Wiek XIX. Historia National Geographic

160 str. 2 godz. 40 min.
- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Seria:
- Kolekcja Historia National Geographic
- Data wydania:
- 2015-09-22
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-09-22
- Liczba stron:
- 160
- Czas czytania
- 2 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788447381616
- Tłumacz:
- Ewa Zagawa
Za sprawą zmian, które dokonały się na świecie, XIX stulecie nazywane jest wiekiem rewolucji lub wiekiem postępu. Dwie następujące po sobie rewolucje przemysłowe, jedna wielka rewolucja społeczna i migracyjna oraz rewolucja naukowo-techniczna odmieniły życie codzienne w Europie i Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Ruch robotniczy, dążenie do uzyskania powszechnego prawa wyborczego i walka narodów o samostanowienie zaprowadziły nowy ład. Jednocześnie wojny kolonialne umocniły potęgę rodzących się imperiów, takich jak Wielka Brytania.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Wiek XIX. Historia National Geographic w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Wiek XIX. Historia National Geographic
Poznaj innych czytelników
28 użytkowników ma tytuł Wiek XIX. Historia National Geographic na półkach głównych- Chcę przeczytać 19
- Przeczytane 9
- Posiadam 8
- 🏡Posiadam $ 1
- Przeczytane w 2025 1
- Chcę w prezencie 1
- HISTORIA National Geographic 1
- Moja półka 1
- Historyczne 1




















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Wiek XIX. Historia National Geographic
Dobre podsumowanie historii XIX wieku, aczkolwiek jak zawsze w wielu miejscach zbyt pobieżne.
Dobre podsumowanie historii XIX wieku, aczkolwiek jak zawsze w wielu miejscach zbyt pobieżne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo poprzednim tomie pozostało pytanie, dlaczego tak krótki okres historii, czyli rewolucję francuską i czasy Napoleona I, zawarto w jednym tomie. Teraz to pytanie wróciło, bowiem wyjątkowo bogaty w procesy, zjawiska i wydarzenia historyczne okres XIX stulecia zawarto tylko w jednym tomie. Tu już pojawiły się wątpliwości o zasadność takiego podziału wewnętrznego cyklu, ale pogłębiły się jeszcze w związku z treścią omawianego tomu.
Pozornie książka zawiera liczne ważne problemy tego okresu. Jest więc odniesienie do zjawisk demograficznych, do rozwoju przemysłu, do rewolucji w dziedzinie techniki, choć w tym ostatnim przypadku mamy niedosyt, wyrażający się w pominięciu istotnych osiągnięć z dziedziny nauk społecznych, medycyny i innych. Zresztą, nawet wynalazki zostały ujęte wybiórczo, bo np. fizyka czy chemia też się zawieruszyła i jej nie widać.
Autorzy zwrócili uwagę - słusznie - na konflikty społeczne i rodzące się ruchy polityczne. Dużo miejsca zajmuje ruch robotniczy, nieco mniej, ale także sporo - nacjonalizm. Przy tej okazji przedstawione, także zasadnie, powstanie zjednoczonych Włoch i Niemiec. Nieco miejsca poświęcono też sytuacji wewnętrznej mocarstw europejskich, a także konfliktom między nimi. Jako skromny dodatek przestawiono potęgi pozaeuropejskie, zaczynając od Stanów Zjednoczonych. Czy jednak potęgami były Japonia i Chiny? Pierwsza - jeszcze nie, drugie - już nie.
Oczywiście jest też o kolonializmie, imperiach i traktowaniu ludności miejscowej. Można więc uznać, że wszystko było. Ale gdy przyjrzymy się bliżej, zauważamy liczne braki.
Nie ma więc całej Ameryki Łacińskiej, która właśnie w tej epoce wybiła się na samodzielność, a potem zaczęła powolny marsz ku nowoczesności. Nie ma Azji Centralnej, Bliskiego Wschodu. Nie ma Skandynawii, Europy Środkowej, Bałkanów. Pominięto bardzo wiele regionów, które w jakiś sposób wpływały bądź wpływają na różne aspekty dziejów. Ale to jeszcze nie wszystko.
