Czym jest polityka i jaki może mieć wpływ na życie społeczeństw i jednostek wszyscy wiemy. Największym zaskoczeniem po tej lekturze, była dla mnie refleksja, że kilka wieków temu prowadzona była z nie mniejszą pasją, a może nawet większą finezją, przy zastosowaniu wyrafinowanych metod (często przerażających),ale zawsze w tym samym celu: dla zdobycia lub utrzymania władzy.
Czy Maria Stuart była tylko jej niewinną ofiarą, czy aktywną uczestniczką, która „wojując mieczem” zginęła od niego? Mimo upływu czasu to lektura w jakiś sposób symboliczna i wciąż aktualna i to nie tylko z uwagi na największe przekleństwo historii, którym jest jej powtarzalność.
„Na tym polega fatum Marii Stuart, że losy jej są wplątane w grę intrygi i kalkulacji. Nigdy nie będzie jej dane być sobą, beztrosko kierować się własną wolą, zawsze wikłana w matnię polityki, będzie wciąż obiektem dyplomacji, igraszką cudzej woli, zawsze tylko królową lub pretendentką do tronu, sojuszniczką lub wrogiem”[1].
Sięgnęłam po tę powieść wyłącznie dla Stefana Zweiga. Wydawało mi się wtedy, że moja wiedza o Marii Stuart i jej tragicznym życiorysie jest zupełnie wystarczająca, a sama postać Królowej Szkotów nie wzbudzała we mnie większych emocji. Nie spodziewałam się więc ekscytującej przygody, a raczej bardziej kontemplacyjnej lektury, pozwalającej cieszyć się pięknym językiem autora nawet wówczas, jeśli sama biografia okaże się mniej angażująca - taki ładny eufemizm dla określenia nudna! Przerażało mnie stare wydanie (1986 r.),malutka czcionka i pożółkłe kartki, a po dwukrotnym przeczytaniu „Dramatis personae” i dość długiej analizie stopnia pokrewieństwa i zależności wszystkich wymienionych w nim bohaterów, moje obawy zaczęły rosnąć. Nie lubię porzucać rozpoczętych lektur i chociaż robię to już znacznie częściej niż kiedyś, nie czuję się z tym dobrze. Trochę tak, jakbym odebrała jakąś szansę sobie samej, bo kto wie, może właśnie ta niekomfortowa książka mogłaby mnie zaprowadzić w nieznane i ciekawe rejony. Nie mogę jednak ignorować faktu, że jak w wielu innych dziedzinach życia, częściej daje mi się we znaki klęska nadmiaru możliwości, niż ich niedoboru - wkrada się widmo pośpiechu, zadając perfidne pytanie: Czy zdążysz?
Z sytuacją nadmiaru informacji i dokumentów zetknął się również autor, o czym opowiada we wstępie. Problemem okazał się dla niego nie brak źródeł, a ich ogromna ilość, a z drugiej strony świadomość, że należy z wielką ostrożnością podchodzić do ich rzetelności. Stefan Zweig napisał więc, jak sam nazywa swoją książkę – esej, w którym jego interpretacja i ocena uzupełnia brakujące, czy miało wiarygodne informacje. Moim zdaniem to jednak coś więcej – to wspaniała powieść historyczna, ze wszystkimi cechami tego gatunku, a na dodatek psychologiczno-biograficzna, ale można by nazwać ją również wnikliwą charakterystyką, a nawet puszczając wodze fantazji, historyczną charakterystyką porównawczą. Dużo miejsca poświęca bowiem sylwetce wielkiej przeciwniczki Marii Stuart – Elżbiecie I.
Trochę mi wstyd, że nie miałam zaufania do Zweiga-biografa, bo już pierwszy rozdział rozwiewa wszystkie wątpliwości. Dawno nie emocjonowałam się tak powieścią znając wcześniej (i to dokładnie) losy bohaterów, mając też pełną wiedzę na temat braku „happy endu” i tragicznego finału. Może nie jestem w swojej ocenie obiektywna, ale tak może pisać tylko pisarz genialny. Jak przyciągnąć uwagę czytelniczki i opowiedzieć jej historię, którą ona już zna, w taki sposób, aby z niezadowoleniem odrywała się od lektury i nie mogła doczekać się powrotu do niej - to chyba chciałoby wiedzieć wielu autorów. W tej opowieści nie przeszkadzał mi nawet trochę staroświecki styl, który należy zapewne przypisywać tłumaczeniu Marii Wisłowskiej. Pierwsze ukazało się w już 1936 roku podpisane pseudonimem Melania Wasermanówna. Marii Wisłowskiej zawdzięczamy również tłumaczenia innych powieści Zweiga, Hansa Fallady i wielu innych. Emocjonalny, żarliwy sposób narracji podkreśla jeszcze osobisty i zaangażowany stosunek narratora do postaci i wydarzeń, przypominając nawet momentami „coś” na kształt eposu rycerskiego prozą. Nie oznacza to jednak, że współczesne tłumaczenie Zweiga nie dałoby nam nowego spojrzenia na tę powieść.
