Diabelski pomiot

Okładka książki Diabelski pomiot autora George Bidwell, 8321601324
Okładka książki Diabelski pomiot
George Bidwell Wydawnictwo: Wydawnictwo "Śląsk" Seria: Z medalionem powieść historyczna
239 str. 3 godz. 59 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Seria:
Z medalionem
Data wydania:
1981-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1981-01-01
Liczba stron:
239
Czas czytania
3 godz. 59 min.
Język:
polski
ISBN:
8321601324
Tłumacz:
Anna Bidwell
Średnia ocen

5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Diabelski pomiot w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Diabelski pomiot

Średnia ocen
5,8 / 10
6 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Diabelski pomiot

avatar
52
15

Na półkach: ,

dobra biografia, chociaż początkowo absolutnie nie mogłam się wczuć w to co czytam i szło to jak krew z nosa, tak ostatecznie mnie całkiem wciągnęła (zwłaszcza po części ze śmiercią edwarda IV),mimo że generalnie nie jestem fanem historii anglii i nie znam się na niej w ogóle, także to zdecydowanie na plus. no i bardzo dobre tłumaczenie pani bidwellowej

dobra biografia, chociaż początkowo absolutnie nie mogłam się wczuć w to co czytam i szło to jak krew z nosa, tak ostatecznie mnie całkiem wciągnęła (zwłaszcza po części ze śmiercią edwarda IV),mimo że generalnie nie jestem fanem historii anglii i nie znam się na niej w ogóle, także to zdecydowanie na plus. no i bardzo dobre tłumaczenie pani bidwellowej

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
750
750

Na półkach:

„Diabelski Pomiot” to trochę taka sfabularyzowana opowieść o Ryszardzie III, ostatnim królu angielskim z linii Plantagenetów. Sam autor przyznaje, że istniejące źródła nie są do końca obiektywne, bo powstały za czasów Tudorów, w interesie których było oczerniać obalonego władcę z każdej możliwej strony więc tam gdzie historyczne fakty są żadne lub wątpliwej jakości pan Bidwell pozwala sobie na wyciąganie własnych wniosków. Z którymi, nota bene w większości się zgadzam.
Generalnie książka stanowi próbę zrehabilitowania niezbyt popularnego monarchy i wykazania, że choć chłop święty nie był, to jednak nie zasłużył sobie na taki czarny PR, jak zrobili mu jego następcy na tronie. W gruncie rzeczy to można by zaryzykować stwierdzenie, że właściwe to był on za mało okrutny i przez to, iż nie chciał zanadto przelewać krwi swoich baronów, to w efekcie doprowadził do swojej klęski. Bo koniec końców to właśnie ci, którym wcześniej wybaczył zdradzili go w kluczowym momencie na polu bitwy.
To, co mi się w książce spodobało to fakt, że autor nie wybiela zanadto postaci Ryszarda. Wielokrotnie podkreśla, że był on dzieckiem swoich czasów i tam gdzie użycie siły było konieczne, nie wahał się jej użyć. Jednak przy wszystkich swoich wadach starał się być dobrym władcą i po chaosie wieloletnich wojen o angielski tron pomiędzy Yorkami i Lancasterami położył podwaliny pod późniejszy sukces gospodarczy kraju.
Zaś odnośnie jego ożenku z Anną Neville, to pisarz sam nie jest pewien jakie do końca intencje kierowały Ryszardem. Czy było to prawdziwe uczucie, czy chęć wzbogacenia się o majątek jednej z najposażniejszych panien w kraju. Cóż, biorąc pod uwagę, że Ryszard do najbiedniejszych nie należał, a ewentualna konfiskata dóbr zdrajcy (jakim bez wątpienia był ojciec Anny) nie przedstawiała sobą jakiegoś nadmiernego problemu, to ja jednak chcę wierzyć, że było to małżeństwo z miłości. Co tylko zwiększa moją sympatię do postaci Ryszarda.
Co ciekawe, postać Elżbiety Woodville w wersji pana Bidwella jest prawdziwie czarnym charakterem. To kobieta małostkowa, mściwa, żądna bogactwa i władzy, imająca się oszustw i wszelkich matactw, by osiągnąć swoje cele. Czyli jest to zupełne przeciwieństwo tego, w jaki sposób te bohaterkę opisuje np. Philippa Gregory w swoich powieściach.
Bez wątpienia dodatkowym plusem książki jest jej niewielka objętość- czyta się ją naprawdę szybko. Polecam.

