Brzydki człowiek i inne opowiadania

Okładka książki Brzydki człowiek i inne opowiadania autorstwa Włodzimierz Kowalewski
Okładka książki Brzydki człowiek i inne opowiadania autorstwa Włodzimierz Kowalewski
Włodzimierz Kowalewski Wydawnictwo: Marginesy literatura piękna
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2016-03-02
Data 1. wyd. pol.:
2016-03-02
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365282422
Wytworny koneser sztuki zamknięty w sycylijskiej samotni, chora kobieta z rozpaczy nawiązująca romans, spiker radiowy przekraczający granicę między rozumem a wyobraźnią – oraz wielu innych bohaterów jedenastu opowiadań Włodzimierza Kowalewskiego – stanowią przykład i próbę naszego własnego ścierania się z losem.

„Niech czytelnik wejdzie ze mną tam, gdzie sam chciałem być choć przez chwilę. Do neogotyckiego zameczku Zygmunta Krasińskiego w Opinogórze, do pokoiku pięknej kierowniczki poczty w zapadłej wsi na Wileńszczyźnie, do olsztyńskiego teatru, gdzie wielki Thomas Mann wygłosił odczyt, którego nigdy nie wygłosił. A także na podwórko mojego dzieciństwa przy ulicy Sienkiewicza w Olsztynku oraz do wnętrza wielu innych domów i ludzi”.

Każde z opowiadań ma swoje źródło w przeżyciach, fascynacjach, natrętnych myślach,  zasłyszanych historiach. Bohaterowie Włodzimierza Kowalewskiego są postaciami autentycznymi – istnieją, istnieli lub mogli istnieć naprawdę. Czas też jest prawdziwy, bo przecież „czasu opowieści” nie dotyczą przyziemne prawa przemijania. Opowiadania zamieszczone w tomie ukazały się w zbiorze „Światło i lęk”, w antologii „Autor przychodzi wieczorem”, a także w gdyńskim kwartalniku „Bliza”.

To właśnie sekrety życia duchowego człowieka tak naprawdę interesują Kowalewskiego, a jedną z najważniejszych tajemnic jest wszak zagadka śmierci. Autor Światła i lęku uprawia tak naprawdę prozę psychologiczną, świetnie osadzoną w realiach czasów, w których przyszło żyć poszczególnym postaciom literackim. Dodatkowy walor tych opowieści stanowi niesamowitość, klimat fantastyki, a miejscami atmosfera grozy. Jest to zapewne świadectwo niewiary autora w możliwość racjonalnego zinterpretowania rzeczywistości. Potrzeba tajemnicy, potrzeba intensywnego życia duchowego to niezbywalne składniki naszego bytowania, zdaje się twierdzić pisarz. - Jarosław Klejnocki

Włodzimierz Kowalewski nie jest reprezentantem żadnej generacji pisarskiej ani też twórcą pokoleniowym – przeciwnie: swojemu pisarstwu nadaje kształt przypowieściowy, stawiając przed nim większe wymagania niż dawanie świadectwa społecznych i politycznych konfliktów, albo wypełnianie zadań biograficznych. - Paweł Dudziak
Średnia ocen
6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Brzydki człowiek i inne opowiadania w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Brzydki człowiek i inne opowiadania

Średnia ocen
6,4 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Brzydki człowiek i inne opowiadania

avatar
524
467

Na półkach:

Pisarstwo Włodzimierza Kowalewskiego pokochałam lata temu przy okazji lektury "Bóg zapłacz!" Tym razem, przechodząc kryzys czytelniczy sięgnęłam po formę, która w takich okresach najbardziej się sprawdza, czyli po opowiadania i znowu wybór padł na Kowalewskiego. "Brzydki człowiek i inne opowiadania" to 11 bardzo przyjemnych powiastek, z których cztery spodobały mi się szczególnie. To dobry wybór kiedy ma się mało czasu albo nie jest w stanie skupić się opasłych powieściach. Miło spedziłam czas.

