Opowieść rozbitka

Okładka książki Opowieść rozbitka autorstwa Gabriel García Márquez
Okładka książki Opowieść rozbitka autorstwa Gabriel García Márquez
Gabriel García Márquez Wydawnictwo: Muza Seria: Márquez [Muza] literatura piękna
128 str. 2 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Márquez [Muza]
Tytuł oryginału:
Relato de un Náufrago
Data wydania:
2010-09-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-09-01
Liczba stron:
128
Czas czytania
2 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374958776
Tłumacz:
Rajmund Kalicki
28 lutego 1955 roku dowiedzieliśmy się, że ośmiu członków załogi niszczyciela „Caldas”, należącego do kolumbijskiej marynarki wojennej, wypadło za burtę i zginęło podczas sztormu na Morzu Karaibskim. Natychmiast rozpoczęto poszukiwania rozbitków, przy współpracy z jednostkami amerykańskimi ze strefy Kanału Panamskiego, przeprowadzającymi kontrolę wojskową oraz inne miłosierne akcje na południu Karaibów. Po czterech dniach zaniechano poszukiwań i oficjalnie uznano marynarzy za zmarłych. A jednak w tydzień potem jeden z nich, na wpół żywy, pojawił się na jednej z bezludnych plaż północnej Kolumbii, po dziesięciu dniach dryfowania na tratwie bez jedzenia i picia. Nazywał się Luis Alejandro Velasco. Książka ta jest dziennikarskim zapisem tego, co mi opowiedział i co ogłosiłem w miesiąc po katastrofie w bogotańskim dzienniku „El Espectador”.
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Opowieść rozbitka w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Opowieść rozbitka



1289 738

Oceny książki Opowieść rozbitka

Średnia ocen
6,8 / 10
385 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Opowieść rozbitka

avatar
253
119

Na półkach:

Przeczytane w oryginale w ramach nauki języka hiszpańskiego.

Na moim poziomie - jakoś koło B1 z plusem - w sam raz. Mało nieoczywistych konstrukcji gramatycznych, język zrozumiały, kilka razy musiałem tłumaczyć całe zdania, od czasu do czasu - raz, dwa razy na stronę - pojedyncze wyrazy. Czytane na Kindlu, bo tak wygodniej tłumaczyć.

A sama historia całkiem ciekawa, nie dłuży się i czyta się lekko :)

Przeczytane w oryginale w ramach nauki języka hiszpańskiego.

Na moim poziomie - jakoś koło B1 z plusem - w sam raz. Mało nieoczywistych konstrukcji gramatycznych, język zrozumiały, kilka razy musiałem tłumaczyć całe zdania, od czasu do czasu - raz, dwa razy na stronę - pojedyncze wyrazy. Czytane na Kindlu, bo tak wygodniej tłumaczyć.

A sama historia całkiem ciekawa, nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
595
107

Na półkach: , ,

Reportaż o rozbitku, który przetrwał 10 dni na tratwie, przesłuchane jako audiobook ale zbytnio mi nie podeszło, chyba preferuje prozę Marqueza

Reportaż o rozbitku, który przetrwał 10 dni na tratwie, przesłuchane jako audiobook ale zbytnio mi nie podeszło, chyba preferuje prozę Marqueza

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2194
2194

Na półkach:

Wszyscy bez wyjątku pisarze iberoamerykańscy zaczynali swoją karierę literacką jako komuniści lub lewacy.
Nie powinno to dziwić, bo tylko tacy mieli szansę na reklamę, tłumaczenia i milionowe nakłady we wszystkich krajach świata, w zamian mieli pełnić dla Sowietów rolę pożytecznych idiotów i tuby propagandowej socjalizmu.
Jeśli byli jacyś lepsi, pozostali nieznani, bo nie tłumaczeni i reklamowani.
Do teraz nic się nie zmieniło, wystarczy być stalinistką, podpisać Rezolucję popierającą wykonanie wyroku śmierci na księdzu katolickim (Józef Lelito),albo ogłosić się feministką, pomachać tęczową flagą dreptając w pochodzie i wszędzie deklarować, że nie ma się nic wspólnego z Kościołem katolickim, i co?
I Nobel.
Nie przeszkadza fakt, że nie potrafi się składać zdań w coś sensownego, a książki ledwo odbijają się od grafomani, którą maskuje, szantażują czytelnika, stwierdzeniem, że nie pisze dla idiotów (sic!).
W latach 70-tych była popularna seria prozy iberoamerykańskiej, dziesiątki książek, różnych autorów, których już nikt nie pamięta.
Kilku pisarzy się przebiło i zdobyło uznanie: Llosa, Marquez, Cortazar, Fuentes.
Część z nich po zdobyciu sławy zmieniła swoje poglądy polityczne, czemu trudno się dziwić, w końcu to ludzie inteligentni.
To literatura inna niż europejska, ale wcale nie gorsza.
Wiele tych książek przeczytałem z prawdziwą przyjemnością, jedne są lepsze, inne takie sobie, dlatego dla tych, które przeczytałem, zbiorcze 8 gwiazdek.
Ta należy do jednych z lepszych.
POLECAM !!!

Wszyscy bez wyjątku pisarze iberoamerykańscy zaczynali swoją karierę literacką jako komuniści lub lewacy.
Nie powinno to dziwić, bo tylko tacy mieli szansę na reklamę, tłumaczenia i milionowe nakłady we wszystkich krajach świata, w zamian mieli pełnić dla Sowietów rolę pożytecznych idiotów i tuby propagandowej socjalizmu.
Jeśli byli jacyś lepsi, pozostali nieznani, bo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1758 użytkowników ma tytuł Opowieść rozbitka na półkach głównych
  • 1 227
  • 531
301 użytkowników ma tytuł Opowieść rozbitka na półkach dodatkowych
  • 248
  • 12
  • 9
  • 8
  • 7
  • 6
  • 6
  • 5