„Diabelski Pomiot” to trochę taka sfabularyzowana opowieść o Ryszardzie III, ostatnim królu angielskim z linii Plantagenetów. Sam autor przyznaje, że istniejące źródła nie są do końca obiektywne, bo powstały za czasów Tudorów, w interesie których było oczerniać obalonego władcę z każdej możliwej strony więc tam gdzie historyczne fakty są żadne lub wątpliwej jakości pan...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1955
1342

Na półkach: , ,

Przeczytałam prawie całą serię o Wojnie Róż autorstwa Philippy Gregory.
Ta pisarka przedstawia historię widzianą oczami kobiet, m.in. Elżbiety Woodville, Małgorzaty Beaufort czy Anny Neville.
Ciekawie było przeczytać biografię Ryszarda III Plantageneta w wykonaniu Georga Bidwella.
Nie dość, że odczarowuje on złą sławę tego władcy, to jeszcze w innym świetle pokazuje postacie wymienionych kobiet. Szczególnie Elżbieta - żona Edwarda IV - starszego brata Ryszarda III pokazana jako osoba interesowna, podstępna, zdradliwa, po trupach dążąca do celu.

Natomiast Ryszard III wiele zyskuje w oczach autora.
Autor nie odżegnuje się od jego okrucieństwa, ale stara się je wyjaśnić okolicznościami oraz przedstawia go jako władcę mądrego i lubianego przez lud zarówno w Londynie jak i w Yorku, znakomitego polityka i stratega bitewnego oraz reformatora gospodarki i administracji. Rządził tylko dwa lata i z tej perspektywy należy chyba żałować, że tak krótko.

Król zniesławiony przez Tudorów, nieprawdziwie i nierzetelnie opisywany przez historyków, w następstwie tego złą opinię rozpowszechnił Szekspir w swojej sztuce.
Dla osób lubiących historie, a nie dysponujących sporą ilością czasu książka jest w sam raz, bo czyta się przyjemnie, a nie jest obszerna.

Przeczytałam prawie całą serię o Wojnie Róż autorstwa Philippy Gregory.
Ta pisarka przedstawia historię widzianą oczami kobiet, m.in. Elżbiety Woodville, Małgorzaty Beaufort czy Anny Neville.
Ciekawie było przeczytać biografię Ryszarda III Plantageneta w wykonaniu Georga Bidwella.
Nie dość, że odczarowuje on złą sławę tego władcy, to jeszcze w innym świetle pokazuje...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

254 użytkowników ma tytuł Diabelski pomiot na półkach głównych
  • 131
  • 123
64 użytkowników ma tytuł Diabelski pomiot na półkach dodatkowych
  • 38
  • 6
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Diabelski pomiot

