rozwińzwiń

O naturze rzeczy

Okładka książki O naturze rzeczy autora Lama Ole Nydahl, 9788375544718
Okładka książki O naturze rzeczy
Lama Ole Nydahl Wydawnictwo: Czarna Owca Seria: Buddyzm Diamentowej Drogi religia
182 str. 3 godz. 2 min.
Kategoria:
religia
Format:
papier
Seria:
Buddyzm Diamentowej Drogi
Tytuł oryginału:
We die dinge sind
Data wydania:
2012-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-07-01
Liczba stron:
182
Czas czytania
3 godz. 2 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375544718
Tłumacz:
Wojciech Tracewski
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup O naturze rzeczy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki O naturze rzeczy

Średnia ocen
7,1 / 10
240 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce O naturze rzeczy

avatar
666
47

Na półkach:

Jestem wdzięczna autorowi za zapoznanie z buddyzmem, oraz założenie wielu ośrodków medytacyjnych, aczkolwiek pewne wstawki dotyczące współczesnej polityki i prądów mogą zirytować wrażliwszego czytelnika. Niewątpliwą zaletą książki jest słowniczek na końcu.

Jestem wdzięczna autorowi za zapoznanie z buddyzmem, oraz założenie wielu ośrodków medytacyjnych, aczkolwiek pewne wstawki dotyczące współczesnej polityki i prądów mogą zirytować wrażliwszego czytelnika. Niewątpliwą zaletą książki jest słowniczek na końcu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
90
48

Na półkach:

Buddyzm zawsze w jakiś sposób mnie interesował pod względem ciekawości jak i tego , że filozofia zawarta w tych naukach jest często przydatna w życiu , jak i często różni myśliciele , jak i psychologowie i trenerzy personalni często wykorzystują podobne nauki i postrzegania świata. Książka jako wprowadzenie do buddyzmu , ciekawa , choć w niektórych kwestiach , mało rozbudowane niektóre ważne kwestie jak i czasem ciężka w odbiorze , po przeczytaniu czegoś jeszcze mi brakowało. Uzupełnić wiedzę na pewno trzeba innymi pozycjami o tej tematyce i dobrych stronach internetowych. Ale polecam jako fundament pod zgłębianie dalej tematu.

Buddyzm zawsze w jakiś sposób mnie interesował pod względem ciekawości jak i tego , że filozofia zawarta w tych naukach jest często przydatna w życiu , jak i często różni myśliciele , jak i psychologowie i trenerzy personalni często wykorzystują podobne nauki i postrzegania świata. Książka jako wprowadzenie do buddyzmu , ciekawa , choć w niektórych kwestiach , mało...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
43
12

Na półkach:

Osobiście uważam, że książka jest ciężka w odbiorze jeśli dopiero zaczyna się swoją przygodę z buddyzmem. Na pewno nie jest to wprowadzenie, a subiektywny pogląd autora na różne sprawy związane z tą filozofią. Aby lepiej poznać myśl przewodnią buddyzmu, jego historię i najważniejsze informacje polecam sięgnąć po coś innego.

Osobiście uważam, że książka jest ciężka w odbiorze jeśli dopiero zaczyna się swoją przygodę z buddyzmem. Na pewno nie jest to wprowadzenie, a subiektywny pogląd autora na różne sprawy związane z tą filozofią. Aby lepiej poznać myśl przewodnią buddyzmu, jego historię i najważniejsze informacje polecam sięgnąć po coś innego.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

706 użytkowników ma tytuł O naturze rzeczy na półkach głównych
  • 366
  • 321
  • 19
123 użytkowników ma tytuł O naturze rzeczy na półkach dodatkowych
  • 97
  • 14
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki O naturze rzeczy

