Godzina szakala

Okładka książki Godzina szakala autora Bernhard Jaumann, 9788375365139
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Godzina szakala
Bernhard Jaumann Wydawnictwo: Czarne Cykl: Clemencia Garises (tom 1) Seria: Ze Strachem kryminał, sensacja, thriller
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Clemencia Garises (tom 1)
Seria:
Ze Strachem
Tytuł oryginału:
Die Stunde des Schakals
Data wydania:
2013-06-19
Data 1. wyd. pol.:
2013-06-19
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375365139
Tłumacz:
Alicja Rosenau
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Godzina szakala w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Godzina szakala i



Przeczytane 65 Opinie 9 Oficjalne recenzje 63

Opinia społeczności książki Godzina szakalai



Książki 1133 Opinie 133

Oceny książki Godzina szakala

Średnia ocen
6,3 / 10
54 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Godzina szakala

avatar
337
291

Na półkach:

Doskonała książka! Bardzo bardzo polecam :)

Doskonała książka! Bardzo bardzo polecam :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
512
258

Na półkach: ,

Całkiem ciekawy kryminał, napisany zwięźle, bez rozwlekania. Plusem jest także sceneria południowoafrykańska, z którą po raz pierwszy spotkałem się tu. Taka fajna odmiana po krajach europejskich czy Ameryce :)

Całkiem ciekawy kryminał, napisany zwięźle, bez rozwlekania. Plusem jest także sceneria południowoafrykańska, z którą po raz pierwszy spotkałem się tu. Taka fajna odmiana po krajach europejskich czy Ameryce :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
635
358

Na półkach: ,

Na wstępie zaznaczam, że po literaturę tego typu sięgam rzadko. Czasami jednak mam ochotę na jakąś odmianę. Książka skusiła mnie dodatkowo kontekstem kulturowym i historycznym.

Nie zawiodłem się i dostałem dokładnie to, czego oczekiwałem. Autor zapewnia czytelnikowi staranne przedstawienie społeczeństwa Namibii i oparcie powieści na prawdziwym kontekstem historycznym. Jest to dla mnie wielki plus, nie jest to po prostu zwykła sensacja.

Niektórzy pewnie jako wadę wskażą zbyt mało dynamiczną akcję. Dla mnie była w sam raz.

Na wstępie zaznaczam, że po literaturę tego typu sięgam rzadko. Czasami jednak mam ochotę na jakąś odmianę. Książka skusiła mnie dodatkowo kontekstem kulturowym i historycznym.

Nie zawiodłem się i dostałem dokładnie to, czego oczekiwałem. Autor zapewnia czytelnikowi staranne przedstawienie społeczeństwa Namibii i oparcie powieści na prawdziwym kontekstem historycznym. Jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

294 użytkowników ma tytuł Godzina szakala na półkach głównych
  • 232
  • 60
  • 2
36 użytkowników ma tytuł Godzina szakala na półkach dodatkowych
  • 24
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Godzina szakala

