rozwińzwiń

Pod znakiem Saturna

Okładka książki Pod znakiem Saturna autora Susan Sontag, 9788362376650
Okładka książki Pod znakiem Saturna
Susan Sontag Wydawnictwo: Karakter publicystyka literacka, eseje
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Under the Sign of Saturn
Data wydania:
2014-09-22
Data 1. wyd. pol.:
2014-09-22
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362376650
Tłumacz:
Dariusz Żukowski
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pod znakiem Saturna w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Pod znakiem Saturna



książek na półce przeczytane 363 napisanych opinii 242

Oceny książki Pod znakiem Saturna

Średnia ocen
7,8 / 10
118 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pod znakiem Saturna

avatar
31
17

Na półkach:

Dobry sposób na wchodzenie popkulturowe labirynty.

Dobry sposób na wchodzenie popkulturowe labirynty.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
631
172

Na półkach:

To chyba nie dla mnie. Tylko rozdział o Leni Riefenstahl mnie wciągnął i autentycznie zaciekawił.

To chyba nie dla mnie. Tylko rozdział o Leni Riefenstahl mnie wciągnął i autentycznie zaciekawił.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
140
34

Na półkach:

Książka była dla mnie całkowitym (pozytywnym) zaskoczeniem. Wiedziałem, że Sontag to znana myślicielka, coś słyszałem o jej esejach o fotografii.
Pod znakiem Saturna leżało u nas gdzieś na półce i obrastało kurzem. Przed wyjazdem na wakacje, bez żadnych oczekiwań, włożyłem książkę do plecaka. Pierwsze przekartkowanie, widzę nazwiska Artaud, Barthes, Walter. Pomyślałem wstępnie, że pominę te eseje, jako że nie znam twórczości tych panów. Podróż upłynęła mi więc na rozpoczęciu od Goodmana (nic specjalnego),a następnie na eseju o faszyzmie. Tutaj ujęcie było bardzo ciekawe, aczkolwiek nienowe dla mnie. Czytałem już trochę o estetyce faszystowskiej, kulcie ciała i odniesieniu tych idei do czasów dzisiejszych (vide neurotyczne rzeźbienie ciał na siłowniach). Niemniej dobrze było usystematyzować i pogłębić wiedzę w tym obszarze. Skończywszy te dwa eseje, nieco od niechcenia, a trochę z przymusu (pociąg wlókł się niemiłosiernie) zacząłem zagłębiać się w Artauda. Bardzo zaintrygowały mnie przedstawione tam idee. Zweryfikowałem moje przekonanie, które mówiło, że nie warto sięgać po to eseje opisujące twórczość tych, których się nie zna. Ochoczo przystąpiłem do czytania kolejnych części, gdzie odkrywałem ciekawe spojrzenia, intrygujące idee, niecodzienne refleksje, frapujące zdarzenia. Książkę zakończyłem dodając chyba z 30 pozycji do przeczytania na goodreadsie oraz zamawiając Le Pèse-Nerfs Artauda.
Słowem, ta książka to kopalnia idei, praktycznie bezdenne źródło polecajek i ścieżek, którymi można podążyć chcąc zagłębić się w działach XX wiecznych pisarzy. Z niecierpliwością czekam na sięgnięcie po kolejne pozycje autorki.

Książka była dla mnie całkowitym (pozytywnym) zaskoczeniem. Wiedziałem, że Sontag to znana myślicielka, coś słyszałem o jej esejach o fotografii.
Pod znakiem Saturna leżało u nas gdzieś na półce i obrastało kurzem. Przed wyjazdem na wakacje, bez żadnych oczekiwań, włożyłem książkę do plecaka. Pierwsze przekartkowanie, widzę nazwiska Artaud, Barthes, Walter. Pomyślałem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

754 użytkowników ma tytuł Pod znakiem Saturna na półkach głównych
  • 543
  • 200
  • 11
113 użytkowników ma tytuł Pod znakiem Saturna na półkach dodatkowych
  • 76
  • 10
  • 7
  • 6
  • 6
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Pod znakiem Saturna

