Danke czyli nigdy więcej

Okładka książki Danke czyli nigdy więcej autorstwa Dominika Dymińska
Okładka książki Danke czyli nigdy więcej autorstwa Dominika Dymińska
Dominika Dymińska Wydawnictwo: Krytyka Polityczna literatura piękna
184 str. 3 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2016-02-10
Data 1. wyd. pol.:
2016-02-10
Liczba stron:
184
Czas czytania
3 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364682926
Seks, miłość, narkotyki. Krew, pot i łzy. A co facet, to chujek. Jak długo jeszcze tak można? Dominika Dymińska mówi nam wszystkim wielkie „Danke”. Druga książka laureatki Nagrody Warszawskiej Premiery Literackiej to pełna ironii i przenikliwości obserwacja życia dwudziestoletniej mieszkanki stolicy. Spod błyskotliwej, plastycznej frazy powieści-poematu wyziera głębia doskonałej, psychologicznej historii. Liryzm posunięty aż do okrucieństwa sprawia, że słusznie porównywano Dymińską do Herthy Müller czy Agłai Veteranyi. Takiego poematu jeszcze nie było. Czy jesteście gotowi przyjąć te podziękowania?

Jak można dzis napisać poemat romantyczny?! Własnie tak. Danke, Dominiko!
Kinga Dunin
Średnia ocen
5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Danke czyli nigdy więcej w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Danke czyli nigdy więcej



1706 846

Oceny książki Danke czyli nigdy więcej

Średnia ocen
5,9 / 10
188 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Danke czyli nigdy więcej

avatar
40
14

Na półkach:

Krótko: nie polecam. Znajdują się w niej szkodliwe treści. Jeśli ktoś lubi się denerwować, warto przeczytać.
Dłużej:
Osobiste podejście autorki do seksu to jej sprawa, ale w rozdziale jemu poświęconym jest dużo oceniania i stereotypów. Slut shaming w pozornie ładnym opakowaniu.
Mam wrażenie, że autorka nienawidzi chyba każdego (mężczyzn, innych kobiet, dzieci, lewaków_czek, influencerów_ek, rowerzystów_ek, wegetarian_ek). Gdyby wtedy zobaczyła te formy zapisu rzeczowników, pewnie też by się tam pojawiły.
Dobrze jednak mówi o gwałcie, którego nawet w domu nie zawsze można uniknąć. Ciekawe są również fragmenty o bulimii, ale to niewielka część książki.
A komentarz o wojnie jest żenujący.
Z jednym się zgodzę - nie wszystkie książki trzeba szanować tylko ze względu na to, że nimi są.
Myślę, że autorka na siłę starała się być oryginalna i kontrowersyjna. Tylko to drugie się jej (moim zdaniem) udało. Bo nietrudno być kontrowersyjnym.
Można przeczytać i zapomnieć. Albo w ogóle nie czytać.
Słowami autorki - "nie wieder"

PS Nie ma nic złego w byciu Houllebecq girl ani Hollaback girl. Można też być i jedną, i drugą.

Krótko: nie polecam. Znajdują się w niej szkodliwe treści. Jeśli ktoś lubi się denerwować, warto przeczytać.
Dłużej:
Osobiste podejście autorki do seksu to jej sprawa, ale w rozdziale jemu poświęconym jest dużo oceniania i stereotypów. Slut shaming w pozornie ładnym opakowaniu.
Mam wrażenie, że autorka nienawidzi chyba każdego (mężczyzn, innych kobiet, dzieci, lewaków_czek,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
117
76

Na półkach:

Bardzo dobrze mi się czytało, interesująca, wciągająca, napisana w nietypowy sposób, mimo iż opowiada o bardzo typowych zdarzeniach i doświadczeniach.

Bardzo dobrze mi się czytało, interesująca, wciągająca, napisana w nietypowy sposób, mimo iż opowiada o bardzo typowych zdarzeniach i doświadczeniach.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
31
30

Na półkach:

Lubiącym poezję - zdecydowanie polecam. Lubiącym niebanalną literaturę współczesna - również. Książka w formie poematu zmusza do myślenia, wywołuje dużo emocji. Bywa ciężka psychicznie ale to zaleta. Nie można temu utworowi zarzucić wtórności. Dla mnie literacki przełom. Pozwolił mi zrozumieć wiele zjawisk.