Inne książki autora

Bernhard Jaumann
Bernhard Jaumann
Jest autorem nagradzanych powieści i opowiadań kryminalnych. Uczył niemieckiego, historii i włoskiego w liceum w Bad Aibling, podróżował do Włoch, Australii, Meksyku i Namibii. Dwukrotnie zdobył prestiżową Nagrodę Szklanego Klucza – w 2003 roku za powieść Saltimbocca i w 2008 roku za opowiadanie Schnee an der Blutkuppe. Obecnie mieszka w Namibii i właśnie tam rozgrywają się jego trzy najnowsze kryminały. Wydana w 2010 roku Godzina szakala otrzymała Niemiecką Nagrodę Kryminalną.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Letarg Thomas Enger
Letarg
Thomas Enger
Wróciłem po ponad 10 latach do kryminału Engera z okropną okładką, bo wtedy bardzo mi się podobał, a że na rynku nowych kryminałów jest nieciekawie, to dlaczego nie? Bohaterem książki jest dziennikarz śledczy, Henning Juul, który właśnie wraca do pracy w gazecie internetowej po dłuższym pobycie w szpitalu. Juul to człowiek po ciężkich przejściach zdrowotnych i rodzinnych, nie oszczędził mu autor żadnej traumy, chyba jeszcze nie spotkałem w kryminałach bardziej zdołowanego bohatera. A intryga kryminalna zaczyna się od zabójstwa studentki szkoły filmowej. Dziewczyna przed śmiercią została okrutnie okaleczona, wygląda to wszystko na mord rytualny, głównym podejrzanym jest jej chłopak – Pakistańczyk z pochodzenia, ale Juul nie wierzy w jego winę. Juul kręci się wokół sprawy, przepytuje kolegów i koleżanki zamordowanej, jej rodzinę. Okazuje się, że zamordowana dziewczyna napisała scenariusz filmowy, który może być kluczem do rozwiązania zagadki jej śmierci. W trakcie swojego prywatnego śledztwa nasz bohater wchodzi w konflikt ze swoją przełożoną w redakcji, a jego stosunki z policją też bywają dosyć napięte. Z drugiej strony Juul jest znakomitym obserwatorem, ma oko do szczegółów i świetną pamięć, robi nieoczywiste rzeczy, na przykład udaje się na miejsce zbrodni o tej samej porze dnia, w której została popełniona. Poza tym świetnie rozmawia z ludźmi, daje im się wygadać. W efekcie zdobywa bardzo dużo informacji, więcej niż policja. Prawdę mówiąc, stróże prawa wyglądają przy nim blado, to także nie ułatwia z nimi relacji. W trakcie prywatnego śledztwa Juul pakuje się w różnego rodzaju kłopoty, na przykład parokrotnie cudem unika śmierci albo przypadkowo odnajduje zwłoki, po prostu ma talent do niebezpiecznych sytuacji. Przy okazji bywa nierozważny i irytujący. Z drugiej strony to fascynująca postać: w pewnej sytuacji grozi mu natychmiastowa śmierć, ale się jej nie boi – tyle w życiu przeszedł, że odejście może być dla niego wybawieniem. Pod koniec słuchania uświadomiłem sobie, że w książce w gruncie rzeczy niewiele się dzieje, ale świetnie to napisane, zdarzają się też piękne zdania: „Henning lubi ciszę, ale teraz ściany krzykiem domagają się dźwięku”. Audiobook jest doskonale czytany przez Andrzeja Mastalerza, ten aktor wydaje się stworzony do interpretacji mrocznych kryminałów skandynawskich, szkoda tylko, że tak mało audiobooków nagrywa.
almos - awatar almos
ocenił na74 miesiące temu
Śmierć w Pont-Aven Jean-Luc Bannalec
Śmierć w Pont-Aven
Jean-Luc Bannalec
Klasyka śledztwa Stara jestem. Na każdego przyjdzie pora i fajnie jak będzie mógł się pochwalić PESELEM. Bo jak mam taki numer, w którym data urodzenia jest widoczna. Mój wniosek potwierdziła książka Jeana Luca Bannaleca „Śmierć w Pont-Aven”. Młodzi ludzie rozczytują się we współczesnych kryminałach, o których zdanie mam wyrobione (profilerzy, laboratorium, trup w częściach),a ja nadal zachwycam się utworami, w których najważniejszy jest umysł detektywa. Tak jest w przypadku wymienionej książki. Wydana w 2014 roku jest tradycyjnym kryminałem w najlepszym tego słowa znaczeniu. Oto takie