Wielkie emocje i uczucia niedoskonałe

Okładka książki Wielkie emocje i uczucia niedoskonałe autora Rubem Fonseca, 8372008221
Okładka książki Wielkie emocje i uczucia niedoskonałe
Rubem Fonseca Wydawnictwo: Muza Seria: Galeria literatura piękna
354 str. 5 godz. 54 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Galeria
Tytuł oryginału:
Vastas emoçőes e pensamentos imperfeitos
Data wydania:
2001-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Liczba stron:
354
Czas czytania
5 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
8372008221
Tłumacz:
Janina Klawe
Średnia ocen

4,7 4,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wielkie emocje i uczucia niedoskonałe w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wielkie emocje i uczucia niedoskonałe

Średnia ocen
4,7 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wielkie emocje i uczucia niedoskonałe

avatar
60
8

Na półkach:

Erudycyjna i błyskotliwa, dlatego tłuszczy się nie podoba.

Erudycyjna i błyskotliwa, dlatego tłuszczy się nie podoba.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
166
147

Na półkach:

Trudno opisać tę książkę nawet jako gatunek. Szału nie ma. Ni to kryminał, ni erotyk. Tak właściwie nie wiadomo co.

Trudno opisać tę książkę nawet jako gatunek. Szału nie ma. Ni to kryminał, ni erotyk. Tak właściwie nie wiadomo co.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3190
3175

Na półkach:

Oniryczne, męczące.
Jeden dziwny bełkot. Aż dziw, że doczytałam do końca. Chyba właśnie dołączyłam do Klubu Sadomasochistek? 😥😁😁😁
Odradzam.

Oniryczne, męczące.
Jeden dziwny bełkot. Aż dziw, że doczytałam do końca. Chyba właśnie dołączyłam do Klubu Sadomasochistek? 😥😁😁😁
Odradzam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

96 użytkowników ma tytuł Wielkie emocje i uczucia niedoskonałe na półkach głównych
  • 67
  • 29
43 użytkowników ma tytuł Wielkie emocje i uczucia niedoskonałe na półkach dodatkowych
  • 34
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Wielkie emocje i uczucia niedoskonałe

