Deadpool. Wojna Wade'a Wilsona

136 str. 2 godz. 16 min.
- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Cykl:
- Wielka Kolekcja Komiksów Marvela (tom 86)
- Seria:
- Wielka Kolekcja Komiksów Marvela
- Tytuł oryginału:
- Dedpool: Wade'a Wilson War
- Data wydania:
- 2016-03-09
- Data 1. wyd. pol.:
- 2016-03-09
- Liczba stron:
- 136
- Czas czytania
- 2 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788328203273
- Tłumacz:
- Sebastian Smolarek
Kiedy Deadpool otrzymuje nakaz stawienia się przed komisją senacką, aby złożyć wyjaśnienia w sprawie masakry, do jakiej doszło w meksykańskim miasteczu, chętnie wypełnia obywatelski obowiązek! Wyruszmy razem z gadatliwym najemnikiem w przeszłość i odkryjmy tejemnicę jego pochodzenia. Czy historia, którą poznamy, będzie prawdziwa? A może uszłyszymy tylko urojenia głowengo bohatera? Ale szczerze mówiąc, kogo to obchodzi? Bo na pewno nie Deadpoola!
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Deadpool. Wojna Wade'a Wilsona w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Deadpool. Wojna Wade'a Wilsona
Poznaj innych czytelników
156 użytkowników ma tytuł Deadpool. Wojna Wade'a Wilsona na półkach głównych- Przeczytane 105
- Chcę przeczytać 51
- Posiadam 44
- Komiksy 26
- Wielka Kolekcja Komiksów Marvela 10
- Komiks 9
- Marvel 4
- WKKM 4
- 2016 3
- Przeczytane 2016 2




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Deadpool. Wojna Wade'a Wilsona
Dobry rozrywkowy komiks, który bywa całkiem zabawny.
Dobry rozrywkowy komiks, który bywa całkiem zabawny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam postać Deadpoola. Niestety sam bohater komiksu nie zrobi. Potrzebny jest jeszcze ciekawy scenariusz,jakaś intryga, drugi i trzeci plan, dialogi no i wiecie... cała ta reszta.
Dlaczego o tym piszę? Są niestety ku temu powody... Pierwsza historia ukazuje nam Deadpoola przed komisją Senacką. Opowiada o tajnym rządowym projekcie, w którym brał udział. Wkrótce fikcja zaczyna mieszać się z rzeczywistością. Czytelnik zostaje wpuszczony w chory umysł bohatera. Nie wiadomo co dzieję się naprawdę, a co jedynie w nim. Początkowo może to bawić. Na dłuższą metę ten zabieg przynosi rozczarowanie. Wygląda jak kalka i tani dowcip z setek filmów, gdzie "wszystko okazuje dziać się w głowie głównego bohatera". Kolejne zwroty akcji raczej męczą. Humoru jest mało. Kiedy się pojawia czasem trafia, ale przeważnie to dość wysilone i nazbyt czytelne popkulturowe nawiązania. Wcale nie wydaję się to tutaj celowym zabiegiem. Tym razem Deadpool nie naśmiewa się sam z siebie jak bardzo jest niezabawny. Bawi raczej tylko przesadna brutalność i dość absurdalne zakończenie. W historyjce warty uwagi jest drugi plan. Postacie sa barwne z ciekawymi charakterami. Ogólnie jest brutalnie, przewrotnie, zabawnie tylko chwilami, a fabuła niestety praktycznie nie istnieje.
Również druga opowieść o filmowej ekranizacji przygód Deadpoola - rozczarowuje. Kolejna wersja genezy jest nawet ciekawa. Gorzej ma się powiązany z nią wątek filmu, który kolejny raz oferuje nam zbyt oczywistą i niezbyt śmieszą satyrę na Hollywood.
Czy warto sięgnąć po akurat tego Deadpool?. Komiks choć rozrywkowo się sprawdza i czyta się go całkiem nieźle, rozczarowuje pod innymi względami. Fatalnie nie jest, ale może lepiej poszukać innych przygód czerwonego najemnika...
