rozwińzwiń

Hunting For Online Demons

Okładka książki Hunting For Online Demons autora Katt Lett, 9788363650339
Okładka książki Hunting For Online Demons
Katt Lett Wydawnictwo: Kotori horror
120 str. 2 godz. 0 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Data wydania:
2014-12-15
Data 1. wyd. pol.:
2014-12-15
Liczba stron:
120
Czas czytania
2 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788363650339
Średnia ocen

5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Hunting For Online Demons w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Hunting For Online Demons



książek na półce przeczytane 360 napisanych opinii 54

Oceny książki Hunting For Online Demons

Średnia ocen
5,8 / 10
273 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Hunting For Online Demons

avatar
303
9

Na półkach:

Gwiazdka więcej za ilustracje, które autorka sama narysowała. Pomysł na fabułę był niezły. Gdyba autorka bardziej skupiła się na wątku duchów/demonów, a mniej na wątku romantycznym (a najlepiej, żeby w ogóle go nie było) to mogłoby z tego wyjść nawet przyzwoita nowelka. Rozwinięcie postaci pobocznych z "klubu" HFOD też by nie zaszkodziło.

Gwiazdka więcej za ilustracje, które autorka sama narysowała. Pomysł na fabułę był niezły. Gdyba autorka bardziej skupiła się na wątku duchów/demonów, a mniej na wątku romantycznym (a najlepiej, żeby w ogóle go nie było) to mogłoby z tego wyjść nawet przyzwoita nowelka. Rozwinięcie postaci pobocznych z "klubu" HFOD też by nie zaszkodziło.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
31
16

Na półkach: , ,

Chryste Panie... No dramat.

To jest najbardziej "Jeff The Killer vs. Jane The Killer" rzecz, jaką przeczytałam od dawna. Nastoletnia ja byłaby zachwycona.

-Trzy gwiazdki za ładne ilustracje i kopniaka nostalgii-

Chryste Panie... No dramat.

To jest najbardziej "Jeff The Killer vs. Jane The Killer" rzecz, jaką przeczytałam od dawna. Nastoletnia ja byłaby zachwycona.