Inne książki autora

Okładka książki Intymność i inne sfery. Antologia opowiadań brazylijskich Ivan Ângelo, Lygia Fagundes Telles, Rubem Fonseca, Victor Giudice, Clarice Lispector, Samuel Rawet, Fernando Sabino, Luiz Vilela, Edla van Steen
Ocena 8,5
Intymność i inne sfery. Antologia opowiadań brazylijskich Ivan Ângelo, Lygia Fagundes Telles, Rubem Fonseca, Victor Giudice, Clarice Lispector, Samuel Rawet, Fernando Sabino, Luiz Vilela, Edla van Steen
Okładka książki Nowe opowiadania brazylijskie Lázaro Barreto, Myriam Campello, Hernani Donato, Autran Dourado, Rubem Fonseca, Judith Grossmann, Elias José, Otto Lara Resende, Barbosa Lessa, Orígenes Lessa, Osman Lins, José Luis Mora Fuentes, Carlos Eduardo Novaes, Mário Quintana, Herberto Sales, Luis Fernando Veríssimo, Vivina de Assis Viana, Julieta de Godoy Ladeira, Maria de Lourdes Teixeira, Edla van Steen
Ocena 6,8
Nowe opowiadania brazylijskie Lázaro Barreto, Myriam Campello, Hernani Donato, Autran Dourado, Rubem Fonseca, Judith Grossmann, Elias José, Otto Lara Resende, Barbosa Lessa, Orígenes Lessa, Osman Lins, José Luis Mora Fuentes, Carlos Eduardo Novaes, Mário Quintana, Herberto Sales, Luis Fernando Veríssimo, Vivina de Assis Viana, Julieta de Godoy Ladeira, Maria de Lourdes Teixeira, Edla van Steen
Rubem Fonseca
Rubem Fonseca
Rubem Fonseca (ur. jako José Rubem Fonseca) - brazylijski pisarz i scenarzysta filmowy. Przyszedł na świat w południowo-wschodniej części kraju, ale całe swoje dorosłe życie związał z Rio de Janeiro. W latach 1952-1958 pracował w policji w Rio de Janeiro. W tym czasie dostał szansę wyjazdu służbowego do Nowego Jorku, i czas ten wykorzystał m.in. na studia na Uniwersytecie Nowojorskim (administracja). Niektóre wątki z pracy w policji znalazły później przełożenie w tworzonej przez niego prozie. Literacko zadebiutował w wieku 38 lat. Wtedy to drukiem ukazał się zbiór jego opowiadań. Dzieła Fonseki cechuje duża ilość dialogów i ciągłe zwroty akcji. W 2003 r. został uhonorowany Nagrodą im. Luísa de Camõesa, jednym z najważniejszych wyróżnień literackich dla autorów portugalskojęzycznych. Rubem Fonseca zmarł na niespełna miesiąc przed swoimi 95. urodzinami. Wybrane dzieła: "Os Prisioneiros" (1963),"O Homem de Fevereiro ou Março" (1973),"Vastas emoçőes e pensamentos imperfeitos" (1988, polskie wydanie: "Wielkie emocje i uczucia niedoskonałe", Wydawnictwo Muza, 1996),"Do Meio do Mundo Prostituto Só Amores Guardei ao Meu Charuto" (1997),"Mandrake: A Bíblia e a Bengala" (2005),"Histórias Curtas" (2015). Żona: Théa Maud (do jej śmierci),3 dzieci: córka Maria Beatriz oraz 2 synów: José Alberto i José Henrique.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ultra Montana Witold Horwath
Ultra Montana
Witold Horwath
„Ultra Montana” to książka, która wciągnęła mnie od pierwszych stron i nie pozwoliła odłożyć aż do ostatniego zdania! Historia Sandry Coruny, niewykształconej, ale pełnej uroku i dobroci wieśniaczki, oraz jej przyjaciółki Kingi Bogomołow, to prawdziwa perełka dla fanek literatury kobiecej. Ich podróż z zapomnianej, dzikiej krainy do wielkiego Polis to opowieść o odwadze, poszukiwaniu miłości i walce o lepsze życie, która chwyta za serce. Uwielbiam, jak autor bawi się konwencją – mamy tu elementy realizmu magicznego, przygód rodem z westernów i brazylijskich seriali, a wszystko to podlane nutką romantyzmu i humoru. Sandra, z jej wrodzoną wrażliwością i zaskakującymi wyborami, jest bohaterką, którą nie sposób nie polubić – jej perypetie bawią, wzruszają i trzymają w napięciu. Choć fabuła bywa pełna dramatycznych zwrotów, a niektóre wątki mogą wydawać się kiczowate, to właśnie ten rozmach i lekkość sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. Świat Ultra Montany jest barwny i tętniący życiem – od tajemniczego ludu Moreno po intrygujących bohaterów drugoplanowych. Styl autora, choć momentami specyficzny, dodaje opowieści uroku, a nawiązania do literackich klasyków tylko podsycają ciekawość. To idealna lektura dla tych, którzy lubią historie o sile przyjaźni, wielkich uczuciach i zwycięstwie dobra nad złem. Gorąco polecam – świetna odskocznia od codzienności!
Małgorzata Krzewińska - awatar Małgorzata Krzewińska
oceniła na1010 miesięcy temu
