ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać437
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać13
Hunting For Online Demons
Kiedy zegar wybija północ, pojawiają się one. Nikt nie wie, kim są, skąd przychodzą i dlaczego pozostają w tym świecie cały miesiąc. Niektórzy twierdzą, że to duchy, inni, że wytwory chorej wyobraźni. Wzbudzają przerażenie, odrazę i niepokój. Nie wszyscy je widzą, ale ci, których nawiedzają, są skłonni zrobić zaskakujące rzeczy, by stracić je z oczu. Nawet za cenę własnego życia...
Kup Hunting For Online Demons w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Hunting For Online Demons
Dobry był pomysł... i to wszystko. Nie wiem ile autorka miała lat pisząc tę historię, ale miałam wrażenie, że czytam wypociny 13-latki. Dojrzałość przedstawionego świata i bohaterów na to wskazywała. Na początku nawet sprawiało mi to swojego rodzaju wstydliwą przyjemność, sama poczułam się jak nastolatka czytająca bloga z opowiadaniem. Ale później pojawił się najgłupszy wątek miłosny z jakim kiedykolwiek się spotkałam (a ja naprawdę nie mam szczęścia do wątków miłosnych) do tego przeplatany dramatami rodem z podstawówki... no i brakło mi cierpliwości. Nie wiem, bardzo spaczone to wszystko jest i ciężko było mi przez to przebrnąć, a książka nie ma nawet 200 stron! Nawet język tego nie ułatwiał. Rozumiem, że miał być potoczny i bardziej przystępny, ale wyszło karykaturalnie, aż boli. Bardzo dawno nie czytałam czegoś tak złego.
Oceny książki Hunting For Online Demons
Poznaj innych czytelników
504 użytkowników ma tytuł Hunting For Online Demons na półkach głównych- Przeczytane 387
- Chcę przeczytać 117
- Posiadam 158
- Ulubione 18
- Light Novel 10
- 2015 5
- Horror 5
- Chcę w prezencie 4
- Książki 4
- Mangi 4
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Hunting For Online Demons
Żyj! Właśnie to, że widzisz martwych, świadczy o tym, że nie powinieneś umierać.
Żyj! Właśnie to, że widzisz martwych, świadczy o tym, że nie powinieneś umierać.
Sammie osuszyła się do końca i z pewną dozą niepewności założyła majtki.
Sammie osuszyła się do końca i z pewną dozą niepewności założyła majtki.
Gdzie niewiedza jest rozkoszą, szaleństwem jest być mądrym"
Przypis
Cytat z książki "Świat nawiedzany przez demony" Thomasa Graya.
Gdzie niewiedza jest rozkoszą, szaleństwem jest być mądrym"
Przypis
Cytat z książki "Świat nawiedzany przez demony" Thom...













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Hunting For Online Demons
Gwiazdka więcej za ilustracje, które autorka sama narysowała. Pomysł na fabułę był niezły. Gdyba autorka bardziej skupiła się na wątku duchów/demonów, a mniej na wątku romantycznym (a najlepiej, żeby w ogóle go nie było) to mogłoby z tego wyjść nawet przyzwoita nowelka. Rozwinięcie postaci pobocznych z "klubu" HFOD też by nie zaszkodziło.
Gwiazdka więcej za ilustracje, które autorka sama narysowała. Pomysł na fabułę był niezły. Gdyba autorka bardziej skupiła się na wątku duchów/demonów, a mniej na wątku romantycznym (a najlepiej, żeby w ogóle go nie było) to mogłoby z tego wyjść nawet przyzwoita nowelka. Rozwinięcie postaci pobocznych z "klubu" HFOD też by nie zaszkodziło.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChryste Panie... No dramat.
To jest najbardziej "Jeff The Killer vs. Jane The Killer" rzecz, jaką przeczytałam od dawna. Nastoletnia ja byłaby zachwycona.
-Trzy gwiazdki za ładne ilustracje i kopniaka nostalgii-
Chryste Panie... No dramat.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jest najbardziej "Jeff The Killer vs. Jane The Killer" rzecz, jaką przeczytałam od dawna. Nastoletnia ja byłaby zachwycona.
