Zeszyty 1957-1972

Okładka książki Zeszyty 1957-1972 autorstwa Emil Cioran
Okładka książki Zeszyty 1957-1972 autorstwa Emil Cioran
Emil Cioran Wydawnictwo: Aletheia filozofia, etyka
988 str. 16 godz. 28 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Cahiers 1957-1972
Data wydania:
2016-03-11
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
988
Czas czytania
16 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362858910
Tłumacz:
Ireneusz Kania
Zeszytów pierwotnie miało nie być. A mówią one o tym, że i autora z powodzeniem mogłoby nie być. Odnalezione po śmierci Emila Ciorana (1911–1995) ręcznie zapisane zeszyty zawierały adnotację „zniszczyć”. Nie były przeznaczone do druku, ukazały się więc wbrew woli autora, za to w interesie światowej kultury intelektualnej. Jest to rodzaj dziennika, ale rejestrujący wydarzenia na równi z myślami do ewentualnego użycia w nowej książce. Myśli te, nawet jeśli ogólne, przylegają ściśle do czegoś szczególnego: do życia ich autora. Wspólnym mianownikiem jest prosta konstatacja: urodziłem się i od tej chwili umieram. Życia wiecznego nie ma, życie doczesne jest pełne udręk, więc po co w ogóle to „ciągnąć”? Po co w ogóle było się rodzić? A jednak „ciągnie się jakoś”. Ten zwrot przewijający się przez zapiski Ciorana wyraża cały ich dramat i całe napięcie. Dlaczego, po co trzymam się życia wbrew wszelkiej logice? Dlaczego tak je kocham? Oto sedno zeszytów zapełnianych co dnia przez autora dręczonego myślą o zbędności własnych narodzin. Myślą starą jak cała ludzka myśl i nową jak każde nowe ludzkie świadome istnienie. Wokół tej podstawowej kwestii obudowały się w Zeszytach drugorzędne tematy, dla czytelnika, nawet po półwieczu, nadal jednak interesujące. Zapiski nieprzeznaczone do druku pozwalają podglądać autora w jego codziennym myśleniu o świecie i ludziach, poznać jego opinie o ówczesnym życiu elit intelektualnych, w którym Cioran mimo całej swojej mizantropii uczestniczył: Ionesco, Marcel, Beckett, Eliade, literacki Paryż lat 60. XX wieku… Możliwe, że ten tom okaże się akurat najtrwalszym, bo najbardziej szczerym i niepowtarzalnym, choć niezamierzonym dziełem Ciorana.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zeszyty 1957-1972 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zeszyty 1957-1972



668 275

Oceny książki Zeszyty 1957-1972

Średnia ocen
9,0 / 10
111 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Zeszyty 1957-1972

avatar
189
12

Na półkach:

„Zeszyty” Emila Ciorana są znakomitym sposobem, by przekonać się, że rozumowanie świadomie pełne sprzeczności może być niezwykle trafne i prawdziwe.

Pesymizm jego myśli może przytłaczać, ale przynosi też wielki spokój i poczucie wyzwolenia. W moim odczuciu trudno o bardziej adekwatny sposób uprawiania filozofii, biorąc pod uwagę bolesną prawdę o naszej ludzkiej kondycji, z którą mierzymy się u początku XXI wieku.

Tyle na temat treści zawartych w tym dziele. Co do samego sposobu wydania mam niestety istotne zastrzeżenia.


Przede wszystkim chodzi o objętość i ciężar książki. Wielka szkoda, że tom jest tak nieporęczny, bo ze względu na przyjętą przez Ciorana formę literacką — aforyzmy, krótkie opisy sytuacyjne, refleksje — „Zeszyty” świetnie nadawałyby się do czytania w przygodnych miejscach, gdy mamy niewiele czasu: w podróży, w poczekalni czy w kawiarni. Scalenie trzydziestu czterech zeszytów w jeden wolumin, to dosłownie grube nieporozumienie.

Miłym dodatkiem edytorskim jest natomiast zamieszczony na końcu „spis osób”, do których Cioran się odnosi, wraz ze wskazaniem numerów stron. I tutaj jednak pozostaje pewien niedosyt — aż prosi się o analogiczny „spis zagadnień” podejmowanych przez autora, tym bardziej że do niektórych tematów, takich jak Bóg, śmierć, pustka czy bezsenność, powraca on wielokrotnie.

Ostatnim moim rozczarowaniem jest niemal całkowita nieobecność na kartach tych zeszytów życiowej partnerki Ciorana, Simone Boué. Poza krótkim słowem wstępnym jej autorstwa, wzmianki o niej pojawiają się tylko w kilku miejscach i są na tyle marginalne, że nie wnoszą praktycznie żadnej wiedzy o charakterze ich relacji.

Mimo tych edytorsko-wydawniczych niedociągnięć "Zeszyty" pozostają w moim odczuciu dziełem absolutnie wyjątkowym. Najcenniejsza jest dla mnie ich intelektualna uczciwość, bezpośredni sposób zapisu myśli i momentami bezwzględna szczerość.

