rozwińzwiń

Kapelusz z zielonymi jaszczurkami

Okładka książki Kapelusz z zielonymi jaszczurkami autora Hanna Kowalewska, 8372988765
Okładka książki Kapelusz z zielonymi jaszczurkami
Hanna Kowalewska Wydawnictwo: Zysk i S-ka literatura piękna
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1999-01-01
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
8372988765
Średnia ocen

5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kapelusz z zielonymi jaszczurkami w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kapelusz z zielonymi jaszczurkami

Średnia ocen
5,8 / 10
78 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kapelusz z zielonymi jaszczurkami

avatar
2337
2085

Na półkach: , ,

Zaskoczyły mnie... Tytuł. Rozmiary i okładka tego tomu. Forma - zbiór docenianych, nagradzanych opowiadań. Ich treść i koloryt, zróżnicowanie.

Zaskoczyły mnie... Tytuł. Rozmiary i okładka tego tomu. Forma - zbiór docenianych, nagradzanych opowiadań. Ich treść i koloryt, zróżnicowanie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
27
16

Na półkach:

To najbardziej wymagający zbiór opowiadań jaki czytałam. Zazwyczaj opowiadania kojarzą nam się z czymś lekkim, łatwym, bo krótkim. Tutaj mamy gąszcz znaczeń i bogactwo opisów. Dla mnie to bardziej książka poetycka niż prozatorska. Wyjątkowo trudny, ale piękny miraż słowny, który przenosi nas w czasy dzieciństwa, młodości i pierwszych związków. Dla wyrobionych i wymagających czytelników.

To najbardziej wymagający zbiór opowiadań jaki czytałam. Zazwyczaj opowiadania kojarzą nam się z czymś lekkim, łatwym, bo krótkim. Tutaj mamy gąszcz znaczeń i bogactwo opisów. Dla mnie to bardziej książka poetycka niż prozatorska. Wyjątkowo trudny, ale piękny miraż słowny, który przenosi nas w czasy dzieciństwa, młodości i pierwszych związków. Dla wyrobionych i wymagających...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5914
1295

Na półkach: ,

„Kapelusz z zielonymi jaszczurkami” to pierwsza książka Kowalewskiej, którą nie jestem zachwycona. Przede wszystkim opowiadanie to nie jest moja ulubiona forma literatury, myślę, że Kowalewska też lepiej „prezentuje się” w powieści. Poza tym przeszkadzała mi bardzo poetycka forma tych opowiadań. na dodatek wszystko wyrażane tak ogródkami, nic konkretnie. Na plus zapisuję piękny język. I małą objętość zbiorku, bo nie wiem, czy obfitszej dałabym radę.

„Kapelusz z zielonymi jaszczurkami” to pierwsza książka Kowalewskiej, którą nie jestem zachwycona. Przede wszystkim opowiadanie to nie jest moja ulubiona forma literatury, myślę, że Kowalewska też lepiej „prezentuje się” w powieści. Poza tym przeszkadzała mi bardzo poetycka forma tych opowiadań. na dodatek wszystko wyrażane tak ogródkami, nic konkretnie. Na plus zapisuję...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

198 użytkowników ma tytuł Kapelusz z zielonymi jaszczurkami na półkach głównych
  • 119
  • 77
  • 2
32 użytkowników ma tytuł Kapelusz z zielonymi jaszczurkami na półkach dodatkowych
  • 22
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kapelusz z zielonymi jaszczurkami