-Trzy gwiazdki za ładne ilustracje i kopniaka nostalgii-
W jakimś chyba umysłu zaćmieniu pomyślałam, że spróbuję się jeszcze raz z twórczością Kattlett. Jej komiksy – „Exitus letalis” i kawałek czytanego online „Pentagram Alchemist” na początku traktowałam jako nieszkodliwe głupotki do czytania na klopie, lecz z czasem przyjrzałam im się dogłębniej i stwierdziłam, że z twórczością autorki nie będzie mi po drodze. I tak mijały lata.
Pewnego razu, gdy w trakcie zakupów brakło do Smarta, dobrałam tomik komiksu „Artificial people: Magenta” (poległam jakoś na początku, nie zmuszajcie mnie do powrotu) i light novel (powiastka dla młodzieży zawierająca dodatkowe ilustracje) „Hunting for online demons”. O tej drugiej trochę Wam opowiem, choć będę marudzić.
I zanim uznacie, że wieszam na tekście psy, ustalmy coś: jestem świadoma, dla jakiej grupy wiekowej została ta książeczka napisana. Nie działa to jednak jako obrona tego wątpliwej jakości dzieła. Serio, gdybym dostała to jako szesnastolatka, rzuciłabym tym bez namysłu przez pokój. Teraz, po wielu latach, boję się wybić szybę – dlatego nie sprawdzam, jak to daleko poleci.
I tak, sama główna oś fabuły wydała mi się naprawdę spoko. Przemówił bowiem do mnie pomysł grupki nastolatków, którzy w Sylwestra o północy zaczynają widzieć dziwne zjawy. I doskonale rozumiem ich potrzebę, by w sieci znajdować ludzi o podobnej przypadłości.
No, ale po kolei. „Hunting for Online Demons” autorstwa Kattlett to wydana praktycznie dekadę temu książeczka zawierającą mikropowieść grozy. Jej akcja dzieje się na terenie Wielkiej Brytanii, o czym szybko można zapomnieć, bo bohaterka idzie na SOR… Nie na Emergency Department, tylko polskopodobny SOR (byście nie mieli wątpliwości, autorka dała do tego przypis). Wyprzedzam jednak fakty. Wybija północ, rok się kończy, a Sammy (autorka w pierwszym akapicie nazywa ją „czarnowłosą” – czyli już wiadomo, że nie będzie dobrze. No, ale żeby mnie było, że jestem uprzedzona od drugiego zdania…) siedzi na czacie i gada z internetowymi znajomymi na temat zjaw. Jeden z chłopaków, kryjących się pod pseudonimem „Mastema” ogłasza światu, że zamierza przed kamerką aktywnie się ze światem pożegnać, co niedługo później przekłuwa w czyn. Roztrzęsiona i zrozpaczona Sammy (ponoć chorująca na schizofrenię) wykrzykuje miłość do kolegi, po czym postanawia sama się na drugą stronę wyprawić. Powstrzymuje ją jednak zjawa. Przerażona dziewczyna biegnie na SOR (sic!),gdzie pracuje jej (podobno) wuj (nie będę rzucać spoilerami). Między rodziną dochodzi do scysji, w wyniku czego bohaterka wybiega przed budynek i prawie zalicza spotkanie z maską auta – ratuje ją jednak wcześniejsza zjawa.
A potem jest gorzej. Pojawia się przystojny chłopczyk, toksyczny chłopczyk z zaburzeniami, przeklejanie artykułów z Wikipedii, środki psychoaktywne, tajne stowarzyszenie, kobieta spadająca z dachu i moje zszargane nerwy. Za dużo jak na 162 cm i nadprogramowe kilogramy.
Ogólnie nie wiem, co mną powodowało przy tej, ale w przytomności umysłu nie będę sięgać po drugą nowelkę autorki, bo po tej mam serdecznie dosyć. Bohaterowie klną na potęgę – osiedlowi koneserzy mocnych trunków mogliby popaść w kompleksy. Gdybym zamalowywała każde słowo niecenzuralne, powstałby ciekawy wzorek na kartkach. No, ale przecież musieli być tacy zbuntowani, nie? A jak zbuntowany, to przeklina, nie?