Myślę, że zamiłowanie autora do psychologii mogło być jednym z powodów zwrócenia uwagi właśnie na tą, bardzo szczególną w postać. Nie tylko wyjątkowo tragiczną, ale w niespotykany sposób niejednoznaczną. I nie mam tu na myśli wyłącznie opinii o niej, które są skrajnie różne. Nie wiem, czy potrafiłabym opowiedzieć się po którejś ze stron konfliktu, zwłaszcza, że zazwyczaj stronnicy lub przeciwnicy Marii Stuart mają (jak my wszyscy) tylko ograniczoną wiedzę na temat faktów. Zbyt dużo w tej historii niedopowiedzeń, kłamstw, intryg i polityki, aby można było pokusić się o taką ocenę. Należałoby też sprecyzować, czy to analiza życia władcy, czy człowieka. I tu pojawiają się kolejne wątpliwości, bo jeśli oceniamy kobietę, a nie królową, to czy powinniśmy użyć współczesnych kategorii moralnych, czy ocenić ją przykładając szesnastowieczną miarę. Może nawet należałoby powiedzieć średniowieczną, bo chociaż w Europie zaczął się renesans, to Szkocja tkwiła jeszcze wciąż w średniowieczu.
Stefan Zweig jest biografem sprawiedliwym, nieoceniającym, a nawet po ludzku współczującym i łagodnym. Nie oszczędza swojej bohaterki, nie gloryfikuje, ale próbuje wskazać momenty, w których, jego zdaniem, Maria Stuart popełnia błędy, bo poza wszelkimi tragicznymi okolicznościami niesprzyjającego losu, to jej własne działania i decyzje sprowokowały lawinę nieszczęść. Jedno jest pewne, że była władczynią która poniosła klęskę jako królowa i jako kobieta. Może nawet to kobieta pokonała królową, bo zaledwie dwa lata życia, kiedy jej uczuciowość i namiętność wzięły górę nad racjonalnym działaniem, zaważyły na losie Marii Stuart i jej otoczenia.
„Rzadko kiedy los rozpętuje taki czar śmierci wokół jakiejś jednej postaci kobiecej: jak ponury magnes wciąga wszystkich mężczyzn ze swego otoczenia w fatalny krąg. Kto przetnie jej drogę, bez względu na to, czy przychylny, czy nieprzychylny dla niej, ten ściągnie na siebie nieszczęście i gwałtowną śmierć. Nienawiść do Marii Stuart nie przyniosła nikomu szczęścia. Ale jeszcze ciężej odpokutowali ci, którzy odważyli się ją pokochać” [2].
To właśnie tym wydarzeniom autor poświęca większą część swojej uwagi, nie zaniedbując jednak okresu dzieciństwa i młodości we Francji, krótkiego małżeństwa z Franciszkiem II (królem Francji) i ostatniego aktu dramatu, kiedy odsłania kulisy uwikłania Marii Stuart w spisek przeciwko Elżbiecie I.
Postać Marii Stuart nie jest z pewnością przykładem pozytywnej heroiny, ale może właśnie dlatego do dziś budzi wiele emocji. W 2023 roku zostały odnalezione, a raczej rozszyfrowane, listy jej autorstwa z lat uwięzienia, które znajdowały się w zdigitalizowanych zbiorach Biblioteki Narodowej Francji. Odkrycie okrzyknięto sensacją historyczną, a być może to jeszcze nie koniec i obecna w wyobraźni potomnych Królowa, da nam jeszcze więcej powodów do podtrzymania zainteresowania swoją królewską osobą. Nawiązania nasuwają się zresztą na każdym kroku – przecież panująca w Wielkiej Brytanii rodzina Windsorów to też potomkowie Marii Stuart.
To była świetna lektura: napisana z pasją i mądrością, z dbałością o szczegóły i panoramę szesnastowiecznej Europy, kreśląca psychologiczne portrety dwóch kobiet, które wpłynęły na jej losy. Jestem pewna, że odpowiednia zarówno dla pasjonatów historii, jak poszukiwaczy przygód, a nawet tych, których bardziej od przeszłości fascynują uczuciowe perypetie bohaterów.
