rozwińzwiń

Jednożeństwo i wielożeństwo

Okładka książki Jednożeństwo i wielożeństwo autorstwa Bjørnstjerne Bjørnson
Okładka książki Jednożeństwo i wielożeństwo autorstwa Bjørnstjerne Bjørnson
Bjørnstjerne Bjørnson Wydawnictwo: Wolne Lektury publicystyka literacka, eseje
16 str. 16 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
e-book
Data wydania:
2014-07-14
Data 1. wyd. pol.:
2014-07-14
Liczba stron:
16
Czas czytania
16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379912919
Krótka rozprawa na temat monogamii, stosunków pozamałżeńskich i wychowaniu we wstrzemięźliwości.
Autor zdecydowanie opowiada się przeciw wielożeństwo, za które uważa nie tylko poligynię (o poliandrii nawet nie wspomina),ale również stosunki pozamałżeńskie - zarówno przed zawarciem małżeństwa jak i w jego trakcie. Swoją tezę o prawidłowości monogamii popiera licznymi argumentami, w sporej mierze naukowymi.
Średnia ocen
5,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jednożeństwo i wielożeństwo w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Jednożeństwo i wielożeństwo

Średnia ocen
5,7 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Jednożeństwo i wielożeństwo

Sortuj:
avatar
2969
2429

Na półkach: , ,

Olaboga. Raczej jako ciekawostka, niż coś poważnego.

Olaboga. Raczej jako ciekawostka, niż coś poważnego.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1117
571

Na półkach:

Świetna książka - rozprawka o związkach choć powstała tak dawno temu. Niektóre tezy zadziwiająco trafne i dziś, co mnie mocno ujęło. Otóż, autor (żył na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku) pochwala rozwody, neguje księży, którzy winą za rozkład związku obarczali kobiety, które "muszą być czyste" a nie mężczyzn, omawia "chorobę płciową" dziesiątkującą mężczyzn, porusza temat wczesnego podejmowania życia seksualnego i jest za dojrzałością. Chapeau bas za takie poglądy! Nie spodziewałam się takiej dojrzałości, choć przecież w czasach autora i medycyna i psychiatria i etyka, filozofia nie były aż tak popularne i aż na takim poziomie. Książkę polecam. Jest na wolne lektury.

Świetna książka - rozprawka o związkach choć powstała tak dawno temu. Niektóre tezy zadziwiająco trafne i dziś, co mnie mocno ujęło. Otóż, autor (żył na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku) pochwala rozwody, neguje księży, którzy winą za rozkład związku obarczali kobiety, które "muszą być czyste" a nie mężczyzn, omawia "chorobę płciową" dziesiątkującą...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
516
112

Na półkach:

Po lekturze "Pyłu" spodziewałem się czegoś zupełnie innego i trochę się zawiodłem. Argumenty którymi posługuje się autor są, moim zdaniem, jak najbardziej słuszne. Problemem jest jednak to, że są one zupełnie oczywiste dla każdego rozsądnego zwolennika jednożeństwa. Z drugiej strony, nie sądzę, żeby były w stanie przekonać jakiegokolwiek jego przeciwnika. Po prostu przeciętne. Są lepsze eseje do czytania.

Po lekturze "Pyłu" spodziewałem się czegoś zupełnie innego i trochę się zawiodłem. Argumenty którymi posługuje się autor są, moim zdaniem, jak najbardziej słuszne. Problemem jest jednak to, że są one zupełnie oczywiste dla każdego rozsądnego zwolennika jednożeństwa. Z drugiej strony, nie sądzę, żeby były w stanie przekonać jakiegokolwiek jego przeciwnika. Po prostu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