Tagi i tematy do książki Opowieść rozbitka

Inne książki autora

Gabriel García Márquez
Gabriel García Márquez
García Márquez jest często uważany za jednego z najwybitniejszych, a na pewno za jednego z najbardziej znanych pisarzy realizmu magicznego. García Márquez rozpoczął karierę jako dziennikarz w prasie lokalnej w gazetach „El Heraldo” z miasta Barranquilla oraz „El Universal” wydawanej w Cartagenie. Później przeniósł się do Bogoty, gdzie rozpoczął pracę jako reporter w kolumbijskim dzienniku „El Espectador”; pracował m.in. w charakterze korespondenta zagranicznego piszącego z Rzymu, Paryża, Barcelony, Caracas oraz Nowego Jorku. Pierwsze jego większe dzieło, powieść Szarańcza powstała w 1955. García Márquez zdobył popularność cyklem reportaży, pt. Opowieść rozbitka (hiszp. Relato de un náufrago),publikowanych w 1955 na łamach pisma „El Espectador”. Powieść została wydana w formie książkowej w 1970. Najbardziej znaną powieścią Garcíi Márqueza jest Sto lat samotności (Cien años de soledad),która ukazała się w 1967. Utwór ten przedstawiając sagę rodu Buendía z zagubionej gdzieś na południowoamerykańskich bezdrożach wioski Macondo, jest jednocześnie swoistą syntezą dziejów całego kontynentu. Powieść okrzyknięto „najważniejszym dziełem literatury hiszpańskojęzycznej od czasów Don Kichota. Należy ona stylistycznie do nurtu „realizmu magicznego”. W 1982 García Márquez został laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. W uzasadnieniu napisano, iż nagrodę otrzymał za „powieści i opowiadania, w których fantazja i realizm łączą się w złożony świat poezji, odzwierciedlającej życie i konflikty całego kontynentu”. Pogarszający się stan zdrowia, a przede wszystkim wykryta u pisarza w 1999 choroba nowotworowa (peruwiański dziennik „La República” informował nawet mylnie o śmierci pisarza w 2000) skłoniła Márqueza do rozpoczęcia spisywania własnych wspomnień. W 2002 García Márquez opublikował książkę Żyć, żeby opowiadać o tym (Vivir para contarla),będącą pierwszą częścią autobiograficznego cyklu zamierzonego na trzy tomy. W 2004 ukazała się ostatnia powieść pisarza, Rzecz o mych smutnych dziwkach (Memoria de mis putas tristes). Gabriel García Márquez znany jest ze swej przyjaźni z kubańskim rewolucjonistą i dyktatorem Fidelem Castro. Wcześniej, przede wszystkim w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, sympatyzował z grupami rewolucjonistów działającymi w różnych krajach Ameryki Łacińskiej. Członkowie rządu kolumbijskiego zarzucali pisarzowi aktywne wspieranie organizacji takich jak FARC i ELN, jednak nie znaleziono dowodów potwierdzających takie działania Garcíi Márqueza. Pisarz wielokrotnie wypowiadał się krytycznie na temat polityki władz kolumbijskich, a kilkakrotnie uczestniczył jako mediator w rozmowach prowadzonych pomiędzy legalnymi władzami Kolumbii i skrajnymi grupami opozycyjnymi. Rodrigo García, syn Garcíi Márqueza, jest znanym reżyserem telewizyjnym i filmowym. W 2012 na łamach „The Guardian”, brat pisarza, Jaime García, wyznał, że ponad 80-letni Gabriel Márquez (przypuszczalnie wskutek terapii antyrakowej) cierpi na początki demencji i prawdopodobnie oznacza to koniec jego kariery pisarskiej. Zmarł 17 kwietnia 2014 r. w Meksyku. Oficjalne pożegnanie Márqueza odbyło się w mieście Meksyk, na placu przed Pałacem Sztuk Pięknych 22 maja 2016 urna z jego prochami została złożona na dziedzińcu dawnego klasztoru La Merced w Cartagenie[6], w mieście, w którym Márquez rozpoczął swoją literacką karierę i - jak powiedział jego przyjaciel, Juan Gossain - gdzie „zawsze chciał być”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Podróż do źródeł czasu Alejo Carpentier
Podróż do źródeł czasu
Alejo Carpentier
Nieznany mi bliżej kubański pisarz Alejo Carpentier został przez mnie odkryty dzięki temu, że wpisywał się w jeden z punktów wyzwania czytelniczego. Niestety, odkrycie, że mam do czynienia z realizmem magicznym o mało nie doprowadziło do porzucenia książki zaledwie po kilkudziesięciu stronach. "Podróż do źródeł czasu" to powieść z 1953 roku, opowiadająca o muzyku i kompozytorze z Nowego Jorku, który wyrusza w podróż do Ameryki Południowej pragnąc uciec od swojej rutyny i nudnej cywilizacji w poszukiwaniu pierwotnej, naturalnej egzystencji, gdzie życie może być proste, bez cywilizacyjnych pokus i mamienia. Celem wyprawy do bajecznej dżungli ma być przede wszystkim poszukiwanie instrumentów używanych przez Indian. Jednak zderzenie z odmiennością tamtejszej ludności i bujnej przyrody, zwrócenie uwagi na harmonijnie prowadzone życie w zgodzie z rytmem dnia i naturą oraz wszechobecne poczucie przynależności do wspólnoty, staje się dla bohatera inspiracją. Miejsce do którego trafia to miejsce niedotknięte czasem, odcięte zupełnie od technologii i udogodnień, a pełne prehistorii działa na muzykologa jak magnes. Zakochuje się w jednej z jego mieszkanek i pragnie zostać przy boku Rosario, jednak nie jest i nigdy nie będzie kimś stamtąd. Nie dla niego to szczęście wywodzące się z prymitywnej natury; jest człowiekiem skażonym cywilizacją i w końcu dociera do niego, że nigdy nie