Inne książki autora

Hanna Kowalewska
Hanna Kowalewska
Poetka i powieściopisarka. Ma w swoim dorobku także dramaty, słuchowiska i scenariusze filmowe. Autorka bestsellerowej serii o Zawrociu: Tego lata, w Zawrociu, Góra śpiących węży, Maska Arlekina, Inna wersja życia, Przelot bocianów. Jej powieść Julita i huśtawki została uznana za Książkę Roku przez Magazyn Literacki KSIĄŻKI. Wydała również kilka tomików wierszy, zbiór opowiadań i dwie powieści dla młodzieży. Mimo iż nieustannie szuka literackich wyzwań i nowych tematów, w jej utworach można też znaleźć stałe motywy: prowincja, samotność, skomplikowane związki i uczucia. Czytelnicy cenią jej książki za piękny i wysmakowany styl oraz poetycki klimat. Prywatnie pisarka jest miłośniczką warszawskiego Kamionka. Odpoczywa, fotografując i malując. Jej marzeniem jest zobaczyć wszystkie morza świata.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Julita i huśtawki Hanna Kowalewska
Julita i huśtawki
Hanna Kowalewska
Koli jest pisarzem, który przyjeżdża do rodzinnego miasteczka by pracować nad nową książką. Bohaterami jego powieści są Metka, dziewczyna w której jest zakochany oraz jej dawni znajomi. Wszyscy oni są urodzeni w tym samym roku, tylko Koli jest od nich dużo młodszy. Książka przedstawia życie każdego z nich od dnia jego narodzin, aż do dorosłości. Akcja dzieje się w czasach PRL-u, gdzie wszystko było po równo, prócz miłości w domu i dobrego startu w życiu. Jeden bohater był oczekiwany i kochany, Drugi odtrącony ponieważ był płci żeńskiej, a nie męskiej, Trzeci urodził się w rodzinie gdzie ojciec nadużywał alkoholu i stosował przemoc na członkach rodziny, Czwarty od małego miał narzucony styl życia przez matkę, miał spełniać jej chore ambicje, Piąty był oddany ciotce na wychowanie, ponieważ powstał ze zdrady, a mąż nie będzie nie swoje dziecko chował. Ogólnie mamy tu 8 bohaterów plus nasz pisarz/ narrator. Tytułowa Julita to dziewczyna posiadająca dwa anioły. Była dobrą osobą. Pocieszała każdego. Widziała ich ból, który ukrywali w sobie. Tylko przy niej inny pozwalali sobie na opuszczenie tzw. gardy i płakali. Jej dotyk przynosił im ukojenie. Bazyli chłopak z patologicznej rodziny zakochuje się w Julicie. Młodzi postanawiają być razem, jednak los nie daje im się sobą długo nacieszyć. Dzieje się straszna tragedia. Czy Bazyli, po stracie ukochanej nie załamie się? Każdy z bohaterów przeżywa jakąś tragedię. "Jaki wpływ na nich ma epoka, a jaki rodzina i dom, w którym żyją? Czy uda im się przezwyciężyć różne obciążenia i wygrać z losem?". Ta historia ma w sobie coś. Pomimo tego, że czasem ta książka mnie męczyła to oceniając całość jest to dobra lektura. Smutna, momentami ciepła, jednak przede wszystkim jest prawdziwa.
Kamiszonek1104_czyta - awatar Kamiszonek1104_czyta
oceniła na61 rok temu
Kocham Paula McCartneya Joanna Szczepkowska
Kocham Paula McCartneya
Joanna Szczepkowska
