Nasz inny Wszechświat. Poza kosmiczny horyzont i dalej
Popularnych książek o kosmologii, czyli nauce opisującej globalną strukturę Wszechświata, powstaje duże. To głównie konsekwencja trwającej rewolucji kosmologicznej. Dzięki kilku sondom orbitalnym (COBE, Hubble, WMAP, Planck,...) nasza wiedza o strukturze Wszechświata przechodzi od niemal trzech dekad zupełnie rewolucyjne przemiany. "Nasz inny Wszechświat. Poza kosmiczny horyzont i dalej" Paula Halperna wpisuje się w tę tematykę, relacjonując stan kosmologii na rok 2011. W szczególności to kolejna popularyzatorska praca amerykańskiego profesora.
Książka Halperna cierpi według mnie na typowe przypadłości popularyzatorskie nauk ścisłych - świetny temat podany w ambiwalentnej, w moim odczuciu, formie. Taki dualizm, to wynik pewnych sprzecznych oczekiwań autorów wobec konstruowanej publikacji, poruszającej trudne tematy, a w założeniu adresowane dla każdego. Jak pokazać własne fascynacje i elementy współczesnej nauki w przystępnej formie? Uważam, że nie wszystko da się tak zrobić, a przez to nie warto się spinać na niemożliwy pełen melanż ścisłości wywodu i żargonu naukowego z literackością stylu, by utrzymać stały wysoki poziom zainteresowania czytelnika.
Głównym tematem książki jest współczesny, już XXI-wieczny, stan poglądów astrofizyków na przeszłość, aktualną geometrię i przyszłe losy Wszechświata w świetle wyników sondy WMAP oraz potwierdzonego istnienia ciemnej materii i energii To najpełniejsza, dostępna po polsku, popularna publikacją zbierająca teoretyczne modele kosmologiczne, zarówno na gruncie klasycznej teorii grawitacji jak i kwantowych teorii pola. Jest to więc dobra pozycja do rozeznania się z ogólnymi koncepcjami. Można, po opiniowanej lekturze, sięgać po bardziej szczegółowe publikacje skupiające się na konkretnych rozwiązaniach teoretycznych: model cykliczny (Roger Penrose),strunowy krajobraz (Leonard Susskind),wszechświaty niemowlęce (Steven Hawking),pętlowa grawitacja (Lee Smolin),model zderzających się bran (Liza Randall) czy wszechświaty równoległe (Brian Green). Przytoczone osoby rozwijają wymienione modele, koncepcje i popularyzują je w dostępnych również po polsku książkach.
To, co bezcenne u Halperna, to zebranie i opisanie większości pejzażu alternatywnych modeli, włącznie z najbardziej ekstrawaganckimi (holograficzny, cząstek kameleonowych, energii fantomowej, modyfikacji prawa grawitacji). Jest tego dużo, a jak autor pokazał, wszystkie są realizacją marzeń o poznaniu Wszechświata. Dość dobrze fizyk opisał problemy, które prowadzą naukowców do wysuwania tych bardzo różnorodnych propozycji. W pierwszych rozdziałach pokazał dochodzenie XX-wiecznej kosmologii obecnego stanu. Pojawia się Einstein, odkrycie ucieczki galaktyk, niemożliwość określenia, gdzie ten Wielki Wybuch miał miejsce (i z czego ten fakt wynika). Poznajemy przyczyny wprowadzenia inflacji do wczesnej historii Wszechświata w odpowiedzi na problemy z obserwowaną płaskością i jednorodnością struktur galaktycznych.
W końcowych partiach książki, dostajemy bardzo sugestywny opis możliwych losów Wszechświata (to zapewne spodoba się zwolennikom SF). Rozważane czasy przyszłej jego ewolucji mogą przysporzyć solidny zawrót głowy. Liczby idące w biliardy lat, to zaledwie początek skali czasu. Śmierć cieplna, ostateczne wyparowanie czarnych dziur, pustka, cisza i kompletne nic, to jeden z możliwych scenariuszy. Czytając ten fragment książki, przypomniałem sobie słowa Woody Allena:
"Wieczność się bardzo dłuży, zwłaszcza pod koniec"
Można pisać sporo o "Naszym innym Wszechświecie", streszczając książkę, jednak chyba lepiej po prostu podać, jakie kwestie Halpern dobrze zaprezentował, dając obraz problematyki kosmologicznej:
• Czym jest stała kosmologiczna i czemu Einstein obecnie nie nazwałby jej swoją największą pomyłką?
• Skąd wynika przekonanie fizyków i astronomów o istnieniu ciemnej energii i materii, mimo że wciąż nie mamy potwierdzenia, czym one są?
