Na szpulce niebieskiej nici

Okładka książki Na szpulce niebieskiej nici autora Anne Tyler, 9788328021150
Okładka książki Na szpulce niebieskiej nici
Anne Tyler Wydawnictwo: W.A.B. literatura piękna
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
A Spool of Blue Thread
Data wydania:
2015-11-18
Data 1. wyd. pol.:
2015-11-18
Data 1. wydania:
2015-02-10
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328021150
Tłumacz:
Maria Zawadzka-Strączek
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Na szpulce niebieskiej nici w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Na szpulce niebieskiej nici



książek na półce przeczytane 2690 napisanych opinii 2056

Oceny książki Na szpulce niebieskiej nici

Średnia ocen
6,6 / 10
143 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Na szpulce niebieskiej nici

avatar
389
125

Na półkach: ,

Już dawno nie przeczytałam książki tak szybko - w 2 dni, chcąc jak najszybciej dotrzeć do końca, pragnąc jednocześnie, by opowieść trwała w nieskończoność.
Jest trochę jak w filmach Altmana - nie dzieje się nic, a jednak dzieje się tak wiele. Przypomina mi powieści Irvinga.

Już dawno nie przeczytałam książki tak szybko - w 2 dni, chcąc jak najszybciej dotrzeć do końca, pragnąc jednocześnie, by opowieść trwała w nieskończoność.
Jest trochę jak w filmach Altmana - nie dzieje się nic, a jednak dzieje się tak wiele. Przypomina mi powieści Irvinga.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1602
1326

Na półkach: ,

Pięknie napisana historia rodziny, w której stopniowo jak po nitce odkrywamy jej tajemnice, nadzieje i obawy. Nie ma tu nagłych zwrotów akcji, ale spokojnie tocząca się historia, opowiedziana z czułością dla bohaterów.

Pięknie napisana historia rodziny, w której stopniowo jak po nitce odkrywamy jej tajemnice, nadzieje i obawy. Nie ma tu nagłych zwrotów akcji, ale spokojnie tocząca się historia, opowiedziana z czułością dla bohaterów.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1204
904

Na półkach:

O tym, że werandy w domach są ważne.
Jest to historia o raczej przeciętnej amerykańskiej rodzinie - starzejących się rodzicach i ich dorosłych już dzieciach, które stają przed koniecznością zdecydowania, kto powinien objąć nad nimi opiekę.
Ramy opowieści wyznacza czas zamieszkiwania w rodzinnym domu, co oznacza, że duża część wątków urywa się trochę bez konkluzji. Właściwie żadnej postaci nie poznajemy w pełni - a często to, czego się o nich dowiadujemy nie jest obiektywną prawdą, ale raczej mieszaniną złożoną z przekonań i uprzedzeń pozostałych bohaterów. I właśnie ta konkluzja, że znaczenie opowieści zmienia się diametralnie w zależności od opowiadającego wydaje mi się główną myślą wypływającą z tej powieści.

O tym, że werandy w domach są ważne.
Jest to historia o raczej przeciętnej amerykańskiej rodzinie - starzejących się rodzicach i ich dorosłych już dzieciach, które stają przed koniecznością zdecydowania, kto powinien objąć nad nimi opiekę.
Ramy opowieści wyznacza czas zamieszkiwania w rodzinnym domu, co oznacza, że duża część wątków urywa się trochę bez konkluzji. Właściwie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

