Rybak znad Morza Wewnętrznego

Okładka książki Rybak znad Morza Wewnętrznego
Ursula K. Le Guin Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Seria: Po raz pierwszy w jednym tomie fantasy, science fiction
1024 str. 17 godz. 4 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Po raz pierwszy w jednym tomie
Tytuł oryginału:
The Wind's Twelve Quarters, A Fisherman of the Inland Sea, Four Ways to Forgivenss, The Birthday of the World, The Telling
Data wydania:
2016-11-08
Data 1. wyd. pol.:
2016-11-08
Liczba stron:
1024
Czas czytania
17 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380970199
Tłumacz:
Paweł Lipszyc, Agnieszka Sylwanowicz, Paulina Braiter, Zofia Uhrynowska-Hanasz, Lech Jęczmyk
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rybak znad Morza Wewnętrznego w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Rybak znad Morza Wewnętrznego i



Przeczytane 841 Opinie 1 Oficjalne recenzje 375

Opinia społeczności książki Rybak znad Morza Wewnętrznegoi



Książki 1094 Opinie 750

Oceny książki Rybak znad Morza Wewnętrznego

Średnia ocen
7,6 / 10
236 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Rybak znad Morza Wewnętrznego

avatar
78
35

Na półkach:

Opowiadanie są nierówne lecz biorąc pod uwagę obszerność dzieła jest to oczywiste. Wiele opowiadań w interesujący sposób rozwija niedokończone wątki lub przedstawia oryginalne historie nawiązujące do ,,Sześciu światów Hain”
oraz ,,ziemiomorza” dlatego warto przeczytać ten zbiór dopiero po zapoznaniu się z wcześniej wspomnianymi cyklami. ,,Rybak z nad morza wewnętrznego” to jednak nie tylko historie osadzone w znanych wielbicielom Ursuli K Le Guin światach znajdziemy w nim również interesujące rozważanie psychologiczne oraz filozoficzne a nawet satyrę społeczną właściwie są to eseje wyrażone czynami bohaterów

Opowiadanie są nierówne lecz biorąc pod uwagę obszerność dzieła jest to oczywiste. Wiele opowiadań w interesujący sposób rozwija niedokończone wątki lub przedstawia oryginalne historie nawiązujące do ,,Sześciu światów Hain”
oraz ,,ziemiomorza” dlatego warto przeczytać ten zbiór dopiero po zapoznaniu się z wcześniej wspomnianymi cyklami. ,,Rybak z nad morza wewnętrznego” to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
219
197

Na półkach: , ,

Jeśli ktoś pokochał "Sześć światów Hain", to na pewno znajdzie tu coś dla siebie. Zbiór dziesiątek opowiadań i minipowieści to doskonałe źródło uzupełniające.

Znaczna część tego zbioru to opowiadania będące rozwinięciem tematyki niektórych powieści ze świata Hain. Dzięki nim możemy wrócić na poszczególne planety i poznać ich mieszkańców lub wydarzenia z całkiem innej perspetywy.

Oprócz rzeczonych Hainowskich opowiadań, napotkamy całą masę utworów o innej tematyce. Jak zawsze w przypadku pani Le Guin, są one wypełnione psychologicznymi rozważaniami, których autorka jest mistrzem.

Niestety nie wszystkie opowiadania trzymają równy poziom. Mamy tu również opowieści ze świata magii, częściowo być może powiązane z cyklem "Ziemiomorze", którego nie czytałem. Mamy też spotkania z obcymi rasami i podróże kosmiczne (gorąco polecam przedostatnią nowelkę "Raje Utracone"). Niestety mamy też jakieś dziwne twory, jak na przykład opowieść o tym co myśli drzewo, opis podróży po umyśle wariata czy relację ze wspinaczki człowieka po budynku.

Ogólnie odstajemy zbiór 38 opowiadań, z których większość jest zdecydowanie na plus. Dla fanów Ekumeny - pozycja obowiązkowa. Dla fanów psychologicznego science-fiction również. Inni mogą się tu nieco zmęczyć.

Jeśli ktoś pokochał "Sześć światów Hain", to na pewno znajdzie tu coś dla siebie. Zbiór dziesiątek opowiadań i minipowieści to doskonałe źródło uzupełniające.

Znaczna część tego zbioru to opowiadania będące rozwinięciem tematyki niektórych powieści ze świata Hain. Dzięki nim możemy wrócić na poszczególne planety i poznać ich mieszkańców lub wydarzenia z całkiem innej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
122
84

Na półkach:

W porównaniu do Ziemiomorza ta pozycja bardzo mnie rozczarowała. Jest w niej kilka genialnych opowiadań, jednak zdecydowana większość jest dosyć miałka i nie dałem rady ukończyć całości. W wielu opowiadaniach jest mowa o seksie w tym sporo o seksie homoseksualnym jednak zwykle nie służy to niczemu. Jest kilka, jeśli nie kilkanaście opowiadań w których kobiety są krzywdzone. Chyba wszyscy negatywni bohaterowie są mężczyznami. Nie jestem pewien czy autorka działała w ruchu feministycznym, jednak nie zdziwłbym się gdyby tak było gdyż w wielu opowiadaniach prezentuje dość stereotypowy obraz obu płci.

Jeśli ktoś uważa, że przesadzam to proszę - z wprowadzenia do opowiadania "Królowa Zimy": "[..]Lewa ręka ciemności zmartwiła lub rozgniewała niektóre feministki, ponieważ w stosunku do hermafrodytycznych istot użyłam tam form rodzaju męskiego. Przygotowując opowiadanie do nowego wydania, dostrzegłam szansę skorygowania owego uchybienia. W tej wersji używam rodzaju żeńskiego dla wszystkich Getheńczyków[..]".