• Jaką rolę w badaniu pochodzenia ciemnej materii i energii może odegrać Wielki Zderzacz Hadronów (LHC)?
• Jakiej właściwie rewolucji dokonały obserwacje sondy WMAP?
Minusy
Ponieważ motywacją do napisania "Naszego innego Wszechświata" były głównie fascynujące wyniki sondy WMAP i jej bardzo dokładne mapy promieniowania reliktowego, to oczekiwałbym pełniejszego zapoznania czytelnika, czym to promieniowanie jest. Halpern niewystarczająco jasno opisał jego pochodzenie, właściwości i strukturę. Zamiast szafować w pewnych partiach książki detalami modeli przy użyciu mieszkanki slangu i technicznych zbitek, mógłby dokładniej zreferować fakty obserwacyjne.
Język Halperna jest często nieznośnie literacki, ale tak w kierunku grafomaństwa. Dodatkowo zbyt patetyczny ton bardziej pasujący do słabej powieści SF, niż do rzetelnej publikacji popularyzującej naukę, może schlebiać pewnemu profilowi czytelniczemu, lecz nie pasuje w tego typu książce. Po prostu, mnie meczą wstawki próbujące być analogiami pomocnymi w przyswojeniu trudniejszych partii tekstu, które niewiele tłumaczą, a jedynie sprawiają wrażenie czegoś sensownego. W połączeniu z egzaltacją, która miałaby się udzielić czytelnikowi, całość tworzy karykaturę. Krótki, charakterystyczny i mocny w wymowie, nic nietłumaczący przykład źle zastosowanej analogii:
"Prawa zachowania są dla fizyki tym, czym miękki kocyk dla dziecka. Zapewniają one komfortowe poczucie, że pewne właściwości zazwyczaj się nie zmieniają."
Czy komuś ten cytat coś tłumaczy, przybliża, daje lepsze zrozumienie zasad zachowania? Uważam, że można pokusić się o, może nudniejszy, ale oddający w sposób przystępny sens zasad zachowania. Kocyk może co najwyżej unaoczniać wagę tej zasady, ale nic nie wyjaśnia. Poza tym, skąd pewność, że każdy czytelnik rozumie znaczenie kocyka dziecka tak samo (a przynajmniej zgodnie z intencjami autora)! Takich kwiatków u Halperna jest sporo.
Kilka niezgrabności, zarówno autora jak i powielonych lub wzmocnionych przez tłumacza, pogłębia niemal niemożliwą do jednoczesnego osiągnięcia, ścisłość i poglądowość. Stąd zwroty w stylu: "skoncentrowane siły grawitacyjne", "holografia implikująca rzeczywistość z minimalną skala długości". Takich wygibasów jest za dużo. One nie-fachowcom nic nie mówią, zapełniają strony książki skrótami nie do przyswojenia. Takimi zabiegami Halpern stawia pod ścianą tłumacza, gdy pozwala sobie chociażby na rokokowe wstawki w stylu:
"Therefore, among the zoo of primal particles, there must have been at least some ferocious enough to set off an inflationary ruckus. " / ("Dlatego w owym ogrodzie zoologicznym pierwotnych cząstek musiało się znajdować przynajmniej parę wystarczająco nabuzowanych, aby mogły zapoczątkować inflacyjną rozróbę.")
Antropomorfizacja i stylistyczne przeładowania mnie rażą, i właściwie nie widzę w tym wartości dodanej do zakładanego edukacyjnego celu publikacji.
======================
Podsumowanie
Jestem wdzięczny Halpernowi za kilka ciekawych nowinek, które nie były mi znane. Na przykład okazuje się, że fundamentalne dla kosmologii supernowe typu Ia, to głównie nie mechanizm wybuchu białego karła po osiągnięciu maksymalnej masy w wyniku wchłaniania dodatkowej materii, ale zderzenie dwóch białych karłów. Takich kilka wstawek odpowiada za szóstą gwiazdkę w ocenie.
Ponieważ krytykuję taki język, który w popularyzacji nauki stosuje Halpern, to nota jest średnia. Jeśli ktoś lubi pewną literackość w fizyce (idącą w kierunku SF),to może efekt pisarski ocenić wyżej. Dla mnie jest niebezpieczne szafowanie pojęciami bez podbudowy, pomijając pewne treści. W czytelniku nastawionym pozytywnie, może to wzbudzić przekonanie, że nauka to nazwy, zabawa słowami. Dla tych, którzy szukają odpowiedzi na pytanie 'dlaczego jest tak a nie inaczej?', styl Halperna okaże się raczej niesatysfakcjonujący.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Kwanty. Przewodnik dla zdezorientowanych
Naprawdę dobra książka, w której autor wyczerpująco, ale przede wszystkim prosto i klarownie opisuje mechanikę kwantową. Mimo przeczytania już dziesiątek książek poruszających podobną tematykę, dowiedziałem się z niej wiele nowych, ciekawych faktów dotyczących świata kwantowego. Dużym plusem był podrozdział opisujący błąd, który pojawia się w wielu publikacjach, a mianowicie wiązanie Nieoznaczoności Heisenberga ze Zjawiskiem Comptona (który mówi, że nie możemy poznać wszystkich właściwości cząstki, bo pomiar wpływa na jej cechy, a nie ma to nic wspólnego z zasadą nieoznaczoności!). Polecam lekturę każdemu. Naprawdę dobra pozycja do rozpoczęcia swojej przygody z fizyką kwantową.