393 użytkowników ma tytuł Na szpulce niebieskiej nici na półkach głównych
  • 223
  • 170
54 użytkowników ma tytuł Na szpulce niebieskiej nici na półkach dodatkowych
  • 36
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Anne Tyler
Anne Tyler
Amerykańska pisarka. W 1961 ukończyła studia licencjackie na Duke University. Kontynouwała naukę na Columbia University. Otrzymała National Book Critics Circle Award w kategorii fikcja za książkę Przypadkowy turysta (1985) oraz Nagrodę Pulitzera w tej samej kategorii za powieść Lekcje oddychania (1989). Dwie z jej powieści doczekały się adaptacji filmowej (Obok życia i Przypadkowy turysta),a cztery telewizyjnej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dom letni z basenem Herman Koch
Dom letni z basenem
Herman Koch
Herman Koch, niderlandzki Houellebecq (albo, po prostu, Herman Koch),pozwala nam spoglądać na nas jego oczyma. To on ukazuje wszelkie zboczenia tam, gdzie rządzi „normalność”. Nie grzmi, raczej prowokuje. Pod pozornym cynizmem jego powieści kryje się głęboka troska o nas samych. W swojej drugiej – po Kolacji – powieści opublikowanej w Polsce pierwsze skrzypce gra Marc Schlosser. Pod wpływem znajomości z pewnym bardzo znanym aktorem (oraz pod wpływem zaproszenia Marca wraz z rodziną do jego letniej rezydencji) dochodzi do wydarzeń tragicznych. Oraz do bolesnej sekcji zwłok. Naszego świata. Główny bohater Domu letniego z basenem – lekarz pierwszego kontaktu, „lekarz wyższych sfer” – Marc Schlosser wykonuje swoją pracę rzetelnie. Poświęca każdemu ze swoich pacjentów po dwadzieścia minut, wszystkim przedstawia dokładnie taką diagnozę, jaką chcą usłyszeć. Zjawiający się u niego nowobogaccy nie oczekują prawdziwej pomocy lekarskiej, ale cudotwórcy, który na wszystko znajdzie receptę, a na pewno – tabletki. Schlosser stoi najbliżej ciała ludzkiego, wydawałoby się zatem, że musi godzić profesjonalizm z empatią. Nic podobnego. Tak naprawdę to pozbawiony wrażliwości cynik. Bo ciało jest brzydkie; wydala; poci się; drży na zimnie; marszczy się pod wpływem wody; blednie i czerwienieje. „Ludzkie ciała i w ubraniu są wystarczająco odpychające. Nie chcę ich oglądać, zwłaszcza tych części ciała, do których nigdy nie dociera światło słoneczne. Fałdów skóry, pomiędzy którymi zawsze jest zbyt ciepło, a bakterie mają pełne pole do popisu; grzybic i miejsc zapalnych między palcami u nóg i pod paznokciami; palców, które coś rozdrapują, palców, które trą aż do krwi…”. Podobnie podwójnie wygląda kwestia jego stosunku do własnej rodziny, do żony – jej obecność nie przeszkadza w planowaniu zdrad i wymyślaniu scenariuszy zdrady. Najprawdopodobniej Koch chciał pokazać zblazowanie i znudzenie świata nim samym. „Świat jest mną znużony, podobnie jak ja nim”, zacytuje Houellebecq na pierwszych kartach Mapy i terytorium. Istotnie, współczesny świat zaproponował aż tyle, że nie wiadomo do końca co wybrać, co jest dobre i właściwe dla człowieka. Zakwestionowaliśmy wszystko, nawet samych siebie – i teraz już tylko straszna nuda. „Znudzeni i zblazowani” podważają także wszelkie towarzyskie konwenanse. Sztuka jest nieciekawa, ale przecież trzeba obejrzeć ją do końca. Wcale nie po to, by wyrobić sobie zdanie, tylko żeby inni nie gadali. Z filmu nic nie rozumiemy, ale można dyskretnie przysnąć, przecież nikt nie zauważy, a zawsze można posnobować znajomością „dzieła”. Przykłady można mnożyć i mnożyć, dochodząc do spraw kluczowych, dotyczących