Zamek z piasku, który runął

Okładka książki Zamek z piasku, który runął autorstwa Antonio Fuso, Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Okładka książki Zamek z piasku, który runął autorstwa Antonio Fuso, Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Denise MinaAntonio Fuso Wydawnictwo: Czarna Owca Cykl: Millennium (Czarna Owca) (tom 3) komiksy
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Millennium (Czarna Owca) (tom 3)
Tytuł oryginału:
The Girl who Kicked the Hornets' Nest
Data wydania:
2015-11-18
Data 1. wyd. pol.:
2015-11-18
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375546866
Tłumacz:
Jakub Sudół
Dalsze wciągające losy dwójki głównych bohaterów – ekscentrycznej i odważnej Lisbeth Salander oraz błyskotliwego dziennikarza Mikaela Blomkvista w nowoczesnym komiksowym wydaniu.

Lisbeth znów zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo. Mikael Blomkvist sięga w mroczną przeszłość Salander i rusza w pogoń za prawdą. Wywołuje tym samym trzęsienie ziemi w rządzie i służbach specjalnych.
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zamek z piasku, który runął w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zamek z piasku, który runął

Średnia ocen
6,8 / 10
45 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Zamek z piasku, który runął

avatar
287
49

Na półkach:

Ładna kreska, ale treść pretensjonalna i po łepkach.

Ładna kreska, ale treść pretensjonalna i po łepkach.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1559
146

Na półkach: , ,

Fabularnie cała seria jest spoko - pierwsza część najlepsza. Niestety im dalej tym gorzej technicznie, ciężko rozróżnić postacie kiedy co drugi facet ma tę samą kozią bródkę, nie pomaga też kiedy dochodzą inni rysownicy, do tego w tym tomie rysownicy zmieniają się co parę stron. Koloryści też się nie popisali często zamieniając kolory postaci w obrębie dialogu...

Fabularnie cała seria jest spoko - pierwsza część najlepsza. Niestety im dalej tym gorzej technicznie, ciężko rozróżnić postacie kiedy co drugi facet ma tę samą kozią bródkę, nie pomaga też kiedy dochodzą inni rysownicy, do tego w tym tomie rysownicy zmieniają się co parę stron. Koloryści też się nie popisali często zamieniając kolory postaci w obrębie dialogu...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
627
206

Na półkach:

Podsumowując:
-Cała trylogia prezentuje ładną oprawę graficzną i przejścia fabularne,
-jeśli chodzi o poprowadzenie samej fabuły to jest tak jak się spodziewałem "po łebkach",
-ciekawe przypomnienie zagmatwanej historii Lisbeth,

Podsumowując:
-Cała trylogia prezentuje ładną oprawę graficzną i przejścia fabularne,
-jeśli chodzi o poprowadzenie samej fabuły to jest tak jak się spodziewałem "po łebkach",
-ciekawe przypomnienie zagmatwanej historii Lisbeth,

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

76 użytkowników ma tytuł Zamek z piasku, który runął na półkach głównych
  • 56
  • 18
  • 2
29 użytkowników ma tytuł Zamek z piasku, który runął na półkach dodatkowych
  • 13
  • 8
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Dziewczyna, która igrała z ogniem Antonio Fuso, Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Ocena 7,2
Dziewczyna, która igrała z ogniem Antonio Fuso, Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Okładka książki Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga II Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Ocena 7,3
Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga II Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Okładka książki Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga I Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Ocena 7,2
Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga I Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Okładka książki Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga 1 i 2 (komplet) Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Ocena 9,0
Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga 1 i 2 (komplet) Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Okładka książki A Sickness in The Family Antonio Fuso, Denise Mina
Ocena 7,1
A Sickness in The Family Antonio Fuso, Denise Mina
Denise Mina
Denise Mina
Denise Mina (ur. 1966 w Glasgow) - szkocka autorka powieści. Zadebiutowała w 1998 powieścią Garnethill, za którą otrzymała nagrodę Stowarzyszenia Pisarzy Kryminałów John Creasy Dagger dla najlepszej debiutanckiej powieści kryminalnej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Zamek z piasku, który runął przeczytali również