„Zeszyty” Emila Ciorana są znakomitym sposobem, by przekonać się, że rozumowanie świadomie pełne sprzeczności może być niezwykle trafne i prawdziwe.

Pesymizm jego myśli może przytłaczać, ale przynosi też wielki spokój i poczucie wyzwolenia. W moim odczuciu trudno o bardziej adekwatny sposób uprawiania filozofii, biorąc pod uwagę bolesną prawdę o naszej ludzkiej kondycji, z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
51
51

Na półkach:

cioran - wieczorne burczenie w brzuchu klasy średniej

cioran - wieczorne burczenie w brzuchu klasy średniej

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
71
52

Na półkach:

Zamierzam do końca życia codziennie czytać stronę dzienników Ciorana. Kończą się zeszyty, zaczynam od nowa; tak znowu wiele obrotów nie będzie. Idealna przyprawa do każdego poranka, by nie oszaleć z radości, że się jest

Zamierzam do końca życia codziennie czytać stronę dzienników Ciorana. Kończą się zeszyty, zaczynam od nowa; tak znowu wiele obrotów nie będzie. Idealna przyprawa do każdego poranka, by nie oszaleć z radości, że się jest

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

994 użytkowników ma tytuł Zeszyty 1957-1972 na półkach głównych
  • 788
  • 159
  • 47
137 użytkowników ma tytuł Zeszyty 1957-1972 na półkach dodatkowych
  • 71
  • 20
  • 19
  • 15
  • 7
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Zeszyty 1957-1972

Inne książki autora

Emil Cioran
Emil Cioran
Rumuński filozof, teoretyk nihilizmu i eseista piszący przede wszystkim w języku francuskim. Mówił o sobie: „Nie mam narodowości. To wygodny status dla intelektualisty.” Pisma Ciorana, wnikliwe i dogłębnie przeżyte, przesiąknięte są pesymizmem, z którego, paradoksalnie, można czerpać siłę. Ból, cierpienie, bezsens istnienia i balansowanie na krawędzi między życiem i samobójstwem – a jednak życie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Zeszyty 1957-1972 przeczytali również

