Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga II

Okładka książki Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga II autorstwa Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Okładka książki Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga II autorstwa Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Denise MinaLeonardo Manco Wydawnictwo: Czarna Owca Cykl: Millennium (Czarna Owca) (tom 1.2) komiksy
144 str. 2 godz. 24 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Millennium (Czarna Owca) (tom 1.2)
Tytuł oryginału:
Millennium: The Gril with the Dragon Tattoo. Book 2
Data wydania:
2013-05-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-05-01
Liczba stron:
144
Czas czytania
2 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375545456
Tłumacz:
Marcin Wróbel
Druga księga komiksu opartego na bestsellerowej trylogii Stiega Larssona „Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”.

Pewnego wrześniowego dnia w 1966 roku szesnastoletnia Harriet Vanger znika bez śladu. Prawie czterdzieści lat później Mikael Blomkvist otrzymuje nietypowe zlecenie od Henrika Vangera. Stojący na czele wielkiego koncernu magnat przemysłowy prosi znajdującego się na zakręcie życiowym dziennikarza o napisanie kroniki rodzinnej Vangerów. Okazuje się, że spisywanie dziejów to tylko pretekst do próby rozwiązania zagadki zniknięcia Harriet. Mikael Blomkvist, skazany za zniesławienie redaktor czasopisma Millennium, przechodzi kryzys wartości i rezygnuje z obowiązków zawodowych. Podejmuje się niezwykłego zlecenia, opuszcza Sztokholm i osiada w niewielkiej wiosce na północy kraju. Po pewnym czasie dołącza do niego młoda ekscentryczna hackerka, Lisbeth Salander. Wspólnie, choć nie zawsze ramię w ramię, biorą pod lupę przeszłość klanu Vangerów i wykrywają prawdę o wiele bardziej mroczną i krwawą niż ta, którą spodziewali się odnaleźć...

Scenariusz komiksu stworzyła szkocka pisarka Denise Mina. Za grafikę odpowiadają: Argentyńczyk Leonardo Manco znany z rysunków do „Hellstorm”, „Blaze of Glory”, „Apache Skies” czy słynnego „Hellblazer” oraz Włoch Andrea Mutti, autor ilustracji do komiksów: „The Executor”, „DMZ”, „Iron Man Zombie” czy „XMAN Prelude”.
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga II w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga II

Średnia ocen
7,3 / 10
84 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga II

avatar
617
586

Na półkach:

Ciekawie rozwijają się poszczególne wątki, warto sięgnąć po kolejną część.

Ciekawie rozwijają się poszczególne wątki, warto sięgnąć po kolejną część.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
858
794

Na półkach:

http://salomonik.eu/blog/przeczytane/1892-mezczyzni-ktorzy-nienawidza-kobiet-ksiegi-1-2-denise-mina#tab2

http://salomonik.eu/blog/przeczytane/1892-mezczyzni-ktorzy-nienawidza-kobiet-ksiegi-1-2-denise-mina#tab2

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
8364
7052

Na półkach: ,

OFIARY PRZEMOCY SEKSUALNEJ

Drugi tom komiksowego „Millennium” doprowadza do finału historię „Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet”. Śledztwo wkracza w decydującą fazę, pojawiają się trudności i niebezpieczeństwa, a Lisbeth zaczyna odgrywać coraz większą rolę. Czyli miłośnicy prozy Stiega Larssona i dobrych kryminalnych opowieści obrazkowych dla dorosłych nie będą zawiedzeni!

Mikael Blomkvist odsiedział swój wyrok w więzieniu i wraca do śledztwa w sprawie zniknięcia/śmierci Harriet, coraz bardziej zbliżając się do przełomu. Co więcej dzięki pomocy Vangera udaje się przywrócić zainteresowanie pismem „Millennium” zarówno wśród prenumeratorów, jak i również reklamodawców – nie rozwiązuje to wszystkich problemów magazynu, ale przynajmniej oddala widmo upadku. Wkrótce, dzięki przypadkowej pomocy własnej córki, Mikael odkrywa rzecz, którą przeoczyli wszyscy śledczy przez lata, jakie minęły od zniknięcia dziewczyny. Jakby tego było mało na wierzch wychodzą kolejne szokujące fakty odnośnie rodziny Vangerów – od nazistowskiej przeszłości, przez kazirodztwo, na brutalności kończąc. Wszystko to zaczyna zaciskać swoją pętlę wokół szyi Mikaela.
Tymczasem Lisbeth Salander, nie mogąc uporać się z tłumionymi emocjami, jakie narastają w niej po gwałcie, stara się pogrążyć w pracy. Szansą na to okazuje się prośba Mikaela o włączenie jej do śledztwa w sprawie Harriet. Wkrótce oboje wpadają na kolejny trop, który powoli prowadzi ich do rozwiązania całej zagadki, ale także sprowadza na nich śmiertelne niebezpieczeństwo…

