Murena: Czarna bogini

Okładka książki Murena: Czarna bogini autora Philippe Delaby, Jean Dufaux, 9788360298862
Okładka książki Murena: Czarna bogini
Jean DufauxPhilippe Delaby Wydawnictwo: Taurus Media Cykl: Murena (tom 5) komiksy
48 str. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Murena (tom 5)
Tytuł oryginału:
La Déesse Noire
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-01
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360298862
Tłumacz:
Wojciech Birek
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Murena: Czarna bogini w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Murena: Czarna bogini

Średnia ocen
6,8 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Murena: Czarna bogini

Sortuj:
avatar
1391
1341

Na półkach:

Po blisko dekadzie doczekaliśmy się w Polsce wznowienia Mureny, dzięki wydawnictwu Taurus Media. Czarna bogini otwiera nowy cykl w serii, zatytułowany "Żona", gdyż skupia się na Poppei Sabinie, drugiej żonie Nerona. Autorzy komiksu pominęli, zresztą celowo, pierwszą żonę Cesarza - Oktawię - skupiając się na konflikcie pomiędzy nim a matką. Zresztą nie była to jedyna ich ingerencja w historię tego władcy, choć wyszła fabule na dobre. Tym razem Dufaux również mocno ingeruje w prawdę historyczną, aby zagęścić atmosferę intryg oraz zdrady, które na cesarskim dworze są chlebem powszednim. Szczególnie gdy duchy przeszłości są nadal żywe w ludzkich sercach.

Akcja drugiego cyklu zaczyna się wiosną 62 roku, 4 lata po śmierci Agryppiny, matki Nerona. Poppea ma praktycznie pełną władzę nad Neronem, który za jej namową oddalił swoją dotychczasową faworytę Akte. Kobieta jednak nie poprzestaje na tym i zamierza spełniać własne zachcianki, zarówno polityczne jak i te na polu doznań cielesnych. Cesarza, który wierzy całym sercem, że jest żyjącym Bogiem, bierze udział w wyścigu rydwanów. Dotąd zawsze wygrywał, gdyż konkurenci się poddawali, jednak tym razem natrafia na zupełnie nowy rodzaj przeciwnika. Na domiar złego powracają demony przeszłości, o których zupełnie zapomniał.

Na pierwszym planie mamy Nerona oraz Poppeę. Cesarz zaczyna coraz bardziej odrywać się od rzeczywistości. Wierzy w swą boskość, a jednocześnie daje sobą sterować jak dziecko, jeśli odpowiednio połechce się jego ego. Wystarczy wmówić mu, że jakaś rzecz, osoba lub sprawa dotyczy jego nieśmiertelnego majestatu i już zaczyna przytakiwać swemu rozmówcy. Tą słabość wykorzystuje Poppea, która jest narzędziem zemsty Agryppiny. Co prawda historia mówi nam tutaj coś innego, jednak w fabule komiksu ta zmiana jest jak najbardziej uzasadniona i rewelacyjnie rozwinięta. Za to i kilka innych smaczków należą się Dufaux'owi ogromne brawa.

Ciekawie tez rozwiązano sprawę z Akte, dość mocno zmieniając historię tej postaci. Widzimy ją odbudowującą swą pozycję kurtyzany na polu bogatych rodów rzymskich oraz kochanki Lucjusza Mureny. Młodzi kochankowie nie zdają sobie sprawy z zagrażającego im niebezpieczeństwa. Murena nadal cieszy się łaską Cesarza, a śmierć jego matki w pełni zaspokoiła rządzę zemsty. Teraz zaś korzysta z życia, pocieszając się uczuciem jakim darzy go Akte, dotąd dla niego niedostępna. Jest to w niesmak pewnym osobom na dworze Nerona, zatem łatwo przewidzieć czym to się może skończyć. Szczególnie, że na arenie pojawił się zarówno nowy jak i stary wróg Cesarza. Niemniej finał i tak w dużym stopniu zaskakuje, a to za sprawą postaci drugoplanowych oraz wydarzeń dziejących się niejako za kurtyną dworu.

To co wyszło autorom wyśmienicie to oddanie realiów panujących w Rzymie w tamtym czasie. Niesnaski z Żydami, ogromna swoboda seksualna, zarówno w wyższych jak i niższych sferach społecznych, czy coraz bardziej widoczny ruch chrześcijański. To wszystko miało miejsce w latach 60-tych I wieku naszej ery. Powodowało to sporo napięć pośród polityków jak i ludności Imperium, nie tylko względem chrześcijan, ale i pośród własnych kręgów. Nadal żywe były plotki o udziale Nerona w zabójstwie jego bliskich, począwszy od matki na przybranym bracie skończywszy. Dodawszy do tego kult jakim lud otaczał Cesarza i szczerą nienawiść arystokracji, pragnącej tylko jego śmierci, dawało to mieszankę mocno wybuchową. Wszystkie te elementy Dufaux i Delaby zawarli w swej pracy, co widać zarówno w dialogach jak i przypisach oraz samym rysunku.

Co do tego ostatniego punktu, to tym razem mamy nowe podejście do warstwy graficznej. Tym razem za kolory odpowiada Jeremy Petiqueux, dzięki czemu nowa seria wystąpiła w nowych szatach. Obrazki wydają się być bardziej statyczne, jakby były rycinami, choć wiele scen jest wyjątkowo dynamicznych. Widać to najlepiej podczas pojedynków czy w czasie wyścigu rydwanów, gdzie akcja gna jak szalona. Bardzo podoba mi się to podejście do rysunku oraz jego kolorystyki, gdyż w mojej opinii lepiej oddaje ducha Imperium. Poza tym lepiej zarysowano mimikę postaci, przez co widać ich drapieżną lub uległą naturę oraz łatwiej odczytać intencje jakie im skrywają. Widać to najlepiej w scenach z udziałem Poppei czy Nerona, ale też kilku innych postaci znajdujących się na dalszym planie.

Czarna bogini to genialne pociągnięcie serii głównej i jednocześnie rozpoczęcie nowego wątku w dziejach Rzymu i Nerona. Nadchodzi czas jego wielkiego szaleństwa, pożaru wiecznego miasta oraz upadku tego, który uznawał się za Boga. Jednak nim to nastąpi, przed czytelnikami jeszcze długa droga. Dufaux coraz ciekawiej rozwija swe literackie skrzydła, dając czytelnikom naprawdę solidny thriller polityczny osadzony w późnej starożytności. Patrząc po jego dotychczasowych pracach, jestem pewien, ze gdy przyjdzie w końcu czas na wielki finał, to będzie on godny mitologicznych bogów.

Po blisko dekadzie doczekaliśmy się w Polsce wznowienia Mureny, dzięki wydawnictwu Taurus Media. Czarna bogini otwiera nowy cykl w serii, zatytułowany "Żona", gdyż skupia się na Poppei Sabinie, drugiej żonie Nerona. Autorzy komiksu pominęli, zresztą celowo, pierwszą żonę Cesarza - Oktawię - skupiając się na konflikcie pomiędzy nim a matką. Zresztą nie była to jedyna ich...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
370
229

Na półkach: ,

Tom piąty rozpoczyna drugi cykl ale też wprowadza poważną zmianą przy kolorystyce rysunków i jest to zmiana na duuuży plus. Sam komiks ma jakby więcej "oddechu" w porównaniu do wcześniejszych części. Scenarzysta sprytnie wplata swe intrygi w historyczne wydarzenia i już teraz pisze to z pełną świadomością : Murena to najlepsze dzieło Dufauxa.

Tom piąty rozpoczyna drugi cykl ale też wprowadza poważną zmianą przy kolorystyce rysunków i jest to zmiana na duuuży plus. Sam komiks ma jakby więcej "oddechu" w porównaniu do wcześniejszych części. Scenarzysta sprytnie wplata swe intrygi w historyczne wydarzenia i już teraz pisze to z pełną świadomością : Murena to najlepsze dzieło Dufauxa.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2335
1611

Na półkach:

Neron zyskuje coraz większą władzę i pod wpływem manipulacji otoczenia wszędzie widzi potencjalnych przeciwników – także w osobie głównego bohatera Lucjusza Mureny. Ostatni tom serii czytałem parę lat temu i już słabo pamiętam co się wydarzyło ostatnio, ale na szczęście fabuła jest tak skonstruowana, że nawet czytelnicy nieznający cyklu mogą spokojnie zasiąść do lektury. Na pochwałę zasługuje świetne oddanie realiów starożytnego Rzymu, a także mini słowniczek na ostatniej stronie. Bardzo podobało mi się jak został przedstawiony cesarz Neron. Niestety tego nie można powiedzieć o tytułowym bohaterze, który mnie strasznie znużył. Także dialogi wydają się okropnie sztuczne, a fabuła mnie specjalnie nie porwała. Rysunki są bardzo ładne – dobrze jest oddana ludzka anatomia, czuć klimat starożytnych rzeźb. Całkiem dobry komiks, ale bez rewelacji.