Psalm u kresu podróży Erik Fosnes Hansen
Psalm u kresu podróży
Erik Fosnes Hansen
„- Bogini Miłości wzniosła się dziś ku Słońcu!- Herbata i okruszki lądują na obrusie.- A jaka była wyraźna! -Kiedy następny raz? – wtrąca się Jason. Przybysze śmieją się dobrotliwie. - Następnego razu nie będzie – mówi ojciec.- Przynajmniej dla nikogo z nas tu siedzących. Jason nie pojmuje. Dopiero w 2004 roku. Wtedy wróci do Słońca. Za 120 lat”. (s. 14.) Erik Fosnes Hansen Psalm u kresu podróży, przekł. M. Gołębiowska – Bijak, Wyd. Książnica, Katowice 1997. Lapidarna rekomendacja Josteina Gaardera, autora „Świata Zofii”: „Utwór światowej klasy. Po mistrzowsku skomponowana powieść idei”, zatrzymuje Czytelnika i jest koronnym argumentem, by sięgnąć po norweską prozę. Wśród innych powodów: to historia muzyków orkiestry, którzy mieli grać do końca, a było ich ośmiu: od kapelmistrza, przez skrzypków(2),wiolonczelistów(2),kontrabasistę (1),do pianistów (2). Ich nazwiska odnajdziemy w Uwagach końcowych autora, przywołującego dramat z 15 kwietnia 1912, kiedy to w nocy zginęli wraz z 1495 pasażerami i członkami załogi. Hansen, autor jednakże wprowadza nas w świat fikcji literackiej (ze znanym motywem),bo jak sam przyznaje: „Ja chciałem opowiedzieć swoją. A moich muzyków wymyśliłem.” I dodaje: „ W najbardziej istotnych elementach opis statku i przebieg rejsu bazuje na faktach. Pozwoliłem sobie jednak na niejaką swobodę. (…) Ale to miała być powieść, nie podręcznik historii. Fantazjowałam więc także w tym, co się dotyczy ostatnich godzin życia muzyków”.(s. 412.) „Psalm u kresu podróży” Hansena to opowieść: • o indywidualnych losach postaci, m. in. młodego skrzypka Jasona; • o Europie sprzed I wojny światowej (z nędzą, bezrobociem, epidemią różnych chorób, walkami szczurów, prostytucją i tysiącami innych egzystencjalnych problemów na podobieństwo tych, które dotykają żyjących w XXI w.). Powieść uświadamia, że Czas w ludzkiej egzystencji niewiele zmienia (poza dekoracjami i rekwizytami),a Kruchości Istnienia ma wymiar wieczny. Ostatnie zdania powieści: „Wtedy ujrzeli niebo gwiaździste. Nie było na nim ani jednej chmurki. Tam tonął „Titanic”.(s. 410.) 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na101 rok temu
Podgarbiony Krzysztof Pieczyński
Podgarbiony
Krzysztof Pieczyński
„Ja chcę żyć dlatego, że kocham. Po co ty chcesz żyć?” Nowele zawarte w zbiorze „Podgarbiony” to niełatwe historie – zarówno pod względem literackim, jak i emocjonalnym. Przy tym niemal każdy akapit, a czasem ledwie pojedyncze zdanie, przekazuje nową myśl. I widać, że tych myśli, tych przemyśleń do przelania na papier, autor miał w sobie naprawdę dużo. Tytułowa nowela skupia się na aktorstwie. Na trudnościach z oddzieleniem sceny od życia; na skazanym na niepowodzenie indywidualizmie. Na starannym pielęgnowaniu w sobie krzywd… Narracja była zbyt chaotyczna jak na moje upodobania, silnie fragmentaryczna i (chyba?) również niechronologiczna. Kilka kluczowych momentów zapada jednak w pamięć, a szczególnie puenta, pozwalająca silnie wybrzmieć głównej myśli historii. W „Lekcji angielskiego” podobało mi się to, że miała nieco konkretniej określone ramy rzeczywistości. Dużo jest w tych nowelach abstrakcji, absurdu i nieuchwytności, a tutaj mieliśmy przynajmniej zawężoną przestrzeń do dwóch bohaterów i czterech ścian mieszkania. Ta historia to dialog dwojga ludzi osadzony w nieznanej przyszłości, gdzie tuż za ścianą trwa „jakaś wojna”. „Heksagram 18” zabiera nas w wędrówkę od onirycznej, duchowej krainy, przez przyziemność aż do dziwnego, jesiennego bezczasu. I przyznam, że ta wędrówka trochę mnie zmęczyła. Tutaj najbardziej widać, że bohater nie radzi sobie z miłością… Czuję jednak, że ostateczny sens noweli wymyka się moim zdolnościom pojmowania. „Bardzo są mi bliskie ze swoją chropowatą korą, łzami, głowami pełnymi myśli. Kocham was, drzewa, za to wszystko, co nieludzkie.”
Książkostronna - awatar Książkostronna
oceniła na62 lata temu
Mistrz bladych świętych Marco Santagata
Mistrz bladych świętych
Marco Santagata
