Jessica Jones: Alias, tom 2

Okładka książki Jessica Jones: Alias, tom 2 autorstwa Mark Bagley, Brian Michael Bendis, Michael Gaydos
Okładka książki Jessica Jones: Alias, tom 2 autorstwa Mark Bagley, Brian Michael Bendis, Michael Gaydos
Brian Michael BendisMark Bagley Wydawnictwo: Mucha Comics Cykl: Jessica Jones: Alias (tom 2) Seria: MAX Comics komiksy
152 str. 2 godz. 32 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Jessica Jones: Alias (tom 2)
Seria:
MAX Comics
Tytuł oryginału:
Jessica Jones: Alias
Data wydania:
2016-10-05
Data 1. wyd. pol.:
2016-10-05
Data 1. wydania:
2015-11-03
Liczba stron:
152
Czas czytania
2 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361319771
Tłumacz:
Marek Starosta
Kolejne śledztwa prywatnej detektyw Jessiki Jones. W jednym z podnowojorskich miasteczek zaginęła nastolatka. Krążą plotki, że dziewczyna zniknęła, bo była mutantką. Kolejne nietypowe zlecenie złoży J. Jonah Jameson, redaktor naczelny Daily Bugle. A na dodatek panią detektyw czeka randka z Niesamowitym Ant-Manem!

Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w serii Alias #10-15.

TYLKO DLA DOROSŁYCH
Średnia ocen
7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jessica Jones: Alias, tom 2 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Jessica Jones: Alias, tom 2

Średnia ocen
7,6 / 10
96 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Jessica Jones: Alias, tom 2

avatar
148
121

Na półkach:

Podtrzymuję moją ocenę jak przy tomie 1, może jest nawet lepszy tylko kurcze te rysunki mógłby być ciut bardziej wyraźne ;) ogromnym plusem tej serii są dialogi są tak dobrze napisane, że czuje się jakbym stał obok i ich słuchał super.
Pozdrawiam

Podtrzymuję moją ocenę jak przy tomie 1, może jest nawet lepszy tylko kurcze te rysunki mógłby być ciut bardziej wyraźne ;) ogromnym plusem tej serii są dialogi są tak dobrze napisane, że czuje się jakbym stał obok i ich słuchał super.
Pozdrawiam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
788
465

Na półkach:

Kolejny bardzo dobry komiks spod ręki Bendisa. Scenarzysta stworzył ciekawą i angażującą opowieść. Zahaczył w bardzo subtelny, ale i niesamowicie mądry sposób wątek rasizmu, uprzedzeń, małomiasteczkowej mentalności i negatywnego wpływu rodziców na swoje dzieci. Niesamowicie podobały mi się dialogi. Scenarzysta umiejętnie prowadził narrację, stworzył ciekawe postacie i relacje między nimi. Graficznie (oprócz twarzy) jest całkiem przyzwoicie. Alias to kawał dobrego komiksu.

Kolejny bardzo dobry komiks spod ręki Bendisa. Scenarzysta stworzył ciekawą i angażującą opowieść. Zahaczył w bardzo subtelny, ale i niesamowicie mądry sposób wątek rasizmu, uprzedzeń, małomiasteczkowej mentalności i negatywnego wpływu rodziców na swoje dzieci. Niesamowicie podobały mi się dialogi. Scenarzysta umiejętnie prowadził narrację, stworzył ciekawe postacie i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1400
1351

Na półkach:

Drugi album "Alias" jest jeszcze ciekawszy niż pierwszy. Powód? Poruszana tutaj sprawa jest bardzo na czasie i tylko lekko ubrana w ciuszki z uniwersum Marvela. Niby temat nie nowy, niby klasyczny, jednak w tym świecie nabierający nieco nowego znaczenia. Chodzi bowiem o zaginięcie dziewczyny i rasistowskie myślenie w małej mieścinie. Takich miejsc niestety jest wiele na całym świecie, nie tylko w krajach o wysokim standardzie życia. Wystarczy jedna plotka, grupa fanatyków i lokalne przesądy aby doprowadzić do tragedii. Często niezamierzonej, a mimo to gdy już zajdzie nie damy rady cofnąć czasu i żadne super moce tutaj nie pomogą. Tak. Bendis nadal nie głaszcze swych czytelników po główce, mówiąc "Będzie dobrze" tylko wykłada prawdę na stół krzycząc "Weź się w garść i wyciągnij wnioski".