sobie miasteczko we francuskiej Bretanii szykuje się do sezonu, bo jedynie w sezonie letnim ożywa. Na co dzień jest cichą i nudną mieściną. Do niej, niejako za karę zostaje „zesłany” komisarz Dupin. Nudzi się, bo nic się nie dzieje. Stara się, ale ciągle uważany jest za „obcego” , bo Bretania tak szybko obcych nie akceptuje. Może nie akceptuje ich wcale? Tu trzeba się urodzić. Przyjezdny zawsze zostanie przyjezdnym. I nagle, ni stąd, ni zowąd pojawia się trup. Zamordowany trup, nie jakiś tam zawał czy śmierć naturalna. Fakt, nieboszczyk liczył sobie ponad dziewięćdziesiąt wiosen, ale normalnie nie zszedł z tego padołu. Rozpoczyna się śledztwo. Takie zwyczajne. Policjanci zbierają dowody, komisarz przesłuchuje i obserwuje. Czy wszyscy są podejrzani? Raczej podejrzanych nie ma. Każdy ma alibi i brak motywów do zabicia jurnego jeszcze staruszka. Jednym słowem w postaci wielu – brak punktu zaczepienia. Co prawda ten nie lubi tego, a tamten podpadł kiedyś temu i zabić powinien właśnie tego, a nie właściciela hotelu. I tak sobie brniemy poprzez śledztwo. Przyglądamy się również słynnej Bretanii. Niektórzy recenzenci uważają, iż właśnie opis tej krainy jest największą wartością powieści. Mnie akurat nie wciągnęły, ale to rzecz gustu. Przypomniałam sobie natomiast kto to był Paul Gauguin. Dowiedziałam się również, iż malarska „szkoła z Pont-Aven” istniała naprawdę i nie jest to fikcja kryminalnej powieści. W końcu intryga zostaje rozwiązana. Oczywiście dzięki przenikliwemu umysłowi komisarza, który korzysta głównie z pomocy historyka sztuki. Żadnych profilerów. Żadnych badań DNA. Żadnych komputerów, przepraszam - raz był wykorzystany - tylko umysł człowieka. Umiejętność kojarzenia faktów, dociekliwość w przesłuchaniach, myślenie, myślenie, jeszcze raz myślenia. I to mi się najbardziej w kryminałach podoba. Bo co to za frajda złapać mordercę jak się ma całe współczesne laboratorium w sąsiednim pokoju, zdobycze nauki, wszechobecną inwigilację, kamery na każdym kroku, logowania telefonów komórkowych i tym podobne cuda wianki. Złap przestępcę bez tego. Potrafisz?
gks - awatar gks
ocenił na72 miesiące temu
Święty Psychol Johan Theorin
Święty Psychol
Johan Theorin
,,Święty Psychol” to powieść, która mną wstrząsnęła w pewnym sensie ją ,,odchorowałem” nie tylko ze względu na swą zawartość ale i kontekst w którym wykuwał się mój odbiór, interpretacja treści. Johan Theorin stworzył historię będącą w zamyśle thrillerem psychologicznym. Miejscem akcji szpital psychiatryczny w którym leczy się najbardziej niebezpiecznych pacjentów- seryjnych zabójców, gwałcicieli, pedofili. Szwedzki pisarz serwuje nam powieść o piekle samotności, cierpienia, krzywdy, piekle które może rodzić patologie ale też być trampoliną indywidualnego rozwoju wyzwalając to co najlepsze w człowieku: miłość, lojalność, empatię, poświęcenie sięgające granic świętości. Nie każdemu spodoba się dzieło Theorina. Akcja płynie wolno jak równinna rzeka. Ważniejsze tu budowanie klimatu niż efektowne zdarzenia. Fabuła wielowątkowa, rwana czasowo, teraźniejszość miesza się z przeszłością, możliwości z faktami, emocje z racjonalnym myśleniem. Labirynt brudnych i ciemnych zakamarków szpitalnych, piwnic, wind. Labirynt trzeba przejść, odkryć jego tajemnice aby wyjść , być wolnym. Puzzle układają się niespiesznie niekiedy w nastroju grozy, przenikającego dreszczyku strachu. W tej powieści nic nie jest jednoznaczne oprócz ludzkiego cierpienia. Znalazłem w niej wątki dla mnie osobiste, intymne, poruszające, refleksyjne. Okrucieństwo człowieka sąsiaduje z ekstremalnym oddaniem w obronie bezbronnej ofiary, nienawiść obok miłości, zło i dobro. Inspirujące, niejednoznaczne, bolesne. Całość recenzji tu: https://wojciechprzychodzki.blogspot.com/2025/10/johan-theorin-swiety-psychol-przekad.
