Wiatr od wschodu. Śląska opowieść sowizdrzalska.

- Kategoria:
- opowiadania, powieści dla dzieci
- Format:
- papier
- Seria:
- Canon Silesiae – Ślōnskŏ Bibliŏtyka
- Tytuł oryginału:
- Ostwind. Ein schlesicher Schelmenroman.
- Data wydania:
- 2015-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2010-01-01
- Liczba stron:
- 439
- Czas czytania
- 7 godz. 19 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788394264345
Jedna z najwybitniejszych powieści górnośląskich, która nie mogła się doczekać polskiego tłumaczenia.
"(...) Wiatr od wschodu jest na swój sposób dziełem genialnym – tak, nie obawiam się tego stwierdzenia.
(...) Scholtis pisał od wewnątrz. Pochodził z owej prowincji Górny Śląsk, która przez nienawiść narodową, antagonizmy religijne, powstania, plebiscyt i wreszcie podział wywoływała przez lata niepokoje w Niemczech. Pochodził z morawskiej części Śląska, którą przyłączyli sobie Czesi, i która w okresie międzywojennym zwana była Kraikiem Hulczyńskim. Pochodził z rejonów przygranicznych i przez całe swoje życie nie wiedział, do jakiego miejsca tak naprawdę przynależy.
(...)Spisał to wszystko, nawet więcej – wykrzyczał, przeklął, wymodlił i wypłakał w Powieści górnośląskiej katastrofy.Była to gniewna litania przeciwko bogatym magnatom, szowinistycznym politykom, demagogicznym księżom i ideologicznym uwodzicielom – tu i tam. Równocześnie namiętna mowa obrończa dla ubogich, wykorzystywanych małych ludzi, którzy zawsze i wszędzie byli przegrani."
Fragmenty z Posłowie, Horst Bienek
Kup Wiatr od wschodu. Śląska opowieść sowizdrzalska. w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Wiatr od wschodu. Śląska opowieść sowizdrzalska.
Poznaj innych czytelników
83 użytkowników ma tytuł Wiatr od wschodu. Śląska opowieść sowizdrzalska. na półkach głównych- Chcę przeczytać 44
- Przeczytane 39
- Śląsk 5
- Posiadam 4
- Ulubione 2
- 2021 2
- Fabuła 1
- Silesiana 1
- Moja półka #biblioteczka 1
- Priorytet 1





























OPINIE i DYSKUSJE o książce Wiatr od wschodu. Śląska opowieść sowizdrzalska.
jest to jedna z genialnych książek o górnym śląsku jakie czytałem. dodam, że ukazała się w 1932 roku w niemczech i została zakazana przez Hitlera jako ksiazka antyniemiecka, w polsce, w czasach PRL-u również była na indeksie za treści antypolskie. w naszym kraju wydano ją dopiero w 2015 roku. akcja przedstawionej historii rozgrywa się w czasach plebiscytowych. główny bohater, Kaczmarek, chaderlok czyli szmaciarz jeździ swoim wozem po wsiach i przygląda się życiu górnoślązaków, polaków i niemców.
książka w swojej formie jest dość nowatorsko napisana jak na czasy międzywojnia i muszę przyznać, że minęło kilka rozdziałów zanim przyzwyczaiłem się do stylu autora. na szczęście i na nieszczęście rozdziały są dość krótkie, więc strony same się przewracają. scholtis przy pomocy Kaczmarka dość gniewnie obnaża wszystkie sprawy polityczne, egzystencjalne oraz duchowne tamtych czasów, jednak bohatera wyważył na tyle, że nie możemy jednoznacznie stwierdzić czy autor stoi po stronie niemców czy polaków. bardzo podobały mi się metafizyczne wstawki w powieści np. rozmowa z diabłem i zmorą. bardzo #polecam szczególnie osobom, które w narodowym spisie powszechnym zadeklarowały narodowość śląska.
jest to jedna z genialnych książek o górnym śląsku jakie czytałem. dodam, że ukazała się w 1932 roku w niemczech i została zakazana przez Hitlera jako ksiazka antyniemiecka, w polsce, w czasach PRL-u również była na indeksie za treści antypolskie. w naszym kraju wydano ją dopiero w 2015 roku. akcja przedstawionej historii rozgrywa się w czasach plebiscytowych. główny...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toabsolutne arcydzieło. ta książka powinna być lekturą obowiązkową w szkołach. oczywiście nigdy nie będzie. canon silesiae.
absolutne arcydzieło. ta książka powinna być lekturą obowiązkową w szkołach. oczywiście nigdy nie będzie. canon silesiae.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo took!
ok!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFantastyczna proza. Świetna pod względem językowym, ogromna przyjemność z czytania. Duży plus za krótkie, treściwe rozdziały, z których każdy wnosił wiele do treści książki.
