Sępom na pożarcie

Okładka książki Sępom na pożarcie autora Bernhard Jaumann, 9788366058323
Okładka książki Sępom na pożarcie
Bernhard Jaumann Wydawnictwo: Fantazmaty kryminał, sensacja, thriller
151 str. 2 godz. 31 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
e-book
Data wydania:
2020-05-26
Data 1. wyd. pol.:
2020-05-26
Liczba stron:
151
Czas czytania
2 godz. 31 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366058323
Tłumacz:
Joanna Mirek, Alicja Janusz, Anna Przepiórka, Dorota Gulbinowicz, Izabela Ciupak, Marlena Zalewska, Radosław Wójcik, Agata Łacińska, Zuzanna Mamala, Justyna Sadowska
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sępom na pożarcie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sępom na pożarcie

Średnia ocen
6,7 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Sępom na pożarcie

avatar
984
959

Na półkach: ,

Sympatyczna inicjatywa translatoryczna z tekstami, które są co najmniej przyjemne, choć w pewnym momencie zaczyna razić nadmierne uproszczenie psychologii postaci. Najbardziej wciągające jest opowiadanie tytułowe, wykorzystujące upiorny motyw sobowtóra z historią agenturalną w tle. Dobrze stopniowane napięcie i dwugłosowa narracja zasługują na 8/10.

Dosyć poruszająca jest też "Noc nad Unną" o akcji policyjnej w związku z kobietą, która wspięła się z dzieckiem na komin i żąda zgaszenia wszystkich świateł. Rozpacz matki zestawiona jest z historią zarazy z XVI wieku. 7/10

Potem impet się wytraca i reszta tekstów to mocniejsze lub słabsze 6/10.

"Śnieg na Bluthuppe" - afrykański folklor spleciony z tajemnicą, do której nie chce się przyznać bohater. Trochę nazbyt efekciarska końcówka, w której tłumaczy się czytelnikowi zarazem jakby za dużo, na zasadzie łopatologicznej ekspozycji, i za mało (bo po jednym twiście nadciąga kolejny, który podważa dotychczasową interpretację historii - tyle że robi to w sposób nieco rozczarowujący).

"To nie jest bajka dla Bonnen" - niejasna sprawa dziennikarza, który być może zginął, bo chciał historię z przeszłości rozdmuchać dla taniego skandalu. Ciekawe, ale pozostawia pewien niedosyt.

"Hagen, Równina 2" - imigrantka z Mozambiku oskarżona o zabicie naziola-wandala. Trochę płasko potraktowane kwestie rasowe i ideologiczne.

"Przelatujące wrony zwiastują dobry dzień" - bohater zostaje fryzjerem, by zemścić się na mordercy córki. Całość pisana dla ironicznego zakończenia, które sprawdza się pod względem rozrywkowym, ale w sumie rozmywa jakąkolwiek refleksję moralną.

"Bad Feilenbach" - uzdrowiskowe miasteczko stoi w obliczu wizerunkowego faux pas: w miejscowym ośrodku przebywa 90-letni zbrodniarz wojenny. Ironiczny obrazek idyllicznej prowincji i przepis na serca cielęce w sosie.

"Magda i Mario" - kobieta związuje się z byłym więźniem. Kolejny z tekstów pisanych dla końcowego twistu, z najbardziej chyba spłaszczoną psychologią, niestety.

Mimo wszystko przyjemny przerywnik między innymi lekturami.

Sympatyczna inicjatywa translatoryczna z tekstami, które są co najmniej przyjemne, choć w pewnym momencie zaczyna razić nadmierne uproszczenie psychologii postaci. Najbardziej wciągające jest opowiadanie tytułowe, wykorzystujące upiorny motyw sobowtóra z historią agenturalną w tle. Dobrze stopniowane napięcie i dwugłosowa narracja zasługują na 8/10.

Dosyć poruszająca jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
865
745

Na półkach:

Ta antologia mi się bardzo podobała. Odnosiła się do historii kryminalnych dziejących się na niemieckiej kolonii. Same opowiadania były dla mnie wciągające.

Ta antologia mi się bardzo podobała. Odnosiła się do historii kryminalnych dziejących się na niemieckiej kolonii. Same opowiadania były dla mnie wciągające.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
337
291

Na półkach:

Doskonała książka! Bardzo bardzo polecam :)

Doskonała książka! Bardzo bardzo polecam :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

57 użytkowników ma tytuł Sępom na pożarcie na półkach głównych
  • 31
  • 26
22 użytkowników ma tytuł Sępom na pożarcie na półkach dodatkowych
  • 9
  • 5
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Bernhard Jaumann
Bernhard Jaumann
Jest autorem nagradzanych powieści i opowiadań kryminalnych. Uczył niemieckiego, historii i włoskiego w liceum w Bad Aibling, podróżował do Włoch, Australii, Meksyku i Namibii. Dwukrotnie zdobył prestiżową Nagrodę Szklanego Klucza – w 2003 roku za powieść Saltimbocca i w 2008 roku za opowiadanie Schnee an der Blutkuppe. Obecnie mieszka w Namibii i właśnie tam rozgrywają się jego trzy najnowsze kryminały. Wydana w 2010 roku Godzina szakala otrzymała Niemiecką Nagrodę Kryminalną.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