Co prawda jest historia społeczna i gospodarcza, są nowe ruchy polityczne (nie wszystkie, brak np. chrześcijańskiej demokracji, ewoluującego liberalizmu, wciąż istotnego konserwatyzmu),jest sytuacja polityczna w Europie, ale inne sfery działań ludzkich jakoś się nie pojawiły. Brak więc informacji o stosunkach religijnych (np. pojawienie się ważnych nurtów w Kościele katolickim czy protestantyzmie - adwentyzm),brak (poza wzmiankami) informacji o życiu codziennym, warunkach życia wśród różnych grup społecznych. Za mało informacji dotyczy emancypacji poszczególnych grup społecznych (w szczególności ruchów feministycznych). Autorzy nie zauważyli wzrastającej roli sportu, w tym jego upowszechnienia i egalitaryzmu (gdzież choć wzmianka o powstaniu piłki nożnej lub o pierwszych nowożytnych igrzyskach olimpijskich!),choć zajęli się wystawami światowymi. Nie zauważono wzrastającej roli mody. Nie dostrzeżono pojawiania się kultury masowej.
Jednakże największy zarzut mam do kompletnego pominięcia kultury wysokiej. Jakby jej zupełnie nie było! Trudno bowiem do przedstawienia zagadnień z tej dziedziny zaliczyć dwa krótkie teksty - jeden o roli Wagnera i Verdiego z procesach zjednoczeniowych w Europie, drugi o związkach romantyzmu z ruchem narodowym. W rezultacie stulecie, które zaowocowało bodaj największym rozwojem muzyki klasycznej, tworzenie muzyki narodowej, zostało zubożone o Chopina, Czajkowskiego, Schumanna, Griega, Mendelssohna... Mógłbym tak długo wymieniać, bo przecież także inne nurty w muzyce nie zostały przedstawione, nie tylko romantyzm. W literaturze romantyzm jest zaledwie muśnięty, pozytywizmu nie ma, zresztą w ogóle niewiele na ten temat jest. Fotografia i film także nie znalazły uznania w oczach autorów - całkowicie je pominięto (dla przypomnienia - pierwszy pokaz filmowy to grudzień 1895 r.). W przypadku sztuk plastycznych pojawiają się co prawda reprodukcje, ale przeciętny podręcznik szkolny dla gimnazjalistów zawiera ich więcej. Tu w ogóle brak twórców tego stulecia - romantyków, realistów, przedstawicieli akademizmu. Ale wręcz skandaliczny jest brak nurtów nowatorskich, od impresjonizmu poczynając. nawet nie mam ochoty wymieniać nieobecnych - czyli właściwie wszystkich twórców epoki.
Żeby dopełnić obrazu niedociągnięć należy dodać jeszcze niekonsekwencję metodologiczną. Autorzy bardzo dziwnie pojmują pojęcie "wiek XIX". Zaczynają bowiem od 1815 r. (czyli kongresu wiedeńskie - to można uzasadnić),a kończą na 1900 (i tego nie da się zrozumieć). Bo albo trzymamy się chronologii bezwzględnej, czyli XIX wiek to lata 1801-1900 (ale w historii nic się nie dzieje dla wygody i nie trzyma się to ścisłego liczenia lat),albo traktujemy stulecie historycznie, czyli długo (od 1789 r.) lub krótko (od 1815 r.),jednak zawsze do I wojny światowej, jako wydarzenia przełomowego. To, co autorzy zrobili, nijak się ma do pisania o historii.