26 użytkowników ma tytuł Jednożeństwo i wielożeństwo na półkach głównych
  • 21
  • 5
9 użytkowników ma tytuł Jednożeństwo i wielożeństwo na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Bjørnstjerne Bjørnson
Bjørnstjerne Bjørnson
Norweski pisarz, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (1903). W laudacji doceniono jego „wzniosłą i różnorodną poezję, która zawsze odznaczała się świeżością natchnienia i niezwykłą czystością ducha” oraz „talent epicki i dramatyczny”. Przez wydawnictwo Gyldendal, a później także przez światowych krytyków, uznany za jednego z czterech najwybitniejszych pisarzy norweskich (wraz z Henrikiem Ibsenem, Jonasem Lie i Alexandrem Kiellandem). Pozostawił po sobie bogatą i zróżnicowaną spuściznę: opowiadania, sztuki, wiersze, powieści, artykuły, przemówienia i tysiące listów. Bjørnstjerne Bjørnson urodził się na plebanii Bjørgan, we wsi Kvikne, około 100 km na południe od Trondheim. Był najstarszym z sześciorga dzieci Inger Elise Nordraak (1808–1897) i luterańskiego pastora z rodziny chłopskiej, Pedera Bjørnsona (1798–1871),którego w 1837 przeniesiono do parafii w Nesset (prowincja Romsdal). Pierworodny otrzymał imiona po swoim dziadku Bjørnie i po Marcinie Lutrze, ale rodzice uznali, że pierwsze imię powinno być bardziej niezwykłe, stąd Bjørnstjerne (połączenie słów „niedźwiedź” i „gwiazda”). Od najmłodszych lat pasjonowały go sagi, powieści historyczne Bernharda Ingemanna, opowiadania marynistyczne kapitana Fredericka Marryata i baśnie spisywane przez Petera Christena Asbjørnsena. Już w wieku 11 lat układał wiersze i wydawał własną, ręcznie pisaną gazetkę. Po pięciu latach gimnazjum w pobliskim Molde, 17-letni Bjørnstjerne wyjechał do Christianii (od 1925 Oslo),żeby w prywatnej, renomowanej szkole Henrika Heltberga przygotować się do studiów. Kiedy rozpoczęła się Wiosna Ludów (1848),żarliwie opowiedział się po stronie republikanów. Jego pierwszy opublikowany wiersz, Fossen (Wodospad),dotyczył właśnie tych wydarzeń politycznych. W tym samym roku zadebiutował jako publicysta na łamach „Romsdals Budstikke”, biorąc w obronę Dzień Konstytucji. W tamtym okresie poznał Jonasa Lie, Aasmunda Olavssona Vinje, a przede wszystkim Henrika Ibsena, przyjaciela i rywala, z którym przez całe życie był porównywany. Relacje obu pisarzy były tak bliskie, że kiedy w roku 1851 Ibsenowi pracującemu w teatrze Christiania nie wypłacono honorarium, Bjørnson zorganizował na rzecz starszego kolegi zbiórkę pieniężną. Ze studiów zrezygnował po osiągnięciu pełnoletniości i od razu włączył się w wydarzenia polityczno-kulturalne, wybierając pracę dziennikarza i krytyka teatralnego. Jako recenzent „Morgenbladet” zdecydowanie protestował przeciwko wpływom duńskim na scenach norweskich. Zabiegając o ojczysty repertuar, posunął się nawet do skrzyknięcia licznej grupy oburzonych, którzy w maju 1856 wtargnęli na widownię Christianii, uniemożliwiając granie duńskiej sztuki. W 1857 na zaproszenie Ole Bulla pojechał do teatru w Bergen, gdzie przejął po Ibsenie funkcję dyrektora artystycznego. Pracował tam tylko dwa lata, ale w tym krótkim okresie zdołał doprowadzić drugorzędną scenę do rozkwitu, wystawiając ponad 60 sztuk. Do otwartego konfliktu między pisarzami doszło w roku 1869, kiedy Bjørnson uznał, że sztuka Ibsena Związek młodzieży (De unges Forbund),krytykując stronnictwo liberalne, ośmiesza jego poglądy, a on sam został sportretowany jako szarlatan zmieniający zdanie zależnie od perspektyw na karierę. Pogodzili się dopiero po 14 latach. W roku 1858 Bjørnson ożenił się z aktorką Karoline Reimers. Ślub wzięli w Søgne, gdzie ojciec pisarza był pastorem. Mieli sześcioro dzieci, z których jedno zmarło w niemowlęctwie. Ich syn, Bjørn Bjørnson, ceniony reżyser, przyczynił się do wybudowania Teatru Narodowego i został jego pierwszym dyrektorem. Drugi syn, Erling Bjørnson, był politykiem i aktywnym działaczem faszystowskiej partii Nasjonal Samling. Starsza córka, Bergliot, wyszła za syna Ibsena, Sigurda, i została śpiewaczką operową; młodsza, Dagny Bjørnson Sautreau (1876–1974),zadbała o literacką spuściznę po ojcu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przestrogi dla Polski Stanisław Staszic