nanoFantazje 2.0 Jerzy Rzymowski
nanoFantazje 2.0
Jerzy Rzymowski Michał Brzozowski Michał Puczyński Krzysztof Niedzielski Dagmara Adwentowska Radosław Dąbrowski Tomasz Kempski Maciej Żołnowski Michał Gralak Patrycja Paliczka
Przez kolejne teksty przechodzi się prawie niepostrzeżenie, ani się człowiek obejrzy, a tu już koniec antologii. Kilka chwil bardzo przyjemnej rozrywki. Najlepsze wydały mi się opowiadania z początku i końca - "Prestiż" Jana Rzymowskiego i "Pleń" Dagmary Adwentowskiej. 1. "Prestiż", Jan Rzymowski - iluzjonista szykuje się do swojego największego popisu, a czytelnika czeka ponury twist, jak cios w żołądek. 8/10 2. "Szalony Stangret i Kareta Wynalazków", Krzysztof Niedzielski - kilka pomysłów na całą powieść, z których najistotniejszy jest wątek bohatera widzącego historię przedmiotów, których dotknie. Trochę streszczeniowe, tak jak mówię - materii by tu starczyło na całą książkę, a w krótkiej formie wiele rzeczy z konieczności zostaje spłaszczonych. 6/10 3. "Bogostan", Radosław Dąbrowski - ambitny szofer pnie się po szczeblach kariery dzięki donosicielstwu w świecie dziwnych kultów. Przewrotne. 7/10 4. "Śladami Kartezjusza", Michał Brzozowski - trochę podśmiechiwanie się z filozofii, chłopiec po kryzysie egzystencjalnym bardzo chce opracować zupełnie nową teorię filozoficzną. Poczciwy humor, chyba bez jakiejś szczególnej głębi. 6/10 5. "Arabeski nad hebanowymi schodami", Maciej Żołnowski - tekst gra nie fabułą, której za bardzo nie ma, tylko osobliwą atmosferą tajemniczych zakamarków domu z przeszłości. 7/10 6. "Prekursorium", Patrycja Paliczka - chaotyczna opowieść uciekającego mutanta. Dużo ciekawych obrazów, ale jednak chyba trochę zbyt chaotyczne. 6/10 7. "Trudno uwierzyć, że nic nie zostało", Michał Puczyński - upiorna historia o człowieku przykutym do obrzydliwości kryjącej się w jego piwnicy. Tekst zyskuje dzięki możliwości symbolicznego odczytania jako tkwienia w rodzinnej patologii. 7/10 8. "Rekonstrukcja ostatnich dni doktora Diuela", Michał Gralak - stylizowany (niezbyt konsekwentnie) na artykuł naukowy opis eksperymentu, który miał wynaleźć lek na tajemniczą epidemię paraliżu sennego. Dosyć ciekawe i zręczne, ale chciałoby się pewnych dopowiedzeń na temat świata przedstawionego. 7/10 9. "Pakty", Tomasz Kempski - facet z nowotworem zawiera pakt z diabłem, żeby wyzdrowieć i przy okazji zemścić się na ojcu. Trochę płytko rozegrane - potencjał był na coś więcej, a mam wrażenie, że wyszło dość typowo, bez głębszej refleksji nad istota zła. Ale ostatnie spotkanie bohatera z ojcem zapada w pamięć. 6+/10 10. "Pleń", Dagmara Adwentowska - mefistofelesowski narrator poluje na osobliwe robaki stadnie pełzające w górach. Fajnie wykorzystane motywy ludowe, całość mimo groteskowości pomysłu dosyć subtelna i odpowiednio upiorna. 8/10
OZM - awatar OZM
ocenił na75 miesięcy temu
Umieranie to parszywa robota Kornel Mikołajczyk
Umieranie to parszywa robota
Kornel Mikołajczyk Sylwia Błach Grzegorz Piórkowski Marek Zychla Dawid Wiktorski Agnieszka Fulińska Katarzyna Tomczyk Justyna Lech Olga Niziołek Monika Glibowska Jakub Rewiuk Wojciech Terlecki Krzysztof Matkowski Łukasz Skoneczny Grzegorz Gajek Agnieszka Sudomir Wiktor Orłowski Aleksandra Stanisz Michał Renc Marian Siwiak Marlena Siwiak Jakub Sokołowski
Kolejna solidna antologia z wieloma przyjemnymi tekstami, które w rozmaity sposób interpretują tytułowe hasło (chociaż nie jestem fanką wplatania go verbatim w dialogi, jak to kilkoro autorów uczyniło). 1. "Jedenaste słowo", Katja Tomczyk - dystopia, dekret o ciszy pozwala wypowiedzieć maksymalnie 10 słów dziennie. Bardziej ma skłonić do refleksji nad wolnością i relacjami międzyludzkimi niż zaprezentować jakąś werystyczną rzeczywistość. Mocny początek tomu. 8/10 2. "Szarość, odcień czerni", Olga Niziołek - wampiryczna sprawiedliwość w dystopijnej rzeczywistości. Uatrakcyjnione azjatycką scenerią. Mimo pewnej dawki dętej gadaniny o przeznaczeniu itp. zupełnie przyjemne. 7/10 3. "Pamięć kamieni", Kornel Mikołajczyk - żywe Warownie (niektóre bardziej od innych) w świecie zagrożonym przez Dzikich. Chwilami przegadane, natłok imion i nieco irytująca bohaterka (zwłaszcza sztampowy początek jak z młodzieżówki, gdy pędzi spóźniona na lekcje),nie zawsze przekonujące są też morały o pamięci miejsc i budowaniu wspólnoty. Mimo wszystko pomysł ciekawy i powiastka krzepiąca. 6+/10 4. "T4N2M1", Marek Zychla - dwugłos człowieka umierającego na raka i towarzyszącego mu ambiwalentnego anioła. Rzecz bardziej na poważnie. 7/10 5. "Gniew inspektora", Jakub Sokołowski - inspektor bada sprawę konającego i ożywającego wbrew regułom Prometeusza. Humor biurokratyczny z posmakiem sapkowskim, więc nie do końca mój styl, ale w swoim rodzaju dobre. 6/10 6. "Bosman Przędziorek musi umrzeć", Michał Renc - pisane chyba dla zgrywy pod hasło antologii. Mat w zemście za zgubioną fajkę i inne przykrości obmyśla morderstwo bosmana. Taka bardziej błazenada. 