miejscach. Odgłosy te nie przypominały również szelestu wężowych łusek to, co słyszeliśmy, brzmiało raczej tak, jakby podłoga i wszystkie grodzie były tam przecierane wielką, wilgotną ścierką."

"Do szyby niewybitego okna przywarła jakaś szkarłatna masa, rzec by można, przysysając się doń. [...] i tak ujrzałem, że wyglądała ona jak stworzona z licznych płatów surowej wołowiny... tyle że to coś żyło."

"W całym wąwozie daleko pod nami roiło się od poruszających się stworów, w blasku księżyca wyglądających blado i niezdrowo. Sposobem przemieszczania się przypominały one nieco ogromne ślimaki, choć same w sobie sylwetką bynajmniej na ślimaki nie wyglądały - kojarzyły mi się raczej z nagimi ludźmi, jeno wielce otyłymi i pełzającymi na brzuchach. W ich ruchach przejawiała się jednak czasem zdumiewająca chyżość."

Niektóre książki dobrze się czyta zimą, inne warto zostawić na lato i okres urlopowy. Literatura grozy przyzwyczaja głównie do zapachów i barw kojarzących się z późną jesienią, jednak jak sami doskonale wiecie, nie ogranicza się jedynie do obcowania w ciemnych barwach, strasząc również w świetle dnia. W swoim dzisiejszym tekście chciałbym zaprosić was do szalup nieodżałowanego Glen Carrig i pokazać, że w groza może kryć się pod pokładami statków, w głębi morskich fal i pod promieniami letniego słońca.

"Szalupy z Glen Carrig" to powieść autorstwa Williama Hope Hodgsona, który zapewne jest Wam dość dobrze znany za sprawą szeregu antologii, publikacji i zapowiedzi kolejnych wydawców. Można dyskutować, kto należy do podium pisarzy, którzy tworzyli klasyczną grozę jednak patrząc na niesłabnące zainteresowanie twórczością, śmiało mogę zaryzykować stwierdzenie, że William jest jednym z bardziej zapamiętanych autorów klasycznej literatury grozy. Pisarz zachwycał nas swoim weirdowym "Domem na granicy światów", opowiadaniami zawartymi zarówno w szeregu antologii, jak i zbiorach opowiadań, a także pewną zapowiedzią, która powoli się do nas zbliża.

Szalupy to opowieść marynistyczna, spisana w formie dziennika, przez Johna Winterstawa dla jego syna Jamesa. John, który w momencie opisywania wrażeń miał 23 lata, relacjonuje synowi swoją przygodę rozpoczętą wraz z zatonięciem tytułowego Statku Glen Carrig, płynnie przechodząc przez szereg przygód i niebezpieczeństw czekających na otwartym morzu. Narrator, od którego bije aura nowicjusza zakochanego w morzu, pod okiem bosmana i innych marynarzy, poznaje prawdziwy czar morza, ale i oczywiście zagrożenia błękitnego horyzontu.

Miarą dobrego pisarstwa jest sprawienie, by opowiadania historia była jak najbardziej realna, toteż po lekturze prezentowanej powieści śmiało mogę napisać, że Hodgson był prawdziwym czarodziejem słowa. Mając ponad osmioletnie doświadczenie na morzu, sprawił, że opowieść rozbitków brzmiała jak opis prawdziwych zdarzeń z epoki, natomiast pozornie nieprawdopodobne wydarzenia urosły do rangi możliwych makabr. Archaiczny język może stanowić pewnego rodzaju wyzwanie dla współczesnego czytelnika, jednak zarówno dynamika historii, jak i obiecująca przygoda przesłaniają takie kwestie.