„Mistrz bladych świętych” to poprawna opowieść o tym, że matematyka i sztuka są wieczne, a miłość i człowiek nie bardzo. Santagata, profesor literatury włoskiej na uniwersytecie w Pizie i znawca Petrarki, przyjmuje wyjątkową perspektywę jak na powieść inicjacyjną, a zbieżność niektórych elementów każe się doszukiwać pokrewieństwa jego dzieła z „Solfatarą” Macieja Hena. W obu znaczną rolę odgrywa sztuka, a także sama Italia i jej niepowtarzalny, ściśle związany z architekturą klimat. Oczywiście, Hen lokuje akcję w wieku siedemnastym, Santagata ponad trzysta lat wcześniej, ale mimo wiarygodności i dbałości o szczegół obu autorów, współczesny czytelnik nie dostrzeże między tymi epokami przepaści. Choć mogłoby się wydawać, że historia bękarta i świniopasa, który został mistrzem pędzla, jest dla autora tylko pretekstem do snucia rozważań o tym, iż każdy jest kowalem swojego losu, a epoki i związane z nimi paradygmaty zmieniają się w wielkich bólach i przy ogromnym oporze twardogłowego czynnika ludzkiego, trzeba pamiętać, że sama fabuła oraz jej płynność stanowią bardzo istotne elementy podobnej historycznej fikcji. Za przykład mogą tu służyć choćby wspomniana „Solfatara” czy, by spojrzeć ku literackiemu Olimpowi, „Baudolino” Umberto Eco. Santagata nie umywa się jednak ani do swojego rodaka, ani do naszego – wielowątkowym opowieściom swych rywali przeciwstawia dzieło powierzchowne i nieszczególnie angażujące. Jest tu polityka, jest miłość (choć w wydaniu lekko skrzywionym),ale perypetie Cinina pozostawiły mnie obojętnym. Być może to wina zastosowanych środków wyrazu, co kazałoby przyjrzeć się bliżej pracy tłumaczki. Tym, co uderza przede wszystkim, jest bowiem brak jakiejkolwiek stylizacji. Rodzi on nieuchronne porównania z wysmakowanym językiem „Solfatary” i budzi spory zawód. Schyłek czternastego wieku opisany językiem współczesnym może i wpisuje się w nową literacką modę, ale traci zdecydowaną większość ze swej magii. Nie można wykluczyć, że Santagata traktuje pisanie literatury pięknej jako odpoczynek od pracy naukowej i celowo rezygnuje z większych ambicji. „Mistrz bladych świętych” nie jest zresztą powieścią złą i z pewnością bije na głowę większość współczesnych produktów zwanych eufemistycznie „fenomenami literackimi”. Mnie sprawił jednak zawód, przez co miłośnikom dawnych dziejów rekomenduję raczej bądź oryginalne teksty z epoki, bądź dzieła autorów bieglejszych w sztuce mimikry, a przede wszystkim tkania opowieści.
utracjusz - awatar utracjusz
ocenił na68 lat temu
Cały czas Janusz Anderman
Cały czas
Janusz Anderman
Świetna pozycja. Autor "poszedł" świetnym śladem. A ja w oparciu o swoje wrażenia postanowiłem napisać o jego ścieżce. Punktem wyjścia niniejszego eseju jest jeden, precyzyjnie wyizolowany pomysł fabularny: wejście w posiadanie cudzego dzieła literackiego, które okazuje się genialne, kompletne i samowystarczalne. Ten „złoty samorodek” – gotowy tekst o najwyższej wartości – nie wymaga talentu, pracy ani rozwoju ze strony bohatera. Wystarczy go znaleźć, przejąć lub przywłaszczyć. To on, i tylko on, uruchamia całą intrygę. Wszystko inne pozostaje wtórne. Aby uchwycić genezę tego archetypu, konieczne jest wyraźne odróżnienie dwóch porządków: geniuszu jako osoby oraz geniuszu jako obiektu. Interesujący nas fenomen zaczyna się dopiero wówczas, gdy wielkość zostaje oddzielona od człowieka i zamknięta w formie możliwej do fizycznego przejęcia – w tekście, rękopisie, zapisie. Bez tego warunku archetyp „złotego samorodka” nie istnieje. W tym sensie rzeczywistym punktem wyjścia nie jest mit genialnego twórcy, lecz literacka fikcja „znalezionego manuskryptu”. Już w renesansie Miguel de Cervantes w „Don Kichocie” (1605) wprowadza zabieg narracyjny polegający na przypisaniu opowieści odnalezionemu rękopisowi arabskiego kronikarza. Autor przestaje być źródłem wartości, staje się jedynie pośrednikiem. Tekst zyskuje autonomię – istnieje wcześniej, niezależnie od narratora. Ten mechanizm rozwija się w literaturze XVIII i XIX wieku. U Balzaca, Gogola czy Maupassanta pojawiają się figury fałszywych autorów, sprzedanych nazwisk i cudzej pracy funkcjonującej jako kapitał. Wartość literacka coraz częściej bywa oddzielona od osoby, a autorstwo zaczyna pełnić rolę etykiety. Choć nie zawsze mamy do czynienia z dosłownym „znalezieniem” rękopisu, rdzeń idei jest już obecny: wielkość znajduje się na zewnątrz bohatera. Decydujący przełom następuje wraz z