rozwińzwiń

Dysonans

Okładka książki Dysonans autora Ewa Stachniak, 9788324711567
Okładka książki Dysonans
Ewa Stachniak Wydawnictwo: Świat Książki literatura piękna
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324711567
Średnia ocen

5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dysonans w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dysonans



książek na półce przeczytane 3190 napisanych opinii 813

Oceny książki Dysonans

Średnia ocen
5,8 / 10
133 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dysonans

avatar
770
184

Na półkach: ,

"Dysonans" czytało mi się zaskakująco dobrze, chociaż dużo w nim poezji i listów. Językowo należy do języka angielskiego, ale kulturowo do języka polskiego. Stachniak napisała książkę zaliczającą się do nurtu herstory. Opisuje niełatwe życie Krasińskiego i jego ukochanych. Z jednej strony, Delfina – miłość prawdziwa. Z drugiej, Eliza – miłość z przymusu. Tym samym autorka poruszyła wątek Polek w kulturze francuskiej. I Eliza, i Delfina zostały przedstawione jako niespełnione twórczynie.
Trudne są i niezrozumiałe drogi poety romantycznego, aczkolwiek autorka opowiada tę historię delikatnie i drobiazgowo. To nie jest na pewno łatwe zadanie, jednak Stachniak mu podołała, moim zdaniem. Rozprawiła się z mitem poety oraz miłości romantycznej, chociaż każdy z bohaterów jest w jakiś sposób w miłość uwikłany.
Muszę przyznać, że z początku w ogóle nie rozumiałam, kto jest kim w utworze i co się dzieje. Do tego, postać Krasińskiego jak dla mnie zbyt papierowa. Myślałam, że będzie brylować, aczkolwiek tak się nie stało. Jak dla mnie wyszedł on na człowieka, który kompletnie nie wie czego chce i jest za bardzo pogubiony w życiu.
Życie XIX - wiecznej inteligencji po powstaniu listopadowym na emigracji... Tym samym przemycone zostały przez autorkę ówczesne obyczaje i poglądy polityczne. Romans obyczajowy? Mi się jednak zdaje, że tu nikt nikogo nie kocha i nie obdarza szacunkiem. Wszyscy są smutni i pogubieni. Bohaterowie niby wspólnotowo, ale jednak bez wspólnoty dusz, samotnie przeżywają ból epoki romantyzmu. I Delfina, i Eliza wydają się naiwne. Delfina niby doświadczona, a jednak... Daje się uwieść urokowi Krasińskiego, staje się jego muzą. Eliza zaś daje się omamić koncepcji poświęcenia w małżeństwie. Widzi w mężu wielkiego poetę, mistrza. Wychowała się, bowiem w atmosferze szacunku wobec sztuki. Wydaje się, że w całej powieści jest najbardziej poszkodowana. Wierzyła, bowiem naiwnie w platoniczną miłość Delfiny i Zygmunta. Staje się zupełnie dojrzałą kobietą, rozpoznaje kim jest, gdy wyzbywa się wszelkich złudzeń. Eliza zawsze była po stronie życia, ponieważ była młoda i urodziła zdrowego syna.
"Kobiety traktują seks w kategoriach moralności i grzechu, a mężczyźni w kategorii swojej męskości" dlatego w pewnym momencie Delfina składnia się ku "Czystej miłości. Czystej, jasnej. To nasze zbawienie". Odchodzi, gdy dowiaduje się o ciąży Elizy. Postać Delfiny jest w powieści reinterpretowana – widzimy ją z perspektywy Elizy, Zygmunta i jej samej. Zdaje się, że nie może urodzić i wychować zdrowego dziecka z powodu przemocy w małżeństwie. Co więcej, Delfina naiwnie wierzyła w fikcję rodziny Krasińskich. Ta fikcja upada, gdy okazuje się, że Eliza spodziewa się drugiego dziecka.