Inne książki autora

Lama Ole Nydahl
Lama Ole Nydahl
Ole Nydahl jest jednym z pierwszych ludzi Zachodu wykwalifikowanym jako Lama i nauczyciel medytacji w szkole Karma Kagyu, jednej z czterech głównych szkół buddyzmu tybetańskiego działającej pod przewodnictwem XVII Karmapy Trinleja Taje Dordże. W znacznym stopniu przyczynił się do przeniesienia buddyzmu na Zachód, w tym również do Polski. Od początku lat 70. przez większą część roku lama Ole Nydahl podróżuje dookoła świata wygłaszając wykłady i prowadząc kursy medytacyjne. Wraz ze swoją żoną Hannah Nydahl (zm. 2007) założył 626 świeckich ośrodków buddyzmu Diamentowej Drogi tybetańskiej linii Karma Kagyu. Jest autorem kilkunastu książek o buddyzmie przetłumaczonych na niemal 30 języków, w tym 10 książek w języku polskim.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pustka jest radością, czyli filozofia buddyjska z przymrużeniem (trzeciego) oka Artur Przybysławski
Pustka jest radością, czyli filozofia buddyjska z przymrużeniem (trzeciego) oka
Artur Przybysławski
 🧘‍♂️ Pustka, która chichocze 🧘‍♂️ czyli jak Artur Przybysławski zrobił z buddyzmu stand-up o istnieniu 📚 Gatunek: filozofia z herbatą i przymrużeniem trzeciego oka
 🌡️ Nastrój: lekko ironiczny, z dystansem i herbatą w dłoni
 ⭐️ Ocena: 6,5/10 — miejscami błysk, miejscami labirynt myśli, ale całość trzyma klimat ☯️ Migawka ☯️ Nie spodziewałem się, że filozofia buddyjska potrafi być aż tak… rozbawiona.
Pustka jest radością to książka, która nie każe medytować w ciszy, tylko raczej śmiać się z własnych koncepcji.
Przybysławski ma talent do wkręcania myśli w śrubki logiki — niby poważnie, ale z takim luzem, że Wittgenstein, Kant i Nagarjuna wyglądają tu jak członkowie jednego kabaretu metafizycznego. 🪞 Kilka spojrzeń w lekturę 🪞 🪷 Stoicyzm orientalny. Tak bym to nazwał. Bo sedno tej książki to właśnie spokój — ale nie ten ciężki, zakonny, tylko rozluźniony, jak po długim śmiechu. „Nie ma problemu” — mówi Przybysławski. I faktycznie, większość naszych problemów rozpuszcza się, gdy przestajemy traktować je jak realne przedmioty. 🪶 Humor jako medytacja. Filozofia, która pozwala demolować stół, analizując, czy stół bez nóg nadal jest stołem, to już poziom zen z autoironią. Autor pokazuje, że rozum też potrafi się bawić — a czasem, żeby pojąć pustkę, trzeba po prostu puścić wrotki. 🧩 Rytm zrozumienia. Momentami miałem wrażenie, że książka jest jak mantra: trochę się gubiłem, trochę odpływałem, a potem nagle — klik, wszystko wskakuje na swoje miejsce. Kiedy uda się złapać ten rytm, rozumienie pojawia się nie z głowy, ale jakby z uśmiechu. 🧠 Sedno 🧠 To nie podręcznik buddyzmu, tylko filozoficzna zabawa w odpuszczanie.
Pustka nie jest nicością — jest przestrzenią, w której rzeczy przestają nas uwierać.
Autor rozbraja pojęcia, jakby chciał powiedzieć: spokojnie, nawet jeśli wszystko jest puste, to wciąż możesz się tym cieszyć. 🕯️ Refleksyjnie 🕯️ Nie zawsze byłem w stanie nadążyć — momentami tekst się rozmywał, jakby medytował sam nad sobą.
Ale właśnie w tym jest jego urok. To książka, którą się nie tyle „czyta”, ile wchodzi w jej rytm. W końcu zaczynasz sam rozkładać rzeczywistość na części i śmiać się z tego, że próbowałeś ją naprawiać. 🪄 Finalne 🪄 To filozofia, która odpuszcza z klasą.
Zamiast mistycznych uniesień — błysk rozumu wśród śmiechu.
Przybysławski przypomina, że pustka nie boli — pustka rozluźnia. 6,5/10 – książka dla tych, którzy lubią myśleć o niczym… i wreszcie zrozumieć, że to naprawdę coś. 💡 Clue 💡 „Najlepszy sposób na rozwiązanie problemu – to zorientować się, że go nie było.”
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na76 miesięcy temu
Cud uważności. Prosty podręcznik medytacji Thích Nhất Hạnh
Cud uważności. Prosty podręcznik medytacji
Thích Nhất Hạnh
