Słońce świeci wszystkim

Okładka książki Słońce świeci wszystkim autora Monika Szwaja, 9788362405923
Okładka książki Słońce świeci wszystkim
Monika Szwaja Wydawnictwo: Sol literatura obyczajowa, romans
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2016-06-02
Data 1. wyd. pol.:
2016-06-02
Język:
polski
ISBN:
9788362405923
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Słońce świeci wszystkim w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Słońce świeci wszystkim

Średnia ocen
6,6 / 10
222 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Słońce świeci wszystkim

avatar
27
8

Na półkach:

Rewelacyjna!

Rewelacyjna!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1027
405

Na półkach:

W książkach pani Moniki przedstawiony świat jest prawdziwy, w którym żyją prawdziwi, zwyczajni ludzie, do złudzenia przypominający naszych przyjaciół i znajomych. To rzadko spotykane i właśnie za to tak kocham panią Monikę. Szkoda, że już nic nie napisze.

W książkach pani Moniki przedstawiony świat jest prawdziwy, w którym żyją prawdziwi, zwyczajni ludzie, do złudzenia przypominający naszych przyjaciół i znajomych. To rzadko spotykane i właśnie za to tak kocham panią Monikę. Szkoda, że już nic nie napisze.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1393
1393

Na półkach: , ,

Opowiadania dość przeciętne, trochę o niczym. Nie przepadam za stylem autorki i ten tytuł tego nie zmienił. Przeczytać można, ale myślę, że nawet osobom, które lubią takie banalne i lekkie historie, te akurat na długo nie zapadną w pamięć.

Opowiadania dość przeciętne, trochę o niczym. Nie przepadam za stylem autorki i ten tytuł tego nie zmienił. Przeczytać można, ale myślę, że nawet osobom, które lubią takie banalne i lekkie historie, te akurat na długo nie zapadną w pamięć.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

477 użytkowników ma tytuł Słońce świeci wszystkim na półkach głównych
  • 321
  • 148
  • 8
91 użytkowników ma tytuł Słońce świeci wszystkim na półkach dodatkowych
  • 62
  • 9
  • 4
  • 4
  • 4
  • 4
  • 4