W porównaniu do Ziemiomorza ta pozycja bardzo mnie rozczarowała. Jest w niej kilka genialnych opowiadań, jednak zdecydowana większość jest dosyć miałka i nie dałem rady ukończyć całości. W wielu opowiadaniach jest mowa o seksie w tym sporo o seksie homoseksualnym jednak zwykle nie służy to niczemu. Jest kilka, jeśli nie kilkanaście opowiadań w których kobiety są krzywdzone....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1506 użytkowników ma tytuł Rybak znad Morza Wewnętrznego na półkach głównych
  • 1 161
  • 304
  • 41
414 użytkowników ma tytuł Rybak znad Morza Wewnętrznego na półkach dodatkowych
  • 305
  • 32
  • 28
  • 21
  • 13
  • 10
  • 5

Inne książki autora

Okładka książki Czarnoksiężnik z Archipelagu. Powieść graficzna Fred Fordham, Ursula K. Le Guin
Ocena 7,9
Czarnoksiężnik z Archipelagu. Powieść graficzna Fred Fordham, Ursula K. Le Guin
Okładka książki Mistrzowie opowieści o morzu. Z głębin do brzegu Hans Christian Andersen, Alhierd Bacharewicz, Wolfgang Bauer, Lucia Berlin, Italo Calvino, Rimantas Černiauskas, Petros Charis, Chen Chuncheng, Thórdís Helgadóttir, Tove Jansson, Konstandinos Kawafis, Andrus Kivirähk, Mychajło Kociubynski, Yanick Lahens, Ursula K. Le Guin, Clarice Lispector, Luigi Malerba, Peter Mickwitz, Sharon Millar, Edo Popović, Mercè Rodoreda, Maria Elizabeth Rothmann, Judith Schalansky, Adania Shibli, William Somerset Maugham, Tomas Tranströmer, John Updike, Deborah Vogel
Ocena 6,7
Mistrzowie opowieści o morzu. Z głębin do brzegu Hans Christian Andersen, Alhierd Bacharewicz, Wolfgang Bauer, Lucia Berlin, Italo Calvino, Rimantas Černiauskas, Petros Charis, Chen Chuncheng, Thórdís Helgadóttir, Tove Jansson, Konstandinos Kawafis, Andrus Kivirähk, Mychajło Kociubynski, Yanick Lahens, Ursula K. Le Guin, Clarice Lispector, Luigi Malerba, Peter Mickwitz, Sharon Millar, Edo Popović, Mercè Rodoreda, Maria Elizabeth Rothmann, Judith Schalansky, Adania Shibli, William Somerset Maugham, Tomas Tranströmer, John Updike, Deborah Vogel
Ursula K. Le Guin
Ursula K. Le Guin
Amerykańska pisarka, autorka książek SF i fantasy, z których wiele weszło do klasyki gatunku. Stworzyła cykle Ziemiomorze i Ekumena. Wielokrotnie wyróżniana nagrodami Hugo i Nebula. Wyraźnie widoczne w jej twórczości było zainteresowanie antropologią kulturową. Le Guin nie ukrywała swoich fascynacji ideą anarchistyczną, co przejawia się również w jej dziełach. Spośród opublikowanych przez nią książek do kręgu utopii społecznej można zaliczyć przede wszystkim opowiadania: Ci, którzy odchodzą z Omelas, Dzień przed rewolucją oraz powieści Wracać wciąż do domu i najsłynniejszą, Wydziedziczeni (nagrody w 1975: Nebula, Hugo). Urodziła się w Berkeley w Kalifornii, jako córka antropologa Alfreda L. Kroebera i pisarki Theodory Kroeber. W 1901 jej ojciec zdobył doktorat w dziedzinie antropologii w Stanach Zjednoczonych na Uniwersytecie Columbia; objął także drugie stanowisko na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Theodora Kroeber była autorką biografii swojego męża, Alfred Kroeber: A Personal Configuration, która jest również dobrym źródłem wiedzy o młodych latach Ursuli, a także na temat motywów biograficznych występujących w jej późniejszych dziełach oraz o jej zainteresowaniach antropologią społeczną. W 1951 otrzymała stopień licencjata (będąc członkiem Phi Beta Kappa Society) w Radcliffe College, a w 1952 dyplom magistra na Uniwersytecie Columbia. Później studiowała we Francji, gdzie poznała męża, historyka Charlesa Le Guina. Pobrali się w 1953. Le Guin interesowała się literaturą od wczesnej młodości. W wieku jedenastu lat posłała swoje pierwsze opowiadanie do magazynu „Astounding Science Fiction”, jednak zostało ono odrzucone. Jej najwcześniejsze utwory, z których kilka w przetworzonej formie znalazło się w Opowieściach orsiniańskich (Orsinian Tales),oraz Malafrena były niefantastycznymi opowieściami o fikcyjnych krainach wyobraźni. Na początku lat 60. powróciła do swych wczesnych zainteresowań fantastyką naukową i zaczęła regularnie pisać i publikować. Pierwszym jej szeroko znanym utworem stała się powieść Lewa ręka ciemności (The Left Hand of Darkness),która w 1970 otrzymała nagrody Hugo i Nebula. W późniejszych latach Le Guin interesowała się również filmem i muzyką. Współpracowała przy filmowej adaptacji (1980) swojej książki Jesteśmy snem (The Lathe of Heaven, 1971) pod oryginalnym tytułem powieści. W 1985 współpracowała z angielskim kompozytorem awangardowym Davidem Bedfordem nad librettem do space opery Rigel 9. Od 1958 mieszkała Portlandzie w stanie Oregon, gdzie zmarła. Miała troje dzieci i czworo wnucząt. Pradziadkiem Ursuli Le Guin był Ludwik Stanisław Kraków, który wyemigrował do Stanów Zjednoczonych po powstaniu styczniowym. Jego matką, a praprababką pisarki była Paulina Krakowowa (z domu Radziejowska),pisarka, nauczycielka, redaktorka czasopisma „Pierwiosnek”. W prawie wszystkich utworach naukowofantastycznych Le Guin widać silny wpływ nauk społecznych, głównie socjologii i antropologii kulturowej, co lokuje je w subkategorii znanej jako soft science fiction. Autorka często używa motywu kultur pozaziemskich, by wypowiedzieć komunikat o kulturze ludzkiej w ogólności. Przykładem jest zagłębienie się w istotę tożsamości płciowej poprzez użycie motywu androginicznej