-Trzy gwiazdki za ładne ilustracje i kopniaka nostalgii-

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3496
433

Na półkach: , ,

W jakimś chyba umysłu zaćmieniu pomyślałam, że spróbuję się jeszcze raz z twórczością Kattlett. Jej komiksy – „Exitus letalis” i kawałek czytanego online „Pentagram Alchemist” na początku traktowałam jako nieszkodliwe głupotki do czytania na klopie, lecz z czasem przyjrzałam im się dogłębniej i stwierdziłam, że z twórczością autorki nie będzie mi po drodze. I tak mijały lata.
Pewnego razu, gdy w trakcie zakupów brakło do Smarta, dobrałam tomik komiksu „Artificial people: Magenta” (poległam jakoś na początku, nie zmuszajcie mnie do powrotu) i light novel (powiastka dla młodzieży zawierająca dodatkowe ilustracje) „Hunting for online demons”. O tej drugiej trochę Wam opowiem, choć będę marudzić.
I zanim uznacie, że wieszam na tekście psy, ustalmy coś: jestem świadoma, dla jakiej grupy wiekowej została ta książeczka napisana. Nie działa to jednak jako obrona tego wątpliwej jakości dzieła. Serio, gdybym dostała to jako szesnastolatka, rzuciłabym tym bez namysłu przez pokój. Teraz, po wielu latach, boję się wybić szybę – dlatego nie sprawdzam, jak to daleko poleci.
I tak, sama główna oś fabuły wydała mi się naprawdę spoko. Przemówił bowiem do mnie pomysł grupki nastolatków, którzy w Sylwestra o północy zaczynają widzieć dziwne zjawy. I doskonale rozumiem ich potrzebę, by w sieci znajdować ludzi o podobnej przypadłości.
No, ale po kolei. „Hunting for Online Demons” autorstwa Kattlett to wydana praktycznie dekadę temu książeczka zawierającą mikropowieść grozy. Jej akcja dzieje się na terenie Wielkiej Brytanii, o czym szybko można zapomnieć, bo bohaterka idzie na SOR… Nie na Emergency Department, tylko polskopodobny SOR (byście nie mieli wątpliwości, autorka dała do tego przypis). Wyprzedzam jednak fakty. Wybija północ, rok się kończy, a Sammy (autorka w pierwszym akapicie nazywa ją „czarnowłosą” – czyli już wiadomo, że nie będzie dobrze. No, ale żeby mnie było, że jestem uprzedzona od drugiego zdania…) siedzi na czacie i gada z internetowymi znajomymi na temat zjaw. Jeden z chłopaków, kryjących się pod pseudonimem „Mastema” ogłasza światu, że zamierza przed kamerką aktywnie się ze światem pożegnać, co niedługo później przekłuwa w czyn. Roztrzęsiona i zrozpaczona Sammy (ponoć chorująca na schizofrenię) wykrzykuje miłość do kolegi, po czym postanawia sama się na drugą stronę wyprawić. Powstrzymuje ją jednak zjawa. Przerażona dziewczyna biegnie na SOR (sic!),gdzie pracuje jej (podobno) wuj (nie będę rzucać spoilerami). Między rodziną dochodzi do scysji, w wyniku czego bohaterka wybiega przed budynek i prawie zalicza spotkanie z maską auta – ratuje ją jednak wcześniejsza zjawa.
A potem jest gorzej. Pojawia się przystojny chłopczyk, toksyczny chłopczyk z zaburzeniami, przeklejanie artykułów z Wikipedii, środki psychoaktywne, tajne stowarzyszenie, kobieta spadająca z dachu i moje zszargane nerwy. Za dużo jak na 162 cm i nadprogramowe kilogramy.
Ogólnie nie wiem, co mną powodowało przy tej, ale w przytomności umysłu nie będę sięgać po drugą nowelkę autorki, bo po tej mam serdecznie dosyć. Bohaterowie klną na potęgę – osiedlowi koneserzy mocnych trunków mogliby popaść w kompleksy. Gdybym zamalowywała każde słowo niecenzuralne, powstałby ciekawy wzorek na kartkach. No, ale przecież musieli być tacy zbuntowani, nie? A jak zbuntowany, to przeklina, nie?
Druga sprawa, to brak researchu. Było o SORze, nie będę powtarzać. Autorka przedstawiła choroby psychiczne w taki sposób, że nijak nie byłam w stanie w to uwierzyć, a wręcz czułam się zażenowana. Jeśli dziewczyna ma schizofrenię i stanowi zagrożenie, nie powinna latać sobie radośnie samopas, szczególnie za przyzwoleniem „wujka”, który jest lekarzem. Zresztą sposób, w jaki „wujek” odzywa się do swojej rzekomej siostrzenicy, przypomina raczej rozhisteryzowaną osobę o słabych nerwach, a nie kogoś, kto wykonuje zawód medyczny i pracuje na oddziale ratunkowym – bo sorry, ale ludzie stamtąd do „delikatesów” nie należą. Dodatkowo wiem, że cytowanie z Wikipedii fragmentów o demonach może być uzasadniane pokazaniem świata przedstawionego bohaterów, ale czy nie było można tego sparafrazować? Serio, ogromne „kopiuj-wklej” nie wygląda profesjonalnie.
Trzecia kwestia – i chyba jedyna, przy której polecę tę książkę – jeśli chcecie zobaczyć, dlaczego jedna i ta sama osoba nie powinna wykonywać korekty i redakcji, zajrzyjcie do tej publikacji. Im dalej w las, tym gorzej. I może nie jest to poziom pewnej autorki vanity, której twórczość doprowadziła mnie do stanów lękowych (mimo że tworzyła romanse i kryminały, więc co mogło trzepnąć?),ale cudów nie doświadczycie.
Powtórzę się: wiem, że zostało to wydane jako książeczka dla młodzieży w czasach, gdy „Exitus Letalis” (seria komiksowa autorki) święcił triumfy, a ja byłam młodsza, piękniejsza i mniej marudna. Może jednak jestem naiwna, ale uważam, że jeśli coś wydajesz, produkt powinien być dopracowany w każdym calu: redaktorsko-korektorskim, czy researchowym (zakasłałabym w stylu „niezwykłe”, ale nie chce mi się po sądach ciągać). Tu tego nie dostałam i żałuję zakupu. Mogłam coś innego dobrać do darmowej wysyłki.