Jessica Jones jedzie do małego miasteczka, gdzie została zatrudniona do odnalezienia szesnastoletniej dziewczyny. Zniknęła blisko miesiąc temu i nikt jej od tego czasu nie widział. Policja przeczesała okoliczne lasy, wypytała znajomych nastolatki, a tymczasem w ruch poszła plotka. Podobno to ojciec zaginionej się do niej dobierał i na pewno ma coś wspólnego z jej zniknięciem. Gdy Jessica przybywa na miejsce zostaje od razu rzucona na głęboką wodę. Nie dość, że ktoś był "geniuszem" i opublikował o niej artykuł w lokalnej gazecie, to miejscowi zdają się być bardzo... dziwni. Jak się okazuje nie toleruje się tu odstępstw od spraw boskich i jeśli czegoś nie ma w Biblii to jest to złe.

Tutaj stajemy przed sednem problemu - rasizm. Nie dotyczy on tylko pojedynczej rasy, ale ogólnie wszelkich różnic od lokalnych norm. Jesteś innego koloru, masz moce, ubierasz się inaczej, masz odmienną orientację seksualną albo poglądy na wiarę - jesteś zły. Czemu? Bo tak i koniec. Bo w Biblii nic o tym nie ma, bo tak myślą starsi, bo nie każdego należy traktować równo. Oczywiście ta ideologia ma swoje odbicie w nadmiernym liberalizmie, ale nie o nim tutaj mowa. Skrajność to skrajność, a małe społeczeństwo nie lubiące zmian i wychowane w dowolnej ideologii hołdującej skrajności, jest skrajnie niebezpieczne.

Właśnie z takim problemem musi zmierzyć się Jessica i mimo rozwiązania sprawy, nie umie sobie pogratulować. Zresztą nie ma się co dziwić, gdyż nasza bohaterka, mimo pewnych nadmiernych skłonności ku kieliszkowi, jest jak najbardziej normalna. Sprawa ma też drugie dno, czyli relacje między ludzkie. Tutaj znów pod ostrzał idzie Jessica, stroniąca od spotkań i mająca na koncie kilka głupich decyzji łóżkowych. Ciekawie wypada też ostatni rozdział gdzie ma do czynienia z J. Jonahem Jamesone, szefem gazety Daily Bugle, który ponownie próbuje zdyskredytować Spider-mana i odkryć jego tożsamość. Przyznaję, że ten odcinek, bardzo zresztą unikalny w swej formie i odstający stylem od reszty rysunków, rozbawił mnie do łez. Jest swoista wisienką na torcie, znacznie smaczniejszą niż sprawa męża-geja z poprzedniego tomu. Choć i tamta poprowadzono po mistrzowsku.

Jeśli idzie o rysunek to na osobną wzmiankę zasługuje kolaż zaginionej nastolatki. Bendis opisuje na końcu komiksu jak wyglądały prace nad nim i kto odpowiada za to dzieło. Przyznaję - wyszło Bosko. W samym komiksie mamy dostępne wybrane strony z kolażu, zaś na końcu resztę poświęconych mu prac. Świetnie wpasowuje się to w konwencję ostatniego rozdziału zamieszczonego w komiksie. Oczywiście jak zwykle rysunki Gaydos'a, których kolorowaniem zajął się Hollingsworth wypadają perfekcyjnie i budują unikalny klimat. To sprawia, ze całość czyta się piorunem, a dobrze napisany scenariusz tylko w tym pomaga.

Drugi tom "Alias" jest świetną lekturą. Nie głupią, jeszcze mniej dotykającą spraw superbohaterów, ale ciągle wokół ich krążących. Do tego wstawki pokroju rzucania przekleństw w ich stronę gdy walczą z przestępcami niszcząc publiczne mienie. Scena z taksówką jest w tym wypadku jedną z moich ulubionych. Jeśli jeszcze nie czytaliście tej serii to koniecznie to nadróbcie. Nie ma znaczenia czy lubicie kryminał albo świat herosów. W obu wypadkach będziecie bawić się przednio.

Drugi album "Alias" jest jeszcze ciekawszy niż pierwszy. Powód? Poruszana tutaj sprawa jest bardzo na czasie i tylko lekko ubrana w ciuszki z uniwersum Marvela. Niby temat nie nowy, niby klasyczny, jednak w tym świecie nabierający nieco nowego znaczenia. Chodzi bowiem o zaginięcie dziewczyny i rasistowskie myślenie w małej mieścinie. Takich miejsc niestety jest wiele na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

150 użytkowników ma tytuł Jessica Jones: Alias, tom 2 na półkach głównych
  • 119
  • 31
105 użytkowników ma tytuł Jessica Jones: Alias, tom 2 na półkach dodatkowych
  • 47
  • 28
  • 9
  • 6
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Jessica Jones: Alias, tom 2