rasy w powieści Lewa ręka ciemności (The Left Hand of Darkness). Takie zabiegi pozwalają umieścić jej prace w kategoriach feministycznej fantastyki naukowej. Jej prace również często posiadają przesłania ekologiczne. Z drugiej strony nie brak opisów zwykłych czynności i spraw codziennego życia. Na przykład w powieści Tehanu centrum historii stanowią postacie zaprzątnięte codziennymi sprawami opieki nad zwierzętami, pielęgnowania ogrodów czy wykonywania obowiązków domowych. Podczas gdy Le Guin często używa szerokiej perspektywy patrzenia na tematy polityczne czy kulturalne, pisała też rzeczy osadzone raczej bliżej domu. Wiele z jej krótkich opowiadań osadzonych jest w naszym świecie, w teraźniejszości lub bliskiej przyszłości. Niektóre utwory naukowofantastyczne, w tym powieści Wydziedziczeni (The Dispossessed) i Lewa ręka ciemności, należą do cyklu haińskiego (Hainish Cycle),którego bohaterowie żyją w odległej przyszłości, gdzie kilkadziesiąt planet zostało luźno powiązanych w Ligę Wszystkich Światów, a później w Ekumenę. Wiele z tych utworów mówi o następstwach kontaktu pomiędzy różnymi od siebie światami i kulturami. Powieści Lewa ręka ciemności lub Opowiadanie świata (The Telling) opowiadają o tym, co się dzieje, gdy wysłannicy Ekumeny (znani jako „mobile”) przybywają na odległe planety i wywołują tam kulturowy szok. W odróżnieniu od sporej części głównego nurtu hard science fiction żadna z opisywanych przez autorkę cywilizacji nie posiada realnej możliwości podróżowania z prędkością większą od światła, gdyż żywe organizmy nie mogą jej przetrwać. Le Guin wymyśliła ansibl – urządzenie umożliwiające natychmiastową komunikację na dowolną odległość. Ów termin i pomysł wszedł do kanonu techniki fantastycznej i był później zapożyczany przez kilku innych znanych autorów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Tlen Geoff Ryman
Tlen
Geoff Ryman
Nowe wyzwania Książki z serii „Uczta wyobraźni” wydawnictwa MAG zazwyczaj mają wysokie oceny, natomiast ta książka otrzymuje skrajne oceny i wymyka się klasyfikacji. Teoretycznie jest to fantastyka naukowa, ale ona jedynie tworzy tło wydarzeń. Akcja koncentruje się wokół przeżyć ludzi, którzy nagle zderzają się z nowymi, nieznanymi technologiami. Mamy rok 2020 i technologie ogólnie nam znane, ale nie wszędzie. Karzistan jest małym, biednym, zacofanym krajem, gdzieś w Środkowej Azji. Kraj ten sąsiaduje z Rosją i Chinami, które nieraz napadały na ten kraj. Kiedyś zamieszkiwał ten kraj lud Eloi, teraz jest to mieszanka kultur i religii. Taką mieszankę kultur i religii tworzy też mała społeczność wioski Kizuldah, wysoko w górach, do której prowadzi jedna nieasfaltowa droga i zimą jest nieprzejezdna. Ludzie żyją tutaj w skrajnej biedzie, utrzymując się z rolnictwa, a w domu rządzą mężczyźni. Nie dla nich są zdobycze cywilizacji, jak telewizja, telefony i Internet, część z nich to nadal analfabeci. Jednak nawet w najbiedniejszych wioskach kobiety w ważnych dla nich chwilach pragną być pięknie. Pomaga im w tym Mae, kobieta w średnim wieku, która dzieci już się wyprowadziły i nie utrzymują z nią kontaktu. Mieszka z mężem nieudacznikiem, jego bratem i ojcem. Mae, pomimo że jest analfabetką, jest inteligentna i sprytna. Dorabia sobie, jako specjalistka od mody. Jeździ z kobietami do miasteczka, chodzi z nimi do fryzjera i dobiera im sukienki. Mea jest narratorką tej opowieści, to jej oczami widzimy wszystkie wydarzenia. ONZ chcąc wyrównania szanse ludzi na całym świecie, wprowadza projekt Tlen. Tlen jest wirtualną siecią niepotrzebującą żadnych urządzeń, ale bezpośrednio łączy się z mózgiem człowieka i umożliwia uczestnictwo we wspólnej rzeczywistości wirtualnej. Wszyscy mieszkańcy ziemi dostają natychmiastowy dostęp do wszelkiego rodzaju informacji, ale też bezpośredni kontakt między ludźmi na całym świecie i możliwość transakcji handlowych. Zostaje przeprowadzony test, którego mieszkańcy Kizuldah nie są świadomi. Ludzie wpadają w panikę, ale głównie kobiety i część z nich ginie. Nie jest to odosobniony przypadek, więc wprowadzenie Tlenu jest zawieszone na rok, aby przygotować ludzi. W czasie testu Tlenu do Mae przybiega sąsiadka, ślepa staruszka Tung i umiera w ramionach Mae. Natomiast następuje przeniesieni osobowości pani Tung do mózgu Mae. Od tej pory pani Tung próbuje przejąć kontrolę nad ciałem Mae. Oprócz tego przypadkowo Mea zakłada „konto” w Tlenie i może się z nim łączyć i korzystać ze wszystkich jego możliwości. Po tym teście mieszkańcy wioski wracają do codzienności. Jednak dzięki temu trafia do wioski pierwszy telewizor i wszyscy mogą go oglądać. Wszyscy są zachwycenia, a Mea odkrywa, że może telewizor wykorzystać, jako interfejs łączący ja z globalnym Internetem. Mea uczy się, jak korzystać z nowych możliwości stwarzanych przez sieć, wykorzystywać te nowe możliwości z myślą o całej wiosce i przygotować mieszkańców na to, co i tak nadejdzie. Oczywiście wioska jest podzielona, ciekawe, że bardziej na nowości otwarte są kobiety. Walka między starym i nowym toczy się też wewnątrz niej, między nią a panią Tung. Jednak pokazuje, że całkowite odcięcie się od przeszłości też jest złe, czego dowodzi powódź. Chociaż powódź w tej powieści jest bardzo symboliczna. Mae widzi też zagrożenia, że takie małe społeczności mogą po prostu