Neron zyskuje coraz większą władzę i pod wpływem manipulacji otoczenia wszędzie widzi potencjalnych przeciwników – także w osobie głównego bohatera Lucjusza Mureny. Ostatni tom serii czytałem parę lat temu i już słabo pamiętam co się wydarzyło ostatnio, ale na szczęście fabuła jest tak skonstruowana, że nawet czytelnicy nieznający cyklu mogą spokojnie zasiąść do lektury. Na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

48 użytkowników ma tytuł Murena: Czarna bogini na półkach głównych
  • 38
  • 10
22 użytkowników ma tytuł Murena: Czarna bogini na półkach dodatkowych
  • 11
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Murena: Czarna bogini

Inne książki autora

Okładka książki Krucjata. Wydanie zbiorcze Jean Dufaux, Philippe Xavier
Ocena 7,5
Krucjata. Wydanie zbiorcze Jean Dufaux, Philippe Xavier
Okładka książki Fox. Wydanie zbiorcze. Jean-François Charles, Jean Dufaux
Ocena 6,7
Fox. Wydanie zbiorcze. Jean-François Charles, Jean Dufaux
Okładka książki Skarga Utraconych Ziem: Czarownice Tom 4 Jean Dufaux, Béatrice Tillier
Ocena 0,0
Skarga Utraconych Ziem: Czarownice Tom 4 Jean Dufaux, Béatrice Tillier
Jean Dufaux
Jean Dufaux
Od wczesnych lat interesował się kinem, wybrał więc studia związane z tą dziedziną sztuki, a jego uczelnią był Institut des Arts et Difusion. Po studiach Dufaux pracował w magazynie poświęconym kinematografii. Jednocześnie pisał sztuki teatralne dla dzieci i pierwsze scenariusze komiksowe. Najpierw rozpoczął współpracę z magazynem "Tintin", potem, w roku 1987, zadebiutował w formie albumu jako scenarzysta komiksu Jessica Blandy (rys. Renard). Obecnie jego dorobek to scenariusze do ponad 70 albumów, m.in. Drapieżcy (rys. Marini),Skarga utraconych ziem (rys. Rosiński),Czerwona cesarzowa (rys. Adamov),Giacomo C. (rys. Griffo) i znana chyba tylko w Polsce opowieść o płochaczkach - Historia wyssana z sopla lodu (rys. Baranowski). Dufaux na festiwalu w Hyeres otrzymał prestiżową nagrodę "Betty Boop", przyznaną za całokształt twórczości - ten fakt miał miejsce w 1992.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Barakuda - 5 - Kanibale Jean Dufaux
Barakuda - 5 - Kanibale
Jean Dufaux Jérémy Petiqueux
W końcu tytułowy okręt był na pierwszym planie, w końcu jego kapitan miał do powiedzenia i zrobienia coś więcej, niż tylko epizodyczne pojawienie się na kartach tej serii. Co ważniejsze w końcu zobaczyłem legendarny Diament z Kashar, przeklęty klejnot, o który zabijają się ludzie. A wszystko to miało miejsce na wyspie kanibali, której nie ma na mapach, gdyż jest z dala od szlaków morskich. Przyznaję, że piąty tom "Barakudy", który w Polsce niedawno ujrzał światło dzienne, czytało mi się najlepiej ze wszystkich do tej pory. Szkoda, że ta seria od początku nie miała takiego klimatu, co tutaj. Rasowej, krwawej korsarskiej przygody, gdzie to Barakuda i jej kapitan są na pierwszym planie, a reszta uwija się wokoło nich. Niemniej, odstawiając na bok moje marudzenie, muszę pochwalić autorów serii, za ten album, a zacznę od tytułowych kanibali :) Początkowo bałem się, że będzie tutaj powtórka z albumu czwartego, zatytułowanego "Rewolty", gdzie w praktyce trzy czwarte historii krążyło wokół sekretów poszczególnych postaci. Samej zaś rewolty było niewiele, nie licząc może kilku dyplomatycznych zagrywek. Tymczasem tutaj kanibale faktycznie odgrywają ważna rolę, co chwila pojawiają się na pierwszym planie i towarzyszą nam niemal cały czas w tle. Są istotni dla opowiadanej historii oraz poszczególnych wydarzeń. Dla mnie to ważne, bo lubię gdy tytuł nawiązuje szerzej do scenariusza. Kanibale zatem łączą się zarówno z kapitanem Black Dogiem, przeklętym diamentem czy tajemniczym szamanem, który im przewodzi i z pobudek prywatnych ocalił życie kapitana nieszczęsnej Barakudy. W to wszystko sensownie wpleciono losy uciekinierów z Puerto Blanco, czyli byłej pani gubernator, jej przybocznego oraz dwójki dawnych arystokratów, uprowadzonych na samym początku tej przygody przez Barakudę. Ich losy zostały ze sobą na zawsze splecione, co scenariusz umiejętnie przedstawia. Jednocześnie nie zapomniano o synu kapitana Black Doga, Raffim, który nadal znajduje się na obleganej przez Hiszpanów wyspie Puerto Blanco. Jego rola w tym tomie też jest znaczna i faktycznie oddaje temat poprzedniego albumu, świetnie go tym samym uzupełniając. Na sam koniec wpadł jeszcze jeden smaczek, w osobie Czerwonego Jastrzębia. Mam nadzieję, że ta postać będzie jakoś interesująco rozwinięta w szóstym, a zarazem ostatnim albumie całej serii. Tutaj mamy jedynie mignięcie jego osoby i zapowiedź naprawdę krwawego oraz, mam nadzieję, zaskakującego finału. Porównując tą serię do "Long John Silver" powoli zaczynam się zastanawiać czy nie dać obu na tą samą półkę. Co prawda różnią się między sobą stylem narracji, gdzie ta druga nawiązuje mocno do książkowego pierwowzoru, ale w obu jest naprawdę mocny klimat i brak tutaj, nieraz na siłę wrzucanego humoru. W końcu pokazano korsarzy takimi jakimi byli. Krwawymi psubratami bez honoru, rządni bogactwa. czekam zatem z niecierpliwością na finalny tom, który w oryginale nosi tytuł "Délivrance", co możemy przetłumaczyć jako "Wyzwolenie" albo "Wybawienie".
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Barakuda - 2 - Blizny Jean Dufaux
Barakuda - 2 - Blizny
Jean Dufaux Jérémy Petiqueux
Oto druga odsłona sześcioalbumowej awanturniczo-przygodowej serii "Barakuda", której scenarzystą jest Jean Dufaux, a za stronę graficzną odpowiada Jérémy Petiqueux. Jean Dufaux - belgijski scenarzysta komiksowy i dziennikarz piszący w języku francuskim. Od młodości zainteresowany kinematografią. Ukończył studia artystyczne na Institut des arts de diffusion w Louvain-la-Neuve. Po studiach pracował jako dziennikarz "Ciné-Presse”. Pisał sztuki teatralne i scenariusze komiksowe. Rozpoczął stałą współpracę z popularnym, francuskojęzycznym magazynem komiksowym "Tintin”. Debiutował scenariuszem do komiksu "Jessica Blandy", zilustrowanym przez Renauda. Następnie rozpoczął współpracę z Grzegorzem Rosińskim, której efektem była pierwsza część serii "Skarga Utraconych Ziem". Potem we współpracy z rysownikiem Philippe’em Delabym rozpoczął wydawanie serii komiksów "Murena", rozgrywających się w starożytnym Rzymie. Później ukazała się seria "Drapieżcy", współczesnego horroru rysowanego przez Enrico Mariniego. Jean Dufaux jest też scenarzystom erotycznej serii "Dżinn", do której rysunki tworzy hiszpańska rysowniczka Ana Mirallès.   Jérémy Petiqueux - belgijski rysownik i kolorysta. Przez pięć lat studiował sztukę w Akademii Sztuk Pięknych w Tournai, a następnie przez półtora roku w tej samej instytucji, ale sekcji specjalizującej się w komiksach. Potem zajmował się kolorowaniem komiksów. W ten sposób stworzył kolory dla serii "Murena", a także serii "Skarga Utraconych Ziem" autorstwa Jeana Dufaux i Philippe'a Delaby'ego. Seria "Barakuda" współtworzona z Jeanem Dufaux to jego debiutanckie dzieło w roli ilustratora. Jest też ilustratorem serii komiksów "Rycerze Heliopolis", do której scenariusz napisał Alejandro Jodorowsky.   