poprawności politycznej czy modelu życia. Koch wskazuje na kolejne dwa wrzody współczesności – formę i banał. Forma, w rozumieniu Gombrowicza, oznacza udawanie, przed sobą i przed pozostałymi. Gra, którą każdy człowiek toczy przede wszystkim z samym sobą, skacze z jednej wysepki na drugą, nie mogąc przy tym odnaleźć siebie. W końcu staje się trywialny i płytki – a otaczająca rzeczywistość wyłącznie mu w tym pomaga, podsuwając kolejne możliwości. Chcesz być sławny, proszę bardzo, musisz tylko zrobić to i to. Chcesz gotować, proszę bardzo. Wszędzie gotowe produkty, przygotowane z chirurgiczną precyzją recepty na egzystencję. Masz depresję? Weź tabletki. Mało jesz? Idź i kup. Masz tysiące ubrań w szafie? Nie szkodzi, kup większą i leć po następne. Nadmiar wyprodukował formę (lub odwrotnie, szukanie źródła nie ma sensu) i kolejny składnik, banał. Człowiek zniknął z pola widzenia, przygnieciony możliwościami. Paradoks wyboru: zakup soku w sklepie. Skazani jesteśmy na poznawanie wszystkiego po łebkach, czytanie coraz to nowych książek (bo o starych po tygodniu nikt nie pamięta, a lektury dziadków czy pradziadków to epoka kamienia łupanego),oglądanie coraz większej ilości filmów. Nie ma czasu na refleksję, w pewnym momencie nie ma już czasu nawet na życie. Od razu zaznaczam – nie traktuję powieści Kocha jako źródła prawd objawionych. Prawdę powiedziawszy, trudno jest powiedzieć w tej materii coś nowego. Jednakże lekkość fabuły i fakt, że „dobrze się to czyta”, pozwala Kochowi na przeniesienie poważnych traktatów socjologicznych w formę wygodniejszą, z fabułą i dialogami. Współczesny świat przyrównuje Koch do dzisiejszego awangardowego teatru – aby zaskakiwać, musi szokować coraz mocniej, oddziaływać na widza skrajnymi środkami. Kicz i przesada przenikają do kolejnych aspektów egzystencji, zatruwając sprawy fundamentalne, jak śmierć. „Podobnie jest z pogrzebami. Te też muszą być przede wszystkim przyjemne. Trzeba na nich móc śmiać się, pić i przeklinać. W innym wypadku to małomiasteczkowe. (…) Wydaje mi się, że radosne pogrzeby weszły w modę jakieś piętnaście lat temu. Różowe trumny, trumny z naturalnego drewna, z wymalowanymi na nich smokami i zębami rekina, trumny z Ikei, trumny plastikowe albo owinięte w worki na śmieci”. Dziwny pęd, maniera do bycia dostrzeżonym, zapamiętanym, ale w oderwany od rzeczywistości sposób. Możliwe, że taka śmierć ma coś rekompensować – może samo upokorzenie zgonu? Ciało wszak zaczyna gnić, śmierdzieć, trzeba więc je przyozdobić, w jakikolwiek sposób śmierć przegonić. Możliwe, że takie traktowanie zwłok ma oswoić zgon i przykryć pewien niepokój: czy ładne opakowanie kryje w sobie smacznego cukierka, czy może w cukierku żyje obrzydliwy robak? Fabuła Kocha przypomina pełny (pełny – bez znanego z filmu zakończenia) reality show z Trumanem Burbankiem – życie jest od początku do końca wyreżyserowane, ustawione, nieprawdziwe. Znany nam świat niderlandzki autor odbija w krzywym zwierciadle; w wyniku tej operacji, wszyscy bohaterowie powieści coś udają, w coś grają. Przypomnę pierwszy z brzegu przykład – główny bohater odgrywa przed sobą i przed światem podwójną rolę, przykładnego ojca i męża oraz dandysa, podrywającego coraz to nowe kobiety. A jego córka? Z zewnątrz poukładana, grzeczna, nieśmiało chwytająca za rękę swojego pierwszego chłopaka (może pierwszego, oprócz ojca). Pod grzeczną fasadą ukrywa się jednak kobieta, która zaczyna mieć swoje potrzeby i u której ciekawość przerasta rozsądek. Ich nieprawdziwość podważa jednocześnie realność świata powieściowego oraz – naszego. Może właśnie w taki sposób odpowiada Koch na jedno z podstawowych pytań dotyczących faktycznego istnienia wszystkiego dookoła. Może to wszystko, tak naprawdę, już umarło, a człowiek pluska się na powierzchni basenu przy letnim domu, nie dostrzegając, że pod nogami nie ma już dna.