[1] Stefan Zweig, „Maria Stuart”, przeł. Maria Wisłowska, Wyd. „Śląsk”, 1986 r., s. 17.
[2] Tamże, s. 65.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Diabelski pomiot
dobra biografia, chociaż początkowo absolutnie nie mogłam się wczuć w to co czytam i szło to jak krew z nosa, tak ostatecznie mnie całkiem wciągnęła (zwłaszcza po części ze śmiercią edwarda IV),mimo że generalnie nie jestem fanem historii anglii i nie znam się na niej w ogóle, także to zdecydowanie na plus. no i bardzo dobre tłumaczenie pani bidwellowej
dobra biografia, chociaż początkowo absolutnie nie mogłam się wczuć w to co czytam i szło to jak krew z nosa, tak ostatecznie mnie całkiem wciągnęła (zwłaszcza po części ze śmiercią edwarda IV),mimo że generalnie nie jestem fanem historii anglii i nie znam się na niej w ogóle, także to zdecydowanie na plus. no i bardzo dobre tłumaczenie pani bidwellowej
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Diabelski Pomiot” to trochę taka sfabularyzowana opowieść o Ryszardzie III, ostatnim królu angielskim z linii Plantagenetów. Sam autor przyznaje, że istniejące źródła nie są do końca obiektywne, bo powstały za czasów Tudorów, w interesie których było oczerniać obalonego władcę z każdej możliwej strony więc tam gdzie historyczne fakty są żadne lub wątpliwej jakości pan Bidwell pozwala sobie na wyciąganie własnych wniosków. Z którymi, nota bene w większości się zgadzam.
Generalnie książka stanowi próbę zrehabilitowania niezbyt popularnego monarchy i wykazania, że choć chłop święty nie był, to jednak nie zasłużył sobie na taki czarny PR, jak zrobili mu jego następcy na tronie. W gruncie rzeczy to można by zaryzykować stwierdzenie, że właściwe to był on za mało okrutny i przez to, iż nie chciał zanadto przelewać krwi swoich baronów, to w efekcie doprowadził do swojej klęski. Bo koniec końców to właśnie ci, którym wcześniej wybaczył zdradzili go w kluczowym momencie na polu bitwy.
To, co mi się w książce spodobało to fakt, że autor nie wybiela zanadto postaci Ryszarda. Wielokrotnie podkreśla, że był on dzieckiem swoich czasów i tam gdzie użycie siły było konieczne, nie wahał się jej użyć. Jednak przy wszystkich swoich wadach starał się być dobrym władcą i po chaosie wieloletnich wojen o angielski tron pomiędzy Yorkami i Lancasterami położył podwaliny pod późniejszy sukces gospodarczy kraju.
Zaś odnośnie jego ożenku z Anną Neville, to pisarz sam nie jest pewien jakie do końca intencje kierowały Ryszardem. Czy było to prawdziwe uczucie, czy chęć wzbogacenia się o majątek jednej z najposażniejszych panien w kraju. Cóż, biorąc pod uwagę, że Ryszard do najbiedniejszych nie należał, a ewentualna konfiskata dóbr zdrajcy (jakim bez wątpienia był ojciec Anny) nie przedstawiała sobą jakiegoś nadmiernego problemu, to ja jednak chcę wierzyć, że było to małżeństwo z miłości. Co tylko zwiększa moją sympatię do postaci Ryszarda.
Co ciekawe, postać Elżbiety Woodville w wersji pana Bidwella jest prawdziwie czarnym charakterem. To kobieta małostkowa, mściwa, żądna bogactwa i władzy, imająca się oszustw i wszelkich matactw, by osiągnąć swoje cele. Czyli jest to zupełne przeciwieństwo tego, w jaki sposób te bohaterkę opisuje np. Philippa Gregory w swoich powieściach.
Bez wątpienia dodatkowym plusem książki jest jej niewielka objętość- czyta się ją naprawdę szybko. Polecam.
„Diabelski Pomiot” to trochę taka sfabularyzowana opowieść o Ryszardzie III, ostatnim królu angielskim z linii Plantagenetów. Sam autor przyznaje, że istniejące źródła nie są do końca obiektywne, bo powstały za czasów Tudorów, w interesie których było oczerniać obalonego władcę z każdej możliwej strony więc tam gdzie historyczne fakty są żadne lub wątpliwej jakości pan...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam prawie całą serię o Wojnie Róż autorstwa Philippy Gregory.