Podczas krwawej morskiej potyczki, piracka załoga okrętu Barakuda, dowodzonego przez bezlitosnego kapitana Blackdoga zdobywa wspaniały łup... mapę prowadzącą do skarbu. Niestety nie zdają sobie sprawy że skarb jest obłożony klątwą sprowadzającą na posiadacza niechybną zgubę...   W poprzedniej odsłonie, Jean Dufaux nie potrafił dotrzymać pola mniej doświadczonemu Jerememu Petiqueux. Jak prezentuje się kontynuacja historii piratów i porwanych przez nich ludzi, później sprzedanych na targu niewolników? Minęło wiele czasu, odkąd Barakuda zniknęła za horyzontem. Maria Del Scuebo niezgorzej odnalazła się na wyspie Puerto Blanco. Kobieta odpłaca pięknym za nadobne zakochanemu w niej handlarzowi niewolników. Nie szczędząc mu złośliwości i uszczypliwości, wykorzystuje jego uczucia, zachęcając go do udziału w bankietach, roztrwaniając jego pieniądze. W ten sposób odwdzięcza się za podłości wyrządzone w przeszłości. Emilio, pod okiem zakochanego w nim kapitana, został sprawnym szermierzem. Wyuczone umiejętności pomogą mu w rozliczeniu się z demonami przeszłości swojego kochanka. Za to pozostawionemu na lądzie Raffiemu, trudno jest pogodzić się z losem. Dni chłopaka mijają na szukaniu zapomnienia w alkoholu i ramionach kobiet.  W tej samej chwili, w Hiszpanii kapitan De La Loya przygotowuje się do odpłacenia pięknym za nadobne Barakudzie, której to załoga zatopiła jego statek. Ponadto ma on także w planach odzyskać bezcenny diament z Kasharu. Jeżeli oczekujecie rozwinięcia wątku diamentu z Kasharu, to czeka was niemiłe zaskoczenie. Jean Dufaux w ogóle nie porusza tej części opowieści. Autor zdaje się nie pamiętać o Barakudzie, jak również załodze podróżującej na jej pokładzie. Możecie mocno zdziwić się kierunkiem, w jakim zmierza fabuła. Jean Dufaux znacząco zmniejsza ilość wątków, skupiając się na osobistych dramatach bohaterów, którzy w poprzedniej części historii zostali pozostawieni na lądzie. Rozwija także ich romantyczne podboje, które niebezpiecznie zmierzają w kierunku banalnych romansideł. Co prawda twórca scenariusza wprowadza na plansze komiksu nowego, interesującego bohatera. Intuicja jednak podpowiada, że jego zadaniem jest zaledwie popchnięcie historii dalej do przodu. I nie trudno odgadnąć, jakie będą następstwa jego działań na Puerto Blanco. Już teraz można dostrzec, że nie wprowadzi on niczego dobrego do historii. Rozczarowani będą też wielbiciele morskich przygód, ponieważ bohaterowie opowieści ciągle znajdują się na lądzie. Komiks przez to mocno traci swój charakter awanturniczo - przygodowej historii. Strona graficzna za to ponownie nie zawodzi. Jérémy Petiqueux to gwarancja jakości, co twórca udowodnił już poprzednim razem. Nie ma znaczenia, co prezentują plansze komiksu. Piękno Puerto Blanco, nocne scenerie miasta, przesiąkniętą ciepłymi barwami tawernę. Plansze, niezależnie od wariantu, zawsze robią wrażenie. Jérémy Petiqueux dokłada też wszelkich starań do zachowania szczegółów, takich jak panująca wówczas moda i architektura. Całość stanowi prawdziwą ucztę dla oczu. I tak oto, podobnie jak poprzednim razem, scenariusz Jeana Dufaux rozczarowuje, w przeciwieństwie do prac Jérémy'ego Petiqueux. Szkoda, że tak monotonna fabuła akompaniuje tak fantastycznym ilustracjom.
Łędina - awatar Łędina
oceniła na63 lata temu
Barakuda - 3 - Pojedynek Jean Dufaux
Barakuda - 3 - Pojedynek
Jean Dufaux
Uwielbiam komiksy Jeana Dufaux, choć z czasem zacząłem nieco bardziej krytycznie oceniać jego prace. Nadal strasznie mi się podobają, chętnie je czytam, ale nie kolekcjonuję już wszystkiego. "Konkwistador", "Krucjata", czy obecnie "Barakuda" to dla mnie ciekawe serie, jednak nie na tyle, aby zagościły w mojej prywatnej kolekcji. Zatem czy trzeci tom tej serii jest słaby? Nie, ale na pewno mniej ciekawy niż pierwsze dwa. Od razu zaznaczę - to nadal porządna przygoda spod znaku czaszki i skrzyżowanych piszczeli, ale do takiej "Mureny" nie ma nawet startu. Dlatego w tym materiale, trochę popsioczę na ową "Barakudę", która pływa gdzieś po mętnych wodach. Zacznijmy od tego, że powoli zaczyna mnie nużyć ten dziwaczny trójkąt, głównych postaci tego dramatu. Emilio, który udaje kobietę, gdyż to uratowało mu życie, Raffy, syn kapitana Blagdoga, zmuszony do pozostawienia rannego syna pod opieką swego zaufanego człowieka, i Maria, która poślubiła swego oprawcę i zamieniła jego życie w piekło. Teoretycznie gigantyczny potencjał na świetną opowieść, tutaj został po prostu rozdrobniony. Totalnie przewidywalny bieg wydarzeń, wciskanie miejscami za dużej dawki melodramatu oraz niezbyt zapadający w pamięci bohaterowie, to główne elementy, które mnie ubodły. Tak naprawdę bardziej ciekawią mnie historie postaci dalszoplanowych, jak Myster Flynn, Pani Gubernator i jej oddanych sługa Smoluch, albo rudowłosa prostytutka, o tajemniczej przeszłości. Zresztą każdy na tej przeklętej wyspie piratów skrywa jakąś tajemnicę, niemniej większość z nich jest po prostu nudna. Tak naprawdę chcę czytać tą serię dalej, nie ze względu na główną trójkę, a właśnie na osoby im towarzyszące. Przez pierwsze dwa tomy Emilio, Raffy i Maria wypadli dobrze, choć też motorem napędowym były postacie im towarzyszące. Teraz ich losy mocno się rozwinęły, a nasza trójka niejako stoi w miejscu. Nie ma w nich tej iskry tajemnicy, towarzyszącej w pierwszym tomie, albo nutki zemsty z drugiego albumu. Są tacy jacyś nijacy, na tle pozostałych towarzyszy niedoli. Co zaś się tyczy tytułowej Barakudy oraz jej kapitana, to.... cóż, za wiele do powiedzenia nie mają. Ot klasyczny wątek o przeklętym skarbie i osobach opętanych rządzą jego posiadania. To czy się to jakoś w tle, łatwo domyślić się co będzie w tej materii dalej i tyle. Szczerze powiedziawszy, mimo że owiany złą sławą diament, występuje od samego początku tej przygody, to kompletnie przestał mnie interesować. Element mający być, tak mi się przynajmniej wydaje, kluczem do całej opowieści, gdzieś rozmył się w tle. Ot jest, przyniósł wiele złego, w drugim albumie poznaliśmy jego pochodzenie i wiemy czemu pewni ludzie pragną go znaleźć. Niby ma być tajemnica, mistycyzm i tak dalej, ale ja tego kompletnie nie czuję. To co nadal jednak mocno broni komiks, to jego warstwa graficzna. Rysunek jest naprawdę miły dla oka, plansze mają w sobie sporo dynamiki, szczególnie podczas tytułowego pojedynku. Choć nie zbiera on na tym polu wszystkich zasług. W tej przygodzie stale coś się dzieje, ciężko złapać oddech, jednak na pewno nie pogubimy się w fabule, co ułatwia właśnie rysunek. Szczególnie mocno przypadły mi do gustu sceny nocne oraz o zachodzie słońca, których trochę tutaj jest. Przecudnie narysowane oraz pokolorowane, budujące atmosferę, klasycznej pirackiej opowieści. Zatem czy w moim odczuciu trzeci tom "Barakudy" jest słaby? Nie. Na pewno ma w sobie mniej ognia niż pierwsze dwa albumy, ale to nadal porządny komiks przygodowy. Czyta się go szybko, jest solidnie narysowany, tyle tylko, ze drugi plan jest znacznie ciekawszy od pierwszego. I to jest jego największa słabość, choć nie powiedziałbym aby rzutowała jakoś tragicznie na całokształt serii. Na pewno dalej będę śledził losy ludzi z wyspy Puerto Blanco, gdyż i tak jestem już w połowie serii. Przyznaję, że liczyłem na coś więcej. Może czwarty tom, zatytułowany "Rewolty" zaskoczy mnie bardziej.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na63 lata temu