Przełomowy poemat o genezie zła, jaskrawa krytyka libertynizmu.
Mało kto zauważa, że twórczość Dominiki Dymińskiej to diss na antykulture. Szacun dla niej za to. Z pewnością nie zawuaża tego konserwatyści - a szkoda. W nurcie konserwatyzmu awangardowego „Danke” to wg mnie lektura obowiązkowa. W niszowym gatunku literatury roboczo przeze mnie zwanym „Ku przestrodze”/„skąd to się wzięło” istnieją książki, do których wraca się wielokrotnie - za każdym razem czytając je z innej perspektywy. „Danke” Dominiki Dyminskiej po raz pierwszy czytałam w 2017 roku, głównie pod kątem lewicowej hipokryzji. „Mieso” Dominiki Dyminskiej przeczytałam tylko raz, dopiero w 2021 roku i okazało się, ze to była właściwa kolejność - pierwsza książka wyjaśniała druga mocno, pokazując, dlaczego główna bohaterka dokonywała takich a nie innych wyborów (o ile to był efekt zamierzony, ze te książki się uzupełniają). Zatem zaraz po tym przeczytałam „Danke” drugi raz - również w 2021 roku - pod innym kątem. Przede wszystkim - w świetle pozytywnego buntu przeciwko antykulturze (i bzdurom). Skupiłam się na zrozumieniu zamiast moralizatorstwa/szufladkowania. Obydwie książki są skrzywdzone przez zniechęcające redakcyjne streszczenia (blurb’y) - ale po Wydawnictwie Krytyki Politycznej trudno by było czegoś innego się spodziewać. Tytuł „Słowami można wszystko” - sugerowany kiedyś przez autorkę - też byłby trafny dla „Mięsa”. W "Danke" ta myśl znajduje swoje uzupełnienie i konkluzję.

Lubiącym poezję - zdecydowanie polecam. Lubiącym niebanalną literaturę współczesna - również. Książka w formie poematu zmusza do myślenia, wywołuje dużo emocji. Bywa ciężka psychicznie ale to zaleta. Nie można temu utworowi zarzucić wtórności. Dla mnie literacki przełom. Pozwolił mi zrozumieć wiele zjawisk.

Przełomowy poemat o genezie zła, jaskrawa krytyka libertynizmu....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

397 użytkowników ma tytuł Danke czyli nigdy więcej na półkach głównych
  • 259
  • 138
77 użytkowników ma tytuł Danke czyli nigdy więcej na półkach dodatkowych
  • 39
  • 8
  • 6
  • 6
  • 5
  • 5
  • 4
  • 4

Inne książki autora

Okładka książki Poetki na czasy zarazy Anna Adamowicz, Sara Akram, Bárbary Elizabeth Alí, Lauren K. Alleyne, Zofia Bałdyga, Justyna Bargielska, Sanja Bavić, Kristin Berget, Anna Błasiak, Malika Booker, Julia Cimafiejewa, Anna Dwojnych, Dominika Dymińska, Marta Eloy Cichocka, Julia Fiedorczuk, Salena Godden, Wioletta Grzegorzewska, Noor Hindi, Urszula Honek, Agata Jabłońska, Genowefa Jakubowska-Fijałkowska, Lubow Jakymczuk, Kamila Janiak, Maria Jastrzębska, Aneta Kamińska, Joanna Kessler, Barbara Klicka, Emilia Konwerska, Aldona Kopkiewicz, Justyna Kulikowska, Małgorzata Lebda, Joanna Lech, Zoe Leonard, Ida Linde, Natalia Malek, Nina Manel, Krystyna Miłobędzka, Joanna Mueller, Kira Pietrek, Jolanta Prochowicz, Bianka Rolando, Marta Ewa Romaneczko, Olive Senior, Renata Senktas, Patrycja Sikora, Maja Staśko, Julie Stn-Knudsen, Sara Szamot, Yvonne Weekes, Iryna Wikyrczak, Bartosz Wójcik, Rudka Zydel
Ocena 6,2
Poetki na czasy zarazy Anna Adamowicz, Sara Akram, Bárbary Elizabeth Alí, Lauren K. Alleyne, Zofia Bałdyga, Justyna Bargielska, Sanja Bavić, Kristin Berget, Anna Błasiak, Malika Booker, Julia Cimafiejewa, Anna Dwojnych, Dominika Dymińska, Marta Eloy Cichocka, Julia Fiedorczuk, Salena Godden, Wioletta Grzegorzewska, Noor Hindi, Urszula Honek, Agata Jabłońska, Genowefa Jakubowska-Fijałkowska, Lubow Jakymczuk, Kamila Janiak, Maria Jastrzębska, Aneta Kamińska, Joanna Kessler, Barbara Klicka, Emilia Konwerska, Aldona Kopkiewicz, Justyna Kulikowska, Małgorzata Lebda, Joanna Lech, Zoe Leonard, Ida Linde, Natalia Malek, Nina Manel, Krystyna Miłobędzka, Joanna Mueller, Kira Pietrek, Jolanta Prochowicz, Bianka Rolando, Marta Ewa Romaneczko, Olive Senior, Renata Senktas, Patrycja Sikora, Maja Staśko, Julie Stn-Knudsen, Sara Szamot, Yvonne Weekes, Iryna Wikyrczak, Bartosz Wójcik, Rudka Zydel
Dominika Dymińska
Dominika Dymińska
Pisarka, poetka i tłumaczka. Nominowana do Nagrody Literackiej „Nike” 2017 za "Danke". Wiersze publikowała m.in. w Czasie Kultury, Odrze, Opcjach, Toposie, Tyglu Kultury, Wyspie. Przetłumaczyła m.in. książkę Jonathana Safrana Foera "Zjadanie zwierząt".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Danke czyli nigdy więcej przeczytali również

Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi David Foster Wallace
Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi
David Foster Wallace
Po Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi sięgnęłam bo bodajże Mariusz Szczygieł napisał, że to jedna z jego książek formacyjnych. Ciekawa byłam, czy odkryję co potencjalnie mogło zrobić na nim aż takie wrażenie. Oraz czy na mnie też to zadziała. Nie do końca mnie ta książka zachwyciła, ani oświeciła, ale chyba rozumiem dlaczego może być ważna, albo coś zmieniać. Tym razem także zaczęłam czytać w ciemno. Nic o tej książce nie wiedziałam. Nie wiem, jak to działa, ale właściwie od pierwszych stron czułam, że te opowiadania są amerykańskie. Albo jakoś to jakiś szósty zmysł, albo gdzieś w podświadomości zapisał mi się ten fakt, tylko go nie pamiętałam. 🪓 Zabawa z formą Tak czy owak, Wallace napisał parę świetnych kawałków, bo ta książka jest zbiorem różnych tekstów. Nie są to opowiadania o regularnej budowie, tylko zabawa z formą, chociaż wszystkie są mniej więcej w jednym temacie. Jest nim zdrowie (choroby) psychiczne, traumy, wiwisekcje, autorefleksyjne wynurzenia i inne takie. Także podsłuchane rozmowy, i coś jakby transkrypcje sesji psychoterapeutycznych albo komentarze do nich. Da się tu wyczuć co najmniej kpinę z dzisiejszego podejścia do psychoterapii. Tempa nadają rozdziały nazwane tytułowo. Te Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi są bardzo specyficzne. Są odpowiedzi, ale pytań się czytelnik musi domyślać sam. Bardzo ciekawy zabieg. Okazuje się, że można sporo wywnioskować z tego, co ktoś mówi. Całość książki stanowi jakby grę z czytelnikiem w zgadywanki. Niektóre części są nawet nazywane zagadkami. 🪓 Utwory beletrystyczne Czym jest ta książka chyba najlepiej opisuje sam autor. Pisze, że są to utwory beletrystyczne, nie skecze, nie alegorie, ani scenariusze, ani nawet opowiadania. Mają jednak “wzbudzić stan kwestionowania” u czytelnika. I robią to. Wallace bawi się z czytelnikiem także treścią. Czasami teksty są abstrakcyjne i zabawne, jak to opowiadanie, w którym jakiś gość opowiada o fantazji masturbacyjnej, w której zatrzymuje czas. Pechowo jednak, świadomość tego, co to znaczy zatrzymać czas, przeszkadza mu w kontemplacji momentu. Zdaje sobie sprawę, że musiałby zatrzymać cały wszechświat, żeby zwalić sobie konia. 🪓 Luźno o wszystkim Bohaterzy są groteskowi i przerysowani, a niektóre historie bardzo creepy. Są też teksty zwyczajnie okropne i obrzydliwe, jak ten o ojcu, który pracuje jako klozetowy w hotelu. Wallace, jak i inni Amerykanie, których czytałam, umie pisać fascynująco o wszystkim, o najprzyziemniejszej codzienności, luźno, ale nie luzacko. O takich rzeczach, które normalnie wydają się być nudne. A tu jednak nie jest. Bardzo to dobra literatura, chociaż momentami przegadana. Albo może inaczej. Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi nadają się do kontemplacji, delektowania się językiem i treścią. Ja, w momencie ich czytania, nie byłam w stanie poświęcić im należytej uwagi. Momentami męczyły mnie powtórki i rozwlekłości. Ostatecznie i tak jednak przeczytałam ją z wystarczającą przyjemnością, żeby docenić kunszt autora. Dobra lektura broni się sama.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na72 miesiące temu
Choroba jako metafora. AIDS i jego metafory Susan Sontag