ZaMałoRegałów - awatar ZaMałoRegałów
ocenił na61 rok temu
Bóg pośród ruin Kate Atkinson
Bóg pośród ruin
Kate Atkinson
Nie mogę powiedzieć żeby powieść Atkinson dołączyła do grona moich ulubionych lektur. Czytałam już wiele książek, które bardziej mnie poruszyły i zaciekawiły, ale jest na tyle interesująca, że można ją z czystym sumieniem polecić. „Bóg pośród ruin” to wprawdzie druga część dylogii „Jej wszystkie życia”, ale jest na tyle oderwana od pierwszego tomu, że można ją spokojnie uznać za kompletną historię. Tutaj poznajemy losy brata Ursuli Teddy’ego zarówno podczas wojny jak i długo po niej. Z chwilą wybuchu wojny Teddy jest wrażliwym młodym mężczyzną, czułym na otaczający go świat, otwartym na poezję i przyrodę. Zostaje pilotem RAF-u i te doświadczenia zmienią nieco jego stosunek do życia. O pewnych sytuacjach nigdy nie będzie chciał rozmawiać, trudno przyjdzie mu zrozumieć roszczeniową postawę własnego dziecka, ale do końca pozostanie otwartym na ludzi i ich przeżycia. Bohaterowie Atkinson krążą wokół siebie, czasem na moment się do siebie zbliżają, żeby za chwilę znów wyruszyć w samotną wędrówkę. W ich relacjach jest bardzo wiele niedomówień, rodzących nieporozumienia, konfliktów i złych emocji. Powieść nie napawa optymizmem, w wielu miejscach wręcz irytowała mnie niemożność bohaterów do wzajemnego zrozumienia, ale jednocześnie taka postawa jest z pewnością bardzo prawdziwa. W moim odczuciu również częste zmiany czasu i miejsca nie irytują. Przeciwnie, dodają powieści oryginalności i urozmaicają miejscami monotonną fabułę.
CzytamBoLubie - awatar CzytamBoLubie
ocenił na66 lat temu
Czy miałaś kiedyś rodzinę? Bill Clegg
Czy miałaś kiedyś rodzinę?
Bill Clegg
Rodzina to źródło szczęścia czy nieustannych nieporozumień i bólu? Bill Clegg przygląda się rodzinie właśnie, powołując do życia różnorodne przykłady. Historie opowiadane przez kolejnych narratorów dotyczą przyczyn i skutków pewnego pożaru, który wybuchł w domu June. W pożarze zginęło czworo ludzi, a ci, którzy przeżyli, sprawiają wrażenie zamrożonych. Cierpią w ciszy, rozważają przeszłość, szukają przyczyn dawnych konfliktów. Minione sprzeczki, złe słowa bolą, niewłaściwe wybory nie dadzą się już naprawić: "Nigdy nie zwracamy uwagi na to , co trzeba [...] póki nie jest za późno". O swoim życiu opowiadają nie tylko członkowie rodzin nieżyjących, ale tez inni - sąsiedzi, znajomi i przypadkowi ludzie, którzy zetknęli się z matką nieżyjącej panny młodej. Plotkarze w miasteczku wiedzą swoje, ale prawda powoli wyłania się z okruchów wspomnień. O tym też jest ta powieść, że często się mylimy myśląc o ludziach różne rzeczy. To książka o sile i bezpieczeństwie miłości, o dobrych i złych wyborach między rozmaitymi potrzebami, o chaosie i przypadkowości wydarzeń, o brutalności świata, o trudach dorastania w skomplikowanym świecie, o nieumiejętności rozpoznawania własnych uczuć we właściwym czasie, o skomplikowanych relacjach między rodzicami i dziećmi, między kochankami czy w małżeństwie. Do głosu dochodzą też uprzedzenia rasowe, naiwność i podejrzliwość, nieufność i strach przed plotkami, ale też prawość i uczciwość, życzliwość, odwaga, współczucie. Bohaterowie zastanawiają się nad pytaniami, dlaczego niektóre decyzje tak trudno podjąć, choć z perspektywy czasu wydają się być oczywiste, dlaczego dopiero trauma pozwala na dostrzeżenie najważniejszych rzeczy w życiu?