zostanie w pełni zaakceptowany przez mieszkańców utopijnego miasteczka. Carpentier tworzy wiele obrazów i nawiązań do minionych epok. Wraz z bohaterem wędrujemy od współczesności przez czasy konkwisty, średniowiecze, aż do tytułowych źródeł czasu. Dżungla wita swoim naturalnym, nieskażonym bogactwem, a plemienna ludność posługująca się narzędziami, jak z epoki średniowiecza oraz prehistorycznymi instrumentami, czci pradawne zwyczaje i obrzędy, co podkreśla tylko wyobcowanie bohatera stojącego na przeciwległym kulturowym krańcu. Metaforyczność "Podróży do źródeł czasu" jest oczywista. Powieść stanowi metaforę podróży od kultury zgiełku do natury, symbiozy z przyrodą, jest też podróżą w głąb siebie, w głąb pierwotnego istnienia. Czym jest "źródło czasu"? To coś pierwotnego, coś z czego bierze swój początek wszechrzecz, istnienie. "Podróż do źródła czasu" to przedstawiciel realizmu magicznego, z którym mi zupełnie nie po drodze, więc dla mnie osobiście książka ta stanowiła podwójne wyzwanie. Gdy myślę o przeczytanej treści dostrzegam wiele elementów, odgaduje pewne niuanse, jednocześnie zdając sobie sprawę ile mi przy tym umknęło momentów i to być może ważnych dla zrozumienia całej treści. Chwilami odpływałam nie łapiąc kontekstu, musiałam wracać, zastanawiać się, co było uciążliwe, ale też stwarzało okazję do zastanowienia się nad tym, co głębsze, co ważne w życiu każdego z nas. Tak, to dobra książka do przemyśleń, ale nie, nie dla każdego.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na64 miesiące temu
Nie ma kto pisać do pułkownika Gabriel García Márquez
Nie ma kto pisać do pułkownika
Gabriel García Márquez
Wczesna powieść Márqueza opowiada o nadziei, czekaniu i godności. Bohaterem jest emerytowany pułkownik, który nie może doczekać się renty wojskowej, ale nie traci nadziei. To prosta, ale znakomicie napisana historia, świetnie czytana przez Jana Świderskiego. Ostatnio coraz częściej uciekam od okrzyczanych nowości, laureatów plebiscytów opatrzonych entuzjastycznymi blurbami; zamiast tego wracam do literatury sprzed dziesięcioleci, która jest gwarancją wysokiego poziomu. Tak właśnie jest z książkami noblistów – w zdecydowanej większości, bo tu też zdarzają się porażki. Ta krótka powieść a może długie opowiadanie Gabriela Garcíi Márqueza pochodzi z roku 1961 powstała zatem przed eksplozją jego arcydzieła 'Sto lat samotności' (ale w książce jest wspomniany pułkownik Aureliano Buendía, kolega bohatera książki oraz miasto Macondo); niemniej już czuć duży pazur pisarski. Rzecz jest o czekaniu. Główny bohater – pułkownik, od dawna na emeryturze, żyje gdzieś w zapadłej południowoamerykańskiej mieścinie i wciąż czeka to, że władze państwowe przyznają mu rentę przysługującą weteranom. Od lat co piątek – to wtedy przychodzi do miasteczka poczta – wypatruje listu ze stolicy z odpowiednią decyzją. Ale list nie przychodzi, nie ma kto pisać do pułkownika... A sytuacja życiowa pułkownika jest dramatyczna, ma żonę poważnie chorą na astmę i żadnych dochodów, głód wręcz zagląda im w oczy. Inną jego nadzieją na poprawę bytu jest kogut, którego hoduje do walki. Karmi koguta kukurydzą, którą odejmuje sobie od ust. Jeśli kogut wygra, to pułkownik może spodziewać się dużych pieniędzy. Ale to nadzieja złudna bo, jak słusznie mówi żona: „Nie wpadło ci na myśl, że kogut może przegrać.” A wszystko to dzieje się w deszczowym październiku, kiedy to pogoda skłania do melancholii, oraz w czasie stanu wyjątkowego i obowiązującej godziny policyjnej. Na dodatek niedawno pułkownik stracił syna. A jednak ten człowiek się nie poddaje: „W istocie jednak tylko nadzieja, że dostanie list, trzymała go przy życiu”. Jest to zatem rzecz o niesłabnącej nadziei i optymizmie, która wbrew wszelkim przeciwnościom trzyma ludzi przy życiu. Niby to prosta historia, niby nic wielkiego, ale jak to napisane! Słuchało mi się audiobooka w znakomitym wykonaniu nieodżałowanego Jana Świderskiego z niesłabnącym zainteresowaniem. To jest tajemnica wybitnego pisarstwa: opowiadać o prostym życiu zwykłych ludzi tak, że nie można oderwać się od lektury.
almos - awatar almos
ocenił na823 dni temu
Miasto i psy Mario Vargas Llosa
Miasto i psy
Mario Vargas Llosa
Jak już czytam literaturę z Południowej Ameryki to trafiam na absolutne arcydzieła. Wydawało mi się,że "Miasta Boga" nie da się przebić, ale Llosa napisał coś równie wybitnego. Szukałem czegoś w podobie do "Zła" Jana Guillou, ta powieść była jeszcze lepsza. Już sam fakt, że ta wojskowa akademia do dzisiaj istnieje, że jak ukazała się powieść to palono ją tam na stosie, to wszystko buduje legendę i pokazuje jak bardzo pisarz trafił w punkt. Te mechanizmy totalitarne, łamanie jednostki, instynkt stadny, wykluczanie kapusiów, kocenie i znęcanie się nad słabszymi, wszystko tu było. I doskonały motyw Gamboi i jego wiary w regulamin, co okazał się dla niego zdradzieckie. Niesamowite postaci Jaguara, Poety i Niewolnika, których połączyła miłość do brzydkiej Teresy z biednej dzielnicy. Ale nie było to sztuczne i naciągane, a bardzo wiarygodne. Cały ten motyw zdrady, moralności, przemocy. Tu przemoc nie brała się często z próżni, a była mechanizmem obronnym, który pożerał pierwotną wrażliwość. Pisarz zastosował tutaj niesamowitą narrację, pokazywał różne punkty widzenia, tzw umysł zbiorowy, ale też wodził za nos historią z dzieciństwa jednego z bohaterów, gdzie dopiero na końcu wyszło czyja to była opowieść. Nie było tu żadnego zbędnego zdania, całość była niesamowita zarówno pod kątem formy jak i treści. Psychologia ponadczasowa. Dla takich powieści zarezerwowana jest najwyższa ocena. Arcydzieło, szczerze polecam, to po prostu trzeba przeczytać!