Przestrogi dla Polski
Stanisław Staszic
O sile narodu świadczą jego dzieje. A wynikają one z liczby osób wykształconych, prawych, mających na względzie dobro publiczne ponad własnym, myślących nad poprawą kondycji kraju i pomyślnością na wiele pokoleń naprzód. U nas jakoś nader często takie grono nie osiągało „masy krytycznej” zdolnej do rzeczywistej długofalowej zmiany położenia Polski na lepsze i na trwałe. Na pewno należał doń Staszic – obdarzony ścisłym, klarownie myślącym umysłem, wszechstronnie wykształcony, duchowny i inżynier, społecznik, naukowiec, geolog, przyjaciel i sponsor wynalazców. „Przestrogi” to świetna i niezwykle trafna diagnoza polskich bolączek oraz jasna acz wcale nieprosta recepta na ich uleczenie. Choć Polska była już po I rozbiorze, jednak wciąż była w niej wciąż ogromna przestrzeń na usprawnienie ustroju. A o skali tych konieczności, niech świadczy cytat: „W Polsce nadal wiek piętnasty a Europa już osiemnasty wiek kończy”. Brzmi niepokojąco znajomo…. Według tekstu, Polska położona między mocarstwami, rozpaczliwie potrzebuje silnych urzędów i licznego wojska. Nie żeby tym mocarstwom dorównać ale rozmawiać o najważniejszych sprawach Europy z pozycji liczącego się partnera. Żeby wzmocnić państwo, potrzebne są podatki o wiele wyższe niż ówcześnie ściągane. A najlepszą, jeśli nie jedyną drogą do egzekwowania tychże jest najpierw umożliwienie społeczeństwu bogacenia się. A społeczeństwo nigdy nim nie będzie, jeśli nie zostaną zrównane ze sobą wszystkie stany. Chłopi będą pracować chętniej na własnych gruntach i bez jarzma pańszczyzny, mieszczanie dziś duszeni zbyty dużymi podatkami a nic z nich nie mający, powinni być dopuszczeni do sprawowania władz i urzędów i mieć swoje przedstawicielstwo w Sejmie. Szlachta z kolei powinna bardziej ofiarnie dokładać się do państwowej kasy i zrezygnować z części przywilejów. Wielkie magnackie rody i fortuny są dla kraju zupełnie bezużyteczne bo wszelki pieniądz od nich ucieka z kraju zamiast w nim pozostać (naprawdę to pisano w XVIII wieku???). Ba, nawet niewiasty powinny swobodnie dysponować swoją własnością nawet po zawarciu małżeństwa, a nie zdawać się na łaskę i niełaskę małżonka. Kwintesencja liberalnego programu, który mówi, że im więcej dasz ludziom swobód i własności, tym chętniej i efektywniej odwdzięczą się Ojczyźnie. No i tu leży granica pomiędzy „powinno być” a „jest”. Osiemnastowieczne zabetonowanie sceny politycznej polegało na oddaniu wszelkich decyzji i tworzenia prawa – szlachetnie urodzonym. To i jasne, że ustawodawcy nie będą tworzyć aktów polegających na pozbawieniu samych siebie przywilejów, ulg i praw wyłączności na podejmowanie kluczowych rozporządzeń. Historia pokazała jaki użytek uczyniono ze słów Staszica. Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie przez swą trafność, klarowność wypowiedzi i niestety – mimo nieco zmienionych okoliczności historycznych – niezwykłą aktualność. Ile razy jeszcze nasz kraj zakręci się wokół własnego ogona i karze nam znów świętować jakąś klęskę?
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na91 rok temu
W cieniu krzyża Józef Mackiewicz
W cieniu krzyża
Józef Mackiewicz
Pierwsze moje z Mackiewiczem spotkanie, spowodowane czytelniczym wyzwaniem marca. Dzięki ci, LC, za to wyzwanie. Co my tu mamy? Jak czytam tę książkę, to przypomina mi się plansza do gry w szachy przez trzy osoby jednocześnie, bo na takiej właśnie planszy Watykan - twierdząc, że wszak daleki od polityki - właśnie swą politykę uprawia. Jak trzeba, to po drodze im i z komunistami, i z caratem, i z po caratem następującymi bolszewikami (Cerkiew Prawosławna upadła i jest prześladowana, więc jest szansa, że internacjonalista Lenin nie zaprotestuje przeciwko wschodniej rekonkwiście, zwłaszcza, że bolszewicy bardzo potrzebują uznania międzynarodowego swej władzy). Faszyści, to porządni ludzie i Kościołowi bliscy (szczególnie wspaniały pan Mussolini, regulujący stosunki państwo-kościół dość po myśli Watykanu),komuniści to też