zniknąć, zatracić się w globalnej wiosce, a jednak wymyśla coś, dzięki czemu zachowają swoją tożsamość. Zakończenie symboliczne, rodzi się coś nowego i jak na to zareagują mieszkańcy wioski? Według mnie jest to powieść socjologiczno-psychologiczna, z wątkami wręcz filozoficznymi. W każdym z nas z jednej strony jest ciekawość i chęć poznania czegoś nowego, nowych technologii, a jednocześnie jest lęk przed tym. Oczywiście w powieści jest to wyolbrzymione, mieszkańcy wioski żyjący, jak w XIX wieku nagle są skonfrontowani z gigantycznym skokiem technologicznym, który budzi w nich skrajne emocje. Wręcz tę walkę między starym i nowym obserwujemy, jako walkę wewnątrz Mae, co jeszcze lepiej pokazuje lęki towarzyszące takim doświadczeniom. Powieść jest wielowątkowa, część wątków jest wręcz symboliczna, a bohaterowie interesujący. Niestety książka została fatalnie przetłumaczona, co sprawia trudności w czytaniu. Ciągle mierzymy się z nowymi wyzwaniami i nowymi technologiami, dlatego ta książka pozostaje aktualna. inne recenzje w serwosie "Na kanapie"
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na81 rok temu
Ostatni Charlie Fletcher
Ostatni
Charlie Fletcher
Emocjonujące zakończenie znakomitej trylogii. Czytałam niemalże z wypiekami na twarzy. Co prawda początkowo miałam poczucie, że zbyt długi zrobiłam sobie odstęp, między drugim, a trzecim tomem. Kilka szczegółów, ważnych dla akcji, wyleciało mi przez ten czas z pamięci i dlatego nie ‘wskoczyłam’ ponownie w ten świat, tak gładko jak się spodziewałam. Jednak odrobina cierpliwości, którą z siebie wykrzesałam, zaowocowała 😉 i ponownie dałam się porwać wspaniałej narracji i oryginalności tej historii. Nie podejmuję się opisywać fabuły, nawet w największym skrócie, ponieważ jest ona tak bogata w wydarzenia i tak ściśle zazębiona z poprzednimi częściami, że nie miałoby to streszczenie najmniejszego sensu. Nie jestem ekspertem, jeśli chodzi o literaturę fantastyczną, ale czytam jej na tyle dużo, żeby docenić tutaj zarówno pomysł, jak i wykonanie, które jest moim zdaniem doskonałe. Cykl jest bardzo spójny jako całość, a każda część z osobna wnosi w tą całość odpowiedni ładunek zainteresowania i emocji, żeby przykuć uwagę na dłużej. Lubię robić sobie długie przerwy między poszczególnymi częściami w cyklach, żeby nie ulec znużeniu i wydłużyć sobie czas przyjemności czytelniczej, jeżeli coś jest bardzo dobre. Stwierdzam jednak, że w tym konkretnym przypadku przerwy były zdecydowanie zbyt długie😊 Zapewniam, że Trylogia Nadzoru nie będzie nużyć nawet przy czytaniu wszystkich tomów po kolei, bez przerw. A przyjemność podczas czytania jest gwarantowana. Sprawna narracja, doskonała dynamika zdarzeń, zaskakujące rozwiązania fabularne, oryginalność i niezwykłość świata przedstawionego oraz perfekcyjnie wykreowane postaci. Wszystkie te cechy sprawiły, że Trylogia Nadzoru mnie zachwyciła, a autora wpisuję do swoich ulubionych.
Kasiag - awatar Kasiag
ocenił na101 rok temu
Zakaz Anna Niedbał
Zakaz
Anna Niedbał
„Zakaz” Anny Niedbał to książka, która od pierwszych stron stawia na tempo, ale niestety kosztem budowania głębi świata, w którym toczy się akcja. Brak wprowadzenia do uniwersum sprawia, że czytelnik zostaje wrzucony w sam środek wydarzeń, co może budzić pewne zagubienie. Bohaterka, Angelika, natrafia na zjawiska nadprzyrodzone – multiwersa, teleportacje, morderstwa – z taką łatwością, jakby były one codziennością. Choć mogłoby to wprowadzać ciekawy kontrast, w tym przypadku staje się to jednym z głównych minusów powieści. Reakcje bohaterki na tak poważne wydarzenia są zdumiewająco łagodne, a jej postać wydaje się przez to nieco naiwna i pozbawiona głębi. Brak wprowadzenia do świata sprawia również, że trudno się z Angeliką utożsamić. Zamiast budować więź z bohaterką, czytelnik czuje się bardziej obserwatorem jej życia, niż jego uczestnikiem. Nie ma tu miejsca na refleksje czy chwilę wytchnienia, by lepiej poznać motywacje Angeliki czy jej sposób postrzegania świata. Wszystko dzieje się zbyt szybko i bez wyjaśnień, co utrudnia emocjonalne zaangażowanie w jej losy. Relacje między Angeliką a Oscarem są dość dziwne i chaotyczne. Z jednej strony bohaterka wydaje się mieć uczucia do Oscara, niemal podkochuje się w nim, z drugiej – nie może go znieść. Ich interakcje przepełnione są napięciem – raz irytuje ją jego chłodny i zdystansowany sposób bycia, innym razem odczuwa zazdrość, gdy widzi go w towarzystwie innych osób. Tego rodzaju sprzeczne emocje mogą z jednej strony dodać postaciom realizmu, pokazując ich wewnętrzne konflikty, ale z drugiej strony sprawiają, że relacja staje się niejednoznaczna i trudna do zaakceptowania dla czytelnika. Ciągłe zmiany nastrojów bohaterki sprawiają, że trudno jednoznacznie zrozumieć, co naprawdę łączy tych dwoje, co może wpływać na odbiór całej historii. Mimo tych niedociągnięć, książka ma potencjał. Początek zapowiadał się naprawdę dobrze – historia wkracza w mroczny klimat, który mógłby wciągnąć. Niestety, fabuła zbacza w stronę zbyt wielu niezrozumiałych wydarzeń i braku konsekwencji w budowaniu napięcia. Mimo że książka nie rozwija wszystkich obiecanych wątków w sposób satysfakcjonujący, to jednak przyciąga i wciąga na tyle, by chciało się poznać, co wydarzy się dalej. Motyw wampirów, wilkołaków i innych nadprzyrodzonych istot jest w książce traktowany jak coś, co jest po prostu częścią życia, co – choć ciekawie wpleciono w fabułę – nie do końca pozwala się w tym świecie zatracić. Zabrakło nieco większego zrozumienia dla rządzących nim zasad, przez co trudno w pełni poczuć się częścią tej historii. „Zakaz” to powieść, która pozostawia niedosyt, ale także daje nadzieję, że w kolejnych tomach autorka rozwinie swój pomysł na fabułę i głębiej zbuduje zarówno postacie, jak i świat, w którym się poruszają. Pomimo pewnych niedociągnięć, książka potrafi przyciągnąć uwagę, a dla fanów mrocznych historii z elementami nadprzyrodzonymi może okazać się wciągającą lekturą.