Z genealogii moralności Friedrich Nietzsche
Z genealogii moralności
Friedrich Nietzsche
trzy rozprawy przewartościowujące (prawie) wszystkie wartości: - "dobro" i "zło" źródłami moralności są: . moralność panów (arystokratyczna, afirmująca siebie),. moralność niewolników (resentyment, odwrócenie wartości),„dobry” pierwotnie znaczył: silny, szlachetny, twórczy a „zły” to niski, pospolity, bierny... chrześcijaństwo natomiast to triumf moralności niewolników... - "winę", "złe sumienie" pojęcia winy i odpowiedzialności wywodzą się z relacji wierzyciel-dłużnik, „złe sumienie” to instynkty agresji odwrócone do wewnątrz, gdy człowiek nie może ich wyładować na zewnątrz, zaś moralność ascetyczna to po prostu tresura człowieka przeciwko sobie... - "ascezę" i jej "ideały" ideał ascetyczny reprezentuje kapłan, moralista, uczony i są to narzędzia panowania nad słabszymi, tak więc ascetyzm nie jest „duchowością”, lecz techniką panowania... filozof przyszłości ma przekroczyć ascetyczne wartości i stworzyć nowe... *** " W ten sposób odrzuca filozof małżeństwo, wraz z tem, coby do niego nakłonić mogło, małżeństwo jako przeszkodę i fatalne zrządzenie na jego drodze do optimum. Któryż wielki filozof był dotąd żonatym? Heraklit, Platon, Kartezyusz , Spinoza, Leibnitz, Kant, Schopenhauer - nie byli nimi. Co więcej, nie można ich sobie nawet jako żonatych wyobrazić . Żonaty filozof należy d o komedyi , to moje twierdzenie. A ów wyjątek Sokrates - złośliwy Sokrates ożenił się, zda się, ironice, jedynie by tego właśnie twierdzenia dowieść." "Filozofa poznaje się po tem, że schodzi z drogi trzem błyszczącym i głośnym rzeczom: sławie, książętom i kobietom; przez co jeszcze nie powiedziano, że one do niego nie przychodzą." "Posłuchajcie tylko dźwięku ducha, gdy mówi: każdy duch ma swój dźwięk, kocha swój dźwięk Ten tam na przykład to z pewnością agitator, to znaczy pusta głowa, pusty garnek." “Dość mało w końcu żądają ci filozofowie. Ich hasłem jest »kto posiada, jest posiadany«.” *** Francuski filozof Gilles Deleuze uznał Genealogię moralności za „najbardziej systematyczną książkę Nietzschego”1 - osąd tym bardziej pochlebny, gdy się zważy, iż została napisana zaledwie w dwadzieścia dni (od 10 do 30 lipca 1887). Dzieło powstało - zdaniem samego twórcy - jako odpowiedź na pracę przyjaciela Nietzschego, Paula Rée, Der Ursprung der moralischen Empfindungen (O pocho dzeniu uczuć moralnych),wydaną w 1877 r. W przeciwieństwie do poprzedniego, pokrewnego tematycznie Jenseits von Gut und Böse (Poza dobrem i złem),nie stanowi ono zbioru tak ulubionych przez Nietzschego form aforystycznych, niewiele tu również poezji. Genealogia moralności, w której autor podejmuje próbę wydobycia na jaw „prawd bardzo niemiłych”, składa się z trzech rozpraw powiązanych tematycznie, a jej zasadnicza wartość polega w głównej mierze na symetrii, formie oraz doskonałej syntezie Nietzscheańskiej myśli, stanowiącej najbardziej udany przykład krytyki od czasów Kanta. Rozprawa pierwsza traktuje o „psychologii chrześcijaństwa”, jego narodzinach z ducha ressentiment, o moralności stadnej zbuntowanych niewolników, o mentalności człowieka podłego, której uprzednio Nietzsche poświęcił sporo miejsca w Jenseits von Gut und Böse. Rozprawa druga przedstawia psychologię sumienia, o którym Nietzsche powiada nam, iż nie jest bynajmniej żadnym „głosem Boga w człowieku”4, lecz jedynie instynktem okrucieństwa skierowanym wstecz, instynktem, który nie może wyładowywać się na zewnątrz. Rozprawa trzecia traktuje o kapłanie i jego ideale ascetycznym, ideale chrześcijańskim, leżącym u podłoża europejskiej kultury i cywilizacji. https://dn790008.ca.archive.org/0/items/AdamGajlewiczZGenealogiiMoralnosciFryderykNietzschePolishTranslation/Adam%20Gajlewicz%20Z%20genealogii%20moralnosci%20Fryderyk%20Nietzsche%20%28Polish%20Translation%29.pdf
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na81 miesiąc temu
O wolności ludzkiej woli Arthur Schopenhauer
O wolności ludzkiej woli
Arthur Schopenhauer
🖤🧠 Wolność? Schopenhauer nie pyta, czy ruszyłeś ręką — tylko czy mogłeś chcieć inaczej 🧠🖤 ⭐ Moja ocena: 8/10 — lektura trudna, chwilami ciężka do przyswojenia, ale właśnie dlatego budzi szacunek. Nie czytałem tego z łatwością, raczej z wysiłkiem i próbą wyłapywania tego, co w jego myśleniu nadal żyje, a co już dziś trzeszczy. I to było bardzo ciekawe zderzenie. 📜 To nie jest luźny esej — tylko rozprawa napisana do konkretnego pytania 📜