Inne książki autora

Okładka książki Spider-Men: Worlds Collide Brian Michael Bendis, Sara Pichelli
Ocena 0,0
Spider-Men: Worlds Collide Brian Michael Bendis, Sara Pichelli
Okładka książki New Avengers: Iluminaci Brian Michael Bendis, Jim Cheung, Brian Reed
Ocena 6,2
New Avengers: Iluminaci Brian Michael Bendis, Jim Cheung, Brian Reed
Okładka książki Daredevil Modern Era Epic Collection. The Murdock Papers Brian Michael Bendis, Alex Maleev
Ocena 0,0
Daredevil Modern Era Epic Collection. The Murdock Papers Brian Michael Bendis, Alex Maleev
Okładka książki Miles Morales. Spider-Man. Szkolony na bohatera Brian Michael Bendis, David Marquez, Sara Pichelli, Chris Samnee
Ocena 8,3
Miles Morales. Spider-Man. Szkolony na bohatera Brian Michael Bendis, David Marquez, Sara Pichelli, Chris Samnee
Okładka książki Spider-Men Brian Michael Bendis, Sara Pichelli
Ocena 7,1
Spider-Men Brian Michael Bendis, Sara Pichelli
Okładka książki Sam and Twitch Compendium #1 Marc Andreyko, Brian Michael Bendis, Luca Blengino, Bing Cansino, Clayton Crain, Luca Erbetta, Paul Lee, Alex Maleev, Todd McFarlane, Angel Medina, Scott Morse, Steve Niles, Rodel Noora, Alberto Ponticelli, Greg Scott, E. J. Su, Jamie Tolagson
Ocena 7,0
Sam and Twitch Compendium #1 Marc Andreyko, Brian Michael Bendis, Luca Blengino, Bing Cansino, Clayton Crain, Luca Erbetta, Paul Lee, Alex Maleev, Todd McFarlane, Angel Medina, Scott Morse, Steve Niles, Rodel Noora, Alberto Ponticelli, Greg Scott, E. J. Su, Jamie Tolagson
Okładka książki Hellspawn Brian Michael Bendis, Steve Niles, Bill Sienkiewicz, Ben Templesmith, Ashley Wood
Ocena 5,3
Hellspawn Brian Michael Bendis, Steve Niles, Bill Sienkiewicz, Ben Templesmith, Ashley Wood
Brian Michael Bendis
Brian Michael Bendis
Jeden z najpopularniejszych obecnie amerykańskich scenarzystów komiksowych, aż pięciokrotny laureat Nagrody Eisnera. Początkowo publikował w mniejszych wydawnictwach. Z Marvelem związany od roku 2000, kiedy zadebiutował pierwszym numerem serii Ultimate Spider-Man. Komiks okazał się wielkim sukcesem i Bendis kontynuował pracę nad- nim przez ponad dekadę. Oprócz tego wśród jego ważnych prac należy wymienić Daredevila, Alias, Powers, Avengers i New Avengers czy miniserie Tajna Inwazja i Dom M. Obecnie tworzy serie: All-New X-Men i Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Jessica Jones: Alias, tom 2 przeczytali również