Cezar Kolcz - awatar Cezar Kolcz
ocenił na61 rok temu
Człowiek Tomasz Rożek
Człowiek
Tomasz Rożek
„Człowiek” Tomasza Rożka okazał się fascynującą podróżą przez złożony świat człowieka. Ta książka mnie o tyle zaskoczyła, że byłam przekonana, że będzie ona dotyczyła raczej tego jak funkcjonuje organizm człowieka, tymczasem pomysł Autora na nią był zupełnie inny. kontynuuje swoją fascynującą podróż po wszechświecie w drugim tomie swojej serii, zatytułowanej Autor postawił sobie za cel wyjaśnić czytelnikowi wszelkie aspekty złożonej człowieczej egzystencji, zatem choć odwołuje się do aspektów anatomicznych, to nie brak tu również wiedzy historycznej, dlatego że Autor dąży do poszukiwania odpowiedzi na pytania związane z analizą naszego pochodzenia, naszej tożsamości, czy to głębokie zagłębienie się w pytania dotyczące naszego pochodzenia, czy naszej tożsamości. A że tematy jakie Tomasz Rożek będzie poruszał wymagają rozległej wiedzy specjalistycznej to w książce nie brak licznych zaproszonych gości, którzy wypowiadać się będą z pozycji ekspertów. To właśnie te wywiady przeprowadzone przez autora będą rzucały światło na różnorodne aspekty ludzkiego istnienia. W powiązaniu zatem z zaproszonymi interlokutorami Rożek badał będzie losy ewolucji człowieka, będzie analizował zarówno nasze fizyczne cechy, jak i naszą zdolność do myślenia, wreszcie sprawdzał będzie wytworzą przez człowieka umiejętności do kreowania wydarzeń społecznych i kulturalnych. Poprzez te wywiady czytelnik odkrywał zatem będzie nie tylko to, kim jesteśmy teraz, ale także jak dalece odeszliśmy od naszych prymitywnych korzeni. Książka jest bogato ilustrowana, co sprawia, że nawet najbardziej skomplikowane zagadnienia stają się tutaj zrozumiałe. Infografiki pomagają czytelnikowi zrozumieć trudne koncepcje, a przykłady, analogie i ciekawostki nadają tekstowi lekkości i dostępności. Rożek doskonale balansuje między nauką a zabawą, co sprawia, że lektura jest nie tylko pouczającą lekcją, ale także dobrą rozrywką. To co mnie jednak najbardziej zainteresowało w tej książce to kwestie związane z biocybernetyką. I w tym zakresie Autor snuje wszelkie możliwe scenariusze rozwoju ludzkości, wywołując pytania o naszą przyszłość jako gatunku. Czy złączymy się z maszynami? Jakie będą konsekwencje takiej ewolucji? Jeśli zatem lubicie niebanalne książki, niosące w sobie ciekawe treści polecam Wam serdecznie lekturę "Człowieka" Tomasza Rożka. A jeśli ta Wam się spodoba, to może sięgnięcie również po „Kosmos”, czyli pierwszą część cyklu. Polecam obie.
Pink Mag - awatar Pink Mag
ocenił na72 lata temu
Olga i osty Agnieszka Hałas
Olga i osty
Agnieszka Hałas
Fascynująca, mroczna i oniryczna książka, która porusza ciężkie tematy związane z problemami rodzinnymi, psychicznymi i zdrowotnymi. Wow, co to była za lektura! Aż mi trudno napisać jakąkolwiek opinię, żeby nie była miałka i nie rozcieńczała i siebie i treści książki. Na pewno muszę pochwalić za wspaniałe i bardzo trafne oddanie stanu depresji w sennych wizjach i przenikanie się ich ze światem rzeczywistym. Było to przeprowadzone bardzo zgrabnie i tworzyło piękny klimat niesamowitości. Zarówno sam Zaświat, jak i zamieszkujące go postaci i stwory są wspaniałe. Klimat tego miejsca zauroczył mnie od razu, określiłabym go jako bajkowy ze względu na świetnie zbilansowane połączenie baśniowości i grozy. Wszystko to jest skąpane w polewie z filozofii i psychologii, na których niestety się nie znam, ale nawet taki laik jak ja czuje, że jest to w podparte naukowo. Do tego każdy ze zwidów ma swój sens i na końcu wszystkie elementy wskakują na swoje miejsce. Podobało mi się to. Autorka niezwykle trafnie przedstawia także stan ducha i myśli osoby otyłej i mogę to niestety potwierdzić bazując na własnym doświadczeniu. Serio momentami wydawało mi się, że mi weszła do głowy i przelała to, co tam znalazła, na papier. M.in. dzięki temu Olga była mi bliska. Widać też, że autorka świetnie orientuje się w tematach fantastyki i muzyki metalowej i dzięki temu nie tylko Olga, ale również Agnieszka stawała się mi bliska. Zyskała tym moją sympatię i wiele razy widząc w tekście nazwy zespołów czy cytaty tekstów piosenek myślałam sobie - o książce: "To jest Agnieszka" i o zespole czy piosence heavymetalowej "a to jest Hałas". Gdy dokładam do tego postać Hannesa, czyli Włóczykija, który wiadomo jest pierwszym crushem wszystkich metalówek to mhm :) Autorka wie po prostu, jak mi zagrać na duszy. Hałasem :) W ogóle fajnie było w końcu spotkać bohaterkę, która interesuje się tym co ja, słucha tej samej muzyki i ma podobne myśli i momentami stan ducha. Z drugiej strony parę razy podawanie konkretnych ludzi, zespołów i franczyz wybijało mnie z tej oniryczności i magiczności, nie wiem dlaczego tak się działo. No ale może miało też się tak dziać, bo to bardziej umiejscawiało Olgę tu i teraz i sprawiało, że jest bardziej realna. Tak jak depresja jest realna i dzieje się tu i teraz. Podsumowując - "Olgę i osty" polecam, ale z zastrzeżeniem, że trzeba się nastawić na trudną lekturę pod względem poruszanych smutnych tematów i sposobu prowadzenia narracji, od którego niektórzy mogą się odbić.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na71 rok temu