W jakimś chyba umysłu zaćmieniu pomyślałam, że spróbuję się jeszcze raz z twórczością Kattlett. Jej komiksy – „Exitus letalis” i kawałek czytanego online „Pentagram Alchemist” na początku traktowałam jako nieszkodliwe głupotki do czytania na klopie, lecz z czasem przyjrzałam im się dogłębniej i stwierdziłam, że z twórczością autorki nie będzie mi po drodze. I tak mijały...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

504 użytkowników ma tytuł Hunting For Online Demons na półkach głównych
  • 387
  • 117
208 użytkowników ma tytuł Hunting For Online Demons na półkach dodatkowych
  • 158
  • 18
  • 10
  • 5
  • 5
  • 4
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Hunting For Online Demons

Inne książki autora

 Katt Lett
Katt Lett
Autorka m.in komiksu "Exitus Letalis" i nowelek, wydanych przez wydawnictwo Kotori. Publikuje też swoje webkomiksy na e-komiksy.net i centrum-mangi.pl
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Istota Zła Aya Kanno
Istota Zła
Aya Kanno
Edit: Istotę zła wspominałam na tyle dobrze, że postanowiłam ją sobie powtórzyć, mając już dużo większe doświadczenie z mangą niż za pierwszym razem. Tym razem niedokładności, zwłaszcza na początku, w anatomii bohaterów trochę biły po oczach. I tak jak nienaturalne wychudzenie postaci można zakwalifikować do "indywidualnego stylu autorki", tak brak zaznaczenia pewnych mięśni czy - rozdział 3 się kłania - zupełny brak mięśni brzucha, ścięgien szyi czy zaznaczonych stawów utrudniał odbiór. Lubię się czepiać, wiem. Fabułę za to odebrałam o niebo lepiej. Akcja kręci się wokół światowej klasy przestępcy, Zena, który właściwie robi co mu się podoba, okazjonalnie dobierając sobie wspólnika dla zabawy. Szybko pojawia się wątek tajemniczej przeszłości i utraty wspomnień, a całość dzieje się na tle okupowanego kraju zdominowanego przez wojskowy porządek i rasizm. Pierwszy rozdział nie był już taki niezrozumiały jak za pierwszym czytaniem. Mamy tam długi flashback, ale bez oznaczonego początku. Był też moment plot-twistu, który już nie wiem czy był genialny, czy sztuczny... Trochę tego i tego, chyba. Aya Kanno umie robić wodę z mógzu. Kolejne marudzenie dotyczy niekonsekwencji czasowych, które samo wydawnictwo wypunktowało w przypisach. Przy drugim czytaniu i dokładnej analizie stwierdzam: autorka tk namieszała, że nie umiem ogarnąć czy były większe nieścisłości niż zaokrąglenia 22->20 albo 13->dekada. Średni spoiler: Pewne postaci mające według tekstu chyba coś koło 40+,30+ wyglądają na 20+. W fabule są modyfikacje genetyczne, które pięknie to wyjaśniają. Pewna postać zwraca nawet uwagę, że dany bohater po 10 latach nic się nie zmienił... Koniec spoilerów. Koniec końców, pogubiłam się z tymi latami. Może i jest dobrze, ale nie zamierzam z notatnikiem wertować. Jedna gwiazdka w dół. Końcówka dobra, krwawa. Waneko wydało tę mangę w formacie 2w1, przez co czytelnik dostaje w łapki grubiutką 350-stronnicową cegiełkę. Okładka miękka, obwoluta z nadrukiem. Projekt obwoluty w porządku, grzbiet nieco bez polotu, ale pasuje. Klejenie dobre, tomik wytrzymuje rozginanie przy czytaniu. Jedynie się przyczepię, że za mało mocnej, intensywnej czerni, co przy takiej tematyce odbiera sporo uroku. Wina autorki, wina papieru, wina drukarni, wina Tuska - nie wiem. Brakowało. Cena przystepna - niewątpliwie mniej niż byłoby za wydanie dwutomowe.