5/10 7. "Pamiętasz mit o Tanatosie?", Wiktor Orłowski - w świecie dotkniętym tajemniczą epidemią "zmartwychwstań" negocjator musi zawrzeć nieprzyjemną umowę, żeby unieszkodliwić martwego terrorystę. Dobrze pokazane emocje i zręcznie poprowadzona fabuła. 7/10 8. "Krew Śpiącej Królewny przyzywa moją duszę", Justyna Lech - pogubiony życiowo dziedzic firmy na osobliwej planecie. Melancholijna, trochę oniryczna atmosfera, fajne zakończenie, scenki o samotnym dzieciństwie bohatera trochę zbyt łopatologiczne i kartoflaste, ale całość daje radę. 7/10 9. "Słowa, których nie powiem Łucji", Krzysztof Matecki - podróż bohatera przez kolejne konające ciała aż do napotkania siebie samego z przeszłości/przyszłości i prób naprawienia swych błędów. Intrygujące. 8/10 10. "Lot Dedala", Grzegorz Gajek - zstąpienie w ciało z infosfery i jego odwrotność. Fajne wykorzystanie motywu cyfryzowania ludzkiej tożsamości połączonego z refleksją nad transcendencją, w sztafażu greckiej mitologii. Niezgrabna infodumpowa ekspozycja i zakończenie pisane nieco bardziej pod tezę niż pod realizm psychologiczny, ale całość chyba zapadnie w pamięć. 7/10 11. "Inwazja obcych! Hip, hip, hurra!", Wojciech Terlecki - nieoczekiwane wyjaśnienie przyczyn zjawienia się kosmitów na Ziemi. Satyra na brutalną ludzkość, a zwłaszcza na Amerykę. 6/10 12. "Ofiara", Aleksandra Stanisz - dyżurna ofiara wydana jednej z bestii, które skarmia się dziećmi, żeby ujarzmić magię. Pomysł nawet ciekawy, ale wykonanie to raczej streszczenie/prolog niż pełnoprawna opowieść. 5/10 13. "Odpoczniesz po śmierci", Agnieszka Sudomir - strażniczka zmiata z chodników marzenia. Przewrotne, ołowiane w nastroju przetworzenie motywu aniołów. 6/10 14. "Lustra śmierci", Monika Glibowska - jasnowidzka widzi w lustrze miejsca pobytu zaginionych i na tej podstawie maluje obrazy, co budzi niezdrową fascynację bohatera. Sprawne, ale trochę zbyt przewidywalne. 5+/10 15. "ULTRA HARDKOR", Łukasz Skoneczny - dziwne. W idealniejącym świecie Umieracz szuka parszywości, żeby świat mógł istnieć dalej. Wspaniałe psychodeliczne scenki ze sklepu mięsnego. Zakończenie być może nazbyt trollerskie. 7/10 16. "Prędkość duszy", Jakub Rewiuk - próba wykorzystania czarnych dziur do osiągnięcia nirwany. Intrygujące i skłaniające do refleksji nad relacją fizyka-metafizyka, mimo czasami dętego filozofowania. 7+/10 17. "Ostatnia bitwa Franza Maira", Agnieszka Fulińska - sceneria typowa dla autorki, czyli wojny napoleońskie i młody Austriak zmagający się ze złą siłą. Sprawne, ale trochę brakuje precyzji i pazura - czytałam już kilka opowiadań Fulińskiej i spodziewałabym się, że będę odkrywać jakieś okrawki szerzej obmyślonego lore, ale chyba tego u niej nie ma. 6/10 18. "Dziecko", Grzegorz Piórkowski - coś jak noir cyberpunk. W świecie ludzi praktycznie nieśmiertelnych bohater zajmuje się wynajdywaniem sensów życia. Do tego wątek zbiegłej androidki. Bardzo ładna opowieść o sile twórczej i relacjach jako istocie człowieczeństwa. 7+/10 19. "Kres Adama", Sylwia Błach - świat absolutnie bezpieczny kontra buntownik pragnący śmierci. Pomysł nawet ciekawy, ale pierwszoosobowa narracja bywa niespójna pod względem tonacji, a potencjał pozostaje chyba niewykorzystany. 6/10 20. "Pokój z widokiem na wojnę", Marlena Siwiak, Marian Siwiak - świat po wojnie ludzi zwykłych z eternizowanymi, traktowanymi teraz jako zombie. Plusem jest przedstawienie różnych ludzkich postaw i celów, ale całość bardziej wygląda na szkic do powieści niż opowiadanie - brakuje wyraźnej linii fabularnej i puenty. Zaskakujące niechlujności redakcyjne (powtórzenia, "wyparował" będące chyba dziwną kontaminacją "wypalił" i "odparował"). 5+/10
OZM - awatar OZM
ocenił na76 miesięcy temu
Zakuty w stal Miroslav Žamboch
Zakuty w stal
Miroslav Žamboch
Miroslav Žamboch jest morawskim pisarzem urodzonym w miejscowości Hranice. Wspomniane miasto znajduje się blisko Śląska i jest znane dzięki najgłębszej na świecie podwodnej jaskini oraz uczelniom wojskowym, w których kształcili się późniejsi oficerowie polskiej armii. Być może z tego powodu Miroslav Žamboch w książce „Zakuty w stal” używa wojskowej terminologii, a główny bohater walczy z przeciwnikami za pomocą czołgu i różnego rodzaju broni. Autor studiował fizykę na wydziale inżynierii jądrowej, na stronach powieści widać jego naukowe zainteresowanie. Stworzył bardzo realistyczną wizję post-apokaliptyczną. Głównym motywem jest zagrożenie ze strony sztucznej inteligencji. Stephen Hawking, Elon Musk i wiele innych znanych osób ostrzega przed AI (artificial intelligence). Z drugiej jednak strony miliardy dolarów od wielu lat są przeznaczane na badania naukowe, które mają doprowadzić do stworzenia odpowiednika ludzkiego mózgu (np. Human Brain Project). Czy to jest szansa dla ludzkości czy droga do zagłady? Wydawnictwo Fabryka Słów już od wielu lat rozpowszechnia dorobek literacki tego twórcy literatury science-fiction. Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie ilustracje, które wykonał Przemysław Truściński, znany w świecie komiksowym rysownik („Super Boom!”, „AQQ” itd.). W pełni oddają mroczny klimat całości. A fabuła? Wszystko zaczyna się w mieście Postolov, w taniej knajpie, gdzie mechanik Sanders ze znajomym opija sukces finansowy. Daje się sprowokować do bójki i próbuje przeżyć. Dostaje propozycję nie do odrzucenia – praca w ekipie najemników albo brak ochrony przed tłumem pragnącym jego śmierci. Tak zaczyna się jego przygoda z konwojem, gdzie chodzi o przewiezienie tajemniczego ładunku. Nie wie, że trafia z deszczu pod rynnę… Bardzo często typowe postapo ukazuje świat bardzo zdeformowany po ogromnej katastrofie, gdzie pojawiają się różne anomalia czasoprzestrzenne czy dziwne stwory. Tym razem mamy świat w miarę normalny, a zagrożeniami są toksyczne pozostałości po wojnie oraz bojowe roboty. Ludzkość nie wróciła do epoki kamienia łupanego, ale też nie potrafi w pełni korzystać z dawnych zdobyczy techniki. Niektórzy nawet czczą Rexexmachina czyli legendarną sztuczną inteligencję, ale czy to tylko zabobony? Tego dowiecie się sami podczas czytania. Na szczęście Miroslav Žamboch nie skupił się tylko na wątkach jedynie z zakresu fantastyki naukowej. Główny bohater jest człowiekiem z krwi i kości, więc znalazło się też miejsce na wątek miłosny. Czy mechanik ma szansę u córki bogatego handlowca? Czy będzie happy end? Tego nie zdradzę, ale podpowiem, że zakończenie bardzo mnie zaskoczyło. Polecam książkę, bo jest napisana bardzo fachowo, a przy okazji trzyma w napięciu. Szczególnie w połowie akcja bardzo przyspiesza, a wcześniej jesteśmy w stanie bardzo dobrze poznać realia wymyślonego przez pisarza świata. To jest powieść, którą warto znać.
Andrzej Mazur - awatar Andrzej Mazur
ocenił na82 lata temu
Distortion Cezary Zbierzchowski
Distortion
Cezary Zbierzchowski
Książka przeczytana w ramach FKK] „Distortion” to już trzecia książka w stworzonym przez autora Świecie Rammy, ale nie trzeba czytać poprzednich historii, żeby ją zrozumieć. Ja nie czytał_m i wszystko było jasne. Jedyne, co tak naprawdę łączy tą powieść z poprzednią, to główny bohater, Markus Trent, który był już centralną postacią w jednej z historii w zbiorze opowiadań „Requiem dla Lalek”. Wszystkie wydarzenia są opowiadane z pierwszej osoby. Mówi on o zbrojnej interwencji/misji stabilizacyjnej przez wojska Rammy w Remarku, tuż po wojnie Remarsko-Gottańskiej. Tak jak inny użytkownik „LubimyCzytać” napisał, na pierwszy plan wysuwają się realia wojny. Widać że autor brał garściami z historii o wojnach na Bliskim Wschodzie, w Iranie i Iraku. W Posłowiu sam autor mówi o tym, ale nawet ktoś z ogólna wiedzą o tych konfliktach od razu załapie nawiązania/inspiracje. Realia żołnierzy w tego typu konfliktach są napisane w taki sposób, że nie są kreowani na żadnych bohaterów, tak jak np.: w filmie „Snajper”, ale jako normalni ludzie z normalnymi problemami. Bród, smród, niedoświadczeni młodzi ludzie, przedwczesna głupia śmierć, wszystko i jeszcze więcej jest tutaj opisane jako coś, co się po prostu dzieje i nie warto tego ukrywać. Kraj Remarku też został ładnie zrealizowany, jako kraj powojenny który próbuje się po niej podnieść, gdzie grupy bojówkowe oraz partyzanci walczą ze sobą oraz przeciwko wojsku Rammy. Trudno powiedzieć czy ich czyny są słuszne, bo powieść nie rozwija na tyle tych wątków żeby odpowiedzieć na to pytanie, ale nie o tym jest ta historia. Pojawia się tutaj też wątek science-fiction ale nie ma on dużego znaczenia przez 3/4 książki. Wszystko zaczyna się od „Ester” i dziwnych zjawisk na pustyni wokół placówki „Distortion”. Kiedy nasza grupa żołnierzy dojeżdża do tego miejsca, to dopiero wtedy ten cały wątek daje o sobie znać w pełnej okazałości, jednak wcześniej autor daje nam małe okruszki związane z tym miejscem i co się tam stało oraz dzieje. Rozwiązane tej, można powiedzieć zagadki, jest całkiem satysfakcjonujące i nie uważam że stracił_m czas czytając tą książkę. Jeśli spodziewaliście się militarnej książki science-fiction z robotami itd., to niestety lub stety musicie się bez tego obejść. „Distortion” jest historią o tym jaka wojna jest bez sensu oraz o brudzie jaki każdy z nas w sobie posiada.
majsrud_kulturalnie - awatar majsrud_kulturalnie
ocenił na71 miesiąc temu
Zbrodnia doskonała Magdalena Świerczek-Gryboś
Zbrodnia doskonała
Magdalena Świerczek-Gryboś Marianna Szygoń Magdalena Kucenty Agnieszka Biskup Agnieszka Osikowicz-Chwaja Krzysztof Rewiuk Wiktor Orłowski Alicja Karasińska