fajni goście: już pan Stalin, że o cudownym Chruszczowie nie wspominać. Tym właśnie jest “aggiornamento” (uwspółcześnienie) Kościoła Katolickiego, zapoczątkowane przez papieża Jana XXIII i polegające m.in. na otwarciu Watykanu na kościoły marginalizowanych dotychczas kontynentów (nominowanie kardynałów z Afryki),przygotowanie i zapoczątkowanie wielkiego soboru powszechnego (Watykańskiego II),mającego właśnie wprowadzić KK do współczesności, czy próby lawirowania między stroszącymi pióra światowymi adwersarzami w dobie pełnego rozkwitu zimnowojennej narracji i konfliktu kubańskiego. Nie o tych wszystkich tematach pontyfikatu jest jednak ta książka, choć są one w niej wszystkie wzmiankowane. Główna uwaga skupia się na stosunkach kościoła z władzami komunistycznymi w Związku Radzieckim i usilnych staraniach, by żadne zmarszczki nie pojawiły się na gładkiej tafli tych relacji. W ten sposób Watykan miał nadzieję na prowadzenie rekonkwisty na terenach sowieckich, zaś komunistyczne władze zyskiwały znacznego sojusznika na forum międzynarodowym, który przede wszystkim pilnował, by nie podnoszono zbyt głośno tematyki prześladowania w Sowietach kościołów wschodnich, łamania praw człowieka i ujawniania licznym sympatykom komunizmu na Zachodzie prawdziwego oblicza ich “raju na ziemi”. Zresztą nie sam kościół papieski ma tu coś na sumieniu. Na drugiej flance, to kościoły obrządku wschodniego starały się w warunkach państwa sowieckiego (sprzymierzonego jeszcze z Watykanem) zachować resztki własnej struktury i wciąż trwać w nieprzyjaznym im świecie. Stąd też zgoda na przewodzenie Cerkwi Moskiewskiej jawnym kremlowskim agentom (podróżującym rządowymi samolotami i na dyplomatycznych paszportach); ci z jednej strony bronili cerkwi w ZSRR przed zakusami papiestwa, a z drugiej toczyli jawne spory z Patriarchą Ekumenicznym z Konstantynopola, nie chcąc uznać jego tytularnej zwierzchności (a i tamten widział w odłamie moskiewskim niebezpieczny precedens kościoła nominowanego i akceptowanego przez polityczne władze świeckie). Wprost autor tego nie mówi, ale gdy czytamy książkę, czujemy, że największą patologią, jaką dostrzega w Kościele jest jego odstąpienie od ewangelicznej zasady stawania po stronie ciemiężonych i prześladowanych. Opisywany tu Kościół zawsze bierze stronę możnych tego świata, od władców feudalnych poczynając, poprzez bogaczy ery industrialnej, dyktatorów XX-wiecznych faszyzmów i komunizmów, aż po współczesnych autorowi monarchów - Pierwszych Sekretarzy KPZR. Przygląda się temu Mackiewicz nie z pozycji wojującego ateisty, lecz osoby zatroskanej o losy kościoła. Tym bardziej to cenne, dlań zaś tym bardziej bolesne. Ogrom danych faktograficznych, mnóstwo cytatów, odniesień do dokumentów epoki, współczesnej publicystyki. Podziwiam autorów, którzy pisali opierając się na danych - jak Mackiewicz czy Kopaliński - z własnych fiszek, czy w erze przed-internetowej przeszukujących archiwa i w pamięci mających osoby, wydarzenia, cytaty… Piszących trzy czy pięć książek w życiu (to nie przypadek Mackiewicza akurat),a nie trzy rocznie. Choć całość książki może nieco niewspółczesna - raczej faktograficzna niż sensacyjna i za sensacją goniąca - warto poświęcić jej nieco czasu. Dla zdobycia znajomości wielu nieznanych czy zapomnianych faktów i wzbogacenia wiedzy o funkcjonowaniu styku kościoła i władzy (nawet i tej mocno wynaturzonej). Książka ważna o tyle, że - jak widzę w kilku przeczytanych o niej opiniach - każdy z nas nieco inaczej ją odbiera i co innego uważa w niej za interesujące i wartościowe.
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na82 lata temu
Gombrowicz – loading. Esej o formie życia Grzegorz Jankowicz
Gombrowicz – loading. Esej o formie życia
Grzegorz Jankowicz