wojciech przychodzki - awatar wojciech przychodzki
ocenił na66 miesięcy temu
Duch na wyspie Johan Theorin
Duch na wyspie
Johan Theorin
Myślałam, że w czwartym, ostatnim zresztą tomie cyklu "Kwartet olandzki", autorstwa Johana Theorina, autor mnie niczym nie zaskoczy. Myślałam, że przeczytam świetnie napisany, ale już jednak pewien schemat, jakże się (na szczęście) myliłam. Autorowi, nie tylko nie brakuje pomysłów, ale nawet nie wiem, czy bym się nie pokusiła o stwierdzenie, że ten tom, ostatni, jest najlepszy z całego cyklu. Chociaż oczywiście, oddając sprawiedliwość wcześniejszym częściom, trzeba powiedzieć, że również były rewelacyjne. Zaczyna się bardzo niewinnie, a nawet w pewien sposób wesoło i radośnie. Mamy początek lata, na wyspie świętowana jest Noc Świętojańska, dwaj bardzo starsi panowie rozmawiają swobodnie o naprawie "Jaskółki" wiekowej łodzi, jednego z nich. Wydaje się, że nic nie jest w stanie zepsuć radosnego nastroju i świątecznego spokoju wyspy. Nic nardziej mylnego, zgodnie z prawem Murphy’ego, jeśli coś złego może się stać w tak piękny czas, stanie się... Uwielbiam Theorina, jego sposób opowiadania i łączenia współczesnego "złego" z historią, a nawet swego rodzaju mitologią, jednak nawet w najśmielszych przypuszczeniach, nie pomyślałam, że właśnie TAM, w tym tomie autor mnie poprowadzi. Historia jest niesamowita i niesamowicie świetnie opowiedziana. Jest w niej i polski, jakże znamienny dla naszej, polskiej historii akcent. Są też bardzo delikatne przypomnienia postaci z poprzednich części. Niestety to nieodżałowany koniec cyklu, został mi jeszcze tylko do przeczytania "Święty psychol" tego autora i ewentualnie jakieś opowiadania w antologiach. Z jednej strony bardzo żałuję, że autor nie napisał nic więcej, z drugiej jednak nie chciałabym, by klepał, książkę za książką jak nie przemierzając jeden z wiadomych naszych rodzimych autorów... Polecam bardzo, mnie ten szwedzki pisarz uwiódł całkowicie.
Żona_Pigmaliona - awatar Żona_Pigmaliona
oceniła na81 rok temu
419. Wielki przekręt Will Ferguson
419. Wielki przekręt
Will Ferguson
Mam z tą książką pewien problem. Niewątpliwie, mamy tu do czynienia z wybitnym autorem, który napisał prawdziwy reportaż podróżniczo-społeczny po współczesnej Nigerii. Zna się gość na rzeczy. Za opis tego afrykańskiego kraju borykającego się z wojną domową, wojnami plemiennymi, gangami, wszechobecną korupcją i rabunkową dewastacją środowiska naturalnego w związku z wydobywaniem ropy, jestem autorowi niezmiernie wdzięczny. Lubię książki, które ukazują mi nieznany kawałek naszego świata, o którym mam jedynie mgliste pojęcie zaczerpnięte z wpatrywania się w mapę. Z drugiej strony opowieść przez swoją wielowątkowość traci na dynamice i atrakcyjności. Wszystko zaczyna się w Kanadzie, od tajemniczej samobójczej śmierci ojca Laury. Rozpędzonym samochodem stacza się z wysokiej skarpy. Wszyscy są w szoku. Dlaczego emerytowany nauczyciel, żyjący w szczęściu i w spokoju popełnia nagle samobójstwo? Odpowiedź Laura znajduje w jego skrzynce e-maliowej i w wykazie długów z konta bankowego. Ojciec padł ofiarą internetowego oszusta z Nigerii, który podając się za mecenasa Victora Okechukwu wyłudził od niego majątek warty zastawu pod dom rodzinny. Laura, wbrew ostrzeżeniom policji, podejmuje ryzykowną grę mającą na celu poznanie sprawcy tego nieszczęścia i wymuszeniu na nim zwrotu zrabowanych pieniędzy. Dlatego postanawia wyjechać sama do Nigerii. I tu wątek kryminalny się urywa. Dalsza część powieści dotyczy losów rdzennych mieszkańców Nigerii: Winstona, Aminy i Nnamdiego, ludzi, którzy próbują odmienić swój beznadziejny los i przeznaczenie. Jaki to ma związek z