Inne książki autora

Monika Szwaja
Monika Szwaja
Monika Szwaja (1949-2015),pisarka i dziennikarka telewizyjna. Ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Po studiach była zatrudniona w telewizji, skąd została zwolniona w stanie wojennym. Przez następne osiem lat pracowała jako nauczycielka języka polskiego i historii w Podgórzynie w Karkonoszach (na podstawie doświadczeń z tego okresu powstała powieść "Jestem nudziarą"). W r.1989 wróciła do pracy w telewizji, lecz w r.2002 porzuciła ją na rzecz pisarstwa. Mieszkała w Szczecinie; posiadała własne wydawnictwo «SOL». Zmarła 22 XI 2015, po ciężkiej chorobie. Miała syna Wawrzyńca (ur.1984),dźwiękowca w Radiu Szczecin.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sanatorium pod Zegarem Liliana Fabisińska
Sanatorium pod Zegarem
Liliana Fabisińska
Pierwsze wrażenie bywa mylące. Podobno w zaledwie kilka sekund nasz mózg wstępnie ocenia osobę z którą się spotykamy i klasyfikuje ją na „tak” lub „nie” czyli albo dajemy jej kredyt zaufania albo od początku coś nam w niej nie gra. Tak jest z Niną i Natalią. Wszystko między nimi zgrzyta .Nina – mylący dość skrót od staroświeckiego trochę imienia Antonina – niespełna trzydziestoletnia rzutka bizneswoman , harda baba z jajami , ostra w negocjacjach, zarządzająca sporą rodzinną firmą i zamiatająca siostry trochę pod dywan swoją osobowością -od początku jest uprzedzona wobec Natalii ,damy lat 70+, „starej panny” która w towarzystwie pelargonii pod pachą stanęła w progu pokoiku sanatoryjnego obwieszczając, że ten miesiąc spędzą razem połączone nieszczęsnym losem rekonwalescenta w ciechocińskim sanatorium. Młodszą kierują stereotypy – starsza pani z pewnością będzie ograniczała jej aktywność ( kontrakty same się nie dopną!, telefony nie wykonają a firma bez zarządzającej prezes na pewno padnie) , starsza zaś zastanawia się , na ile może młodszej zaufać i wciągnąć w skomplikowaną operację zniknięcia na dobę z sanatorium o ostrym szpitalnym rygorze by rozwiać wątpliwości w sprawie , która na swoje rozwikłanie czeka już 50 lat a jedyna możliwość potwierdzenia hipotezy trafia się w ciągu najbliższych kilku dni a wręcz godzin. Żeby nie było tak prosto – panie wplątują się przypadkiem w kryminalną historię z morderstwem w tle a wisienką na torcie jest dołączenie do tej ekipy niezwykłej inteligencji psa… i gra w podchody z personelem sanatorium ( wszak ŻADNYCH ZWIERZĄT –naczelnym hasłem polskiej służby zdrowia) rozkręca się na dobre. Wymuszony sojusz pokazuje ,że tylko krowa nie zmienia poglądów, stereotypy należy przełamywać a mariaż wieku i przebojowości , kobieca solidarność i zaufanie przyniesie nieoczekiwane pozytywne relacje i emocje tak bardzo potrzebne każdej z nas… Z tych moich krótkich „żołnierskich” słów wnioskować można, że „Sanatorium” to raczej komedia pomyłek i historia rodem z Joanny Chmielewskiej. Nic bardziej mylnego! Poza wątkiem kryminalnym i dość zabawnym humorem sytuacyjnym Pani Fabisińska daje nam świetne studium socjologiczne społeczności sanatoryjnej, do tego wysublimowana obyczajowa część o życiu i wyborach nie zawsze własnych Natalii, no i łamanie stereotypów – bo ludzie 70+ mogą mieć więcej wigoru , kreatywności i doświadczenia niż byśmy się spodziewali, zagonione panie z biznesu w wirze walki o zlecenia przegapić mogą sprawy istotniejsze a wszystkim na dobre wyjdzie adoptowanie zwierzaka – bo on lepiej niż tabletka koi skołatane nerwy. „Sanatorium pod zegarem” rozpoczyna nową serię wyd. Filia „Jak pies z kotem” – zdecydowanie będę jej sekundować. Drugiej części „Sanatorium” doczekać się nie mogę. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszej lektury na ten piękny , majowy weekend. Sanatoryjny język kwiatów J – majstersztyk. Opowieści o botanice na średniowiecznych polichromiach wciągnęły mnie bardzo , przeszukałam od razu wszelkie informacje o Wita Stwoszu i ołtarzu krakowskim, wkręciłam się w skomplikowaną symbolikę roślin. Wracając więc do pierwszego, często mylnego wrażenia – tutaj zarówno piękna okładka – a okładki wydawnictwa Filia są absolutnie urzekające – jak i zaufanie do nazwiska autorki – wcześniejsze „Śnieżynki” wywołały u mnie bardzo silne emocje( książka , którą każdy szczególnie w naszym kraju przeczytać powinien ) absolutnie mnie nie zawiodły. Nie ma w niej ani jednego zbędnego wątku , w tych blisko 500 stronach nie jest nadmiernie przegadana, nie męczy , nie nuży. Sączysz łyk po łyku jak pyszną herbatkę owocową z miodem i goździkami a ona rozlewa się w ciele i rozgrzewa wszelkie emocje … Tęskniłam za taką książką, polecam gorąco . Zachwyca . Zostawia ten ulotny uśmiech i słońce pod powiekami…
Sal - awatar Sal
ocenił na71 rok temu
Przeznaczeni Katarzyna Grochola
Przeznaczeni
Katarzyna Grochola
