Siedem listów z Paryża

Okładka książki Siedem listów z Paryża
Samantha Verant Wydawnictwo: Muza literatura piękna
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Seven Letters from Paris
Wydawnictwo:
Muza
Data wydania:
2016-06-08
Data 1. wyd. pol.:
2016-06-08
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328703018
Tłumacz:
Agnieszka Wilga (Lakatos)
Tagi:
368
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,1 / 10
65 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
99
62

Na półkach:

Nieudane małżeństwo popycha Samanthę do sięgnięcia po stare listy miłosne od francuskiego adoratora, z którym spędziła jeden wieczór dwadzieścia lat temu. Odnalazłszy jego adres, postanawia się z nim skontaktować. Ku jej zdziwieniu, mężczyzna odpisuje i udaje się im odnowić kontakt. Mało tego, on wciąż ją kocha.
Ta historia wydarzyła się naprawdę, a główną bohaterką jest sama autorka książki. Trudno uwierzyć, że współcześnie dochodzi jeszcze do takich zdarzeń. Tajemniczy francuz Jean – Luc w ciągu dwudziestu lat napisał siedem listów do Samanthy, z czego ona nie odpisała na żaden z nich. Dopiero po latach postanowiła spróbować i odzyskać utraconą miłość.
Książka nie jest zła, aczkolwiek nie zapada w pamięć w żaden sposób. W pewnym momencie staje się monotonnym opisem życia dwójki bohaterów, przez co ciągnie się niemiłosiernie. Nie ma w niej właściwie żadnych emocji (przynajmniej w moim odczuciu). Można przeczytać, ale jest o wiele więcej romansów godnych polecenia.

Nieudane małżeństwo popycha Samanthę do sięgnięcia po stare listy miłosne od francuskiego adoratora, z którym spędziła jeden wieczór dwadzieścia lat temu. Odnalazłszy jego adres, postanawia się z nim skontaktować. Ku jej zdziwieniu, mężczyzna odpisuje i udaje się im odnowić kontakt. Mało tego, on wciąż ją kocha.
Ta historia wydarzyła się naprawdę, a główną bohaterką jest...

więcej Pokaż mimo to

avatar
101
73

Na półkach:

Skusiłam się na przeczytanie tej książki dzięki przyciągającej wzrok okładce. Od razu było widać, że jej motywem przewodnim będzie miłość. Jak się okazało, była to historia prawdziwa, a jej bohaterką była sama autorka. Tytuł też odegrał niemałą rolę w zachęceniu mnie do sięgnięcia po lekturę. Listy... Kto je dzisiaj pisze? W dobie Facebooka, Twittera i Instagrama. Listy wydają się być reliktem z przeszłości. A przecież to takie romantyczne dostawać wyznania miłosne właśnie na papierze, często ozdobnym. Po latach będą stanowić piękną pamiątkę. No i wspomniany w tytule Paryż, miasto miłości. Czulam, że to będzie wyjątkowa książka. Czy jednak spełniła moje oczekiwania?

Jak juz wspomniałam opisana historia naprawdę miała miejsce. Opowiada ona dzieje miłości Samanthy i Jean Luca. Opowieść wzięta rodem z filmu, aż trudno uwierzyć, że naprawdę się wydarzyła.
Bohaterka w młodości spędziła kilka dni we Francji w towarzystwie przyjaciółki. Poznała wtedy przystojnego Francuza, Jean Luca, z którym nawiązała płomienny romans. Po powrocie kobiety do USA, mężczyzna wysłał jej siedem cudownych listów, w których poetycko wyznał jej miłość. Ona jednak nie odpisała na żaden list. Ułożyła sobie życie, wyszła za mąż. Niestety, małżeństwo to nie przetrwało. Wtedy, po 20 latach Samantha odnalazła listy od Jean Luca. Przypadek? Para odnawia ze sobą kontakt, a uczucie, które kiedyś ich łączyło na nowo rozkwita.

Niestety, mimo że bardzo lubię książki o miłości, ta jednak nie do końca trafiła w mój gust czytelniczy. Już prolog zdradza nam właściwie zakończenie historii. Jak dla mnie jest to zbyt przesłodzona, słodko-pierdząca opowieść. Do tego opisy, np. jak kupują sofę, jak bohatetka wyprowadza psy. Fajnie, że w książkach jest realizm, ale ja w lekturze szukam właśnie odmiany, oderwania się od tej przyziemności. Nie mam zamiaru czytać kilka stron o zakupie mebli! Książkę przeczytałam w całości, jednak ta czynność nie sprawiła mi przyjemności, jakiej oczekiwałam.
Najbardziej właśnie przyczepię się prologu - skoro już wiedziałam, do czego zmierza ta historia, straciłam ochotę dochodzić, jak do tego doszło.