Rai - awatar Rai
ocenił na79 lat temu
Dia Game Byaku Kotora
Dia Game
Byaku Kotora
Dia jest wampirem, który przez całe życie musiał uciekać przed łowcami. W końcu trafia do Japonii, gdzie znajduje schronienie u tajemniczego mężczyzny... Jednak i tu nie ma spokoju, ponieważ już wkrótce pojawia się Kuro - jeden z łowców, z którym Dia zawarł umowę. Jak, myślicie? Uda mu się przed nim uciec? I kto naprawdę jest tym złym? O ja cię! Ta manga to była kwintesencja opowieści o wampirach, ludzie! Sama postać Dii jest totalnie przesłodka, a w tym samym czasie zabójczo niebezpieczna. Manga jest pełna emocji i tajemnicy oraz nagłych zwrotów akcji i... kilku bardzo namiętnych scen narysowanych jednak nie nachalnie, a bardzo uczuciowo. Do tego te dziwne przepychanki między Dią a Kuro i myśl, że coś tu jednak jest na rzeczy... No dobra - fabuła nie jest jakoś super skomplikowana, ale dla mnie wcale taka być nie musiała. Manga jest krótka, czyta się ją na raz, ale pełno tu emocji, pewnej erotyki, która od wieków bije od wampirów. Końcówka jest przecudowna, pełna akcji, a epilog to już taki wyjątkowy smaczek dla czytelnika - zarówno wizualny jak i fabularny. A scena na tylnej okładce to totalne cudo, poruszające pewien temat, nad którym sama się zastanawiałam! 😂 Wampiryzm Dii jest bardzo fajnie przedstawiony, autorka nadała mu wręcz cechy... kota! I to moim zdaniem kapitalny zabieg! Do tego te wszystkie wyrazy dźwiękonaśladowcze, które pojawiają się praktycznie na każdej stronie i są zabawnym dodatkiem uzupełniającym całość. Wiem, że manga nie każdemu przypadnie do gustu. Ale! Jeśli lubicie opowieści o wampirach, jeśli nie boicie się scen seksu i szukacie czegoś z postaciami LGBT - Dia game jest dla Was! 😁
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na103 lata temu
Seven Days: Monday-Thursday Rihito Takarai
Seven Days: Monday-Thursday
Rihito Takarai Venio Tachibana
Seven Days 7 [tom 1-2]  Imię i nazwisko: Yuzuru Shino Płeć: mężczyzna Wiek: 18 lat Klasa: 3 Zainteresowanie: Łucznictwo Imię i nazwisko: Touji Seryou Płeć: Mężczyzna Wiek: 16 lat  Klasa: 1  Zainteresowanie: Łucznictwo (?) „Wybacz, nie zakochałem się w tobie. To koniec”. Yuzuru Shino przez ostatnie trzy lata żył jak (prawie) każdy przeciętny licealista. W ciągu roku szkolnego dobrze się uczył, nie sprawiał nauczycielom żadnych kłopotów i dodatkowo był uznawany przez większość uczennic za jednego z najładniejszych chłopaków w całym liceum Huoka. Chętnie zgadzał się na zaproponowane z ich strony spotkania, choć niestety każda randka była skazana na niepowodzenie, ponieważ przy bliższym poznaniu, Yuzuru okazywał się zupełnym przeciwieństwem chłopaka, o którym marzyła wtedy każda zainteresowana nim dziewczyna. Jego nudne, a wręcz monotonne życie zmienia się nagle za sprawą pewnego pierwszoklasisty. Niejaki Touji Seryou jest znany z tego, że w każdy poniedziałkowy poranek przyjmuje propozycje "chodzenia ze sobą" od pierwszej osoby, która go oto prosi.  