Połknięta w 2 wieczory mimo sporej objętości. Zawsze lubiłam Grocholę i jej lekkość w powieściach, do tego mój ogromny podziw do niej zrodziła lektura "Trzepotu skrzydeł". Wydaje się, że autorka znów zaczęła mierzyć się z trudnymi problemami, choć w nieco przyjemniejszy i łatwiejszy w odbiorze sposób, niż we wspomnianym przeze mnie DZIELE. Nowatorski w moim odczuciu i misternie utkany splot wydarzeń wprowadza nas w życie kilku osób, których losy śledzimy dzięki Grocholi z ogromną uwagą. Niepozorny wypadek samochodowy widziany oczami każdej z nich pokazuje jak odmienni jesteśmy, a równocześnie jak podobni. Każdy ma te same potrzeby: miłości, uwagi, sukcesu i szeroko rozumianego szczęścia. Przez desperackie próby ich zaspokojenia często gubimy się i zaczynamy tracić z oczu to, co ważne. Grochola omawia przypadki osób, które w przeszłości zostały skrzywdzone, które mimochodem raniły innych, zapatrzone w swoją karierę, borykające się z chorobą i starością, nałogami. Takie osoby żyją obok nas, a może sami nimi jesteśmy... W pierwszym odruchu po przeczytaniu książki wystawiłam ocenę 4. Denerwowały mnie śmiałe opisy scen erotycznych, które mogłyby pretendować do miana książki z cyklu "50 twarzy" oraz zbyt wiele wątków. Po kilku tygodniach wróciłam tu jednak, by poprawić ocenę. To powieść, nie książka psychologiczna, sensem jest przekazanie nam, że najważniejsze rzeczy dzieją się tuż obok, pod naszym nosem, tylko musimy podnieść wzrok.
Kamila - awatar Kamila
oceniła na627 dni temu
Igraszki z losem Agata Kołakowska
Igraszki z losem
Agata Kołakowska
Patrząc na tak smakowite babeczki, które widnieją na okładce książki "Igraszki z losem" autorstwa Agaty Kołakowskiej nie mogłam postąpić inaczej jak po nią sięgnąć. Czy lektura miała słodki smak? Leszek jest czterdziestoletnim kawalerem. Uczuciowa stagnacja, która trwa już dość długo, stała się dla niego nielada problemem. Chciałby coś w tej kwestii zmienić, ale jest pewien, że żadna kobieta nie zechce takiego zwykłego faceta jak on. Na co dzień pracuje w małym sklepiku z pieczywem i wyrobami cukierniczymi, który cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Wieczory spędza samotnie w małym mieszkaniu, nie posiada sportowego auta w garażu. Zwyczajnie nie ma czym zaimponować. Ciepło oraz wrażliwość jaką emanuje Leszek dostrzegają trzy znajome kobiety, dla których stał się najlepszym powiernikiem osobistych trosk. Doskonale wiedzą, że zostaną wysłuchane o każdej porze. Pewnego dnia spotyka na swojej drodze... cygankę. Tego co usłyszał z jej ust nie brał na poważnie, ale z czasem zaczął odczuwać dziwny niepokój... "Igraszki losu" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Agaty Kołakowskiej. Szata graficzna przyciąga, ale dla mnie najważniejszy jest opis fabuły, który mocno mnie zaintrygował. Mimo tego, że książka nie jest wydawniczą nowością zawiera w sobie ostatnio modny w literaturze obyczajowej element zaczerpnięty z fantastyki. W tym przypadku mowa o tajemnej mocy dzięki, której życie innych osób poprawia się na lepsze jeśli o nich dobrze pomyślimy. Sposób w jaki autorka przedstawiła ten wątek dodał całej tej historii takiego fajnego smaczku. Nie jest nachalny, ani przesadzony. Miałam obawy, że może być przytłaczający, ale nic takiego się nie dzieje. Jeśli chodzi o bohaterów to mamy tutaj same ciekawe osobowości z głównym bohaterem na czele. Mam nadzieję, że w przyszłości będę częściej trafiać na powieści, w których mężczyzna będzie grał przysłowiowe pierwsze skrzypce. Leszek to normalny facet, i właśnie tą normalność traktuje jak swoją największą wadę. Sam uważa siebie za życiowego niedorajdę i nieudacznika. Ta niska samoocena niszczy go wewnętrznie. Ma problem z docenieniem samego siebie, kim tak naprawdę jest, bo właśnie to powinno być najważniejsze dla drugiej osoby. Nie jakieś tam dobra materialne. Chwilami drażniło mnie to jego użalanie, bo z drugiej strony ileż można. Z niecierpliwością czekałam na moment, aż w końcu zdobędzie się na odwagę i zawalczy o siebie, a nie o innych. Ada ma 30 lat i jest sama. Po cichu marzy o pięknej miłości niczym z komedii romantycznych. Najbliżsi wywierają na nią presję, a ona żeby ich uszczęśliwić decyduje się na desperacki krok. Zamiast wsparcia od rodziny musiała wysłuchiwać drażliwych uwag na swój temat. Tak po ludzku było mi żal tej dziewczyny. Mirella jest jej przeciwieństwem. Ma wszystko: dobrą pracę, piękny dom, urocze dzieci i ukochanego męża u boku. Po prostu bajka, ale jak jest naprawdę wie tylko ona. Irena jest najstarszą z kobiet. Razem z Ryszardem tworzy małżeństwo z długoletnim stażem, w którym miłości niestety już dawno nie ma. Gdy niespodziewanie uśmiechnął się do niej los ma nadzieję, że w końcu zazna prawdziwego szczęścia. Niestety ta radość nie trwała zbyt długo... Trzy bohaterki, trzy zupełnie inne historie. Wszystkie szalenie interesujące, i bardzo prawdziwe. My kobiety możemy się z nimi szybko utożsamić ze względu na problemy, z którymi przyszło im się zmierzyć. Książkę można podzielić na dwie części. Osobiście ta druga, która toczy się pół roku później bardziej przypadła mi do gustu. Zdecydowanie więcej się w niej dzieje i akcja nabrała tempa za sprawą biegu wydarzeń. Całość czyta się lekko i przyjemnie. W dużej mierze przyczynił się do tego prosty język i styl. Jest to historia, która zmusza do refleksji i zastanowienia się nad własnym życiem. Autorka pokazuje nam co tak naprawdę powinno być dla nas ważne. Okazuje się, że miły gest, dobre słowo, zwykły kawałek ciasta może zdziałać cuda. Przy okazji pomagając innym nie zapominajmy o sobie, bo całego świata niestety nie damy rady zbawić. Polecam wam serdecznie tę książkę, bo swoją treścią zasługuje na uwagę. "Igraszki z losem" to mądra i w inteligentny sposób napisana powieść, która pokrzepi i da nadzieję na lepsze jutro.
Polka_z_ksiazka - awatar Polka_z_ksiazka
oceniła na71 rok temu

Cytaty z książki Słońce świeci wszystkim

Więcej
Monika Szwaja Słońce świeci wszystkim Zobacz więcej
Więcej