Uncanny X-Men: Złamani Brian Michael Bendis
Uncanny X-Men: Złamani
Brian Michael Bendis Chris Bachalo
„Uncanny X-Men: Złamani” to dzieło stworzone przez: Brian'a Michael'a Bendis'a (scenariusz),Frazer'a Irving'a (rysunki #6-7 oraz #10-11) oraz Chrisa Bachalo'a (rysunki, #8-9). Niestety komiks pod względem wizualnym nie przypadł mi do gustu. Moim skromnym zdanie wygląda gorzej od poprzedniego tomu z serii. W albumie „Uncanny Men: Rewolucja” podobały mi się fragmenty z rysunkami Frazer'a Irving'a, styl wspomnianego artysty idealnie pasował do przedstawienia mrocznego i dziwnego wymiaru Limbo… W omawianym dziele jednak we wspomnianym stylu został też przedstawiony również zwyczajny świat, co mi już się tak nie podobało. Wspomniany zabieg spowodował, że znikła wizualna unikalność wymiaru, w którym rządzi Magik. Mam nadzieję, że wiecie, co mam na myśli. Fabuła omawianego albumu, też mnie jakoś nie porwała. Nie mamy w niniejszym albumie jakiegoś naprawdę wielkiego przełomu, jeśli chodzi o intrygę związaną z sentinelami. Jak dla mnie najciekawszą częścią są początkowe strony, w których widzimy zakończenie wątku Magik i wymiaru Limbo, z pozostałej zawartości albumu najbardziej mi się podobały fragmenty z udziałem Magneto. Trudno mi coś więcej powiedzieć o tym komiksie. Jak ktoś czyta cała serie, to na pewno również sięgnie i po omawiany tom. Nie powiem, że omawiany tytuł to wybitne dzieło, które każdy musi przeczytać. Album „Uncanny Men: Złamani” to dla mnie tylko albo aż niezła pozycja (ocena: 6/10).
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na61 rok temu
Jessica Jones: Alias, tom 1 Brian Michael Bendis
Jessica Jones: Alias, tom 1
Brian Michael Bendis Bill Sienkiewicz Matt Hollingsworth Michael Gaydos
Ocena całej serii: Klękajcie narody. A w każdym razie siadajcie na lepkim stołku w ciemnym barze i odpalajcie szluga. Niby wiedziałem że będzie dobrze. Jessica Jones to stanowczo mój ulubiony serial marvelowski, oglądany na dawno zanim zacząłem się interesować amerykańskim komiksem. Ale komiks to jest zupełnie inna liga. Jest to komiks „superhero” absolutnie najwyższych lotów, przez to że jest jednym z przedstawicieli tego najniższego, przyziemnego, ulicznego, realistycznego nurtu. Chyba jedynie Daredevil (również pisany przez Bendisa) był na porównywalnym poziomie. Ale tu jest więcej smutku, rezygnacji, żalu - tego co w komiksach najlepsze. Ciężko o bardziej “uliczny” punkt wyjścia niż motyw detektywistyczny. Jessica, kiedyś superbohaterka, obecnie jest prywatnym detektywem. Nie ukrywa swojej przeszłości, ale też nie jest z niej przesadnie dumna. Nie wypaliło, z czegoś trzeba żyć. Jessica pracuje, ale też obserwuje jaki stosunek do superbohaterów mają zwykli ludzie. Żyje. Randkuje. Próbuje się pozbierać po nieznanych czytelnikowi z początku traumach. Szuka bliskości, choć ma poważny konflikt z samą sobą. Wszystkie wątki detektywistyczne są tu niesamowicie pomysłowe, świetnie napisane i zaskakujące, ale najbardziej zaskakuje poziom człowieczeństwa. Jest to Marvel z serii MAX, czyli dla dorosłego czytelnika. Ale nie oznacza to tylko kilku przekleństw wplątanych w dialogi. Jest tu też ogrom prawdziwych, przyziemnych dramatów, błędów i szokujących doświadczeń, a to wszystko pokazane z perspektywy być może najbardziej ludzkiej bohaterki Marvela w historii. Absolutnie, ze wszech miar polecam. Bardzo. Serio. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na87 miesięcy temu
Hulk: Szary Jeph Loeb
Hulk: Szary
Jeph Loeb Tim Sale Matt Hollingsworth
Jeśli chodzi o fabułę komiksu, to w wielu swoich aspektach jest ona dość prosta. Potrafi być jednak angażująca i satysfakcjonująca. Na kolejnych stronach autor w naprawdę niezłym stylu zobrazował bowiem początek konfliktu z generałem Rossem, wpływ bycia Hulkiem na psychikę Bannera oraz to jak jego ukochana łagodziła jego szalone alter ego. W kolejnych rozdziałach Jeph Loeb serwuje więc bardzo przemyślaną i należycie zbalansowaną mieszankę emocji, dramaturgii i akcji. Miłośnicy komiksu superbohaterskiego ze stajni Marvela na pewno nie będą mieć tutaj powodów do narzekania na nudę. Szczególnie fanom powinna spodobać się zobrazowana (szerzej nieznana) konfrontacja szarego bohatera z Iron Manem (w bardzo klasycznym wydaniu). O