Gotham Central: W obłąkanym rytmie Greg Rucka
Gotham Central: W obłąkanym rytmie
Greg Rucka Ed Brubaker Michael Lark Stefano Gaudiano Jason Shawn Alexander
Ciąg dalszy perypetii policjantów z Gotham City, stale mierzących się z brudną, detektywistyczną robotą. Jedna z historii pokazuje załamanie się relacji Batmana z GCPD. Dochodzi nawet do demontażu batsygnału... Ta część dobrze oddaje pewną bezradność miejscowego komisarza, który wszedł przecież w buty nie byle kogo, bo samego Jima Gordona (ten zasłużony komisarz jest już na emeryturze). Zerwanie współpracy z Mrocznym Rycerzem świetnie pokazało też rozbieżne oceny działalności Człowieka Nietoperza wśród policjantów - jak się okazuje, nie każdy detektyw postrzega go jako szkodnika, stosującego bezprawie i naruszającego funkcjonariuszy na niebezpieczeństwo. W komiksie zaprezentowana została sprawa morderstwa pewnego popularnego wielebnego. Śledztwo układa się tak żmudnie, że prowadząca pani detektyw zmuszona jest do współpracy z podejrzaną o zbrodnię... Catwoman. Wątek Kobiety Kota oceniam nader pozytywnie. I wreszcie lwia cześć komiksu poświęcona jest Renee Montoyi - znów jej sprawom prywatnym, przeplatanym z życiem zawodowym. Niewątpliwie Rucka i Brubaker sprawili, że w moim odczuciu detektyw Montoya, znana mi wcześniej z epizodycznych ról w "Batman The Animated Series" i "Batman Knightfall", jest szalenie istotną częścią uniwersum Mrocznego Rycerza. Za to wielkie brawa dla autorów.
Dominik Sobczyk - awatar Dominik Sobczyk
ocenił na82 lata temu
Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga II Denise Mina
Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga II
Denise Mina Leonardo Manco Andrea Mutti
OFIARY PRZEMOCY SEKSUALNEJ Drugi tom komiksowego „Millennium” doprowadza do finału historię „Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet”. Śledztwo wkracza w decydującą fazę, pojawiają się trudności i niebezpieczeństwa, a Lisbeth zaczyna odgrywać coraz większą rolę. Czyli miłośnicy prozy Stiega Larssona i dobrych kryminalnych opowieści obrazkowych dla dorosłych nie będą zawiedzeni! Mikael Blomkvist odsiedział swój wyrok w więzieniu i wraca do śledztwa w sprawie zniknięcia/śmierci Harriet, coraz bardziej zbliżając się do przełomu. Co więcej dzięki pomocy Vangera udaje się przywrócić zainteresowanie pismem „Millennium” zarówno wśród prenumeratorów, jak i również reklamodawców – nie rozwiązuje to wszystkich problemów magazynu, ale przynajmniej oddala widmo upadku. Wkrótce, dzięki przypadkowej pomocy własnej córki, Mikael odkrywa rzecz, którą przeoczyli wszyscy śledczy przez lata, jakie minęły od zniknięcia dziewczyny. Jakby tego było mało na wierzch wychodzą kolejne szokujące fakty odnośnie rodziny Vangerów – od nazistowskiej przeszłości, przez kazirodztwo, na brutalności kończąc. Wszystko to zaczyna zaciskać swoją pętlę wokół szyi Mikaela. Tymczasem Lisbeth Salander, nie mogąc uporać się z tłumionymi emocjami, jakie narastają w niej po gwałcie, stara się pogrążyć w pracy. Szansą na to okazuje się prośba Mikaela o włączenie jej do śledztwa w sprawie Harriet. Wkrótce oboje wpadają na kolejny trop, który powoli prowadzi ich do rozwiązania całej zagadki, ale także sprowadza na nich śmiertelne niebezpieczeństwo… Trzeba oddać twórcom, że komiksowa wersja wcale nie krótkiej powieści Larssona udała się im znakomicie. Zazwyczaj komiksowe adaptacje cierpią na zasadniczy problem skrótowego potraktowania