"Dysonans" czytało mi się zaskakująco dobrze, chociaż dużo w nim poezji i listów. Językowo należy do języka angielskiego, ale kulturowo do języka polskiego. Stachniak napisała książkę zaliczającą się do nurtu herstory. Opisuje niełatwe życie Krasińskiego i jego ukochanych. Z jednej strony, Delfina – miłość prawdziwa. Z drugiej, Eliza – miłość z przymusu. Tym samym autorka...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
458
386

Na półkach:

Nie zachwyciła mnie ta opowieść o leniwym życiu polskiej artystokracji, która z trudem nadawał sens temu co ich otaczało. Po raz kolejny przekonałam się, że konwenanse były na pokaz, podobnie jak zasady i dobre obyczaje. Trochę to także opowieść o tym jak łatwo można zniszczyć drugiego człowieka, ale trochę też wyjaśnia znaczenie niektórych wierszy naszego narodowego wieszcza Zygmunta Krasińskiego.

Nie zachwyciła mnie ta opowieść o leniwym życiu polskiej artystokracji, która z trudem nadawał sens temu co ich otaczało. Po raz kolejny przekonałam się, że konwenanse były na pokaz, podobnie jak zasady i dobre obyczaje. Trochę to także opowieść o tym jak łatwo można zniszczyć drugiego człowieka, ale trochę też wyjaśnia znaczenie niektórych wierszy naszego narodowego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1326
866

Na półkach: ,

Zygmunt Krasiński nigdy nie był moim ulubionym romantykiem. Zawsze uważałam go za stawiającego się ponad wszystkimi człowieka, Polaka, patriotę. Złości mnie tak bardzo jego postać, że właściwie nie potrafię nic konstruktywnego napisać na temat powieści.
Jest w strukturze powieści coś, co mnie początkowo urzekło, a później zniechęciło.

Zygmunt Krasiński nigdy nie był moim ulubionym romantykiem. Zawsze uważałam go za stawiającego się ponad wszystkimi człowieka, Polaka, patriotę. Złości mnie tak bardzo jego postać, że właściwie nie potrafię nic konstruktywnego napisać na temat powieści.
Jest w strukturze powieści coś, co mnie początkowo urzekło, a później zniechęciło.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

376 użytkowników ma tytuł Dysonans na półkach głównych
  • 197
  • 179
63 użytkowników ma tytuł Dysonans na półkach dodatkowych
  • 43
  • 5
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Dysonans