Księga morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku Morten A. Strøksnes
Księga morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku
Morten A. Strøksnes
Naprawdę mało wiemy o morzach i oceanach. Więcej ludzi zbadało powierzchnię księżyca, niż morskie głębiny. Być może to właśnie dlatego poznanie – choć w niewielkim stopniu – tego, co w nich żyje, wydaje się być dla mnie fascynujące. Książka, po którą sięgnęłam tym razem, należy do gatunku non-fiction. Zauważyłam, że choć w ostatnim czasie przeczytałam trochę więcej (z racji zrobionego w zeszły weekend maratonu),to literatura faktu nadal jest jedną z tych, z którymi obcuję najrzadziej, mimo że wolę by było zupełnie na odwrót. Dlatego tym razem trafiło na „Księgę morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku” autorstwa Mortena A. Strøksnesa w przekładzie Marii Gołębiewskiej-Bijak. „Statek, Hugo i ja jesteśmy trzeźwi jak noworodki. To morze jest pijane. Ileż to razy wychylałem się za burtę, wpatrzony w otchłań?” Tę niespełna 340 stronicową książkę połknęłam jednego dnia. I choć z początku nie przekonała mnie do siebie językiem, to zdecydowanie trafiła do mnie treścią. Zresztą, pozycje wydawane przez Wydawnictwo Literackie w większości przemawiają do mnie od razu, jak było na przykład z autobiografią Knausgårda. Przeczytanie omawianej dzisiaj historii odkładałam jednak w czasie. Czekała ona sobie na półce, aż po nią sięgnę i tak minęły chyba ze dwa lata, zanim do tego doszło. Tu postawię sobie pytanie, dlaczego właśnie teraz? Odpowiedź będzie krótka, ponieważ morze, oceany oraz morskie stworzenia fascynują mnie i choć sama nie zajmuję się ich badaniem, to lubię dużo czytać na ten temat, oglądać i wyobrażać sobie, do czego natura jest jeszcze zdolna, a czego my nie jesteśmy jeszcze świadomi. „Specjalny gatunek niebieskozielonych glonów jest tak produktywny i liczny, że naukowcy przyjmują, iż wytwarza dwadzieścia procent ziemskiego tlenu. A do lat dziewięćdziesiątych nauka nawet nie wiedziała o jego istnieniu.” Książka ta nie jest tylko opowieścią o poszukiwaniu i łowieniu rekina polarnego żyjącego w wodach morza norweskiego. Autor wraz ze swoim przyjacielem – ekscentrycznym malarzem i rybakiem Hugonem znajduje się na Lofotach, archipelagu będącym jednym z najpiękniejszych miejsc w całej Norwegii. Tam właśnie towarzyszy w wyprawach na głębiny, opisując przy tym każdą z przeprowadzonych wypraw i połowów, a zarazem raczy nas ciekawostkami związanymi z nieznaną nam otchłanią. „Łagodny szept morza, suche ciepło słońca, idealna przejrzystość powietrza – wokół pełny spokój. Takie dni się kolekcjonuje i zachowuje w pamięci przez lata.” Czym jest Moskstraumen lub Velella Velella? Kim był Johan Hjort? Dlaczego swego czasu mieszkańcy Nordlandu gardzili zwykłą makrelą? Na te i inne pytania z pewnością odpowie nam książka. Momentami czytałam ją, myśląc, że przed sobą trzymam encyklopedię. I jest to zarówno pozytyw, jak i pewnego rodzaju zarzut. O ile mi, osobie, która interesuje się tematem, nie przeszkadzało nagromadzenie ciekawych, jak i tych mniej interesujących informacji, to czytelnikowi, który szykuje się na opowieść o walce z żywiołem oraz rekinem polarnym… No cóż… Taki ktoś po prostu się zawiedzie. To nie jest beletrystyka nastawiona na rozwój akcji ani zawrotne tempo. Powiedziałabym raczej, że narracja jest leniwa, płynie sobie powoli. Przed lekturą nie nastawiałam się praktycznie na nic, dlatego się nie rozczarowałam. Co więcej, brakuje mi na polskim rynku książek o podobnej tematyce, zwłaszcza o morskich stworzeniach. Dla mnie to była naprawdę ciekawa podróż i dobrze zgłębiony temat. Na końcu znajdziemy również długą listę przypisów, więc będzie po co sięgać na przyszłość.
MarionetkaLiteracka - awatar MarionetkaLiteracka
oceniła na94 lata temu
Pies Miha Mazzini
Pies
Miha Mazzini
„Boimy się tylko tego, co jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, a wierzymy tylko w to, co potrafimy zrozumieć”. Kto by pomyślał, że tak głęboka myśl może zrodzić się w tak brzydkim mężczyźnie. Przecież żył w społeczeństwie, którego oczekiwania w stosunku do pojedynczych osobników sprowadzały się do jednego – „głupi mają być brzydcy mężczyźni i piękne kobiety”. Główny bohater był brzydki. Bardzo brzydki. No dobrze, nie będę delikatna – ohydny i odrażający. Jego widok zawsze przyciągał ciekawski wzrok, by po chwili zamienić się w wyraz obrzydzenia. Ewidentnie zakłócał poczucie estetyki patrzącego. Każde spojrzenie na niego „wyrażało zdziwienie, jak może istnieć coś tak potwornie szkaradnego i dlaczego t o stoi przed nim, psując mu widok”. W jego pracy brzydota była jednak atutem. Należał do świty Maestra. Miejscowego mafiosa