Inne książki autora

Susan Sontag
Susan Sontag
Amerykańska pisarka, eseistka, krytyczka społeczna i aktywistka praw człowieka. Jej książki przetłumaczono na ponad 30 języków. Laureatka wielu prestiżowych nagród. Urodzona jako Susan Rosenblatt w nowojorskiej rodzinie żydowskiej. Nazwisko Sontag przejęła po ojczymie. W latach 1987-1989 była prezesem amerykańskiego PEN Clubu. W 1982 na wiecu na Manhattanie popierającym Solidarność określiła europejski komunizm jako "faszyzm z ludzką twarzą". Latem 1993 wystawiła Czekając na Godota w oblężonym Sarajewie. Sontag była osobą biseksualną. W wieku 17 lat poślubiła Philippa Rieffa. Owocem związku był syn David Rieff. Po 8 latach ich związek zakończył się rozwodem. Jej inne miłości obejmowały kobiety, m.in. Annie Leibovitz, z którą była w związku do swojej śmierci. Zmarła na białaczkę w Nowym Jorku. Pochowana zostala na paryskim cmentarzu Montparnasse.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Myśl to forma odczuwania. Susan Sontag w rozmowie z Jonathanem Cottem Susan Sontag
Myśl to forma odczuwania. Susan Sontag w rozmowie z Jonathanem Cottem
Susan Sontag Jonathan Cott
Z moich poprzednich doświadczeń wiedziałam, że cokolwiek Sontag napisała, będzie dobre. Tym razem padło na wywiad z nią o cudownym tytule: Myśl to forma odczuwania. To jest dosłowny cytat z jej wypowiedzi, która w szerszym kontekście odnosi się do słów o literaturze z perspektywy płci. Jej przemyślenia wybiegają o wiele dalej niż proste stwierdzenie, że literatura może się różnić, ale nie musi, w zależności od tego, kto ją pisze. Sontag wyjaśnia też dlaczego, że to przez kwestie społeczne i kulturalne, a nie różnice biologiczne. Kontekstów w tej rozmowie jest o wiele więcej. Jonathan Cott zadaje pytania ciekawe i szerokie. Wywiad pierwotnie opublikowano w magazynie Rolling Stone w 1978 roku, ale nie cały. Dopiero w książce znalazły się kompletne wypowiedzi autorki, które w tej formie po raz pierwszy ukazały się w 2013 roku. 🤔 Rozmowa o życiu i umieraniu Rozmowę zaczynają od jej esejów o chorobie. Czasami wspominają także inne jej teksty, czasami zaś rozmawiają po prostu. Sporo jest o tym, jak Sontag pisze – o jej nawykach, o postrzeganiu feminizmu. Ciekawe są rozważania o rozłącznym traktowaniu uczuć i myśli, do czego, jak wspominałam, nawiązuje tytuł tej książki. Podoba mi się jak mówiła o agresji, która jest “wpisana w rytm życia”, a jednak dzisiaj postrzegana jako coś złego. Podoba mi się też, że mówiła o sobie, że: “czyta jak inni oglądają telewizję”. Sontag pozwalała literaturze pracować w nieświadomości. Nie nadawała czynności czytania jakichś magicznych, czy patetycznych właściwości. Sobie zresztą też nie. Mówi: “wiem dużo mniej, niż wielu ludzi sądzi”. Jest też o nihilizmie, o innym odbieraniu literatury w zależności od momentu, w którym się ją czyta, o tym, jak się myśli i że książka jest formą przestrzenną. 🤔 Od nieformalnej strony Forma wywiadu sprawia, że poznajemy autorkę prawdziwą, od nieformalnej strony. Nie wystylizowaną w tekstach, nie zredagowaną. Przy czym, w obszernym wstępie z krótką biografią i kilkoma wspomnieniami autora wywiadu dowiadujemy się, że Sontag mówiła bardzo precyzyjnie, całymi akapitami. To musiała być niezwykła osoba, fascynuje nawet po latach. Myśl to forma odczuwania to jedna z książek, przy których czytaniu zauważam, jak wiele jeszcze się muszę nauczyć, przeczytać. Ile rzeczy lepiej kojarzyć, odważniej łączyć kropki oraz pogłębić myślenie i podejście. Wywiad z Sontag sprzed kilkudziestu lat, niby nie nowy, a jednak świeży i aktualny. Niby krótki, a jednak porusza wiele zagadnień, które zostaną ze mną na dłużej.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na82 lata temu
Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi David Foster Wallace
Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi
David Foster Wallace
Po Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi sięgnęłam bo bodajże Mariusz Szczygieł napisał, że to jedna z jego książek formacyjnych. Ciekawa byłam, czy odkryję co potencjalnie mogło zrobić na nim aż takie wrażenie. Oraz czy na mnie też to zadziała. Nie do końca mnie ta książka zachwyciła, ani oświeciła, ale chyba rozumiem dlaczego może być ważna, albo coś zmieniać. Tym razem także zaczęłam czytać w ciemno. Nic o tej książce nie wiedziałam. Nie wiem, jak to działa, ale właściwie od pierwszych stron czułam, że te opowiadania są amerykańskie. Albo jakoś to jakiś szósty zmysł, albo gdzieś w podświadomości zapisał mi się ten fakt, tylko go nie pamiętałam. 🪓 Zabawa z formą Tak czy owak, Wallace napisał parę świetnych kawałków, bo ta książka jest zbiorem różnych tekstów. Nie są to opowiadania o regularnej budowie, tylko zabawa z formą, chociaż wszystkie są mniej więcej w jednym temacie. Jest nim zdrowie (choroby) psychiczne, traumy, wiwisekcje, autorefleksyjne wynurzenia i inne takie. Także podsłuchane rozmowy, i coś jakby transkrypcje sesji psychoterapeutycznych albo komentarze do nich. Da się tu wyczuć co najmniej kpinę z dzisiejszego podejścia do psychoterapii. Tempa nadają rozdziały nazwane tytułowo. Te Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi są bardzo specyficzne. Są odpowiedzi, ale pytań się czytelnik musi domyślać sam. Bardzo ciekawy zabieg. Okazuje się, że można sporo wywnioskować z tego, co ktoś mówi. Całość książki stanowi jakby grę z czytelnikiem w zgadywanki. Niektóre części są nawet nazywane zagadkami. 🪓 Utwory beletrystyczne Czym jest ta książka chyba najlepiej opisuje sam autor. Pisze, że są to utwory beletrystyczne, nie skecze, nie alegorie, ani scenariusze, ani nawet opowiadania. Mają jednak “wzbudzić stan kwestionowania” u czytelnika. I robią to. Wallace bawi się z czytelnikiem także treścią. Czasami teksty są abstrakcyjne i zabawne, jak to opowiadanie, w którym jakiś gość opowiada o fantazji masturbacyjnej, w której zatrzymuje czas. Pechowo jednak, świadomość tego, co to znaczy zatrzymać czas, przeszkadza mu w kontemplacji momentu. Zdaje sobie sprawę, że musiałby zatrzymać cały wszechświat, żeby zwalić sobie konia. 🪓 Luźno o wszystkim Bohaterzy są groteskowi i przerysowani, a niektóre historie bardzo creepy. Są też teksty zwyczajnie okropne i obrzydliwe, jak ten o ojcu, który pracuje jako klozetowy w hotelu. Wallace, jak i inni Amerykanie, których czytałam, umie pisać fascynująco o wszystkim, o najprzyziemniejszej codzienności, luźno, ale nie luzacko. O takich rzeczach, które normalnie wydają się być nudne. A tu jednak nie jest. Bardzo to dobra literatura, chociaż momentami przegadana. Albo może inaczej. Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi nadają się do kontemplacji, delektowania się językiem i treścią. Ja, w momencie ich czytania, nie byłam w stanie poświęcić im należytej uwagi. Momentami męczyły mnie powtórki i rozwlekłości. Ostatecznie i tak jednak przeczytałam ją z wystarczającą przyjemnością, żeby docenić kunszt autora. Dobra lektura broni się sama.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na72 miesiące temu
Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie Zofia Zaleska
Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie
Zofia Zaleska