Trzeba oddać twórcom, że komiksowa wersja wcale nie krótkiej powieści Larssona udała się im znakomicie. Zazwyczaj komiksowe adaptacje cierpią na zasadniczy problem skrótowego potraktowania treści pierwowzoru, tymczasem w „Mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet” trudno jest się tego dopatrzeć. Jeszcze w początkowych stronach pierwszego tomu można było znaleźć kilka cięć, ale teraz, gdy historia w pełni się rozkręciła, nie są one zauważalne. Oczywiście przeniesienie liczącej blisko 650 stron powieści na karty niespełna trzystustronicowego komiksu musiało pociągnąć ze sobą pewne zmiany, nie mniej obyło się bez szkody dla pierwowzoru.

Scenariusz zresztą (w wykonaniu pisarki thrillerów, a z wykształcenia wykładowczyni kryminologii, która posiada także pewne doświadczenie w tworzeniu komiksów) został napisany bardzo sprawnie i z szacunkiem dla powieści. Zachował jej klimat, dodał kilka nowych cech, a przy okazji nie stroni od mocnych, choć ważnych przecież sekwencji. Na czytelników czeka więc i erotyka, i krew, i mrok. A wszystko to w bardzo dobrym stylu podkreślają ilustracje Manco („Hellblazer”) i Muttiego („DMZ”). Ich rysunki są brudne, dość proste, ale realistyczne. Świetnie wychodzą im ciemne tła i scenerie. I świetnie wypada najciekawsza postać stworzona przez Larssona, Lisbeth – punkowo-nihilistyczna pod względem wyglądu geniuszka, która nie potrafi nawiązywać z ludźmi normalnych relacji.

W skrócie świetna, znakomicie wydana rzecz. Must read dla fanów „Millennium” i solidna komiksowa zabawa spod szyldu „kryminał/thriller” dla fanów mocnych wrażeń ujętych w graficzną formę. Warto. Polecam zatem gorąco.

Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2016/11/17/mezczyzni-ktorzy-nienawidza-kobiet-ksiega-ii-denise-mina-leonardo-manco-i-andrea-mutti/

OFIARY PRZEMOCY SEKSUALNEJ

Drugi tom komiksowego „Millennium” doprowadza do finału historię „Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet”. Śledztwo wkracza w decydującą fazę, pojawiają się trudności i niebezpieczeństwa, a Lisbeth zaczyna odgrywać coraz większą rolę. Czyli miłośnicy prozy Stiega Larssona i dobrych kryminalnych opowieści obrazkowych dla dorosłych nie będą...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

144 użytkowników ma tytuł Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga II na półkach głównych
  • 107
  • 36
  • 1
62 użytkowników ma tytuł Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga II na półkach dodatkowych
  • 34
  • 15
  • 7
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Dziewczyna, która igrała z ogniem Antonio Fuso, Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Ocena 7,2
Dziewczyna, która igrała z ogniem Antonio Fuso, Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Okładka książki Zamek z piasku, który runął Antonio Fuso, Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Ocena 6,8
Zamek z piasku, który runął Antonio Fuso, Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Okładka książki Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga I Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Ocena 7,2
Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga I Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Okładka książki Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga 1 i 2 (komplet) Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Ocena 9,0
Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga 1 i 2 (komplet) Leonardo Manco, Denise Mina, Andrea Mutti
Okładka książki A Sickness in The Family Antonio Fuso, Denise Mina
Ocena 7,1
A Sickness in The Family Antonio Fuso, Denise Mina
Denise Mina
Denise Mina
Denise Mina (ur. 1966 w Glasgow) - szkocka autorka powieści. Zadebiutowała w 1998 powieścią Garnethill, za którą otrzymała nagrodę Stowarzyszenia Pisarzy Kryminałów John Creasy Dagger dla najlepszej debiutanckiej powieści kryminalnej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga II przeczytali również