Choroba jako metafora. AIDS i jego metafory
Susan Sontag
Z żalem muszę przyznać, że jestem tą książką nieco rozczarowana, zwłaszcza pierwszym esejem o gruźlicy i raku. Autorka stawia w nim kilka tez i z niektórymi nie mogę się zgodzić, choć bardzo się staram dostrzec jej perspektywę. O ile romantyzacja gruźlicy w sztuce faktycznie miała miejsce, to już trudno mi znaleźć przykłady na stygmatyzowanie osób chorych na nowotwór – a to właśnie zjawisko stanowi jedno z głównych założeń tego eseju. Sontag próbuje wykazać, że rak jest poniekąd kontynuatorem mitu gruźlicy, przy czym ma znacznie od niej gorszy PR. Chorzy ukrywają go przed pracodawcami i bliskimi, bliscy i lekarze – przed chorymi. Zamiast słowa „nowotwór” używa się eufemizmów („długa i ciężka choroba”). I z tym wszystkim się zgadzam, ale nie mogę tu dostrzec obarczania winą chorych czy ich gorszego traktowania – raczej strach i niewiedzę. Obecnie choroba nowotworowa uchodzi za karę bożą być może w jakichś wąskich grupach religijnych, ale jeśli nawet, to jest to raczej zjawisko marginalne. Czy w latach 70-tych było inaczej? Nie wiem, ale w literaturze i w kinie nie znajduję na to dowodów. Esej o AIDS już bardziej do mnie trafia. Należy oczywiście wziąć pod uwagę postęp medycyny – spora część podawanych informacji jest nieaktualna. Jeśli natomiast chodzi o kontekst moralny, to w przypadku HIV i AIDS rzeczywiście jeszcze dziś możemy się spotkać z narracją o „karze za grzechy”, „pladze”, „gniewie bożym” czy „wirusie stworzonym w laboratorium, który wymknął się spod kontroli”. Szczególnie ciekawe jest czytanie tego eseju po doświadczeniach covidowych – niektóre atawistyczne lęki i stare teorie spiskowe pozostają wiecznie żywe. Nigdy też nie zabraknie polityków czy korporacji, którzy zrobią z nich użytek.
SagittariusA - awatar SagittariusA
oceniła na618 dni temu
Foucault w Warszawie Remigiusz Ryziński
Foucault w Warszawie
Remigiusz Ryziński
W roku 1958 Michel Foucault objął posadę dyrektora Ośrodka Kultury Francuskiej przy Uniwersytecie Warszawskim, napisał doktorat, po kilku miesiącach niespodziewanie wyjechał, a plotki głoszą, iż swój udział miała w tym tajemnicza historia z jakimś Jurkiem. Niemniej, w archiwach - od IPN-u, przez uniwersytety, prasę aż po rejestry hotelowe, trudno natrafić na jakikolwiek ślad po tym pobycie. Próba odkrycia jak to naprawdę było jest punktem wyjścia dla reportażu. Fakty biograficzne mieszają się tu ze spekulacjami, a tak naprawdę zarówno cała ta historia jak i sama postać Michela Foucault są jedynie pretekstem do opowiedzenia zupełnie czego innego - mianowicie jak to było być homoseksualnym mężczyzną w okresie PRL-u, kiedy słowo gej nie było jeszcze w użyciu, okolicznością podejrzaną było posiadanie herbaty w kuchennej szafce, a mama cieszyła się chociaż z tego, że jak już musisz mieć tego Stefana, to może ci chociaż nikt nie przylutuje, bo on cię obroni w razie czego, gdyż taki silny jest i męski. Ryziński portretuje tutaj środowisko z dwóch stron. Od wewnątrz, rozmawiając z żyjącymi jeszcze uczestnikami tych wydarzeń (m.in. z prawdopodobnie najstarszą polską drag queen),a także od zewnątrz, na postawie dokumentów IPN-u, donosów i raportów. Oprócz tego, znajdą się tu też opisy dotyczące życia "zwykłych" obywateli - z dzisiejszego punktu widzenia specyficznie humorystyczne wydają się zamieszczane w "Przekroju" rady dla idealnej żony czy wyjaśnienie ile właściwie wart jest dolar. Z jednej strony mamy więc zalążek biografii fascynującego człowieka, a z drugiej trochę historii Polski widzianej z niecodziennej perspektywy. Ogółem - dość ciekawa rzecz.