Zwolennikom romansu, happy endu, wątku miłosnego polecam, bo jest to historia pięknej miłości, budujace jest również to, że taka "bajka" moze przydarzyć się każdemu z nas. Mnie jednak niestety nie porwała.

Skusiłam się na przeczytanie tej książki dzięki przyciągającej wzrok okładce. Od razu było widać, że jej motywem przewodnim będzie miłość. Jak się okazało, była to historia prawdziwa, a jej bohaterką była sama autorka. Tytuł też odegrał niemałą rolę w zachęceniu mnie do sięgnięcia po lekturę. Listy... Kto je dzisiaj pisze? W dobie Facebooka, Twittera i Instagrama. Listy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1583
1444

Na półkach: ,

Prawdziwa historia... wydawać by się mogło, że będzie ciekawie.
"Wydawać" - to słowo ma tutaj ogromne znaczenie. Tylko "wydawać". Dla mnie było nudno - bardzo nudno i nieciekawie a do tego przewidywalnie do bólu.
Nie wiem czy to jednak nie ten gatunek (rzadko kiedy sięgam po tak zwane "romantyczne" historie), czy nie odpowiedni moment ale nie porwała mnie, nie zauroczyła a jedynie wynudziła

Prawdziwa historia... wydawać by się mogło, że będzie ciekawie.
"Wydawać" - to słowo ma tutaj ogromne znaczenie. Tylko "wydawać". Dla mnie było nudno - bardzo nudno i nieciekawie a do tego przewidywalnie do bólu.
Nie wiem czy to jednak nie ten gatunek (rzadko kiedy sięgam po tak zwane "romantyczne" historie), czy nie odpowiedni moment ale nie porwała mnie, nie zauroczyła a...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
192
164

Na półkach: , ,

Są takie historie, których człowiek sam nie wymyśli, one się po prostu dzieją, nie pytając nikogo o zdanie i na tym polega ich piękno. Właśnie z takim przykładem mamy do czynienia w przypadku książki Samanthy Verant "Siedem listów z Paryża"
40-letnia Samantha czuje, że jej życie znalazło się w martwym punkcie: Tkwi w nieszczęśliwym małżeństwie, tonie w długach, bez pracy i perspektyw, a jej najbliższym przyjacielem jest chory pies. Wszystko zmienia się w chwili gdy kobieta trafiła na swoje stare listy od Jean-Luca- chłopaka, który był jej wakacyjną miłością przez jeden weekend spędzony w Paryżu przed dwudziestoma laty. Samantha wraca wspomnieniami do pamiętnych wakacji i listów, na które nigdy nie odpowiedziała, w końcu za namową przyjaciółki postanawia zacząć pisać bloga, na którym opowie całą historię i... odpisać na listy Jean-Luca.
Za pośrednictwem internetu kobieta odnajduje swojego "żabiego króla", a odnowiona więź okazuje się równie silna, a nawet silniejsza niż ta sprzed dwóch dekad. Tylko czy internetowa korespondencja może równać się rzeczywistej relacji i czy spotkanie po 20 latach nie będzie dla obojga rozczarowujące? Cóż, tego dowiecie się sami w trakcie lektury.

Muszę się Wam przyznać, że już dawno nie czytałam żadnej książki z takim zapałem. Autorka ma ogromną łatwość pisania. Jej lekki, przejrzysty język i ciekawa forma sprawiają, że książkę czyta się niezwykle szybko. Duży plus należy się autorce również za sposób kreacji bohaterów. Opisując własną historię, często ciężko zachować zdrowy dystans i opisać całość w miarę obiektywnie, ale autorce ta sztuka się udała. W "Siedmiu listach z Paryża" nic nie jest tylko czarne lub białe, dobre lub złe, każda osoba, każda sytuacja ma swoje pozytywne i negatywne aspekty dzięki czemu udało się uniknąć przesłodzenia powieści.
Wisienką na torcie są przytoczone listy Jean-Luca, które nadają klimat całości i wprowadzają czytelnika w romantyczny nastrój powieści.

"Siedem listów z Paryża" to niesamowita, romantyczna historia o tym, że czasami warto zaryzykować i pomimo przeciwności losu i wbrew zdrowemu rozsądkowi dać sobie szansę na szczęście. A fakt, że autorka opisała w książce swoją własną historię dodatkowo podnosi rangę książki i sprawia, że historia z pewnością trafił prosto w serce każdej nieuleczalnej romantyczki, więc jeśli jeszcze szukacie prezentu dla takiej osoby biegnijcie do księgarni póki czas;)

Są takie historie, których człowiek sam nie wymyśli, one się po prostu dzieją, nie pytając nikogo o zdanie i na tym polega ich piękno. Właśnie z takim przykładem mamy do czynienia w przypadku książki Samanthy Verant "Siedem listów z Paryża"
40-letnia Samantha czuje, że jej życie znalazło się w martwym punkcie: Tkwi w nieszczęśliwym małżeństwie, tonie w długach, bez...