Druga sprawa, to brak researchu. Było o SORze, nie będę powtarzać. Autorka przedstawiła choroby psychiczne w taki sposób, że nijak nie byłam w stanie w to uwierzyć, a wręcz czułam się zażenowana. Jeśli dziewczyna ma schizofrenię i stanowi zagrożenie, nie powinna latać sobie radośnie samopas, szczególnie za przyzwoleniem „wujka”, który jest lekarzem. Zresztą sposób, w jaki „wujek” odzywa się do swojej rzekomej siostrzenicy, przypomina raczej rozhisteryzowaną osobę o słabych nerwach, a nie kogoś, kto wykonuje zawód medyczny i pracuje na oddziale ratunkowym – bo sorry, ale ludzie stamtąd do „delikatesów” nie należą. Dodatkowo wiem, że cytowanie z Wikipedii fragmentów o demonach może być uzasadniane pokazaniem świata przedstawionego bohaterów, ale czy nie było można tego sparafrazować? Serio, ogromne „kopiuj-wklej” nie wygląda profesjonalnie.
Trzecia kwestia – i chyba jedyna, przy której polecę tę książkę – jeśli chcecie zobaczyć, dlaczego jedna i ta sama osoba nie powinna wykonywać korekty i redakcji, zajrzyjcie do tej publikacji. Im dalej w las, tym gorzej. I może nie jest to poziom pewnej autorki vanity, której twórczość doprowadziła mnie do stanów lękowych (mimo że tworzyła romanse i kryminały, więc co mogło trzepnąć?),ale cudów nie doświadczycie.
Powtórzę się: wiem, że zostało to wydane jako książeczka dla młodzieży w czasach, gdy „Exitus Letalis” (seria komiksowa autorki) święcił triumfy, a ja byłam młodsza, piękniejsza i mniej marudna. Może jednak jestem naiwna, ale uważam, że jeśli coś wydajesz, produkt powinien być dopracowany w każdym calu: redaktorsko-korektorskim, czy researchowym (zakasłałabym w stylu „niezwykłe”, ale nie chce mi się po sądach ciągać). Tu tego nie dostałam i żałuję zakupu. Mogłam coś innego dobrać do darmowej wysyłki.
W jakimś chyba umysłu zaćmieniu pomyślałam, że spróbuję się jeszcze raz z twórczością Kattlett. Jej komiksy – „Exitus letalis” i kawałek czytanego online „Pentagram Alchemist” na początku traktowałam jako nieszkodliwe głupotki do czytania na klopie, lecz z czasem przyjrzałam im się dogłębniej i stwierdziłam, że z twórczością autorki nie będzie mi po drodze. I tak mijały...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStyczeń jest tylko początkiem. Sammie jest przerażona widokiem jaki spotyka ją tuż po wystrzałach i fajerwerkach wybuchających za oknem. Nie może zrozumieć, dlaczego to ona widzi te zjawy a inni nie...
Historia jest mega pokręcona a sama końcówka to już totalnie miszmasz. Albo zbyt mało stron albo zbyt szybka akcja, jak wolicie.
Dla mnie najlepszym rozwiązaniem byłoby trochę rozwlec tę akcję, jednak autorka nie zdecydowała się na to. I tak mamy na 120 stronach historię miłosną, paranormalną, dramat i kryminał. Wszystko jest zbyt szybkie.
Choć naprawdę warto zapoznać się z tą niezwykłą historią dzieciaków z HFOD.
Styczeń jest tylko początkiem. Sammie jest przerażona widokiem jaki spotyka ją tuż po wystrzałach i fajerwerkach wybuchających za oknem. Nie może zrozumieć, dlaczego to ona widzi te zjawy a inni nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria jest mega pokręcona a sama końcówka to już totalnie miszmasz. Albo zbyt mało stron albo zbyt szybka akcja, jak wolicie.
Dla mnie najlepszym rozwiązaniem byłoby...
opis okładka i początek historii super, ilustracje też pięknie wykonane ale im więcej czytałam tym gorsze było. ten wpleciony romans to jakiś żart czułam się jakbym czytała fanfik z wattpada napisany przez randomową 13 latke. zepsulo to całą książkę :/
opis okładka i początek historii super, ilustracje też pięknie wykonane ale im więcej czytałam tym gorsze było. ten wpleciony romans to jakiś żart czułam się jakbym czytała fanfik z wattpada napisany przez randomową 13 latke. zepsulo to całą książkę :/
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak to mówią: szukałem miedzi, a znalazłem… złoto? Nie, raczej nie to, bardziej półsrebro. Ale i tak fajnie. Jeśli szukacie czegoś lżejszego (w tym przypadku jedynie nieco ponad 100-stronicowego),to bez wahania mogę polecić chyba najbardziej horrorową książkę Katt Lett (Michaliny Daszuty). Zainteresowałem? Nie? Śpicie tam już? No to po „HFOD” niektórzy z Was mogą mieć z tym lekki problem.