Pisarstwo Włodzimierza Kowalewskiego pokochałam lata temu przy okazji lektury "Bóg zapłacz!" Tym razem, przechodząc kryzys czytelniczy sięgnęłam po formę, która w takich okresach najbardziej się sprawdza, czyli po opowiadania i znowu wybór padł na Kowalewskiego. "Brzydki człowiek i inne opowiadania" to 11 bardzo przyjemnych powiastek, z których cztery spodobały mi się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3343
1951

Na półkach: , ,

Bardzo dobre opowiadania, to moja pierwsza książka Pana Kowalewskiego, lecz myślę, że sięgnę po następne. Dobrze się czyta, każde opowiadanie jest ciekawe.

Bardzo dobre opowiadania, to moja pierwsza książka Pana Kowalewskiego, lecz myślę, że sięgnę po następne. Dobrze się czyta, każde opowiadanie jest ciekawe.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
86
67

Na półkach:

Pan Kowalewski był nauczycielem w moim LO niestety nie nauczał mnie, ale mieliśmy ten lekki dreszcz w sobie, że możemy czytać jego powieści i mieć prawdziwego autora tak blisko siebie.
Pamiętam, że w tamtym czasie nie doceniam jego prozy.
Teraz, gdy sama jestem "piękna trzydziestoletnia" i biorę się za bary z życiem troskim, wspominam lata beztroski albo malotroski w rodzinnym Olsztynie czy Toruniu czasow studenckich. Jest niezwykła przyjemność, gdy zna się opisywane ulice i miejsca i razem z bohaterem opowiadań się je przemierza. Można się lekko uśmiechnąć podczas lektury, czasem wzruszyć i pomyśleć, że nie tylko ja zakrzykuje za Herbertem "Wszystko tu nie moje", gdy wracam do Olsztyna i odkrywam kolejne "moje miejsca", które przestały istnieć.

Pan Kowalewski był nauczycielem w moim LO niestety nie nauczał mnie, ale mieliśmy ten lekki dreszcz w sobie, że możemy czytać jego powieści i mieć prawdziwego autora tak blisko siebie.
Pamiętam, że w tamtym czasie nie doceniam jego prozy.
Teraz, gdy sama jestem "piękna trzydziestoletnia" i biorę się za bary z życiem troskim, wspominam lata beztroski albo malotroski w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

72 użytkowników ma tytuł Brzydki człowiek i inne opowiadania na półkach głównych
  • 45
  • 27
25 użytkowników ma tytuł Brzydki człowiek i inne opowiadania na półkach dodatkowych
  • 16
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Brzydki człowiek i inne opowiadania