Sięgnęłam po tę książkę z uwagi na to, że zauważyłam u siebie mocne symptomy jakiegoś okropnego rozbiegania myśli i braku koncentracji na wykonywanych czynnościach. Robiąc coś, szybko przeskakuję na jakiś zupełnie inny temat czy czynność. Kiedyś uważałam, że to całkiem ok i że najważniejsze, że jakoś wszystko ogarniam i dobrze to nawet wychodzi, ale zaczęło mnie to męczyć i psychicznie, i fizycznie. Ta książka miała mnie uratować. Czy to zrobiła? Niespecjalnie, ale to chyba nie wina samej książki czy też jej autora, ale mojego usposobienia. O czym jest ta pozycja? W gruncie rzeczy o tym, o czym możemy wyczytać w tytule. O uważności, która tutaj rozumiana jest jako wchłonięcie przez czynność, jaką wykonujemy. Będąc w niej na 100%, bez złości i pośpieszania samego siebie, bez uciekania myślami do tego, co będziemy robić za chwilę, powinniśmy nauczyć się skupienia i czerpania radości z życia takiego, jakim ono jest. Tak zrozumiałam to, co zostało tutaj napisane. Jest to na pewno piękna filozofia i ufam, że w przypadku wielu osób może się sprawdzić oraz przynieść ukojenie, którego tak potrzebujemy w czasach, którymi rządzi pośpiech. Paradoksalnie spowolnienie i koncentracja mogą przełożyć się na to, że będziemy robić więcej, tyle tylko, że w większym spokoju ducha, bez wywierania presji na sobie i innych. Uważność kojarzona jest tu także z samokontrolą. Jak to wszystko osiągnąć? Wykonując pewne ćwiczenia, do których zachęca autor. I tu chyba w moim przypadku jest pies pogrzebany... Choć nie tylko. Druga rzecz, która mogła przesądzić o tym, że coś mi tutaj nie podpasowało, to moje osobiste przekonanie, że nie da się żyć bez emocji, a niestety w pewnym stopniu tak odbieram to, co chciał przekazać autor. Chyba jestem trochę na bakier z rozmaitymi ćwiczeniami, a raczej z tym, aby robić je systematycznie. Brakuje mi w tym pewnej chęci czy też determinacji, co może bierze się z tego, że nie wiem, czy by mi to mogło faktycznie pomóc... Takie mam refleksje na temat tej lektury, którą mimo to polecam. Sama może kiedyś wrócę do niej. Może za drugim razem potraktuję ją z większą uwagą i wiarą, że podane tu recepty na osiągnięcie tego mitycznego już spokoju faktycznie mi pomogą. https://www.instagram.com/justynaczytuje/?hl=pl https://www.facebook.com/JustynaCzytuje
justynazwanaruda - awatar justynazwanaruda
oceniła na62 lata temu
Sztuka szczęścia. Poradnik życia Dalajlama XIV
Sztuka szczęścia. Poradnik życia
Dalajlama XIV Howard C. Cutler
„Umysł przypomina trochę wartko płynąca rzekę, której dna nie widać. Jeśli bylibyśmy w stanie powstrzymać bieg rzeki w obu kierunkach – tam, dokąd płynie, i tam, skąd wypływa - moglibyśmy ujrzeć jej dno. W medytacji możemy powstrzymać umysł goniący za obiektami zmysłowymi i myślami o przeszłości i przyszłości, aby zobaczyć, co kryje się pod burzą myśli. W ten sposób możemy odnaleźć ogromny spokój i jasność. Powinniśm y spróbować doświadczyć tego sami…” (s. 313) JEGO ŚWIĘTOBLIWOŚĆ DALAJLAMA. Howard C. Cutler, „Sztuka szczęścia”. Poradnik życia. Przekł. Joanna Grabiak, Dom Wyd. REBIS, Poznań 2024. Z NOTKI AUTORA: Poradnik życia wyrasta z rozmów (długich i szczegółowych) z Dalajlamą (Arizona i Indie). Jak przeczytamy: „celem naszej wspólnej pracy nad tym projektem było przedstawienie poglądów Jego ŚWIĘTOBLIWOŚCI Dalajlamy na temat szczęśliwego życia, wzbogaconych moimi osobistymi obserwacjami i komentarzem z perspektywy psychiatry żyjącego i pracującego na Zachodzie”.(s. 9) Jest miejsce na: • Cel życia. • Ciepło i współczucie. • Przekształcanie cierpienia. • Pokonywanie przeszkód. • Życie duchowe. Z życia Dalajlamy: „Bardzo łatwo przychodzi mi nawiązywanie kontaktów z ludźmi, nie jestem tylko zbyt dobry w dochowywaniu tajemnic! – zaśmiał się”.(s. 89) Z obserwacji autora: „Owa podwójna perspektywa, jednoczesny ogląd „wielkiego świata” i naszego własnego „małego światka” może pomóc nam oddzielić ziarno od plew- to, co jest naprawdę ważne w życiu, od tego, co zupełnie nieistotne”. (s. 200) „O sztuce szczęścia”- z duchowym przywódcą Tybetu – książką dla Każdego. Warto pamiętać: • nie jest to jedyny poradnik – autorów, z tak odległych kręgów kulturowych; • „Sztuka szczęścia w pracy”, „Sztuka szczęścia w trudnych czasach” –to także ich dokonania. 7/10