treści pierwowzoru, tymczasem w „Mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet” trudno jest się tego dopatrzeć. Jeszcze w początkowych stronach pierwszego tomu można było znaleźć kilka cięć, ale teraz, gdy historia w pełni się rozkręciła, nie są one zauważalne. Oczywiście przeniesienie liczącej blisko 650 stron powieści na karty niespełna trzystustronicowego komiksu musiało pociągnąć ze sobą pewne zmiany, nie mniej obyło się bez szkody dla pierwowzoru. Scenariusz zresztą (w wykonaniu pisarki thrillerów, a z wykształcenia wykładowczyni kryminologii, która posiada także pewne doświadczenie w tworzeniu komiksów) został napisany bardzo sprawnie i z szacunkiem dla powieści. Zachował jej klimat, dodał kilka nowych cech, a przy okazji nie stroni od mocnych, choć ważnych przecież sekwencji. Na czytelników czeka więc i erotyka, i krew, i mrok. A wszystko to w bardzo dobrym stylu podkreślają ilustracje Manco („Hellblazer”) i Muttiego („DMZ”). Ich rysunki są brudne, dość proste, ale realistyczne. Świetnie wychodzą im ciemne tła i scenerie. I świetnie wypada najciekawsza postać stworzona przez Larssona, Lisbeth – punkowo-nihilistyczna pod względem wyglądu geniuszka, która nie potrafi nawiązywać z ludźmi normalnych relacji. W skrócie świetna, znakomicie wydana rzecz. Must read dla fanów „Millennium” i solidna komiksowa zabawa spod szyldu „kryminał/thriller” dla fanów mocnych wrażeń ujętych w graficzną formę. Warto. Polecam zatem gorąco. Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2016/11/17/mezczyzni-ktorzy-nienawidza-kobiet-ksiega-ii-denise-mina-leonardo-manco-i-andrea-mutti/
Wkp - awatar Wkp
ocenił na89 lat temu
Sanktuarium Tom 2. Wrota otchłani Xavier Dorison
Sanktuarium Tom 2. Wrota otchłani
Xavier Dorison Christophe Bec
Drugi tom Sanktuarium zabiera czytelnika do mrocznych sal tytułowego przybytku, odsłaniając jego koszmarne sekrety. Komandor Hamish wraz z grupą zaufanych ludzi szuka w czeluściach świątyni zaginionego oddziału Alfa, a załoga USS Nebraska walczy tymczasem o życie. Wrota otchłani pokazują jak łatwo zrodzić w człowieku strach przed własnymi lękami, popychając go do zła, szaleństwa oraz ostatecznie śmierci. Jednak w całym tym obłędzie czai się coś mrocznego, starożytnego oraz niezrozumiałego dla kogoś urodzonego i wychowanego w świecie zaawansowanej technologii oraz nauki. Fabuła jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń z poprzedniego albumu. Komandor Hamish straciwszy kontakt z oddziałem Alfa, który zaczął badać wnętrze sanktuarium, wyrusza z misją ratunkową. Tymczasem na USS Nebrasce doszło do wybuchu w maszynowni, z winy opętanego szaleństwem i strachem szefa maszyn, co unieruchomiło okręt. Porucznik Kowaks, zastępujący komandora, wiedząc że okręt czeka zagłada, postanawia ratować oficerów w batyskafie, którzy mają powiadomić marynarkę o odkryciu archeologicznym. Przeciwstawia się temu major June, który rozszyfrował napisy na ścianach sanktuarium oraz dowiedział się, że zbudowało je pokojowe plemię Ugarytów, które zniknęło nagle z powierzchni ziemi. Jednocześnie pośród załogi statku zaczynają coraz częściej mieć miejsce przypadki szaleństwa i niewyjaśnionych zachorowań, a drużyna Hamisha napotyka miejsca, za nic nie przypominające dzieła pokojowo nastawionej cywilizacji. Już od pierwszych kart jesteśmy świadkami obłędu jaki dotyka marynarzy. Stillwood, jeden z ludzi wchodzących w skład grupy Alfa, wyraźnie przed czymś