Inne książki autora

George Bidwell
George Bidwell
George Chandos Bidwell (ur. 3 maja 1905 w Reading, zm. 20 czerwca 1989 w Warszawie) był brytyjskim pisarzem, specjalizującym się w beletryzowanych biografiach i powieściach historycznych, mieszkającym dużą część życia w Polsce. Syn Arthura i Sybilii (z domu Onley) Bidwellów urodził się w Reading. Jego pełne imię i nazwisko w momencie urodzin brzmiało: Schandos George Bidwell. Uczęszczał do szkół, po czym, w roku 1922 rozpoczął pracę w gazecie Reading Standard. Dwa lata później porzucił tę pracę, aby przenieść się do Barclay Bank, także w Reading, gdzie pracował do roku 1939. W grudniu 1939 zgłosił się na ochotnika do wojska. Dwa lata później był już kapitanem. Ten weteran kampanii w Afryce przeszedł do pracy (1943) w British Council, angielskiej instytucji kulturalnej. W charakterze jej dyrektora przybył po wojnie do Polski. Stało się to w 1946. W roku 1948 ożenił się z Anną Krystyną Wirszyłło i przyjął polskie obywatelstwo. Miał dwoje dzieci. W latach 1948-1956 państwo Bidwellowie mieszkali w Warszawie, potem zaś kolejno w Radiówku (1956-1960),Przesiece u stóp Karkonoszy (1961-1968),Nasławicach (1968-1972) i ponownie w Warszawie oraz Piastowie (1972-1989). Dużo informacji o jego życiu można znaleźć w jego autobiografii Ani chwili nudy (wyd. Śląsk, 1976). Bidwell specjalizował się szczególnie w tematyce historii Anglii i Wielkiej Brytanii. Pisał po angielsku. Jego prace były następnie przekładane przez żonę Annę. Był twórcą bardzo popularnym w Polsce.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Smok w herbie. Królowa Bona Halina Auderska
Smok w herbie. Królowa Bona
Halina Auderska
Autorka, wnuczka zesłańca syberyjskiego. W trakcie obrony stolicy w 1939 r. pełniła służbę jako pielęgniarka. W okresie okupacji uczestniczyła w tajnym nauczaniu. Była sanitariuszką i żołnierzem ZWZ - AK, ps. Nowicka, w powstaniu warszawskim pełniła funkcję prasowego sprawozdawcy wojennego będąc bliską współpracownicą Jana Rzepeckiego. Odznaczona Orderem Virtuti Militari V klasy oraz dwukrotnie Krzyżem Walecznych, posiadała stopień kapitana. W 1964 r. podpisała list pisarzy polskich, protestujących przeciwko listowi 34 wyrażając protest przeciwko uprawianej na łamach prasy zachodniej oraz na falach dywersyjnej rozgłośni radiowej Wolnej Europy kampanii oczerniającej PRL [ sic ! ]. W latach 1983/86 prezes ZLP ( od 1986 r. prezesem honorowym ) W latach 1981/83 członek prezydium FJN, członek prezydium TRK Patriotycznego [sic !] Ruchu Odrodzenia Narodowego, następnie RK PRON. W 1983 r. wybrana w skład prezydium KR Tow. Przyjaźni Polsko - Radzieckiej. W latach 1980/89 posłanka na sejm. I co mam teraz zrobić ? Jak ocenić postępowanie pisarki ? Z taką np. Szymborską nie ma problemu, paskudny, wzorcowy komuch !!! Eee, napiszę coś o książce. Tytuł nawiązuje do herbu Sforzów, smok połykający dziecko, co symbolizowało jej włoskie pochodzenie i siłę. Akurat tej, Bonie żonie Zygmunta Starego nie brakowało. W książce łączącej fakty historyczne z fikcją literacką przedstawiona jest jako kobieta inteligentna, energiczna, ale osamotniona i niezrozumiała przez polskie otoczenie. Książka odzwierciedla z wielką dbałością o szczegóły obraz renesansowego Krakowa. POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na829 dni temu
Pani Walewska Wacław Gąsiorowski
Pani Walewska
Wacław Gąsiorowski
Czy słyszeliście kiedykolwiek o polskiej kochance Cesarza Francuzów? Marii Walewskiej, której uroda podobno urzekła Napoleona? Jest to historia, która zdecydowanie ma swój klimat, niepowtarzalny, autentyczny i wyjątkowy. To książka z innej epoki. Nie każdy doceni jej walory, nie każdy wczuje się w sytuację młodej kobiety, którą wydali za mąż za starca, nie każdy doceni ją jako źródło wiedzy o epoce. Inna konwencja, maniery i inne ideały. To głęboko osadzona w ówczesnej rzeczywistości rzecz o powinnościach. Kobiety wobec mężczyzny i Walewskiej wobec Ojczyzny, złożonej na jej ołtarzu. Historia napisana