Inne książki autora

Okładka książki Zaraz wracam. Antologia Błażej Dzikowski, Izabela Filipiak, Natasza Goerke, Paweł Huelle, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Grzegorz Kopaczewski, Zbigniew Kruszyński, Jerzy Łukosz, Piotr Milewski, Izabela Morska, Joanna Pawluśkiewicz, Jerzy Pilch, Grażyna Plebanek, Janusz Rudnicki, Ewa Stachniak, Andrzej Stasiuk, Mariusz Szczygieł, Olga Tokarczuk, Michał Witkowski
Ocena 5,1
Zaraz wracam. Antologia Błażej Dzikowski, Izabela Filipiak, Natasza Goerke, Paweł Huelle, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Grzegorz Kopaczewski, Zbigniew Kruszyński, Jerzy Łukosz, Piotr Milewski, Izabela Morska, Joanna Pawluśkiewicz, Jerzy Pilch, Grażyna Plebanek, Janusz Rudnicki, Ewa Stachniak, Andrzej Stasiuk, Mariusz Szczygieł, Olga Tokarczuk, Michał Witkowski
Ewa Stachniak
Ewa Stachniak
Z urodzenia wrocławianka, absolwentka anglistyki Uniwersytetu Wrocławskiego i Uniwersytetu McGill w Montrealu. Od 1981 roku mieszka w Kanadzie. Karierę pisarską rozpoczęła od opowiadań publikowanych w kanadyjskich magazynach literackich. Jej pierwsza powieść pt. Konieczne kłamstwa została w 2000 roku uhonorowana prestiżową Books in Canada First Novel Award. Do tej pory ukazały się jej powieści: Ogród Afrodyty (2007),Dysonans (2009),Katarzyna Wielka. Gra o władzę (2012),Cesarzowa nocy (2014),Bogini tańca (2017) oraz Szkoła luster (2022). Jej książki są bestsellerami w Kanadzie, Polsce i Niemczech. Pisarkę inspirują kobiety silne i nietuzinkowe, których nie da się zepchnąć w cień.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Córka Rembrandta Lynn Cullen
Córka Rembrandta
Lynn Cullen
Nie wiem komu zależy na rozgłaszaniu nieprawdziwych informacji, że to książka dla młodzieży . Według mnie powieść przypomina pod wieloma względami „Dziewczynę z perłą”, dzieje się w podobnym okresie i miejscu, w obu książkach bohaterką jest młoda dziewczyna przeżywająca rozterki, ocierająca się o świat artystów. Gdyby powstała z tego hollywoodzka produkcja, większość piałaby z zachwytu . Autorka nie obiecywała,że książka będzie głównie o Rembrandtcie , tytuł mówi wyraźnie - córka Rembrandta. Książka na pewno spodoba się tym ,którzy lubią atmosferę Holandii w latach rozkwitu oraz historie, które mają związek z obrazami. Jak dla mnie mogłoby tu być mniej romansu, a więcej opisów życia mieszkańców. Chciałoby się wiedzieć więcej o Nowym Labiryncie, Cornelia wspomina,że nigdy nie była w tym ogrodzie z pawiami i fontannami, z innego źródła wiem,że były tam wystawione mechaniczne lalki (automata) i woskowe figury ówczesnych władców. To musiało być fascynujące miejsce. Lubię kosmopolityczne miasta i wynalazki. Zaciekawiło mnie twierdzenie,że zwyczajem mieszkańców było mycie ulicy przed domem , żeby uniknąć zarazy. A także, że nie wolno było zajmować się niewolnictwem ani trzymać czarnych niewolników, mimo to i tak trafiali do bogatych rezydencji. Niektóre postaci były dość mdłe, ale wszystko „wynagrodziła” Magdalena. Może nie czyta się tej książki z zapartym tchem, ale zakończenie jest dość zaskakujące . Czy jednak potrzebne było wiele lat badań , żeby ją napisać? Wydaje mi się, że nie.
MarieAntoinette - awatar MarieAntoinette
ocenił na63 lata temu
Mała matura Janusz Majewski
Mała matura
Janusz Majewski