Anna - awatar Anna
oceniła na710 miesięcy temu
Lektor z pociągu 6:27 Jean-Paul Didierlaurent
Lektor z pociągu 6:27
Jean-Paul Didierlaurent
*po książkę sięgnęłam z polecenia księgarza z mojej ulubionej (i jedynej w okolicy) księgarni. Znudzona przez rozwleczony w nieskończoność 'Wielki Świat' Lemaitre'a poprosiłam o coś 'lekkiego, łatwego i przyjemnego' na odtrutkę. I dostałam to, I nie żałuję* Ta zwięzła, idealna na jeden wieczór książeczka, to: *mistrzostwo* - wielcy pisarze, piszą o wielkich rzeczach, tak? G~+ prawda! Spłucz to przekonanie w klozecie i zdezynfekuj domestosem! Prawdziwy talent potrafi nalać z pustego i znaleźć inspiracje nawet w kafelkach w publicznej toalecie, czy w maszynie niszczącej książki. *kilka w jednym* - teksty z uratowanych kartek, czy zapiski babci klozetowej (chyba wolę francuskie określenie tej profesji - 'madame pipi') stają się odskocznią od głównego wątku *antidotum na czasy naznaczone Netflixową 'Emily w Paryżu' - nasz bohater jest poniżej przeciętnej nie tylko jeśli chodzi o jego masę ciała, ale też życiowe dokonania. Jest tego brutalnie świadomy i w sumie pogodzony z losem, choć się go wstydzący (okłamuje matkę, co do tego, czym się zajmuje) *zagadka* - czy bohater odnajdzie autorkę tekstów ze znalezionego pendrive'a? *humorystyczne określenia, czy tautologie ciotki - zgrabne i zabawne, oszczędne w słowach. *feel good factor* - zakończenie, czyli to co bohater napisał do madame pipi, to majstersztyk komedii romantycznej. Polecam (ale raczej fanom Amelie, niż Emily ;))
EdytaDe - awatar EdytaDe
ocenił na71 rok temu
Obiad w restauracji dla samotnych Anne Tyler
Obiad w restauracji dla samotnych
Anne Tyler
Wspólne zasiadanie do obiadu to element życia rodzinnego, który sprzyja wymianie poglądów, pozwala pobyć razem i daje poczucie jedności. Rodzina opisana przez Anne Tyler z różnych okazji spotyka się w Restauracji dla samotnych, której właścicielem jest młodszy z synów Pearl Tull, aby razem zjeść obiad i każde takie spotkanie kończy się kłótnią. Żaden z zaplanowanych obiadów nie dotrwał do deseru, a najczęstszym powodem klęski spotkania była wspomniana Pearl, czyli despotyczna, obdarzona trudnym charakterem matka. To kobieta zgorzkniała i głośno wyrażająca swoje ciągłe rozczarowania wobec dorastających pociech. Powodem jej zachowania jest fakt, że mąż nagle ją opuścił i zostawił z trójką dzieci, kredytem i codziennymi troskami. Pearl boryka się więc z samotnym macierzyństwem, kłopotami finansowymi i obserwuje, jak dorastają jej dzieci. Każde z nich jest inne i każde zdobywa się na bunt wobec matki, wybierając drogę życiową nie całkiem zgodną z jej oczekiwaniami. Opowieść o rodzinie Tull rozpisana została na wiele głosów. Każdy członek tej familii przedstawia swoją wersję wydarzeń, obarczając winą za swoje niepowodzenia, czy błędy innych i wybielając samego siebie. Dowiemy się, dlaczego ojciec opuścił swoje dzieci, co kierowało Codym, najstarszym synem, że ożenił się z Ruth, dlaczego Ezra, najmłodszy, został kawalerem i nie poszedł do