Naprawdę dobra książka, w której autor wyczerpująco, ale przede wszystkim prosto i klarownie opisuje mechanikę kwantową. Mimo przeczytania już dziesiątek książek poruszających podobną tematykę, dowiedziałem się z niej wiele nowych, ciekawych faktów dotyczących świata kwantowego. Dużym plusem był podrozdział opisujący błąd, który pojawia się w wielu publikacjach, a...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnakomita książka, która może być jednocześnie wstępem dla osób kompletnie niezaznajomionych z tematem, jak i lekturą uzupełniającą dla osób (nawet po studiach).
Jim Al-Khalili porusza wszystkie ważne aspekty mechaniki kwantowej: rys historyczny, dokładne omówienie najważnieszych eksperymentów (z odesłaniem do jeszcze bardziej szczegółowej literatury),wszystkie ważniejsze interpretacje dotykające problemu ontologii tej teorii oraz bardzo rzadko spotykane praktyczne ramifikacje odkryć kwantowych, jak i własny wkład w ich rozumienie zajmują również sporo miejsca. Nawet - co niezwykle cenię - omówione są niektóre bardziej podstawowe wzory matematyczne, wszystkie w miarę prostym i jasnym językiem.
Każdy z tych elementów jest niesamowicie dobrze napisany (wreszcie poprawnie wyjaśniono nieoznaczoność Heisenberga, co rzadko się zdarza nawet w podręcznikach akademickich). Do tego zawarte jest sporo informacji dodatkowych jak teoria strun, QCD, QED czy obszerne omówienie modelu standardowego.
Nie mam się naprawdę do czego przyczepić i polecam każdemu.
Znakomita książka, która może być jednocześnie wstępem dla osób kompletnie niezaznajomionych z tematem, jak i lekturą uzupełniającą dla osób (nawet po studiach).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJim Al-Khalili porusza wszystkie ważne aspekty mechaniki kwantowej: rys historyczny, dokładne omówienie najważnieszych eksperymentów (z odesłaniem do jeszcze bardziej szczegółowej literatury),wszystkie ważniejsze...
Przybyłam, zobaczyłam, nie zrozumiałam.
Warto poczytać, ale osobiście nie umiem ocenić.
Przybyłam, zobaczyłam, nie zrozumiałam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto poczytać, ale osobiście nie umiem ocenić.
Fizyka to były moje drugie studia, z pasji, dzięki którym myślałam, że dostanę odpowiedzi na nurtujące mnie pytania m. in. dotyczące mechaniki kwantowej. Niestety na koniec okazało się, że pytań mam jeszcze więcej.
Mechaniki kwantowej byłam uczona metodą "zamknij się i licz", dlatego z wielkim zapałem chwyciłam za te pozycję i nie zawiodłam się ani trochę. Autor w przystępny sposób przedstawia koncepcje próbujące tłumaczyć świat kwantowy, co nie oznacza że podaje wyjaśnienie na tacy, bo takiego jeszcze po prostu nie ma.
Nie jest to książka dla każdego, ale dla osoby ze znajomością fizyki na poziomie liceum i zainteresowanej światem będzie to pasjonująca lektura. Polecam zdecydowanie.
Fizyka to były moje drugie studia, z pasji, dzięki którym myślałam, że dostanę odpowiedzi na nurtujące mnie pytania m. in. dotyczące mechaniki kwantowej. Niestety na koniec okazało się, że pytań mam jeszcze więcej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMechaniki kwantowej byłam uczona metodą "zamknij się i licz", dlatego z wielkim zapałem chwyciłam za te pozycję i nie zawiodłam się ani trochę. Autor w...