Bitel - awatar Bitel
ocenił na1022 dni temu
Wszystkie imiona José Saramago
Wszystkie imiona
José Saramago
Pozornie jest to książka o niczym, ale po głębszym zastanowieniu można tu dostrzec głębie. Głównym motywem "Wszystkich imion" są życia innych, co widać z hobby zbierania danych o celebrytach przez pana Jose i jego późniejszej fascynacji nieznajomą kobietą. Pan Jose jest niezadowolony z własnego życia, poszukuje zatem ekscytacji w ciekawszych życiach właścicieli kart... i jak na ironię najciekawszy życiorys, jaki znajduje, to taki, który niczym się nie wyróżnia. "Wszystkie imiona" interpretuję jako historię o społeczeństwie. W Archiwum i na Cmentarzu wszyscy ludzie, żywi i umarli, traktowani są zaledwie jako nic nieznaczące nazwiska, pozbawione wartości samej w sobie, co ilustrują niszczenie akt przez szczury i zabawy z numerami pasterza. W społeczeństwie Samarago większość ludzi niczym się od siebie nie różni, i tylko znajomość ich nazwisk chroni ich od zapomnienia. A mimo to nawet ta znajomość nie wystarczy, co dobrze ukazuje depresja nieznajomej kobiety i brak pomocy ze strony kogokolwiek z jej otoczenia. Choć książka mi się podobała, uważam, że Saramago nie wykorzystał w pełni jej potencjału. Nieznajoma kobieta jest oczywiście symbolem, jednak z chęcią przeczytałbym jakieś pogłębienie jej historii, czy też skonfrontowanie wizerunku wykreowanego przez pana Jose z rzeczywistością. Powieść przypominała mi trochę historie Franza Kafki z absurdalną fabułą, wymęczającą biurokracją i tajemniczą kobietą, której wnętrza jednak nigdy nie udaje się zgłębić.
Fox - awatar Fox
ocenił na74 miesiące temu
Zielony Dom Mario Vargas Llosa
Zielony Dom
Mario Vargas Llosa
„Zielony dom” to druga powieść w bogatym dorobku pisarskim Mario Vargasa Llosy. Rok publikacji to 1966, a więc trzy lata po debiucie („Miasto i psy”) oraz kolejne trzy przed wydaniem monumentalnej „Rozmowy w Katedrze”. W mojej ocenie ta chronologia jest tutaj niezwykle istotna, aby właściwie ocenić recenzowaną powieść, gdyż jest to utwór mocno eksperymentalny, swoisty poligon doświadczalny pisarza, który pozwolił mu nie tylko potwierdzić literackie możliwości, ale także zaprezentować zupełnie nowy - jak na ówczesne czasy - sposób snucia narracji. Efekt końcowy jest bardzo ciekawy, choć nie wszystko jeszcze wyszło tutaj idealnie, o czym będzie okazja wspomnieć. Zapraszam do recenzji. Akcja powieść rozciąga się na przestrzeni około czterdziestu lat, o czym wnioskujemy na podstawie rozmaitych wtrętów pisarza, i obejmuje okres od lat 20. do lat 60. XX wieku. Miejsce rozgrywania się wydarzeń to oczywiście ojczyzna pisarza, czyli Peru, ale w tym wypadku zostało ono podzielone na dwa odległe od siebie i zupełnie odmienne klimatem obszary. Pierwszym jest półpustynne miasto Piura, ulokowane w północno-zachodniej części kraju, nieopodal wybrzeża Pacyfiku. Właśnie tutaj, na obrzeżach tegoż miasta, tajemniczy przybysz „nie wiadomo skąd” zbudował dom o zielonych ścianach, za którymi to skrył się ekskluzywny burdel. Jego obecność naturalnie wywołała ostre protesty, szczególnie pośród konserwatywnej i religijnej część małomiasteczkowej społeczności (ojciec Garcia),co bynajmniej nie zaszkodziło rosnącej popularności tego przybytku uciech cielesnych - dopóki nie doszło do pewnego skandalicznego i gorszącego incydentu, który przesądził o jego losie. Przynajmniej na jakiś czas. Natomiast drugim obszarem, znacznie rozleglejszym, na który rozgrywa się fabuła powieści, jest dorzecze rzeki Maranon w peruwiańskiej części Amazonii oraz miasteczko Santa Maria de Nieva. Ta skryta pośród dżungli zapadła mieścina skrywa pewne mroczne tajemnice, które ogniskują się wokół tamtejszego żeńskiego klasztoru oraz lokalnych autochtonów z indiańskiego plemienia Aguaruna. Wciąż dzika dżungla przyciąga także różnego rodzaju typy spod ciemnej gwiazdy, które pragną szybkiego zarobku na będącym wciąż w cenie na światowych rynkach kauczuku. Pod zielonym dachem dżungli rozgrywają się zatem kolejne dramaty, w które będą zaangażowani bohaterowie powieści. Warto przy okazji zwrócić uwagę, iż tytułowy „zielony dom” może odnosić się zarówno do budynku burdelu w Piurze, jak i do będącej mieszkaniem dla wielu ludzi wiecznie zielonej dżungli amazońskiej. Skoro omówiłem czas i miejsce rozgrywania się powieści, przejdę teraz do bohaterów. Zapewne dość szybko zwrócimy uwagę, że w zasadzie brak tutaj kreacji, którą moglibyśmy określić mianem głównego bohatera. Natomiast postaci istotnych dla przebiegu fabuły jest kilka, a poza nim cała plejada postaci