ucieka. W pewnym momencie natrafia na ogromne stado pająków, a głos szepcze mu w głowie, aby się nie bał i parł dalej do przodu. Koniec jest oczywisty do przewidzenia i wtedy z mroku wyłania się sylwetka czegoś wielkiego oraz wręcz demonicznego. Czytelnik sam nie jest do końca pewien czy to co widzi to obraz paranoi dziejący się w głowie Stillwooda czy też fizycznie istniejący stwór. Późniejsze wydarzenia mające miejsce zarówno na okręcie jak i w ekipie Hamisha tylko pogłębiają ten niepokój. Rzeczywistość zaczyna zacierać swe granice z koszmarnym snem, ludzie widzą monstra i w akcie desperacji popełniają zbrodnie, inni zapadają na choroby, które już od blisko stu lat nie występują na Ziemi, dzięki nowoczesnej medycynie. To powoduje napięcia, nie tylko pośród załogi, ale także wśród oficerów, a w takich warunkach o panikę nietrudno. Ta zaś jest śmiertelnie niebezpieczna, szczególnie w takich warunkach. Autorzy rewelacyjnie pokazali, zarówno za pomocą scenariusza jak i rysunków, narastający poziom paniki pośród członków załogi USS Nebraska. Jedni wytrzymują dłużej inni pękają niemal od razu, zaś ludzie tacy jak major June, starają się za wszelką cenę utrzymać każdego przy zdrowych zmysłach, samemu balansując na granicy obłędu. Jednak to racjonalne podejście do problemu i siła logiki podszyta wiarą w zjawiska paranormalne, sprawia że wytrzymują napięcie. Podobnie jest z komandorem Hamishem, który kierując się troską o swoich ludzi daje im wybór - mogą zawrócić na statek albo iść z nim. Niestety nie każdy z oficerów przejawia tak racjonalny tok myślenia, doprowadzając tym samym do pogłębiania się kryzysu na okręcie i kolejnych wypadków. Wrota otchłani to świetny obraz tego jak ludzka psychika może się załamać w obliczu niewyjaśnionej i mrocznej zagadki. Do tego ślady prowadzące w kierunku III Rzeszy i ZSRR sprawiają, że aura tajemnicy jest jeszcze mocniejsza, a główny antagonista, którego w tym tomie w końcu widzimy na własne oczy, wydaje się być realny. Tak jak w przypadku pierwszego albumu i ten czyta się jednym tchem zaś obrazy, jakie wyszły spod ręki Bec'a idealnie komponują się z mroczną fabułą. Sanktuarium trzyma czytelnika w ciągłym napięciu, a zakończenie tego tomu jest wręcz idealne, zachęcając do sięgnięcia po trzecią, finalną, część tej opowieści o koszmarze, skrywanym pod piaskami syryjskiej pustyni.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na93 lata temu
Locke & Key - Tom 1 - Witamy w Lovecraft Joe Hill
Locke & Key - Tom 1 - Witamy w Lovecraft
Joe Hill Gabriel Rodriguez Jay Fotos
Regularnie szokuje mnie to, ile znanych mi dzieł kultury okazało się być adaptacjami komiksów. Serial “Locke and Key” parę lat temu radośnie oglądałem, był przyjemnie rozrywkowy, choć wywoływał poczucie niespełnionego potencjału. Dowiedziawszy się że to adaptacja, postanowiłem się zmierzyć z oryginałem. Trochę mi to zajęło, ale oto jestem. Pierwszy tomik różni się odrobinę estetyką i atmosferą historii, ale przyznać muszę: jest cholernie zachęcający. To taka historia mająca u podstaw młodzieżowe fantasy, choć skręcająca miejscami w rejony dość makabryczne i ponure. Czyli połączenie ze wszech miar słuszne i przyjemne. Dostajemy więc tragedię rodzinną, po której matka z trójką dzieci wyprowadza się do tajemniczego domu, w którym najmłodsze spośród latorośli znajduje magiczny klucz, pozwalający mu zamienić się w ducha. A, no i jest tam też czarnowłosa dziewczyna mieszkająca