Locke & Key - Tom 1 - Witamy w Lovecraft Joe Hill
Locke & Key - Tom 1 - Witamy w Lovecraft
Joe Hill Gabriel Rodriguez Jay Fotos
Regularnie szokuje mnie to, ile znanych mi dzieł kultury okazało się być adaptacjami komiksów. Serial “Locke and Key” parę lat temu radośnie oglądałem, był przyjemnie rozrywkowy, choć wywoływał poczucie niespełnionego potencjału. Dowiedziawszy się że to adaptacja, postanowiłem się zmierzyć z oryginałem. Trochę mi to zajęło, ale oto jestem. Pierwszy tomik różni się odrobinę estetyką i atmosferą historii, ale przyznać muszę: jest cholernie zachęcający. To taka historia mająca u podstaw młodzieżowe fantasy, choć skręcająca miejscami w rejony dość makabryczne i ponure. Czyli połączenie ze wszech miar słuszne i przyjemne. Dostajemy więc tragedię rodzinną, po której matka z trójką dzieci wyprowadza się do tajemniczego domu, w którym najmłodsze spośród latorośli znajduje magiczny klucz, pozwalający mu zamienić się w ducha. A, no i jest tam też czarnowłosa dziewczyna mieszkająca w studni. Okazuje się, że kluczy jest więcej, ich możliwości są… zazwyczaj dość zaskakujące (klucz do zmiany płci? Pewnie, czemu nie!),a pewne mroczne siły chcą te klucze zdobyć. To fantastycznie wyważona opowieść, gdzie potężnie wybrzmiewa wątek rodziny próbującej radzić sobie ze stratą i z traumą. Jednocześnie to fascynujące fantasy z szeregiem dziwacznych i intrygujących pomysłów. Dużo tu klasycznych, oklepanych motywów przywodzących na myśl Opowieści z Narnii: przygody rodzeństwa, z którego najmłodsze jest świadkiem fantastycznych zdarzeń, a starsi są Sceptycznymi Niedowiarkami. Wraz z osiągnięciem dorosłości w tym świecie również zapomina się o magii - cóż za przytłaczająco ponura wizja. Ja się trochę jaram, będzie czytane dalej. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram @traczytanko: https://www.instagram.com/traczytanko/
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na71 miesiąc temu
Wonder Woman: Krew Brian Azzarello
Wonder Woman: Krew
Brian Azzarello Tony Akins Cliff Chiang
Telenowela wśród bogów, komiks dla dorosłych (jest naklejka od EGMONTU) bez przekleństw i wojownicza Wonder Woman, jest tym, co oferuje nam run Briana Azzarello i Cliffa Chianga. Każdy z tych elementów wydaje się nieco osobliwy, a razem tworzy naprawdę oryginalną mieszankę. Nie każdemu będzie smakować. [Recenzja całego runu Briana Azzarello i Cliffa Chianga, czyli tomów 1-6] „Wonder Woman” w interpretacji Briana Azzarello i Cliffa Chianga nie jest moim pierwszym komiksem z Dianą w roli głównej. Jednak alternatywna „Absolute Wonder Woman” też nie jest czymś typowym (nawet jeśli dobrym). Być może równie popularne dwa runy Grega Rucki lub nawet oryginalny Williama Marstona byłyby lepszym odniesieniem, ale niestety moje wyobrażenia w większości ograniczone są do osmozy kulturowej i adaptacji. <b>Dziwne początki</b> W tym kontekście czytany komiks jest dziwny. Gdy po niego sięgałem, nie spodziewałem się tego, co dostałem. Zaczynamy „Wonder Woman” od pokazania bogów w centrum, a w szczególności nieobecnego Zeusa. Apollo radzi się swoich wyroczni po zniknięciu ojca, Hera poluje na kolejnego bękarta swojego męża, a Hermes stara się go uratować za wszelką cenę. Hermes jest jednak posłańcem, nie wojownikiem i potrzebuje pomocy naszej dzielnej Amazonki. Ta dziwność jest trudna do wskazania. Samo zawiązanie akcji wydaje się interesujące. Jednocześnie każdy z bogów ma bardzo specyficzny projekt, ale ich moc jest niekonsekwentna. Hermesa potrafią zranić nasłane przez Herę zbiry, a czasami nawet półbogowie wydają się