pobocznych o mniejszym lub większym znaczeniu. Można wyróżnić trzy takie najważniejsze wątki opowieści, które ogniskują się wokół postaci don Anselma w Piurze, Bonifacji i sierżanta Litumy (postać znana z późniejszych utworów peruwiańskiego pisarza, np. „Lituma w Andach”, „Kto zabił Palomina Molero?”) w Piurze/Amazonii oraz Fushia w Amazonii. Historie te nie są jakoś przesadnie skomplikowane, choć zostały przeprowadzone na tyle sprawnie, że w pewnym momencie czytelnik zaczyna się nimi rzeczywiście interesować. Natomiast wydaje mi się, że te kilka punktów stycznych, w których poszczególne wątki się ze sobą przecinają, to jednak nieco za mało na naprawdę pasjonującą intrygę, do czego jeszcze wrócę. Inna wreszcie sprawa, że historie niektórych postaci nie zostały przez pisarza maksymalnie wykorzystane. Na przykład postać don Anselma, tajemniczego założyciela piurańskiego burdelu, miała potencjał, aby „wycisnąć” z niej zdecydowanie więcej, gdyż cała jego przeszłość, przed przybyciem do Piury, nie została tak naprawdę odkryta. Przyznaję, że jak na wielbiciela twórczości Llosy, dość długo trwało, zanim wciągnąłem się w opowiadaną historię. Początkowo czytałem książkę z doskoku, ale szybko okazało się, że jednak nie była to najlepsza metoda. I dopiero gdy wygospodarowałem nieco więcej wolnego czasu, w końcu lektura „zaskoczyła” i resztę powieści pochłonąłem już błyskawicznie. Główny powód, dlaczego tak się stało, jest dla mnie oczywisty - w przypadku „Zielonego domu” charakterystyczna dla Llosy narracyjna „przeplatanka” czasu, miejsca i bohaterów opisywanych wydarzeń jest przez pisarza spleciona bardzo gęsto. W mojej ocenie - może nieco zbyt gęsto. I właśnie to sprawia, że raczej nie sposób czytać tej powieść w dłuższych odstępach czasowych, gdyż łatwo zapominamy szczątkowe informację, które wyłuskaliśmy już z przeczytanych fragmentów. A zatem, powracając po przerwie do czytania, trudno odnaleźć moment fabuły, w którym ją zwiesiliśmy. To dość irytujące uczucie, szczególnie jeśli jest to nasze pierwsze zetknięcie z Llosą lub tego typu narracją. A w „Zielonym domu” peruwiański noblista nie daje czytelnikowi praktycznie żadnej taryfy ulgowej. Inna sprawa, że przecież właśnie na tym polega cały urok (lub przekleństwo) tej książki, w której Llosa swobodnie bawi się konwencją powieściowej narracji. Zamiast klasycznej liniowej fabuły, chronologicznego przedstawienia zdarzeń oraz wyrazistych bohaterów głównych, tworzy coś wręcz przeciwnego. Czas i miejsce opowieści oraz bohaterowie zmieniają się niczym w kalejdoskopie. Raz jesteśmy w Piurze, by kilka zdań potem zagłębić się w tropikalną Amazonkę. Teraz towarzyszymy postaci X, aby za chwilę czytać już o Y, który zna Z, będący jakoś związany z X. Jakby tego było mało, Llosa dodatkowo utrudnia i gmatwa nam sprawę, gdy na przykład stosuje nieprecyzyjne określenia typu „sierżant” lub samo imię Aquilino, choć przez powieść przewijają się dwie postacie o takim imieniu. Tak samo jest z chronologią wydarzeń, która jest przemieszana, a wydarzenia z różnych okresów następują po sobie bez wyraźnego wyodrębnienia. Oto zatem ów eksperymentalny styl snucia opowieści - żywy potok nieuporządkowanych fragmentów wydarzeń, które mają zgrabnie połączyć się w całość w wielkim finale. Rzeczą dostrzeżoną raczej przez koneserów literatury i znawców twórczości Llosy jest natomiast struktura powieści, a więc jej podział na rozdziały i umowne podrozdziały, który nie jest rzeczą przypadkową. Przeciwnie, Llosa stworzył strukturę swojej powieści w sposób zaplanowany, tzn. korzystając z wcześniej przygotowanego schematu, który ma za zadanie uporządkować chaotyczną narrację. Wątki powieści są bowiem tak podzielone, aby powtarzać zastosowany schemat, w którym każdy z czterech rozdziałów książki posiada podział na pięć lub cztery części, rozdzielone od siebie jedynie niezadrukowanym fragmentem strony. Wyjątkiem jest tutaj epilog, który ma odmienny układ od wcześniejszych rozdziałów i stanowi domknięcie poszczególnych historii. Tym samym teoretycznie istnieje możliwość wydzielenia stosownych fragmentów i podjęcia próby przeczytania poszczególnych wątków osobno, bez powiązania z pozostałymi. Osobiście tego nie próbowałem, ale może kiedyś będzie okazja wrócić do tej powieści i to sprawdzić. Tak czy inaczej, układ powieści to kolejny element wielkiego pisarskiego eksperymentu, jakim bez wątpienia była w swoim czasie powieść „Zielony dom”. W całej tej literackiej zabawie, do której autor chce nas zaprosić, zasadniczo dostrzegam dwa mankamenty, o których już częściowo napomknąłem. Oba zresztą zostały poprawione w późniejszej jakże genialnej „Rozmowie w Katedrze”, gdzie Llosa zastosował w zasadzie tę samą technikę narracji, co tutaj, ale znacznie lepiej dopracowaną pod względem tempa i zaplanowanej intrygi. Pierwszym problemem jest zbyt wysoka częstotliwość przeskoków między bohaterami, miejscami i czasem wydarzeń. Sam miałem z tym problem, gdy próbowałem czytać powieść „na raty”, a z pewnością wielu mniej upartych czytelników na tym etapie poległo. Nie jest to oczywiście rzecz, która