Tytuł trochę wprowadza w błąd, bo wcale nie dominują tu kryminały. Nadal jednak jest to zupełnie przyzwoita antologia o optymalnej chyba objętości, która ani nie pozostawia niedosytu, ani nie przytłacza liczbą tekstów. Wśród siedmiu opowiadań jest kilka, które czyta się z przyjemnością; wprawdzie rzeczywiście nie ma chyba żadnego wybitnego (chyba że "Al" Krzysztofa Rewiuka... intryguje i zapada w pamięć),ale nie ma też żadnego naprawdę kiepskiego. 1. "Al", Krzysztof Rewiuk - wątek orzekania o poczytalności zabójczyni spleciony z eksperymentem polegającym na przewidywaniu działań szczura w labiryncie. Bardzo dobrze przedyskutowany temat wolnej woli / determinizmu i przewrotne zakończenie, do tego wiarygodna bohaterka. 8/10 2. "Inspicjent Brzeszczot", Alicja Korzewska - mafioso jedzie na Podkarpacie po odbiór dysku USB, a na miejscu okazuje się, że musi wziąć udział w czuwaniu przy zwłokach z trzema upiornymi staruszkami. Trochę niesmaczna jest dla mnie ta egzotyzacja Podkarpacia i generalnie mam wrażenie, że za dużo tu zostało nakładzione, bo i przesądność bohatera granicząca z OCD, i wątek przestępczości zorganizowanej, z którego niewiele wynika, i wątek horrorowy, który nie bardzo mnie nastraszył. Chociaż próby stworzenia atmosfery zasługują na plusik. 5+/10 3. "Oko Henrietty", Marianna Szygoń - alternatywne lata 30., spirytualistyczny detektyw ma pomóc hrabinie wysysanej przez zaastralnego sobowtóra. Ciekawy światotwórczy pomysł i niezła atmosfera, na koniec ontologiczna wolta. 7/10 4. "Baran, gwiazda podwójna i morze w cynowej wannie", Magdalena Kucenty, Magdalena Świerczek-Gryboś - jakby ciąg dalszy "Małego księcia", tylko z planetożernym monstrum i świadomym oceanem z "Solaris". Intrygująca jazda bez trzymanki, choć po wszystkim zabrakło mi jakiejś duchowej głębi. Jako szalony eksperyment intertekstualno-metafikcjonalny bardzo dobrze, aczkolwiek mam wrażenie, że niektóre nawiązania popkulturowe ("Daenerys"...) mogą się kiepsko zestarzeć. 7/10 5. "Cmentarz doskonałych", Agnieszka Osikowicz-Chwaja - policja bada sprawę zaginięć w sekciarskiej wiosce wśród lasu. Trochę przewidywalne, choć bezbolesne. Największe wady to niedookreśloność świata przedstawionego i nieprecyzyjność opisów oraz ofermowatość protagonisty, za którego wszystko robią dwie inne postaci, zresztą kobiece, a z jedynej jego cechy szczególnej (lekkie OCD) nic nie wynika. 5+/10 6. "Śmierć starszej pani", Agnieszka Biskup - tekst wygrywa znakomitym połączeniem czterech perspektyw: kotów zmarłej staruszki (świetnie przedstawione ich procesy myślowe),policjantów badających zwłoki, samej starszej pani i jej wnuka. Bardzo przyjemne, nieco przewrotne, świetny rytm opowieści ze stopniowo odsłanianą tajemnicą. 7+/10 7. "De profundis", Wiktor Orłowski - kryminał w Watykanie, zagadkę jak z Dana Browna rozwiązuje rzymska policja i demonolog. Bardzo dobra atmosfera, "naukowe" podejście do demonów nie spłaszcza grozy, jak to się często dzieje. Rzymskie realia wiarygodne, bohaterowie wyraziści, choć bardzo typowi dla gatunku, rytm fabuły też bardzo dobry. Trochę niezgrabnie wetknięty fałszywy trop, na który chyba żaden czytelnik się nie nabierze. 7+/10
OZM - awatar OZM
ocenił na73 miesiące temu
Gdy Ziemia miała nas dość Andrzej W. Sawicki
Gdy Ziemia miała nas dość
Andrzej W. Sawicki Dawid Juraszek Stanisław Truchan Grzegorz Piórkowski Agnieszka Zerka-Rosik Bohdan Pękacki
Trochę tym razem ponarzekam, bo muszę się zgodzić z recenzją Beatrycze Nowickiej (https://beatryczenowicka.malopolska.pl/index.php/2022/08/20/gdy-ziemia-miala-nas-dosc-recenzja-20-08-2022/) - skoro się już bierze na tapet temat ekologii i poprzedza antologię gromką ideową przedmową o poruszeniu serc ludzkich do dbania o środowisko, to wypadałoby, żeby teksty faktycznie do tego zachęcały lub podejmowały na serio refleksję futurologiczną na temat procesów przemian w przyrodzie. Tymczasem zbyt często jest to tylko pretekst do postapo-przygodówek, w których na dodatek przyroda staje się wrogiem do zaorania. Z drugiej strony większości czytelników to chyba odpowiada, więc kwestia jest oczywiście subiektywna. 1. "Zielona płuca", Agnieszka Zerka - to właśnie przypadek wrogiej przyrody, zmodyfikowane genetycznie drzewa przejęły planetę. Postapo z elementami trochę lovecraftowskiego horroru pod koniec. Jest trochę światotwórstwa i polskiego kolorytu (stadion żuzlowy, ponura dyscyplina Komuny, istnienie zmodyfikowanych genetycznie podpalaczy do walki z przyrodę),ale całości brakuje nieco spójności i ustrukturyzowania. No i to horrorowe przesłanie trochę sabotuje cel antologii. 5+/10 2. "Zerwany kaganiec", Grzegorz Piórkowski - podwarszawskie postapo, neoszlachta wojuje z wrogą samoświadomą przyrodą vel Gaią. Widzę, że motyw sarmacki niektórym się podobał, ale dla mnie został on wetknięty bez jakiegokolwiek uzasadnienia, nie pasuje do stechnicyzowanego świata, a archaizacja językowa pojawia się i znika, kiedy to autorowi pasuje, jakby bohaterowie tylko w wolnych chwilach bawili się w szlacheckiego LARPa. Fabuła trochę typu "zabili go i uciekł", plus "chłopacki" wątek miłosny z perfekcyjną partnerką. Fani militarnego fantasy na pewno oceniliby znacznie wyżej, dla mnie nużące, choć technicznie niby poprawnie. Przyroda jednoznacznie wrogiem do zaorania. Subiektywnie 5/10. 3. "Pieśń dla wieloryba", Bohdan Pękacki - tu już bardziej klimaty w moim guście, melancholijna opowieść o bohaterze wędrującym przez postapokaliptyczny świat w nadziei, że zobaczy jeszcze wieloryby. Dobrze napisany smutek po zniszczonym świecie, odpowiednio wyważone proporcje goryczy i słodyczy, smaku dodaje ironiczny nieco wydźwięk retrospekcji o ewakuacji części ludzi na Marsa. 