niewrażliwi na ciosy. Ta niekonsekwencja w skalowaniu potęgi stoi obok komiksowego luźnego inspirowania się mitologią. Dla bogów ważniejsze są ich domeny i częściej nazywani są imionami typu Wojna i Księżyc niż tymi mitologicznymi. Jednocześnie większość bogów i półbogów jest zwyczajne dziwna z wyglądu i ma przypisane zwierzę. Hermes ma białą niebieskawą skórę, czarne oczy i ptasie nóżki. Artemida wygląda trochę jak Srebrny Surfer tylko z nieco jaśniejszym księżycowym odcieniem skóry i potrafi zachowywać się jak pies myśliwski. Posejdon zaś jest potworem morskim.  <img src="https://cdn.nakanapie.pl/Snktja7QOdLBtBi1vOnv7Bxtq5s=/origxorig/8a53ddc676476ea307fc170ed846d97d" alt="Zeszyt 4. Hermes"/> Zeszyt 4. Hermes  Jednak te nowe oryginalne projekty bogów nie są najdziwniejsze: Ares wygląda jak Briana Azzarello. Podobno scenarzysta opisał postać tylko jako starego, zgorzkniałego drania, a Chiang zrobił swoje. Niestety nie udało mi się znaleźć bardziej bezpośredniego potwierdzenia tej rewelacji, bo wszelkie znalezione linki do odpowiedzi na X (dawniej twitter) i wywiadów z tą informacją są martwe (update, tu wspomina: https://www.cbr.com/azzarello-chiang-look-back-on-three-years-with-wonder-woman/ [dostęp 01.03.2026]). Równie nietypowa potrafi być narracja. Czasem wydaje się rwać, gnać łeb na szyje lub zdania są dziwnie skonstruowane. Może temu sprzyjać sposób opowiadania historii przez Azzarello. Często bowiem dzieli on wypowiedzi między kadrami, a także prowadzi rozmowy z offu, przedstawiając nam inne miejsca. Przez to nie zawsze wiadomo od razu, kto mówi. Nie wiem, jak jest z tym rwaniem logiki zdań w oryginale, ale widać język polski mu nie służy. Z pewnością można wskazać jeszcze wiele innych specyficznym elementów jak np. dużo nawiązań do Marvela (Rękawica Nieskończoności w zbrojowni Hefajstosa, wspomnienie Sanctum Sanctorum Doktora Strange’a etc.). Jednak ważniejszym pytaniem wydaje się, czemu tak dziwny i nietypowy komiks o Dianie mógł w ogóle powstać. Umożliwił to „Flashpoint” Geoffa Johnsa i Andy’ego Kuberta, który wywołał miękki reset świata DC. Choć widać inspiracje oryginalnym komiksem Marstona (polecam odc. 2 „Robert Kirkman's Secret History of Comics” z 2017) z dużą ilością wiązania, to omawiana „Wonder Woman” widzi ambasadorkę pokoju w zupełnie innym świetle. Jako pierwsi po resecie Brian Azzarello i Cliff Chiang mieli stworzyć odświeżoną Wonder Woman i wykorzystali tę możliwość. W moim przypadku, choć poczucie rwania miejscami nadal się pojawiało, po drugim tomie wkręciłem się i zaakceptowałem dziwnostki tej „Wonder Woman”. Dwa pierwsze tomy w sposób spójny zamykają pierwszy główny konflikt i otwierają historię na nowe nieoczywiste problemy, które w skrócie można opisać jako właśnie boska telenowela. Jeśli ktoś do tego momentu nie przekona się do komiksu, raczej nie ma już dla niego ratunku. <b>Boska telenowela</b> Skoro ponarzekałem, przejdźmy do relacji postaci – jednego z pozytywnych elementów. Są one nierozłączne z tym, kim jest tytułowa bohaterka. Została ulepiona z gliny przez Hippolite, królową Amazonek, a Zeus tchnął w nią życie. Iście biblijna opowieść, tyle że to backstory zostaje tu nadpisane przez zwyczajny romans wspomnianych bohaterów. W dodatku Amazonki dostają więcej swoich problematycznych historycznych aspektów, które dotychczas nie były obecne w ich mitosie DC. Te problemy w raju są zawsze dobrym punktem, by Diana nie chciała lub nie mogła wrócić do domu. Jej nadnaturalne przyjście na świat, a także pozycja, zawsze odróżniało ją od sióstr, a jednak było to naprawdę, co