samobójstwem ojca Laury, ano dowiemy się o tym na ostatnich stronach powieści. Snucie jednak rozbudowanych wątków pobocznych nieco nuży i wytrąca z głównego nurtu kryminalnego. Pojawia się pytanie: to w końcu o czym jest ta książka? A może to opowieść o 419 - czyli paragrafie z nigeryjskiego kodeksu karnego na podstawie którego ściga się oszustów internetowych? Tak, czy inaczej warto tą książkę przemęczyć, żeby lepiej zrozumieć, że w dzisiejszym świecie internet nie tylko zbliża ludzi, ale pozwala działać oszustom i dokonywać niewyobrażalnych rabunków z odległości kilku tysięcy kilometrów. https://panksiazka.blogspot.com/
Pan Książka - awatar Pan Książka
oceniła na66 lat temu
Baśń Jonas T. Bengtsson
Baśń
Jonas T. Bengtsson
Do czytania podchodziłem bez żadnych oczekiwań, ponieważ o autorze nigdy wcześniej nie słyszałem. Zachęcający był fakt, że to pozycja skandynawska. Muszę się przyznać bez bicia, że początek "Baśni" mnie okropnie wymęczył! Książka, według mnie, jest lekko specyficzna i trzeba przyzwyczaić się do stylu autora, który jest suchy i wprowadza niepokój. Ten nastrój potęgowany jest też przez konwencję oniryczną. Być może ona wpłynęła na moją trudność wpadnięcia w rytm czytania. Senna szczególnie jest pierwsza część. Jest to dosyć odważne porównanie, ale proza Bengtssona przypomina troszkę Schulza. Różnicą jest to, że u tego drugiego oniryzm jest dominujący, podczas gdy w "Baśni" to potrzebny dodatek. Podobieństwem jest także to, że miasto czy miasta w tej powieści są także ożywiane, jakby same były oddzielnymi bohaterami. O czym jest książka Bengtssona? O uzależnieniu, toksycznej miłości ojca do syna, dorastaniu, wychowywaniu, ale też ucieczce, zmianach tożsamości, zaburzeniach psychicznych. Najbardziej chwytającym za serce zabiegiem jest chyba to, że narratorem i zarazem głównym bohaterem jest mały chłopiec. Zwraca on uwagę na nieistotne na pierwszy rzut oka szczegóły dzięki swojej dziecięcej wrażliwości i ciekawości świata. Jednocześnie mamy do czynienia z fragmentarycznością. Migają nam przed oczami urywki z życia, mocniej lub luźniej związane z poprzednimi wydarzeniami. Nie wiemy do końca, co tak naprawdę się dzieje. Nieznany jest pełny ciąg przyczynowo-skutkowy. Co do samej kreacji głównego bohatera i jej autentyczności, mam drobne wątpliwości. Rozumiem, że rozwój młodego człowieka w patologicznym, toksycznym środowisku może być zaburzony, jednak problemem jest raczej to, że tego dojrzewania nie ma. 7-letni bohater zachowuje się podobnie do dorosłego siebie. Daje to, moim zdaniem, dziwny efekt, ale potwierdzałoby inspiracje autora Schulzem i jego mitologizacją dzieciństwa. Jakby Bengtsson, podobnie jak twórca "Sklepów cynamonowych", już jako dorosły człowiek wracał pamięcią do dzieciństwa, próbował je odtwarzać czy tworzyć na nowo. Czy ktoś z Was spotkał się w literaturze ze zdrową relacją ojciec-syn? Takich książek, mam wrażenie, jest bardzo mało. Dominują te, w których tata pełni rolę czarnego charakteru, który winny jest wszelkich traum. Relacja w tej książce jest niezwykle ciekawa. Na pierwszy rzut oka, początkowo, wygląda dobrze, spokojnie, pełna jest miłości. W pewnym momencie jednak przychodzi refleksja, że coś jest nie tak. Czytelnik zaczyna uświadamiać sobie, że ojciec tak naprawdę uzależnia od siebie syna, izoluje go, próbuje wtłaczać w swój chory, nieprawdziwy świat, karmi wymyśloną historią. Kiedy ta refleksja przychodzi, lektura staje się smutniejsza i jeszcze bardziej niepokojąca. Interesującym wyborem jest tytuł. Baśń ma raczej prostą budowę. Bodaj główną jej cechą jest to, że po złym okresie następuje "długi i szczęśliwy" czas wolności i dobrobytu. Dla czytelnika zakończenie często niesie puentę. W powieści Bengtssona również jest przesłanie, ale, mam wrażenie, lekko ukryte. Do głównego bohatera jednakże ta wolność nie przychodzi. I chyba, niestety, nigdy nie nadejdzie. Jest on za bardzo naznaczony swoim dzieciństwem i relacją z ojcem. Lawiruje między usamodzielnieniem się, ale ucieczka od przeszłości, ducha ojca jest trudna, bardzo trudna, o ile w ogóle niemożliwa. 8,2/10