8/10 4. "Białe mięso, czerwona krew", Dawid Juraszek - redaktor antologii daje tekst zgodny z jej założeniami, snując trzy równoległe opowieści o skutkach przemysłowej eksploatacji, destabilizacji środowiska i ofierze, jaką ostatecznie składają z siebie ludzie zniszczonej przyrodzie. Bardzo sprawne warsztatowo połączenie różnych stylów (tylko w jednym momencie zaczyna nieco zgrzytać archaizacja, gdy narracja przechodzi do nowszych czasów). 7+/10 5. "Buran", Stanisław Truchan - dobre jako pastisz PRL-owskich młodzieżówek Nienackiego, Niziurskiego, Broszkiewicza - młodzież, major polskich służb specjalnych i dalekowschodni agenci kontra bandziorzy wysługujący się głupimi eko-terrorystami. Świat zmieniony katastrofami ekologicznymi też przedstawiony całkiem dobrze (ale że zamki na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej przetrwały trzęsienia ziemi rozrywające glob? Hm). Niestety, czysta sensacyjna przygodówka jest tak skrajnie nie w moim stylu, że nie doczytałam do końca, więc oceny nie stawiam. 6. "Dog Days", Andrzej W. Sawicki - od zera do bohatera, popychadło w stadzie fantazyjnych GMO bierze los towarzyszy w swoje ręce i zdobywa dziewczynę. Tak jak w przypadku "Wyrywając dusze" z antologii "Raz jeszcze w wyłom", mamy tu pomysły z potencjałem ciężkiego kalibru (samoświadome GMO, stosunek ludzi do przyrody, katastrofy meteorologiczne, cyborgizacja) spłycone do przygodówki, choć, trzeba przyznać, przyjemnej i bardzo zręcznie napisanej. 6/10
OZM - awatar OZM
ocenił na61 miesiąc temu
Requiem dla lalek Cezary Zbierzchowski
Requiem dla lalek
Cezary Zbierzchowski
Świetny zbiór opowiadań, od pierwszego tekstu wprowadzający w świat niby znany, a odmienny, trochę odbiegający w przyszłość, z inaczej rozłożonymi akcentami, innymi krajami, odmiennymi religiami, ale jednak to wszystko znamy, poznajemy, odkodowujemy. I zanurzamy się w upadły, skazany na powolny rozkład świat, w którym na pierwszy plan w kolejnych opowiadaniach wysuwają się zagadnienia, bolączki, idee, trudności i obsesje, które towarzyszą nam na co dzień. Autor powtarzając sztafaż świata, nazwy, skojarzenia z naszymi realiami, wędruje dowolnie po interesujących go sprawach. To fantastyka, której teraz w Polsce pisze się bardzo mało, nasuwająca skojarzenia z tym złotym u nas okresem, gdy na przełomie upadającego komunizmu i kapitalistycznego nowego świata, młodzi i starsi autorzy fantastyki sięgali najczęściej w opowiadaniach właśnie, po fantastykę problematyczną, socjologiczną, spekulatywną. Opowiadali w kostiumie przyszłości o tematach, które interesowały ich w świecie jaki znali. I Zbierzchowski przywołuje w swojej prozie taki sposób korzystania i używania fantastyki. Ale nie tylko taki, bo jest całkiem sprawny literacko, prowadzi ciekawą grę, wykorzystując w nienachalny sposób skojarzenia popkulturowe, sięga po budowanie klimatu rodem z jakiś opowieści niesamowitych, trochę jakby miał ochotę na spróbowanie konwencji weird fiction. Bardzo mi ten sposób pisania fantastyki odpowiada. Teksty są oczywiście różne, nie każdy mi tak samo zagrał, jedne wciągnęły bardziej, zwłaszcza gdy tematyka zahaczała o religię, albo gdy lekko wchodząc w klimat cyberpunku odwoływały się do wątków np. imigrantów, problemów kulturalnych, zagadnień technologicznych. I właśnie gdy oferowały klimat niezwykłości, rodem jakby "Z archiwum X". Teraz po powieści autora sięgnę na pewno.
Tomasz_K - awatar Tomasz_K
ocenił na72 lata temu
Przedksiężycowi, tom 3 Anna Kańtoch
Przedksiężycowi, tom 3
Anna Kańtoch
Wróciłam do serii po dość długiej przerwie której nie planowałam, ale moja czytelnicza droga ułożyła się tak a nie inaczej. Byłam bardzo ciekawa, czego mogę spodziewać się w tym ostatnim tomie. Autorka pootwierała sporo wątków, wprowadziła nas w to specyficzne uniwersum dość głęboko i byłam zaintrygowana jak postanowi zakończyć tą historię. Jak zwykle mogłam liczyć na skrupulatność, świetną organizację i zadbanie o każdy detal pani Kańtoch, z czego się niezmiernie cieszę. Zawsze mam się za większą fankę science-fiction niż nią jestem, nie mam pojęcia czemu tak mam. Dlatego historia ta mnie nie uwiodła ani nie porwała. Postacie prowadzone były znakomicie, ale nie potrafiłam się do nich ani trochę przywiązać - były tak dziwne i chaotyczne, a przy tym ze względu na panujące w tym świecie zasady z góry określone i zdefiniowane przy urodzeniu, że nie sposób było się z nimi utożsamiać. Może to dziwnie brzmieć, ale myślę że większość czytelników serii załapałoby o co mi chodzi.  