Pisząc o szalupach, nie sposób pominąć wspomnianej wyżej dynamiki wydarzeń. Dziennik Johna jest niczym rwąca fala pchająca kunsztownie wykonany trójmasztowiec, a całość sprawia wrażenie przytawernianej opowieści, którą chłoniemy od wiekowego marynarza. Wybrałem tę lekturę specjalnie na urlop nad morzem i wydaje mi się, że nie mogłem trafić lepiej. Szum bałtyckich fal poniósł mnie daleko w odmęty bujnej wyobraźni Hodgsona.

"Nie potrafiliśmy jednak odgadnąć, cóż to za stworzenie mogłoby wydawać tak dziwne odgłosy. Nie było to bowiem ani szuranie, ani żaden inny rodzaj stąpania, ni też furkot skrzydeł nietoperza, co przyszło mi na myśl jako pierwsze, słyszałem bowiem opowieści o wampirach spędzających noce w ponurych miejscach. Odgłosy te nie przypominały również szelestu wężowych łusek to, co...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

245 użytkowników ma tytuł Szalupy z „Glen Carrig” na półkach głównych
  • 151
  • 94
60 użytkowników ma tytuł Szalupy z „Glen Carrig” na półkach dodatkowych
  • 43
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Szalupy z „Glen Carrig”