Gdy mija ostatni dzień tygodnia, chłopak kończy swój krótki związek i następnego dnia czeka na kolejną propozycję. Zaciekawiony Shino postanawia sprawdzić, ile jest w tym wszystkim prawdy... „Czemu ludzie muszą się w sobie zakochiwać?” Jeśli poszukujesz wyjątkowego, urokliwego oraz prostego w przekazie romansu, to powyższy tytuł powinien Cię zaciekawić. Historia Yuzuru i Touji nie jest jakoś bardzo skomplikowana, a sama ich relacja opiera się w dużej mierze na dosyć banalnym schemacie, który nikogo tutaj nie zaskoczy.  W tej serii nie otrzymamy zdumiewających zwrotów akcji, ale możemy spodziewać się dobrze napisanego shōnen-ai. *Shōnen-ai - motyw w mandze, który opiera się na miłości pomiędzy dwójką mężczyzn. Jestem wyrozumiała w przypadku krótkich serii i doskonale wiem, że nie tak łatwo napisać dobrą fabułę, dlatego też nie miałam sporych oczekiwań do tej mangi. Niektórych bohaterów łatwo polubić, choć zdarzają się też tacy, o których oczywiście wolałabym prędko zapomnieć. Zwłaszcza ten fakt dotyczył kobiecych postaci, które zostały tutaj ukazane z jak najgorszej strony.  Niestety nie umiałam w nich dostrzec żadnych pozytywnych cech. Z chłopakami natomiast było zupełnie odwrotnie. Styl rysowania Pani Rihito Takarai idealnie odzwierciedlał charakter Shino i Seryou. „Właśnie to mnie w tobie zauroczyło”. Manga wydana jest w formie dwóch osobnych tomów. Akcja pierwszej części rozgrywa się na przełomie poniedziałku-czwartku, zaś druga od piątku do niedzieli. Powiem również uczciwie, że okładka nieco mnie zmyliła, bo na pierwszy rzut oka wydawało mi się, że będzie to historia detektywistyczna, a daleko jej do takiej ^^' Podsumowując... Dylogia „Seven Days” to na pozór nietypowa manga, którą mogę polecić każdemu, kto woli delikatne, lekkie romanse. Ograniczenie wiekowe: 16+ „Mnie siedem dni  wystarczyło...by się zakochać”.
liv_melodi - awatar liv_melodi
ocenił na73 lata temu
Blue Heaven #1 Tsutomu Takahashi
Blue Heaven #1
Tsutomu Takahashi
"Blue Heaven" to manga autorstwa Tsutomu Takahashi, opowiadająca o wydarzeniach mających miejsce na statku, którego załoga podczas rejsu wyłowiła dwóch rozbitków. Podczas akcji ratunkowej i rozmów z jednym z ocalałych mężczyzn poznają początek makabrycznej historii, która rozwinąć ma się na oczach wszystkich pasażerów... Całość jest dobrze "skrojona" - ładna kreska, dobry sposób prowadzenia opowieści, zarówno przedstawiania każdej ze scen, jak i stopniowego odkrywania przed czytelnikiem coraz to nowszych wiadomości na temat drugiego rozbitka. Dopiero zaczynam swoją przygodę z mangą, więc muszę wspomnieć o kolejnej zalecie, jaką odnotowałam - otóż trzeba talentu, by w komiksie przedstawić postacie na tyle dobrze, by wypowiedzi bohaterów mówiły wiele o nich, a równocześnie by opowieść nie była nudna. Ten autor zdecydowanie ma tę zdolność. Jego postacie są bardzo