w studni. Okazuje się, że kluczy jest więcej, ich możliwości są… zazwyczaj dość zaskakujące (klucz do zmiany płci? Pewnie, czemu nie!),a pewne mroczne siły chcą te klucze zdobyć. To fantastycznie wyważona opowieść, gdzie potężnie wybrzmiewa wątek rodziny próbującej radzić sobie ze stratą i z traumą. Jednocześnie to fascynujące fantasy z szeregiem dziwacznych i intrygujących pomysłów. Dużo tu klasycznych, oklepanych motywów przywodzących na myśl Opowieści z Narnii: przygody rodzeństwa, z którego najmłodsze jest świadkiem fantastycznych zdarzeń, a starsi są Sceptycznymi Niedowiarkami. Wraz z osiągnięciem dorosłości w tym świecie również zapomina się o magii - cóż za przytłaczająco ponura wizja. Ja się trochę jaram, będzie czytane dalej. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram @traczytanko: https://www.instagram.com/traczytanko/
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na71 miesiąc temu
Rachel Rising tom 1: Cień śmierci Terry Moore
Rachel Rising tom 1: Cień śmierci
Terry Moore
Dobry początek to połowa sukcesu. Jak przyciągnąć czytelnika, jak to zrobić, by pozostał, a najlepiej chciał jeszcze więcej? A może by tak w pierwszej scenie pokazać jak z płytkiego grobu wydobywa się, nie bez kłopotu, wcale nie łatwo, z wyraźnym wysiłkiem atrakcyjna kobieta? A na jej karku jest paskudny ślad po czymś, co zostało uprzednio mocno zaciśnięte… No i już wiesz, że siedmiotomowa seria Rachel Rising będzie świetna. Tym razem Terry Moore opowiada swoją historię w obrębie gatunku grozy, w którym czytelnikom przyjdzie zmierzyć się z prawdziwym złem, takim że Stephen King by się nie powstydził tego typu kreacji. Jednak całe to zło jest jedynie tłem. Zupełnie jak w cyklu Echo, Moore wykorzystuje znany motyw (tam science fiction, tu horror) to pokazania nam świetnie napisanych bohaterów, takich prawdziwych, bardzo realistycznych, z którymi natychmiast można się utożsamić, wczuć w ich rolę, poczuć ich emocje. To ogromna zaleta tego Twórcy, jego bohaterowie naprawdę zdają się żyć. Warto też dodać, że Terry Moore doskonale zdaje sobie sprawę z reguł, jakie tworzą horror. I postanowił ich nie zmieniać. A na domiar tego, mimo że zachował zasady, i tak wybrnął z opowieści w taki sposób, że bohaterów będzie można wykorzystać ponownie, bo ja tu widzę pewien schemat, i już się cieszę na to, Terry Moore sobie wykoncypował ze swoimi opowieściami.
Pablos - awatar Pablos
ocenił na78 miesięcy temu
Millennium. Saga #01: Zamrożone dusze Sylvain Runberg
Millennium. Saga #01: Zamrożone dusze
Sylvain Runberg Belen Ortega
Sylvain Runberg jest scenarzystą, którego prace lubię czytać, ale niekoniecznie kolekcjonować. Niemniej jego komiksowa wersja "Millennium" Stiega Larssona, ostatecznie przekonała mnie, aby sięgnąć po książkowy oryginał. Po śmierci twórcy "Millennium", gdy jego książki odniosły światowy sukces, kwestią czasu było, aż ktoś weźmie się za napisanie kontynuacji przygód Lisbeth Salander i Mikaela Blomkvista. Runberg postanowił to uczynić za pomocą komiksu i tak oto w 2016 we Francji, a we wrześniu tego roku również w Polsce, na półki księgarń zawitała pierwsza z trzech części "Millennium Saga", nosząca dość intrygujący podtytuł "Zamrożone dusze". Przyznaję, że jako osoba niemająca styczności z literackim dziełem Larssona (co zamierzam nadrobić jeszcze w tym roku),"Millennium Saga" wciągnęło mnie o wiele mocniej niż poprzednie komiksy z tej serii. Czemu? Cóż, powód