z rozmachem, odrobinę afektowana i patetyczna, ale napisana z wielką wrażliwością rzecz o miłości, patriotyzmie i obowiązkach wobec powyższych. Dużo tu historii, obyczajowości i powinności, ale to też wizerunek kobiety na tle epoki. Wizerunek, którego nie chcielibyśmy dzisiaj powielać ani udostępniać. Kompletnie zależnej od innych. Nie mogącej o sobie decydować. Jej kreacja i obraz budzą sympatię odbiorcy, początkowa niewinność i opór wobec zdrady, wątpliwości i niepewność tylko dodają jej uroku. Jak to było naprawdę? Relacja Marii z bratem także wzbudziła u mnie wiele emocji. Wywołała smutek i zażenowanie. Małżeństwo z magnatem Walewskim, wycofanym juz z życia dworskiego pokazuje ogromną przepaść jaka dzieliła Marię i jej męża. Potem spotkanie z Napoleonem i " pchanie" Marii w ramiona Francuza, a nóż coś " ugra" dla Polski? Czyta sie lekko, pomimo stylizacji i francuskich wtrąceń. Bale, karoce, dwór, intrygi i cała plejada dworzan, polityków, doradców, w tle epoka napoleońska. Jej kwintesencja. Polityczne nadzieje na zmiany względem Polski. Połączenie fikcji literackiej i prawdy historycznej. Warto przeczytać. Dla wielbicielek romansów historycznych! 8/10
Ficunio - awatar Ficunio
ocenił na84 dni temu
Maria Stuart Maria Bogucka
Maria Stuart
Maria Bogucka
Czytelnicy tego bloga, znają moje słabości książkowe. Od lat zajmuję się na nim Wyspami Brytyjskimi. Przyszedł czas na biografię Marii Stuart, przeczytaną drugi raz w życiu, pierwszy raz - to był drugi rok studiów historycznych :-). Mój nick pochodzi od (nick Jardian) : Jar - Jarosław , Dian - Diana. Tak mi się umyślało. Jeszcze doczytuję książkę Stefana Zabiegalika : "Zarys Historii Szkocji". Maria Bogucka - Autorka biografii Marii Stuart - to postać też niezwykła. Książka bardzo klimatyczna, napisana piękną polszczyzną, ujmująca w wielu aspektach narracji "tym czymś". Przeczytałem w ciągu dwóch dni. I ostatnio czytam wszystko, co w ręce wpadnie ;-) . Maria Stuart - postać tragiczna, postać jednak też - niejednoznaczna. Trudno ją oceniać, badania historyków nad nią wciąż trwają i trwają . Postać oczywiście legendarna. Czy rzeczywiście planowała zamach na Elżbietę Pierwszą (Wielką) - czy faktycznie maczała palce w wielu aferach i intrygach? Tutaj można te aspekty roztrząsać i roztrząsać. Nic nie zapowiadało raczej jej tragicznego losu. Urodzona w Szkocji, zimnym i niedostępnym i podzielonym kraju, musiała jako dziecko uchodzić do "boskiej" Francji. Wychowywaną ją po francusku, i w dobrobycie - ale też - bardzo ją rozpieszczano. W końcu Maria Stuart przybywa jako młodziutka wdowa do Szkocji, którą zaczyna wstrząsać Reformacja. Nieustępliwy John Knox - kalwinista - czyni jej życie bardzo trudnym. Maria Stuart obstaje jednak przy rzymskim katolicyzmie, i trwać w tej wierze będzie aż do swojej egzekucji. Szkocja była jej zarówno przychylna , jak i nieprzychylna. Maria Stuart była renesansową postacią, której to wcześniej niczego nie brakowało. Folgowała sobie w wielu rzeczach. Miała wsparcie, ale też i go nie miała. Nie była niestety dyplomatką, jak jej krewna - Elżbieta Angielska. Wychowanie francuskie dawało o sobie znać. Końcem końców - krótkowzroczność w polityce i rządzeniu krajem - spowodowały, że ta, która miała rządzić - była rządzona przez innych. Nie wiem dokładnie, jak odnieść się do Marii Stuart - narosło tyle legend i mitów, z drugiej strony , źródła obcojęzyczne pozwalają chyba nad samodzielnymi studiami nad nią. Prawdopodobnie, gdyby nie trwała tak przy swojej wierze, - i - zgodziła się na przejście na ewangelicyzm - jej los byłby inny - ale to tylko: "gdyby". Gdybanie. Polecam tę książkę wybitnej Autorki. Czyta się dość szybko, powtórzę się - nie czytam thrillerów z zasady ani kryminałów od dawna - ale ich elementy można odnaleźć w tym dziele :-) . Historia bowiem to nie tylko piękne zamki i portrety, piękne księgi , Damy i Rycerze. To przede wszystkim brutalność krew, przewroty, intrygi i wiele, wiele ciemnych kart.
jardian - awatar jardian