ile scenariusz potrafi zachwycić naprawdę sporą grupę odbiorców, to już tak „kolorowo” nie jest w przypadku oprawy rysunkowej. Tim Sale postawił tutaj na mocno specyficzny klasyczny (pulpowy) kreskówkowy styl. Najbardziej przejawia się on w projektach postaci na czele z tytułowym Hulkiem, który przypomina Frankensteina. Jeśli jednak ktoś jest fanem takiej komiksowej formy, to będzie on potrafił docenić to, jak rysunki świetnie uzupełniają treść. Ponadto wielcy fani marki zauważą, że rysunki artysty są wielkim hołdem dla oryginalnego projektu Hulka Jacka Kirby’ego. https://popkulturowykociolek.pl/ecenzja-komiksu-hulk-szary/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na84 lata temu
Bękarty z Południa. Tom 2. Na boisku Jason Aaron
Bękarty z Południa. Tom 2. Na boisku
Jason Aaron Jason Latour
POPKulturowy Kociołek: https://popkulturowykociolek.pl/bekarty-z-poludnia-tom-2-recenzja-komiksu/ Jason Aaron w drugim tomie serii na pewno nie ma zamiaru ugrzecznić fabuły i nadal stawia on na eksplorację złożoności ludzkiej natury wymieszanej ze wspomnianą mocną brutalnością. Album to również ciekawe spojrzenie na futbol amerykański, który na głębokim południu cieszy się ogromną popularnością, a związane z nim osoby są traktowane niczym bóstwa. Pod sportową otoczką często kryje się jednak mroczny świat przemocy, korupcji, wyzysku i nietolerancji. Historia przedstawiona w albumie Bękarty z Południa tom 2 najmocniej skupia się na postaci bezwzględnego trenera Eulessa Bossa, który jest niepisanym władcą okolicy. Autor zdecydował się zaprezentować ową postać przez umieszczenie w komiksie licznych retrospekcji z jego przeszłości. To one pozwalają czytelnikowi po części zrozumieć jego obecne zachowanie. Widzimy więc losy młodego Eulessa, który sam doświadczył wielu upokorzeń, upadków i przemocy. Atmosfera i narracja jest szorstka, brutalna i bezkompromisowa, uwidaczniając trudną rzeczywistość małych miasteczek południa. Fabuła jest przy tym misternie tkana, z wątkami pobocznymi, które zapewniają głębsze zrozumienie motywacji i historii bohaterów. Jedyne, do czego można się tu przyczepić, to w niektórych fragmentach scenarzysta trochę za bardzo stara się „wybielić” trenera i zrzucić wszystko na karb jego przeszłości. Mocną stroną albumu są również bardzo autentyczne dialogi, nadające przedstawionemu światu głębi i wyrazistości. Są one przesiąknięte mocną wulgarnością, więc należy o tym pamiętać, decydując się na lekturę komiksu....
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na82 lata temu
Anihilacja. Tom 1 Dan Abnett
Anihilacja. Tom 1
Dan Abnett Keith Giffen Andy Lanning Scott Kolins Kev Walker Ariel Olivetti
Wielkim znawcą komiksów o superherosach nie jestem, niemniej nawet taki laik jak ja wie czym jest crossover. W przypadku komiksu jest to łączenie przygód postaci z różnych serii, co we wcześniej wymienionym gatunku zdaje się występować bardzo często. "Anihilacja" również wchodzi w ten nurt i wychodzi jej to dobrze, choć bez jakiegoś szczególnego szaleństwa. Pierwszy tom zawiera trzy odcinki - Drax Niszczyciel, Anihilacja: Prolog oraz Anihilacja: Nova. Za każdą część podpowiada inni rysownicy oraz koloryści, co wypada, przynajmniej dla mnie, mieszanie. W przypadku scenariusza, pierwsze dwie przygody opracował Keith Giffen, zaś ostatnią Dan Abnett we współpracy z Andym Lanning'iem. Na tym polu wyszło to znacznie ciekawiej. Zatem czy laik nie znający dobrze uniwersum xandariańskiego Korpusu Novy oraz Draxa Niszczcyiela odnajdzie się w tym albumie? Zdecydowanie tak, gdyż zawiera on sporo... wyjaśnień. Tym razem zacznę od warstwy graficznej komiksu, bo z nią mam najwięcej problemów. Na pierwszy ogień weźmy okładkę autorstwa Gabriele'a Dell'Otto - jest po prostu miodna. No czysta słodycz dla oka i szczerze nie pogardziłby nią w formie sporego plakatu, który zawiesiłbym na drzwiach wejściowych do swego gabinetu. Co prawda część postaci występuje w albumie raptem gościnnie, aby nie powiedzieć że gdzieś tam tylko mignęli (np. Srebrny Surfer),ale i tak całość w pełni oddaje ducha tego co znajdziemy w komiksie. Potem jednak sprawy nie wyglądają już tak różowo. Pierwsza przygoda zatytułowana "Drax Niszczyciel" jest, w mojej opinii, najlepsza z całego zbioru i jakby nie patrzeć