charakterystyczna - i tajemnicze, ponieważ w 1. tomie poznajemy je tylko trochę, a mimo to nie jesteśmy już w stanie pomylić ich z innymi lub łatwo zapomnieć o ich "istnieniu". Co ciekawe, towarzyszymy mu nie tylko przy działaniach teraźniejszych, możemy też, stopniowo, poznawać jego burzliwą przyszłość - która uczyniła go tak niebezpiecznym. Cała opowieść trzyma w napięci i nie sposób się od niej oderwać przede wszystkim z powodu wyśmienitego pomysły i fabuły oraz stopniowego odkrywania nowych rzeczy - pierwszy tom kończy się, pozostawiając czytelnika w totalnym szoku - zastanawiającego się, kim jest ten dziwny mężczyzna, jak dokładniej wyglądała jego koszmarna przeszłość i jak na niego wpłynęła - i jak wiele osób jeszcze zginie...
Halina - awatar Halina
oceniła na811 lat temu
Ao No Exorcist 1 Kazue Kato
Ao No Exorcist 1
Kazue Kato
Swoją opinię wyrażę o wszystkich tomach, jakie na dzień dzisiejszy ukazały się w Polsce, dlatego będzie ona umieszczona zarówno pod pierwszym, jak i trzydziestym pierwszym. Z serią tą jestem od kilku lat. Poznałem ją jako jeszcze dzieciak w formie anime, była to też moja pierwsza kupiona manga po dowiedzeniu się, że od któregoś momentu adaptacja całkowicie rozmija się z materiałem źródłowym. Podobało mi się kiedyś, gdy czytałem kolejne tomiki nawet mimo faktu, że się nieco pogubiłem w fabule w którymś momencie i postanowiłem odstawić to na bok. Podobało mi się teraz gdy poza nadrobieniem zaległości postanowiłem przeczytać tę historię od końca. Sam pomysł na fabułę jest ciekawy, oto Rin Okumura, nasz główny bohater oraz syn Szatana, po pewnych wydarzeniach z samego początku postanawia zostać egzorcystą i walczyć z demonami (no w sumie to z samym Szatanem, cała reszta demonów to tak przy okazji). Motyw jakieś istoty sprzymierzającej się z ludźmi w walce z własnymi pobratymcami może i nie jest czymś nowym, ale jest ciekawy plus nie został jeszcze przeorany we wszystkie strony jak to bywa z niektórymi tropami w fantasy i nie tylko. Wracając, Rin zostaje przyjęty do Akademii Prawdziwego Krzyża pod warunkiem, że nikt nie może się dowiedzieć o jego demonicznych więzach krwi. Z początku razem z Rinem poznajemy nieznane mu dotychczas realia świata przedstawionego oraz oswajamy się z jego nietypową sytuacją. Rzecz jasna nie jest to historia o sielankowym życiu w szkole dla egzorcystów, szybko uświadamiamy sobie, że dzieje się coś więcej, na Rina coś czyha a on sam jest częścią jakiejś większej gry. Zostańmy jeszcze przy samym Rinie. Gdy po raz pierwszy czytałem wydawał mi się on naprawdę dobrym, wyróżniającym się na tle innych shounenów bohaterem, łączącego w sobie cechy “typowego” głównego bohatera dzieł tego typu z taką sympatyczną, uroczą niewinnością i naiwnością. A jak jest dzisiaj? Dzisiaj uważam go za naprawdę dobrego i tyle. Jest narwany, jest zbyt skory do bitki, zbyt chętnie rzuca się na pomoc innym bez żadnego pomysłu, jak właściwie chce pomóc a ruszenie głową u niego ogranicza się na ogół do wywalenia komuś z bani. Nie jest on w żadnym razie zły, lubię go ale i nie