rozwińzwiń

Atlantydzka zaraza

Okładka książki Atlantydzka zaraza autora A.G. Riddle, 9788376864945
Okładka książki Atlantydzka zaraza
A.G. Riddle Wydawnictwo: Jaguar Cykl: Zagadka pochodzenia (tom 2) fantasy, science fiction
512 str. 8 godz. 32 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Zagadka pochodzenia (tom 2)
Tytuł oryginału:
The Atlantis Plague
Data wydania:
2016-09-30
Data 1. wyd. pol.:
2016-09-30
Liczba stron:
512
Czas czytania
8 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376864945
Tłumacz:
Stanisław Kroszczyński
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Atlantydzka zaraza w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Atlantydzka zaraza



książek na półce przeczytane 6159 napisanych opinii 3325

Oceny książki Atlantydzka zaraza

Średnia ocen
6,7 / 10
503 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Atlantydzka zaraza

avatar
2212
815

Na półkach:

Antylogika, anty spójność i anty konsekwencja. To nie jest książka, to zbiór skrajnych anty logicznych bzdur. Błąd na błędzie i błędem logicznym pogania. Sensacja głupoty i zidiocenia.

Oceny powinny być też negatywne. Bo ocena 1 oznacza plus 1. A nieraz coś zasługuje na ujemne wartości. Bym dał jej minus 3.

Szkoda, bo z niej można by zrobić coś bardzo dobrego, ale trzeba by przemodelować w niej oponentów i to co i dlaczego się dzieje. Obecnie to jest słabe i skrajnie głupie. A wystarczy lepiej pomyśleć, ludzkość i obcy jakim nie wiadomo o co chodzi a nie bezsensowne frakcje ludzkie. Co chwila jakaś głupota w treści.

Jednak to zasługuje na minus 5. Nawet się nie spodziewałem w dalszej treści kolejnych poziomów zidiocenia i anty logiki.

Antylogika, anty spójność i anty konsekwencja. To nie jest książka, to zbiór skrajnych anty logicznych bzdur. Błąd na błędzie i błędem logicznym pogania. Sensacja głupoty i zidiocenia.

Oceny powinny być też negatywne. Bo ocena 1 oznacza plus 1. A nieraz coś zasługuje na ujemne wartości. Bym dał jej minus 3.

Szkoda, bo z niej można by zrobić coś bardzo dobrego, ale...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2060
1134

Na półkach:

Na mój gust za dożo poplątania z pomieszaniem. Zawsze podziwiam takich Autorów, że potrafią się w tej wymyślonej przez siebie rzeczywistości odnaleźć. Dla mnie było trochę tego za dużo, ale czytało się w sumie dobrze, choć często musiałam się zatrzymać i przeanalizować. Pierwsza część była taka sobie, druga ujdzie, zobaczymy jaka będzie trzecia.

Na mój gust za dożo poplątania z pomieszaniem. Zawsze podziwiam takich Autorów, że potrafią się w tej wymyślonej przez siebie rzeczywistości odnaleźć. Dla mnie było trochę tego za dużo, ale czytało się w sumie dobrze, choć często musiałam się zatrzymać i przeanalizować. Pierwsza część była taka sobie, druga ujdzie, zobaczymy jaka będzie trzecia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
549
549

Na półkach: , ,

W pierwszej części był misz masz. Myślałam, że nie da się bardziej popłynąć. Bardzo się pomyliłam. Ta część jeszcze bardziej ewoluowała. Mamy tu obudzenie wspomnień z przed tysięcy lat. Wędrówki do odległych czasów, gdzie pierwsze ludy walczyły o przetrwanie, a Kate na nich eksperymentuje, ponieważ dolecieli tam kapsułą z przyszłości . Ogólnie cały glob opanowała zaraza. Wielu umarło, jednak nasi bohaterowie brnął w to dalej... bez końca...