Inne książki autora

Okładka książki Autor przychodzi wieczorem Joanna Bator, Max Cegielski, Tadeusz Cegielski, Ryszard Ćwirlej, Andrzej Czcibor-Piotrowski, Mariusz Czubaj, Joanna Fabicka, Marek Kochan, Krystyna Kofta, Włodzimierz Kowalewski, Marek Krajewski, Zygmunt Miłoszewski, Marta Mizuro
Ocena 5,4
Autor przychodzi wieczorem Joanna Bator, Max Cegielski, Tadeusz Cegielski, Ryszard Ćwirlej, Andrzej Czcibor-Piotrowski, Mariusz Czubaj, Joanna Fabicka, Marek Kochan, Krystyna Kofta, Włodzimierz Kowalewski, Marek Krajewski, Zygmunt Miłoszewski, Marta Mizuro
Okładka książki Wbrew naturze Natalia Bobrowska, Agnieszka Drotkiewicz, Anna Janko, Włodzimierz Kowalewski, Marta Mizuro, Grażyna Plebanek, Beata Rudzińska, Zyta Rudzka, Hanna Samson, Tomasz Sobieraj, Izabela Sowa, Michał Sufin, Izabela Szolc
Ocena 5,8
Wbrew naturze Natalia Bobrowska, Agnieszka Drotkiewicz, Anna Janko, Włodzimierz Kowalewski, Marta Mizuro, Grażyna Plebanek, Beata Rudzińska, Zyta Rudzka, Hanna Samson, Tomasz Sobieraj, Izabela Sowa, Michał Sufin, Izabela Szolc
Okładka książki Pokaz prozy Stanisław Barańczak, Stefan Chwin, Paweł Huelle, Włodzimierz Kowalewski, Antoni Libera, Bronisław Maj, Jerzy Pilch, Eustachy Rylski, Olga Tokarczuk, Janusz Weiss, Adam Zagajewski
Ocena 6,6
Pokaz prozy Stanisław Barańczak, Stefan Chwin, Paweł Huelle, Włodzimierz Kowalewski, Antoni Libera, Bronisław Maj, Jerzy Pilch, Eustachy Rylski, Olga Tokarczuk, Janusz Weiss, Adam Zagajewski
Okładka książki Wszystkie dni lata Stefan Chwin, Paweł Huelle, Krystyna Kofta, Włodzimierz Kowalewski, Wojciech Kuczok, Maria Nurowska, Sławomir Shuty, Izabela Sowa, Rafał Ziemkiewicz
Ocena 5,7
Wszystkie dni lata Stefan Chwin, Paweł Huelle, Krystyna Kofta, Włodzimierz Kowalewski, Wojciech Kuczok, Maria Nurowska, Sławomir Shuty, Izabela Sowa, Rafał Ziemkiewicz
Włodzimierz Kowalewski
Włodzimierz Kowalewski
Włodzimierz Kowalewski (ur. 1956) – jeden z najciekawszych współczesnych polskich prozaików. Ukończył polonistykę na UMK w Toruniu. Pracował jako nauczyciel, współredagował olsztyńskie pismo „Borussia” i toruński „Przegląd Artystyczno-Literacki”. Jest prozaikiem, scenarzystą, autorem słuchowisk, pisze recenzje i felietony, stały współpracownik Polskiego Radia Olsztyn. Opublikował m.in. dwa zbiory wierszy, kilka zbiorów opowiadań. Za powieść Bóg zapłacz! i zbiory opowiadań "Powrót do Breitenheide" oraz "Światło i lęk" był nominowany do Nagrody Literackiej NIKE. Został uhonorowany Nagrodą Literacką im. Samuela Bogumiła Lindego, Nagrodą Prezydenta Miasta Olsztyn, a za powieść Excentrycy - Literacką Nagrodą Warmii i‍ ‍Mazur. Powieść została przeniesiona na wielki ekran przez Janusza Majewskiego – film został nagrodzony Srebrnymi Lwami podczas 40. Festiwalu Filmowego w Gdyni.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Brzydki człowiek i inne opowiadania przeczytali również