nowoczesnym rynkiem wydawniczym XX i XXI wieku. Geniusz zostaje całkowicie uprzedmiotowiony i sprowadzony do formy gotowego tekstu, który może zostać przejęty i natychmiast uruchomić sukces. Martin Suter w powieści „Lila, Lila” (2004) jako pierwszy przedstawia ten archetyp w czystej, współczesnej postaci. Bohater znajduje kompletny, wybitny rękopis, który sam – bez udziału autora – generuje karierę. W tej konfiguracji twórca jest zbędny; wystarcza sam „samorodek”. Janusz Anderman w powieści „Cały czas” (2006) realizuje dokładnie ten sam mechanizm w odmiennym krajobrazie historycznym i kulturowym. Zakład psychiatryczny, realia schyłkowego PRL-u czy charakter bohatera nie zmieniają istoty schematu: cudzy tekst zostaje znaleziony i wykorzystany jako dźwignia awansu. Film „Mniejsze zło” stanowi ekranową destylację tej samej idei. Kolejne realizacje, takie jak amerykański film „The Words” (2012),redukują archetyp do niemal laboratoryjnej postaci: rękopis, rozpoznany geniusz, bestseller, uzurpator. Bez metafizyki, bez ideologii, bez historycznego ciężaru. Pozostaje wyłącznie czysta fantazja przejęcia cudzego absolutu. W tej perspektywie archetyp „złotego samorodka” nie dotyczy moralnych konsekwencji kradzieży ani psychologii bohaterów. Jego istotą jest obietnica: że gdzieś istnieje gotowy, idealny tekst, który nie wymaga stworzenia, lecz jedynie odnalezienia i zawłaszczenia. Dopiero od momentu, gdy geniusz zostaje zamknięty w obiekcie możliwym do podniesienia, zaczyna się właściwa historia tego fenomenu.
ZeitG - awatar ZeitG
ocenił na82 miesiące temu
Kocham Paula McCartneya Joanna Szczepkowska
Kocham Paula McCartneya
Joanna Szczepkowska
Jeśli ktoś ma niedosyt książek dziejących się w powojennej Warszawie, powinien koniecznie tu zajrzeć. Ta powieść to podróż do lat sześćdziesiątych XX wieku, do kamienic i podwórek starej Ochoty. Żyły tam sobie cztery małe przyjaciółki, które kochały się w czterech muzykalnych chłopcach z Liverpoolu. Ich życiu towarzyszył tajemniczy starszy chłopak bardzo podobny do Paula McCartneya, przesiadujący w kawiarni "Halinka", kwiaciarka, manikiurzystka, jakiś Cygan, sympatyczny kierownik mięsnego sklepu i sporo innych już nie tak sympatycznych postaci. Jedna z tych dziewczynek, już jako dorosła kobieta i utytułowana dziennikarka, usiłuje poukładać swoje sprawy, ale nie może ich zobaczyć we właściwym świetle, dopóki nie uporządkuje i nie wyjaśni tego, co zdarzyło się lata temu i co sama nabroiła... Jest więc tajemnica, jakieś stare dziwne fotografie, wspomnienia młodzieżowych festiwali muzycznych i spotkanie po latach czterech różnych kobiet złączonych wspólnym doświadczeniem przeszłości. Powieść jest fikcją, ale wydaje się, że Autorka opisując lata sześćdziesiąte sięga do własnych wspomnień. Czasy niełatwego bytowania w gomułkowskiej rzeczywistości, odpryski sławetnej afery mięsnej, żydowski exodus z 1968 roku, stają przed oczami jak żywe. I też czasy, kiedy zabawka z Zachodu, mebel zdobyty po wielu dniach stania w ogonku, książka, kolorowe rajstopy czy czajniczek z gwizdkiem mogły stać się powodem głębokiego konfliktu i wzajemnej niechęci. No i też czasy paranoi, gdzie państwo bezwzględnie tropi wroga wśród obywateli, zwykli ludzie zaś wierzą bezkrytycznie w tajemniczego wybawiciela, który ich broni, pomaga i wspiera (oficer podziemnego lotnictwa, jeden z pięciu na świecie - dacie wiarę? wow!). Cała historia wydaje mi się mało prawdopodobna a niektóre wątki jakoś słabo posklejane ale książka ma w sobie elegancję, delikatność i dużą siłę wyrazu - tak jak Pani Szczepkowska, która zresztą, przy interpretacji audiobuka dała prawdziwy pokaz aktorstwa przez wielkie A. Dawno, dawno temu, dwie boginie polskiej sceny - J. Szczepkowska i K. Janda, pokłóciły się na śmierć i życie. Nie ma nawet co wnikać w przyczyny tego konfliktu ani stawać po stronie tej czy innej artystki. Tak się tylko zastanawiam, czy te tak rażąco niskie i chyba nieco niesprawiedliwe oceny tej powieści nie są jakiś dalekim odpryskiem starej burzy?
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na61 rok temu

Cytaty z książki Wielkie emocje i uczucia niedoskonałe

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wielkie emocje i uczucia niedoskonałe