innego. Po tych rewelacjach Wonder Woman znów będzie musiała odnaleźć siebie. Te problematyczne relacje z matką i Amazonkami to jednak tylko jedna strona monety. Jej ojciec – Zeus – łączy ją z całym greckim panteonem. Początkowo Hera ściga Dianę i Zole (matkę najnowszego dziecka),jednak wraz ze wzrostem skomplikowania intrygi jej relacja się zmienia. Jest to symptomatyczne, bo nigdy nie wiadomo, czy tym razem któryś bóg chce być miły, czy cię zabić. Mimo że dla nich to mniej lub bardziej gra, ich powody są zawsze w jakimś stopniu zrozumiałe. Poza tym, kto nigdy nie chciał zabić członka rodziny? To z tych ambiwalentnych interakcji wypływa osobowość każdego z bogów, a pojawia się w końcu cała dwunastka, a to jeszcze nie wszyscy. Z ich tarć wypływają refleksje nad nieśmiertelnością i ich różne do niego podejścia. I to wtedy pióro Azzarello błyszczy. W tym dziwnym sosie Wonder Woman nadal jest pełna miłości wobec całego świata. Jednak jej typowej patronki Ateny jest tu tyle, ile kot napłakał. Samo zawiązanie akcji zaczyna się od Zeusa, jednak ten wokół kogo krąży cały komiks to Wojna. Relacja Amazonki i Aresa jest tu przeinterpretowana – w końcu każdy kto chce pokoju, musi być gotów o niego walczyć. Jednak nigdy nie uciekniemy od dziwności. Z jednej strony idealnym dopełnieniem, a jednocześnie tym dziwnym elementem świata DC są Nowi Bogowie. W historii Diany pojawia się Orion, który idealnie wpasowuje się w telenowelowe klimaty, a naprawdę potrafi być obrzydliwą postacią – np. pozyskać czyjeś DNA bez zgody i w obleśny sposób. Jednak nadal jest w drużynie dobrych i wprowadza nieco wewnętrznego konfliktu, którego Diana czasem potrzebuje. <b>Dorosłość</b> <img src="https://cdn.nakanapie.pl/LTt0tJaB2uvRg0iYVC1Do3-aZzI=/origxorig/938ffc91c415806926ec1c4b41cc2031" alt="Znaczek na tylnej okładce z napisem TYLKO DLA DOROSŁYCH"/> Znaczek na tylnej okładce Skoro wracamy do dziwnostek, co zatem znaczy ten znak, skoro nie ma w tym komiksie przekleństw? Nie pamiętam, żeby bezpośrednio się pojawiły, ale Azzraello zastosował ciekawy chwyt, by uniknąć krzaczków. Zamiast nich niektóre postacie zaczynają przekleństwo, jest ono identyfikowalne, ale coś im przeszkadza. Purytańskie standardy zachowane, ale co tu dla dorosłych? Już na początku dostajemy dużo krwi i czegoś, co niektórzy nazwaliby znęcaniem się nad zwierzętami. Pod koniec jest jednak tego dużo więcej. W komiksie nie brak także nagości i niebezpośrednio pełen romans Hippolity z Zeusem. Zatem znaczek ten jest uzasadniony, choć nie wiem, czy nie wystarczyłyby trigger warningi lub coś podobnego. <b>Najlepsza jest klasyka</b> Zupełnie inaczej czyta się jednak dodatki, czyli „Wonder Woman” zeszyt 0 i „Secret Origins” zeszyt 6. Oba zeszyty to prequele i dodatki, ale pierwszy jest kluczowy dla fabuły. Wydania zbiorcze umiejscawiają go w narracji na początku 3. tomu, a nie jak sugeruje numeracja przed pierwszym. Z kolei „Secret Origins” opowiada o marzeniu Diany o opuszczeniu wyspy. Zeszyt zerowy opowiada o pierwszym spotkaniu Diany z Wojną i o tym, co definiuje ich relacje. W bardzo przyjemny sposób buduje ich konflikt i ostateczną konfrontację. W dodatku wszystko, co dzieje się w tym zeszycie, ma wpływ na finał i nie tylko – przedstawienie się tu Wojny daje nazwy tomów tego komiksu. Z kolei w „Secret Origins” nie ma nic ciekawego ani nowatorskiego. Jednak widoczne jest pytanie o relację między Dianą, a jedną z Amazonek. Nie dostajemy odpowiedzi, ale napięcie jest widoczne. W końcu mieszkają razem na jednej wyspie i nie ma na niej mężczyzn, taki podtekst pisze się sam. Jednak