Inne książki autora

Okładka książki The Weird Tales of William Hope Hodgson Xavier Aldana Reyes, William Hope Hodgson
Ocena 5,0
The Weird Tales of William Hope Hodgson Xavier Aldana Reyes, William Hope Hodgson
Okładka książki From the Depths and Other Strange Tales of the Sea Mike Ashley, F. Britten Austin, Charles Nicholas Barham, Morgan Burke, Rupert Chesterton, James Francis Dwyer, Izola Forrester, John DeWitt Gilbert, William Hope Hodgson, Elinor Mordaunt, Ward Muir, Morgan Robertson, Frank Scheffauer, Frank H. Shaw, Eleanor Smith, Albert Richard Wetjen
Ocena 8,0
From the Depths and Other Strange Tales of the Sea Mike Ashley, F. Britten Austin, Charles Nicholas Barham, Morgan Burke, Rupert Chesterton, James Francis Dwyer, Izola Forrester, John DeWitt Gilbert, William Hope Hodgson, Elinor Mordaunt, Ward Muir, Morgan Robertson, Frank Scheffauer, Frank H. Shaw, Eleanor Smith, Albert Richard Wetjen
Okładka książki Supernatural Sherlocks: Stories from The Golden Age of the Occult Detective Alice Askew, Claude Askew, Ralph Adams Cram, Bithia Mary Croker, Arthur Conan Doyle, Robert Eustace, Dion Fortune, Lettice Galbraith, Hesketh Hesketh-Prichard, William Hope Hodgson, Arabella Kenealy, Rudyard Kipling, H.P. Lovecraft, L.T. Meade, Amyas Northcote, Kate Prichard, Nick Rennison, Henry S. Whitehead, William James Wintle
Ocena 6,0
Supernatural Sherlocks: Stories from The Golden Age of the Occult Detective Alice Askew, Claude Askew, Ralph Adams Cram, Bithia Mary Croker, Arthur Conan Doyle, Robert Eustace, Dion Fortune, Lettice Galbraith, Hesketh Hesketh-Prichard, William Hope Hodgson, Arabella Kenealy, Rudyard Kipling, H.P. Lovecraft, L.T. Meade, Amyas Northcote, Kate Prichard, Nick Rennison, Henry S. Whitehead, William James Wintle
William Hope Hodgson
William Hope Hodgson
Poeta i powieściopisarz angielski. Jego powieści zawierają elementy fantasy, horroru i science fiction. Hodgson urodził się w Blackmore End w Essex (Anglia) jako syn Samuela Hodgsona, duchownego kościoła anglikańskiego i Lissie Sarah Brown. Był ich drugim dzieckiem. Poległ podczas I wojny światowej w Ypres (Belgia) w wieku 40 lat.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nienazwane H.P. Lovecraft
Nienazwane
H.P. Lovecraft
Wszyscy fani grozy znają “Zew Cthulhu”, “Widmo Nad Innsmouth” czy “Zgrozę W Dunwich”, ale jest cała masa drobniejszych, mniej znaczących opowiadań Lovecrafta, które i tak mają swe miejsce w historii gatunku, no bo to zawsze Lovecraft… Takie właśnie opowiadania, rzadziej publikowane i omawiane, zawiera zbiór C&T “Nienazwane”. Choć żeby było jasne, tutaj też jest wiele dobra, wiele radości dla fana grozy. + Niewątpliwie najważniejszym opowiadaniem w tomie są “Sny W Domu Wiedźmy”, zaliczane - słusznie - do lovecraftowskiego kanonu. Młody student matematyki wprowadza się do starego, zamieszkanego przez. polskich emigrantów (czy jest gdzieś w pobliżu ICE?) domostwa. Budynek cieszy się nieszczególną sławą, kiedyś mieszkała w nim znana czarownica, Keziah Mason wraz se swym obrzydliwym familiarem Brązowym Jenkinem, wielkim szczurem o ludzkiej twarzy. Wiedźmę nawet uwięziono, ale gdy miała grzecznie czekać na proces i spalenie, ni z tego ni z owego znikła bez śladu ze swej celi. Teraz, po stuleciach, student bada zależności między magią a wyższą matematyką, ma bowiem podejrzenia, że właśnie taka kombinacja pozwoliła Keziah pokonać bariery czasu i przestrzeni. Wkrótce młodzieńca zaczynają prześladować koszmarne sny. W ich trakcie odnajduje zamknięte pomieszczenie w domu, w którym - w ramach swych snów - bierze udział w ponurych satanistycznych rytuałach. Ku swemu przerażeniu odkrywa, że mimo że w nocy nie opuszcza swego pokoju, faktycznie bierze udział w