bardzo ważna dla całej późniejszej przygody. Po pierwsze wygląda świetnie - postacie, sceny walk (a tych trochę jest),kolorystyka i tak dalej. Zdaję sobie sprawę, że w porównaniu do prac największych nazwisk pracujących przy komiksach Marvela, dzieło Breitweiser'a (rysunek) i Rebera (kolory) może okazać się tylko poprawne, ale dla kogoś mojego pokroju to kawał porządnej pracy. Do tego na tle pozostałych dwóch odcinków wypada najciekawiej. Szczególnie jeśli idzie o kolorystykę. "Anihilacja: Prolog" wypada za to... no powiedzmy, że słabo. Nie jest to nic szczególnie bijącego po oczach, jednak gdyby tak wyglądał cały komiks to jego lektura byłaby dla mnie katorgą. Najbardziej w tym odcinku raziły mnie twarze postaci oraz wizerunek jednej z bohaterek, którą poznajemy w pierwszej przygodzie - Cammi. O niej jednak jak i innych bohaterach napiszę później. Podsumowując - graficznie Anihilacja: Prolog nie powala, a zważywszy że niemal cały odcinek to jedna wielka rozpierducha, ciężko było przez to przebrnąć. Znacznie lepiej wypadła kolejna część, czyli "Anihilacja: Nova". Tutaj jest taki sam poziom zabawy kolorami i kreską jak w przypadku "Draxa Niszczyciela". Kolorystyka bardzo dobrze oddaje atmosferę, postacie nie wyglądają jakoś przesadnie ironicznie, a całość zwyczajnie lepiej się czyta. Prawdopodobnie duża zasługa w tym osadzenia w roli kolorysty tej samej osoby co w przypadku "Draxa Niszczyciela", czyli Briana Rebera. Za rysunek odpowiadał już Kev Walker, zaś tuszem zajął się Rick Magyar. Efekt współpracy tych trzech panów jest naprawdę zadowalający. Widać to najlepiej w finałowej bitwie tego albumu, która prezentuje się o niebo ciekawiej od strony wizualnej, niż atak floty Anihilusa na kwaterę Korpusu Novy. Co prawda tam rozmiar zniszczeń był znacznie większy, ale kompletnie nie czułem dramatu związanego z tragedią i skalą ataku. Gdyby zaś to trio zajęło się też prologiem, to upadek portu kosmicznego z pewnością robiłby o wiele większe wrażenie. W przypadku scenariusza mamy znacznie bardziej wyrównany poziom, choć chyba wolałbym aby Keith Giffen odpowiadał za całą serię. Wszak mowa o człowieku, który współtworzył postać Lobo (rysunek),zatem potrafi on jako scenarzysta dać odpowiednią dawkę humoru sytuacyjnego do poważnego tematu jakim jest wojna wyniszczająca galaktykę. Widać to zresztą najlepiej w pierwszej przygodzie, gdzie Drax wraz z kilkoma innymi więźniami rozbijają się na Ziemi. Są z dala od jakiegokolwiek portu gwiezdnego, skazańcy doskonale zdają sobie sprawę z potencjału ludzi i zagrożeń pokroju Avengers czy Fantastyczna czwórka. Wykorzystują zatem fakt, ze rozbili się na totalnym zadupiu Alaski, koło małego miasteczka. To właśnie tam mieszka Cammi, młoda nastolatka, która ma bardzo buntowniczy charakter, często szydzi z innych, w tym kosmitów, gdyż tak naprawdę jest to jej osłona przed życiem. Matka pije, ojciec odszedł, a ona uchodzi za dziwoląga przyjaźniącego się z szkolną ofermą. Trzeba przyznać, że postać Cammi od początku przykuwa uwagę, głównie ze względu na swoje teksty i postrzegania świata "superbohaterów". W kolejnych przygodach jest ona zaś coraz ciekawsza, a jej relacja z Draxem, który sam w sumie nie wie czemu ją toleruje i się nią opiekuje, wkłada niezły ładunek humorystyczny do całej opowieści. Na koniec warto wspomnieć o miłym dodatku jakim są "Raporty Wszechumysłu". Po zniszczeniu Korpusu Novy w prologu, Wszechumysł, czyli zbiorowa świadomość xandarian, łączy się z jedynym ocalałym - Richardem Riderem zwanym Novą (człowiek, a jakżeby inaczej). Pomiędzy kolejnymi rozdziałami poszczególnych odcinków "Anihilacji", czytelnik dostaje informacje wyjęte niejako z bazy danych Wszechumysłu. Zawierają one opis postaci występujących lub wspominanych w tym tomie, struktur Korpusu czy opis czym jest Wszechumysł. To pozwala nowym czytelnikom, nie mającym dotąd styczności z tym uniwersum, zaś dla fanów będzie to miły smaczek podczas lektury. Dodajmy też, że Wszechumysł toczy z Riderem często... osobliwe dyskusje, które potrafią wywołać duży uśmiech na twarzy czytelnika. Pierwszy album "Anihilacji" nie jest jakimś szczególnym szaleństwem wydawniczym, ale czyta się go naprawdę dobrze. Owszem, brak tutaj przełomowej kreski, zaskakujących zwrotów akcji, zaś cały scenariusz to pakiet oklepanych do bólu schematów, które widziało się setki razy. Znów mamy galaktyczną wojnę, samotnego bohatera i jego małą drużynę, jakieś robale atakujące wszystko co się rusza, a ich "król" zwany Anihilusem wynalazł Kosmiczny Pręt Kontrolny wysysający moc z inn.... taaaak, nie zabrzmiało to najlepiej. Może załóżmy, że mamy do czynienia z wielkim, inteligentnym robalem, który chce być nieśmiertelny. Tak czy inaczej "Anihilacja" to naprawdę porządny kawał komiksu. Nie wnoszący nic nowego do uniwersum Marvela, ale z drugiej strony czy to ważne, skoro dobrze się go czyta.