 Ta książka powstała jako rozprawa konkursowa napisana dla Królewskiej Norweskiej Akademii, która postawiła pytanie: czy wolność ludzkiej woli da się udowodnić na podstawie samowiedzy. Schopenhauer od razu ustawia więc pole walki bardzo precyzyjnie. Nie pisze ogólnie „o wolności”, tylko bierze pod nóż dokładnie to jedno zagadnienie. Sam zresztą zaznacza, że ta rozprawa jest też uzupełnieniem tez ze Świata jako woli i przedstawienia, tylko podanych tu bardziej analitycznie, krok po kroku. 🪤 Najpierw porządkuje pojęcia, potem zaciska pętlę 🪤
 To, co mocne, to konstrukcja. Schopenhauer zaczyna od rozróżnienia wolności fizycznej, intelektualnej i moralnej, żeby od razu odsiać chaos pojęć. Potem przechodzi do samowiedzy i pokazuje, że to, iż czuję się sprawcą czynu, wcale jeszcze nie dowodzi wolności woli. Dalej wchodzą jego główne osie: motyw, charakter i konieczność. Człowiek chce pod wpływem motywów, ale odpowiada na nie zgodnie ze swoim charakterem — i właśnie dlatego, według Schopenhauera, nie ma tu miejsca na pełną dowolność. 🎯 Sedno jest mocne i do dziś kłujące 🎯
 Najważniejsze pytanie tej książki nie brzmi: „czy mogłem zrobić inaczej?”, tylko: „czy mogłem chcieć inaczej?”. I tu Schopenhauer jest naprawdę bezlitosny. Uważa, że nasze codzienne poczucie wolności jest powierzchowne, bo widzimy czyn, ale nie widzimy całego zaplecza, z którego on wyrasta. To właśnie robi największe wrażenie: on nie tyle polemizuje z potocznym myśleniem, ile po prostu wybija mu grunt spod nóg. 🧩 Najbardziej trzeszczy dziś jego myślenie o charakterze 🧩 Tam, gdzie mam największy opór, to jego przekonanie, że charakter człowieka jest czymś zasadniczo stałym i że w zetknięciu z motywami ujawnia się z koniecznością, a nie dowolnie. W tym miejscu najmocniej czuć, jak bardzo zmieniło się nasze dzisiejsze myślenie o osobowości, psychologii i wpływie środowiska. Ale nawet jeśli nie kupuję tego w całości, to nadal szanuję siłę jego rozumowania. To nie jest myślenie miękkie ani wygodne. ⚔️ Schopenhauer nie chce pocieszać — chce odebrać złudzenie ⚔️
 I może właśnie dlatego ta książka nadal działa. Nie dlatego, że wszystko w niej brzmi dziś równie przekonująco, ale dlatego, że zmusza do porównywania: co zostało, co się zestarzało, a co wciąż trafia. To nie jest lektura „przyjemna”. To jest lektura, która każe się zatrzymać i sprawdzić, czy to, co nazywamy wolnością, nie jest przypadkiem tylko dobrze brzmiącym przyzwyczajeniem. 🖋️ Domknięcie 🖋️
 Bardzo wartościowa rzecz. Niełatwa, nieraz szorstka, ale intelektualnie uczciwa i mocna. Czytałem ją z wysiłkiem, ale też z dużym szacunkiem. Bo nawet tam, gdzie Schopenhauer mnie nie przekonuje, nadal zmusza do myślenia — a to już jest dużo.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na826 dni temu
Bycie i czas Martin Heidegger
Bycie i czas
Martin Heidegger
„Bycie i czas” (Sein und Zeit, 1927) to dzieło, w którym Martin Heidegger dokonuje radykalnego przewartościowania całej tradycji filozoficznej Zachodu. Jego główna teza brzmi: filozofia od czasów starożytnych pytała o byty, ale zapomniała o samym sensie bycia. Heidegger chce przywrócić to pytanie, które uważa za najbardziej fundamentalne i zarazem najbardziej zaniedbane. Aby to zrobić, nie zaczyna od abstrakcyjnej ontologii, lecz od analizy bytu, który sam pyta o bycie — Dasein, czyli „jestestwa”. Dasein nie jest „człowiekiem” w sensie biologicznym czy psychologicznym, lecz strukturą egzystencjalną: sposobem, w jaki istnienie staje się dla siebie problemem. Heidegger pokazuje, że Dasein istnieje zawsze jako bycie‑w‑świecie — nie jako obserwator naprzeciw rzeczy, lecz jako istota zanurzona w praktykach, relacjach, narzędziach, troskach i możliwościach. Świat nie jest zbiorem obiektów, lecz siecią znaczeń, w której człowiek jest od początku osadzony. Kluczowym odkryciem Heideggera jest to, że egzystencja ma strukturę czasową. Dasein nie jest „tu i teraz”, lecz jednością trzech wymiarów: przeszłości (rzucenie — fakt, że znajdujemy się w świecie, którego nie wybraliśmy),teraźniejszości (upadanie — pochłonięcie codziennością),przyszłości (projekt — otwieranie możliwości). To właśnie czasowość jest według Heideggera horyzontem wszelkiego rozumienia bycia. Nie można zrozumieć sensu istnienia, jeśli nie zrozumie się, że człowiek jest istotą projektującą siebie ku przyszłości, zakorzenioną w przeszłości i stale zagrożoną utratą siebie w codzienności. Najbardziej własną możliwością Dasein jest śmierć. W doświadczeniu bycia‑ku‑śmierci człowiek konfrontuje się z własną skończonością i niepowtarzalnością. Śmierć nie jest faktem biologicznym, lecz egzystencjalnym horyzontem, który nadaje powagę i autentyczność wszystkim innym możliwościom. Heidegger rozróżnia dwa podstawowe tryby istnienia: nieautentyczność — życie w trybie „Się”, w anonimowej przeciętności, w rozproszeniu i ucieczce od własnej skończoności, autentyczność — przejęcie własnych możliwości, odpowiedzialność za siebie, życie w świetle własnej śmierci. „Bycie i czas” nie jest więc książką o „człowieku” w sensie psychologicznym, lecz ontologią egzystencjalną: próbą zrozumienia, czym jest bycie, poprzez analizę sposobu, w jaki byt ludzki istnieje. To dzieło otworzyło drogę dla egzystencjalizmu, hermeneutyki, fenomenologii późnej, filozofii dialogu, a także dla wielu nurtów współczesnej humanistyki. Jego wpływ jest ogromny, a język i metoda — wymagające, ale niezwykle precyzyjne.