Sam świat przedstawiony i reguły nim rządzące wypadały mega ciekawie. Autorka nie żałowała nam detali z jednej strony, a z drugiej nie czułam ani jakiegoś przesytu ani przytłoczenia. Znalazła też odpowiedni balans między tym co w książce jest znane z naszej rzeczywistości, a tym co nowe, abstrakcyjne i czy dosłownie kosmiczne w wytworzonym uniwersum. Dlatego z łatwością mogłam się połapać co i jak, ale przy tym miałam cały czas poczucie egzotycznosci i nie zapominałam, że jestem na obcej planecie. Zakończenie było dla mnie absolutnie nie do odgadnięcia i stanowiło chyba najciekawszą część z całej tej lektury. Zaskakujące, w pewien sposób logiczne i dające miłe uczucie zamykania wielu drzwi i zagadek naraz. Dodatkowo trochę magiczne i zostawiające miejsce na własne domysły czy interpretacje - po prostu niebanalne, a jednocześnie proste. Ponownie pani Kańtoch ładnie poradziła sobie z prowadzeniem postaci i zakończeniem ich przygody (albo rozpoczęciem, jak kto woli). I za to wszystko jak zawsze niezmiennie autorkę szanuje, umie doprowadzić swoje mocno warstwowe pomysły i wielowątkową fabułę w świetnym stylu, bez skrótów, ucieczek czy nagłych bezsensownych rozwiązań, na co często kuszą się inni pisarze. Zatem technicznie rzecz biorąc, nie mam się do czego przyczepić jeśli chodzi o tą książkę. Praktycznie jednak albo jej albo mi zabrakło duszy i nie umiałam dać się porwać tej historii. Podejrzewam siebie i brak bezwarunkowej miłości do tego gatunku. Dlatego oceniam serię, w szczególności ten tom, bardzo dobrze, ale polecam ją tylko fanom sci-fi. Tak jak kryminały Kańtoch może czytać każdy, w tym wypadku myślę że nie każdy należycie ją doceni. Sama przecież należę do tej grupy. A jeśli już zdecydujecie się czytać “Przedksiężycowych”, to z zaangażowaniem, ale bez wygórowanych oczekiwań :)
czytowege - awatar czytowege
ocenił na74 miesiące temu
Trzynasty anioł Anna Kańtoch
Trzynasty anioł
Anna Kańtoch
Jednym z nielicznych gatunków których nie czytam jest fantastyka. I choć pewnie mnie niektórzy zlinczują, to nie czytałam ani nie oglądałam Wiedźmina, ani Władcy Pierścieni ani Gry o tron. W tym wypadku zrobiłam wyjątek, bo to Anna Kańtoch. Czytałam kryminały tej autorki i jestem nimi zachwycona, więc stwierdziłam że spróbuję też z Jej powieściami fantasy. Miasto Getteim wybudowane na rzece przez Aimerica Tyrena to miasto niezwykłe, bowiem Jego założyciel przechytrzył Aniołów. Rzeka ta była granicą między magicznym światem Arlenu, zamieszkałym przez elfy, gnomy i inne niezwykłe postacie a techniczną, ludzką Tangarą. Światy te nie mogły się wzajemnie przenikać, póki nie powstało Getteim, bo tu wszyscy mogą żyć razem. Po śmierci założyciela, Rada Aniołów decyduje się zniszczyć miasto. Informuje o tym syna Aimerica, dając Mu jednocześnie szansę na ostrzeżenie mieszkańców, bowiem zniszczenie miasta będzie poprzedzać szereg znaków. Jednocześnie okazuje się, że do podjęcia decyzji o zniszczeniu potrzebna jest zgoda całej Rady, składającej się z trzynastu Aniołów, tymczasem jeden z Nich - Joel zaginął. W tej sytuacji można pominąć Jego głos, ale Joel bardzo lubi miasto i wystarczy Jego sprzeciw by Getteim ocalić. Meric postanawia zatem odnaleźć zaginionego, a o pomoc zwraca się do Agencji Detektywistycznej prowadzonej przez człowieka o anielskim imieniu Nataniel oraz Jego asystentkę - kobietę w ciele dwunastolatki. Sprawa Anioła okazuje wiązać się z dziwnymi zaginięciami bezdomnych dzieci i ich śmiercią. Gdybym przeczytała opis, nie znając autora, uśmiechnęłabym się pod nosem i zapewne odłożyła książkę bez czytania. I popełniłabym ogromny błąd. Książka wciągnęła mnie od pierwszej strony. Mimo że temat całkiem "nie mój", bardzo się cieszę, że Anna Kańtoch nie zawiodła mnie ponownie.
Jagoda Barszczewska - awatar Jagoda Barszczewska
oceniła na85 lat temu
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2021 Marcin S. Przybyłek
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2021
Marcin S. Przybyłek Andrzej Zimniak Marcin Kowalczyk Grzegorz Rogaczewski Wojciech Gunia Mikołaj Maria Manicki Marta Kładź-Kocot Marta Magdalena Lasik Bartek Biedrzycki Kamil Muzyka Dorota Dobrzyńska Łukasz Marek Fiema Grzegorz Brona Adam Groth Michał Kłodawski Marcin Mazur
„Ku gwiazdom” to antologia opatrzona poważną rekomendacją Polskiej Fundacji Fantastyki Naukowej i poprzedzona słowem wstępnym autorstwa osób ze środowiska akademickiego. Ten naukowy patronat od razu budzi nadzieję, że otrzymujemy zbiór ambitny, przemyślany i reprezentatywny dla współczesnej polskiej prozy science fiction. I rzeczywiście - książka zachęca do lektury już samą koncepcją: zgromadzenia w jednym tomie wybranych utworów autorów, którzy dziś tworzą polską fantastykę naukową. Nie należy jednak oczekiwać, że w antologii odnajdziemy twórców formatu Lema, Zajdla czy Snerga-Wiśniewskiego. To porównanie byłoby zresztą dla każdego zbioru krzywdzące - poprzeczka ustawiona przez klasyków jest niezwykle wysoka, a sam gatunek science fiction wymaga nie tylko sprawności literackiej, lecz także szerokiej wiedzy i umiejętności łączenia nauki z wyobraźnią. W tym sensie „Ku gwiazdom” jest próbą zmierzenia się z trudnym dziedzictwem i jednocześnie próbą pokazania, jak wygląda SF w Polsce tu i teraz. Pod względem literackim opowiadania są poprawne, często sprawnie napisane, choć trudno doszukać się w nich głębszych wartości czy