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na63 lata temu
Gotham Central: W obłąkanym rytmie Greg Rucka
Gotham Central: W obłąkanym rytmie
Greg Rucka Ed Brubaker Michael Lark Stefano Gaudiano Jason Shawn Alexander
Ciąg dalszy perypetii policjantów z Gotham City, stale mierzących się z brudną, detektywistyczną robotą. Jedna z historii pokazuje załamanie się relacji Batmana z GCPD. Dochodzi nawet do demontażu batsygnału... Ta część dobrze oddaje pewną bezradność miejscowego komisarza, który wszedł przecież w buty nie byle kogo, bo samego Jima Gordona (ten zasłużony komisarz jest już na emeryturze). Zerwanie współpracy z Mrocznym Rycerzem świetnie pokazało też rozbieżne oceny działalności Człowieka Nietoperza wśród policjantów - jak się okazuje, nie każdy detektyw postrzega go jako szkodnika, stosującego bezprawie i naruszającego funkcjonariuszy na niebezpieczeństwo. W komiksie zaprezentowana została sprawa morderstwa pewnego popularnego wielebnego. Śledztwo układa się tak żmudnie, że prowadząca pani detektyw zmuszona jest do współpracy z podejrzaną o zbrodnię... Catwoman. Wątek Kobiety Kota oceniam nader pozytywnie. I wreszcie lwia cześć komiksu poświęcona jest Renee Montoyi - znów jej sprawom prywatnym, przeplatanym z życiem zawodowym. Niewątpliwie Rucka i Brubaker sprawili, że w moim odczuciu detektyw Montoya, znana mi wcześniej z epizodycznych ról w "Batman The Animated Series" i "Batman Knightfall", jest szalenie istotną częścią uniwersum Mrocznego Rycerza. Za to wielkie brawa dla autorów.
Dominik Sobczyk - awatar Dominik Sobczyk
ocenił na82 lata temu
Loki Esad Ribić
Loki
Esad Ribić Robert Rodi
Loki Loki z 2004 roku to jest nietypowe dzieło w historii marvela. Z jednej strony jest to związane z jednym z najważniejszych antagonistów w historii tej marki, z drugiej nie doświadczymy tutaj żadnej superbohaterowości. Historia opiera się na tym że lokiemu finalnie udaje się zdobyć Asgard a jedynym zadaniem które zostaje mu do finalnego zwycięstwa jest zabicie thora. Jest ona przedstawiona tutaj w postaci brudnych i szkaradnych lecz realistycznych obrazów, co dobrze współgra z wątkami tu przedstawionymi. Mamy tu do czynienia z dużą ilością tła w rozmowach z biologiczną matką, przyszywanymi rodzicami czy też zwykłymi asgardczykami ukazujące co spowodowało że loki stał się tym kim jest i co doprowadziło się do ukształtowania umysłu złoczyńcy. Brak miłości w rodzinie, gnębienie i poniżanie doprowadziło do tego kim się stał, czego jest świadom. Bardzo dobrze kształtowanie morderców w ten sposób ukazują badania prowadzone przez fbi w latach 70. Jest tu też dużo odniesień do oryginalnej historii lokiego z mitologii. Począwszy od samego tematu, czyli lokiego zasiadającego na tron, który jest oparty na micie gdzie niektórzy po skazaniu lokiego, wierzyli że kiedyś obejmie on tron i rozpocznie Ragnarok będący wielką walką bogów. Mamy też wspomniane przygarnięcie lokiego, ścięcie włosów sif, spowodowane drwinami z jego wyglądu, wspólne braterstwo thora i lokiego i sposób zakończenia, jak i finalny los lokiego jakim było przypięcie do skały nad którym zawieszony jest jadowity wąż którego jad ma kąpać w jego twarz. Warto też podkreślić ze można w tej książce zobaczyć ludzką część lokiego, gdyż w związku z jego czasem miłą przeszłością z thorem podczas wcześniej wspomnianych przygód waha się go zabić co podkreśla genialne, realistyczne przedstawienie świata w tej produkcji. Uważam iż to dzieło genialnie ukazuje jak ludzie troszczą się o pamięć mitów w obecnym społeczeństwie, nie tylko tych greckich.
Asomi - awatar Asomi
ocenił na83 lata temu
Thor Gromowładny: Boża bomba Esad Ribić