Słoneczne miasto Tove Jansson
Słoneczne miasto
Tove Jansson
,,Słoneczne miasto’’ to książka zawierająca dwa opowiadania- pierwsze o tym samym tytule oraz drugie o nazwie ,,Kamienne pole’’. Autorka Muminków prezentuje tu swój wybitny warsztat pisarski w typowy dla siebie sposób. Słoneczne miasto to historia wprost z domu starców, spojrzenie na grupę emerytów na sielankowej Florydzie i ich trwanie u schyłku. Mogłoby się wydawać, że mamy tu nudny byt zmęczonych starością ludzi, tak jednak nie jest. Tove Jansson z delikatnością i wrażliwością stworzyła tu zróżnicowane postacie, pełne swoich dziwactw, ludzkich małostek, kaprysów oraz drobnych i większych sporów. Bohaterowie ci biernie oczekują na śmierć, a jednocześnie próbują cieszyć się życiem. Pozornie nieco nudna i lekko chaotyczna zbitka ,,babcinych sytuacji’’ szybko wciąga i ukazuje nam głębie ludzkiego życia. Język, choć prosty jest jednocześnie ekspresywny i głęboki, wskazując nam, że piękno tkwi w prostocie codziennego trwania, w drobnych i błahych momentach. Jest to w pewien sposób abstrakcyjna wizja w której świat zostaje zredukowany do człowieka, krajobrazu i emocji. Całość można określić wręcz jako utopijną wizję starości. Kamienne pole to z kolei opowieść o Jonaszu, który będąc na emeryturze postanawia napisać biografię niejakiego Igreka. Zadanie to okazuje się trudniejsze niżby się wydawało, a pomocą w tym ma zostać wyjazd na wieś. Przygoda mężczyzny z swoim nemezis prowadzi do jego wewnętrznych rozważań, a mroczna postać jego dzieła z czasem okazuje się być zbyt podobna do jego własnego życia. Jest to walka o własną tożsamość aby nie stać się cieniem swego tworu, jest to poszukiwanie wartości w swym życiu. Książka pełna melancholii i nostalgii, spokoju i powolności, idealna na spokojny wieczór z filiżanką herbaty.
QQA - awatar QQA
oceniła na84 miesiące temu
Lektor z pociągu 6:27 Jean-Paul Didierlaurent
Lektor z pociągu 6:27
Jean-Paul Didierlaurent
*po książkę sięgnęłam z polecenia księgarza z mojej ulubionej (i jedynej w okolicy) księgarni. Znudzona przez rozwleczony w nieskończoność 'Wielki Świat' Lemaitre'a poprosiłam o coś 'lekkiego, łatwego i przyjemnego' na odtrutkę. I dostałam to, I nie żałuję* Ta zwięzła, idealna na jeden wieczór książeczka, to: *mistrzostwo* - wielcy pisarze, piszą o wielkich rzeczach, tak? G~+ prawda! Spłucz to przekonanie w klozecie i zdezynfekuj domestosem! Prawdziwy talent potrafi nalać z pustego i znaleźć inspiracje nawet w kafelkach w publicznej toalecie, czy w maszynie niszczącej książki. *kilka w jednym* - teksty z uratowanych kartek, czy zapiski babci klozetowej (chyba wolę francuskie określenie tej profesji - 'madame pipi') stają się odskocznią od głównego wątku *antidotum na czasy naznaczone Netflixową 'Emily w Paryżu' - nasz bohater jest poniżej przeciętnej nie tylko jeśli chodzi o jego masę ciała, ale też życiowe dokonania. Jest tego brutalnie świadomy i w sumie pogodzony z losem, choć się go wstydzący (okłamuje matkę, co do tego, czym się zajmuje) *zagadka* - czy bohater odnajdzie autorkę tekstów ze znalezionego pendrive'a? *humorystyczne określenia, czy tautologie ciotki - zgrabne i zabawne, oszczędne w słowach. *feel good factor* - zakończenie, czyli to co bohater napisał do madame pipi, to majstersztyk komedii romantycznej. Polecam (ale raczej fanom Amelie, niż Emily ;))
EdytaDe - awatar EdytaDe
ocenił na71 rok temu
Wchodzi koń do baru Dawid Grosman
Wchodzi koń do baru
Dawid Grosman