W pierwszej części był misz masz. Myślałam, że nie da się bardziej popłynąć. Bardzo się pomyliłam. Ta część jeszcze bardziej ewoluowała. Mamy tu obudzenie wspomnień z przed tysięcy lat. Wędrówki do odległych czasów, gdzie pierwsze ludy walczyły o przetrwanie, a Kate na nich eksperymentuje, ponieważ dolecieli tam kapsułą z przyszłości . Ogólnie cały glob opanowała zaraza....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

914 użytkowników ma tytuł Atlantydzka zaraza na półkach głównych
  • 633
  • 270
  • 11
164 użytkowników ma tytuł Atlantydzka zaraza na półkach dodatkowych
  • 106
  • 19
  • 11
  • 10
  • 8
  • 5
  • 5

Inne książki autora

A.G. Riddle
A.G. Riddle
AG Riddle spędził dziesięć lat na zakładaniu i prowadzeniu firm internetowych, przed podjęciej swojej prawdziwej pasji: pisania książek. Wychowywał się w małym miasteczku w Północnej Karolinie i uczęszczał do UNC-Chapel Hill, gdzie założył swoją pierwszą firmę z jednym z jego przyjaciół z dzieciństwa. Obecnie mieszka w Parkland, Florida.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bunt B.V. Larson
Bunt
B.V. Larson
Pierwsze dwie odsłony cyklu Star Force B.V. Larsona może specjalnie „szału nie kręciły”, ale słuchało mi się je na tyle przyjemnie, iż postanowiłam kontynuować przygodę z tą serią i sięgnęłam po jej trzecią odsłonę pod tytułem Bunt. Walka w imię cudzych celów… "Trwa wielka międzygwiezdna wojna między istotami żywymi i maszynami. Siły Gwiezdne znalazły się po stronie maszyn – ale na jak długo? Trzeci tom serii przynosi punkt zwrotny dla Kyle Riggsa i jego gwiezdnych marines. Jasne staje się, w jaki rodzaj wojny wplątała się Ziemia. Na łasce makrosów, ludzie muszą walczyć przeciwko nowym, najróżniejszym rasom obcych, zarówno takim, które zasługują na zagładę, jak i takim, które bronią się przed najeźdźcą. Sytuacja robi się śmiertelnie poważna." Jest akcja, jest impreza. ;) Po drugiej lekko niemrawiej odsłonie cyklu trójeczka troszkę „przyspieszyła” i zrobiła się nieco bardziej interesująca. Choć muszę przyznać, iż historia oraz jej rozwinięcie coraz bardziej przypominają mi takie rasowe filmy klasy B, a Kyle Riggs wyrasta na kosmicznego MacGyvera, który z nanitów potrafi zrobić dosłownie wszystko. Do tego gość jest prawdziwym bohaterem, który całkiem nieźle balansuje otrzymane zadania. Z jednej strony spełnia „zachcianki” makrosów i walczy przeciwko nowym rasom, a z drugiej kombinuje jak bez uszczerbku dla Ziemi, wyplątać się z tego niekorzystnego układu. I muszę przyznać, że to kombinowanie wychodzi mu całkiem zjadliwie. Dla mnie jednak najważniejsze w tej odsłonie okazało się odsunięcie na drugi, a nawet trzeci plan nimfomanki Sandry. Akcja przestała toczyć się wokół tego kontrowersyjnego „wątku miłosnego”, a na pierwszy plan powróciła dynamika, klimat i to, co tygryski lubią najbardziej, czyli nowe światy i zamieszkujące je rasy wraz z opisami. No i jeszcze, ta „wisienka na torcie”, czyli nowy robocik z zaawansowaną sztuczną inteligencją. Podsumowując. Bunt B.V. Larsona, mimo iż nie skupia się na psychologicznym rozwoju postaci i często opiera się na znanych schematach, to jednak jest całkiem niezłym kosmicznym czytadłem, przy którym można miło spędzić czas. Jeżeli macie ochotę właśnie na taki rodzaj kosmicznej przygody, to seria powinna Wam się spodobać. Jeżeli zaś postacie i ich rozwój są dla Was istotne, to lepiej trzymajcie się od tej serii z daleka. ;) http://unserious.pl/2020/09/bunt/
Sylwka - awatar Sylwka
oceniła na65 lat temu
Czerwona jaskółka Jason Matthews
Czerwona jaskółka
Jason Matthews
Zapowiadało się obiecująco, jednak szybko się okazało, że lektura nie jest tak fascynująca, jak się tego spodziewałam. Autor, to emerytowany oficer CIA z trzydziestoletnim doświadczeniem, więc raczej nie ma się co dziwić, że jego powieść rzetelnie oddaje realia pracy szpiegów i obfituje w detale dotyczące ich pracy i działań operacyjnych. Jednak ta drobiazgowość była tutaj trochę przytłaczająca, co przedkładało się na istotne informacje dla fabuły, wręcz odwracając uwagę od kluczowych elementów historii. Postać Dominiki mało przekonująca, jak na dobrze wyszkoloną agentkę. Nie staje się ona ikoną siły, wręcz przeciwnie. Jej postać w miarę rozwoju akcji traci na mocy, a jej działania są często zdominowane przez manipulacje innych. Zamiast silnej bohaterki, otrzymujemy postać, która musi podejmować decyzje z ograniczonymi możliwościami, co stawia pod znakiem zapytania jej kompetencje. Powieść z potencjałem, który nie został jednak w pełni wykorzystany. Czyta się ją z umiarkowanym zainteresowaniem, w nadziei na emocjonujące zwroty akcji, które rzadko mają tutaj miejsce. Brakuje napięcia i emocji, a postać głównej bohaterki nie rozwija się w sposób satysfakcjonujący. Trudno było mi zaangażować się w tę historię oraz uwierzyć w autentyczność niektórych szczegółów z życia agentów. Niestety, to jedna z tych książek, która nie jest w stanie przekonać mnie do sięgnięcia po kontynuację.
Joanie - awatar Joanie
ocenił na63 miesiące temu
Odyssey One. Rozgrywka w ciemno Evan Currie
Odyssey One. Rozgrywka w ciemno
Evan Currie
Do dziś pamiętam czas, gdy jako nastolatek, z wypiekami na twarzy pochłaniałem trylogię "Ludzie jak bogowie" Sniegowa. Absolutny zachwyt wspaniałymi kosmicznymi bitwami, galaktycznymi przygodami, wspaniałą, doskonałą wręcz ludzkością, która po latach wojen osiągnęła, jak to (o ile mnie pamięć nie myli) zostało ładnie przez autora ujęte: "wyższy etap rozwoju" (a ówczesna cenzura z uznaniem kiwała głową, nie mając wątpliwości, o co chodzi). Trylogię tą przeczytałem ponownie kilka lat temu, już jako pan w średnim wieku, mający synów starszych, niż tamten ja. I choć tym razem nie raz parskałem śmiechem ("zływrogi") i kręciłem głową nad naiwnością tej trylogii, to wciąż mi się podobała, wciąż się "sama czytała". Odyssey One to zdaje się dokładnie taka sama saga, jak tamta trylogia. Przeczytałem właśnie tom pierwszy i komentuję na świeżo, ale widzę duże podobieństwa. W tym to najważniejsze: świetna Space Opera, która też się sama czyta, z wartką akcją, wspaniałymi bohaterami, wielce złymi wrogami i mnóstwem kosmicznej batalistyki. I choćby dla samego tego faktu, z czystym sumieniem książkę polecam każdemu wielbicielowi gatunku. Ale to by było na tyle, jeśli chodzi o pochwały, bo dalej już jest ciężko. Przede wszystkim - naiwniutko, ojjj naiwniutko. I tu uwaga, postaram się nie spilerować, ale minimalnie muszę: podobnie, jak u Sniegowa, ludzkość po latach wojen wreszcie osiągnęła względną stabilizację i dało im to tyle, że byli w stanie wysłać pierwszą ekspedycję międzygwiezdną. Nasi pionierzy po raz pierwszy w dziejach Ziemian przemieszczają się do innego układu i trafiają w sam środek zgliszcz po jakiejś kosmicznej bitwie: mnóstwo obcych artefaktów, widać, że "coś" stało się dopiero co. Co robią? W tył zwrot, spieprzamy i z bezpiecznej odległości patrzymy o co chodzi, jak nakazywałby zdrowy rozsądek, zwłaszcza wobec pierwszego kontaktu z obcą cywilizacją, który delikatnie mówiąc wygląda niepokojąco? Zwłaszcza, że nawet nie wiadomo, co się stało, a widać, że stało się dużo i nieciekawie? Agdzietam, lecimy w sam środek, witaj przygodo! W samym środku a jakże, odnajdujemy Obcego. Pierwszy kontakt Ziemian z obcą cywilizacją, w dodatku na pobojowisku po kosmicznej bitwie. Co powinniśmy zrobić? Aaależ oczywiście, że zaprosić obcego na pokład i ponieważ traf chciał, że obcy