więcej Pokaż mimo to

avatar
19
19

Na półkach:

Co sprawia, że książka się podoba? To, że opisana historia wydarzyła się naprawdę. Gdyby czytelnik tego nie wiedział, napisałby, że jest to kolejna romantyczna bajeczka dla niepoprawnych marzycielek czekających na księcia z bajki (tudzież przystojnego Francuza) rodem Bridget Jones, która zawsze spada na cztery łapy i mimo wieku i zakrętów życiowych odnajduje szczęście (kto jeszcze nie był w kinie na części 3 - niech żałuje ;-) ). I pewnie ja też bym tak napisała. Świadomość że historia jest prawdziwa całkowicie zmienia punkt widzenia. Czytelnik (a właściwie czytelniczka bo to typowa "babska" pozycja) zaczyna wierzyć, że książęta z bajek istnieją, i nie ważne, czy ma się lat 20 czy 40 - miłość życia gdzieś tam jest i wystarczy po nią sięgnąć, czasem jedna decyzja zmienia wszystko. Czy po tej pozycji jednak któraś z Pań się odważy na jakąś zmianę - przykładowo odejście od męża z którym nic nas już nie łączy i rozpoczęcie nowego innego życia - hmm, ciekawe.. :-)
Ps. idealna książeczka na urlop - z tych łatwych, miłych i przyjemnych.

Co sprawia, że książka się podoba? To, że opisana historia wydarzyła się naprawdę. Gdyby czytelnik tego nie wiedział, napisałby, że jest to kolejna romantyczna bajeczka dla niepoprawnych marzycielek czekających na księcia z bajki (tudzież przystojnego Francuza) rodem Bridget Jones, która zawsze spada na cztery łapy i mimo wieku i zakrętów życiowych odnajduje szczęście (kto...

więcej Pokaż mimo to

avatar
700
353

Na półkach: , ,

„NIGDY WCZEŚNIEJ NIKT W TAK KRÓTKIM CZASIE
NIE OTWORZYŁ MOJEGO SERCA.
PRZY TOBIE CAŁY MÓJ ARSENAŁ ŚRODKÓW BEZPIECZEŃSTWA
ROZPADŁ SIĘ NA TYSIĄCE KAWAŁKÓW.”

Okładka książki Siedem listów z Paryża z wielkim sercem na przodzie już z daleka informuje z jakim typem literatury mamy do czynienia. Na wstępie dostajemy także informację o tym, że historia jest autobiografią autorki Samanthy Vérant. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt wielkiego spoilera na samym początku zaserwowanego przez samą pisarkę. Bo cóż za przyjemność zapoznawać się z historią znając jej zakończenie?

Gdybym nie miała wiedzy, że książka jest odbiciem prawdziwego życia dwojga ludzi zaczęłabym wątpić w jej realizm. Ale do początku.

Samantha jest główną bohaterką, kobietą po przejściach osobistych, która musi uporać się z rozwodem i dużymi kłopotami finansowymi. Zaczynając nowe życie z psem, kartonami przedmiotów i kilkoma dolarami w portfelu uświadamia sobie, że cały czas brakuje jej w życiu smaku.

Aby zacząć odbudowywać swoje poczucie wartości zaczyna przypominać sobie czasy młodości, kiedy podczas wycieczki po Europie poznała przystojnego francuza. Dostała od niego siedem listów, które przechowywała jako pamiątkę po swojej przygodzie. Wpadając na pomysł odnalezienia mężczyzny zakłada blog z opisem każdej chwili spędzonej w towarzystwie Jean- Luca.

Niestety w tym momencie książka zaczyna przypominać piękną bajkę o Kopciuszku i Księciu. Samantha nie ma groszy przy duszy, jest niepewna siebie, nie potrafi znaleźć pracy i mieszka u rodziców. Jean-Luck natomiast jest przystojnym, postawnym mężczyzną o świetnej posadzie i inteligencji. Od pierwszego maila, mimo dwudziestoletniej rozłąki, są sobą zachwyceni. Nieśmiałe maile przeradzają się w długie rozmowy telefoniczne, a rozmowy doprowadzają do spotkania zakochanych. Oboje bohaterów ma za sobą wiele doświadczeń życiowych i stają na swojej drodze w przełomowym momencie, który daje im szansę stworzyć coś nowego, razem.

Książka będzie idealna dla niepoprawnych romantyczek, gdyż cała postać Jean-Lucka to istny ideał księcia na białym koniu. Zaczynając od przepięknych listów, a kończąc na zachowaniu Francuza. Troszkę jednak zaczyna brakować zwrotów akcji, ponieważ cała historia jest z góry zaplanowana i wszystko wychodzi, że aż nie chce się wierzyć. Traci na tym wyobraźnia czytelnika.