Lektura trochę przypadkowa, bo niezaplanowana teraz, choć planowana od dawna. Wabikiem była Nagroda Bookera z 2017r. Widać, że nie wybrałam nowości, ale przecież od dawna wiadomo, że upływ czasu jest doskonalym testerem jakości literatury. Gdy przeminie moda na coś lub kogoś, emocje ostygną, sponsorzy się znudzą, dobry tekst niewiele straci. Mała rzecz wielkiego kalibru. Streszczać nie będę, albo może ciut. Rzecz dzieje się podczas jednego wieczoru. W pewnym klubie odbywa się występ, standup czy performance. Ma być śmiesznie, zabawnie, ale jest zupełnie inaczej. Ten występ okazuje się mieć inny charakter i cel. Staje się swoistą wiwisekcją, publicznym wypatroszeniem bolesnego wspomnienia. Publika oglada, słucha i ocenia. Czasem głośno komentuje w zniecierpliwieniu i złości opowieść ze sceny,która staje się dla nich ( nas?) coraz bardziej nieprzyjemna i niewygodna w odbiorze. Zarazem bardzo wciąga, kusi do pozostania do jej finalu. Część publiczności jednak się wykruszy. Znudzeni i niezadowoleni idą gdzieś indziej. [Przy okazji rodzą się pytania: czym i jaka jest dobra sztuka. Czy musi być łatwiej przyjemna, czy też powonna wywoływać dyskomfort?] Na scenie występuje mężczyzna, który opowiada splecioną z żartami historię, która sięga do jego dzieciństwa. Dużo tam przemocy, ludzkiego okrucieństwa i skrywanych przez lata tajemnic. Jest też pewne wydarzenie, właściwie dzień, którego treść staje się głównym tematem wystepu. [Przy okazji: czy można mówić o czymś bardzo trudnym wbudowując w wypowiedz niewybredne żarty? Czy śmiech pomaga czy psuje występ?] Opowieść dotyczy czernastoletniego chłopca. W czasie obozu wojskowo- szkoleniowego dowiaduje się o śmierci rodzica. Tylko że nikt nie chce zdradzić, czy chodzi o matkę, czy ojca. W czasie wielogodzinbej jazdy na miejsce pogrzebu chłopczyk walczy z myślami na temat śmierci. W wyobrażeniach żegna raz ojca, potem matkę, znowu ojca. Potem oskarża się za te mimowolne myślowe zabijanie. Nie wiadomo, czemu ma służyć tą tajemnica. Uchronić? Istotna jest postać sędziego. Trochę przymuszony do oglądania, śledzi postępy na scenie. Jaką pełni funkcję? Znan6ly z bezkompromisowości prawdopodobnie ma osądzić artystę. Tyle, że nie chodzi o noty dla występu, ale dla zachowania i decyzji z przeszłości głównego bohatera. Forma książki jest wymagająca, ale mnie się to podoba. Pływamy między wyspami pamięci, które na końcu łączy występ na scenie. Krótki tekst, a pozostawia z wieloma pytaniami. Myślę, że przyda mi się więcej czasu, żeby po wystudzeniu emocji, poukładać sobie przemyślenia. Na pytanie, czy warto przeczytać, nie muszę chyba odpowiadać.
xymenka - awatar xymenka
oceniła na96 miesięcy temu
Skoruń Maciej Płaza
Skoruń
Maciej Płaza
„Ja – skoruń, chodząca lewizna, próżniak, matołek”. Tak widział się syn wyrosły „między dwoma zwichrowanymi drzewami”. Ojcem – zwykłym wieśniakiem, sołtysem, sadownikiem, ateistą, nauczycielem majster-klepką o twardych, szybkich rękach i duszy buntownika a matką - byłą pielęgniarką, pobożną i zasadniczą kobietą. Oboje nie wyobrażali sobie życia „gdzie indziej niż tu, w zakolu Wisły, na jabłkowych wzgórzach, z których widać Wierzbiniec, gminne miasteczko o czerwonych dachach”. Ojcowiźnie gospodarza obejścia. Wybrali miejsce, ale nie czas. Lata 80. ubiegłego wieku pełne marnoty według ojca, bo „gdzie nie popatrzysz, tam marnie, i to marnota naprawdę najmarniejsza z marnych, koślawa, śmierdząca: sklepy puste, wszystko na kartki, głupiego »malucha« dostać trudno, nie mówiąc o ciągniku”. W wiecznej kłótni z rodzonym bratem, których konflikt przenosił się na jakość życia wszystkich wokół. Tajemnice rodzinne te podziały pogłębiały. Spojrzenie jego trzynastoletniego syna, tytułowego skorunia, obserwującego relacje dorosłych i zmaganie się bliskich z życiem, który próbował je na swój nastoletni sposób rozwikłać, by wpasować się w nie i znaleźć wśród nich własne miejsce, to nie tylko lekcje życia w jego dojrzewaniu czy retrospekcje dziejów rodziny pozwalające zrozumieć postawy ojca, stryja i matki. To również