jakichś nocnych wędrówkach. Niedługo w sąsiedztwie niknie bez śladu porwane z kołyski niemowlę, w kolejnym koszmarze student widzi, jak dzieciak ma być złożony w ofierze Szatanowi…. Michel Houllebecque (znany fan twórczości Lovecrafta) nazywa “Sny” “nieudanym wielkim opowiadaniem” i to jest dobra ocena. Bo chwilami konstrukcyjnie nie wszystko tu się spina, brak też historii kosmicznego rozmachu największych dzieł Old Genta, niemniej to i tak jest superklasyk, wyróżniający się dusznym, mrocznym klimatem i atmosferą fatalizmu, złego losu wiszącego nad nieszczęsnym studentem. Historia była kilka razy ekranizowana - że wspomnę (mocno zmienioną) “Curse Of The Crimson Altar” (zamiast szpetnej staruchy mamy tutaj piękną Barbarę Steele),włoski film nowelowy Ivana Zuccona “Shunned House” (Sny są jedną tam z opowieści) czy najlepszą adaptację - telewizyjną, zrealizowaną przez Stuarta (Re-Animator) Gordona w ramach seri “mistrzowie grozy”. Ciekawostką dla, zwłaszcza polskich, czytelników będzie też fakt, że znana powieść Grahama Mastetrona “Drapieżcy” to swoisty sequel do “Snów” (poznajemy w nim dalsze losy Keziah Mason i Brown Jenkina). Drugi hicior to “Przyczajona Groza”, jeden z najbardziej pulpowych, przez to przygodowo-energicznych opowiadań w dorobku Lovecrafta. Położony na szczycie Burzowej Góry stary Dom Martensów “jest przedmiotem opowieści o dzikiej, monstrualnej i pełzającej śmierci”; w okolicy giną bez śladu (bądź też znajdowani są pogryzieni i poszarpani na kawałki) samotni wędrowcy, ślady krwi wiodą do ponurego domostwa. Szczególnie niebezpiecznie jest w trakcie letnich burz - błyskawice zdają się nieść ze sobą śmierć. Dzisiejsi fani rozpoznają vibe “amerykańskiego gotyku” spod znaku “Wzgórza Mają Oczy” i innych temu podobnych opowieści. Nic dziwnego, że historia była kilka razy filmowana, żadna jednak z ekranizacji nie zasługuje na zapamiętanie. Filmowy trop wiedzie też do innych opowiadań zbioru. From Beyond to prawie pozbawiona fabuły miniatura, opis doświadczenia laboratoryjnego, w wyniku którego za pomocą użycia specjalnego spektrum (Ultravioletu) oczom badaczy ukazują się otaczające nas na codzień niewidoczne i niewyczuwalne zwykłymi zmysłami okropieństwa. Stuart Gordon, w rok po przebojowym “Re-Animatorze” zamienił je w mocno pulpowy i perwersyjny film, utrzymany w krzykliwej estetyce VHSowej “złotej ery“. Podobnie jest i z tytułowym “Nienazwanym” (Unnamable). Pokój na strychu starego domostwa, w którym zamknięty jest, stanowiący Rodzinny Sekret, potwór…- ta miniaturka grozowa nie tyko została przeniesiona na ekran ale nawet doczekała się kontynuacji! Z filmowych tropów warto jeszcze zwrócić uwagę na “Straszliwego Starca”, bo bardzo przypomina on kinowy przebój Fede Alvareza “Don’t Breathe”. Punkt wyjścia jest taki sam - grupka bandziorów włamuje się do domu zamożnego samotnego staruszka w nadziei na łatwy łup, ale w środku czeka ich naprawdę Twardy Orzech Do Zgryzienia. Wprawdzie film podąża tropem zabójczej sprawności mieszkańca, opowiadanie Lovecrafta ma inny, bardziej weirdowy pomysł, ale efekt końcowy dość podobny. “Za Ścianą Snu” to bardziej sf niż horror. W ciele prostego amerykańskiego górala przebywa kosmiczny byt, który na granicy snu i jawy daje o sobie znać dziwnymi wizjami. “Przemiana Juana Romero” opowiada losy dwu górników w kopalni złota, w której z głębokiej, bezdennej szczeliny wydobywa się rytmiczne bicie/skandowanie. Wśród innych opowiadań warto wspomnieć również również “Koty Ultharu”, takie fantasy w stylu gaimanowskim (prześladowane przez parę upiornych mieszkańców koty biorą srogi odwet),zgrabna makabreska “W Grobowcu” (pewien nadmiernie chytry grabarz zmuszony do spędzenia nocy w tytułowym grobowcu) i dość