zoe - awatar zoe
ocenił na72 miesiące temu
Wprowadzenie do Buddyzmu Zen Daisetz Teitaro Suzuki
Wprowadzenie do Buddyzmu Zen
Daisetz Teitaro Suzuki
Najlepsze wprowadzenie do buddyzmu zen. Zwięzłe, przejrzyste i napisane przez autora zanurzonego w tradycji i duchowości Dalekiego Wschodu. Suzuki wyjaśnia, że zen zaczyna się i kończy na osobiście zdobytym doświadczeniu. Ci, którzy nie mogą oprzeć się na własnym doświadczeniu, niczego nie rozumieją. Ponadto zen z całą mocą i uporem domaga się wewnętrznego duchowego przeżycia. Jedną z metod praktykowania zen są koany, czyli paradoksalne pytania lub opowiastki. Konstrukcja koanu przeczy logice, uderzając w nasze przywiązania i przyzwyczajenia. W ten sposób koan wyzwala człowieka z myślowych schematów, zbijając umysł z kolein, w które sam wszedł. Przykłady klasycznych koanów: 1) Uczeń: Czym jest Budda? Mistrz: Trzy funty lnu. 2) Dwie dłonie i mamy klaśnięcie. Jaki jest dźwięk jednej dłoni? 3) Jak wyglądała Twoja pierwotna twarz, nim narodzili się Twoja matka i Twój ojciec? 4) Jaki jest dźwięk fletu bez otworów? Autor "Wprowadzenia..." uspokaja, że zen mimo całej swej oryginalności nie musi być wcale hermetyczny czy elitarny. „Ci, którzy wiedzą o zen tylko tyle, ile przeczytali we wcześniejszych rozdziałach o jego nielogiczności czy o zen jako afirmacji wyższego rzędu, mogą dojść do wniosku, że jest on niedostępny i bardzo odległy od zwykłego powszedniego życia, że jest bardzo ponętny, lecz i bardzo nieuchwytny. My zaś nie możemy ich winić za to, co myślą. Z tych powodów powinno się przedstawiać zen także od jego łatwej, zrozumiałej i przystępnej strony. Życie jest podstawą wszystkiego, poza nim nie istnieje nic. Z całą naszą filozofią, ze wszystkimi wspaniałymi i wzniosłymi ideami nie możemy uciec od życia, które przeżywamy. Badacze gwiazd nie przestają stąpać po twardej ziemi. Czym jest zatem zen, kiedy staje się przystępny dla każdego? Joshu (Czao-czou) spytał raz nowego mnicha: – Czy byłeś już tu kiedyś? – Tak, panie, byłem – odparł mnich. Na co mistrz rzekł: – Napij się herbaty. Kiedy indziej, gdy przyszedł inny mnich, Joshu zadał mu to samo pytanie: – Czy byłeś tu już kiedyś? Tym razem odpowiedź była odmienna: – Nie byłem tu nigdy, panie. Stary mistrz jednakże rzekł tak jak przedtem: – Napij się herbaty. Inju (mnich zarządzający klasztorem) spytał potem mistrza: – Jakże to, ofiarowujesz tę samą filiżankę herbaty bez względu na to, jaka jest odpowiedź? – O Inju! – zawołał stary mistrz. – Słucham, mistrzu – odparł niezwłocznie mnich. Na co Joshu rzekł: – Napij się herbaty”.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na71 rok temu
Psychologia kwantowa Robert Anton Wilson
Psychologia kwantowa
Robert Anton Wilson
Wyjaśnię tytuł. Użycie tutaj terminu kwantowa nawiązując do wniosków z eksperymentów natury fizycznej ma tutaj jedno główne zadanie. Sugeruje Tobie i właściwie... cała książka jest swobodną przygodą intelektualną (nie jest przecież podręcznikiem psychologii poznawczej i nie ma kategorii publikacji naukowej; jest jak napisałem swobodną dyskusją, bez której nie mamy do czynienia z rozwojem i zrozumieniem, a tylko odtwarzaniem wiedzy wymaganej przez małpę nad nami do odtworzenia),która pragnie zwrócić Twoją uwagę na to, że MAPA TO NIE TERYTORIUM!. ŻE MODEL TEORETYCZNY TO NIE RZECZYWISTE DOŚWIADCZENIE, ITD. W naszym doświadczeniu rzeczywistości mamy do czynienia z nieodłączną triadą obserwator - obiekt obserwowany - akt obserwacji. Nie da się