przełomowych idei. Być może wynika to z faktu, że fantastyka naukowa - zwłaszcza traktowana w sposób bardziej ortodoksyjny - stała się dziś marginesem szeroko rozumianej fantastyki, zdominowanej przez fantasy i nurt rozrywkowy. W takim kontekście antologia jawi się jako projekt potrzebny: przypomina, że science fiction wciąż istnieje, rozwija się i szuka nowych głosów. Jeśli więc złagodzimy ostrze krytyki i spojrzymy na „Ku gwiazdom” jako na próbkę współczesnej twórczości, a nie jako na konkurs na nowego Lema, zbiór okazuje się wartościowy. Pozwala zorientować się, w jakich kierunkach zmierza polskie SF, jakie tematy interesują autorów i jak radzą sobie z łączeniem naukowych inspiracji z literacką formą. Zdecydowanie warto kontynuować ten pomysł i przygotować kolejne antologie. Być może właśnie dzięki takim inicjatywom uda się odkryć nowe talenty - twórców, którzy w przyszłości odważniej sięgną po naukowe fundamenty gatunku i zaproponują coś naprawdę przełomowego.
Kobyszczę - awatar Kobyszczę
ocenił na624 dni temu
Pechowiec Katarzyna Rupiewicz
Pechowiec
Katarzyna Rupiewicz
Akcja "Pechowca" osadzona jest we współczesnych Katowicach. Miejscu, które do takich opowieści jest wręcz stworzone. Tytułowy Pechowiec, to jeden z najstarszych magów, który urodził się w roku 1777 we Francji. I tak się stało, że obecnie przebywa w Polsce (bez żadnego celu). Wtem zostaje poproszony o pomoc w rozwiązaniu sprawy morderstwa, którą prowadzi jego dawna znajoma (a na domiar złego musi jeszcze ogarnąć młodą adeptkę, której mimowolnie ma mentorować). To krótki i bezspoilerowy opis. Może brzmi sztampowo, ale tak nie jest. To nie jest kryminał, a ja po prostu próbuję uniknąć spoilerów, by nikomu nie psuć zabawy. Sam z siebie rzadko sięgam po urban fantasy, ale jak już mi jakieś wpadnie, to w przeciwieństwie do Pechowca, mam szczęście. Bardzo podobał mi się zapis i prowadzenie fabuły, gdzie do końca niczego nie można być pewnym. Wytłumaczenie pecha głównego bohatera, to też niezła koncepcja. Jako wielki fan serii Nieśmiertelny, podoba mi się, jak "funkcjonują" magowie, gdyż działa to właśnie na zasadzie z Nieśmiertelnego, czyli pojedynków między nimi. Jedyna różnica, a kluczowa zarazem, że magowie zmieniają swoje ciała, co jakiś czas, gdyż opanowali sztukę ich tworzenia. Ponadto mamy jeszcze cały wachlarz "stworów" ze śląskich podań (nie mogło zabraknąć wzmianki o Bebokach). Okładkę zdobi jedno z dzieł Grzegorza Chudego, piękna sprawa. Przy okazji przypominam o antologii Sprzedawcy Marzeń od Logrusa, Katarzyna Rupiewicz też w niej jest z Heksą. Takie małe lokowanie produktu. Konkludując, polecam nawet tym, którzy podobnie do mnie z uf są na bakier. Przyjemna historia, której minusem jest to, że zdecydowanie za szybko się kończy. Klimat Katowic, które dzięki autorce możemy trochę zwiedzić, wykreowany magiczny świat - wszystko na plus. Jeszcze raz polecam! Podczas lektury nachodziły mnie wciąż myśli, że można byłoby dobry film nakręcić na kanwie tej historii, ale na pewno nie w Polsce. Za egzemplarz do recenzji dziękuję autorce!
kdw - awatar kdw
ocenił na76 miesięcy temu
Bogowie i pielgrzymi Marcin Moń
Bogowie i pielgrzymi
Marcin Moń
Zupełnie przyjemny zbiorek, bezpretensjonalny i dopracowany stylistycznie, do łyknięcia prawie na raz. Nie wszystkie pomysły są oryginalne, ale prawie zawsze można to wybaczyć ze względu na sprawność techniczną, a nieraz także niezły twist. 1. "Nadzorca" - znany skądinąd motyw ludzi zamkniętych w celach z kamerami i możliwością kontrolowania innych istot. Jedno ze słabszych opowiadań ze względu na mało wyrazistą puentę, ale i tak 6+/10. 2. "Uchwycone w zwierciadle" - statek kolonizacyjny natrafia na planetę, na której białka są zbudowane odwrotnie niż na Ziemi, a w dodatku na powierzchni sterczy wielka anomalia w postaci lustrzanej kopuły. Detale te ubarwiają koncepcję, wedle której obcy świat pokazuje prawdę o ludzkości (rzecz jasna ponurą). Dobra intryga i niezłe postaci, tylko czarny charakter trochę przerysowany. 7/10 3. "Gwiazdy się ułożą" - nadspodziewanie ciekawa wariacja na temat koszmarów lovecraftowskich, w których bohater grzęźnie wskutek mentalno-wirtualnej symulacji. Posmak creepypasty, ale to nie wada. 7+/10 4. "Jedna długa noc" - znów statek kolonizacyjny, znów bohaterka poszukująca planety do osiedlenia, bardziej obrazek niż fabuła, ale z bardzo satysfakcjonującym twistem na koniec. 7/10 5. "Drugie miasto" - tajemniczy narkotyk pozwala dojrzeć równoległy świat. Znów bardziej obrazek czy koncepcja niż fabuła, fajna atmosfera lumpowatego Poznania. Puenta najsłabsza. 6+/10 6. "Szept pielgrzymów" - zakrzywienia prawdopodobieństwa na stacji badawczej na Antarktydzie. Bardzo fajnie zrobiona sceneria, przekonująco przedstawione realia, intrygująca zagadka ze smakowitym rozwiązaniem - moim zdaniem najmocniejszy tekst w zbiorze. 8/10
OZM - awatar OZM
ocenił na715 godzin temu

Cytaty z książki Sępom na pożarcie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Sępom na pożarcie