Akcja rozgrywa się w czasach obecnych, wiecie - Facebook, koty na YouTube, fora internetowe dla osób widzących demony… Normalka. Przychodzi bowiem taki magiczny czas w ciągu roku, kiedy niektórzy odczuwają subtelny dreszczyk na plecach, widząc, jak z paszczy potwora, uczepionego sufitu w ich pokoju, skapują gęste strużki mazi, daleko odbiegającej od śliny. Czy ci ludzie oszaleli? Może tak, może nie, ale nawet jeśli, to przecież mają siebie nawzajem.
Bowiem tytułowe „Hunting For Online Demons” to portal, poprzez który komunikują się ze sobą osoby dotknięte tą samą przypadłością – równo z wybiciem nowego roku, w ich otoczeniu pojawiają się przerażające byty, które trwają przy nich aż do końca miesiąca. To zawsze jest smród, wizja powykręcanych i zdeformowanych „ludzkich” sylwetek oraz przeszywające spojrzenie pustych oczu. Nikt oprócz wspomnianych nastolatków (bo tylko o takich wiemy w tej historii) nie widzi zjaw, a próby wyjawienia „daru” kończą się śmiechem, groźbami albo kozetką u terapeuty.
Tyle o fabule, teraz nieco o formie i stylu, w jakim napisana została książka, bo nie jest to coś „klasycznego”. Czy to dobrze, czy to źle? Na pewno jest inaczej i na tym się skupmy. Mamy tu bowiem do czynienia z językiem lekkim, jednak momentami jakby naciąganym. Historia jest o nastolatkach i z ich perspektywy pisana – to co nieco tłumaczy, jednak nie oszczędziło mi potykania się o sporą część zdań. Niektóre decyzje bohaterów też pozostawiają sporo do życzenia. Czujecie – wszędzie śmierć, leje się krew, ogólnie masakra, a nasza protagonistka hyc hyc w ramiona świeżo poznanego chłopaka. Tu mały spojler niczym wisienka na torcie: to się dzieje praktycznie zaraz po tym, jak jej poprzedni niedoszły chłopak przeciągnął sobie nożem po gardle na oczach pozostałych przy video-chacie. Ale któż może walczyć z miłością…
Jeśli z nią nie, to może chociaż z demonami się da. Tak więc próbują, brnąc coraz głębiej w, jak się okazuje, szerszy spisek. Pojawia się wprost cudownie klasycznie opisana postać pewnego szaleńca i przyznam, że jak przez większość książki miałem spore obiekcje do ogółu, tak dzięki temu naprawdę p o w a l o n e m u dzieciakowi szybko o nich zapomniałem.
Słowem podsumowania, jeśli lubicie ekscesy nastolatków, zjawy, samobójców i miasto obsypane prochami, jakich poszukuje sam Watykan – zapraszam na Hunting For Online Deamons.
A, i byłbym zapomniał. Historia jest jak dla młodych, ale krwi autorka nam zdecydowanie nie szczędziła. Elementy gore są tu tak obecne, jak sami bohaterowie i ich demony.
https://skoliotyk.pl/recenzje/61-hounting-for-online-deamons-katt-lett.html
Jak to mówią: szukałem miedzi, a znalazłem… złoto? Nie, raczej nie to, bardziej półsrebro. Ale i tak fajnie. Jeśli szukacie czegoś lżejszego (w tym przypadku jedynie nieco ponad 100-stronicowego),to bez wahania mogę polecić chyba najbardziej horrorową książkę Katt Lett (Michaliny Daszuty). Zainteresowałem? Nie? Śpicie tam już? No to po „HFOD” niektórzy z Was mogą mieć z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFanfiki na wattpadzie są lepsze od tego tworu. Pomijając już problemy ze składnią i błędy ortograficzne to nowelka nic sobą nie oferuje. Ciekawy koncept związany z chorobami psychicznymi został całkowicie wręcz zmarnowany. Jak to w "dziełach" Katt Lett jest zawsze - protagonistka nie istnieje. Wszystkie wątki wplatane są znikąd i często nic nie wnoszą. Jedyny plus to staranna grafika.