nadal nie doszedłem do tego, czemu „najlepsza” i czemu „klasyka”. Oba zeszyty mają odrobinę inny styl graficzny i językowy. Zostają one zarchaizowane na modłę złotej ery komiksów i lat 60. Kolory są płaskie, narracja i dialogi opisowe, a jednak Azzarello i Chiang potrafią wyciągnąć z tego stylu prawdziwe życie. I nieironicznie uważam, że te dwa zeszyty są najlepszym elementem tego runu. <b>Sztuka</b> Skoro już mowa o archaicznej grafice, to jaka jest ta właściwa? Cliff Chiang nie odpowiadał jako jedyny za warstwę graficzną. Korporacyjne komiksy są produktem i przez to „Wonder Woman” przewijało się dużo nazwisk – czy to przy kolorach, czy też tuszu. I to, co najbardziej rzuca się w oczy w tym komiksie, to właśnie grube kreski. <img src="https://cdn.nakanapie.pl/6XCa2b2WOpmgPAYFwGnBM1ZySG0=/origxorig/74e8d00a93807ebffcbf757217618e01" alt="Zeszyt 1"/> Zeszyt 1  To właśnie one nadają ton i powagę komiksu. Kreski i rysunek Chianga są też kanciaste, co uzupełnia statyczny i poważny charakter. To nie miejsce na miękkie i elastyczne linie. Powagi, a zarazem niepewności, nadaje także obramowanie kadrów, które nie jest zwykłymi prostymi liniami. To z tego powstaje dynamiczna narracja nakładających się na siebie kadrów, która raz pędzi przed siebie, a raz pokazuje powoli otaczający bohaterów świat. Na wszystko jest czas, a warstwa graficzna w pełni wykorzystuje swoje możliwości. Dla podkreślenia dynamizmu pojawia się też z dwa razy zwielokrotnienie ramion Wonder Woman podczas odbijania pocisków, ale w połowie przypadków było to dla mnie nieczytelne przez rozkład kadrów. Nic nie jest idealne. <b>Ad finitum</b> Ostatecznie mimo niepewnego startu „Wonder Woman” jest dobrym i przyjemnym komiksem. Jego różne elementy łączą się w spójną całość, a autorzy mają nam coś konkretnego do przekazania na temat wojny i pokoju. Nie znaczy to, że nie zabraknie tu refleksji nad typowymi tematami Wonder Woman jak relacje damsko-męskie, lub mniej typowymi jak sprawy rodzinne i nieśmiertelność. A zawsze można sięgnąć dla porządnego retellingu mitologii greckiej. Choć żaden mit bezpośrednio się nie pojawia, to można cieszyć się z nawiązań, zmian i remiksów. Sztuka tradycyjna opiera się na wiedzy, a może przy okazji lektury znajdzie się coś więcej. Komiks czytany dzięki życzliwości Biblioteki na Koszykowej (Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego).
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na82 miesiące temu
Gotham Central: W obłąkanym rytmie Greg Rucka
Gotham Central: W obłąkanym rytmie
Greg Rucka Ed Brubaker Michael Lark Stefano Gaudiano Jason Shawn Alexander
Ciąg dalszy perypetii policjantów z Gotham City, stale mierzących się z brudną, detektywistyczną robotą. Jedna z historii pokazuje załamanie się relacji Batmana z GCPD. Dochodzi nawet do demontażu batsygnału... Ta część dobrze oddaje pewną bezradność miejscowego komisarza, który wszedł przecież w buty nie byle kogo, bo samego Jima Gordona (ten zasłużony komisarz jest już na emeryturze). Zerwanie współpracy z Mrocznym Rycerzem świetnie pokazało też rozbieżne oceny działalności Człowieka Nietoperza wśród policjantów - jak się okazuje, nie każdy detektyw postrzega go jako szkodnika, stosującego bezprawie i naruszającego funkcjonariuszy na niebezpieczeństwo. W komiksie zaprezentowana została sprawa morderstwa pewnego popularnego wielebnego. Śledztwo układa się tak żmudnie, że prowadząca pani detektyw zmuszona jest do współpracy z podejrzaną o zbrodnię... Catwoman. Wątek Kobiety Kota oceniam nader pozytywnie. I wreszcie lwia cześć komiksu poświęcona jest Renee Montoyi - znów jej sprawom prywatnym, przeplatanym z życiem zawodowym. Niewątpliwie Rucka i Brubaker sprawili, że w moim odczuciu detektyw Montoya, znana mi wcześniej z epizodycznych ról w "Batman The Animated Series" i "Batman Knightfall", jest szalenie istotną częścią uniwersum Mrocznego Rycerza. Za to wielkie brawa dla autorów.