niedź - awatar niedź
ocenił na68 miesięcy temu
Fynf und cfancyś Michał Witkowski
Fynf und cfancyś
Michał Witkowski
„Fynf und cfancyś” jest uważana za drugą część „Lubiewa”. Wracamy do Michała i Dianki, czyli Milana z Bratysławy z początków lat 90. Zaznaczona w pierwszej książce różnica między homoseksualistami ze wschodu i zachodu Europy zostaje rozwinięta. Zachód, jako ten bardziej ekonomiczny i uporządkowany może i daje więcej szans, ale jest o wiele mniej litościwy. Narracja rozbita na dwóch bohaterów ukazuje historię sukcesu i porażki. Michał, tytułowy fynf und cfancyś, z oczywistych przyczyn cieszy się powodzeniem w kręgu stricherów, czyli męskich dziwek. Diance towarzyszymy przy staczaniu się w odmęty skomplikowanej hierarchii zachodnich klubów. Książka ta opisuje świat pełen sprzeczności. Choć opisy często są zabawne, wydźwięk całości jest raczej tragiczny. Dla obu stron transakcji. Poniżenie i wyparcie czyni ze stricherów emocjonalne kaleki. Bogaci Niemcy odreagowują zbyt wymagające życie, które jednocześnie nie obfituje w żadne ciekawe wydarzenia. W swoich fantazjach cofają się do... początków swojego życia. Dalsze opisy raczej zbędne. Michał, jako ten bardziej świadomy z dwójki bohaterów, zaczyna traktować swój zawód jako sesję psychologiczną, która leczy podstarzałych bogaczy z kompleksów i daje im namiastkę ważności. Jednych i drugich łączy jednak samotność. Przy Michale trzeba się zatrzymać. Znając część życia Witkowskiego, za tym bohaterem musi kryć się kreacja autorska. Nie chodzi tu o imię lub mityczne fynf und cfancyś, a umiejętności krasomówcze. Szesnastoletni Michał z Konina skrzętnie zatarł swoje przeszłe życie, paląc dokumenty na działce. Uwodzi nie tylko nas, ale i swoich klientów opowieściami często wymyślanymi na poczekaniu. Czytelników wprowadza w błąd, fantazjując o tych zdarzeniach, które wydają mu się ciekawsze. Zmienianie szyku i wyolbrzymianie to też cechy języka powieści. Niezwykle dynamiczny i zabawny, rozrasta do mitycznych rozmiarów wydarzenia i sam świat przedstawiony. Michał łączy literaturę z prostytucją, bo według niego w obu przypadkach najważniejsze jest wymyślanie fantazji i mylenie śladów. Witkowski zawsze był dla mnie odtrutką na zastoje czytelnicze. Jego książki są specyficzne, ale jakże polskiej literaturze potrzebne. https://www.instagram.com/metakonteksty/
Metakonteksty - awatar Metakonteksty
ocenił na72 miesiące temu

Cytaty z książki Danke czyli nigdy więcej

Więcej

Najbardziej interesują się przyszłością ludzie, których nic w niej nie czeka,
I nie ma w tym nic z romantyzmu.

Najbardziej interesują się przyszłością ludzie, których nic w niej nie czeka,
I nie ma w tym nic z romantyzmu.

Dominika Dymińska Danke czyli nigdy więcej Zobacz więcej

Miłość to nie klub, tylko narzędzie przetrwania.

Miłość to nie klub, tylko narzędzie przetrwania.

Dominika Dymińska Danke czyli nigdy więcej Zobacz więcej

Na rękach mam blizny od dotykania niektórych ludzi.

Na rękach mam blizny od dotykania niektórych ludzi.

Dominika Dymińska Danke czyli nigdy więcej Zobacz więcej
Więcej