Ta pisarka przedstawia historię widzianą oczami kobiet, m.in. Elżbiety Woodville, Małgorzaty Beaufort czy Anny Neville.
Ciekawie było przeczytać biografię Ryszarda III Plantageneta w wykonaniu Georga Bidwella.
Nie dość, że odczarowuje on złą sławę tego władcy, to jeszcze w innym świetle pokazuje postacie wymienionych kobiet. Szczególnie Elżbieta - żona Edwarda IV - starszego brata Ryszarda III pokazana jako osoba interesowna, podstępna, zdradliwa, po trupach dążąca do celu.
Natomiast Ryszard III wiele zyskuje w oczach autora.
Autor nie odżegnuje się od jego okrucieństwa, ale stara się je wyjaśnić okolicznościami oraz przedstawia go jako władcę mądrego i lubianego przez lud zarówno w Londynie jak i w Yorku, znakomitego polityka i stratega bitewnego oraz reformatora gospodarki i administracji. Rządził tylko dwa lata i z tej perspektywy należy chyba żałować, że tak krótko.
Król zniesławiony przez Tudorów, nieprawdziwie i nierzetelnie opisywany przez historyków, w następstwie tego złą opinię rozpowszechnił Szekspir w swojej sztuce.
Dla osób lubiących historie, a nie dysponujących sporą ilością czasu książka jest w sam raz, bo czyta się przyjemnie, a nie jest obszerna.
Przeczytałam prawie całą serię o Wojnie Róż autorstwa Philippy Gregory.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa pisarka przedstawia historię widzianą oczami kobiet, m.in. Elżbiety Woodville, Małgorzaty Beaufort czy Anny Neville.
Ciekawie było przeczytać biografię Ryszarda III Plantageneta w wykonaniu Georga Bidwella.
Nie dość, że odczarowuje on złą sławę tego władcy, to jeszcze w innym świetle pokazuje...
Biografia która Ryszarda III, okrutnie potraktowanego przez maszynę propagandową Tudorów, zniesławionego przez samego Szekspira i posądzanego o zabicie własnych bratanków. Choć rządził on tylko dwa lata niewątpliwe był on ciekawą postacią wartą zgłębienia.
Choć prawda zaginęła w mrokach historii autor stara się wziąć w obronę Ryszarda III i w kompetentnie opierając się na dostępnych mu źródłach stworzyć sfabularyzowaną biografię. Nie ma tutaj przesadnego wybielania bądź potępiania kogokolwiek (może parę lekkich przypadków jest, ale nie rzuca to się tak w oczy). Niemniej jest to przyjemna lektura którą czyta się niczym powieść historyczną.
Książka jest krótka, napisana dość prostym językiem. Waham się przed określeniem jej jako łatwej do przyswojenia ponieważ zdaję sobie sprawę, że styl ten może nie każdemu przypaść do gustu. Moja rada to poszukać jej w antykwariacie (sam kupiłem ją za 3 złote) bądź wypożyczyć w bibliotece.
Biografia która Ryszarda III, okrutnie potraktowanego przez maszynę propagandową Tudorów, zniesławionego przez samego Szekspira i posądzanego o zabicie własnych bratanków. Choć rządził on tylko dwa lata niewątpliwe był on ciekawą postacią wartą zgłębienia.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChoć prawda zaginęła w mrokach historii autor stara się wziąć w obronę Ryszarda III i w kompetentnie opierając się na...
G. Bidwell w swojej opowieści, korzystając z różnych źródeł, rewiduje niektóre okoliczności i tajemnice z życia króla angielskiego Ryszarda III.
Diabelski pomiot, okrutny, mściwy, zdolny do największych podłości, morderca swoich bratanków - tak mówiono na Ryszarda jeszcze za jego zycia, szkalowany przez swoich wrogów, pretendujących do tronu, a potem oszczerstwa te powtarzali kronikarze i historycy epoki Tudorów .
Jednak do uwiecznienia tych nieprawdziwych opinii, najbardziej przyczynił się sam William Szekspir, w dramacie "Ryszard III". Skąd dramaturg czerpał wiadomości? Otóż jego informatorem okazał Sir Thomas More, prawnik, który z kolei czerpał wiadomości od nieprzejednanego wroga Ryszarda, stronnika Lancasterów, biskupa Mortona.
Co ciekawe, pretendenci do tronu, książę Buckingham i Henryk Tudor, późniejszy król, nigdy otwarcie nie zarzucili Ryszardowi zbrodni na bratankach.