przepiękna, choć bolesna opowieść o emocjach. Autor niezwykle czule opowiadał o brutalizmie życia nieustannie zaskakującego niewiadomymi, z którymi trzeba było sobie radzić. Dokonywać piekielnie trudnych wyborów, licząc się z ich dotkliwymi skutkami. Łagodnie przekonywał o bezkompromisowej naturze jego nurtu nie do końca tylko pięknym, pomyślnym, szczęśliwym i stałym w radości. Przynoszącym zrozumienie o złych wyborach, by ratować dobro. Niekoniecznie korzystne dla innych. Każdy z bohaterów wyrazisty i charakterystyczny tworzył środowisko tak dobrze oddające zróżnicowanie wiejskie w PRL-u, w którym powojenny awans klasowy chłopa pomimo upływu dekad nie do końca jeszcze odciął korzenie od pochodzenia. W którym ich dzieci jeszcze nosiły w sobie umiłowanie ojcowizny rozumianej dopiero w sytuacjach granicznych. Dla którego „jednemuś zabójcą, drugiemu bratem, jednemuś zbawcą, drugiemu katem”. A wszystko to ujęte w przepięknych, plastycznych obrazach. Urzekających opisami ziemi sandomierskiej, gdzie „pola wznosiły się jak szata skrojona ze zblakłych zieleni”, a wzgórza „mieniły się zielenią sadów i żółcią ściernisk” brzemienne ludzkim życiem. Tak dobrze znanych mi z powieści „Robinson w Bolechowie” i „Golem”. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na89 miesięcy temu
On Zośka Papużanka
On
Zośka Papużanka
Śpika poznajemy, gdy jest jeszcze bezpiecznie ulokowany w ciepłym, matczynym brzuchu. Matka, wyczekując syna, w marzeniach bawi się z nim, śpiewa kołysanki i snuje wizje świetlanej przyszłości. Kogo noszę? Profesora, a może lekarza? Marzy o dziecku mądrym i ładnym. On tymczasem jeszcze nie wie, że stanie się Śpikiem - dowie się o tym dopiero w szkole, gdy to pogardliwe przezwisko przylgnie do niego na lata. Na razie Śpik po prostu jest: kocha rytm tramwajów i miarowe kołysanie, nienawidzi zaś kościoła, w którym krzyczy, leżąc w wózku. Do czwartego roku życia milczy. Jego świat zamyka się w kuchni babci, przy jajku na miękko lub grysiku z kostką czekolady. To czas wspólnego robienia makaronu i zwijania wełny z prutych swetrów. Jednak pod tą bezpieczną powłoką czai się niepokój: Śpik nie może spać, nie potrafi ułożyć układanki ani pojąć, jak korzystać z huśtawki. We wszystkim wyprzedza go młodszy brat. Przełomowym, a zarazem bolesnym momentem jest pójście do szkoły. Niezdarny, niezbyt bystry, staje się klasową ofermą – kimś, kogo się lekceważy i z kogo można drwić. W ósmej klasie, by ratować go przed powtarzaniem roku, matka zaczyna odrabiać za niego prace domowe. Śpik wciąż zmaga się z lękiem przed ciemnością i koszmarami. Jego jedyną bezpieczną przystanią są tramwaje, których rozkłady jazdy zna na pamięć – to świat przewidywalny i uporządkowany. Samo przezwisko „Śpik”, nadane przez kolegów, jest bolesną etykietą, lecz on zdaje się go nie słyszeć. Jego ograniczona percepcja staje się pancerzem, barierą ochronną pozwalającą mu przetrwać w świecie, do którego nie przystaje. Jedyne czyste uczucia, jakie w nim drzemią, to bezgraniczna miłość do matki i do psa, który niespodziewanie pojawia się w ich życiu. Tymczasem matkę coraz częściej dręczą myśli o tym, co utracone. Tęskni za dzieckiem, które potrafiłoby rozmawiać z nią, czy odpowiedzieć inteligentnym żartem. Choć rozpaczliwie chciałaby widzieć w synu geniusza, każdego dnia musi konfrontować się z rzeczywistością, która drastycznie odbiega od jej dawnych marzeń. Nie potrafi przestać myśleć: dlaczego Śpik jest taki, jaki jest? Czy to ten upadek w czasie ciąży? Może niepotrzebnie myła okna przed samym porodem albo zbyt późno pojechała do szpitala? A może dostawał za mało witamin, może trzeba było częściej jeździć nad morze? Przecież miał zostać kimś mądrym, kimś ważnym. Niechętnie, ulegając naciskom szkoły, zabiera