Bardzo interesujące ujęcie tematu. Książka pisana jest z perspektywy Ślązaka o niemieckich korzeniach, dla którego następstwa I wojny światowej i plebiscytu są tragedią. Bardzo ciekawy głos opisujący śląską tożsamość z tej drugiej, mniej popularnej w Polsce strony.
Po lekturze "Wiatru od wschodu" zmieniłam moje podejście na temat Ślązaków. Ich pogmatwane korzenie i przynależność narodowa są niejednoznaczne, niestety tak jak inne nacje podlegają pod politykę i interesy rządzących. Odbija się to na ich spokoju ducha, niejednokrotnie prowadzi do konfliktów i tragedii.
Bardzo polecam.
Fantastyczna proza. Świetna pod względem językowym, ogromna przyjemność z czytania. Duży plus za krótkie, treściwe rozdziały, z których każdy wnosił wiele do treści książki.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo interesujące ujęcie tematu. Książka pisana jest z perspektywy Ślązaka o niemieckich korzeniach, dla którego następstwa I wojny światowej i plebiscytu są tragedią. Bardzo ciekawy głos opisujący...
Zdecydowanie najlepsza książka jaką w życiu przeczytałem. Prawdziwy narodowe dzieło Ślązaków, jednakże każdy zainteresowany Śląskiem i jego dziejami, bez względu na narodowość czy poglądy, powinien się z tym dziełem zapoznać.
Przygodę z opowieścią Scholtisa zaczynamy w drugiej połowie XIX wieku towarzysząc Emilii (Milce),górnośląskiej chłopce, wracającej pieszo z pielgrzymki do Częstochowy. W drodze do swoich rodzinnych Sakowic upada, wydając na świat dziecko, samemu umierając przy porodzie. I tak poznajemy Kaczmarka.
Razem z Kaczmarkiem przeżywamy kilkadziesiąt lat historii Górnego Śląska, wszystkie jej najważniejsze epizody. Wyruszamy w podróż, która kształtuje charakter głównego bohatera, który z posłusznego, poniewieranego dziecka wyrasta na silnego, mądrego i odważnego mężczyznę, z ciętym językiem i ogromnym sercem.
Akcja książki jest płynna i ciekawa. Każdy miłośnik dawnego Śląska odnajdzie w niej wiele smaczków, z których na wyróżnienie na pewno zasługuje spotkanie Kaczmarka z dolnośląskimi autochtonami (dla mnie jeden z najlepszych momentów) czy bardzo szczegółowy opis walk powstańczych.
Główny bohater jest postacią wyrazistą, z którą od razu się utożsamiamy i której kibicujemy praktycznie do ostatnich stron. Nie pamiętam, kiedy ostatnio jakąś postać literacka mnie tak oczarowała jak Kaczmarek. Zaś Kaczmarek po swoim powrocie w rodzinne strony może uchodzić za wzór męskości, i zapewne niejeden mężczyzna czytając tę książkę pomyślał: "Chciałbym być jak ten Kaczmarek!" Jest typowym Ślązakiem, Hanysem, naszym człowiekiem; ma swojskie, śląskie poczucie humoru (czytając jego wice i szpasowne gadki miałem przed oczami moich przyjaciół z dawnej roboty, emerytowanych górników Bogusia i Jarka - jeśli to czytacie, pozdrawiōm Wos chopy!) a także niewyparzony język. Nieraz parskniecie śmiechem bądź pokiwacie głową z uznaniem, po jednej z wielu zabawnych, a czasem nawet bardzo odważnych wypowiedzi głównego bohatera.
Cieszę się, że kupiłem, a jeszcze bardziej, że przeczytałem. Wybitna książka, sztandarowy przykład śląskiej literatury. Masz dość słuchania od ludzi, że nie ma śląskiej literatury na wysokim poziomie? Pokaż im tę książkę. Nadal się zastanawiasz? Tyle dekad to dzieło było poza zasięgiem większości z nas, teraz jest okazja, by nadrobić stracony czas. Na pewno jest to coś, co dam kiedyś moim dzieciom, i już teraz wiem, że nie będę żałować.
Zdecydowanie najlepsza książka jaką w życiu przeczytałem. Prawdziwy narodowe dzieło Ślązaków, jednakże każdy zainteresowany Śląskiem i jego dziejami, bez względu na narodowość czy poglądy, powinien się z tym dziełem zapoznać.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzygodę z opowieścią Scholtisa zaczynamy w drugiej połowie XIX wieku towarzysząc Emilii (Milce),górnośląskiej chłopce, wracającej pieszo z...