Dominik Sobczyk - awatar Dominik Sobczyk
ocenił na82 lata temu
Chew #01: Przysmak konesera John Layman
Chew #01: Przysmak konesera
John Layman Rob Guillory
🍔Ha! Szukacie czegoś naprawdę odjechanego? Ale takiego na fest? Bo jeśli szukacie, to właśnie macie. Ja zaryzykowałem. Całkowicie w ciemno. Kupiłem trzy tomy wielotomowej serii. I oto recenzja tomu pierwszego. Zapnijcie pasy! A jeśli chcecie jeszcze kiedykolwiek zjeść burgera - natychmiast to odłóżcie 😄 🍔Tony Chu to detektyw. Rasowy glina. Z jedną małą, dodatkową umiejętnością. Jest tzw. cybopatą. Zapytacie - a co to za licho? Już mówię - otóż nasz Tony odbiera mentalne wrażenia ze wszystkiego, co zje. Jak chociażby ze wspomnianego burgera. Tak że tego, wyobraźcie sobie, jak tu zjeść burgera, skoro od razu poznasz całe cierpienie świnki, z której powstał? No nie idzie. 🍔Ale nie koniec na tym. Jak myślicie, do czego taka umiejętność przydaje się w pracy policjanta? No, popuśćcie wodze fantazji, chorej fantazji. Tak, tak, już jesteście blisko! Dobra, żebyście nie pękli - kiedy Tony zje kawałek ofiary, to raz dwa się dowie, kto ją zabił! Ha! Czyż to nie piękne? Kanibalizm w służbie policji. Służbowy kanibalizm. Jakie to daje możliwości! I tak to się zaczyna 😀 🍔Rysunki są mega zajebiste i pełne humoru. Idealnie pasują do tej zwariowanej historii. Wydają się jedną, wielką karykaturą. Są urocze, prześmiewcze, oldschoolowe i odlotowe. 🍔A co dopiero, kiedy zacząłem czytać 💥 Miazga! Teksty to jeden wielki gag. Czytałem i płakałem. Ze śmiechu. Policja, ziomy, pandemia, ptasia grypa, bohater, który jest wiecznie głodny i jego kumpel z pracy, mega maksymalny kmiot. O rany 😅 "Mam też zeznania dwóch policjantów, którzy znaleźli cię siedzącego okrakiem na ciele seryjnego mordercy-kanibala, który podciął sobie gardło. Musieli zwlec cię z niego siłą, bo byłeś zbyt zajęty wgryzaniem się w jego twarz. Mógłbyś mi to wytłumaczyć?" Normalna praca w policji 😄 🍔Pominąwszy wszystko inne - ten komiks to świetny kryminał, poprowadzony z wyczuciem, z rewelacyjnymi bohaterami i bardzo czytalnym scenariuszem. Nie myślcie sobie, że praca agenta FDA to bułka z masłem! Tu trzeba tyrać, aż nogi wchodzą w d... I Chu tyra, bo ma poczucie misji! I zjada różne odcięte palce i inne, rozkładające się resztki!🤮😄 🍔To jedna wielka, komiczna komiksowa satyra na wszystko. Na nakazy, zakazy, teorie spiskowe, na państwo, na policję, na pracę, na życie, na żarcie i na wszystko. A to dopiero zeszyt numer 1! A jest ich kilkanaście! I jakie to szczęście, że mam dużo miejsca w biblioteczce 🙈 Przyznacie też, że tytuł tomu pierwszego w świetle zdolności naszego bohatera nabiera całkiem nowego znaczenia 😉 🍔Zdecydowane 9/10 i K-UZJ (Komiksowy Uncelkowy Znak Jakości) - za całą frajdę, którą miałem przy czytaniu. I zobaczymy jak się akcja rozwinie 😊 Bo to dopiero się zaczyna. Kto jest wrogiem, kto przyjacielem? Kto zdrajcą? Czy agent Chu poradzi sobie w gąszczu spisków i śmiertelnych intryg? Ile jeszcze rozkładających się psów i palców będzie musiał zjeść, żeby poznać prawdę? Ooooo rany, kupię hurtem całą resztę tej historii 🙈
Uncelek - awatar Uncelek
ocenił na93 lata temu
Undertaker - 1 - Pożeracz złota Xavier Dorison
Undertaker - 1 - Pożeracz złota
Xavier Dorison Ralph Meyer