Niesamowicie inspirujące rozmowy ze wspaniałymi, kochającymi literaturę osobami. Tłumaczkami i tłumaczami literatury pięknej. Dwanaście rozmów. Dwanaście światów. Dwanaście podejść i definicji przekładu literackiego. Wszystkie rozmowy mnie zachwycały, ale ostatnia w tomie, z Janem Gondowiczem, wprawiła mnie w euforię. Erudycja, poczucie humoru, lekkość, wnikliwość, miłość do literatury. To książka dla każdego, kto kocha czytać, bo ona uczy, nienachalnie, jak czytać uważnie, głęboko nie tracąc przy tym przyjemności obcowania z tekstem i wyobraźnią autora/autorki i tłumacza/tłumaczki. I cała masa cytatów, które warto zapamiętać: „…muszę wpychać pierzynę do naparstka” Jan Godnowicz „Sukcesu nie odniosłem, ale nie tracę nadziei” Jan Gondowicz „Nie wiem i nie doskwiera mi, że nie wiem” Piotr Sommer „Zdanie bywa nieprześcignionym nośnikiem różnych subtelnych możliwości,” Piotr Sommer „Chodzi o odkrywanie tego, co jest wartością samą w sobie, a nie o wyłączne skupianie się na tym, co przyniesie nam w jakiejś perspektywie wymierną korzyść.” Jerzy Jarniewicz „Stereotypowe myślenie sprawia, że pozostajemy na bezpiecznym poziomie uogólnień” Jerzy Jarniewicz „Nie ma na świecie lepszego zajęcia niż bawienie się w wielkiej piaskownicy języka” Małgorzata Łukaszewicz „Dobrze mi robi cisza i inne niedzisiejsze atrakcje.” Michał Kłobukowski „Ludzkie życie pozbywa się stopniowo substancji, materii, autentycznego przeżywania na rzecz ersatzów” Ireneusz Kania „Każdy z nas marnuje nieprawdopodobną ilość czasu! Przy czym za marnowanie nie uważam na przykład chwil lenistwa, włóczenia się wiele godzin po lasach i polach…” Ireneusz Kania. Jak widzicie te wywiady to nie tylko erudycyjne opowieści o pracy tłumacza i trudach i przyjemnościach tłumaczenia tekstów, ale, może przede wszystkim, o patrzeniu na literaturę i życie, jako splatających się nierozerwalnie wartościach.
jolasia - awatar jolasia
oceniła na101 miesiąc temu
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie Fernando Pessoa
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie
Fernando Pessoa
Pierwsze i prawdopodobnie ostatnie moje podejście do Pessoa. Książka jest stosunkowo długa i ciężka do przeczytania, mi bardzo się dłużyła i język autora zupełnie mi nie podszedł ani nie pomógł w przebrnięciu. Niesamowicie zaciekawiło mnie podejście autora do tworzenia nowych heteronimów w swoim życiu, a nawet tłumaczenia jak różnią się między sobą i czasem jak nawet różnią się od niego samego/jego własnych poglądów. Do tego znalazłem parę ciekawych ideii i cytatów, niestety zbyt mało aby usprawiedliwić długość książki. Co ciekawe czytałem ją przypadkiem w podobnym czasie gdy zacząłem czytać dzieła Seneki i ta, powiedzmy antyczna samoanaliza gra z moją duszą dużo dużo bardziej, nawet jeśli autorzy dochodzą do podobnych wniosków. Myślę, że takie podejście do samego siebie i świata jest bardzo potrzebne dzisiaj, gdzie każdy co raz bardziej jest 100% przekonany tylko do swoich poglądów bez otwierania się na innych, a tak na prawdę po długiej i bolesnej "samoanalizie" może się okazać, że nic z naszych poglądów nie jest nasze, a jedynie zaszczepione w nas przez różne doświadczenia czy relacje. Czytając ją myślałem własnie, że opinie będą bardzo podzielone, albo 10 albo 1, ja starałem się być jak najbardziej obiektywnym nawet jeśli lektura mnnie trochę wymęczyła w złym sensie tego słowa znaczeniu, to jednak ze względu na powyższe argumenty myślę, że warta przeczytania, nawet fragmentami. Końcowo powiem, że wg. mnie książka nie jest aż tak pesymistyczna jakby się zdawało na pierwszy rzut oka, w wielu momentach, sczególnie opisach natury widać ukochanie życia takiego jakim jest, na swój może lekko "czarny" sposób, ale jednak odczytywałem te fragmenty jako coś pozytywnego! :)
KubeK - awatar KubeK
ocenił na73 miesiące temu
Światło obrazu. Uwagi o fotografii Roland Barthes
Światło obrazu. Uwagi o fotografii
Roland Barthes