rozumiem swojego początkowego zachwytu nad nim. Dosyć sporo postaci pozmieniało w moim osobistym rankingu miejsca, bo przykładowo Shura kiedyś podobała mi się dużo bardziej a takiego Yukio dalej nie lubię, ale ostatnio mocno doceniłem sposób, w jaki autorka poprowadziła jego wątek. Ogólnie postacie, włączając w to też Rina, całościowo wypadają fajnie. Cieszy ich zauważalny rozwój zarówno pod względem ich charakterów, jak i umiejętności. Koleżanki i koledzy z klasy Okumury cały czas się w większym lub mniejszym stopniu rozwijają i co cieszy nie czuć tej przepaści między protagonistą a resztą, która niestety często występuje w podobnych tytułach. Nikt tu właściwie nie jest kołem u wozu i każdy coś sobą wnosi. Nie ma tu czegoś takiego, że po usunięciu jednego z bohaterów czytelnik nawet by się nie zorientował. Świat przedstawiony nie jest niczym odkrywczym. Oto prócz naszego świata w którym żyją ludzie, istnieje świat demonów Gehenna. Demony nie mogą od tak sobie wejść do normalnego świata, mogą jednak w tym celu opętać coś lub kogoś. Ludzie sami z siebie nie widzą demonów, chyba że sami mają w sobie jakąś ich cząstkę lub zostaną przez któregoś zranieni. Na straży ludzi stają zwalczający demony egzorcyści z Zakonem Prawdziwego Krzyża na czele. Jak pisałem nic odkrywczego i stanowi przede wszystkim tło w rysującym się konflikcie. Nie ma też jakiegoś skonkretyzowanego systemu magicznego, więc kolejne postacie równie dobrze mogłyby mieć marvelowskie super moce i wyszłoby na jedno. Antagoniści nie wypadają źle, ale i nie zapadają nijak w pamięć. Przywódca pewnej pojawiającej się w późniejszych tomach organizacji może i ma w sobie jakąś tam głębię i dąży do wyższego celu, ale jest nudny. Sam Szatan z kolei jest takim dużym, rozwydrzonym bachorem z kompleksem boga. Nie mogę nic zdradzić bez spoilerów, ale im dalej w fabułę tym więcej pojawia się rzeczy, na które kręcę nosem. A już zwłaszcza pewna dłuższa retrospekcja, choć ładnie wyjaśnia kilka istotnych rzeczy, jest według mnie pod kątem logiki strasznie problematyczna. No powiedzmy, że sięgnięto tutaj po motyw, z którym mało kto w pełni dobrze sobie radzi. I to chyba tyle, co mam do powiedzenia o Ao no Exorcist. Miałem rozterki, czy pisać swoją opinię już teraz, czy czekać na koniec, ponieważ to wygląda, jakbyśmy już ku końcowi zmierzali, ale po pierwsze jeszcze sporo się tam może wydarzyć, a po drugie z tego co posprawdzałem kolejne tomy wychodzą w bardzo dużych odstępach czasu, po trzecie nie sądzę, by moja ocena uległa jakiejś ogromnej zmianie. Czy warto? Moim zdaniem tak, mimo że obecne wydarzenia średnio mi się podobają i ma to swoje bolączki. Ao no Exorcist to naprawdę dobra rozrywka i jeśli szukacie jakiegoś kolejnego mangowego tytułu do poczytania, raczej nie pożałujecie swojego wyboru.
Foka_Na_Haju - awatar Foka_Na_Haju
ocenił na61 rok temu

Cytaty z książki Hunting For Online Demons

Więcej
Katt Lett Hunting For Online Demons Zobacz więcej
Katt Lett Hunting For Online Demons Zobacz więcej
Katt Lett Hunting For Online Demons Zobacz więcej
Więcej