Murena: Najlepsza z matek Jean Dufaux
Murena: Najlepsza z matek
Jean Dufaux Philippe Delaby
Trzeci tom krąży głównie wokół osoby Agryppiny i jej wrogów oraz sojuszników. Najlepsza z matek to bardzo trafny tytuł, gdyż ten zwrot pada w tym albumie wielokrotnie i za każdym razem mrozi krew w żyłach. Jest to najlepszy dowód na to jak ambitną a zarazem okrutną postacią była Agryppina Młodsza, matka Cesarza Nerona, tego który podpalił Rzym aby stworzyć poemat. Mimo dominacji Cesarzowej, nie przyćmiewa ona dwóch innych ważnych dla tego tomu postaci - Lucjusza Mureny oraz numidyjskiego gladiatora, który zawdzięczał życie młodemu Brytannikowi. Drugi z nich odgrywa największą rolę, gdyż staje się łącznikiem pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami. Po śmierci młodego syna Klaudiusza i zniszczeniu wszelkich dowodów na to, że Neron bezprawnie zasiadł na tronie, Numida postanawia pomścić swego pana. W tym celu udaje się do szkoły gladiatorów do której trafił już w poprzednim tomie. Teraz jednak jego cel jest inny - wyćwiczyć się w zabijaniu i czerpaniu z tego przyjemności. To sprawia, że popada w zatarg z jednym z czempionów, ale też doprowadzi go do spotkania z Lucjuszem Mureną. Młody Murena zaś popada w coraz to niebezpieczniejsze waśnie rozgrywające się pomiędzy Neronem a jego matką. Nie ma zamiaru odpuścić i szuka coraz wytrwalej zleceniodawcy zabójstwa swej matki. Za każdym razem gdy trop się urywa, jakiś przypadek sprawia, że postanawia walczyć oraz natrafia na nową wskazówkę. Jego postać nadal jest na dalszym planie, jednak przewija się w tym albumie znacznie częściej niż w poprzednich. Poza tym finał z udziałem Mureny jest interesujący i płynnie łączy się z kilkoma innymi sytuacjami rozgrywającymi się w tym samym czie w różnych miejscach Cesarstwa. Album ten wprowadza nową, szalenie ważną dla historii Nerona, postać - Poppeę Sabinę. Kobietę wystawną, majętną, uchodzącą za mistrzynię sztuki miłosnej, która swych kochanków potrafiła doprowadzić do obłędu a nawet śmierci (fakt historyczny). Była również bardzo ambitna, tak samo jak Agryppina, co zresztą w komiksie świetnie ukazano. Niemniej w tym tomie nie odgrywa zbyt wielkiej roli, a jedynie zostaje przedstawiona czytelnikowi oraz niejako wprowadzona do całej historii intryg jakie dotąd powstały na dworze Cesarza. Jest to z pewnością bardzo dobry zabieg, bo świetnie stopniuje napięcie oraz pokazuje nam kolejnego przeciwnika Cesarzowej, która obecnie i tak ma już nie mało wrogów, w tym własnego Syna. Niestety ten album mocno rozmija się w historią, a miejscami mocno ją zakłamuje. Ma to głównie miejsce w przypadku trucicielki Lokusty, z czego Dufaux stara się wytłumaczyć w przypisach. Powiedzmy sobie uczciwie - dla pokazanej w serii fabuły wypada to ciekawie, ale gdyby trzymać się historii mogłoby wyjść coś lepszego. Przynajmniej tak mi się wydaje. Widać tez tutaj różnicę w kolorystyce, gdyż ponownie do współpracy z Dufaux'em i Delaby'm wróciła Dina Kathelyn. Widać wyraźnie, że rysownik miał tutaj swoje do powiedzenia, zresztą również i przy tym albumie zajmował się kolorami, jednak wolałem jego współpracę z Andre Benn'em co zaprezentował w drugim albumie serii. Tam kolorystyka jakoś nieco bardziej odpowiadała mi pod kątem oddania charakteru opowieści jak i samej kultury Rzymu. Tutaj miejscami jest, wiem dziwnie to zabrzmi, zbyt czysto oraz kolorowo i nie mam na myśli strojów rzymskiej arystokracji. Chodzi mi o gladiatorów, mieszczan i niewolników. Jednak w całokształcie komiks wypada świetnie co w dużej mierze jest zasługą Delaby'ego. Trzeci tom nasycił moje oczekiwania, które zostały mocno rozbudzone po lekturze drugiej części. Tym samym zakończyło się tutaj kilka spraw oraz spisków, zaś ostatnia strona daje pole do popisu w następnym albumie dla nowego konfliktu. Dufaux umiejętnie też zaznaczył jak bardzo lud kochał Nerona za czasów początków jego panowania. Młody Cesarz wykazywał się wielokrotnie rozwagą oraz słuchał swych doradców. Dbał też o potrzeby swego ludu i mimo ciągle rodzących się plotek, o otruciu swego przybranego ojca oraz jego syna, nie popadł w niełaskę senatu, wojska jak i samego ludu. Te czasy miały dopiero nadejść, ale to historia na zupełnie inny album, w którym wielką rolę odegra Poppea Sabina. Jak przedstawią te wydarzenia Dufaux i Delaby? Cóż, na razie możemy się tylko domyślać, snując kolejne teorie spiskowe rzymskiego dworu.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na83 lata temu
Konkwistador. Tom 1 Jean Dufaux
Konkwistador. Tom 1
Jean Dufaux Philippe Xavier
Trzy lata po zakończeniu prac nad Krucjatą, duet w osobach Jeana Dufaux w roli scenarzysty i Philippe Xaviera jako rysownika, stworzyli inną serię. Tym razem jej akcja została przeniesiona do Ameryki Środkowej za czasów jej podboju przez Hernana Cortesa. Historia przedstawiona w czterech albumach, opowiada losy fikcyjnej wyprawy, która miała zdobyć złoto dla swego generała. Jednak grabież skarbów z ogromnego skarbca, skrytego w mieście Azteków okazuje się być trudniejsza niż myślano, zaś złoto ma wysoką cenę... w krwi. Głównym bohaterem pierwszego tomu Konkwistadora jest Hernando Royo. Hiszpański awanturnik i jeden z żołnierzy w armii Cortesa, który dostaje od swego generała sekretne zadanie zdobycia skarbu Montezumy. Poznajemy go w dość niecodziennych okolicznościach gdy wymizerowany spoczywa w łodzi otoczony przysypany ludzkimi szkieletami. Stara się nie zapomnieć swego imienia i ucieka przed czymś, czego boją się nawet sami Aztekowie. Krwiożerczym Bogiem Txlaka. Tom ten nie opisuje nam sytuacji, która doprowadziła Royo do takiego stanu, jednak czytelnik poznaje kilka faktów odnośnie Txlaka. Choć to i tak raczej skrawki mitów i legend jakie opowiadają sobie ludzie. Faktem jest, że czymkolwiek jest owa istota, to każdy się jej lęka, zaś z czasem rozumiemy dlaczego tak jest. Xavier genialnie ukazał ten strach oraz mrok roztaczany na ziemiach Azteków przez Txlakę. Co prawda samego bóstwa nie widzimy, a jedynie jego wyobrażenie w formie posążku oraz skutki jego przejściu na ziemi. Budzi to dużą niepewność oraz ciekawość u czytelnika, zaś kilka scen tylko podsycają nasze oczekiwanie na pojawienie się tego monstrum w pełnej okazałości. Czy się tego doczekamy? Trudno powiedzieć. Co do oddania realizmu odnośnie realiów historycznych to mamy tu garść