tego rozdzielić. Nasze spostrzeżenia, wrażenia, rezultaty eksperymentu, itd zależą od innych czynników, przyjętego modelu itd. Te mapy, modele poznawcze stosujemy zależnie od sytuacji. W moim odczuciu zrozumienie tej książki to głównie zrozumienie, że światło jawi nam się eksperymentalnie jako X, a przyjmując inny model jako Y. To w końcu, która wykształcona małpa ma racje? Właśnie nie w tym rzecz, gdyż każdy model (oczywiście są bardziej sensowne i mniej) jest użyteczny w jakimś ograniczonym kontekście i bezużyteczny w innym. Użyto innych narzędzi, uzyskano pozornie różne rezultaty, niby siebie wykluczające. Za dużo czasu ludzie tracą na walki EGO. Szczególnie wielcy profesorowie, będący raczej odtwarzaczami niż osobami pełnymi gnozy. Także Tytuł jak najbardziej trafny, ale może drażnić małpki, które potrzebują etykiety "naukowy" do pieszczenia swojego EGO. W książce nie widzę żadnej szarlatanerii, bo żyjemy w czasach, gdy ogłasza się NAUKOWĄ PANDEMIĘ bez twardych danych na podstawie liczb uzyskanych testem metodologicznie nie dającym prawa do wyciągania wniosku o enigmatycznej chorobie, która ominęła wszelkie rygory metodologii naukowej. Książki Wilsona uczą w moim przekonaniu plastyczności i czujności umysłowej. Budują wrażliwość na dostrzeganie ułomności umysłowych, różnic percepcji, itd. Jego książki dały mi bardzo duże zrozumienie ludzkich zachować, dzięki czemu totalnie nieprzygotowany wymaganymi przez prowadzących tekstami jakoś miałem na wrocławskim SWPS'ie same 5. Z metodologii praktycznej ponadprogramową 6tkę. Także książka jak najbardziej wartościowa, ale nie ma statusu tekstu naukowego, o czym chyba niektórzy zapominają. To jak filozoficzna pogawędka przy herbacie. To nie jest pozycja dla wytresowanych wykształciuchów poszukujących 0-1 prawd, jednej prawidłowej odpowiedzi oraz drogi. Dzięki jego książkom można rozładować niemal każdą kłótnie zastanawiając się w jaki sposób np. dwie osoby operacjonalizują sobie pewne pojęcia. W jaki sposób postrzegają zagadnienie. Okazuje się często, że używając podobnych słów mówią o zupełnie czymś innym. Przykład KARA ŚMIERCI. Dla jednych morderstwo dla innych zadośćuczynienie. Jak mają się dogadać? Brak mianownika. I nad tym jako mediator się pracuje. Nad ujednoliceniem przekazu, aby najpierw dwie strony mówiły o tym samym, a nie obrzucały się gównem. Jak ktoś lubi zamiast tego szkolną tresurę przez, którą później np. środowisko lekarskie się kompromituje nie używając mózgu tylko robiąc co każą to spoko. Dla mnie takie rozważania to absolutne diamenty na drodze własnego rozwoju. Dodam jeszcze, że infantylni naukowcy wierzą, że metoda naukowa oddziela właśnie ludzki umysł oraz ułomności od tego co intersubiektywnie weryfikowalne, bezsprzecznie właściwe. Mądry człowiek korzysta z wielu map dopełniając swoje zrozumienie, a dzieci walczą na szabelki w piaskownicy o miano posiadacza jedynej "naj naj naj naukowej" mapy.... O tym jest ta książka. Osobiście czytałem ją z 6-7 razy za każdym razem łapiąc się, że nie najlepiej rozumiałem treść. Każdorazowo byłem zadowolony i dziś nie dziwi mnie to, że wykształcone osoby mogą być nieskuteczne, atakować innych, wierzyć w swoje metody pomimo żenującej skuteczności (jak choćby radio i chemio terapia)... Naprawdę to przestaje dziwić, bo rozumie się torowanie percepcji, gierki ego, tresurę itd. Bije do medycyny zachodniej bardzo ogólnikowo, bo jest świetnym przykładem wykształconego debilzmu. Myli się marketing z nauką, leczenie ze sprzedażą bezpośrednią, a na końcu redukcjonizm myli się ze wspaniałym wyspecjalizowaniem. Na końcu ważne są rezultaty, a nie walki o mapy/modele.
Jarek Jarecki - awatar Jarek Jarecki
ocenił na104 lata temu

Cytaty z książki O naturze rzeczy

Więcej
Lama Ole Nydahl O naturze rzeczy. Współczesne wprowadzenie do buddyzmu Zobacz więcej
Więcej