Thor Gromowładny: Boża bomba
Esad Ribić Jason Aaron Butch Guice
Druga część z serii o Thorze Gromowładnym jest nieco gorsza, niż pierwsza i jednocześnie bardziej zagmatwana, chaotyczna i dziwna. Idealnie rozwija wątki podane w poprzedniej części, stanowi też świetną rozrywkę, choć w wielu fragmentach może rozczarować. Rozczarowuje przede wszystkim ze względu na historię genezy głównego bohatera, która jest bardzo infantylna i mogła zostać przedstawiona o wiele ciekawiej. Na uwagę jednak zasługują fantastyczne rysunki Ribića, idealnie wkomponowane w nordycki klimat całego komiksu i postaci Thora. Akcja komiksu idzie na łeb, na szyję, będąc równocześnie bardzo dziwną i chaotyczną. Niejednokrotnie można odnieść wrażenie, że zmierza ona w konkretnym kierunku, ale to nie do końca prawda, bo choć fabuła jest prosta niczym drut, akcja czasem zaskakuje. Powieści brakuje kilku stron, by rozwinąć historię i ją zakończyć, a tak przedstawia mało satysfakcjonujący finał, przez który na pewno będzie trzeba sięgnąć po kolejną część. Z plusów: przedstawienie interakcji między Thorami i ich często odmienne, podyktowane przez różne doświadczenia i charaktery, podejścia do poradzenia sobie z problemem. Dostarczało to też świetnej rozrywki i humoru. Komiks przedstawia wiele wartości, które dają do myślenia, przede wszystkim podejście ludzi do bóstw, ślepa wiara w ich pomoc. Na uwagę również zasługuje rozbudowanie przedstawionego świata i jego złożoności. „Boża Bomba” to ciekawie zbudowana powieść graficzna i świetne zakończenie historii Thora i Bogobójcy. Fabuła nie zachwyca, jest dość przewidywalna i typowa pod taką opowieść, ale fantastyczne rysunki Esada Ribića sprawiają, że od historii nie da się oderwać. Ciekawa jestem, co autorzy przedstawią w kolejnej części, do której na pewno niedługo zajrzę.
LosingHope - awatar LosingHope
ocenił na62 lata temu
Batman - Rok setny i inne opowieści Ted McKeever
Batman - Rok setny i inne opowieści
Ted McKeever José Villarrubia Paul Pope
Batman i rok setny jego działalności, a w Gotham City cały czas mnóstwo brudnej roboty do wykonania. Czwarta dekada XXI wieku stoi pod znakiem wielkiej inwigilacji mieszkańców miasta, pozbawionych prawa do prywatności. Mroczny Rycerz pojawia się w niewłaściwym czasie w niewłaściwym miejscu i nawet nie lokalna, lecz federalna policja, szykuje na niego potężną obławę. Tak w skrócie można opisać komiks "Batman - rok setny". W tomie otrzymujemy jeszcze historyjkę o Mrocznym Rycerzu, osadzoną w nazistowskich Niemczech w przededniu wybuchu II wojny światowej. Batman działa w Berlinie, którego nastroje są już zdecydowanie antysemickie. Album zwieńczony jest krótkimi shotami o Robinie (Cudowny Chłopiec znajduje się w poważnych tarapatach) oraz o... złamanym nosie Batmana (albo, jak rzekłby Alfred, utraconym dziewictwie). Lwią część wydania stanowi komiks "Batman - rok setny", więc w recenzji skupię się tylko na nim. Jest to alternatywna historia, lecz niepozbawiona nawiązań do klasyki kanonu ("Rok Pierwszy" czy "Powrót Mrocznego Rycerza"). Autor stara się utrwalić mit o Batmanie jako o postaci, która nie przemija, pomimo zmieniających się czasów, ustrojów politycznych i realiów życia codziennego. Komiks przekonująco pokazuje, że ten bohater o duszy samotnika, swej krucjaty w żadnym wypadku nie mógłby prowadzić samodzielnie. W tej historii ładnie wyeksponowano przyjaciół Batmana, Jima Gordona oraz ich rolę w zwalczaniu zła trapiącego ludność Gotham. Na końcu słów parę o szacie graficznej. Cóż, komiks jest brzydki, ale wydaje mi się, że taki właśnie miał być. Strój Batmana, jego mimika twarzy, wygląd motocykla - to wszystko jest trochę groteskowe, a trochę paskudne. Natomiast mam wrażenie, że taka niechlujna stylistyka ma budować klimat opowieści, pokazywać wciąż zepsute Gotham, beznadziejność na szczeblach władzy i w służbach. Na pewno warto pochwalić kolory oraz kadry przedstawiające rannego Batmana. Natomiast zdaję sobie sprawę, że warstwa graficzna niejednego może odrzucić od tego - bądź co bądź - solidnego komiksu.
Dominik Sobczyk - awatar Dominik Sobczyk
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Jessica Jones: Alias, tom 2

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Jessica Jones: Alias, tom 2