Jeśli ktoś ma niedosyt książek dziejących się w powojennej Warszawie, powinien koniecznie tu zajrzeć. Ta powieść to podróż do lat sześćdziesiątych XX wieku, do kamienic i podwórek starej Ochoty. Żyły tam sobie cztery małe przyjaciółki, które kochały się w czterech muzykalnych chłopcach z Liverpoolu. Ich życiu towarzyszył tajemniczy starszy chłopak bardzo podobny do Paula McCartneya, przesiadujący w kawiarni "Halinka", kwiaciarka, manikiurzystka, jakiś Cygan, sympatyczny kierownik mięsnego sklepu i sporo innych już nie tak sympatycznych postaci. Jedna z tych dziewczynek, już jako dorosła kobieta i utytułowana dziennikarka, usiłuje poukładać swoje sprawy, ale nie może ich zobaczyć we właściwym świetle, dopóki nie uporządkuje i nie wyjaśni tego, co zdarzyło się lata temu i co sama nabroiła... Jest więc tajemnica, jakieś stare dziwne fotografie, wspomnienia młodzieżowych festiwali muzycznych i spotkanie po latach czterech różnych kobiet złączonych wspólnym doświadczeniem przeszłości. Powieść jest fikcją, ale wydaje się, że Autorka opisując lata sześćdziesiąte sięga do własnych wspomnień. Czasy niełatwego bytowania w gomułkowskiej rzeczywistości, odpryski sławetnej afery mięsnej, żydowski exodus z 1968 roku, stają przed oczami jak żywe. I też czasy, kiedy zabawka z Zachodu, mebel zdobyty po wielu dniach stania w ogonku, książka, kolorowe rajstopy czy czajniczek z gwizdkiem mogły stać się powodem głębokiego konfliktu i wzajemnej niechęci. No i też czasy paranoi, gdzie państwo bezwzględnie tropi wroga wśród obywateli, zwykli ludzie zaś wierzą bezkrytycznie w tajemniczego wybawiciela, który ich broni, pomaga i wspiera (oficer podziemnego lotnictwa, jeden z pięciu na świecie - dacie wiarę? wow!). Cała historia wydaje mi się mało prawdopodobna a niektóre wątki jakoś słabo posklejane ale książka ma w sobie elegancję, delikatność i dużą siłę wyrazu - tak jak Pani Szczepkowska, która zresztą, przy interpretacji audiobuka dała prawdziwy pokaz aktorstwa przez wielkie A. Dawno, dawno temu, dwie boginie polskiej sceny - J. Szczepkowska i K. Janda, pokłóciły się na śmierć i życie. Nie ma nawet co wnikać w przyczyny tego konfliktu ani stawać po stronie tej czy innej artystki. Tak się tylko zastanawiam, czy te tak rażąco niskie i chyba nieco niesprawiedliwe oceny tej powieści nie są jakiś dalekim odpryskiem starej burzy?
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na61 rok temu
Anemony Elżbieta Wojnarowska
Anemony
Elżbieta Wojnarowska
Główną bohaterkę Nataszę Borzęcką poznajemy w momencie, gdy zostaje pochwalona przez swojego szefa za zrobiony projekt. Jest kierownikiem zespołu, w którym jest lubiana i szanowana. Wydaje się, że jest to spełnioną i szczęśliwą kobietą sukcesu w wieku 36lat. Ma męża Teodora, córkę Misię i syna Nikiego. Dostaje nagle telefon od swojego lekarza i okazuje się, że życie Nataszy nie jest wcale takie piękne i usłane różami. Lekarz informuje ją o nawrocie choroby nowotworowej i o tym, że zostało jej już niewiele czasu. Syn Niki, rok wcześniej popełnił samobójstwo. A mąż Teodor nigdy jej nie kochał. Jak się później okazuje to właśnie on jest odpowiedzialny za to, że Natasza zrezygnowała z tańca z kariery piosenkarki, aktorki teatralnej a jej sukces malarski został bezczelnie zniszczony. Doprowadził do tego z zazdrości, bo to on miał być gwiazdą, a ona posłuszną i potulną żoną. Miała się cieszyć, że mimo braku atrakcyjności dla Todora on zdecydował się z nią ożenić. Zrobił jej przysługę. Do tego wszystkiego dochodzi ciężkie i dramatyczne dzieciństwo małej Nataszy, która w wieku 5lat straciła matkę, a ojca nie znała. No i jeszcze telegram