college'u i co kierowało jedyną córką Jenny że kilkukrotnie wychodziła za mąż. Wszyscy bohaterowie to postaci tragiczne i niepogodzone z życiem. Nawet jeśli odnoszą sukcesy to tego nie widzą. Autorka nie osądza i nie ocenia swoich bohaterów. Pozostawia to w gestii czytelnika. I nawet jeśli chcemy potępić postępowanie matki czy ojca to w rezultacie okaże się to wcale nie takie jednoznaczne i oczywiste. Świetna opowieść o życiu w zwykłej rodzinie, gdzie buzują emocje, toczą się dramaty, przytrafiają radości. I gdzie miłość do brata, siostry, czy rodziców nie jest sprawą prostą i bezdyskusyjną. Jeśli lubicie powieści psychologiczno- obyczajowe to polecam zjeść "Obiad w restauracji dla samotnych".
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na75 lat temu
Klaśnięcie jednej dłoni Richard Flanagan
Klaśnięcie jednej dłoni
Richard Flanagan
Cyt.: „Mógłby płakać, ale wierzył, że łzy są dla żywych tym samym, czym kwiaty dla zmarłych: dowodem na daremność uczuć.” Richard Flanagan, „Klaśniecie jednej dłoni” „Klaśnięcie jednej dłoni” to wydana w 1997 roku, trzy lata po prozatorskim debiucie jakim była „Śmierć przewodnika rzecznego” powieść Richarda Flanagana, późniejszego zdobywcy Nagrody Bookera. Te dwie pierwsze powieści w dorobku australijskiego pisarza zostały uznane za jeden z najbardziej zaskakujących i efektownych debiutów australijskiego pisarstwa. „Klaśnięcie jednej dłoni” sprzedało się w Australii w ponad 150 tys. nakładzie. Już w tych pierwszych powieściach Australijczyka widać niezwykłą dojrzałość i wielki talent. „Klaśnięcie jednej dłoni” to opowieść o powojennych europejskich uchodźcach dla których Australia miała się stać ziemią obiecaną. Miała być nowym początkiem, nowym otwarciem życiowego rozdziału dla powojennych tułaczy: Polaków, Niemców, Litwinów, Czechów, Włochów, Słoweńców czy Serbów. A czym się stała? Słoweńskie małżeństwo uchodźców, Maria i Bojan Buloh ze swoją trzyletnią córką Sonią, po długiej tułaczce, trafiają do niewielkiej, zagubionej gdzieś w ostępach Tasmanii osady, w której Bojan dostaje pracę przy budowie zapory wodnej. Pewnego wieczoru 1954 roku, podczas szalejącej śnieżycy Maria wychodzi z domu zostawiając w nim córkę i już nigdy do niego nie wraca. Tak zaczyna się ta niezwykła i przepełniona smutkiem powieść. Próba budowania życia na nowo na gruzach poprzedniego, gdy okazuje się, że ten kraj który miał stać się dla wielu nowym początkiem wcale takim się nie stał. To życie na końcu świata staje się przekleństwem przed którym uciekali. Brak perspektyw, wykluczenie, alkohol, przemoc i praca ponad siły. To jednocześnie niezwykły zapis relacji ojca z córką, pełnej przemocy, braku miłości i zrozumienia. Nielinearna konstrukcja powieści rozpisana na kilka głosów, którą zaproponował Richard Flanagan zmusza czytelnika aby z odkrywanych fragmentów i wydarzeń spróbował wejrzeć w te rodzinne historie, poznając ich tło i motywy. To świetna powieść o trudnych relacjach rodzinnych, o wydarzeniach, które definiują naszą przyszłość, o próbie poszukiwania swojego miejsca na świecie, o potrzebie akceptacji, rozmowy i miłości ale i o ogromnej sile, jaką niesie za sobą wybaczenie. Smutna i przygnębiająca. Kolejna znakomita powieść Richarda Flanagana.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na710 miesięcy temu

Cytaty z książki Na szpulce niebieskiej nici

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Na szpulce niebieskiej nici