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na92 miesiące temu
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie Fernando Pessoa
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie
Fernando Pessoa
Pierwsze i prawdopodobnie ostatnie moje podejście do Pessoa. Książka jest stosunkowo długa i ciężka do przeczytania, mi bardzo się dłużyła i język autora zupełnie mi nie podszedł ani nie pomógł w przebrnięciu. Niesamowicie zaciekawiło mnie podejście autora do tworzenia nowych heteronimów w swoim życiu, a nawet tłumaczenia jak różnią się między sobą i czasem jak nawet różnią się od niego samego/jego własnych poglądów. Do tego znalazłem parę ciekawych ideii i cytatów, niestety zbyt mało aby usprawiedliwić długość książki. Co ciekawe czytałem ją przypadkiem w podobnym czasie gdy zacząłem czytać dzieła Seneki i ta, powiedzmy antyczna samoanaliza gra z moją duszą dużo dużo bardziej, nawet jeśli autorzy dochodzą do podobnych wniosków. Myślę, że takie podejście do samego siebie i świata jest bardzo potrzebne dzisiaj, gdzie każdy co raz bardziej jest 100% przekonany tylko do swoich poglądów bez otwierania się na innych, a tak na prawdę po długiej i bolesnej "samoanalizie" może się okazać, że nic z naszych poglądów nie jest nasze, a jedynie zaszczepione w nas przez różne doświadczenia czy relacje. Czytając ją myślałem własnie, że opinie będą bardzo podzielone, albo 10 albo 1, ja starałem się być jak najbardziej obiektywnym nawet jeśli lektura mnnie trochę wymęczyła w złym sensie tego słowa znaczeniu, to jednak ze względu na powyższe argumenty myślę, że warta przeczytania, nawet fragmentami. Końcowo powiem, że wg. mnie książka nie jest aż tak pesymistyczna jakby się zdawało na pierwszy rzut oka, w wielu momentach, sczególnie opisach natury widać ukochanie życia takiego jakim jest, na swój może lekko "czarny" sposób, ale jednak odczytywałem te fragmenty jako coś pozytywnego! :)
KubeK - awatar KubeK
ocenił na74 miesiące temu
Ostatni Mesjasz Peter Wessel Zapffe
Ostatni Mesjasz
Peter Wessel Zapffe
egzystencjalizm somatycznego braku umiaru oraz instrumentalnego ducha a w szczególności - rozumu, esej tragiczny roku 1933... - tragizm świadomości, - ewolucyjna nieadekwatność człowieka, - antynatalizm... *** [...] "Pojawi się człowiek, który jako pierwszy pośród wszystkich odważy się obnażyć swą duszę i wyda ją żywcem na pastwę najskrajniejszej myśli swego rodu, będącej wyrazem samej idei upadku. Człowiek, który pojął życie u jego kosmicznej podstawy i którego cierpienie jest całym cierpieniem Ziemi. Jakież wściekłe okrzyki podniosą się we wszystkich zakątkach Ziemi, domagając się jego tysiąckrotnego uśmiercenia, gdy jego głos, niczym chmura, spowije cały glob i po raz pierwszy i ostatni rozlegnie się jego osobliwe posłanie: – Życie światów jest buzującą rzeką, a życie Ziemi jest bagnem i stagnacją. Znak upadku wypisany jest na waszych czołach jak długo jeszcze będziecie wierzgać przeciwko ościeniowi? Ale istnieje jedno zwycięstwo i jedna korona, jedno zbawienie i jedna odpowiedź. Poznajcie samych siebie bądźcie bezpłodni i pozostawcie Ziemię w ciszy po waszym odejściu. Jak tylko to wyrzekł, rzucili się na niego z producentami smoczków dla dzieci i akuszerkami na czele i pogrzebali go pod swymi pazurami. On jest ostatnim Mesjaszem. Tak jak syn pochodzi z ojca, on sam jest potomkiem łucznika przy wodopoju." *** wpłynął na prace Emila Ciorana https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4930808/na-szczytach-rozpaczy
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na81 miesiąc temu
Bojaźń i drżenie; Choroba na śmierć Søren Kierkegaard
Bojaźń i drżenie; Choroba na śmierć
Søren Kierkegaard