,,Mała matura" to zabawna, wzruszająca, momentami przerażająca opowieść o świecie, który powoli przemijał i został na zawsze zrównany z ziemią przez kolejnych okupantów. Ludwik rodzi się we Lwowie, gdzieś w połowie XX-lecia międzywojennego. Jako potomek lwowskiej inteligencji zajmuje stosowne mu miejsce i z ciekawością obserwuje świat, w którym przyszło mu żyć. Jego otoczenie jest pełna przedwojennej dystynkcji, fasonu, poczucia swojego miejsca na świecie. Chłopiec dorasta obserwując rodziców, wujostwo, sąsiadów i przeżywając pierwszą niewinną fascynację służącą. Wszystko to nagle rozpada się gdy wybucha II wojna światowa. Kolejni okupanci wkraczają do Lwowa i zaczynają swoje rządy. Jednak patrzenie na wojnę oczami Ludwika nadal jest niewinne. Chłopiec chroniony przez dorosłych, znacznie mniej odczuwa dramatyzm tego okresu. Wyrzuceni z własnego domu tułają się po krewnych i powinowatych ale nadal czuć, że realne zagrożenie jest odległe. Dopiero po wojnie, gdy osiedlą się w Krakowie, Ludwik na własnej skórze doświadczy barbarzyństwa i okrucieństwa nowej władzy. ,,Mała matura" to sentymentalna opowieść o chłopięcym dorastaniu, o świecie, który był ale już dawno go nie ma. Spojrzenie na rzeczywistość jest bardzo nostalgiczne. Nawet najbardziej dramatyczne wydarzenia paradoksalnie nie odbierają niewinności. To opowieść o pierwszych fascynacjach, przyjaźniach, marzeniach i zmianach jakie zachodzą w życiu. Mimo całego dramatycznego tła i okrucieństwa jakie się rozgrywa, nie traci optymizmu i nadziei. Jest strasznie ale nadal pozostaje przestrzeń do uśmiechu czy bycia po prostu dorastającym chłopcem.
deana - awatar deana
oceniła na73 lata temu
Podróż Ida Fink
Podróż
Ida Fink
Tyle czytałem już książek o Holokauście, a jednak każda kolejna otwiera nową perspektywę, nieco inne odczytanie tego, co wydawałoby się już wypowiedziane i opowiedziane. Nie inaczej jest z “Podróżą”. Narratorka Idy Fink podejmuje wraz z siostrą racjonalne poniekąd ryzyko - takie, na jakie w rzeczywistości zdecydował się Leopold Tyrmand. Choć miał on mocne papiery Francuza, to jednak ryzykował bardziej, mając coś, co mogłoby go w sekundę zdemaskować… Narratorka z siostrą były niby w lepszej sytuacji, decydując się na wyjazd na roboty do Niemiec ze Zbaraża (to chyba świadome nawiązanie Autorki do jej miejsca do 1941 r., ikonicznego dla polskiej kultury, symbolu bohaterstwa - orężnego, nie cywilnego, które teraz niezbędne). Ktoś im doradzi taki wyjazd, argumentując że jak już się tam znajdą z fałszywymi dokumentami i świadectwami chrztu, będą miały w mniejszym lub większym stopniu tak zwany święty spokój… Okazuje się to ułudą; jak już trafią - a wcześniej szmalcownicy będą robić swoją brudną robotę, choć zdarzy się i bezinteresowna pomoc - do niemieckiej fabryki gdzieś w Zagłębiu Ruhry, pojadą tam z nimi i inne Polki (cóż z tego, że i Ukrainki)… I od razu rozpocznie się ulubiony - ulubiony zdaje się coraz bardziej….. - sport zwany “szukaniem Żyda”, dla nich będący grą o życie.... Bo choć wśród dziewczyn w fabryce duże zróżnicowanie postaw - od obojętnych, nielicznych, które chcą pomóc, ale nie pomogą, bo się za bardzo boją - to niestety najwięcej takich takich, które nie tylko “nie są obojętne”, ale wręcz przeciwnie: uczynią wszystko, by wspomóc Panów Niemców wytropić “wspólnego wroga”... Zwraca uwagę znaczna - mimo wszystko -powściągliwość stylistyczna Autorki. Styl jest suchy, mało przyjazny czytelnikowi i stosunkowo mało emocjonalny, skoro najważniejsze to przeżyć jako zwierzyna łowna, rzecz szczególnie trudna zwłaszcza, gdy to nagonka jest najgroźniejsza, nie "myśliwi"….. Wybitne to studium człowieka w skrajnej sytuacji egzystencjalnej i jedna z lepszych książek holokaustowych, choć już ma swoje lata… Nieco cytatów “Była przesądna, wszyscy wtedy byli przesądni, każdy na swój własny, sobie tylko znany sposób. Lepiej nie mieć kenkarty, niż mieć ją sfałszowaną w partacki sposób”. “– Ale i te metryki... Takie jakieś nowe, nieprawdziwe... Czy pani sądzi, że można z nimi posługiwać? – Panie doktorze – odrzekła zaufana osoba – metryki nie są po to, żeby je pokazywać. Jak przychodzi do pokazywania, to znaczy że jest już bardzo źle”. “Zaufana osoba przeżegnała się, nakreśliła na czołach dziewcząt znak krzyża, po czym wyjęła z torebki dwa blaszane medaliki z Matką Boską i zawiesiła imię na szyi”. “- Ależ one mają świetny wygląd, świetny – zawołała na nasz widok– po prostu nieoceniony! (...) To było o tyle dziwne, że znała nas przecież od lat i doskonale wiedziała, jak wyglądamy.