Nie każdy pewnie wie, czym jest inicjatywa „Bookrage REWERS”? To nowa formuła sprzedaży książek w pakietach po kilka sztuk. Pierwsze pakiety sprzedawane są po najniższej cenie, a wraz ze wzrostem sprzedaży – cena rośnie. Czyli im szybszy będziesz przy zakupie, tym mniej zapłacisz! Tak właśnie zdobyłam 5 książek za cenę jednej złotówki plus koszt przesyłki czyli 15 zł. Ja z całego pakietu, wybrałam sobie książkę Grzegorza Jankowicza. Przyznam, że dałam się zmylić niewielkiej objętości oraz przecudnej okładce, która trafiła celnie w mój gust estetyczny. Jeśli chodzi o treść, to jest bardzo wymagająca jak na lekturę wakacyjną. Sam autor pisze o niej tak:„Ta książka opowiada najkrócej rzecz ujmując o relacjach między tym co intymne, a tym co społeczne, pomiędzy tym co prywatne i tym co publiczne [...]. Mówiąc jednym zdaniem, jest to książka o tym, w jaki sposób Gombrowicz pęka na dwie części, na formę i na nagie życie, dlaczego nie udaje mu się następnie tych dwóch części połączyć, jakie konsekwencje nie połączenia ze sobą tych dwóch części ma dla nas dziś, myślących o Gombrowiczu, myślących o egzystencji i myślących o formie życia. Te egzystencje staram się opisać na różne sposoby, a to filozoficzne, a to politycznie, a to społecznie, czy też literacko.” (http://teatralny.pl/recenzje/evviva-larte,872.html). Na początku byłam zawiedziona, że lektura idzie mi tak wolno, a potem wręcz delektowałam się każdym fragmentem. Już dawno nie czytałam równie ciekawej książki. Przypomniało mi się jak bardzo lubię filozofię. Ogromną radość sprawiły mi fragmenty dotyczące śp. Jana Derridy. Od razu przypomniał mi się pewien epizod z mojego paryskiego życia, kiedy zatrudniłam się do posegregowania i spakowania biblioteki tego francuskiego filozofa, w jego domu. Niesamowita przygoda. Wracając do tematu eseju Jankowicza, polecam jedynie zainteresowanym literaturą i filozofią Gombrowicza.
KobietaZawiedziona - awatar KobietaZawiedziona
oceniła na78 lat temu
Zło Terry Eagleton
Zło
Terry Eagleton
Jestem pod wrażeniem tego, jak długo czytałam tę książkę. Przypomniało mi to o całkiem niedawnej rozmowie z koleżankami, podczas której zastanawiałyśmy się nad sensem szybkiego czytania. Wspólnie doszłyśmy do wniosku, że choć umiejętność szybkiego czytania może być przydatna w określonych sytuacjach, to jednak bardzo przyjemnie jest czytać powoli. Stąd, moje długie czytanie Terry'ego Eagletona wcale nie wskazuje na znudzenie materiałem. Wręcz przeciwnie, jest to bardzo ciekawa książka, której warto poświęcić więcej czasu aby się nad nią trochę pozastanawiać. Terry Eagleton to brytyjski filozof, neomarksista (zasłyszałam kiedyś taką opinię, że wszystko, co ma przedrostek "neo" jest trudno zdefiniować, i jest w tym chyba dużo prawdy) i teoretyk kultury. W swojej książce Eagleton opowiada się za realnością zła. Przeprowadza analizę rozmaitych bohaterów literackich, łącząc ją ze swoją wiedzą z zakresu teologii i psychoanalizy. Autor przede wszystkim obserwuje sytuacje, ludzi, ich czyny, konteksty tych czynów. Rozważa też szczególną sytuację jaką jest czynienie zła dla samego czynienia zła, bez racjonalnego wyjaśnienia. Pytania, które stawia Terry Eagleton w swoim eseju to: Czy zło jest rodzajem nicości? Dlaczego jest ono tak atrakcyjne i uwodzicielskie? Czy naprawdę możliwe jest, ażeby ludzie znajdowali przyjemność w destrukcji i czynieniu zła bez żadnego powodu? Choć autor zdaje się bronić katolickiej wizji dobra i zła, nie jest to takie oczywiste. Sama nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że jego rozumienie dobra i zła zbliża się raczej do wizji taoistycznej. Jednak, trudno powiedzieć, być może moje własne wrażenia wynikają z jakiejś niewiedzy, albo z niezrozumienia niektórych kwestii. Pewnym jest, że Terry Eagleton to autor, którego trudno jednoznacznie określić, któremu trudno nadać jedną etykietę. Właśnie takich trudnych do określenia filozofów lubię najbardziej, bo też zwykle mają najwięcej ciekawych rzeczy do powiedzenia. "Zło" to esej bardzo intrygujący, który nie tylko wywołał w moim mózgu burzę myśli, ale również zachęcił do sięgnięcia do kilku dzieł literackich, o których istnieniu wcześniej nie wiedziałam. Zapisałam sobie kilka pytań i myśli, które pojawiły się podczas tej lektury. Narodził się we mnie również zamiar sięgnięcia po inne książki tego autora. źródło:www.czytamirecenzuje.blogspot.com
Monika Pawelec - awatar Monika Pawelec
ocenił na810 lat temu