Chyba jestem dzięki niej mądrzejszy XD
Chyba jestem dzięki niej mądrzejszy XD
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tokotnakrecacz.pl
>>Atomy nie znają pojęcia żalu – mogą jednocześnie zaznać wszystkich możliwych ewentualności. W istocie trzymają się rady znakomitego amerykańskiego bejsbolisty, Yogiego Berry, który swego czasu powiedział: „Kiedy dojdziesz do rozgałęzienia dróg, wybierz je”.<<
Jeżeli wydaje się wam, że mechanika kwantowa jest niezrozumiała i nie do ogarnięcia jako całość – macie rację! Jeżeli natomiast uważacie, że mogą ją zrozumieć jedynie fizycy lub matematycy, jesteście w błędzie – oni też mają z tym ogromny problem. Na tę chwilę zresztą jest to problem nie do rozwiązania. Istnieją rozmaite koncepcje tłumaczące (lub komplikujące) świat tych najmniejszych porcji naszej rzeczywistości, ale trudno objąć je rozumem i pamięcią. Na szczęście istnieją jeszcze naukowcy, którzy próbują to szerszemu gronu odbiorców przybliżać. Na przykład Jim Al-Khalili, autor książki „Kwanty. Przewodnik dla zdezorientowanych”.
Kiedyś koślawo i ślamazarnie próbowałam wytłumaczyć eksperyment myślowy Schrödingera dotyczący kota w pudełku. Oto kwintesencja fizyki kwantowej – dla zewnętrznego obserwatora kot z pudełka pozostaje jednocześnie żywy lub martwy i pozostaje w OBYDWU tych stanach JEDNOCZEŚNIE. Są więc rzeczy, o których nam się nie śniło i takie, których nie obejmiemy logiką. Nawet, jeśli mamy do czynienia z tak matematyczną, doświadczalną i eksplanacyjną dziedziną jak fizyka. A może właśnie szczególnie tutaj. Przyjęło się bowiem stereotypowo uważać naukowców za ludzi maksymalnie pragmatycznych i racjonalnych. A tymczasem mamy do czynienia z grupą, która potrafi obalić całe twierdzenia matematyczne tylko dlatego, że były... nieestetyczne! Pewnie o tym nie wiedzieliście, prawda? Zatem powinniście poznać Al-Khalilego.
Mechanika kwantowa wiele tłumaczy, ale jeszcze więcej stawia hipotez. Naukowcy spierają się o rzeczy tak elementarne, jak natura świata, przyczyna powstania wszechświata, czy wpływ patrzącego na wynik obserwacji. Wygląda na to, że wcześniej stworzymy (ba, już stworzyliśmy!) zaawansowaną technologię kwantową, która już teraz puka do drzwi każdego z nas (co autor doskonale tłumaczy) niż zbadamy i pojmiemy mechanizmy, które rządzą światem kwantów, a raczej niż pojmą to fizycy.
„Kwanty” są świetnie wydane (może nieco brakuje słownika na końcu) i przetłumaczone, mają bardzo logiczny układ rozdziałów i tematyki. Jim Al-Khalili to zaś świetny popularyzator nauki. Używa bardzo obrazowych porównań, które będą logiczne (i zrozumiałe) dla większości laików, którzy mają otwarte umysły i nie są uprzedzeni do opisywanej dziedziny. Jednak czytelnik, powiedzmy niebranżowy, może odnieść wrażenie, że autor pędzi po meandrach mechaniki kwantowej nieco zbyt szybko, używając słów, których być może czytelnik nie zdążył zapamiętać. Po lekturze Al-Khalilego na pewno jestem mądrzejszym użytkownikiem fizyki, ale nie przestałam być tym zdezorientowanym. Może pora więc nadrabiać zaległości z innymi przewodnikami.
Lektura „Kwantów” to dla czytelnika wyprawa w świat w skali nano, ale też podróż po przeszłości i teraźniejszości mechaniki kwantowej. Przyszłość jest oczywista.
"Przyszłość to Kwant."
SKRÓT DLA OPORNYCH
Dla kogo na pewno tak: dla czytelników, którzy z fizyką kwantową mieli już do czynienia; dla tych, których fascynuje świat, którego nie widać, nie czuć i nie słychać, a jednak rządzi naszą codziennością.
Kto powinien unikać: ci, którzy przygody z kwantami jeszcze nie rozpoczęli, bo akurat ta pozycja może ich nie porwać tak jak choćby „Jak zbudować wehikuł czasu” oraz ci, którzy na dźwięk słowa „eksperyment” zamykają oczy i uszy.
kotnakrecacz.pl
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to>>Atomy nie znają pojęcia żalu – mogą jednocześnie zaznać wszystkich możliwych ewentualności. W istocie trzymają się rady znakomitego amerykańskiego bejsbolisty, Yogiego Berry, który swego czasu powiedział: „Kiedy dojdziesz do rozgałęzienia dróg, wybierz je”.<<
Jeżeli wydaje się wam, że mechanika kwantowa jest niezrozumiała i nie do ogarnięcia jako całość...