nawiązań, głównie w relacji Montezumy oraz Cortesa i ich ludzi. Różnica zasadnicza polega na tym, że władca Azteków jest tutaj bardziej posłuszny kapłanom jednocześnie umiejąc się przeciwstawić hiszpańskim najeźdźcom. Dobrze też zobrazowano napięcia panujące pomiędzy Indianami a konkwistadorami oraz jak powoli obalano mit o boskości białej rasy. Co zaś się tyczy zobrazowania kultury oraz strojów obu nacji to zrobiono to dobrze, choć w wielu miejscach mamy do czynienia z przerysowanym obrazem znanym z wielu filmów przygodowych. Kolejnym ciekawym elementem jest sama drużyna do której należy Royo. Z jednej strony to klasyczna banda zabijaków - niezbyt rozgarnięty osiłek, sprytny kuchcik o zacięciu zielarskim, weteran wojenny, indiański tłumacz, nawiedzony mnich czy harda wojowniczka, będąca szefem całej bandy. Niczym specjalnym nie zaskakują, ich działania są łatwe do przewidzenia dla czytelnika, a mimo to potrafią zainteresować i przykuć uwagę. Może właśnie na tym polega ich siła - na klasyczności i utartym schemacie. Są jak sprawdzony mechanizm idealnie pasujący do tej przygody. Podobnie ma się sprawa z głównym kapłanem Montezumy imieniem Oczu. Sadysta, znający arkana mrocznej magii i nienawidzący Hiszpanów. Idealnie pasuje do tego obrazka stając się z automatu naczelnym antagonistą, chociaż to ludzie Corteza tak naprawdę powinni znajdować się na tej pozycji. Pierwszy tom Konkwistadora to klasyczny wstęp do typowej przygody fantasy osadzonej w pewnych realiach historycznych. Nie ma w sobie tej siły wejścia co Krucjata, ale czyta się to dobrze, a Xavier swymi rysunkami rewelacyjnie buduje klimat grozy i napięcia. W tym punkcie ważne są też kolory za które odpowiada Jean-Jacques Chagnaud i wywiązał się z swej pracy wprost doskonale. Ciekaw jestem jak ta seria się rozwinie, choć nie pokładam w niej aż takich nadziei jak w Krucjacie. Mimo to zainteresowała mnie i cieszę się że po nią sięgnąłem. Ma spory potencjał, a znając Dufauxa i Xaviera jestem pewien, że zaskoczą czytelnika w najmniej oczekiwanym przez niego momencie.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Murena: Z piasku i krwi Jean Dufaux
Murena: Z piasku i krwi
Jean Dufaux Philippe Delaby
Drugi tom Mureny wydano dopiero dwa lata po premierze pierwszego, choć w całej serii zdarzały się o wiele dłuższe przestoje. Omawia on wydarzenia mające miejsce zaraz po osadzeniu Nerona na tronie Imperium i jego zatargach z przyrodnim Bratem Brytannikiem. Oczywiście tak jak poprzednio Dufaux rozmija się w wielu elementach z prawdą lub wykorzystuje fakty historyczna, nadal owiane pewną dozą tajemnicy, do nadania rumieńców całej intrydze. W cieniu tych wydarzeń krząta się Lucjusz Murena, stel blisko Cesarza, próbując rozwikłać zagadkę śmierci swej matki. Tajemnicę mogącą zagrozić stabilności Imperium. Mimo sporej dawki fikcji, opartej w dużej mierze na plotkach, jakie przetrwały w pracach wieszczów po dziś dzień, Komiks nadal zawiera olbrzymi ładunek historii. Oczywiście nadal nie można tu mówić o dziele dokumentalnym, jednak Dufaux umiejętnie wykorzystał swoją wiedzę aby dać czytelnikom naprawdę świetnie skonstruowany thriller polityczny, nie pomijając przy tym najważniejszych dla tamtego okresu wydarzeń. Dzięki temu nie odczuwa się braku jednej z ważniejszych dla tamtych wydarzeń postaci, a mianowicie pierwszej żony Nerona - Oktawii. Scenarzysta nie zapomniał o niej się wypowiedzieć w przypisach oraz nawiązał do niej w samej historii tego albumu, jednocześnie tłumacząc dlaczego zdecydował się na taki zabieg. Tym samym wyszedł z tego obronną ręką, przynajmniej w moich oczach, choć nadal uważam, że można było w całość wpleść tą tragiczną, jakby nie patrzeć, bohaterkę. O wiele ciekawiej wygląda przedstawienie relacji pomiędzy trójką głównych konkurentów do bycia władca absolutnym Imperium. Neronem, jego matką Agryppiną i młody Brytannikiem, wchodzącym powoli w dorosłość. Tutaj mamy prawdziwy pokaz gry dworskiej, zdrad i zawierania kruchych sojuszy. Buduje to w sposób rewelacyjny napięcie i zachęca tym samym czytelnika do szybszego pochłaniania komiksu. Finał zaś, mocno nawiązujący zresztą do prawdziwych wydarzeń, tylko podsyca apetyt na więcej. W tym tyglu knowań i podchodów świetnie prezentuje się postać Akte, młodej niewolnicy o porażającej urodzie, która przez wiele lat była kochanka Nerona. Dufaux dość wiernie oddał tą bohaterkę w swej historii jeśli idzie o charakter i oddanie Cesarzowi, choć mocno zmienił jej pochodzenie i to w jaki sposób ta dwójka się poznała. Młody Murena ponownie zaś gra tutaj drugie skrzypce, jednak bardzo ważne dla całego utworu. Przewija się pomiędzy kolejnymi konszachtami dworskiej arystokracji, drążąc niewygodny temat zabójstwa swej matki. Doprowadza tym samym do uruchomienia łańcucha wydarzeń, które poważnie odciskają się piętnem na dworze Nerona. Szczególnie w relacji Cesarza z jego matką, kobieta nie uznającą sprzeciwu i chorobliwie ambitną. Wraz z Mureną na tym samym polu widnieją dwie inne ważne postacie - Pallas, który przestaje być użyteczny dla Cesarzowej oraz tajemnicza trucicielka, będąca na jej usługach. Ta druga postać przykuwa uwagę czytelnika od pierwszego tomu i osoba, która choć odrobinę zna historię tego okresu Imperium Rzymskiego powinna kojarzyć ją z Lokustą. Co prawda to imię nie pada w tym tomie, ale wszelkie przesłanki nie pozostawiają cienia wątpliwości o kogo chodzi. Od strony rysunku zaszła drobna zmiana, którą jednak zauważy nawet laik. Mianowicie za kolory w tym tomie odpowiada Philippe Delaby, autor rysunków do całej serii, oraz Andre Benn, który zastąpił Dinę Kathelyn. Mimo że jego poprzedniczka bardzo dobrze wywiązała się z swej pracy, to jednak nowy duet lepiej oddał charakter opowieści. Widać to szczególnie w scenach nocnych, których jest tutaj naprawdę dużo. Delaby dodatkowo zadbał o jeszcze więcej szczegółów jakie umieścił na rysunkach. Tym samym wiernie oddał realia ulic Rzymu, zarówno dzielnic arystokracji jak i slumsów. Jego prace są na tyle szczegółowe, że w domu publicznym umieścił na jego ścianach sprośne rysunki, jakie faktycznie istniały w takich przybytkach. Jest to jeden z wielu dowodów jak wiele pracy oraz wysiłku rysownik włożył w swoje dzieło. Drugi tom serii jest w praktyce płynnym rozwinięciem pierwszego i ukazaniem jak dworskie intrygi wpływały na los wielu osób. Od niewolników po Cesarza i jego najbliższych. Tytułowy bohater nadal pełni rolę, w pewnym sensie, obserwatora starającego się rozwikłać zagadkę morderstwa, jednak czytelnik ani przez chwilę o nim nie zapomina. Element mistyczny, czy też mitologiczny, jest tutaj mocno zaakcentowany, szczególnie w odniesieniu do Nerona, jednak występuje rzadziej niż poprzednio. Murena to świetna seria i drugi tom dowodzi, że im dalej tym czytelnik chce więcej, a jego apetyt zdaje się być stale niezaspokojony.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na83 lata temu