jest cholernie prosty - fabuła. Lisbeth wraz z przyjaciółmi z Republiki Hakerów, chcą włamać się do serwerów nowego, super nowoczesnego ośrodka szwedzkich służb specjalnych. Mają nadzieję znaleźć tam materiały kompromitujące władze i udowodnić, że rząd Szwecji wspiera inwigilację obywateli. Jednak podczas wypadu na koncert starej kapeli Lisbeth, jej przyjaciółka Trinity zostaje porwana przez zamaskowanych mężczyzn podających się za szwedzką służbę bezpieczeństwa. Tymczasem Mikael Blomkvist chce zdyskredytować przywódcę Republikanów, który głosi skrajnie prawicowe poglądy, nawołując przy tym do oczyszczenia kraju z imigrantów. Drogi dwójki przyjaciół znów się krzyżują, jednak oboje nie zdają sobie sprawy, z jak poważnym niebezpieczeństwem przyjdzie im zmierzyć się tym razem. Niby opis nie powala i chce się zaśpiewać "Ale to już było". Jednak od początku ciągle coś nam tutaj nie pasuje. Cała sprawa wygląda zbyt gładko, za prosto i w ogóle trywialnie, co z każdą kolejną sceną zaczynam nam mocniej śmierdzieć. Już sama scena porwania Trinity, dziejąca się na pierwszych stronach komiksu, sugeruje, że w cieniu chowa się bardzo niebezpieczny gracz, który nie jest nikomu znany. Nawet Republice Hakerów, a to już stanowi bardzo poważne zagrożenie dla głównych bohaterów. Owszem, szwedzkie służby bezpieczeństwa też są we wszystko zamieszane, tylko tak naprawdę czytelnik zastanawia się do samego końca tego tomu, jaka jest ich faktyczna rola w całej sprawie. Nic tu się nie klei, poszlaki prowadzą w ślepe uliczki, a kolejne osoby wyparowują bez wiedzy władz, mediów i samej Republiki Hakerów. Na dokładkę mamy Stena Windoffa, prężnego, młodego polityka, który umiejętnie wykorzystuje niepokoje społeczne względem nasilającej się fali imigrantów oraz terroryzmu. Co prawda w jego wypowiedziach jest sporo racji, szczególnie w odniesieniu do ludzi z Bliskiego Wschodu starających się siłą narzucić Szwedom swoją religię oraz kulturę czy prawo, ale Windoff tak umiejętnie tym manipuluje, że do worka z nimi wrzuca każdego, kto go nie popiera. Niezależnie od koloru skóry czy wyznania. Innymi słowy - jeśli nie jesteś z nami, to jesteś muzułmańskim terrorystą, a w najlepszej sytuacji cygańskim złodziejem. Mikael Blomkvist chce ujawnić społeczeństwu mroczną stronę Windoffa oraz jego jeszcze bardziej ponurą przeszłość, jednak to na co natrafia, zdaje się wykraczać poza zwykłą zasłonę przywódcy partii politycznej, zdobywającej w sondażach prowadzenie. Tak samo, jak w przypadku Lisbeth, sprawa szybko zaczyna śmierdzieć, a każdy kolejny trop prowadzi do niebezpiecznych wniosków. Ta siła scenariusza nie została tutaj spłycona przez rysunek. Belen Ortega zrobiła bowiem coś, co w moim odczuciu nie udało się jej poprzednikom - Jose Homs'owi i Manolo Carot'owi. Jej prace nie sugerują tak otwarcie rozwiązania zagadki, nad którą pracują główni bohaterowie. Owszem są wskazówki, nieraz można pomyśleć, że już rozwikłaliśmy całą sprawę i wtedy dostajemy cios w brzuch. Dopiero sam finał nieco rozjaśnia czytelnikowi w głowie, nadając jego spojrzeniu nowy kierunek, jednocześnie zostawiając z olbrzymi stosem pytań. Co prawda już wcześniej jest poważna wskazówka, jednak rozwiewa ona tylko część naszych wątpliwości i potwierdza to, czego domyślaliśmy się od jakiegoś czasu. Za to właśnie należą się Ortedze gromkie brawa, bo pokonała w ten sposób swych poprzedników. Jeśli idzie o kolory, to ponownie zajęli się nimi