o śmierci Wiktora… Każda kolejna strona dołuje jeszcze bardziej, aż strach przekręcać kolejną kartkę. Natasza to postać bardzo doświadczona przez los. Nawet za bardzo. Mimo to do ostatniej chwili trzyma się za nią kciuki, żeby jednak się jej udało. Ciekawe jest również to, że książka ta ma trzech narratorów: Nataszę, Teodora i Adama. Dzięki temu jesteśmy w stanie spojrzeć na jeden wątek z kilku stron. Mimo narracji Teodora nie byłam w stanie go polubić, nawet troszkę. Książkę jak najbardziej polecam, ale ostrzegam jest smutna, bardzo smutna.
Paulina - awatar Paulina
oceniła na612 lat temu
Białe zeszyty Sonia Raduńska
Białe zeszyty
Sonia Raduńska
To jedna z niewielu książek, do których wróciłam. Nie każdemu przypadnie ona do gustu, bo jest wręcz utkana z emocji - ale mnie bardzo pomogła. Książka ma formę dziennika, zapisków dojrzałej kobiety (z zawodu psychologa). Czytając ją po raz pierwszy skupiłam się głównie na historii dwojga ludzi, ale już wtedy poczułam, że jest tam coś więcej, co kiedyś może mi być potrzebne, i nie myliłam się. W bardzo trudnym momencie mojego życia (nie mającego nic wspólnego z problemami autorki) sięgnęłam po tą lekturę jak po lekarstwo i czytając ją ponownie - powoli i uważnie - skupiłam się wyłącznie na emocjach, sposobie ich przeżywania, postrzeganiu świata, ludzi i siebie. Wiele z tych emocji zrozumiałam, na wiele dałam sobie zgodę, a przede wszystkim czerpałam nadzieję. Dla mnie ogromne znaczenie miało to, że nie jest to żaden "mądry" poradnik psychologiczny, którego lektura przyprawia czytelnika co najwyżej o frustrację, to głęboka analiza stanu psychicznego autorki, od euforii po tzw. "czarną dziurę" oraz próba zmierzenia się z tym. Dotarło do mnie, że w chwilach rozpaczy nie wolno wypierać emocji, choćby nie wiem jak były trudne do przeżycia, należy dać im przez siebie przepłynąć, mimo tego, że sieją zniszczenie jak tsunami, trzeba tego doświadczyć. To nas oczyszcza, porządkuje, przywraca do równowagi. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób nie odbierze tej lektury tak jak przed chwilą to opisałam, dla wielu mogą to być nudne - przepraszam za wyrażenie - "flaki z olejem", ale ja na pewno sięgnę po kolejne pozycje p.Soni Raduńskiej. Doskonale rozumiem jej spojrzenie na życie, na otaczający świat, dzieci, relacje z innymi ludźmi. Doskonale rozumiem stany, w których się znajduje. Podobnie jak ona czerpię siłę z przyrody, potrafię dostrzegać drobiazgi, cieszyć się nimi. Lubię ciszę, spokój i swoje towarzystwo. Dobrze wiedzieć, że są jeszcze na świecie tacy ludzie, dzięki temu łatwiej dać sobie prawo do przeżywania życia na swój sposób.
Beatika - awatar Beatika
oceniła na85 lat temu
Piasek ze szkła Joanna Szczepkowska
Piasek ze szkła
Joanna Szczepkowska
Felietony jedni lubią inni omijają. A ich cały zbiór? To już uczta dla tych pierwszych. Zajęcie tym bardziej miłe, kiedy autorką jest Joanna Szczepkowska. Jej sposób pisania porównałabym do motyli z okładki książki. Lekki, delikatny, wytworny, elegancki, wyważony, a z drugiej strony potrafiący ukąsić jak nagle nadlatująca osa. Ma jednak powody ku temu. Każdy rozdział jest odrębną opowieścią, o ludziach, o nas wszystkich, obserwowanych ukradkiem lub całkiem oficjalnie. Na ulicy, w