Super książka!
Super książka!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://grafomanya.wordpress.com/2016/10/04/wiatr-od-wschodu-slaska-opowiesc-sowizdrzalska-recenzja/
„Moje serce jest zbyt duże dla jednej ojczyzny, ale za małe dla dwóch” – ten cytat z Alzatczyka René Schickele wybrał na motto swojej powieści August Scholtis. Autor znakomitego „Wiatru do Wschodu” to niemal zapomniany dziś Ślązak, urodzony u zarania XX wieku syn chłopa pańszczyźnianego, samouk, świadek pierwszej wojny światowej, powstań i plebiscytu (za Polską czy za Niemcami),ale przede wszystkim, wielki głos biorący w obronę śląski lud tamtego czasu, wykorzystywany bezlitośnie przez wszystkich – okrutnych pruskich junkrów, przebiegłych, śliskich niczym żmije propolskich i proniemieckich działaczy politycznych oraz, odgrywający w powieści wyjątkowo paskudną rolę – chciwy katolicki kler.
Ślązak ma na świecie bardzo źle. Jest biedny. Jest brudny. Jest zapijaczoną, niewykształconą, kierującą się zabobonnym niemal strachem (opresyjna religia!),amoralną kreaturą, dającą się wodzić za nos temu, kto głośniej krzyczy. A w powieści Scholtisa najgłośniej krzyczą Polacy. A nawet gorzej – nie Polacy, tylko niejaki Korfanty (w powieści tytułowany Wojcechem),niby swój, ale przecież demoniczny polityk, gotów obiecać każdemu Ślązakowi krowę, byleby tylko ten w plebiscycie opowiedział się za przynależnością Śląska do Polski, a jeśli to za mało, by chwycił za broń i poszedł się za tę, obcą mu Polskę bić w kolejnym powstaniu.
Obcą? Obcą Polskę?
Tak, bo w „Wietrze ze Wschodu” Polska jest obca i stanowi o wiele gorszy wybór, niż Niemcy. Powieść ukazała się w roku 1932. Gwoli ścisłości i na obronę autora dodać należy, że niemal natychmiast została zakazana przez nazistów, ale mnie (po połowie Polce i Ślązaczce),nie umyka jej antypolskie przesłanie. Ślązakowi byłoby najlepiej, gdyby wszyscy: Polacy, Niemcy, bogacze i Kościół Katolicki dali mu święty spokój, jednak jeśli już nie chcą odczepić się od niego wszyscy, to niech już zostaną Niemcy (kraj leżący po drugiej stronie Odry jawi się Ślązakowi niczym raj) i niech zaszczepią mu swoją ewangelicką wiarę, pełną szacunku dla człowieka. Albo może… niech na Ziemi zapanuje wolność, równość i braterstwo w komunizującym duchu robotniczych wspólnot. Bo i taką tęsknotę za Marksem i Engelsem u Scholtisa znaleźć można. Podobnie jak żal za macierzą (Niemcy),która to macierz jednak, zamiast przygarnąć i po głowie pogłaskać, batoży z byle powodu ręką ziemskiego posiadacza i wykorzystuje silne śląskie barki jak jej wygodnie. A to do pracy ponad siły, a to do zabijania. Wyśmiewając przy tym okrutnie rozwodniony dialekt, jakim posługuje się tutejsza ludność (Wasserpolnisch). W powieści Scholtisa niewielu jest ludzi światłych, którzy by, jak pewien przybyły z głębi Rzeszy nauczyciel, zechcieli zrozumieć, że Ślązaka nie trzeba przerabiać ani na niemiecką, ani na polską modłę, bo Ślązak nie jest ani ich, ani nasz. Ślązak jest swój i w tym tkwi jego siła. I tej sile powinno się ustąpić miejsca, by powstać mógł lepszy, pełniejszy człowiek. Taki Kaczmarek (bohater „Wiatru od Wschodu”),który, zrodzony w brudzie, świerzbie i zabobonie, mógłby stać się zaczątkiem kogoś lepszego na tej biednej ziemi przycupniętej cichutko między Odrą a Przemszą.