znany “Hypnos” - (opis narkotycznych podróży bohatera poza granice ludzkiego poznania). Trzy mało istotne kolaboracje z innymi autorami, “Ekshumacja”, “Dwie Czarne Butelki” i “Nocny Ocean” wypadają z pamięci niemal natychmiast po lekturze, więc i nie ma co im za dużo czasu poświęcać. Zdanie podsumowania. “Nienazwane” można nazwać “okruchami ze stołu pańskiego”. Opowiadania w swej większości są mniej znane, mniej ważne w dorobku HPL, to nie one go unieśmiertelniły. Siega po nie najczęściej fan, który po Cthulhu, Dagonie czy Kolorze chcę więcej Old Genta, a jeszcze nie jest na tyle zdesperowany, żeby czytać pastisze Augusta Derletha czy współczesne fanfiki. Dla samych “Snów W Domu Wiedźmy” totalnie warto, a i “Przyczajona Groza” ma prawo się podobać.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na81 miesiąc temu
Koszmary H.P. Lovecraft
Koszmary
H.P. Lovecraft Hazel Heald
Drugi przeczytany przeze mnie tom od wydawnictwa C&T opowiadań, które Lovecraft poprawiał i przepisywał na zamówienie. Tym razem inicjatorem była Hazel Heald. Opowiadań jest pięć, czyli więcej niż tych we współpracy z Zealią Bishop, ale są krótsze i cały tomik jest chudszy (140 stron). Również tym razem brak jakiegokolwiek komentarza ze strony wydawcy nt. okoliczności powstawania utworów i ich treści. Aczkolwiek otrzymujemy czarno-białe ilustracje. "Człowiek z kamienia" to opowieść o ludziach zamienionych w kamienne posągi przez zazdrosnego Szalonego Dana, czarownika z niderlandzkiego rodu Von Kauranów. Jest ok. Lepiej wypada "Horror w muzeum". Pewien odkrywca i artysta prezentuje w swoim muzeum woskowe figury istot strasznych i niespotykanych, lecz wyglądających jak prawdziwe. Zdradza, że wydobył z cyklopowych ruin na dalekiej, mroźnej północy pradawną istotę, Rhan-Tegota, którego obudził ofiarami. Jednak słuchacz nie daje wiary tej historii i decyduje się spędzić w muzeum samotnie noc udowadniając tym samym swój brak obaw. Lovecraft umiejętnie zwodzi tu twistami fabularnymi i dodaje sporo z mitologii Cthulhu. Zabierając się za "Skrzydlatą śmierć" spodziewałem się czegoś o potworze typu Cthulhu, rozpościerającym skrzydła, by siać z góry zniszczenie. Tymczasem chodzi o... muchy. Pewien entomolog pragnie dokonać zemsty na koledze po fachu wysyłając mu nieznany gatunek much roznoszących śmiertelną chorobę. Opowiadanie wyszło nawet nieźle. "Z bezmiaru eonów" to z kolei opowieść o mumii. Nikt nie może rozgryźć skąd pochodzi, aczkolwiek zakazane dzieła, jak Czarna Księga, sugerują kustoszowi muzeum związek mumii z zatopionym kontynentem Mu. Tam eony temu niejaki T'yog postanowił stawić czoła potwornemu Ghatanothoi, przemieniającemu ludzi w kamienie. Legenda znana jest wśród pewnych sekt na całym świecie i może nieść niebezpieczne konsekwencje dla osób mających styczność z mumią. Znów udane opowiadanie z mnóstwem odniesień do lovecraftowskiej mitologii. Na koniec "Koszmar na cmentarzu" - opowiadanie już bardziej klasyczne, o pochowanych mężczyznach, u których błędnie rozpoznano zgon. Najsłabsze z całego zbioru. W tomiku Lovecrafta i Heald nie ma fajerwerków, nie ma utworów mogących się zaliczać do najlepszych w karierze samotnika z Providence. Poruszane motywy są bardziej typowe dla ówczesnej literatury grozy. Heald wyraźnie poruszały muzea i afrykańskie kulty. Lovecraft, za wyjątkiem ostatniego opowiadania, doprawił wszystko mocno swoją mitologią dostarczając jej miłośnikom wielu smaczków. Takie 6,5/10.
welesxxi - awatar welesxxi
ocenił na62 miesiące temu
Opowieści o duchach Montague Rhodes James
Opowieści o duchach
Montague Rhodes James