A teraz wątpliwości szczegółowe.
s. 29. Kuriozalny podpis pod zdjęciem dotyczącym telefonu: "(...) w 2002 roku Kongres Stanów Zjednoczonych uznał za pierwszego jego konstruktora Antonia Meucciego". Od kiedy to Kongres decyduje o pierwszeństwie wynalazków. W ten sposób za chwilę Kongres wybierze sobie innych prekursorów ważnych odkryć i wynalazków niż znani nam Roentgen, Einstein czy Edison. jako pierwszy telefon opatentował Bell. A teorię stworzył wiele lat wcześniej Charles Bourseul (w 1854 r.).
s. 41 - podobno na początku stulecia żadne miasto nie miało więcej niż milion mieszkańców. Wg Andrzeja Chwalby w 1800 r. w Londynie żyło 1117 tys. osób. W tym samym roku w Pekinie mieszkało 1100 tys.
s. 56. Encykliki papieskie noszę nazwę od początkowych słów ich tekstu. Rerum novarum to Rzeczy nowych, nie, jak w tekście O kwestii sojcjalnej, choć tego właśnie dotyczy.
s. 62-64 - jedno z najważniejszych wydarzeń epoki, Wiosna Ludów, doczekała się niezmiernie skrótowego omówienia. Zbyt skrótowego. Nie ma nawet Parlamentu Frankfurckiego, jakże ważnego dla procesów zjednoczeniowych Niemiec. Całość, w porównaniu do szczegółowo opisanej w tomie 28 rewolucji francuskiej, żałośnie mizerna.
s. 76 - wzmianka o powstaniu w 1846 r. na ziemiach polskich miałaby sens, gdyby nie nazwano go powstanie wielkopolskim. Co na to polski konsultant? Bez komentarza.
s. 96. Pod reprodukcją pomnika cara podpis - pierwszy reformator Rosji. Kto? Piotr I. Nie, Aleksander II. Gratulujemy...
s. 98 - dość mgliste wyjaśnienie genezy wojny krymskiej, brak np. wzmianki o dążeniu Rosji do opanowania wybrzeży Morza Śródziemnego, o co to państwo zabiegało przez całe stulecie.
s. 112-113. W rzeczywistości zaledwie pół strony na stulecie Stanów Zjednoczonych. Co prawda w dalszej części temat wraca, ale tu ledwie wzmiankowano takie zagadnienia, jak niewolnictwo, rozwój terytorialny czy doktryna Monroe'go.
s. 116. Z tekstu wynika, że 11 stanów ogłosiło secesję. To dlaczego ich flaga miała 13 gwiazd? Ktoś się nie doliczył?
s. 118-119. Pisanie o feudalizmie w Japonii to zbyt duże uproszczenie.
s. 134. Imperium brytyjskie z koloniami liczyło na początku XX w. 33 miliony metrów kwadratowych. Poważnie. Tak sądzą autorzy. I korekta.
s. 144. W tekście o kolonizacji Afryki pojawia się stwierdzenie, że nie było tam wolnego terytorium. Jakoś przeoczono takie maleństwo, jak Etiopia (pona 1 milion km kwadratowych).
s. 150. Zestawienie chronologiczne absurdalne - podział na jednostki po 25 lat niczym nie uzasadniony. Przy tym żadnej wzmianki o ziemiach polskich, brak dokładnych dat wydarzeń, przypadkowy dobór niektórych informacji, zwłaszcza w dziedzinie kultury.
s. 153. Austro-Węgry datowane na rok 1868. Błędnie, powstały rok wcześniej.
Powyższe uwagi nie wyczerpują błędów, niedomówień, przekręceń, braków i innych niedociągnięć tekstu. Dodając do tego całą koncepcję, z pozbawieniem tekstu informacji o kulturze i okrojonych wątków z innych dziedzin, niezrozumiałego i nieuzasadnionego wybrania daty 1900 jako końca przedstawianej epoki i kolejnego eurocentrycznego podejścia do historii, trudno książkę ocenić zbyt wysoko. Nawet mapy dalekie są od oczekiwań. Zmarnowany temat.
Po poprzednim tomie pozostało pytanie, dlaczego tak krótki okres historii, czyli rewolucję francuską i czasy Napoleona I, zawarto w jednym tomie. Teraz to pytanie wróciło, bowiem wyjątkowo bogaty w procesy, zjawiska i wydarzenia historyczne okres XIX stulecia zawarto tylko w jednym tomie. Tu już pojawiły się wątpliwości o zasadność takiego podziału wewnętrznego cyklu, ale...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to