pociągu, restauracji, sklepie. Zasłyszane rozmowy, podglądane gesty i zachowania. Ta książka jest jak lustro, w którym możemy dostrzec czasem i siebie samych. Osobiści nie miałam okazji zapoznać się z żadnym z tych tekstów, ale czytelnicy "Wysokich Obcasów", pewnie wiele z nich poznali wcześniej. Felietony są różne i jak można się domyślić nie wszystkie jednakowo zaciekawią. Zależy przecież, co kogo interesuje na tym świecie... Jeśli ludzkie zachowania, to z pewnością zaplusuje u was na przykład "Piesek". Puenta i zdanie na zakończenie tego felietonu należy do tak zwanych "powalających" i wywołujących szeroki uśmiech na twarzy; "nie każdy pies jest przyjacielem człowieka". Dlaczego? Nawet nie przyjdzie wam do głowy, ten felieton po prostu trzeba przeczytać. A opowieść o modelce, nazwanej przez autorkę Józią czy rozdział o ustawkach proponowanych przez paparazzich (właściwie to te propozycje padają od zupełnie innych osób) to kwintesencja obrazu świata naszych celebrytów. Ech...śmiać się czy płakać, chwilami trudno się zdecydować. Niemniej wartością dodaną tychże historii jest poznany przeze mnie nowy rodzaj słownej rozrywki/łamigłówki - alfabeton. Przyznaję się, że nie wiedziałam o nim, a wyjątkowo mnie zaciekawił. W ogóle czytając felietony pani Joanny, człowiek aż chce zajrzeć w miejsca, gdzie słowa mają większe znaczenie, gdzie używanie ich, odnajdywanie nowych staje się wyzwaniem i nagrodą samą w sobie. To jak arystokracja wśród słów, tyle, że w tym pozytywnym znaczeniu, klasy, wysokiej jakości, a nie snobizmu czy zblazowania. Co do tematów jeszcze; mamy również i aktualne problemy, związane na przykład ze światem cyfrowym. Rozdział "Dziecko w sieci", zmylić może tytułem, a zdradzę, że dotyczy oszustw, do jakich dochodzi między innymi przez internet. Słuszne uwagi i spostrzeżenia, szkoda, że tak mała szansa jest, by autorzy podobnych posunięć przeczytali felieton... O manipulacji napisała pani Joanna w sposób właściwy dla siebie. Ostro, choć w elegancki sposób. Tutaj jest możliwość, że autorzy kursów, wspomnianych w rozdziale, kiedyś mogliby zajrzeć do tej książeczki. Chociaż ich pewność sukcesu i czas poświęcany na krzewienie swej wiedzy, pewnie im na to nie pozwolą. "Jadłospis" - cudna wprost opowieść o współcześnie proponowanych nam "potrawach życia". Jakże pięknie ujęta i skondensowana w poetyckim menu otaczająca nas rzeczywistość. Pięćdziesiąt felietonów, które dla jednych będą ucztą, a dla innych może restauracją, którą ominą z daleka. O tym, do której grupy należymy i dlaczego komuś może coś nie "przypaść do gustu", pani Joanna napisała w rozdziale "Piasek ze szkła".. Życzę miłej lektury!
Ida - awatar Ida
oceniła na88 lat temu
Sen zielonych powiek Edyta Szałek
Sen zielonych powiek
Edyta Szałek
Kiedyś usłyszałam, że za dużo czytam. Wtedy odebrałam tę uwagę jako zarzut. Teraz poczytuję ją za komplement, ale ukrywanie, że korzystam z więcej niż jednej biblioteki, pozostało mi do zdarzenia związanego z tą książką. W bibliotece obcego miasta, do której jeżdżę, gdy kończy mi się termin wypożyczenia, spotkałam koleżankę, która również tak, jak ja, korzysta z wielu źródeł dostępu bibliotecznego. Przyjemnie było poznać na nowo starą znajomą i przyjemnie było odkryć, że nie jestem sama w tej „inności”. Jeszcze przyjemniej jest mówić o tym wszem wobec bez poczucia odosobnionego przypadku, dla którego nieczytający muszą znaleźć nową szufladkę i winy, że narażam ich na taką trudną pracę umysłową przetasowującą ich gotowy katalog. To w tej bibliotece, z dala od rodzinnego miasta, wymieniłyśmy się czytelniczymi tajemnicami i polecanymi tytułami. Ja jej wspomniałam o tetralogii "Północna Droga" Elżbiety Cherezińskiej, a ona mi właśnie o tej książce. Debiucie powieściowym pisarki, którą znała osobiście. Mieszkanki miasta, w którym spotkałyśmy się tak niespodziewanie. Wzięłam. Bo jak odmówić takiej rekomendacji, w takich okolicznościach – to po pierwsze. Jak nie poznać twórczości regionalnych pisarzy, to po drugie. A po trzecie, chciałam poznać gust czytelniczy znajomej. Sama książka była więc dla mnie ogromną niewiadomą, która już po prologu wyznaczyła mi rolę słuchacza i obserwatora życia głównej postaci – Grety. Zaczynającego się momentem wyjścia kobiety ze szpitala, która prawdopodobnie straciła dziecko, próbując na nowo żyć. Przy czym słowo „prawdopodobnie” jest kluczowym w poznawaniu jej nowej drogi. Greta nie opowiada o przeszłości. Wręcz przeciwnie. Wypiera ją, nie wspomina, nie chce jej pamiętać, ucieka w amnezję. Skupia się wyłącznie na realiach teraźniejszości. Nie rzuca się jednak w jego odmęty i zawirowania, próbując zagłuszać czas przedtem. Wybiera samotność. Samotność wśród ludzi. Pracuje w firmie, wypełnia obowiązki i powinności, nawiązuje kontakty towarzyskie, koleżeńskie i seksualne z przygodnymi partnerami. Żyje, izolując się od emocji innych, chroniąc jednocześnie własne. Próbuje w społeczeństwie, które ją absorbuje wbrew jej woli, znaleźć przestrzeń do prawa bycia szczęśliwą samotnie. Prawa, którego ludzie z małego miasteczka jej odmawiają, a zwłaszcza jeden, przypadkowo poznany mężczyzna. Joachim, bo tak miał na imię, wywołuje w Grecie niechciane wspomnienia, niepokojące sny, zagadkowe zdarzenia, nagłe wizje przedmiotów niczym w dobrze znanym zjawisku déjà vu. Są w jej odczuciu niechcianymi, raniącymi haczykami, które kotwiczą boleśnie w jej nowym życiu, przerzucając liny do światów równoległych – przeszłego i przyszłego. Samo zakończenie, zaskakujące, wykorzystuje kolejny stan psychofizyczny człowieka, o którym nie napiszę, by nie naruszyć clou tej powieści. Jednak mogę napisać o jej głównej bohaterce. Nie, nie o Grecie, której życie pomiędzy było tylko pretekstem, dla mnie tylko tłem, konieczną ilustracją i dobrym powodem do rozważań na temat… samotności. Zjawiska doświadczanego, prędzej czy później, przez każdego człowieka, mogącego być rozpatrywanym jako dobro lub zło uniwersalne. Autorka w powieści zestawia ze sobą te dwa skrajne poglądy. Złą samotność reprezentuje społeczeństwo, które twierdzi, "że człowiek nie powinien, ba, nie ma prawa być samotnym". Musi być z kimś, musi przestrzegać norm i zasad życia społecznego, które same w sobie są silnie socjalizujące, bo przecież człowiek, jak dowodzi psychologia społeczna, to istota społeczna. Bez niego ginie, nie jest wartościowa, nie jest szczęśliwa, a jak niedawno usłyszałam od swojej koleżanki (innej),nie jest możliwym być szczęśliwym samotnikiem, wbrew temu, co twierdzą single i na przekór im. Świetnie pasuje do schematu