Silas Corey - 2 - Siatka Aquili 2/2 Fabien Nury
Silas Corey - 2 - Siatka Aquili 2/2
Fabien Nury Pierre Alary
Pierwszy tom był bardzo sprawnie opowiedzianą historią kryminalno-sensacyjną. Jednakże nie był przy tym zbyt oryginalny. Czy podobnie jest w przypadku tomu drugiego? Silas Corey nawiązuję bezpośredni kontakt z zaginionym reporterem. Udaje mu się z nim umówić na spotkanie, gdzie ma zostać przekazany cenny znaczek pocztowy. Jednakże również inne siły okazują się zainteresowane spotkaniem. Główna tajemnica może trochę zaskoczyć. Spodziewałem się czegoś bardziej jednoznacznie zdradzieckiego. Tutaj jednak jest to bardziej niejednoznaczne moralnie. Nawet sami bohaterowie zastanawiają się czy nie powinni jednak pozwolić na to, aby sprawy potoczyły się własnym losem. Szkoda, że nie poświęcono tym dywagacjom więcej czasu, a zamiast tego całość zmierza do dosyć oczywistego zakończenia. Trochę rozczarował mnie rozwój postaci. W pewnym momencie parę z nich okazuje się być trochę innymi niż można się było spodziewać, ale ostatecznie okazuje się, że to była jedynie zmyłka i tak naprawdę jest zgodnie z oczekiwaniami czytelnika. Doceniam jednak poetycką śmierć dwójki antagonistów. Podobnie jak ostatnio doceniam dynamikę rysunków. Mimika twarzy postaci czy sceny akcji wyglądają świetnie. Niestety szkoda, że pomimo pewnej kreskówkowości zdarza się, że bohaterowie są zbyt podobni do siebie. Podobnie jak ostatnio ten tom to przede wszystkim dobra rozrywka i niewiele więcej. Pojawia się tutaj cień pewnej refleksji, ale nie zostaje rozwinięty. Najprawdopodobniej szybko uleci mi z głowy po lekturze.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na72 lata temu
Konkwistador. Tom 2 Jean Dufaux
Konkwistador. Tom 2
Jean Dufaux Philippe Xavier
W drugim tomie Konkwistadora poznajemy tragiczne losy grupy Hiszpanów, którzy wraz z Hernandem Del Royo okradli skarbiec Montezumy na rozkaz Cortesa. już w poprzednim tomie wiedzieliśmy jaki koniec czeka wyprawę, gdyż pierwsze strony pokazywały nam Del Royo na łodzi pełnej ludzkich kości. Niemniej Dufaux umie zaskakiwać swoich czytelników i nie inaczej jest tym razem.Teoretycznie fabuła tego tomu wydaje się być prosta, ale to tylko pozory. Dufaux oraz Xavier bawią się z czytelnikiem tworząc fantastyczne stworzenia, wizje oraz stawiając fundament pod narodziny legendy. Legendy człowieka dotkniętego przez Azteckich Bogów. Hernando kontynuuje tutaj swą opowieść, będącą w zasadzie wspomnieniem jego towarzyszy broni, po tym jak zakopali część łupu i udali się w dół rzeki do obozu Cortesa. Ścigani przez Otomisów, łowców wysłanych przez Montezumę, walczą z wszystkich sił bez chwili wytchnienia. Na drodze stoją nie tylko Indianie, ale także mordercza puszcza. Ta skrywa zaś w sobie nowe niebezpieczeństwo, monstrum zrodzone z Boga korzeni Txlaki - Oqtal. Potwór przemierza krainę pustosząc wszystko na swej drodze. Jednak to nie on ma stać się zgubą dla tych, którzy ośmielili się wezwać okrutne bóstwo i zrabować skarbiec Montezumy. Komiks świetnie pokazuje jak człowiek europejskiej cywilizacji przemienia się pod wpływem działania sił natury. Co prawda Dufaux zrobił to wykorzystując do tego fantastykę oraz legendy Azteków, ale efekt jest genialny. Del Royo, który ukradł amulet Txlaki ze skarbca, teraz spożywa z niego jego korzenie, zyskując tym samym nadludzkie zdolności. Finał tego zabiegu skutkuje dość nieoczekiwanym zwrotem akcji jednocześnie sensownie wyjaśniający pierwsze kadry z pierwszego tomu serii. Trzeba przyznać - robi to wrażenie. Jednak znacznie większe wywiera ucieleśnienie Oqtal. Żywa istota, monstrum potrafiące rozerwać człowieka na sztuki swymi szponami i zębami, stworzone w całości z korzeni i roślinności. Spotykamy go już na samym początku tego tomu, w dość ciekawych dla czytelnika okolicznościach. Xavier naprawdę umiejętnie wykorzystał swoją wiedzę oraz wyobraźnię, tworząc potwora jednocześnie fantastycznego a z drugiej strony realnie wyglądającego. Tak, Oqtal błyskawicznie zapada w pamięć widza i tak naprawdę czuć jego oddech na każdej stronie. Klimat osaczenia i przerażenia wylewa się tutaj zresztą z wszystkich stron. Bardzo duża część fabuły rozgrywa się nocą lub w zacienionych pomieszczeniach, co Xavier zaznacza czarnym tłem strony. Buduje to uczucie niepokoju, ale też przyciąga oko czytelnika. Zresztą sceny rozgrywane za dnia i tak nieraz dzieją się o zachodzie słońca czy w gęstej dżungli, gdzie promienie słoneczne często nie docierają do ziemi. Komiks jest też bardzo brutalny, znacznie krwawszy niż poprzedni tom. Z drugiej strony nie spotkamy tutaj scen tego typu, będących zbędnymi czy wciśniętymi na siłę. Każdy akt przemocy posiada mocny fundament i pasuje do fabuły. Konkwistador rozwinął w tym momencie mocno skrzydła i przyszło tylko czekać na sięgnięcie po kolejne tomy serii. Świadomość, że połowa historii Hernando Del Royo i jego towarzyszy jest już za nami trochę smuci. Jednak może to dobrze, ze Dufaux zdecydował się na tak krótką opowieść. W Krucjacie spisało się to znakomicie, a i tutaj mamy podobny poziom. Patrząc jak potoczyła się wtedy jego współpraca z Xavierem, jestem pewien, że finał Konkwistadora będzie bardzo ciekawy.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na83 lata temu
Orły Rzymu. Księga 3 Enrico Marini
Orły Rzymu. Księga 3
Enrico Marini
"Orły Rzymu. Księga III" to trzeci tom cyklu przygodowo-historycznego osadzonego w realiach Imperium Rzymskiego. Scenarzystą i rysownikiem serii jest kultowy już twórca Enrico Marini, znany z takich bestsellerów komiksowych jak: "Drapieżcy", "Skorpion" czy "Cygan", które stworzył wraz z Jeanem Dufaux, Stephenem Desbergiem, Thierrym Smolderem. Enrico Marini - włoski artysta komiksów urodzony w Szwajcarii. Jego pierwszy poważny kontakt z komiksem miał miejsce w 1987 roku, na Festiwalu Komiksu w Sierre, dzięki Konkursowi Młodych Talentów, na którym został zauważony i przedstawiony wydawnictwu Alpen Publishers. Właśnie wówczas, zaledwie osiemnastoletniemu twórcy powierzono rysowanie pierwszych albumów komiksowych. Jednakże jego prawdziwa kariera rozpoczęła się dopiero w 1992 roku, jak scenarzysta Thierry Smolderen zaproponował mu współpracę. W 1996 roku Enrico Marini, razem ze scenarzystą Stephenem Desbergiem, zrealizował swoje dziecięce marzenie, a mianowicie, stworzenie westernu. Następnie w 1998 roku powstał pierwszy tom mrocznej komiksowej opowieści, do scenariusza samego Jeana Dufaxa. Niedługo potem, w 2000 roku powstało następne dzieło, do którego ponownie scenariusz napisał Stephen Desberg. Ten komiks ujawnił talent Enrico Mariniego do rysowania postaci i wnętrz historycznych. Marek i Arminiusz dorastali razem. Wspólnie przeszli przez surowy, rzymski proces wychowawczy i stali się mężczyznami, wojownikami. Uważali się za braci, lecz miłość do kobiety zerwała ich więź. Każdy poszedł własną drogą... Arminiusz powrócił do Germanii. Wkrótce pojawiły się pogłoski, że zamierza on podstępnie