Cała powieść opiera się na emocjach, które kierowane są do czytelników. Zdecydowanie jest czas na wzruszenie i czas na radość i uśmiech. Plusem jest również lekki styl autorki pozwalający przelecieć przez książkę błyskawicznie.

„NIGDY WCZEŚNIEJ NIKT W TAK KRÓTKIM CZASIE
NIE OTWORZYŁ MOJEGO SERCA.
PRZY TOBIE CAŁY MÓJ ARSENAŁ ŚRODKÓW BEZPIECZEŃSTWA
ROZPADŁ SIĘ NA TYSIĄCE KAWAŁKÓW.”

Okładka książki Siedem listów z Paryża z wielkim sercem na przodzie już z daleka informuje z jakim typem literatury mamy do czynienia. Na wstępie dostajemy także informację o tym, że historia jest autobiografią...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1522
858

Na półkach: , , ,

Z przyjemnością śledziłam losy Samanthy, a świadomość, że to wszystko co opisuje, miało faktycznie miejsce, jeszcze bardziej mnie przyciągało do tej opowieści. Uporałam się z nią w jeden weekend i to niepełny. Poświęciłam tej lekturze praktycznie każdą wolną chwilę. Powodem tego nie był wyłącznie romantyczny wydźwięk tej opowieści, bo równie mocno zafascynowały mnie życiowe doświadczenia autorki. Byłam niezmiernie ciekawa, co sprawiło, że tak trudno było jej uwierzyć w siebie i w miłość, zawalczyć o własne szczęście?

Tę powieść czyta się przyjemnie i lekko. Napisana jest przystępnym językiem, ale niestety mam też jedno zastrzeżenie. Nie rozumiem, dlaczego nie wszystkie francuskie zwroty zostały przetłumaczone. W przypadku niektórych można było wyłapać z kontekstu o co chodzi, ale nie za każdym razem. Trochę mnie to irytowało.

"Siedem listów z Paryża" to naprawdę ciekawa historia. Napisało ją życie, więc nie ma sensu zastanawiać się nad jej wiarygodnością. Niekiedy miałam wrażenie, że jest zbyt ckliwa, ale w gruncie rzeczy wcale mi to nie przeszkadzało. Ta książka to nie jest arcydzieło literatury światowej, to dobra babska powieść, w której można się na chwilę zatracić, rozsmakować we Francji, jej potrawach i winach oraz oczywiście w przystojnych Francuzach. To lektura na poprawę humoru i na chwilę relaksu. Może też doda komuś odwagi, by zawalczyć o swoje szczęście?

http://korcimnieczytanie.blogspot.com/2016/08/samantha-verant-siedem-listow-z-paryza.html

Z przyjemnością śledziłam losy Samanthy, a świadomość, że to wszystko co opisuje, miało faktycznie miejsce, jeszcze bardziej mnie przyciągało do tej opowieści. Uporałam się z nią w jeden weekend i to niepełny. Poświęciłam tej lekturze praktycznie każdą wolną chwilę. Powodem tego nie był wyłącznie romantyczny wydźwięk tej opowieści, bo równie mocno zafascynowały mnie życiowe...

więcej Pokaż mimo to

avatar

Wspaniałą historia, dobra lektura po lub przed czymś naprawdę "ciężkim", pozwala się rozluźnić i wyciszyć pędzące myśli. Muszę przyznać jestem pozytywnie zaskoczona prawdziwe love story.

Wspaniałą historia, dobra lektura po lub przed czymś naprawdę "ciężkim", pozwala się rozluźnić i wyciszyć pędzące myśli. Muszę przyznać jestem pozytywnie zaskoczona prawdziwe love story.

Pokaż mimo to

avatar
21
10

Na półkach:

Czytając komentarze zachwyconych czytelniczek czuję się trochę tak jak bym sama czytała inną książkę. Niby prawdziwa historia, niby romantyczna , niby przyjemna ale jednak jak dla mnie po prostu słaba. Zwyczajnie brakowało mi w tej książce pazura.

Czytając komentarze zachwyconych czytelniczek czuję się trochę tak jak bym sama czytała inną książkę. Niby prawdziwa historia, niby romantyczna , niby przyjemna ale jednak jak dla mnie po prostu słaba. Zwyczajnie brakowało mi w tej książce pazura.

Pokaż mimo to

avatar
23
11

Na półkach: ,

Romantyczna historia idealna do przeczytania w jesienne ponure wieczory.

Romantyczna historia idealna do przeczytania w jesienne ponure wieczory.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Siedem listów z Paryża


Reklama
zgłoś błąd