Fanfiki na wattpadzie są lepsze od tego tworu. Pomijając już problemy ze składnią i błędy ortograficzne to nowelka nic sobą nie oferuje. Ciekawy koncept związany z chorobami psychicznymi został całkowicie wręcz zmarnowany. Jak to w "dziełach" Katt Lett jest zawsze - protagonistka nie istnieje. Wszystkie wątki wplatane są znikąd i często nic nie wnoszą. Jedyny plus to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku myślałem, że to taki średniak, który z każdą następną stroną będzie coraz ciekawszy. Jednak myliłem się. Książkę czytałem chyba z miesiąc, ale w końcu udało mi się ją ukończyć. Czułem się jakbym czytał wypociny przeciętnej gimnazjalistki, a nie osoby dorosłej. Do tego te błędy językowe. Nie jestem polonistą i daleko mi do niego, ale jeśli ja coś takiego wychwyciłem, to dużo świadczy o autorze książki. Fabuła na początku mogła wydawać mi się ciekawa, ale z każdą następną stroną rozwiewane miałem wątpliwości. Postacie, a zwłaszcza główna bohaterka bardzo irytujące.
Na początku myślałem, że to taki średniak, który z każdą następną stroną będzie coraz ciekawszy. Jednak myliłem się. Książkę czytałem chyba z miesiąc, ale w końcu udało mi się ją ukończyć. Czułem się jakbym czytał wypociny przeciętnej gimnazjalistki, a nie osoby dorosłej. Do tego te błędy językowe. Nie jestem polonistą i daleko mi do niego, ale jeśli ja coś takiego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam słabość do groteskowych, tandetnych horrorów, książek tak złych, że aż zabawnych. Krwiożercze chomiki? Świetnie! Nawiedzony toster? Pewnie! I nawet chętnie przeczytam kontynuację, w której łączy siły z lokówką.
"Hunting..." mnie przerosło. Nawet jeśli uznać pomysł za niezły, to jego wykonanie powoduje ból zębów. Skróty i nielogiczności to jedno, drugie - fatalne prowadzenie postaci, a do tego jeszcze błąd na błędzie (od problemów z rozróżnieniem między "każe" i "karze", aż do poważnych nieporozumień ze składnią).
Świetnie, że Autorka snuje swoją fantazję na temat pisania opowieści grozy, ale serio nikt w wydawnictwie nie powiedział "stop"? Nikt nie uznał, że oczekiwanie zapłaty za tę książkę jest szczególnym rodzaje świństwa wobec czytelnika?
Mam słabość do groteskowych, tandetnych horrorów, książek tak złych, że aż zabawnych. Krwiożercze chomiki? Świetnie! Nawiedzony toster? Pewnie! I nawet chętnie przeczytam kontynuację, w której łączy siły z lokówką.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Hunting..." mnie przerosło. Nawet jeśli uznać pomysł za niezły, to jego wykonanie powoduje ból zębów. Skróty i nielogiczności to jedno, drugie - fatalne...
Dobry był pomysł... i to wszystko. Nie wiem ile autorka miała lat pisząc tę historię, ale miałam wrażenie, że czytam wypociny 13-latki. Dojrzałość przedstawionego świata i bohaterów na to wskazywała. Na początku nawet sprawiało mi to swojego rodzaju wstydliwą przyjemność, sama poczułam się jak nastolatka czytająca bloga z opowiadaniem. Ale później pojawił się najgłupszy wątek miłosny z jakim kiedykolwiek się spotkałam (a ja naprawdę nie mam szczęścia do wątków miłosnych) do tego przeplatany dramatami rodem z podstawówki... no i brakło mi cierpliwości. Nie wiem, bardzo spaczone to wszystko jest i ciężko było mi przez to przebrnąć, a książka nie ma nawet 200 stron! Nawet język tego nie ułatwiał. Rozumiem, że miał być potoczny i bardziej przystępny, ale wyszło karykaturalnie, aż boli.
Bardzo dawno nie czytałam czegoś tak złego.
Dobry był pomysł... i to wszystko. Nie wiem ile autorka miała lat pisząc tę historię, ale miałam wrażenie, że czytam wypociny 13-latki. Dojrzałość przedstawionego świata i bohaterów na to wskazywała. Na początku nawet sprawiało mi to swojego rodzaju wstydliwą przyjemność, sama poczułam się jak nastolatka czytająca bloga z opowiadaniem. Ale później pojawił się najgłupszy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to