poderwać swą ojczystą krainę do rebelii przeciwko imperium. Zaniepokojony imperator posyła więc na północ Marka. Ma on wybadać, co naprawdę dzieje się w sercu przyjaciela... Tworzonej przez Enrico Mariniego historii o Marku Veleriusu Falco i Gajuszu Juliuszu Arminiuszu, do obecnej chwili nie można było niczego zarzucić. Trzeci album to bez wątpienia najsłabsza odsłona komiksowej serii. Co nie oznacza, że zapoznając się z nią, nie można mile spędzić czasu. W "Orłach Rzymu. Księdze III", Enrico Marini przedstawia kolejne poczynania dwóch młodzieńców, Marka Veleriusa Falco i i Gajusza Juliusza Arminiusza. Marek Velerius Falco to rodowity Rzymianin, ale zrodzony z barbarzyńskiej matki. Gajusz Juliusz Arminiusz był jeńcem z plemienia Cherusków, mieszkającym przez cztery lata pod dachem Titusa Veleriusa Falco. Minęło pięć lat, odkąd przyszywani bracia widzieli się po raz ostatni. Przez ten czas wiele się zmieniło. Gajusz Juliusz Arminiusz, z którego zrobiono zakładnika, powrócił do swojego ludu, jako doświadczony oficer i wolny człowiek. I choć jego miecz przelewa krew dla Cesarstwa Rzymskiego, serce wciąż bije dla Germanii. Ponadto, sam wpadł w sidła bogini Freji, zakochując się w Trusneldzie, córce Segestesa. Marek Velerius Falco także przybywa do Germanii. W momencie, jak opuszczał stolicę, Cesarz polecił mu oddać honor jego wiernym legionistom i wziął sobie za wzór ich męstwo i dyscyplinę, ale na miejscu zastał zaledwie bandę obdartych szumowin. Na domiar złego, ta banda obdartych szumowin podlega jego dowództwu. Przyjazd do Germanii oznacza też dla niego spotkanie z Kwintusem Emiliuszem Lepidusem oraz towarzyszącą mu żoną. Dawna miłość do małżonki jego największego wroga nie osłabła, szczególnie że jej owocem okazuje się dziecko. Rok 762 ab urbe condita (rok 9 po chry.). Imperium Cesarstwa Rzymskiego stara się podporządkować sobie dumne i uparte plemiona zamieszkujące Germanię. Stosuje do tego sieć intryg, spisków i zdrad, napędzając wywiadowczą machinę, jak również zawierając korzystne sojusze. Nie powstrzymuje się też przed stosowaniem bardziej brutalnych metod, karząc niepokornych i stawiających opór barbarzyńców, wyrzynając całe osady wraz z kobietami i dziećmi. Mimo to plemiona są podzielone. Jedni uważają, że uzurpatorom trzeba się przeciwstawić, ale inni dostrzegają w nim dźwignię do gospodarczego, społecznego i kulturowego rozwoju. W pierwszej odsłonie swojego autorskiego debiutu, Enrico Marini pokazał nam początki znajomości dwóch zupełnie różniących się od siebie młodzieńców. Potomka księcia Sigimera, Ermanamera, któremu Oktawian August nadał miano Gajusza Juliusza Arminiusza. Postać, która na zawsze zapisała się na kartach historii. Jak również Marka Veleriusa Falco, potomka Titusa Veleriusa Falco. Postać nie prawdziwą, stanowiącą punkt odniesienia wobec zdarzeń związanymi z Gajuszam Juliuszem Arminiuszem. Wspólne szkolenie, które odbywali, miało pomóc stać się im prawdziwymi mężczyznami. W drugiej odsłonie opowieści, Enrico Marini postanowił bardziej skupić się na Marku Veleriuszu Falco, ukazując jego nieszczęśliwą i tragiczną miłość, która ostatecznie doprowadziła do rozłąki obu przyjaciół. W trzeciej odsłonie serii, ścieżki przewodnich bohaterów ponownie się splatają. Jednakże nic nie wskazuje na to, że Enrico Marini na łamach swojego komiksu zamierza zmieniać historię. To też, od tego albumu część opowiadająca o Gajuszu Juliuszu Arminiuszu nie będzie się zanadto różnić od tej, która miała naprawdę miejsce. Pozostaje nam więc obserwować działania Marka Veleriusa Falco, jak również Kwintusa Emiliusza Lepidusa i Pryscylli, a nawet czteroletniego Tytusa. W omawianej odsłonie jest też więcej polityki i podstępnych gierek rozgrywających się w koszarowych kuluarach, które mają na celu wzbogacenie Cesarstwa Rzymskiego. I choć obserwowanie postępów w fabule historii sprawia wiele przyjemności, trudno nie wspomnieć o lekkim rozczarowaniu, jakie niesie ze sobą album. "Orły Rzymu. Księga III" stanowi pewnego rodzaju przestój pomiędzy sielankową młodością przewodnich protagonistów, a ich brutalniejszą dorosłością. Toteż Enrico Marini nie miał za wiele do pokazania, a na pewno nic czego nie można było się spodziewać. Wspomnianą zmianę w klimacie historii, idealnie odwzorowuje posępna, zimna paleta kolorów, którą twórca postanowił uzupełnić plansze. Dominują na nich odcienie szarości, brązu i zgniłej zieleni. I chociaż ilustracjom nie można nic zarzucić, szczególnie odmienionym wizerunkom przewodnich bohaterów, to ze względu na miejsca akcji, na większości plansz nie prezentują się one tak bogato, jak w poprzednich dwóch częściach. Zakończenie albumu obiecuje ciekawszą fabułę i więcej akcji w następnej części komiksowej serii Enrico Mariniego. I w istocie tak też się dzieje.
Łędina - awatar Łędina
oceniła na66 lat temu
Orły Rzymu. Księga 2 Enrico Marini
Orły Rzymu. Księga 2
Enrico Marini
"Orły Rzymu. Księga II" to drugi tom przygodowo-historycznego cyklu osadzonego w realiach Imperium Rzymskiego. Scenarzystą i rysownikiem serii jest kultowy już twórca Enrico Marini. Enrico Marini - włoski artysta komiksów urodzony w Szwajcarii. Jego pierwszy poważny kontakt z komiksem miał miejsce w 1987 roku, na Festiwalu Komiksu w Sierre, dzięki Konkursowi Młodych Talentów, na którym został zauważony i przedstawiony wydawnictwu Alpen Publishers. Właśnie wówczas, zaledwie osiemnastoletniemu twórcy powierzono rysowanie pierwszych albumów komiksowych. Jednakże jego prawdziwa kariera rozpoczęła się dopiero w 1992 roku, jak scenarzysta Thierry Smolderen zaproponował mu współpracę. W 1996 roku Enrico Marini, razem ze scenarzystą Stephenem Desbergiem, zrealizował swoje dziecięce marzenie, a mianowicie, stworzenie westernu. Następnie w 1998 roku powstał pierwszy tom mrocznej komiksowej opowieści, do scenariusza samego Jeana Dufaxa. Niedługo potem, w 2000 roku powstało następne dzieło, do którego ponownie scenariusz napisał Stephen Desberg. Ten komiks ujawnił talent Enrico Mariniego do rysowania postaci i wnętrz historycznych. W wyniku wielkiej bitwy, Ermanamer, syn germańskiego księcia Sigmara, został oddany Rzymianom jako zakładnik. Cesarz Oktawian August powierzył go opiece jednego ze swych oficerów, Tytusa Waleriusza Falco, którego syn Marek jest w tym samym wieku co Ermanamer. Młodzi mężczyźni otrzymują brutalne, rzymskie wychowanie oparte na żelaznej dyscyplinie. W toku rywalizacji ich wzajemna niechęć zmienia się w prawdziwą przyjaźń, ale co przydarzy się dwójce towarzyszy broni, gdy w ich wspólny los zostanie wplątana miłość do kobiety? Enrico Marini przez długi czas współpracował ze scenarzystami tworząc ilustracje dla ich historii. Niedawno przeszedł na niezależność. "Orły Rzymu. Księga II" to druga odsłona komiksu, w jakiej ukazuje długo zatajane talenta do pisania opowieści. W swoim autorskim debiucie, Enrico Marini przedstawił nam początki znajomości dwóch zupełnie różniących się