snaky_reads - awatar snaky_reads
ocenił na82 lata temu
Londyn we krwi James Craig
Londyn we krwi
James Craig
Londyn we krwi?! Oby tylko! Był jeszcze w spermie i kale! Chociaż ciśnie mi się na usta dosadniejsze słowo potoczne, bardziej adekwatnie oddające brutalny, agresywny świat męskiej władzy bezpardonowo osiąganej nie tylko w polityce, ale i uwidocznianej w życiu seksualnym bohaterów. Bo to bardzo męski świat. Mało w nim kobiet, a jeśli były, to stanowiły dopełnienie, a raczej tło, jako żony lub kochanki. A jeśli już pojawiały się w roli partnerek zawodowych, posiadały silną, zdecydowaną, również agresywną osobowość. To ścisły klub, do którego nie może należeć każdy czytelnik, bo ten świat może się albo podobać, albo napawać obrzydzeniem. Nie tylko licznymi, brutalnymi scenami analnymi, ale i wszechodczuwalnym złem, którym przesiąknięci byli bohaterowie. No, może poza głównym bohaterem, inspektorem Johnem Carlyle’em z londyńskiej policji. Ja należałam to tej drugiej grupy czytelników. Chociaż przyznam się, że właśnie ta niedostępność i chęć zajrzenia za nią, pociągała mnie. Czytałam więc, trochę się krzywiąc, a jednocześnie przerzucając kartki ponaglana niezdrową ciekawością świata polityki i władzy, by poznać kolejne sekwencje układanki, z których inspektor Carlyle musiał nie tylko ułożyć obraz zdarzenia rozegranego w 1984 roku wśród studentów najbardziej elitarnego klubu na najbardziej elitarnej uczelni, kierującego się zasadą – reguły są dla innych, ale i znaleźć tego, który mu te elementy podrzucał. Mordercę nietypowego, bo chcącego być złapanym. Mściciela gotowego ponieść karę w imię niepopularnej sprawiedliwości. I, mimo że kluczowe wydarzenie z przeszłości było najważniejszym, bo inicjującym akcję fabuły, to jednak autor nie zdecydował umieścić go w intro. Chcąc skomplikować główny wątek i utrudnić mi rozwiązanie zagadki kryminalnej, rozpoczął powieść od morderstwa. Ważnego, ale jednocześnie pierwszego z kilku następnych, wplatając między nie i wydarzenia teraźniejsze, dygresyjne migawki z przeszłości ofiar i inspektora. Do tego dołożył dwa wątki niosące przesłanie sprawiedliwości i uczciwości, scalające historię studentów, a potem polityków decydujących o… właściwie o wszystkim. Dokładnie tak, jak napisano na okładce tytułowej. Jednak mimo tych zabiegów opowieść była dla mnie bardzo poprawna, napisana zgodnie z regułami dobrego warsztatu pisarskiego. W moim przypadku oznaczało to brak współzawodnictwa z prowadzącym sprawę, a tym samym niezbyt ekscytujące odkrywanie kolejnych tropów śledztwa razem z inspektorem Carlyle’em i doznawanie olśnień oraz skojarzeń faktów dokładnie w tym samym momencie, co śledczy. Od kluczowej sceny z przeszłości opowieść stała się dla mnie wręcz przewidywalna. Brakowało mi mężczyzny mądrzejszego i szybszego ode mnie. Takiego, który byłby o jeden krok przede mną. Adrenaliny, jaką daje niepewność i nieprzewidywalność fabuły z finałowym zaskoczeniem. Sznurka uwagi, na którym inspektor poprowadziłby mnie tam, dokąd by zechciał. No, ale skoro wpuszcza się do elitarnego klubu dla mężczyzn kobietę, to może zdarzyć się wszystko. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na65 lat temu

Cytaty z książki Godzina szakala

Więcej
Bernhard Jaumann Godzina szakala Zobacz więcej
Bernhard Jaumann Godzina szakala Zobacz więcej
Bernhard Jaumann Godzina szakala Zobacz więcej
Więcej