świata przestępczego. Człowiekiem niezastąpionym w wymuszaniu długów i haraczy. Wystarczyło, że stanął pod drzwiami lokalu dłużnika i chwilę popatrzył, by natychmiast otrzymać żądaną kwotę. To pozwalało mu na prowadzenie niezależnego, ustabilizowanego życia z dala od ludzi, w którym rutyna była tym, co cenił sobie najbardziej. Aż do nietypowego zlecenia. Maestro powierzył jego pieczy młodą kobietę Hanę. Bardzo ważnego świadka będącego alibi dla szefa. Miał opiekować się nią i pilnować do rozprawy sądowej. Tylko tydzień i aż tydzień! Relacjonowany przez głównego bohatera, dzień po dniu i godzina po godzinie, przypominający formą narracji dziennik, stał się historią przemiany bezwzględnego, brutalnego, cynicznego, pełnego nienawiści do ludzi autsajdera w człowieka, który odkrył w sobie pozytywne uczucia. Wśród nich największe – miłość do swojego pracodawcy. Kochał go tak, jak pies swojego właściciela. Tej dramatycznej, a momentami komicznej, przemianie towarzyszył koktajl emocji przeżywanych i opisywanych przez głównego bohatera, który bardzo mało mówił i tylko, kiedy musiał, ale za to bardzo dużo myślał. Jego wewnętrzne monologi, komentarze, wnioski, wspomnienia z przeszłości stanowiły swoistą mieszankę filozofii, sarkazmu, ironii, moralizatorstwa i czarnego humoru przez łzy, by ostatecznie pozostawić mnie z myślami pełnymi goryczy. Dotyczącymi współczesnego społeczeństwa. Tak naprawdę ta opowieść o losach jednego człowieka wyrzuconego przez ostracyzm na margines społeczny była pretekstem do zawarcia w niej krytyki ludzkiego systemu wartości hołdującemu urodzie, konsumpcjonizmowi, globalizacji i wychowującemu jeden pożądany model obywatela – niezauważalnego. „Człowieka, który nie będzie się głośno śmiał, płakał, skakał, nie będzie hiperaktywny, tylko będzie siedział na jednym, odgórnie przydzielonym miejscu i robił swoje. Niewzruszony lub – jak zwykło się to określać – kulturalny i dobrze ułożony. Niczym nie wolno mu się wyróżniać”, za to żyć długo i płytko. Miał być wierny jak pies. Tylko takim przeciętniakom, miernym, biernym, ale wiernym, społeczeństwo daje szansę wolności wyboru. Problem w tym, że tacy ludzie nie potrafią z niej korzystać, bo gdyby potrafili, nie byliby przeciętni. Wielu tkwi w tej społecznej pułapce tak, jak tytułowy pies i jak pies traktowanych. Cokolwiek by nie zrobili dla swojego pana. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na76 lat temu
Jaka piękna iluzja. Magdalena Tulli w rozmowie z Justyną Dąbrowską Magdalena Tulli
Jaka piękna iluzja. Magdalena Tulli w rozmowie z Justyną Dąbrowską
Magdalena Tulli Justyna Dąbrowska
„Jaka piękna iluzja. Magdalena Tulli w rozmowie z Justyną Dąbrowską” Autor: Justyna Dąbrowska, Magdalena Tulli Gatunek: wywiad Tytuł oryginału: Jaka piękna iluzja. Magdalena Tulli w rozmowie z Justyną Dąbrowską Data wyd. oryginału: 2017-10-11 Wydawnictwo: Znak Literanova Okładka: miękka Liczba stron: 264 Ocena: 8/10 Istnieją książki, po których przeczytaniu mam ochotę wręczyć je każdej napotkanej osobie. Żeby przeczytała, pomyślała i poczuła to, co ja - czyli ulgę, że ktoś też tak ma i jeszcze o tym napisał. JAKA PIĘKNA ILUZJA. MAGDALENA TULLI W ROZMOWIE Z JUSTYNĄ DĄBROWSKĄ Tę pozycję wręczyłabym każdej napotkanej kobiecie. Bo chyba my - baby, często wzdychamy w zadumie do świata którego nie ma, bo jest zbyt idealny, żeby mógł w ogóle przetrwać. FABUŁA “Jaka piękna iluzja’ to bardzo osobista i mądra rozmowa pisarki Magdaleny Tulli z psychoterapeutką Justyną Dąbrowską. Pani Justyna zgrabnie i nienachalnie pyta o życie, o kobiecość, macierzyństwo, emocje i relacje. Natomiast pisarka nie boi się mówić o rzeczach trudnych, przy czym robi to w pewny siebie sposób pokazująć tym samym, że wie czego chce i jaką ścieżkę wybrała. Sprytnie zmusza czytelnika do przemyśleń nad własnym życiem. To książka o tym, że życie po trochu jest zbudowane z ułudy, a niewielką pozostałą część stanowią nasze własne wybory. Ale także o tym, że sens mają rzeczy i zdarzenia, jeśli im go nadamy. DLA KOGO Ta książka to piękny pomocnik w autoterapii. Polecam go każdej kobiecie oraz osobom interesującym się tematami psychologii i terapii. WRAŻENIA Pozycja, która w przemyślany, nienachalny sposób skłania do refleksji. Mimo formy rozmowy jest czymś na kształt wiwisekcji psychologicznej. Dla mnie ta książka jest formą pomocy w dialogu ze światem i samą sobą.
double_bookspresso - awatar double_bookspresso
ocenił na84 lata temu
Broda zalana krwią Daniel Galera
Broda zalana krwią
Daniel Galera