Zacząłem czytać w tłumaczeniu Bienestocka z 1911 roku (odradzam),ale kontynuowałem w tłumaczeniu Iwaszkiewicza z 1966 roku (polecam). Bienestock tłumaczył z przekładu niemieckiego - to wydanie ma zupełnie zmienioną strukturę, pełne jest streszczeń, interpretacji; raczej zabytek historyczny dla tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć o recepcji Kierkegaarda w Polsce, a nie dla tych, którzy chcą poznać dzieło Kierkegaarda. Sięgnąłem po "Bojaźń i drżenie" po lekturze Mitu Syzyfa Camusa - Kierkegaard był tam krytykowany za swój "skok" wiary, który autor "Dżumy" ocenił jako "samobójstwo filozoficzne". Chciałem się dowiedzieć w zasadzie czym ten skok jest bezpośrednio u źródła i czyje pisanie bardziej mnie przekonuje. Bo sam chyba skłaniam się bardziej ku teizmowi niż ateizmowi, choć jak ze wszystkim dzisiaj - i tutaj jestem pewnie gdzieś na spektrum ;) Nie jestem specjalnie obyty w lekturach filozoficznych - ale w przypadku egzystencjalistów to nie przeszkadza, bo oni są bardzo "literaccy". Obydwaj - i Kierkegaard i Camus w odwołują się do fundamentalnych postaci z europejskiej mitologii antyczno-chrześcijańskiej; u Camusa mamy Hamleta, Don Juana i w końcu Syzyfa, który jest główną postacią jego eseju, a u Kierkegaarda jest to Abraham - ojciec wiary nie tylko chrześcijańskiej, też judaizmu i islamu. Mamy u Duńczyka też odwołania między innymi do Szekspira, Eurypidesa, Goethego, ale i wielu innych postaci literackich. Skupia się on na bohaterach tragicznych, próbując narysować różnicę między nimi a "rycerzami wiary", który mogą dokonywać podobnych czynów, ale z innych pobudek - pierwsi w ramach etyki, drudzy w ramach osobistego stosunku do absolutu, czyli ponad (lub poza) etyką. U Kierkeegarda odpowiedzią na trwogę w obliczu braku sensu jest wiara, u Camusa bunt. U Kierkegaarda Bóg jest absolutem, u Camusa Bóg jest nieobecny i człowiek musi żyć bez transcendencji, w pełniej świadomości absurdu. To są bardzo odrębne odpowiedzi na doświadczenie egzystencjalnej trwogi i poczucia absurdu istnienia. Bojaźń i drżenie to dziełko średnio trudne, ale - że tak powiem - przyjemne. Dużo odniesień, ironiczny, subkiektywny styl celujący we współczesnych sobie, aluzje do aktualnych mu pisarzy. Autor stosuje tutaj lirykę maski - wydaje tę książkę pod pseudonimem Johannes de Silentio, który próbuje pojąć czyn Abrahama. Taki zabieg pozwala się zdystansować do tematu i popłynąć w rozważaniach - co zresztą robi. I nie ma tutaj jednoznacznych odpowiedzi - jest raczej oglądanie paradoksu wiary, próby uchwycenia jej istoty, z bardzo subiektywnej perspektywy. Jak zauważa Iwaszkiewicz (w znakomitej przedmowie),Kierkegaard "bardzo często mówi o "wierze" jak gdyby w oderwaniu od tego, w co wierzy. Wiarę uważa za pewien stan, euforię (...). Ta wiara jako namiętność, nieuchronnie połączona z cierpieniem, zawrotem głowy, z szaleństwem absurdu, daleka jest od ukojenia mistyków. (...) Nie ma obcowania z absolutem (...). Bóg milczy."
melizmat - awatar melizmat
ocenił na72 miesiące temu
Narodziny tragedii czyli hellenizm i pesymizm Friedrich Nietzsche
Narodziny tragedii czyli hellenizm i pesymizm
Friedrich Nietzsche
Żywioł Dionizyjski, apolliński i sokratejsko - aleksandryjski. Tragedia była tak wielka bo łączyła Apollona i Dionizosa, ten pesymizm był wyrazem siły Greków gdyż chcieli oglądać to, co w życiu potworne i nie ukrywać tego - "pesymizm dionizyjski". W żywiole apollińskim widzę pewną analogię do kantowskiego fenomenu, tj. noumenu przefiltrowanego przez kategorie. Objawia się ten żywioł w sztukach plastycznych, chodzi w nim o formę, linie, miarę, "inteligibilność", świat ładnego pozoru, optymizm apolliński jako pewna niemoc z powodu której trzeba świat prawdziwy sobie zeschematyzować, poprawić w sztuce, aby móc znieść jego widok. Żywioł dionizyjski czyli coś jak wniknięcie w "świat sam w sobie", który jak mówił Schopenhauer jest wolą, czyli muzyką gdyż "Muzyka nie jest więc w żadnym wypadku, tak jak inne sztuki, odbiciem idei, lecz jest odbiciem samej woli, której przedmiotowością są również idee; dlatego właśnie oddziaływanie muzyki jest o tyle silniejsze i dociera głębiej niż oddziaływanie innych sztuk; te bowiem mówią tylko o cieniu, ta zaś o istocie." - Świat jako wola i przedstawienie. Rzeczywiście, widziałem jakieś badania jakoby słuchana muzyka bezpośrednio oddziaływała na tempo przepływu krwi. Żywioł dionizyjski to już nie schematyzowanie, lecz przyjęcie świata w całości, w jego nieobliczalnym i dynamicznym charakterze, z jego cierpieniami i pozorami. Apollo i Dionizos to nie opozycja, ale napięcie. Za dużo Apollina prowadzi do suchego racjonalizmu, za dużo Dionizosa do rozpadu formy. Apollińskość jako pewna konieczność dla wyrażenia chaosu. Dionizyjskość to szał, ekstaza, ale też pewne metafizyczne doświadczenie świata. Pojawia się Sokrates jako symptom rozkładu kultury greckiej. Destruuje on mit i popada w racjonalizm i