Za lekturę tej serii zabierałem się blisko rok. Zawsze znajdowałem bowiem wymówkę, od kiedy nabyłem ją od kumpli. A to przyszło coś wydawców, a to kupiłem inną serię komiksową, a to nie było czasu, a to coś innego. W końcu jednak zebrałem się w sobie i sięgnąłem po pierwszy tom z czterech, które leżały na mojej półce z dopiskiem "Regał wstydu". Przyznaję, że Xavier Dorison odpowiedzialny za scenariusz, ponownie mnie nie zawiódł. Tak, pierwszy tom Undertaker to naprawdę bardzo porządny komiks, zarówno jako western, ale też opowieść obyczajowa. Nie dziwię się, czemu zebrał taką popularność w Polsce, bo po prostu miło się go czyta. Czy jednak okazał się dla mnie olśnieniem? No cóż, nie, choć z drugiej strony, czy musiał? Głównym bohaterem jest grabarz imieniem Jonas Crow. Już sam ten pomysł, aby pokazać Dziki Zachód z punktu widzenia osoby bez wątpienia mającej tam sporo pracy, jest dla mnie ciekawy. Crow zauważa zresztą, że ludzie ogólnie go omijają, chyba że muszą skorzystać z jego usług. Nie istnieje dla społeczeństwa, bo przecież zarabia na śmierci, a jaki porządny obywatel chce się zadawać z takim człowiekiem. Nie. On jest dla nich niewidzialny. Gdy pewnego razu otrzymuje zlecenie pochowania bogacza z miasteczka Anoki City, nie przypuszcza, że wpadnie po szyję w kłopoty. Denat bowiem jeszcze nie pożegnał się z tym światem i osobiście zamówił swój pochówek. Po uzgodnieniu ceny z grabarzem, delikwent nakazuje swej guwernantce Pani Rose wykonać jego testament. A jest on przerażający. Tak naprawdę wiele elementów tego westernu, dla mnie okazało się dość unikalnych. Główny bohater, tajemnicza Pani Rose, czy naprawdę dziwne zlecenie niedoszłego nieboszczyka. Ostatecznie facet naprawdę ląduje w trumnie i to dość szybko, ale nie to jest najdziwniejsze. Prawdziwym szokiem dla mnie był powód jego odejścia z tego świata i sposób w jaki tego dokonał. Powiedzmy, że jest z niego niezły kawał sukinkota, co pasuje do wyobrażeń o Dzikim Zachodzie. Z drugiej strony ciężko uznać mi to za przerysowaną opowieść, bowiem każda kolejna scena jest reakcją na wydarzenia mające miejsce wcześniej. Działa tutaj wręcz efekt domina, choć kilka rzeczy bardzo mnie zastanawia. Pierwszą z nich jest oczywiście przeszłość Jonasa Crow, bowiem widać, że facet musiał być kiedyś kimś więcej niż zwykłym grabarzem. Rzeczywiście rąbek tego sekretu zostaje w tym albumie ujawniony, choć pewnie więcej dowiem się w drugim tomie. To co jest dla mnie jednak prawdziwą zagadką, to wręcz zabójcze oddanie Pani Rose dla swego byłego pracodawcy, który obecnie jest klientem naszego grabarza. Kobieta zdaje się szczerze nienawidzić gościa, jakby zamienił jej życie w piekło. Zresztą potem natrafiamy w komiksie na dość osobliwą scenę. Mimo wszystko postanawia spełnić jego ostatnią wolę. Teoretycznie jest wyjaśnione czemu to robi, ale jakoś tego nie kupuję. Zbyt to... naiwne na tle całej opowieści. Pierwszy tom ma otwarte zakończenie i cieszę się, że w tym momencie mam na półce aż cztery tomy. Szlag by mnie trafił gdybym miał czekać kilka miesięcy na kontynuację, bo za bardzo chce wiedzieć, co będzie dalej. Przyznam, że opcji jest kilka, bowiem na scenie występuje wiele postaci drugoplanowych, o których celowo tutaj nie wspominałem. Ruszam zatem dalej tropem ponurego grabarza, któremu towarzyszy sęp ze zwichniętym skrzydłem. Coś czuję, że pokocham tą serię całym sercem, o ile utrzyma swój poziom tajemnicy i nietuzinkowej przygody.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga II

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga II