
J.G. Ballard
Brytyjski powieściopisarz, nowelista i eseista. Do najlepiej znanych jego dzieł należy kontrowersyjna powieść Kraksa (Crash) oraz autobiograficzna Imperium Słońca (Empire of the Sun); obie zostały zekranizowane.
Ojciec Ballarda zatrudniony jako chemik w firmie tekstylnej w Manchester, awansował na stanowiska prezesa i dyrektora kierowniczego jej oddziału w Szanghaju. Ballard spędził więc wczesne dzieciństwo na tzw. „osiedlu międzynarodowym” w Szanghaju (Shanghai International Settlement),eksterytorialnym obszarze zdominowanym przez wpływy amerykańskie. Uczęszczał tam do szkoły katedralnej działającej przy anglikańskim kościele Świętej Trójcy. Po wybuchu II wojny chińsko-japońskiej w 1937 roku, rodzina Ballarda zmuszona została do czasowego opuszczenia swego podmiejskiego domu i przeniesienia się do centrum Szanghaju, aby schronić się przed bombardowaniami ze strony wojsk chińskich i japońskich.
Po ataku na Pearl Harbor, Japończycy rozpoczęli internowanie cudzoziemców z „międzynarodowej osady”. Latem 1942 internowano Ballarda wraz z rodzicami i młodszą siostrą w obozie Lunghua Civilian Assembly Center, gdzie spędził trzy lata, aż do końca II wojny światowej. Doświadczenia te posłużyły później za kanwę autobiograficznej powieści Imperium Słońca, pisanej jednak ze sporą dozą licentia poetica (np. w powieści nie pojawiają się postacie rodziców bohatera).
Faktem, iż Ballard wystawiony był na okropności wojny w tak młodym wieku, kiedy formowała się jego wrażliwość, często tłumaczy się apokaliptyczny, pełen przemocy charakter znacznej części jego twórczości. Martin Amis napisał, że Imperium Słońca „obrazuje to, co go [Ballarda] ukształtowało” Jednakże sam Ballard mówi o swych doświadczeniach w mniej kategoryczny sposób: „Nie sądzę, żeby ktoś mógł zaznać wojny i żeby nie zmieniła się przy tym na zawsze jego percepcja świata. Krzepiąca sceniczna dekoracja, jaką zapewnia nam codzienna podmiejska rzeczywistość zachodu, zostaje rozdarta, widać pokryte strzępami rusztowanie, potem dostrzegamy ukrytą prawdę, a to może być przerażającym doświadczeniem.” (Livingstone 1996) Ale też: „Mam – nie powiem, że szczęśliwe – nie nieprzyjemne wspomnienia z obozu. [...] Pamiętam mnóstwo powtarzających się przypadków pospolitej brutalności i pobić, ale jednocześnie my, dzieci, bawiliśmy się stale w setki zabaw!” (Pringle 1982)
W 1946 roku, po zakończeniu wojny, Ballard przybył do Anglii z matką i siostrą. Zamieszkali w West Country niedaleko Plymouth, a Ballard uczęszczał do Leys School w Cambridge. Po paru latach matka i siostra wróciły do Chin, dołączając do ojca, a Ballard mieszkał bądź u dziadków, bądź w internacie. W 1949 roku rozpoczął studia medyczne w King’s College w Cambridge z zamiarem zostania psychiatrą.
Na uniwersytecie Ballard pisywał awangardowe teksty mocno inspirowane psychoanalizą i malarstwem surrealistycznym. W tym czasie pragnął zostać pisarzem, ale i pogodzić to z pracą w charakterze lekarza. W maju 1951 roku, kiedy był studentem drugiego roku, jego opowiadanie pt. The Violent Noon wygrało konkurs i zostało opublikowane w studenckim czasopiśmie „Varsity”.
Zachęcony tą publikacją i zdawszy sobie sprawę, że medycyna kliniczna nie pozostawi mu czasu na pisanie, Ballard porzucił studia medyczne i w 1952 roku przeniósł się na Uniwersytet Londyński, aby tam studiować literaturę angielską. Jednak studiował tylko do końca roku, następnie rozpoczął pracę w agencji reklamowej w charakterze copywritera, a potem sprzedawał encyklopedie. Cały czas tworzył krótkie teksty literackie, ale nie udawało mu się ich opublikować.
W 1953 roku Ballard wstąpił do RAF-u i wysłany został do lotniczej bazy szkoleniowej RCAF w Moose Jaw w prowincji Saskatchewan w Kanadzie. Tam odkrył literaturę fantastycznonaukową czytując amerykańskie czasopisma fantastyczne. Będąc w RAF-ie napisał swe pierwsze opowiadanie fantastycznonaukowe pt. Passport to Eternity (Paszport do wieczności),będące pastiszem i niejako podsumowaniem przeczytanej przezeń amerykańskiej fantastyki naukowej.
Ballard skończył służbę w RAF po dwóch latach, w 1954 roku, i powrócił do Anglii. W 1955 ożenił się z Helen Mary Matthews i osiedlił się w Chiswick. Pierwsze z trojga dzieci Ballarda urodziło się w 1956 roku, a w tym samym roku opublikowane zostało też jego pierwsze opowiadanie fantastycznonaukowe Prima Belladonna – wydrukowano je w grudniowym numerze magazynu „New Worlds”. Redaktor tego magazynu, Edward J. Carnell, miał później pozostać ważnym orędownikiem twórczości Ballarda i opublikować prawie wszystkie jego wczesne opowiadania.
Od 1957 roku Ballard pracował jako zastępca redaktora w czasopiśmie naukowym „Chemistry and Industry”. Zainteresowanie sztuką sprawiło, że zaangażował się w wyłaniający się wtedy ruch pop-art, a pod koniec lat 50. wystawił kilka kolaży obrazujących jego idee dotyczące nowego rodzaju powieści. Awangardowe inklinacje Ballarda niezbyt przystawały do głównego nurtu fantastyki naukowej lat 50., który zajmował stanowisko uważane przez pisarza za filisterskie. Krótkie uczestnictwo w londyńskim Science Fiction Convention w 1957 roku rozczarowało i zniechęciło Ballarda do pisania – przez cały rok nie stworzył żadnego opowiadania.
W 1960 roku Ballard przeniósł się z rodziną do Shepperton pod Londynem. Gdy okazało się, że dojazdy do pracy nie pozostawiają mu czasu na tworzenie, zdecydował się poświęcić się wyłącznie pisarstwu. Jego pierwsza powieść, The Wind from Nowhere nie była w zamierzeniach „poważną powieścią” – napisał ją podczas dwutygodniowego urlopu, aby „zaczepić się” na rynku jako profesjonalny pisarz. Kiedy w styczniu 1962 roku została opublikowana, zrezygnował z pracy redaktorskiej w „Chemistry and Industry” i odtąd utrzymywał siebie i rodzinę z pisania.
Nieco później tego samego roku opublikowana została druga powieść Ballarda, Zatopiony świat (The Drowned World),która ugruntowała jego pozycję jako jednego z ciekawszych twórców związanych z nurtem nowej fali fantastyki naukowej. Zaczęto publikować zbiory jego opowiadań, a Ballard dostarczał ich coraz więcej. Był niezwykle produktywny, a tworzony przezeń materiał coraz bardziej wykraczał poza granice gatunkowe fantastyki naukowej, na przykład w opowiadaniu The Terminal Beach.
Gdy w 1964 roku zmarła na zapalenie płuc żona Ballarda, Mary, na jego barkach spoczęło wychowanie trojga dzieci. Wątki dotyczące tego wydarzenia zawiera powieść autobiograficzna The Kindness of Women. Po tym głębokim szoku Ballard zaczyna w 1965 roku tworzyć opowiadania, z których powstanie później zbiór The Atrocity Exhibition, jednocześnie wciąż pisząc opowiadania z gatunku fantastyki naukowej.
Wydana w 1969 powieść The Atrocity Exhibition wzbudziła spore kontrowersje – oskarżono ją o obsceniczność i jej amerykański wydawca, Doubleday, musiał zniszczyć prawie cały nakład zanim w ogóle doszło do dystrybucji. Jednocześnie było to przełomowe dzieło w karierze literackiej Ballarda. Zekranizowane w 2000 roku przez Jonathana Weissa, stanowi jedno z istotniejszych jego dokonań.
W 1970 roku Ballard zorganizował w galerii New Arts Laboratory wystawę rozbitych samochodów pod tytułem „Crashed Cars” nawiązując do jednego z rozdziałów The Atrocity Exhibition zatytułowanego Crash! (Kraksa!). W obu Ballard próbował analizować seksualny potencjał wiążący się z sytuacją wypadku samochodowego. Ten sam temat znalazł później kulminację w powieści z 1973 roku również zatytułowanej Crash.
Główny bohater powieści Crash nazywa się James Ballard i mieszka w Shepperton – na tym kończą się jednak wątki autobiograficzne w utworze. Zainteresowanie związkami między autorem a jego bohaterem wzrosło, gdy pisarz ucierpiał w wyniku poważnego wypadku samochodowego (czy jak chcą niektórzy „wypadku”),wkrótce po ukończeniu powieści. Niezależnie od swych związków z rzeczywistością, Crash okazała się równie kontrowersyjna jak The Atrocity Exhibition, szczególnie po ukazaniu się w 1996 roku jej wersji filmowej w reżyserii Davida Cronenberga, polskojęzycznym widzom znanej pod tytułem Crash: Niebezpieczne pożądanie.
Imperium Słońca – powieść oparta na wspomnieniach wojny w Szanghaju i w obozie dla internowanych ustanowiła pozycję Ballarda w głównym nurcie literatury i została zekranizowana w 1987 roku – w filmie Imperium Słońca w reżyserii Stevena Spielberga wystąpił Christian Bale w roli Jima (Ballarda). Sam Ballard pojawił się przelotnie w obrazie, stwierdził później, że widok własnych wspomnień z dzieciństwa odgrywanych i reinterpretowanych przez innych był dziwnym doświadczeniem.
Ostatnią książką Ballarda jest Królestwo nadchodzi (Kingdom Come) z 2006 roku.
Zobacz stronę autora
OPINIE i DYSKUSJE o książce Wyspa
Sięgając po Wyspa autorstwa J. G. Ballard, wiedziałem, że to będzie coś osobliwego — ale nie spodziewałem się aż tak dziwnego doświadczenia czytelniczego.
Punkt wyjścia jest prosty: wypadek samochodowy, pas ziemi między autostradami i bohater uwięziony w samym środku cywilizacji, a jednak całkowicie poza nią. Szybko jednak okazało się, że to nie jest historia o przetrwaniu w klasycznym sensie. To raczej opowieść o izolacji, stopniowym odklejaniu się od rzeczywistości i dziwnym procesie oswajania własnego „więzienia”.
Ta książka jest mocno niepokojąca i chwilami wręcz absurdalna. Relacje między bohaterami, ich zachowania i decyzje bywają trudne do zrozumienia, a całość przypomina bardziej eksperyment myślowy niż tradycyjną powieść z fabułą. Ballard tworzy duszny, surowy klimat i pokazuje, jak cienka jest granica między uporządkowanym światem a chaosem.
Czytałem tę dziwną książeczkę z mieszanką konsternacji i ciekawości. Nie wszystko mnie przekonało, nie zawsze czułem sens tego, co się dzieje, ale trudno odmówić jej oryginalności i sugestywnej atmosfery. To lektura osobliwa, momentami dziwaczna, a jednak intrygująca — niezła, choć zdecydowanie nie dla każdego.
Sięgając po Wyspa autorstwa J. G. Ballard, wiedziałem, że to będzie coś osobliwego — ale nie spodziewałem się aż tak dziwnego doświadczenia czytelniczego.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPunkt wyjścia jest prosty: wypadek samochodowy, pas ziemi między autostradami i bohater uwięziony w samym środku cywilizacji, a jednak całkowicie poza nią. Szybko jednak okazało się, że to nie jest historia o przetrwaniu...
Rzecz o bardzo specyficznej formie obłędu, który wynika z odkrycia tego, jak przytłaczający jest otaczający nas świat. Bohater znajduje się w sytuacji, z której bardzo łatwo uciec, ale z jakiegoś powodu nie jest w stanie. Trochę to samo, co Wieżowiec, a trochę inaczej.
Rzecz o bardzo specyficznej formie obłędu, który wynika z odkrycia tego, jak przytłaczający jest otaczający nas świat. Bohater znajduje się w sytuacji, z której bardzo łatwo uciec, ale z jakiegoś powodu nie jest w stanie. Trochę to samo, co Wieżowiec, a trochę inaczej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to zla książka ale niestety ja jej nie zrozumiałem. Biorę pod uwagę, że to znaczenie może do mnie dotrzeć za jakiś czas. Nie mniej jednak sama fabula do niczego nie prowadzi. Tytulowa wyspa jest w pewym sensie metaforą czegoś większego. Jej opisy w książce są dla mnie jednak zbyt odjechane, ja na moją wyobraźnię. Raz jest dość mała, a drugim razem są ruiny nawet kościoła i całego osiedla. Coś mi się tam nie kleiło.
Nie jest to zla książka ale niestety ja jej nie zrozumiałem. Biorę pod uwagę, że to znaczenie może do mnie dotrzeć za jakiś czas. Nie mniej jednak sama fabula do niczego nie prowadzi. Tytulowa wyspa jest w pewym sensie metaforą czegoś większego. Jej opisy w książce są dla mnie jednak zbyt odjechane, ja na moją wyobraźnię. Raz jest dość mała, a drugim razem są ruiny nawet...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyjatkowo slabe. Ma byc o alienacji spoleczenstwa, a jest o przyglupie, ktory non stop wpada pod samochody i dla ktorego rozpalenie ogniska, majac benzyne i opony, jest ponad sily. Literacko na granicy grafomanii.
Wyjatkowo slabe. Ma byc o alienacji spoleczenstwa, a jest o przyglupie, ktory non stop wpada pod samochody i dla ktorego rozpalenie ogniska, majac benzyne i opony, jest ponad sily. Literacko na granicy grafomanii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStrzał w ciemno.
Tytułu wcześniej nie znałem, nazwisko autora ,,obiło mi się o uszy".
Bardzo dobra książka.
Styl autora specyficzny. Krótkie zdania/proste. Mało opisów, skupiamy się tu na sednie, nie na stylu.
Dzieje się niby nie wiele, ale atmosfera ciągle gęstnieje. Czuć upływający czas, którego bohater nie ma zbyt wiele.
Pod koniec robi się trochę dziwnie, ale chyba właśnie tak to powinno się skończyć, żeby książka zapadła w pamięci.
Szczerze polecam.
Strzał w ciemno.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytułu wcześniej nie znałem, nazwisko autora ,,obiło mi się o uszy".
Bardzo dobra książka.
Styl autora specyficzny. Krótkie zdania/proste. Mało opisów, skupiamy się tu na sednie, nie na stylu.
Dzieje się niby nie wiele, ale atmosfera ciągle gęstnieje. Czuć upływający czas, którego bohater nie ma zbyt wiele.
Pod koniec robi się trochę dziwnie, ale...
„Wyspa” przypomina mi nieco „Kobietę z wydm”. Bohaterowie obu historii, niejako na własne życzenie, znaleźli się w ekstremalnie dziwacznych warunkach i muszą sobie jakoś w tej nowej irracjonalnej rzeczywistości poradzić. Klimat obu powieści oraz niedorzeczność sytuacji w jakiej zmuszeni są funkcjonować ich bohaterowie – są podobne, natomiast wszystko inne jest już inne. Pomysł bezludnej wyspy w centrum wielomilionowego tętniącego życiem miasta, „trójkątnej w kształcie, położonej u zbiegu trzech autostrad” - ma moc i potencjał. Ja jednak czuję niedosyt, w odróżnieniu od „Kobiety”, którą uważam za historię dopełnioną, zapiętą na ostatni guzik.
Bohaterem „Wyspy” jest 35-letni architekt z Londynu, Robert Maitland. Ma własną firmę, jeździ wypasionym Jaguarem, toteż można powiedzieć, że jest człowiekiem sukcesu. Zawodowego. Bo w życiu prywatnym wiedzie mu się gorzej. Ma żonę i 8-letniego syna, a oprócz tego stałą kochankę, dr Helen Fairfax. Ilekroć myśli o tej kobiecie, zawsze wspomina ją z imienia i nazwiska. Obie panie wiedzą o sobie nawzajem i (podobno) akceptują ten układ (czyżby???III).
W wyniku wypadku drogowego, który był następstwem przekroczenia prędkości i rozerwania się opony w przednim kole, Jaguar został wyrzucony z autostrady. Maitland przepadł. Gdyby żył jak Bóg przykazał, jego zniknięcie zostałoby zauważone niemal od razu, wszczęto by alarm, rozpoczęłyby się poszukiwania. Ale tryb życia jakie prowadził i zasady jakie wprowadził w swojej firmie spowodowały, że nikt nie zaniepokoił się jego zniknięciem. On, zdając sobie z tego sprawę, musi w tym osobliwym Trójkącie Bermudzkim przetrwać.
Maitland nie jest bohaterem, którego czytelnik darzy szczerą sympatią. To bogaty pewny siebie bubek, który „większość szczęśliwszych chwil życia spędził samotnie’, a „fotografia siedmioletniego chłopca w szufladzie biurka w pracy przedstawiała nie syna, ale jego samego”. Co go czeka na wyspie i czego on sam dowie się tam o sobie – musicie przeczytać sami. Zachęcam.
„Wyspa” przypomina mi nieco „Kobietę z wydm”. Bohaterowie obu historii, niejako na własne życzenie, znaleźli się w ekstremalnie dziwacznych warunkach i muszą sobie jakoś w tej nowej irracjonalnej rzeczywistości poradzić. Klimat obu powieści oraz niedorzeczność sytuacji w jakiej zmuszeni są funkcjonować ich bohaterowie – są podobne, natomiast wszystko inne jest już inne....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toArcyciekawy pomysł na fabułę. Autor, zainspirowany literaturą, stworzył coś nowego i jest to powiew świeżego powietrza. Styl narracji jest prosty, ale zarazem przekonujący i zrobił na mnie wrażenie, podobnie jak sposób podejścia do tematu, czy raczej motywu wyspy. Świetnie ukazana metamorfoza człowieka na niej uwięzionego.
Arcyciekawy pomysł na fabułę. Autor, zainspirowany literaturą, stworzył coś nowego i jest to powiew świeżego powietrza. Styl narracji jest prosty, ale zarazem przekonujący i zrobił na mnie wrażenie, podobnie jak sposób podejścia do tematu, czy raczej motywu wyspy. Świetnie ukazana metamorfoza człowieka na niej uwięzionego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótka, dziwna historia pełna charakterystycznej dla Ballarda zimnej, przekalkulowanej przemocy w różnym wydaniu. Ta przemoc jest przejawiana zarówno przez ludzi, jak i przez ich otoczenie, ktróre stanowi spersonifikowanego oprawcę.
Ballard jak zwykle pokazuje, że otoczenie potrafi wyciągnąć z człowieka najgorsze cechy, o których na codzień nikt nie chce nawet myśleć.
Krótka, dziwna historia pełna charakterystycznej dla Ballarda zimnej, przekalkulowanej przemocy w różnym wydaniu. Ta przemoc jest przejawiana zarówno przez ludzi, jak i przez ich otoczenie, ktróre stanowi spersonifikowanego oprawcę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBallard jak zwykle pokazuje, że otoczenie potrafi wyciągnąć z człowieka najgorsze cechy, o których na codzień nikt nie chce nawet myśleć.
Mój ulubiony Ballard z Trylogii Betonu. Ta powieść stworzyła pojęcie przestrzeni liminalnych, miała przez to dość spory wpływ na moje własne poszukiwania.
Mój ulubiony Ballard z Trylogii Betonu. Ta powieść stworzyła pojęcie przestrzeni liminalnych, miała przez to dość spory wpływ na moje własne poszukiwania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy raz po zakończeniu książki nie odczuwam żadnych przemyśleń i uczuć, chyba poza jednym - radością z zakończenia jej czytania.. Sama fabuła książki bardzo dziwna i chyba przekombinowana, albo nie na nasze czasy… Najpierw główny bohater nie może wydostać się z wyspy, a następnie mimo że nawet by i mogł się wydostać - już nie chce… woli trwać bezcelowo osamotniony w swoim małym świecie niż wracać do normalności i trudów życia. Sporo symboli, metaforyczny wydźwięk ale przekombinowane jak dla mnie, dlatego tylko 5/10.
Pierwszy raz po zakończeniu książki nie odczuwam żadnych przemyśleń i uczuć, chyba poza jednym - radością z zakończenia jej czytania.. Sama fabuła książki bardzo dziwna i chyba przekombinowana, albo nie na nasze czasy… Najpierw główny bohater nie może wydostać się z wyspy, a następnie mimo że nawet by i mogł się wydostać - już nie chce… woli trwać bezcelowo osamotniony w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to