Mógłby, ale się nie stanie, ponieważ tak naprawdę, nikomu nie zależy na tym, by się Ślązak w człowieka przemienił.
https://grafomanya.wordpress.com/2016/10/04/wiatr-od-wschodu-slaska-opowiesc-sowizdrzalska-recenzja/
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Moje serce jest zbyt duże dla jednej ojczyzny, ale za małe dla dwóch” – ten cytat z Alzatczyka René Schickele wybrał na motto swojej powieści August Scholtis. Autor znakomitego „Wiatru do Wschodu” to niemal zapomniany dziś Ślązak, urodzony u zarania XX wieku syn chłopa...
Wbrew opinii Horsta Bienka z posłowia (str. 434),że Scholtis nie zajmuje wyraźnego stanowiska ani w sprawie polskiej, ani w sprawie niemieckiej, wyraźnie widać różnicę stanowisk w opisie propolskich jak i proniemieckich uczestników walk powstańczych.
W żaden sposób nie wpływa to na moją ocenę książki lecz odnosi się do osobistych ocen Powstań Śląskich w kontekście historii rodzinnej.
Wbrew opinii Horsta Bienka z posłowia (str. 434),że Scholtis nie zajmuje wyraźnego stanowiska ani w sprawie polskiej, ani w sprawie niemieckiej, wyraźnie widać różnicę stanowisk w opisie propolskich jak i proniemieckich uczestników walk powstańczych.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW żaden sposób nie wpływa to na moją ocenę książki lecz odnosi się do osobistych ocen Powstań Śląskich w kontekście historii...
„Wiatr od wschodu” - to po pierwsze książka, która jest niestandardowa, napisana nowocześnie, nie na tamte czasy (rok wydania 1932).
Jej konstrukcja to wiele, kilkadziesiąt rozdziałów, a każdy z nich to mały obraz-obrazek malowany gęstą farbą, którą autor bezpośrednio chlapie w twarz czytelnikowi, całą prawdę o Śląsku, bez ogródek i upiększeń.
Maluje bezpośrednio, surowo, namacalnie, prawdziwie. Obmalowuje każdego bez taryfy ulgowej, zarówno wielki kapitał, wielkich polityków - demagogów, jak i bieda-lud.
Nie ma nikogo bez winy. Na koniec to lud za to wszystko płaci swą krwią, głodem, upokorzeniem, lud - sól tej ziemi i to obojętnie, jakiej opcji narodowej, bo narodowość im wmuszono, bez pytania o zdanie, bez alternatywy. Nie dano autochtonom trzeciego wyboru, ich opcji.
Ponieważ w tej opowieści nie ma wyraźnie pozytywnej, lepszej strony, opowieść ta nie zdobyła sobie większej popularności, ani zwolenników, bo nie była pochlebna dla żadnej ze stron, za to prawdziwa, do bólu, do szpiku kości.
Po drugie to opowieść miejscami melancholijna, filozoficzno- metafizyczna. Ni stąd ni zowąd pojawiają się wręcz liryczne rozdziały tęsknoty za lepszymi czasami, które przenoszą bohaterów w świat dobra, beztroski dzieciństwa, wręcz bajkowy świat wiary w krasnoludki. Szczególnie w pamięć wryły mi się przepiękne fragmenty z rozdziału ‘’Przypowieść o wschodniej ziemi”
(…)Człowiek, którego uwiodła nieskończona dal jego bezgranicznej ojczyzny, byt tak czystych zamysłów, że wiedziony niczym innym jak samą przyjemnością nieskażonego bytu, podążał pospiesznie ku opadającemu słońcu , na zachód. (…) Uplótł więc sobie wór z szerokich liści kaczyńca, do którego nasypał kruchej ziemi swojej ojczyzny, ziemi ,która rosła i rosła z prochów przodków, obok chałupy gdzie się urodził.(…) Napotykał rzeki które przepływał. Lasy które przemierzał. Słuchał śpiewu ptaków. Zachwycał się zapachem roślin(…)
Po trzecie to opowieść ironiczna. Główny bohater Kaczmarek przedrzeźnia cały świat, kpi z jego praw, zasad i morałów. (…) Czy ty Kaczmarek też wierzysz w to, że człowiek pochodzi od małpy?(…)
Nie.
- Myślę, że człowiek pochodzi od świni.(…)
Szczerze polecam wszystkim, których interesuje historia i losy Śląska.
Ta opowieść może stać się książką kultową.
„Wiatr od wschodu” - to po pierwsze książka, która jest niestandardowa, napisana nowocześnie, nie na tamte czasy (rok wydania 1932).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJej konstrukcja to wiele, kilkadziesiąt rozdziałów, a każdy z nich to mały obraz-obrazek malowany gęstą farbą, którą autor bezpośrednio chlapie w twarz czytelnikowi, całą prawdę o Śląsku, bez ogródek i upiększeń.
Maluje bezpośrednio,...