Autor bardzo ciekawie przedstawia postać człowieka, którego skrzywdziła historia. Który okazał się dobrym królem, nie znosił przemocy, był pobożny i wierny przysięgom, a przede wszystkim położył fundamenty pod religijną niezależność i ekonomiczną potęgę Anglii.
Audiobook w świetnym wykonaniu lektora Rocha Siemianowskiego.
G. Bidwell w swojej opowieści, korzystając z różnych źródeł, rewiduje niektóre okoliczności i tajemnice z życia króla angielskiego Ryszarda III.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDiabelski pomiot, okrutny, mściwy, zdolny do największych podłości, morderca swoich bratanków - tak mówiono na Ryszarda jeszcze za jego zycia, szkalowany przez swoich wrogów, pretendujących do tronu, a potem oszczerstwa te...
Opowieść o Ryszardzie III i burzliwych czasach za jego panowania. Kraj ogarniały wojny domowe, baronowie się buntowali. W gestii władcy pozostawało trzymać nad tym pieczę. Inne ważniejsze rody mu się sprzeciwiały. Ale kto piastuje najwyższe stanowisko ten ma władzę. W końcu jednak znajdzie się dostatecznie silna opozycja i zaczyna się walka o tron. Zaczyna się prawdziwa wojna domowa i tylko jedna strona może wyjść zwycięsko z tej rozgrywki. Czy będzie to Ryszard III, czy może jego największa konkurencja? o Rud Tudorów. jeśli znacie historie to odpowiedź jest prosta. Mimo wszystko uważam, że warto to przeczytać, choćby dla obrazu świata jaki jest tu przedstawiony. Jest niezwykły!
Opowieść o Ryszardzie III i burzliwych czasach za jego panowania. Kraj ogarniały wojny domowe, baronowie się buntowali. W gestii władcy pozostawało trzymać nad tym pieczę. Inne ważniejsze rody mu się sprzeciwiały. Ale kto piastuje najwyższe stanowisko ten ma władzę. W końcu jednak znajdzie się dostatecznie silna opozycja i zaczyna się walka o tron. Zaczyna się prawdziwa...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Diabelski pomiot" opisuje życie ostatniego z rodu Plantagenetów, króla Ryszarda, którego zniszczyła późniejsza propaganda Tudorów. Opisywany jako okrutnik, odpowiedzialny za zabicie książąt Yorku, był przez lata znienawidzony. Bidwell przedstawia go w zupełnie innym świetle - jako zdolnego władcę, kochającego męża, który sięgnął po władzę dla dobra Anglii. Autor opiera się na wiarygodnych źródłach, nie upiększa rzeczywistości - polecam wszystkim fanom dobrej literatury.
"Diabelski pomiot" opisuje życie ostatniego z rodu Plantagenetów, króla Ryszarda, którego zniszczyła późniejsza propaganda Tudorów. Opisywany jako okrutnik, odpowiedzialny za zabicie książąt Yorku, był przez lata znienawidzony. Bidwell przedstawia go w zupełnie innym świetle - jako zdolnego władcę, kochającego męża, który sięgnął po władzę dla dobra Anglii. Autor opiera się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBył czas, że czytałam wszystkie po kolei książki Bidwella - między innymi również "Diabelski pomiot". I może nie jest (a nawet na pewno nie jest) to najlepsza książka o Ryszardzie III, ale to właśnie jej zawdzięczam to, że się bliżej tą postacią zainteresowałam.
Był czas, że czytałam wszystkie po kolei książki Bidwella - między innymi również "Diabelski pomiot". I może nie jest (a nawet na pewno nie jest) to najlepsza książka o Ryszardzie III, ale to właśnie jej zawdzięczam to, że się bliżej tą postacią zainteresowałam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto przeczytać - jak większość biografii pióra Bidwella.
Nie jest to typowa biografia, suchy opis postaci i epoki - raczej opowieść o człowieku, jego zaletach i wadach oraz czasach, w których żył.
Bidwell nie stosuje schematu dobry/zły, nie dokonuje jednoznacznych ocen - i to właśnie przyciąga mnie do jego książek.
Warto przeczytać - jak większość biografii pióra Bidwella.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to typowa biografia, suchy opis postaci i epoki - raczej opowieść o człowieku, jego zaletach i wadach oraz czasach, w których żył.
Bidwell nie stosuje schematu dobry/zły, nie dokonuje jednoznacznych ocen - i to właśnie przyciąga mnie do jego książek.