idealizm. Teraz liczy się tylko to, co świadome i racjonalne (Sokrates i późniejsza metoda naukowa). Instynkty trzeba sobie racjonalizować, racjonalizacjami przekierowywać dlatego że są zdegenerowane. Świat ma być zrozumiały poprzez dialektykę "co jest rozumne, to jest rzeczywiste, a co jest rzeczywiste to jest rozumne" jak powie Hegel. Świat prawdziwy nie jest prawdziwy, prawdziwe są tylko wieczne idee w jakimś innym świecie które to możemy poznawać poprzez metody logiczno-dialektyczne. Prawdziwy człowiek nie jest prawdziwy, to tylko ciało które jest marne i przemija, prawdziwy jest jakiś inny człowiek który jest gdzie indziej jako niezmienna idea "człowieka samego", "rzeczy samej w sobie" itd. To, co widzimy, jest przypominaniem sobie bytowania w tamtym innym, idealnym świecie "amamneza platońska". Świat który widzimy ma wartość tylko jako cień prawdziwego świata idei. Sztuka jest niczym, mówi tylko o cieniu cienia, ma zastosowanie co najwyżej jako ilustracja dla tych, którzy nie rozumieją dialektyki samej. Sokrates przed popełnieniem wspomaganego samobójstwa mówi że filozofia jest przygotowaniem do śmierci. Grecka tragedia umiera a w jej miejsce pojawia się dramatyczna psychologia. Nie ma już wizji losu i mitycznej konieczności, tylko analiza charakterów i motywacji bohaterów. W ten sposób sztuka traci metafizyczny wymiar. Eurypides niszczy tragedię wprowadzając postacie, które uzasadniają swoje czyny rozumowo, zamiast działać w sposób mitologiczny. Zaczyna się droga intelektualizacji sztuki i moralizatorstwa zamiast pierwotnej dionizyjskiej siły. Wczesna nadzieja w Wagnerze jako odnowicielu ducha niemieckiego. Świat mimo całego swojego chaosu i braku sensu może być zaakceptowany, jeśli spojrzymy na niego jak na dzieło sztuki, a nie jak na logiczną strukturę. Wczesny Nietzsche kładzie nacisk na sztukę i estetyczną wykładnię świata, w okresie średnim "pozytywistycznym" pojawia się zainteresowanie naukami przyrodniczymi, w późnym - najbardziej autonomiczna doktryna woli mocy. Nasza zepsuta w zarodku przez Sokratesa kultura wydaje się kończyć i popada w nihilizm, ale to tylko heglowskie rozwinięcie - ten nihilizm był w niej od początku, w jej istocie.
Artur Gordon - awatar Artur Gordon
ocenił na81 rok temu
Filozofia Wieczysta Aldous Huxley
Filozofia Wieczysta
Aldous Huxley
Filozofia wieczysta to ciekawy i ważny głos w kwestii religijności. Bóg immanentny i transcendentny, jednocześnie nieodpowiadający wyobrażeniom poszczególnych religii. Ale Huxley i tak popiera te religie i ich obrzędy jako nabierające obiektywizmu poprzez psychiczne nagromadznie energii w miejscach kultu pozwalające mniej wtajemniczonym duchowo na pośredni kontakt z "Tym". "Teraz wystarczy, iż powiemy, że pogarda obrazoburcy dla sakramentów i symboli, będących rzekomo maskaradą dla głupców, jest całkowicie nieusprawiedliwiona." Segment dotyczący triady Sheldona (mesomorph, endomorph, ectomorph) jest intrygujący jednak sama teoria została już zdebunkowana naukowo. Nawet z codziennej obserwacji można zauważyć że cechy charakterologiczne i ustroju ciała nie zawsze się pokrywają, co więcej jednostki mogą zmieniać cielesny somatyp. Nie widzę mimo to przeciwskazania żeby korzystać z metody Sheldona jako pewnych zlogizowanych ram w celu zauważenia pewnych prawidłowości, tak jak ciekawie zrobił to Huxley zauważając ujścia religijności dopasowane do somatypów i prawidłowość postępu cywilizacyjnego który naciska na przejawianie somatotonii z ubytkiem dla kontemplatorów jak już w czasach autora w radiu, reklamie, kapitalizmie, wychowaniu hitlerowskim. Ciekawie jak Huxley jednocześnie podważył prawdę poszczególnych religii samą w sobie jednak zatwierdzając je jako środek; jednocześnie podważając popularny "dobroludzizm" - "Humanista o dobrych intencjach oraz kingsley'owski chrześcijanin, którzy wyobrażają sobie, że mogą być posłuszni wobec drugiego przykazania, nie poświęcając czasu na pomyślenie choćby o tym, jak najlepiej mogą kochać Boga całym sercem, duszą i umysłem sa ludźmi zaangażowanymi w niemożliwe do zrealizowania przedsięwzięcie nieustannego nalewania z naczynia nigdy nie napełnianego." Problem z bogiem Huxleya mógłby być taki, że skąd mamy wiedzieć bez tradycyjnych religii jakie ma on oceny moralne którymi mielibyśmy się kierować w życiu doczesnym? Rozumiem że bierzemy tu punkty wspólne różnych religii o współczuciu, wyrzeczeniu, miłości bóstwa i bliźniego, ascezie, celu życia jako poznaniu swojego kosmicznego rodowodu. Ale nie jest dla mnie do końca jasne jak wg autora punkty wspólne pośrednich środków mają wyznaczać moralność. A może takiego boga można wręcz zredukować do quantum mocy Nietzschego/można wola u Poe? Z kolei to prowadzi do kolejnego problemu tożsamego z wierzącymi w boga Spinozy. W bogu Spinozy cienka jest granica między ateizmem, i przyciąga on de facto wygodnych ateistów którzy z jakichś osobistych powodów nie chcą się tak określać. Dużo odniesień do buddyzmu czy innych tradycji kulturowych obcych europejczykowi (ale do katolicyzmu też są) co na plus. Książkę polecam, fajnie pogrupowane rozdziały, czasem trochę monotonnie jak w ćwiczeniu kontemplacji.