Hollywood wykuło określony obraz horroru. Mocno zakropionego krwią, porażającego nagłością migających obrazów stylu jaki odpowiada na wszelkie odpowiedzi nie pozostawiając wiele naszej wyobraźni. Amatorzy takiego typu opowieści grozy będą wiec mocno zawiedzeni tym tomikiem opowieści. "Opowieści o duchach" bowiem to nie tylko groza, ale i poezja, elokwencja i ..... humor! Styl autora jest niebywały. Łączy w sobie powyższe elementy by stworzyć obrazy jakie jednocześnie ujmują i napawają niepokojem. Zderzają się one błyszcząc jak klejnot. Nie są tak gęste jak smoła w przypadku Poego czy zatęchłe jak u Lovecrafta. Jest tu jakaś lekkość, piękno przetkane niepokojem, niepewnością i świadomością iż groza wcale nie musi czaić się tylko w charakterystycznym dla siebie otoczeniu. Autor wielokrotnie puszcza oczko do czytającego pokazując mu, że nie zawsze wszystko trzeba brać poważnie, nawet opowieści o duchach. Swoją niebywałą wrażliwość i wyobraźnię ukazuję w melodyjnych opisach świata by kilka wersów dalej zderzyć to z maszkarą. Daje także ogromne pole do popisu dla wyobraźni czytelnika w lekkim tylko naszkicowaniu samej tajemnicy. Pozwala nam, czytelnikom, na samodzielność w interpretacji. Czyż właśnie nie taki jest modus operandi duchów, mar i demonów kryjących się w cieniach, ukrywających się w przedmiotach, sunących smętnie w określonych miejscach? Coś tam ukarzą, ale może być to zniekształcone, odwrócone, pocięte. Interpretacja zaś zależy od naszych zmysłów, jakie, jak wiemy, są subiektywne. Czyż to właśnie nie w ludowych, staroświeckich i wiekowych bajaniach leży ziarno prawdy? Czy nie warto słuchać na wpół zapomnianych opowieści snutych przed starsze osoby? Oczywiście, ze warto gdyż dzięki temu powstają właśnie takie wyjątkowe tomiki opowieści. Zbór ten sprawia niezwykłą przyjemność nie tylko poprzez sam temat, ale nade wszystko poprzez to w jaki sposób jest pisany. Perełka po jaką wato sięgnąć
KonstelacjaAmelia - awatar KonstelacjaAmelia
oceniła na1010 miesięcy temu
Muzeum dusz czyśćcowych Stefan Grabiński
Muzeum dusz czyśćcowych
Stefan Grabiński
"Muzeum Dusz Czyśccowych" od wydawnictwa Vesper to zbiór nowel, które swoim klimatem przypominają lokalne legendy, czy historie opowiadane późną nocą, przy ognisku. Swoją treścią skłoniły mnie do refleksji, jak i rozważań nad pozorną losowością wydarzeń. Jednocześnie wyjątkowy, archaiczny styl, w sposób wręcz poetycki obrazował z osobna, każdą historię, oddając wiernie jej klimat i towarzyszące historiom uczucie osobliwości. Szczególnie spodobał mi się tomik "Demon Ruchu", który uważam za najlepsze dzieło Grabińskiego. Autor w wyjątkowy sposób zamienił świat kolei w scenę dla mrocznych, osobliwych historii. Nie mniej warte uwagi okazały się nowelki z tomu "Na wzgórzu róż", "Szalony pątnik" czy "Niesamowita opowieść", które potrafiły zaskoczyć bogactwem różnorodnych konceptów. Tak więc dreszcz grozy wzbudzają nie tylko zwykłe demony, czy duchy, ale siła i psychika ludzkiego umysłu, czas, niedopowiedzenia, przedmioty codziennego użytku. Przyznam, że niektóre z nowelek nie przypadły mi do gustu. Wydają się być niedokończone, brakuje w nich puenty, jakiegoś rozwiązania, które rozładowałoby nabudowane wcześniej napięcie i ciekawość. Do takich nowelek należały między innymi tytułowe "Muzeum dusz czyśćcowych", czy "Osada dymów", inne znów były zbyt przewidywalne, jak np. "Czerwona Magda". Niemniej jednak, z pewnością powrócę do tego zbioru w przyszłości, aby ponownie zanurzyć się w ulubionych opowiadaniach i historiach, a także z przyjemnością będę się nimi dzielić, zarówno podczas wspólnego czytania, jak i opowiadając je bliskim w trakcie długich, zimowych wieczorów.
Chiara - awatar Chiara
oceniła na72 miesiące temu

Cytaty z książki Szalupy z „Glen Carrig”

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Szalupy z „Glen Carrig”