studium - to, co w zdjęciu jest kulturowe, ogólne, „dla wszystkich”: temat, kompozycja, kontekst historyczny... --vs-- punctum — element, który „kłuje”, porusza indywidualnie, wywołuje emocję, często niezamierzony przez fotografa... *** "Fotografia pokazuje to, co godne uwagi, ale wkrótce, na zasadzie znanego odwrócenia, dekretuje, że godne uwagi jest to, co ona fotografuje." *** "Innym sposobem ugrzecznienia Fotografii jest spojrzenie na nią przez to, co ogólne, co stadne, sprowadzenie jej do banału, tak, żeby nie było już naprzeciw niej żadnego obrazu, wobec którego mogłaby zaznaczyć swą odrębność i szczególność, swój status skandalu i szaleństwa. To właśnie dzieje się w naszym społeczeństwie, gdzie Fotografia miażdży tyranicznie inne obrazy: nie ma więc już sztychów, malarstwa figuratywnego, poza zafascynowanymi (i pragnącymi fascynować) przez poddanie się fotograficznemu modelowi." *** "A jednak, jak mi się zdaje, to nie za pośrednictwem Malarstwa Fotografia styka się ze sztuką, ale poprzez Teatr. U narodzin zdjęcia umieszcza się zawsze Niepce'a i Daguerre'a (jeśli nawet przyjąć, że ten drugi trochę uzurpował sobie miejsce pierwszego). Otóż Daguerre, gdy zawładnął wynalazkiem Niepce'a, otworzył na placu du Château (przy République) teatr panoram, ożywionych za pomocą ruchu i gry świateł. W sumie więc camera obscura dała jednocześnie obraz z perspektywą, Fotografię i Dioramę; wszystkie trzy należą do sztuki scenicznej. Ale jeśli Zdjęcie zdaje mi się bliższe Teatru, to ze względu na szczególnego pośrednika (być może tylko ja to zauważyłem): Śmierć. Znamy pierwotny związek teatru i kultu Zmarłych: pierwsi aktorzy odróżniali się od zbiorowości, grając role Zmarłych. Ucharakteryzować się, pomalować znaczyło określić się jako ciało jednocześnie żywe i martwe. To właśnie oznacza pomalowany na biało tors ludzki teatru totemicznego, człowiek z pomalowaną twarzą w teatrze chińskim, makijaż sporządzany z papki ryżowej w indyjskim Katha Kali, maska japońskiego teatru No. I ten sam związek odnajduję w Zdjęciu. Zdjęcie, tak podobne, że usiłuje się je ożywić (zaciekłość, aby "uczynić żywym", może być tylko zaprzeczeniem mitycznym przerażenia śmiercią) - jest jak teatr pierwotny, jak Żywy Obraz, uosobieniem nieruchomej i pomalowanej twarzy, pod jaką kryją się dla nas umarli."
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na81 miesiąc temu
Własny pokój Virginia Woolf
Własny pokój
Virginia Woolf
Odejmuję gwiazdkę za wydanie wydawnictwa Osnova. Nie przekonują mnie eseje z portretami polskich artystek poprzedzające dzieło Woolf, które w moim odczuciu spłycają jej przekaz. Teksty te opisują poszczególne osiągnięcia kobiet, ukazując bardzo jednostronny i niezbyt głęboki aspekt feminizmu. Uważam, że te felietony można po prostu pominąć. Natomiast sama pozycja "Własny pokój" jest absolutnie pięciogwiazdkowa. Mimo prośby Woolf, aby nazywać ją Mary Beton i nie zwracać uwagi na jej indywidualność, tekst jest przepełniony charakterystycznym stylem autorki. Esej nie jest agresywnym manifestem, lecz błyskotliwym strumieniem świadomości, pełnym autoironii i sprytnych uwag. To pozycja niebanalna, nienudna i znacznie głębsza, niż mogłoby się wydawać przed lekturą. Moją ulubioną sceną w eseju, która symbolicznie oddaje przekaz "Własnego pokoju", jest moment, gdy Woolf siedzi nad rzeką na kampusie uniwersyteckim i próbuje "złapać na wędkę" nową myśl. Dzięki metaforom proces ten staje się bardzo poetycki, autorka porównuje go do łowienia ryby w stawie. ​Kiedy Woolf wstaje i wchodzi na ścieżkę, zostaje rozproszona przez mężczyznę, który przypomina jej, że kobiety mają wyznaczone osobne, żwirowe alejki. Myśl ucieka. Ta scena doskonale obrazuje tezy Woolf dotyczące potrzeby własnej przestrzeni, spokoju oraz niezależności finansowej i intelektualnej kobiet.
Margaryta - awatar Margaryta
oceniła na91 miesiąc temu

Cytaty z książki Pod znakiem Saturna

Więcej
Susan Sontag Pod znakiem Saturna Zobacz więcej
Susan Sontag Pod znakiem Saturna Zobacz więcej
Więcej