(...) Ojciec zdawał się nie podzielać entuzjazmu”. “– I co z tego, że taka piękna?! Co jej z tego? To jest przeklęta piękność... Oby była krostowata i garbata, ale j a s n a, z prostym nosem…”. “W jesienny poranek odeszliśmy z domu nad rzeką. W oknach uliczki drżały firanki – ukradkiem przyglądano się naszemu odejściu”. “Najważniejszy dokument zwany "imiennym wezwaniem", który stwierdza, że udajemy się dobrowolnie na roboty do Niemiec. Elżbietę wzywa ogrodnik, mnie restaurator z małego miasteczka w Hesji. Dokument wystawił szef miejscowego Arbeitsamtu, Ukrainiec. Nie wiadomo, czym się kierował - chęcią dobrego zarobku? Asekuracji na przyszłość czy? Chęcią pomocy? Nie byłyśmy jedynymi, którymi ułatwił wyjazd”. “Wysuwam spod chustki na pokaz moje jasne włosy, rozcieram policzki, żeby się zarumieniły. Na mojej twarzy pojawia się niespodziewanie głupkowaty uśmiech”. “W wagonie cisza. Zanim dochodzimy do drzwi – pierwsze szepty. Żydówki, Żydówki złapali…”. “Tamten zaczyna, grzecznie, rzeczowo. Gdzie się pani urodziła, Proszę opisać miasto, Proszę podać nazwę głównej ulicy, nazwisko burmistrza, starosty, dyrektora szkoły, imię patrona miejscowego kościoła.... Patrzymy sobie w oczy jak dobrze wychowani, prawdę mówiący ludzie. Sypię nazwiskami, szpicel potakuje lub ironicznie się uśmiecha. Potem modlitwy (...) a kapuś przybiera mimo woli pozę księdza odmawiającego rozgrzeszenia: coś za gładko pani umie…”. “Gruby chłopak w drzwiach baraku, widziany z piętrowej pryczy spod sufitu, młody, gruby, z gatunku tak zwanych świńskich blondynów, który spytał: czy może u was są te dwie Żydówki, którym udało się przemycić z Polski? Trzeba o nich zameldować komendantowi…”. “Głodne, rozżalony na swój los dziewczęta znalazły wielki temat: Żydzi. Rej wiodła nieliczna grupa której przewodziła prostytutka Marusia, a reszta biernie, lecz z ochotą przysłuchiwała się opowieściom i dowcipom”. “Ciekawskie spojrzenia sąsiadek. – Puścili was? – Co by nie mieli puścić? – Wczoraj zabrali trzy. – One na Żydówki nie wyglądają - odzywa się inna. – Są takie, co nie wyglądają”. “– Ty nas potępiasz. – Nie. Nie potępiam. Rozumiem”. “Dziewczęta są w tej chwili szczerze przejęte. Jak gdyby nagle się przeraziły i opamiętały. Jak gdyby nagle zrozumiały. Po raz pierwszy są takie, jakimi powinny były być. Ale ostatnie miesiące wyprały nas z resztek zaufania”. “– Kasieńko... bo ja chciałam tylko spytać... Milczę. – Bo ja chciałam tylko spytać, czy jakby... z wami coś... jakby was... to czy ja mogę wziąć sobie wasze rzeczy? Pozwalasz?”. “Zatkałam dłońmi uszy. Przybieramy i odrzucamy imiona, układamy i zmieniamy życiorysy, tworzymy nowe postacie i mamy w ich tworzeniu absolutną nad nimi władzę i swobodę, my prawdziwe, my podwójne”. “Nasze twarze ujrzane w jasnym świetle poranka niezdatne są już do podróży”. “– Tu damy się złapać – powiedziałam. – Przez kogo – spytała Barbara. - Nie ma przecież żywej duszy. W tej samej chwili spod drzew wynurzył się żandarm, szedł niespiesznym krokiem, żwir chrzęścił pod jego nogami”. “Zawołam vive la France, nous sommes Polonais, żołnierze odpowiedzą vive la Pologne”. Zakończenie, mimo powrotu do Polski, nie jest optymistyczne, bo i być nie mogło - zbyt wiele już wiemy, dlaczego. “Te dwie z daleka – szeptano. Z obozu może, może Żydówki, teraz dużo Żydów wraca, a mówili, że…” PS To jednak fikcja literacka, a nie wspomnienia - Ida Fink przeżyła Holokaust, ukrywając się na Kresach Wschodnich.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na88 miesięcy temu

Cytaty z książki Dysonans

Więcej
Ewa Stachniak Dysonans Zobacz więcej
Ewa Stachniak Dysonans Zobacz więcej
Więcej