Uwielbiam postać Deadpoola. Niestety sam bohater komiksu nie zrobi. Potrzebny jest jeszcze ciekawy scenariusz,jakaś intryga, drugi i trzeci plan, dialogi no i wiecie... cała ta reszta.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlaczego o tym piszę? Są niestety ku temu powody... Pierwsza historia ukazuje nam Deadpoola przed komisją Senacką. Opowiada o tajnym rządowym projekcie, w którym brał udział. Wkrótce fikcja...
Kolejny raz poświęciłem czas na komiksowe przygody Deadpoola i niestety ponownie jestem niezadowolony z lektury. Pierwsza część, w której Deadpool opowiada przed Senatorem o Weapon X i jednej z misji, którą odbyli jest zwyczajnie nudna. Typowa sieka z kiepskimi żartami. Jedyne, czym byłem naprawdę zainteresowany to próba rozgryzienia na ile ta historia jest prawdziwa, a na ile jest to wymysł chorego umysłu Deadpoola. Część z kręceniem filmu na podstawie życiorysu Deadpoola w moim odczuciu wydała się bardziej wciągająca i intrygująca - zwłaszcza wątek z ojcem Wade'a. Rysunki są niezwykle nijakie, bardzo szybko się o nich zapomina.
Kolejny raz poświęciłem czas na komiksowe przygody Deadpoola i niestety ponownie jestem niezadowolony z lektury. Pierwsza część, w której Deadpool opowiada przed Senatorem o Weapon X i jednej z misji, którą odbyli jest zwyczajnie nudna. Typowa sieka z kiepskimi żartami. Jedyne, czym byłem naprawdę zainteresowany to próba rozgryzienia na ile ta historia jest prawdziwa, a na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwie historie usiłujące na nowo opowiedzieć początki Deadpoola. W pierwszej z nich, tytułowej czterozeszytowej miniserii, główny bohater staje przed komisja senacką, gdzie przedstawia kulisy projektu Weapon X. Komiks wydaje się osadzony poza głównym uniwersum Marvela i usiłuje przedstawić bardziej realistyczną wersję świata. Poza tym wykorzystuje też koncepcję niewiarygodnego narratora. Niestety sama historia jest mało wciągająca – poza Deadpoolem i Domino nie poznajemy żadnych cech charakteru postaci z drużyny, niemalże zerowe relacje między bohaterami, a retrospekcja w pewnym momencie zaczyna się robić nużąca, bo jak przejmować się postaciami o których nic nie wiadomo? Historię ratują głównie wygłupy Deadpoola przed komisją senacką, a także czwarty zeszyt, który pokazuje czym mogła być ta miniseria – smutną refleksją, że superbohaterowie (a właściwie w tym przypadku antybohaterowie) w rzeczywistym świecie nie mają racji bytu i pozostają jedynie marzeniem szaleńca. Rysunki nie przypadły mi do gustu – w scenach akcji kobiety wyglądają jak pacynki, przez pewien czas myślałem że Bullseye ma być drewnianym pajacykiem, a senator Bernie to w ogóle karykatura. Muszę jednak przyznać, że rysownik świetnie pokazał twarz Deadpoola pod maską – jest naprawdę szokująca. Z kolei druga opowieść to pojedynczy zeszyt „X-men Origins –Deadpool”, najwyraźniej już dziejący się w głównym uniwersum, gdzie Deadpool zajmuje się ekranizacją swoich przygód i przy okazji opowiada parę faktów ze swojego życia. Poza scenami z ojcem niestety nie jest ciekawy – głównie powtórka z rozrywki i nieudana parodia filmów w stylu Michaela Baya. Rysunkowo też nie rzuca na kolana. Cały album jest średni, żeby nie powiedzieć słaby. Deadpool to bardzo ciekawa postać, która ma na swoim koncie dużo o wiele lepszych historii i szkoda, że w Kolekcji znalazł się taki, a nie inny tytuł. Lepiej zainwestować swój czas i pieniądze w również dostępny po polsku tom „Martwi prezydenci”.