syna do poradni. Każda taka wizyta to dla niej osobiste upokorzenie i oficjalne potwierdzenie tego, co za wszelką cenę chciała ukryć: jej syn jest inny. Miał zostać lekarzem – został Śpikiem. Książka Zośki Papużanki to poruszające studium dorastania w rodzinie, w której ojciec jest wielkim nieobecnym, a jego braku zainteresowania synem nic nie jest w stanie zrekompensować. To także opowieść o trudnym, zaborczym macierzyństwie. Matka, choć panicznie martwi się o przyszłość syna, swoją nadopiekuńczością nie pozwala mu na usamodzielnienie się. Zamiast wspierać, pogłębia jego niedostosowanie, przez co Śpik, po jej śmierci, pozostaje na marginesie życia. Papużanka osadza tę historię w niezwykle plastycznych realiach PRL-u. Po mistrzowsku przywołuje nastrój czasów, w których po żywność stało się w kolejkach, pod drzwiami znajdowało się butelki z mlekiem, a pościel nosiło się do magla. Dla czytelników pamiętających tamte lata, opisy szkolnej codzienności czy wypraw na wieś po „świniaka” i świeże warzywa będą niezapomnianym, sentymentalnym powrotem do własnego dzieciństwa. Styl autorki jest przy tym wyjątkowy - choć pozornie prosty, operuje krótkimi, specyficznymi frazami, które dają wrażenie niedopowiedzianych myśli. Mimo trudnej tematyki, autorka potrafi pisać z niezwykłym, często gorzkim poczuciem humoru. Z wielkim wyczuciem balansuje między wzruszeniem a komizmem, tworząc lekturę refleksyjną, a zarazem pełną błyskotliwych obserwacji. „On” to przejmujący zapis walki matki z odmiennością syna, której nie potrafi ani zrozumieć, ani w pełni przyjąć. Papużanka pokazuje, że czasem największą tragedią nie jest sama „inność”, ale niezdolność najbliższych do jej zaakceptowania.
zuszka - awatar zuszka
oceniła na72 miesiące temu
Jabłko Olgi, stopy Dawida Marek Bieńczyk
Jabłko Olgi, stopy Dawida
Marek Bieńczyk
Długo czytałam książkę Marka Bieńczyka. Wymaga bowiem uważności, namysłu, bieżącej refleksji. Mobilizowała mnie do sprawdzania pojawiających się, niestety często nieznanych mi, nazwisk autorów i tytułów. To nie tylko pisarze, poeci, także malarze, aktorzy, muzycy. Pisze Bieńczyk pięknym językiem i z wielką erudycją, nie tylko wprost o literaturze, ale i o np. gestach, przywołując nawet przypominany ostatnio często gest Kozakiewicza. Zdania przenikają się, przechodząc od spraw zwykłych, właśnie wspomnianych gestach, do literatury, muzyki, filozofii. Autor zatrzymuje się i niemalże pochyla nad kreacją francuskiej aktorki Dominique Sandy w filmie "Łagodna". Analizuje detale jej twarzy, przypominając przy okazji okrągłe lusterka z fotografiami idoli swej młodości. Są tu Pola Raksa, Dalida czy Halina Kunicka. Za moment przytacza wiersz Herberta pt. "Dalida". Najlepiej poczułam się w rozdziale poświęconym "książkom pierwszym". Znalazłam tam autorów, których powieści i ja czytałam z dużym przejęciem: Adam Bahdaj, Aleksander Minkowski, Edmund Niziurski. Zwłaszcza ten ostatni i jego "Sposób na Alcybiadesa" - to była jedna z moich ulubionych książek; pozbawiona okładki, z rozpadającymi się stronami, wciąż stoi na półce. Ciamciara, Słaby, Zasępa, Wątłusz, poszukiwania sposobu na "gogów"- to była naprawdę wspaniała lektura. Pisze Bieńczyk, że bohaterowie "przemawiają tu prześmieszną, ale świetną polszczyzną, w której tony wysokie mieszają się z niskimi" - pełna zgoda. Dalej stwierdza: "Po szkolnych, dziecięcych latach tylko Zgrywa przesyła z przeszłości tęskne wezwanie". Do tęsknoty pasują ucieczki i to do nich płynnie przechodzi w kolejnych tekstach; od "wyjścia Czejenów", włóczącego się Humberta Humberta z "Lolity", znikającej na jedenaście dni Agaty Christie czy uciekającego z Syberii Rufina Piotrowskiego. Nad tekstami unosi się duch Marcela Prousta. To do jego dzieła "o poszukiwaniu straconego