uniemożliwiałaby ukończenie lektury, ale utrudnia ją na tyle, że powieść ta zazwyczaj nie jest wymieniana wśród największych dzieł peruwiańskiego pisarza. Llosa podszedł tutaj do sprawy naprawdę ambitnie, jakby zakładając z góry, że czytelnik da radę. To chyba typowy błąd wczesnego etapu twórczości, w której pragnienie zaimponowania własnymi możliwościami może nieco przeszacować zdolności odbiorców. Natomiast drugi problem, jaki dostrzegam w tej powieści, to brak tej fabularnej iskry, czegoś, co zdecydowanie oczarowałoby na końcu czytelnika. Chociaż może to ja stałem się trochę zbyt wybredny, mając za sobą już inne powieści peruwiańskiego pisarza? Nadmieniłem już, że Llosa nie do końca wykorzystał potencjał swoich bohaterów, których losy biegną obok siebie i pewnymi fragmentami się wzajemnie przecinają, ale w połączeniu tym brakuje czegoś, co mocniej spinałoby oś fabularną powieści. Również brak głównego bohatera sprawia, że opowiadane historie kilku postaci rozgrywają się niejako poza emocjonalnym zaangażowaniem czytelnika, który nie nadąża za przeskokami pisarza. Dlatego właśnie, gdy docieramy do epilogu, może nam towarzyszyć uczucie lekkiego rozczarowania, że to już ten wielki finał, który rozgrywa się w jakiejś zabiedzonej restauracji donny Mercedes w ubogiej części Piury (choć moim zdaniem ma on swój specyficzny urok). Dlatego warto tę powieść potraktować jako generalną wprawkę Llosy do napisania „Rozmowy w katedrze”, gdzie wszystko zgrało się już niemal perfekcyjnie, oraz strukturalny eksperyment, na którego potrzeby konieczne było pewne poświęcenie aspektu fabularnego. Wreszcie na koniec warto zwrócić uwagę na społeczną stronę opowieści, której nie mogło przecież zabraknąć u Mario Vargasa Llosy. Obraz dynamicznie rozwijającej się Piury, z jej Szmaciarnią, tj. dzielnicą nędzy, machismo paczki Nieustraszonych, czy burzliwa historia burdelu o zielonych ścianach, a także wstrząsająca dola autochtonicznej ludności Amazonii oraz brutalne historie z dziejów „kauczukowej gorączki” - to wszystko nadaje książce tak przyjemnej dla europejskiego odbiorcy dawki egzotyki. I chyba właściwie ten południowoamerykański ryt był elementem, który polubiłem w tej powieści najbardziej. Także podsumowując: zdecydowanie, ta wczesna powieść Llosy z pewnością nie jest najłatwiejszą i najlepszą pozycją na rozpoczęcie przygody z jego twórczością, ale, z drugiej strony, doskonale prezentuje unikalny styl pisarski peruwiańskiego noblisty i jego „totalne” podejście do literatury.
PureLogos - awatar PureLogos
ocenił na73 miesiące temu
Plugawy ptak nocy José Donoso
Plugawy ptak nocy
José Donoso
Posadowiona na pograniczu realizmu magicznego i surrealizmu powieść, wymaga od czytelnika uwagi i skupienia, by przy przekraczaniu owej granicy nie zatracić rozeznania w narracji i roli jej bohaterów. O ile Autor rozpoczyna legendą, to w kolejnych rozdziałach, których akcja rozgrywa się w Chile w latach 60-tych XX wieku, opisuje wydarzenia związane z miejscem i ludźmi, którzy mogą być potomkami osób z przedstawionej opowieści. Miejscem akcji jest opuszczony dom, niegdyś kontemplacji, a w czasie gdy rozgrywa się powieść, prowadzony przez zakonnice ośrodek, czy też przytułek dla starych kobiet, które mają tam swój świat, jakże inny od tego na zewnątrz, gdyż opuszczony i zaniedbany, jednak dla nich ważniejszy i bezpieczniejszy. Poprzez pryzmat świata zatrzymanego wewnątrz murów, jak i tego, związanego z życiem na zewnątrz, Autor ukazał istotę przemijania, przemiany ról życiowych i społecznych i odniesień, które dają preteks do podejmowania określonych działań i przybierania postaw, poprzez pryzmat których czujemy się bezpieczni. Nic nie jest tym, czym się wydaje, wszystko podlega zmianom, sługa może stać się kimś bardzo bogatym, zaś osoba piękna i dystyngowana zostać napiętnowana z tego właśnie powodu przez to, że różni się od oceniających. Zamknięta społeczność staruszek zastępują dziwolągi, postaci pokraczne z uwagi na różne deformacje fizyczne, to co brzydkie, staje się normą. `Nie wiadomo, czy zabieg ten nie posłużył Autorowi do skrytykowania stosunków społecznych i ustroju politycznego, to moje przypuszczenie. Brawa dla Pani tłumacz Zofii Chądzyńskiej, książka jest trudna i wymagająca, nie mniej z pewnością jej drobiazgowość pozwoliła wiernie przekazać zamysł Autora.
Marton - awatar Marton
ocenił na611 dni temu
Baltazar i Blimunda José Saramago
Baltazar i Blimunda
José Saramago