Artur Gordon - awatar Artur Gordon
ocenił na82 lata temu
Dzieje zachodniej filozofii Bertrand Russell
Dzieje zachodniej filozofii
Bertrand Russell
bezkompromisowy, konstelacyjny element historii filozofii - angielska wyniosłość, socjalne odbrązowienie, pacyfistyczne odbicie... oczywiście do wielokrotnego czytania, eseje o ludziach, ideach i dziejach namysłu mądrościowego... Księga pierwsza. Filozofia starożytna Część 1. Presokratycy Rozdział I. Narodziny cywilizacji greckiej Rozdział II. Szkoła milezyjska Rozdział III. Pitagoras Rozdział IV. Heraklit Rozdział V. Parmenides Rozdział VI. Empedokles Rozdział VII. Znaczenie Aten dla kultury Rozdział VIII. Anaksagoras Rozdział IX. Atomiści Rozdział X. Protagoras Część 2. Sokrates, Platon i Arystoteles Rozdział XI. Sokrates Rozdział XII. Wpływ Sparty Rozdział XIII. Źródła poglądów Platona Rozdział XIV. Platońska utopia Rozdział XV. Teoria idei Rozdział XVI. Platońska teoria nieśmiertelności Rozdział XVII. Platońska kosmogonia Rozdział XVIII. Wiedza i percepcja u Platona Rozdział XIX. Metafizyka Arystotelesa Rozdział XX. Etyka Arystotelesa Rozdział XXI. Polityka Arystotelesa Rozdział XXII. Logika Arystotelesa Rozdział XXIII. Fizyka Arystotelesa Rozdział XXIV. Wczesnogrecka matematyka i astronomia Część 3. Filozofia starożytna po Arystotelesie Rozdział XXV. Świat hellenistyczny Rozdział XXVI. Cynicy i sceptycy Rozdział XXVII. Epikurejczycy Rozdział XXVIII. Stoicyzm Rozdział XXIX. Kulturowe znacznie Imperium Rzymskiego Rozdział XXX. Plotyn Księga druga. Filozofia katolicka Część 1. Ojcowie Kościoła Rozdział I. Rozwój religii żydowskiej Rozdział II. Cztery pierwsze stulecia chrześcijaństwa Rozdział III. Trzej Doktorowie Kościoła Rozdział IV. Filozofia i teologia świętego Augustyna Rozdział V. Stulecie V i VI Rozdział VI. Święty Benedykt i Grzegorz Wielki Część 2. Scholastycy Rozdział VII. Papiestwo w ciemnych wiekach Rozdział VIII. Jan Szkot Rozdział IX. Reformy kościelne XI wieku Rozdział X. Kultura i filozofia muzułmanów Rozdział XI. Wiek XII Rozdział XII. Wiek XIII Rozdział XIII. Święty Tomasz z Akwinu Rozdział XIV. Scholastycy franciszkańscy Rozdział XV. Zmierzch potęgi papiestwa Księga trzecia. Filozofia nowożytna Część 1. Od Renesansu do Hume’a Rozdział I. Najważniejsze cechy charakterystyczne epoki Rozdział II. Renesans włoski Rozdział III. Machiavelli Rozdział IV. Erazm i More Rozdział V. Reformacja i kontrreformacja Rozdział VI. Początki nauk przyrodniczych Rozdział VII. Francis Bacon Rozdział VIII. Lewiatan Hobbesa Rozdział IX. Kartezjusz Rozdział X. Spinoza Rozdział XI. Leibniz Rozdział XII. Liberalizm filozoficzny Rozdział XIII. Locke’owska teoria poznania Rozdział XIV. Locke’owska filozofia polityki Rozdział XV. Wpływ Locke’a Rozdział XVI. Berkeley Rozdział XVII. Hume Część 2. Od Rousseau do dzisiaj Rozdział XVIII. Ruch romantyczny Rozdział XIX. Rousseau Rozdział XX. Kant Rozdział XXI. Prądy umysłowe w XIX wieku Rozdział XXII. Hegel Rozdział XXIII. Byron Rozdział XXIV. Schopenhauer Rozdział XXV. Nietzsche Rozdział XXVI. Utylitaryści Rozdział XXVII. Karol Marks Rozdział XXVIII. Bergson Rozdział XXIX. William James Rozdział XXX. John Dewey Rozdział XXXI. Filozofia analizy logicznej
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na1019 dni temu

Cytaty z książki Zeszyty 1957-1972

Więcej

Bywają noce tak pełne udręk, że nazajutrz należałoby zmienić nazwisko, bo nie jest się już tym samym, co pierwej.

Bywają noce tak pełne udręk, że nazajutrz należałoby zmienić nazwisko, bo nie jest się już tym samym, co pierwej.

Emil Cioran Zeszyty 1957-1972 Zobacz więcej

Błogosławione niech będą moje porażki! Zawdzięczam im wszystko, co wiem.

Błogosławione niech będą moje porażki! Zawdzięczam im wszystko, co wiem.

Emil Cioran Zeszyty 1957-1972 Zobacz więcej

Myślę, że byłbym najgorszym z możliwych psychiatrów, gdyż rozumiałbym każdego z moich pacjentów i przyznawałbym mu rację.

Myślę, że byłbym najgorszym z możliwych psychiatrów, gdyż rozumiałbym każdego z moich pacjentów i przyznawałbym mu rację.

Emil Cioran Zeszyty 1957-1972 Zobacz więcej
Więcej