Alex i Mirabelle, co odniosło dobry skutek i utrzymało komiks w duchu pierwszego tryptyku. "Millennium Saga" podoba mi się znacznie bardziej niż poprzednia praca Runberga. Zresztą jest to, przynajmniej dla mnie, jak na razie najlepsza, od strony scenariusza, jego praca, z jaką miałem styczność. Bardzo dobrze pomyślana, umiejętnie narysowana, z wartką akcją. Trochę szkoda, że podzielił to na trzy zeszyty, ale jeśli utrzyma poziom, a finał ostatniego tomu, okaże się zaskakujący, to bez cienia problemu mu to wybaczę. Liczę też, że to Belen Ortega zostanie na stołku rysownika, bo jej praca bardziej przypadła mi do gustu niż Homs'a czy Carot'a. "Zamrożone dusze" to świetne wejście do naprawdę porządnego kryminału i z całej duszy wierzę, że nie zawiodę się na kolejnych dwóch rozdziałach.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na83 lata temu
Black Kiss Howard Chaykin
Black Kiss
Howard Chaykin
POPKulturowy Kociołek: Akcja rozgrywa się w Los Angeles w latach 80. XX wieku. Mieście przepełnionym zbrodnią, narkotykami, prostytucją i wszystkim tym, co najgorsze. W takich realiach musi funkcjonować powracający z odwyku muzyk Cass Polack. Niespodziewanie zostaje on wciągnięty w sam środek przerażającego szaleństwa. Wystarczyła tylko jedna przejażdżka z urodziwą pasażerką, aby jego i tak trudne życie przerodziło się w koszmar wypełniony seksem i śmiercią. Album Black Kiss tom 1 to dzieło mieszające elementy thrillera noir, horroru, komiksu erotycznego (momentami wręcz pornograficznego) i wątków nadprzyrodzonych. Jest to więc mieszanka dość wyrazista, umiejąca przyciągnąć uwagę dojrzałego odbiorcy, mająca jednak również swoje pewne zauważalne niedoskonałości. Scenariusz Chaykina potrafi być bowiem dosyć nierówny. Narracja opierająca się na schematach thrillera noir jest dość skomplikowana (może momentami trochę za bardzo). Duża w tym również zasługa klimatu miasta przepełnionego mrokiem i przemocą. Ten element historii jest więc angażujący i zachęcający czytelnika do przewracania kolejnych stron. Problem pojawia się w momencie wkroczenia na scenę wspomnianych wątków nadprzyrodzonych. Pomysły autora w tej kwestii mocno trącą myszką i są delikatnie pisząc kuriozalne. Na dodatek ma to wyraźny wpływ na całą intrygę, która staje się przewidywalna. Nie jest to co prawda drastyczny spadek jakości komiksu, ale i tak trudno tych niedociągnięć nie zauważyć. Sytuację ratują całkiem nieźle nakreśleni bohaterowie. Nie są to jednak postacie, które można lubić. Nie ma tu klasycznego podziału na dobrych i złych, a tak naprawdę wszyscy skrywają w sobie jakiś mrok, który tylko czeka na uwolnienie. Całkiem nieźle wypadają również dialogi pomiędzy nimi. Są jednak sceny, w których jest ich zdecydowanie za duża ilość i są one niepotrzebnie przegadane. Zdecydowanie najmocniejszą stroną albumu (i jednym z głównych powodów, dla którego warto sięgnąć po tytuł) jest jego oprawa graficzna... https://popkulturowykociolek.pl/black-kiss-tom-1-recenzja-komiksu/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na62 lata temu

Cytaty z książki Zamek z piasku, który runął

Więcej

Nikt nie może uniknąć zakochania - odparł.- Może chcieć się tego wyprzeć, ale przyjaźń to chyba najpowszechniejsza forma miłości.

Nikt nie może uniknąć zakochania - odparł.- Może chcieć się tego wyprzeć, ale przyjaźń to chyba najpowszechniejsza forma miłości.

Denise Mina Zamek z piasku, który runął Zobacz więcej
Więcej