Powieść w pełni ukazująca kunszt Saramago. W "Baltazarze i Blimundzie" czytelnik może dojrzeć wszystkie najlepsze cechy rozmaitych powieści Saramago - subtelny magiczny realizm, satyrę na społeczeństwo, rozgrzewające serce relacje między postaciami, i dobrze napisaną główną protagonistkę. Po przeczytaniu trzech jego późniejszych powieści mogę śmiało powiedzieć, że choć utrzymywał dobry poziom i zabłysnął w innych aspektach, to jednak nigdy nie udało mu się powtórzyć mistrzostwa powieści, która zdobyła mu Nagrodę Nobla. "Baltazar i Blimunda" są książką cudownie dziwaczną i absurdalną - sam opis fabuły jest już bardzo nietypowy (jednoręki weteran i czarownica pomagają księdzu zbudować maszynę latającą, żeby dostać się do nieba),a rozliczne przemyślenia postaci skaczą od niezwykle głębokich myśli po teorie o jednorękim Bogu. Saramago genialnie łączy komedię z dalej aktualnym komentarzem społecznym. Bardzo lubię postać Blimundy. Najlepsi protagoniści powieści autora to kobiety, a Blimunda jest spośród nich jedną z najciekawszych i najbardziej złożonych. Nie jest do końca silną postacią kobiecą w sensie walki (ale też nie o walkę chodzi w tej książce),ale jest bardzo zaradna, inteligentna i zdeterminowana, a jej relacja z Baltazarem jest urzekająca. Podsumowując - "Baltazara i Blimundę" zdecydowanie warto jest przeczytać. Jest to wciągająca, zabawna i poruszająca powieść, jedna z najlepszych z dorobku Saramago i do dziś dobrze się trzymająca.
Fox - awatar Fox
ocenił na95 miesięcy temu
Opowiadania Jorge Luis Borges
Opowiadania
Jorge Luis Borges
Autor " Powszechnej historii nikczemności ". Wszyscy bez wyjątku pisarze iberoamerykańscy zaczynali swoją karierę literacką jako komuniści lub lewacy. Nie powinno to dziwić, bo tylko tacy mieli szansę na reklamę, tłumaczenia i milionowe nakłady we wszystkich krajach świata, w zamian mieli pełnić dla Sowietów rolę pożytecznych idiotów i tuby propagandowej socjalizmu. Jeśli byli jacyś lepsi, pozostali nieznani, bo nie tłumaczeni i reklamowani. Do teraz nic się nie zmieniło, wystarczy być stalinistką, podpisać Rezolucję popierającą wykonanie wyroku śmierci na księdzu katolickim (Józef Lelito),albo ogłosić się feministką, pomachać tęczową flagą, dreptając w pochodzie i wszędzie deklarować, że nie ma się nic wspólnego z Kościołem katolickim, i co? I Nobel. Nie przeszkadza fakt, że nie potrafi się składać zdań w coś sensownego, a książki ledwo odbijają się od grafomani, którą maskuje, szantażują czytelnika, stwierdzeniem, że nie pisze dla idiotów (sic!). W latach 70-tych była popularna seria prozy iberoamerykańskiej, dziesiątki książek, różnych autorów, których już nikt nie pamięta. Kilku pisarzy się przebiło i zdobyło uznanie: Llosa, Marquez, Cortazar, Fuentes. Część z nich po zdobyciu sławy zmieniła swoje poglądy polityczne, czemu trudno się dziwić, w końcu to ludzie inteligentni. To literatura inna niż europejska, ale wcale nie gorsza. Wiele tych książek przeczytałem z prawdziwą przyjemnością, jedne są lepsze, inne takie sobie, dlatego dla tych, które przeczytałem, zbiorcze 8 gwiazdek. Ta należy do jednych z lepszych. POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na81 miesiąc temu
Alef Jorge Luis Borges
Alef
Jorge Luis Borges
Łacińskie "multum in parvo" ("wiele w niewielu" w znaczeniu dużo treści w niewielu słowach) obrazuje "Alefa" idealnie. Ta antologia kilkunastu opowiadań, gdzie niektóre mają objętość zaledwie kilku stron to literatura piękna, która aż onieśmiela- zarówno formą, wycyzelowaniem każdego zdania, pojedynczego słowa, jak i bogactwem treści. Borges żongluje pojęciami takimi jak nieśmiertelność, tożsamość, nieskończoność, powtarzalność. Bohaterowie jego opowiadań pojawiają się w różnych czasach, kontekstach, miejscach, mając swoich duchowych sobowtórów, swoje labirynty snów i okoliczności, przyczyn i skutków. Jednostka to tutaj tylko jedno z włókien wszechrzeczy i nieskończoności w ciągłym procesie powtarzalności człowieczej egzystencji i dziejów świata. Całość spowija egzotyczny klimat i egzotyczny smak popijanej w zadumie nad jednostkowym ludzkim losem yerba mate. . "Alef" wrzuca nas w świat intertekstualności. Ilość nawiązań - do miejsc, postaci historycznych, starożytnych i średniowiecznych woluminów świadczy o niezwykłej wprost erudycyjności Borgesa, gdzie obok wiedzy filozoficznej, historycznej, ogólnie- humanistycznej jest ta łatwość i lekkość poruszania się między historią, a wyobraźnią, między różnymi doktrynami, koncepcjami, poglądami, pojęciami, przyswajanie ich na potrzeby własnej pisarskiej fantazji. Ciekawe są też wątki, gdzie pojawia się autotematyzm, a Borges czyni siebie samego jednym z bohaterów swoich opowiadań. Filozofia, religie, mitologia, historiozofia, refleksja nad pamięcią, pojęciem czasu, determinizmem, językiem-  zespolone są w taki sposób oraz podane nam w takiej literackiej formie, by mimo tej głębokiej refleksyjności nie raniło to naszej duszy w jej "najbardziej intymnej głębi" "nieuleczalną i czarną melancholią". Stąd także humor, który równoważy te intelektualne wędrówki przez labirynt wszechrzeczy, gdzie na każdym kroku potykamy się o kolejne filozoficzne zagadnienia oraz poszukujemy prawdy na temat tego, gdzie jest ta granica między światem rzeczywistym, a jego lustrzanym odbiciem. . Szaleństwo, rozpacz, chęć zemsty, działanie ukrytych niewytłumaczalnych sił- to napędza fabułę poszczególnych opowiadań i sprawia, że stają się one nie tylko literacką ucztą, ale też ogólnie  angażującymi opowieściami, gdzie miesza się okrucieństwo, chaos, realność, iluzja, symbolizm oraz boskość. Bardzo polecam.
Ananke144 - awatar Ananke144
ocenił na95 miesięcy temu
Lata z Laurą Díaz Carlos Fuentes
Lata z Laurą Díaz
Carlos Fuentes