ocenił na83 lata temu
Maria Stuart Stefan Zweig
Maria Stuart
Stefan Zweig
Czym jest polityka i jaki może mieć wpływ na życie społeczeństw i jednostek wszyscy wiemy. Największym zaskoczeniem po tej lekturze, była dla mnie refleksja, że kilka wieków temu prowadzona była z nie mniejszą pasją, a może nawet większą finezją, przy zastosowaniu wyrafinowanych metod (często przerażających),ale zawsze w tym samym celu: dla zdobycia lub utrzymania władzy. Czy Maria Stuart była tylko jej niewinną ofiarą, czy aktywną uczestniczką, która „wojując mieczem” zginęła od niego? Mimo upływu czasu to lektura w jakiś sposób symboliczna i wciąż aktualna i to nie tylko z uwagi na największe przekleństwo historii, którym jest jej powtarzalność. „Na tym polega fatum Marii Stuart, że losy jej są wplątane w grę intrygi i kalkulacji. Nigdy nie będzie jej dane być sobą, beztrosko kierować się własną wolą, zawsze wikłana w matnię polityki, będzie wciąż obiektem dyplomacji, igraszką cudzej woli, zawsze tylko królową lub pretendentką do tronu, sojuszniczką lub wrogiem”[1]. Sięgnęłam po tę powieść wyłącznie dla Stefana Zweiga. Wydawało mi się wtedy, że moja wiedza o Marii Stuart i jej tragicznym życiorysie jest zupełnie wystarczająca, a sama postać Królowej Szkotów nie wzbudzała we mnie większych emocji. Nie spodziewałam się więc ekscytującej przygody, a raczej bardziej kontemplacyjnej lektury, pozwalającej cieszyć się pięknym językiem autora nawet wówczas, jeśli sama biografia okaże się mniej angażująca - taki ładny eufemizm dla określenia nudna! Przerażało mnie stare wydanie (1986 r.),malutka czcionka i pożółkłe kartki, a po dwukrotnym przeczytaniu „Dramatis personae” i dość długiej analizie stopnia pokrewieństwa i zależności wszystkich wymienionych w nim bohaterów, moje obawy zaczęły rosnąć. Nie lubię porzucać rozpoczętych lektur i chociaż robię to już znacznie częściej niż kiedyś, nie czuję się z tym dobrze. Trochę tak, jakbym odebrała jakąś szansę sobie samej, bo kto wie, może właśnie ta niekomfortowa książka mogłaby mnie zaprowadzić w nieznane i ciekawe rejony. Nie mogę jednak ignorować faktu, że jak w wielu innych dziedzinach życia, częściej daje mi się we znaki klęska nadmiaru możliwości, niż ich niedoboru - wkrada się widmo pośpiechu, zadając perfidne pytanie: Czy zdążysz? Z sytuacją nadmiaru informacji i dokumentów zetknął się również autor, o czym opowiada we wstępie. Problemem okazał się dla niego nie brak źródeł, a ich ogromna ilość, a z drugiej strony świadomość, że należy z wielką ostrożnością podchodzić do ich rzetelności. Stefan Zweig napisał więc, jak sam nazywa swoją książkę – esej, w którym jego interpretacja i ocena uzupełnia brakujące, czy miało wiarygodne informacje. Moim zdaniem to jednak coś więcej – to wspaniała powieść historyczna, ze wszystkimi cechami tego gatunku, a na dodatek psychologiczno-biograficzna, ale można by nazwać ją również wnikliwą charakterystyką, a nawet puszczając wodze fantazji, historyczną charakterystyką porównawczą. Dużo miejsca poświęca bowiem sylwetce wielkiej przeciwniczki Marii Stuart – Elżbiecie I. Trochę mi wstyd, że nie miałam zaufania do Zweiga-biografa, bo już pierwszy rozdział rozwiewa wszystkie wątpliwości. Dawno nie emocjonowałam się tak powieścią znając wcześniej (i to dokładnie) losy bohaterów, mając też pełną wiedzę na temat braku „happy endu” i tragicznego finału. Może nie jestem w swojej ocenie obiektywna, ale tak może pisać tylko pisarz genialny. Jak przyciągnąć uwagę czytelniczki i opowiedzieć jej historię, którą ona już zna, w taki sposób, aby z niezadowoleniem odrywała się od lektury i nie mogła doczekać się powrotu do niej - to chyba chciałoby wiedzieć wielu autorów. W tej opowieści nie przeszkadzał mi nawet trochę staroświecki styl, który należy zapewne przypisywać tłumaczeniu Marii Wisłowskiej. Pierwsze ukazało się w już 1936 roku podpisane pseudonimem Melania Wasermanówna. Marii Wisłowskiej zawdzięczamy również tłumaczenia innych powieści Zweiga, Hansa Fallady