Powieść specyficzna, która silnie wciąga w swoje uniwersum mimo znikomej akcji, niekiedy wręcz ospałej. To co prawda gorąca, namiętna Brazylia, ale żadne tam wielkomiejskie, intensywne Rio czy Sao Paulo, a mała, położona nad samy rozległym oceanem Garopaba, ożywiająca się jedynie w sezonie, później zaś znów zapadająca z letarg na całe długie miesiące. Nasz bohater przyjeżdża tu, by uzyskać jakieś informacje o swoim dziadku, który mieszkał w Garopabie całe lata i ponoć został tutaj zamordowany. Ponoć, ponieważ nikt nie widział ciała, a całą sprawę otacza podejrzane milczenie. Wiedzie go ciekawość i wspomnienie ostatniej rozmowy z ojcem, przed popełnieniem przez niego samobójstwa. Same nieszczęścia i dopusty boże w tej rodzinie. Nasz bohater pozostaje w tak dużym konflikcie z bratem, że tylko matka ma szansę jakoś między nimi pośredniczyć. Każdy tu jakiś osobny, sam na sam w własnymi demonami. Dziadek wybrał samotność, podobnie ojciec… teraz wkracza na tę drogę on, chłopak bez imienia – wnuk. Pod względem psychologicznym rzecz bardzo ciekawie przez autora poprowadzona, umotywowana i zwieńczona naprawdę zaskakującym zakończeniem. Rozpytując o dziadka bohater zderza się ze ścianą, milczącą i niechętną, nieustępliwą. Dziwne wrażenie potęguje się jeszcze, gdy w odzewie na drastyczny artykuł o brutalnej zbrodni na młodej dziewczynie napotykamy podobny mur, jakby miasteczko celebrowało na zewnątrz szczęśliwość i beztroskę, ukrywając jakąś straszną prawdę, nie przyjmując do wiadomości niczego, co mogłoby tę plastikową dekorację zaburzyć. Właśnie ów tajemniczy niepokój, przeczucie czegoś więcej, o wiele więcej, co w każdej chwili może wychynąć spod powierzchni, nie pozwala nam oderwać się od powieści, po prostu przykuwa do niej. Bohater cierpi na dość rzadką neurologiczną przypadłość – nie potrafi zapamiętać twarzy poznanych osób na dłużej niż parę minut. Jest to dla niego duży problem, a dla nas dodatkowa wartość, bowiem otrzymujemy wnikliwą charakterystykę przewijających się przez jego życie ludzi, tak, jak próbuje ich sobie skatalogować w umyśle.. Nasz bohater „odrzuca twarz i uczy się rozpoznawać ludzi po ich stosunku do życia, problemach, historiach, ubraniach, gestach, głosach, po sposobie pływania, po postępach, jakich dokonują w wodzie. Ich cechy tworzą diagram, który potrafi przywoływać i studiować w wolnych godzinach.” To lepsze nic za każdym razem pytać – czy ja cię znam? W tym miejscu, w Garopabie, dość często aura, natura, zdaje się przejmować władzę nad światem, nad człowiekiem, każąc mu się jej poddać, podporządkować swoją aktywność temu, co mu podyktuje, a niekiedy po prostu zatrzymać się, zastygnąć i chłonąć widowisko, jakie dla niego przygotowała. Kojące, gdy „woda staje się gładka i lustrzana, a fale tworzą spokojne i długie rzędy, które załamują się nieopodal plaży, wzbijając grzebienie pary pod słońce, pojawiające się właśnie nie wiadomo skąd. Wierzchnia warstwa ślizga się po falach w kierunku przeciwnym do ich biegu. Ocean wycofuje się, pas piasku powiększa się i temperatura nieco spada.” Albo obrazy wręcz hipnotyczne, przyprawiające o szybsze bicie serca, kiedy to „Ciemne chmury wznoszące się jak górskie szczyty zmierzają w stronę plaży, złowieszczy mur rozciągający się na niemal całej szerokości horyzontu, ale coś w nim jest nie tak. Burza porusza się i jednocześnie nie porusza.” Mężczyźni tutaj polują, sieciami, harpunami, kuszą, żyją na co dzień obok ogromnych fok i wielorybów, są świadkami ich wymierania z powodu ekologicznych zaniedbań. Wieczorem odwiedzają bary, korzystają z uciech płatnych dziewcząt i emocji pokera na pieniądze. To dzikie życie, zależne od chwili, kaprysu pogody i porannego kaca. Ta drapieżność i nieumiarkowanie rozsadzają zdania powieści, każą im niepokojąco drżeć, trzeszczeć, grozić eksplozją. Idylliczny widoczek słonecznej plaży i surferów pomykających po falach jest zaledwie listkiem figowym przykrywającym prawdziwą rzeczywistość, surową, przesądną i bardzo bliską prymitywnej natury. ”To trochę przerażające. Legendy mogą być niegroźne, ale ludzie, którzy w nie wierzą, czasem tacy nie są.” Mamy tu posmak tajemnicy, duchy snują się po plaży, nawiedzają domy, jakby ziemia u brzegu oceanu nie chciała ich puścić w dalszą drogę, jakby miały tutaj jeszcze jakieś zadanie do wykonania. Być może rzeczywiście mają… Realizm magiczny wespół z zatrważającą rzeczywistością miasteczka zastygłego w posezonowym niebycie, rodzi niepokój, który plącze ludziom myśli i przywołuje zwiewne fatamorgany. Ocean zdaje się rozmawiać z człowiekiem, dawać mu znaki, ostrzegać, wielkie cielska wielorybów podpływają bardzo blisko, wyrzucając fontanny wody. Człowiek czuje się tutaj bardzo mały i bezbronny wobec bezkresnej panoramy na styku wody i nieba, niczym nie ograniczonej, a myśli o reinkarnacji, duchowym odrodzeniu, coraz silniej wybrzmiewają w oczyszczonym samotnością umyśle. Każdy pragnie wiedzieć, skąd się wywodzi, poszukuje siebie w wizerunkach przodków, próbuje zrozumieć własne pragnienia i wybory w kontekście rodzinnych wzorców. Bohater tej klimatycznej i zaskakującej powieści próbuje poskładać własną tożsamość z rozbitych fragmentów, w których legendę trudno odróżnić od prawdy, a poszukiwania te konfrontują go z samym sobą, z tym, czego z własnej przeszłości nie przepracował, z dramatyczną historią dziadka i ojca, w końcu także z podejrzliwą i zabobonną społecznością smaganej przez oceaniczne wiatry Garopaby. Jej mieszkańcy obawiają się ruszania tego, o czym nie chcą pamiętać, co pochowali mentalnie na zarośniętym cmentarzu. Kroczymy tu po cieniutkiej linii odgraniczającej halucynację, mroczną marę od realnego świata i często dajemy się tej iluzji uwieść. Książkę przeczytałam dzięki portalowi: https://sztukater.pl/
jazzwoman - awatar jazzwoman
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki Rybak znad Morza Wewnętrznego

Więcej
Ursula K. Le Guin Rybak znad Morza Wewnętrznego Zobacz więcej
Ursula K. Le Guin Rybak znad Morza Wewnętrznego Zobacz więcej
Ursula K. Le Guin Rybak znad Morza Wewnętrznego Zobacz więcej
Więcej