ludzi, "którzy nie lubią, by w ich obecności ktoś był samotny. Może to z powodu tego, że skupieni na swojej przeciętnej wyjątkowości, nie wyobrażają sobie, że ktoś inny mógłby być samotny przy ich boku. To byłaby swoista porażka" w zaprzeczaniu własnego lęku przed nią. Lęku i poczucia zagrożenia bezpieczeństwa projektowanego na innych. A Greta była taką swoistą porażką. Uważała, że ma prawo do szczęścia w samotności. Do wyboru życia bez kogokolwiek u boku, do bycia niekochaną i niekochającą, do spokoju, do równowagi emocjonalnej i duchowej. Jeżeli była nieszczęśliwa to tylko z powodu zabierania jej do tego prawa przez innych, którzy są pełni zrozumienia tylko dla samotności zinstytucjonalizowanej, najlepiej połączonej z religią. Pojedyncze, „cywilne” jednostki nie mogą na to liczyć. Muszę przyznać, że po tej książce inaczej patrzę na samotność i osoby samotne. Na pewno już nie poprzez pryzmat nieszczęścia i smutku, o ile tego nie deklarują wprost, ale poprzez świadomy wybór innej drogi na obrzeżach społeczeństwa. Chciałabym kogoś takiego spotkać i porozmawiać na temat jakże innego świata, w którym żyją. Tylko czy taka osoba przyzna się do "inności wewnętrznego świata, który wrażliwy na temperatury innych ludzkich światów boi się ujawnić"? Tak, jak ja do niedawna ze swoim światem książek. Teraz przynajmniej potrafię go bronić. Nie spodziewałam się, że ta niepozorna książka, poprzez analogię, da mi do tego dobrą broń. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na64 lata temu
Ostatnia kwadra Księżyca Krystyna Januszewska
Ostatnia kwadra Księżyca
Krystyna Januszewska
Zanim na dobre wczytałam się w książkę miałam kilka ciężkich podejść, a książka leżała 3 miesiące na półce i stale o sobie przypominała. Wielowątkowość fabuły, różne rodzaje narracji sprawiają, że łatwo sie pogubić więc przeczytałam ją za jednym zamachem. Jest to przekrój przez życie kilgorga przyjaciół, których losy ciągle się krzyżują; akcja idzie do przodu ale nie brak też wielu retrospekcji, abyśmy mogli poznać życie bohaterów przed wyjściem na wolność Meli. Autorka jak zawsze posługuje się bajkowym i pięknym językiem, nie odrazu daje odpowiedzi na nurtujące nas pytania na temat losów postaci, stąd ciekwość każe czytać dalej. Podczas czytania na mojej twarzy rodził się uśmiech, ale także pojawiały się łzy, a gdy akcja była wartka i czekałam na rozwiązanie problemu serce przyspieszało. I taka właśnie powinna być dobra książka wciągająca i wywierająca mocne emocje na czytelniku. Jedyne czym jestem rozczarowana to szczęśliwe zakończenie we wszystkich wątkach. Na początku byłam też rozczarowana tym, że Meli 25 lat w więzieniu na końcu okazuje się niepotrzebne, dało się tego uniknąć, ale może własnie autorka w ten sposób chciała pokazać skutki pochopnych działań. Książka absolutnie godna polecenia. Myślę, że w tak obszernym przekroju osobowości każdy gdzieś znajdzie cząstkę siebie i może dojrzy swoje życie z innej perspektywy.
Isadel - awatar Isadel
ocenił na910 lat temu

Cytaty z książki Kapelusz z zielonymi jaszczurkami

Więcej
Hanna Kowalewska Kapelusz z zielonymi jaszczurkami Zobacz więcej
Hanna Kowalewska Kapelusz z zielonymi jaszczurkami Zobacz więcej
Hanna Kowalewska Kapelusz z zielonymi jaszczurkami Zobacz więcej
Więcej