całkowitym przypadkiem okazuje się być humanoidem, w dodatku piękną kobietą, którą od Ziemian odróżnia mniej więcej tyle, co Polkę od Japonki (no dogadać się ciężko, ale na migi, a potem z translatorem już da radę no i kultura inna, ale nic strasznego, ot parę potknięć towarzyskich i już jest dobrze),to nie ma co deliberować, że to obcy, że Pierwszy Kontakt, witamy panią na pokładzie, może ciasteczko? A i tu jest łazienka, proszę wziąć prysznic i w ogóle czuć się jak u siebie w domu. Fabuła prosta jak po sznurku, żadnych zwrotów akcji, dobrzy bohaterowie są dobrzy, źli są... bardzo źli (jak pisałem, przeczytałem dopiero pierwszy tom, na końcu jest zasugerowane, że ci źli to jeszcze nie byli ci właściwi źli, więc... będę czytał dalej),akcja dzieje się z finezją tej ze Sniegowa (choć tam zwroty akcji i zaskakujące momenty były, tu niespecjalnie),ale dzieje się wartko i fajnie się to czyta. Dlatego daję siedem gwiazdek i biorę się za tom drugi :)
Jarek P. - awatar Jarek P.
ocenił na71 miesiąc temu
Zgiełk wojny Kennedy Hudner
Zgiełk wojny
Kennedy Hudner
Rok temu postanowiłem poszukać sobie książek z bitwami okrętów, które nie poruszają się po wodzie i doszedłem do wniosku, że nada się do tego lektura militarnego science fiction i za sprawą polecenia trafiłem na tą pozycję. Okładka od razu krzyczy o swojej militarno-fantastyczno-naukowej zawartości. Jest kosmos, jest planeta i są okręty, a z tle coś wybucha. Trudno ją nazwać przepiękną, ale wygląda estetycznie oraz spełnia swoje zadanie informacyjne. Początek powieści jest spokojny. Poznajmy wtedy główną intrygę, ważne osoby związane z tym światem oraz oczywiście główną bohaterkę, Emily Tuttle i jej najbliższych towarzyszy i moim zdaniem ekspozycje fabularne wypadają naprawdę porządnie, a wraz z nimi upchano dość fabuły, by nie czuć nudy. Postaci jest dużo, ba, na kartach książki padają dziesiątki imion i nazwisk, w tym żołnierze, technicy, czy oficerowie poszczególnych stron konfliktu, ale śmierć zbiera wśród nich krwawe żniwo. Niemniej konstruowanie bohaterów oceniam na plus, bo nie wydaje się, by ktokolwiek był nad wyraz doskonały, nawet Tuttle popełnia błędy i przy okazji miałem wrażenie, że wszyscy zachowują się raczej po ludzku, a nie jak konstrukty literackie. Główną obsadę szczerze polubiłem. Sama opowieść jest wartka i szybko wzrasta napięcie, a po jego wyładowaniu rozpoczyna się wir pełnych akcji oraz dramatów bitew kosmicznych, zarówno między okrętami, jak i na ich pokładach, przerywanych chwilami na złapanie oddechu oraz przeanalizowanie sytuacji. Należy przy tym nadmienić, że autor mocno się skupia na wątkach militarnych, niewiele zostawiając miejsca na przedstawienie losu cywilnych mieszkańców swojego kosmosu, ale tyle się działo, że nie bardzo mi to przeszkadzało. Poziom detali w opisach wydał mi się wystarczający, by wiedzieć co jak działa, jak poruszają się i walczą podczas bitew okręty oraz jakie są stosunki polityczne. Jeśli idzie o słowa „science fiction” to tutaj dominuje ten drugi wyraz, z czego ja byłem zadowolony. Tak jak oczekiwałem Zgiełk Wojny skupia się na bitwach, więc nie wymyśla żadnych niesamowitych technologii, ani nie zrzuca na umysł ciężkich tematów, poza tragedią wojny. Są za to statki bombardujące się laserami oraz rakietami i wspomagające dronami, które autor musi bardzo lubić, bo mają sporą listę funkcjonalności w tym uniwersum. Reasumując, powieść naprawdę mnie wciągnęła i nie mogłem się oderwać, bo jak zaczynała się bitwa, to chciałem się dowiedzieć jak się skończy oraz kto w niej zginie. Osobiście polecam.
Galliusz - awatar Galliusz
ocenił na85 lat temu

Cytaty z książki Atlantydzka zaraza

Więcej
A.G. Riddle Atlantydzka zaraza Zobacz więcej
Więcej