Cytaty z książki Jednożeństwo i wielożeństwo

Więcej

...dopóki społeczeństwo toleruje wielożeństwo, powinno w pewnych wypadkach zgadzać się na rozwód. Oprócz tego, należy zaprzestać patrzenia na rozwódkę, jak na niegodną tego szacunku, na jaki zasługuje kobieta zamężna. Jeżeli kobieta odważa się zerwać węzeł małżeński, ażeby ocalić swą godność moralną, zasługuje wtedy na większy szacunek, aniżeli wiele z tych, które pozostają małżonkami i społeczeństwo powinno okazać jej ten szacunek.

...dopóki społeczeństwo toleruje wielożeństwo, powinno w pewnych wypadkach zgadzać się na rozwód. Oprócz tego, należy zaprzestać patrzenia n...

Rozwiń
Bjørnstjerne Bjørnson Jednożeństwo i wielożeństwo Zobacz więcej

Główne warunki wszelkiego postępu: energię życiową i panowanie nad sobą wyrabiać trzeba w człowieku od najmłodszych lat. Tymczasem wszędzie widzimy wręcz przeciwne objawy: prawie powszechną lekkomyślność, zbyteczną nerwowość i brak zadowolenia życiowego.

Główne warunki wszelkiego postępu: energię życiową i panowanie nad sobą wyrabiać trzeba w człowieku od najmłodszych lat. Tymczasem wszędzie ...

Rozwiń
Bjørnstjerne Bjørnson Jednożeństwo i wielożeństwo Zobacz więcej

Ludzkość wciąż posuwa się naprzód po wielkiej drodze postępu.

Ludzkość wciąż posuwa się naprzód po wielkiej drodze postępu.

Bjørnstjerne Bjørnson Jednożeństwo i wielożeństwo Zobacz więcej
Więcej