Dwie historie usiłujące na nowo opowiedzieć początki Deadpoola. W pierwszej z nich, tytułowej czterozeszytowej miniserii, główny bohater staje przed komisja senacką, gdzie przedstawia kulisy projektu Weapon X. Komiks wydaje się osadzony poza głównym uniwersum Marvela i usiłuje przedstawić bardziej realistyczną wersję świata. Poza tym wykorzystuje też koncepcję...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie lepsza pozycja od "Prezydentów" Egmontu i na pewno bardziej interesujący wstęp do przygody z Wadem w polskim wydaniu. Tamten komiks jest tak żenujący, że nie byłem w stanie po nim pojąć fenomenu tej postaci. W tym przypadku jest zupełnie inaczej, wszystko się zgadza - scenariusz na odpowiednim poziomie, a rysunki po prostu "miodzio", zwłaszcza w pierwszej opowiastce. Niby nic wybitnego, ale rozrywka doskonała.
Zdecydowanie lepsza pozycja od "Prezydentów" Egmontu i na pewno bardziej interesujący wstęp do przygody z Wadem w polskim wydaniu. Tamten komiks jest tak żenujący, że nie byłem w stanie po nim pojąć fenomenu tej postaci. W tym przypadku jest zupełnie inaczej, wszystko się zgadza - scenariusz na odpowiednim poziomie, a rysunki po prostu "miodzio", zwłaszcza w pierwszej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttp://superbook.blog.pl/?p=2916&preview=true&hash=16b3c7617aecfe724b3d7cdc88739d57&t=56f6f7d87281101d8b4
Od kiedy Deadpool stał się bardziej znany wśród gawiedzi bez przerwy mówi się o przełamywaniu czwartej ściany. Wszędzie mówi się jaka to z Pyskatego Najemnika jest nadzwyczajna i wyróżniająca się na tle kumpli po fachu postać ( ba ! sam tak pisałem przy okazji recenzji „Martwych Prezydentów” ). Ale czy obracanie 4 ściany w perzynę to tylko gadanina w stronę czytelnika/ widza ? Czy może coś więcej ?
Tom podzielony jest na dwie historie. Tytułowa cofa mówi o rozprawie z udziałem senatorów w jakiej uczestniczy Deadpool w związku z pewną masakrą w Meksyku. Druga, „Filmowe wydarzenie”, o ekranizacji przygód Wilsona. Zadziwiająco zbliżonej do tej niedawnej.
Sala sądowa to miejsce w którym nawet najbardziej zatwardziali przestępcy czasem kładą po sobie uszy i udają niewiniątka. Sąd ma majestat. Nieważne czy to w demokracji, monarchii czy, tym bardziej, w totalitaryźmie. Sąd ma władzę. Ale kiedy jest się Deadpool’ em ma się sąd w głębokim poważaniu. Gagi i prześmiewcze przedstawienie swego punktu widzenia w „Wojnie Wade’a Wilsona” jest do bólu absurdalne. Sam zainteresowany kreuje się na herosa godnego stać u boku samego Kapitana Ameryki. Ludzie którzy dotarli natomiast do akt Wilsona mają diametralnie inne zdanie na temat przeszłości najemnika i pochodzenia jego zdolności. Lecz rozdwojone retrospekcje z udziałem Bullseye’ a, Silver Sabre i Domino to nie najmocniejsza strona tej historii. Wracając do motywu przełamywania 4 ściany. Swierczynski pokazał naprawdę co to znaczy. Jego Deadpool nie tylko zwracał się bezpośrednio do odbiorcy, był świadom swej fikcyjności, ale podważał samą swoją tożsamość. Wciągał czytelnik w grę w której to on ma zadecydować która wersja jest prawdziwa. A może obie to jedne wielkie kłamstwo ?
Opowieść o zekranizowaniu przygód Pyskatego Najemnika jest wręcz proroctwem. Wszystkie bolączki filmu są tu nieco przerysowane, ale nie mogłem pozbyć się wrażenia, że autor miał jakiś przebłyski przyszłości. Podobnie jak w filmie tak tutaj ekranowy Deadpool jest postacią komediową nie zaś, jak często sam siebie postrzega, dość dramatyczną. Jego miłość do Vanessy czy eksperyment który przez który Wilson mógłby konkurować z Oldmanem w „Milczeniu Owiec” były zupełnie spłycone w porównaniu z emocjami najemnika wiążącymi się z tymi wydarzeniami. Do tego dzieciństwo Wilsona w które w połączeniu z zakończeniem komiksu łapie za serducho. Coś co świadczy, że Deadpool to postać bardzo, bardzo poważna.