czasu" często nawiązuje. Trochę mi wstyd, ale nie czytałam. Znam tylko małe fragmenty, w tym ten, chyba najsłynniejszy, o magdalence. W eseju "Żółta ściana" nawiązującym wprost do Prousta i jego dzieła skupia się Bieńczyk na obrazie Vermeera "Widok Delft", "najpiękniejszym obrazie świata". Obejrzałam reprodukcję, rzeczywiście robi wrażenie, ale skoncentrowałam się też na analizowanej w tekście "żółtej ścianie", która stanowi w nim istotę rozważań. Oglądałam obrazy Edwarda Hoppera, którym też poświęca sporo uwagi, powtarzałam za Bieńczykiem pytania, na które być może szuka odpowiedzi kobieta przedstawiona na plakacie "Morning Sun": "Co się zdarzy?, Czy coś się jeszcze zdarzy?, Czy może lepiej, żeby się nie zdarzyło?" Obok Prousta powracają w książce Olga i Dawid. Są na początku, wieńczą koniec, czasem zjawiają się w środku. Kim są? Autor w jednym z wywiadów nazywa ich swoimi przewodnikami. To bliskie mu osoby, Dawid to świadek Zagłady. Bieńczyk z ich pomocą, jak mówi prowadzący rozmowę Maciej Robert, "przekracza gatunkowe ramy eseju i przesuwa się ku prozie". To bardzo wymagająca proza, warto się zatrzymać na niej na dłuższy czas dla pięknego języka, wielu estetycznych doznań, melancholijnej tęsknoty za tym, co minione, utracone i co wciąż trwa - zaklęte w słowach, w literaturze, w muzyce, w obrazach, gestach.
wiesia - awatar wiesia
oceniła na82 lata temu
Joseph Marie-Hélène Lafon
Joseph
Marie-Hélène Lafon
Ludzie rzadko sięgają po książki, które pokazują prawdziwe życie — z tej nudnej i szarej strony. Historia Josepha jest jedną z takich książek i nie będę ukrywać, jest to chyba pierwsza książka tak zwyczajna, a jednocześnie zaskakująca. Jest to zdecydowanie sto dziewiętnaście stron prawdy o życiu zwykłego człowieka, którego spotkało kilka nieszczęść oraz, który pół swojego życia przeznaczył na ciężką pracę. Zupełnie nie wiedziałam czego spodziewać się, zaczynając czytać powieść Marie-Helene Lafon. Z czasem, kiedy mam za sobą przeczytaną coraz to większą ilość książek, zauważam, że najlepiej jest starać się nie oczekiwać wiele od powieści, ponieważ najlepiej jest się troszkę zaskoczyć niż ogromnie rozczarować. Powieść Lafon zaskoczyła mnie swoją prostotą. Nie było to nic skomplikowanego, życie naszego bohatera toczyło się własnymi torami, o których poniekąd sam decydował. Kompletnie nie spodziewałam się z pewnością tego, że ktokolwiek napisał książkę o zwykłym człowieku, pracującym na gospodarstwie, który opowiada, w jaki sposób toczyło się jego życie wśród ludzi, dla których pracował. Warto wspomnieć również o tym, że w książce — może ku rozczarowaniu niektórych czytelników — nie znajdziemy ani jednego dialogu. Książka jest swego rodzaju monologiem, przedstawiającym koleje życia tytułowego Josepha. Jest to jednocześnie prosta i najzwyklejsza, ale również poruszająca — właśnie swoją prostotą — historia. Powieść jest również z pewnością lekką i przyjemną lekturą i mimo swojej objętości potrafi wzruszyć, zmieszać lub po prostu zaskoczyć. Jest to zdecydowanie jeden z przykładów literatury, który pokazuje, że dobra literatura nie musi liczyć trzystu lub więcej stron, aby otrzymać to miano. Gdybym miała się kiedykolwiek zakochać w języku i samym warsztacie pisarskim autora, jest to zdecydowanie ten język, ponieważ w swojej prostocie rozkłada każdego czytelnika na łopatki i pozwala zatracić się w sobie bez końca. Z pewnością każdy w czasie lektury będzie w stanie wyłapać wiele morałów jak i mądrości życiowych, które pozwolą ujrzeć może trochę groteskową prawdę o życiu.
Frelka_recenzuje - awatar Frelka_recenzuje
ocenił na84 lata temu

Cytaty z książki Brzydki człowiek i inne opowiadania

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Brzydki człowiek i inne opowiadania