Książka, która powaliła mnie na kolana. Skarbnica cytatów i mądrości życiowych. Dosadna, mocna i kontrowersyjna. Przyznaję, że główna bohaterka Laura Diaz potrafiła momentami wyprowadzić mnie z równowagi. Drażniła mnie jej postawa jako matki, żony i kobiety w ogóle. Jednak, kiedy poznałam całą historię, wszystkie perypetie i dramaty, z którymi musiała się zmierzyć i odczekałam spokojnie, żeby to wszystko przetrawić, uważam, że lektura była warta grzechu. Tłem dla opowieści o tej niezwykłej kobiecie jest wiek XX, przemiany polityczne i społeczne oraz wydarzenia historyczne skupiające się głównie na Meksyku. Głęboka, dotykająca trzewi, wzruszająca, prawdziwa i dosadna historia kobiety, która nie bała się walczyć o swoje szczęście i niezależność, o zrozumienie, że jest kobietą, która myśli i czuje, podąża za swoimi marzeniami szukając spełnienia. Niektóre rozmowy czy opisywane wydarzenia zdają się być wyrwane z kontekstu, niewiadomo skąd się biorą, albo kto je wypowiada i to zaburza odbiór powieści sprawiając wrażenie, że fabuła wymyka się ustalonemu porządkowi. Mimo to książka jest ciekawa, wciągająca chwilami nawet porywająca, choć zdarzają się też mocno przegadane fragmenty. Powieść Fuentesa jest dość trudna w odbiorze, ale jednocześnie omawia dość istotne kwestie dotyczące między innymi roli kobiety w związku, matczynej miłości, realizacji i poszukiwania samego siebie. Bogactwo wrażeń i ekscytujących emocji - zapewnione. Polecam
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na71 rok temu
Jaskinia filozofów José Carlos Somoza
Jaskinia filozofów
José Carlos Somoza
Somozę znam na ten moment jedynie z „Klucza do Otchłani”, ale wyrósł dla mnie błyskawicznie na bardzo ciekawego autora, co „Jaskinia Filozofów” tylko potwierdziła. Hiszpan nie tylko ma niezły warsztat, stałą stylistykę opierającą się o połączenie tajemnicy z przemocą, ale przede wszystkim do jego stałych zagrywek należą wymyślne koncepty na swoje historie. W tym przypadku przechodzi samego siebie, tworząc kryminał w Antycznej Grecji. Oprócz świetnego duetu Heraklesa Pontora (tropiciela tajemnic, czyli detektywa) oraz jego zleceniodawcy (filozofa z Akademii Platońskiej) – świetna dynamika między przeciwstawnymi temperamentami i poglądami, swoją drogą - tajemniczej śmierci młodego efeba z wspomnianej Akademii rozszarpanego przez wilki otrzymujemy Ateny dopiero co oderwane spod władzy Sparty. Mamy szeroki komentarz co do naiwności filozofów wierzących w cnotę, a niedostrzegających skali hedonizmu swoich podopiecznych oraz komentarz filozoficzny, przede wszystkim względem rzekomego świata idei. W pewnym sensie to jest to, co już doskonale znamy z „Klucza do Otchłani” - raz jeszcze będziemy obnażać czy rzeczywiste są prawidłowości, które dostrzegamy i raz jeszcze będziemy szukać klucza, tym razem do interpretacji „Jaskini Filozofów”. To co jest najlepsze, że książka, która czytamy, sama w sobie jest książką, którą z kolei tłumaczy w osobnej – czy aby na pewno? - opowieści pewien tłumacz, którego liczne przypisy pełne przemyśleń, jego własnej historii i podpowiedzi tworzą osobną historię. Metazabawy formą oraz szkatułkowa forma zrealizowane są wyśmienicie, budując nie tylko napięcie, ale i dodając całości kolorytu. „Tłumacz z przypisów” podrzuca czytelnikowi trop interpretacyjny w postaci 12 prac Heraklesa, ale czy ten jest właściwy czytelnik musi odpowiedzieć sobie, tym bardziej czy nasz tłumacz jest w ogóle wiarygodnym źródłem jakichkolwiek informacji. Dobry – choć podsuwający zbędne tropy - kryminał, obnażający prawdziwe oblicze wybitnie dionizyjskich Aten oraz wyśmienita zabawa formą, która trzyma w nieustannym napięciu. To jedna z tych książek, którymi można się delektować. Czy zło wynika z niewiedzy czy instynktu? Co jest prawdą, czy istnieje świat idei? Na to musicie odpowiedzieć sobie sami. W moim przypadku stanowisko autora, wyrażone dobitnie i z wielką śmiałością, pokrywa się z moim. Uważam głos Somozy za bardzo pożyteczny, podobnie jak i jego pióro, chociaż nie będę udawał - jeśli szukacie tylko filozofię, to Somoza rzuca tym "jakie są stanowiska" i jaki ma do nich stosunek, ale już nie rzuca zbyt ochoczo "jakie są argumenty". Polecam.
Wiwchan - awatar Wiwchan
ocenił na85 lat temu

Cytaty z książki Opowieść rozbitka

Więcej

I było mi dobrze, bo wiedziałem, że umieram.

I było mi dobrze, bo wiedziałem, że umieram.

Gabriel García Márquez Opowieść rozbitka Zobacz więcej

Jest taka chwila, kiedy nie czuje się już ani głodu, ani pragnienia. Nie czuje się nawet bezlitosnych ukąszeń słońca na poparzonej skórze. Nie myśli się o niczym. Nie ma się pojęcia o własnych doznaniach. Ale nie traciło się jeszcze nadziei.

Jest taka chwila, kiedy nie czuje się już ani głodu, ani pragnienia. Nie czuje się nawet bezlitosnych ukąszeń słońca na poparzonej skórze. N...

Rozwiń
Gabriel García Márquez Opowieść rozbitka Zobacz więcej

Nie opuściła go pogodna sława bohatera, który miał odwagę wysadzić własny pomnik w powietrze.

Nie opuściła go pogodna sława bohatera, który miał odwagę wysadzić własny pomnik w powietrze.

Gabriel García Márquez Opowieść rozbitka Zobacz więcej
Więcej