od siebie młodzieńców. Potomka księcia Sigimera, Ermanamera, któremu Oktawian August nadał miano Gajusza Juliusza Arminiusza, jak również Markusa, potomka Titusa Veleriusa Falco. Od wspólnego szkolenia, które miało pomóc stać się im prawdziwymi rzymianami, minęło nieco czasu. Titus Velerius Falco osiągnął swój cel. Gajusz Juliusz Arminiusz i Marek Velerius Falco stali się mężczyznami. Mimo to, Marek Velerius Falco, obecnie Prefekt Kohorty Pomocniczej, nie potrafi zmierzać ścieżką zaszczytów. Mężczyzna nieustannie powraca do wspomnień swojej pierwszej miłości, która nie miała możliwości się spełnić. Niedługie, wspólnie spędzone chwile z Pryscyllą, przerwał powrót jej przyszłego męża, Kwintusa Emiliusza Lepidusa. I choć zdawało się, że ich miłość musi pozostać niespełnionym marzeniem, Marek Velerius Falco postanowił spróbować je zrealizować. W ten czas nie wiedział jeszcze, z jakimi ludźmi, przyjdzie mu się zmierzyć. Na szczęście stale czuwał nad nim jako przyjaciel. Gajusz Juliusz Arminiusz nie pozostawił swojego druha w potrzebie, mimo ich odmiennych odczuć, co do branki. Rok 757 ab urbe condita (rok 4 po chry.). Tyberiusz zwycięża przeciwko Kanninefatom, Chattuariom i Brukterom. Cheruskowie i Chaukowie wracają po protekcję Imperium. Ze swoimi wojskami dociera aż do Łaby. Pokonuje nawet straszliwych Lombardów, plemię bardziej wojownicze niż ludy germańskie. Podobnie jak dziesięć lat wcześniej, podbija niemal całą Germanię. Do pokonania zostali tylko Markomanowie. Ich władca, Marbod, zgromadził armię liczącą 70 000 wojowników wyszkolonych na rzymski sposób. Tyberiusz ma świadomość, że Marobod, to dla Rzymu wróg, którego trzeba traktować bardzo poważnie. Zatem rzymski generał decyduje się dać mu nauczkę i przedostaje się ze swoimi legionami na terytorium Markomanów, gdy nagle prowincja Ilirii postanawia chwycić za broń. Oznacza to bliskie i poważne zagrożenie dla Rzymu. Armia rebeliantów to blisko 200 000 żołnierzy i 9 000 kawalerzystów. Wielu z nich służyło w rzymskich legionach. Nigdy wcześniej żaden inny lud tak prędko nie zrealizował swoich wojennych planów. W Ilirii wszyscy obywatele, kupcy i stacjonujący żołnierze zostają zmasakrowani i niedługo potem cała prowincja staje w ogniu. Tyberiusz wstrzymuje kampanię przeciw Marobodowi i pośpiesza do IIirii. W senacie August ostrzegł Rzymian. Zaledwie w przeciągu dziesięciu dni wróg może się pojawić u bram Rzymu. Jeśli natychmiast nie podjęto by koniecznych środków ostrożności. Oburza to lud Rzymu, więc w całym Imperium zostaje zorganizowany pobór. Weterani, wyzwoleńcy i przestępcy zostają wezwani pod sztandary. Tyberiusz wyrusza na wojnę z największą armią stworzoną od czasu wojny domowej przeciwko liczniejszemu przeciwnikowi. Nastaje długa i zażarta wojna, która stawia Rzym przed ogromnymi trudnościami, finansowymi i wojskowymi. Fabuła drugiego komiksu ukazuje nam dalszą historię dwóch bohaterów nakreślonych przez Enrico Mariniego, Marka Veleriusa Falco i Gajusza Juliusza Arminiusza. Jest ona jeszcze bardziej nacechowana dramaturgią, brutalnością i seksem, niż poprzednia odsłona. Jednocześnie, autor postanowił bardziej skupić się na Marku Veleriuszu Falco, odstawiając nieco na ubocze Gajusza Juliusza Arminiusza, ale nie pozostawiając bez ważnej roli do odegrania. W tej odsłonie komiksu, Enrico Marini zapoznaje nas również z takimi postaciami, jak wcześniej wspomniana Pryscylla, Kwintus Emiliusz Lepidus i Lucjusz Eliusz Sejan. Nie zapominając też o poprzednich, takich jak Lucylla, Morfea, Titus Velerius Falco, albo Vulcanus. Ich dalsze historie też zostają ukazane, a nawet mocno rozwinięte. I choć przedstawiona w albumie historia, zdaje się początkiem dla zdążeń znacznie większej wagi, to nie brakuje w niej intryg, ani wartkiej akcji. Nie została pozbawiona też realizmu czasów, w jakich autor umieścił swoich bohaterów, co nadaje jego twórczości szczególnego klimatu. Enrico Marini to twórca, którego charakteryzują umiejętności doskonałego odwzorowywania historycznych postaci i miejsc. Nie brakowało ich w poprzedniej odsłonie, jak również nie brakuje ich w przypadku tego albumu. Jednakże, w porównaniu do niego, ich ilość znacznie się powiększyła. Fabuła historii przeniosła się z własności Titusa Veleriusa Falco do miasta, a dokładniej jego zatłoczonych ulic, zamożnych posiadłości i lupanarów. Różnorodność, szczegółowość, a przede wszystkim mnogość postaci i miejsc, robi wrażenie. Enrico Marini nie obawia się też z rozmachem prezentować scen walk, jak również większych bitew. Twórca zadbał o najmniejsze detale, nie zapominając o żadnym szczególe, tworząc niezapomniane dzieło. Debiutanckiej serii włoskowego artysty, trudno na razie cokolwiek zarzucić. Rozterki względem mnogości wątków towarzyszące podczas zapoznawania się z poprzednim albumem okazują się niesłuszne. Jak na razie Enrico Marini zdaje się mieć pełną kontrolę nad swoim dziełem.
Łędina - awatar Łędina
oceniła na86 lat temu
Silas Corey - 1 - Siatka Aquili 1/2 Fabien Nury
Silas Corey - 1 - Siatka Aquili 1/2
Fabien Nury Pierre Alary
Najbardziej znanym komiksem ze scenariuszem Fabiena Nury’ego jest „Śmierć Stalina”, która doczekała się komediowej ekranizacji. W latach 2013 r. napisał też krótką serię sensacyjno-kryminalną. W Polsce całość została opublikowana przez Taurus Media w latach 2014-2016. Czy warto zainteresować się tym tytułem? Tytułowy Silas Corey to prywatny detektyw działający w Paryżu w czasie I wojny światowej. W tym tomie zostaje wynajęty, aby rozwiązać zagadkę zaginionego reportera. Reporter ten zajmował powiązaniami francuskiego premiera z Prusami… Postacie w tej historii to znane archetypy. Główny bohater to utalentowany awanturnik, który jest nielubiany przez swoich przełożonych, ale też jest zbyt kompetentny, aby z niego zrezygnować. Pomaga mu orientalny sługa, który oczywiście zna się na sztukach walki. Doceniam jednak, że nieszczęśliwa miłość jaka tu się pojawia jest czymś więcej niż jedynie obiektem westchnień. Również fabuła składa się z typowych elementów sensacyjno-kryminalnych. Wraz z postępami śledztwa na jaw wychodzą kolejne elementy, a sprawa okazuje się mieć większy zasięg niż można przypuszczać. Mimo to jednak nie ma tutaj nudy czy przesady, a jest solidnie poprowadzona fabuła. Rysunki Pierre'a Alary’ego na pierwszy rzut oka podobały mi się. Doceniam dynamikę scen akcji, a kreskówkowa aparycja postaci sprawia, że mają swój charakter. Niestety szkoda, że czasami bohaterowie wyglądają zbyt podobnie do siebie, nawet jeśli mają być przedstawicielami różnych ras. Pierwszy tom nie jest zbyt oryginalny. Korzysta ze znanych motywów, aby opowiedzieć solidną fabułę. Na pewno zachęca do sięgnięcia po kolejny tom.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki Murena: Czarna bogini

Więcej
Jean Dufaux Murena: Czarna bogini Zobacz więcej
Jean Dufaux Murena: Czarna bogini Zobacz więcej
Jean Dufaux Murena: Czarna bogini Zobacz więcej
Więcej