i wielu innych. Emocjonalny, żarliwy sposób narracji podkreśla jeszcze osobisty i zaangażowany stosunek narratora do postaci i wydarzeń, przypominając nawet momentami „coś” na kształt eposu rycerskiego prozą. Nie oznacza to jednak, że współczesne tłumaczenie Zweiga nie dałoby nam nowego spojrzenia na tę powieść. Myślę, że zamiłowanie autora do psychologii mogło być jednym z powodów zwrócenia uwagi właśnie na tą, bardzo szczególną w postać. Nie tylko wyjątkowo tragiczną, ale w niespotykany sposób niejednoznaczną. I nie mam tu na myśli wyłącznie opinii o niej, które są skrajnie różne. Nie wiem, czy potrafiłabym opowiedzieć się po którejś ze stron konfliktu, zwłaszcza, że zazwyczaj stronnicy lub przeciwnicy Marii Stuart mają (jak my wszyscy) tylko ograniczoną wiedzę na temat faktów. Zbyt dużo w tej historii niedopowiedzeń, kłamstw, intryg i polityki, aby można było pokusić się o taką ocenę. Należałoby też sprecyzować, czy to analiza życia władcy, czy człowieka. I tu pojawiają się kolejne wątpliwości, bo jeśli oceniamy kobietę, a nie królową, to czy powinniśmy użyć współczesnych kategorii moralnych, czy ocenić ją przykładając szesnastowieczną miarę. Może nawet należałoby powiedzieć średniowieczną, bo chociaż w Europie zaczął się renesans, to Szkocja tkwiła jeszcze wciąż w średniowieczu. Stefan Zweig jest biografem sprawiedliwym, nieoceniającym, a nawet po ludzku współczującym i łagodnym. Nie oszczędza swojej bohaterki, nie gloryfikuje, ale próbuje wskazać momenty, w których, jego zdaniem, Maria Stuart popełnia błędy, bo poza wszelkimi tragicznymi okolicznościami niesprzyjającego losu, to jej własne działania i decyzje sprowokowały lawinę nieszczęść. Jedno jest pewne, że była władczynią która poniosła klęskę jako królowa i jako kobieta. Może nawet to kobieta pokonała królową, bo zaledwie dwa lata życia, kiedy jej uczuciowość i namiętność wzięły górę nad racjonalnym działaniem, zaważyły na losie Marii Stuart i jej otoczenia. „Rzadko kiedy los rozpętuje taki czar śmierci wokół jakiejś jednej postaci kobiecej: jak ponury magnes wciąga wszystkich mężczyzn ze swego otoczenia w fatalny krąg. Kto przetnie jej drogę, bez względu na to, czy przychylny, czy nieprzychylny dla niej, ten ściągnie na siebie nieszczęście i gwałtowną śmierć. Nienawiść do Marii Stuart nie przyniosła nikomu szczęścia. Ale jeszcze ciężej odpokutowali ci, którzy odważyli się ją pokochać” [2]. To właśnie tym wydarzeniom autor poświęca większą część swojej uwagi, nie zaniedbując jednak okresu dzieciństwa i młodości we Francji, krótkiego małżeństwa z Franciszkiem II (królem Francji) i ostatniego aktu dramatu, kiedy odsłania kulisy uwikłania Marii Stuart w spisek przeciwko Elżbiecie I. Postać Marii Stuart nie jest z pewnością przykładem pozytywnej heroiny, ale może właśnie dlatego do dziś budzi wiele emocji. W 2023 roku zostały odnalezione, a raczej rozszyfrowane, listy jej autorstwa z lat uwięzienia, które znajdowały się w zdigitalizowanych zbiorach Biblioteki Narodowej Francji. Odkrycie okrzyknięto sensacją historyczną, a być może to jeszcze nie koniec i obecna w wyobraźni potomnych Królowa, da nam jeszcze więcej powodów do podtrzymania zainteresowania swoją królewską osobą. Nawiązania nasuwają się zresztą na każdym kroku – przecież panująca w Wielkiej Brytanii rodzina Windsorów to też potomkowie Marii Stuart. To była świetna lektura: napisana z pasją i mądrością, z dbałością o szczegóły i panoramę szesnastowiecznej Europy, kreśląca psychologiczne portrety dwóch kobiet, które wpłynęły na jej losy. Jestem pewna, że odpowiednia zarówno dla pasjonatów historii, jak poszukiwaczy przygód, a nawet tych, których bardziej od przeszłości fascynują uczuciowe perypetie bohaterów. [1] Stefan Zweig, „Maria Stuart”, przeł. Maria Wisłowska, Wyd. „Śląsk”, 1986 r., s. 17. [2] Tamże, s. 65.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na101 miesiąc temu

Cytaty z książki Diabelski pomiot

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Diabelski pomiot