Rysowników, jak i historii, było dwóch. Pearson w swojej lekkiej i luźnej kresce przedstawił rozprawę sądową w sposób w którym od początku czuć było atmosferę lekkiej parodii w jaką zamienił poważną rozprawę Wilson. Leandro Fernandez odpowiada zaś za drugą opowieść, ale rysunki są w niej ledwie tłem. Rysownicy nie są partaczami, ale daleko im do moich zachwytów. Dobrzy rzemieślnicy i tyle.
Podsumowanie: Pozycja znacznie lepsza od „Martwych Prezydentów” ( nie znaczy to, że komiks z Egmontu jest zły oczywiście ) i filmu. Nie wyobrażam sobie lepszej pozycji z Deadpool’ em w WKKM. Możliwe zresztą, że jedynej. No chyba, że Hachette przedłuży kolekcję jak zrobiła to w przypadku „Thorgala”. Sam komiks ma w sobie potężną dawkę mądrego humoru. Deadpool jest postacią komiczną, ale poprzez całe to pajacowanie przesyła treści których próżno szukać wśród „poważnych” postaci obu wielkich uniwersów komiksowych.
http://superbook.blog.pl/?p=2916&preview=true&hash=16b3c7617aecfe724b3d7cdc88739d57&t=56f6f7d87281101d8b4
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd kiedy Deadpool stał się bardziej znany wśród gawiedzi bez przerwy mówi się o przełamywaniu czwartej ściany. Wszędzie mówi się jaka to z Pyskatego Najemnika jest nadzwyczajna i wyróżniająca się na tle kumpli po fachu postać ( ba ! sam tak pisałem przy okazji recenzji...
Komiks poprawny w warstwie graficznej i scenariuszowej - a to nie zawsze się zdarza w obecnych czasach. Jeśli niniejszy tom to ma być esencją Deadpoola i komiksu w jego stylu, to raczej mi się nie podoba. Ot - kilka dowcipów o przyrodzeniu, kilka nawiązań do współczesnej popkultury, narracja prowadzona przez postać świadomą swojej sytuacji. Interesująco natomiast wypada natomiast kwestia subiektywności i "prawdziwości" relacjonowanych przez postacie wydarzeń fabularnych. Zdecydowanie śmieszniejszy (#mniesmieszy) jest Punisher Ennisa. Dużo ciekawiej (i ładniej!) komiksowo-superbohaterskie konwencje wyśmiewało "Spider-Verse".
Komiks poprawny w warstwie graficznej i scenariuszowej - a to nie zawsze się zdarza w obecnych czasach. Jeśli niniejszy tom to ma być esencją Deadpoola i komiksu w jego stylu, to raczej mi się nie podoba. Ot - kilka dowcipów o przyrodzeniu, kilka nawiązań do współczesnej popkultury, narracja prowadzona przez postać świadomą swojej sytuacji. Interesująco natomiast wypada...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEch... sam nie wiem, po co ja sięgałem po komiks z Deadpoolem, skoro tej postaci kompletnie nie trawię... może chciałem dać ostatnią szansę, spróbować zrozumieć o co ten cały szum. No cóż, dalej nie rozumiem. Marne to i cienkie jak nie wiem co. Humor z gimnazjum, tragicznie żałosne próby nawiązania do popkultury, kiepska fabuła... no nic tu praktycznie dobrego nie ma poza rysunkami. Ten tom ratuje tylko finałowa historyjka, momentami zaskakująco poważna, raz czy dwa nawet wywołująca cień uśmiechu. No ale i tak tragedia że hej, kompletnie niezrozumiały dla mnie fenomen ten Deadpool. Co z tego, że krew się leje, kiedy to po prostu słabe jest. To ja już wolę Lobo poczytać czy nawet nową Harley Quinn jak będę chciał się przy komiksie pośmiać. Jak na razie najgorszy tom WKKM.
Ech... sam nie wiem, po co ja sięgałem po komiks z Deadpoolem, skoro tej postaci kompletnie nie trawię... może chciałem dać ostatnią szansę, spróbować zrozumieć o co ten cały szum. No cóż, dalej nie rozumiem. Marne to i cienkie jak nie wiem co. Humor z gimnazjum, tragicznie żałosne próby nawiązania do popkultury, kiepska fabuła... no nic tu praktycznie dobrego nie ma poza...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to