Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. 1 maja 2026
LubimyCzytać488
ArtykułyLiteracki fenomen z Zurychu. „Lázár” hitem roku i międzynarodowym sukcesem!
LubimyCzytać1
ArtykułyNajpierw książka, później film - nadchodzące ekranizacje (30.04)
LubimyCzytać3
ArtykułyPrzeczytaj fragment nowej powieści szpiegowskiej Roberta Michniewicza!
LubimyCzytać3
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Rzadki motyl

229 str. 3 godz. 49 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- ABC
- Data wydania:
- 1995-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1995-01-01
- Liczba stron:
- 229
- Czas czytania
- 3 godz. 49 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8308026044
,,KLASYKA DLA KAŻDEGO
Wydawnictwo powierzyło mi ułożenie niewielkiego wyboru opowiadań Kornela Filipowicza. Wybór mój (jeden z wielu, jakich można tu było dokonać) jest specyficzny: pragnie uwydatnić najbardziej osobiste wątki tego pisarstwa. Fabuła gra tu rolę znikomą. Pisarz zresztą z biegiem lat coraz chętniej odchodził od ,,klasycznych" fabuł na rzecz bezpośredniego wyznawania swoich uczuć, przemyśleń i duchowych przygód, w różnych momentach życia i rozmaitych okolicznościach. Wybór ten, chociaż ograniczony rozmiarami książki, rzuca światło na liryczną stronę prozy Filipowicza, stronę ogromnie silną i ważną w całej jego twórczości.
Wisława Szymborska"
Wydawnictwo powierzyło mi ułożenie niewielkiego wyboru opowiadań Kornela Filipowicza. Wybór mój (jeden z wielu, jakich można tu było dokonać) jest specyficzny: pragnie uwydatnić najbardziej osobiste wątki tego pisarstwa. Fabuła gra tu rolę znikomą. Pisarz zresztą z biegiem lat coraz chętniej odchodził od ,,klasycznych" fabuł na rzecz bezpośredniego wyznawania swoich uczuć, przemyśleń i duchowych przygód, w różnych momentach życia i rozmaitych okolicznościach. Wybór ten, chociaż ograniczony rozmiarami książki, rzuca światło na liryczną stronę prozy Filipowicza, stronę ogromnie silną i ważną w całej jego twórczości.
Wisława Szymborska"
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Rzadki motyl w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Rzadki motyl
Poznaj innych czytelników
34 użytkowników ma tytuł Rzadki motyl na półkach głównych- Chcę przeczytać 20
- Przeczytane 14
- Posiadam 4
- #literatura wszelka 1
- 2023 1
- Lektury nadobowiązkowe 1
- 2022 1
- Lektury 1
- Z biblioteki 1
- 2017 1
Inne książki autora
Projekt mężczyzna Janusz Anderman, Hanna Bakuła, Miron Białoszewski, Jacek Bierut, Anna Bolecka, Agnieszka Drotkiewicz, Błażej Dzikowski, Kornel Filipowicz, Natasza Goerke, Anna Janko, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Miłka O. Malzahn, Łukasz Orbitowski, Jerzy Pilch, Grażyna Plebanek, Marta Podgórnik, Małgorzata Rejmer, Tadeusz Różewicz, Zyta Rudzka, Hanna Samson, Piotr Siemion, Justyna Sobolewska, Mariusz Szczygieł

Kornel Filipowicz
Filipowicz Kornel (1913-1990),polski prozaik. Jako student biologii w Uniwersytecie Jagiellońskim był działaczem lewicowych organizacji ZMS i MOPR. Współredaktor miesięcznika Nasz Wyraz (1936-1939),sympatyzującego z lewicą i poetycką awangardą.
W okresie okupacji, po ucieczce z niemieckiej niewoli pracował w kamieniołomach w Zagnańsku pod Kielcami 1940-1943. Współpracował z konspiracyjną grupą lewicową Polska Ludowa w Krakowie. Aresztowany w 1944, przeszedł przez obozy koncentracyjne Gross-Rosen i Oranienburg.
Nawiązywał w swoich utworach do czasu II wojny światowej, np. w debiutanckim tomie opowiadań Krajobraz niewzruszony (1947),cyklu powieściowym Nauka o ziemi ojczystej (tom 1-2, 1950-1955),Niepokój młodego serca (tom 1-2, 1955-1958),Ogród pana Nietschke (1965).
Mistrz krótkich form prozatorskich: mikropowieści i opowiadań, w których zastosował pogłębioną analizę psychologiczną, m.in. Profile moich przyjaciół (1954),Ciemność i światło (1959),Biały ptak (1960),Romans prowincjonalny (1960),Pamiętnik antybohatera (1961),Mój przyjaciel i ryby (1963),Mężczyzna jak dziecko (1967),Śmierć mojego antagonisty (1972).
Współautor (wraz z T. Różewiczem) scenariuszy m.in. do filmów Miejsce na ziemi (1960),Głos z tamtego świata (1962).
Zobacz stronę autora 










































Opinie i dyskusje o książce Rzadki motyl
Opowiadania zebrała i pogrupowała Wisława Szymborska z sugestią rekomendacji, jako te które odsłaniają profil pisarstwa Kornela Filipowicza. Ale każde opowiadanie pisarza, cała jego proza jest miernikiem jego indywidualizmu.
Zapomniany czy przeoczony, niemodny czy nudny, aż swego czasu Jerzy Pilch zarzucał brak zainteresowania jego prozą w dobie komercjalizacji i trendów nie mających nic wspólnego z literaturą strcicto.
Styl pisania jakby hemingwayowski, prosty, lakoniczny, pozornie nieefektowny, niekomplikowaną treścią aczkolwiek nieraz alegoryczną, metafizyczną, oniryczną.
To jakby sensoryczna literatura: opisywanie zdarzenia, zachowania, emocji jest jak patrzenie na obraz z każdego kąta, profilu, z każdej pozycji, nawet tej niedostępnej, aby nic nie pominąć, aby nic nie uszło uwadze.
Krótkie zdania bez nadmiaru środków wyrazów, jeżeli już to metafora ale rozbudowana. Sam Iwaszkiewicz autorytatywnie skwitował : „ jego pisarstwo to skromność barw i pozorna szarość ich odcieni”.
Opowiadania chociaż autonomiczne pogrupowano z pewną zamyśloną chronologią w rozdziały pozbawione tytułowego wskazu, ale intuicja podpowiada sens tej selekcji i kryterium podług których ją dokonano. Narracja w pierwszej osobie, niby fragmentaryzująca życie pisarza i jego autopsje.
Filipowicz w opisie zdarzenia przywiązuje wagę do niuansu, jest aura zdarzenia: czas historyczny, plener, architektura, moda… niczym spójny zapis fotograficzny.
Ten styl pisarstwa, nie lubi pobieżności, jest wnikliwy i rozpięty zarazem, staranny i przemyślany, drążący sedno do dna, do wyczerpania aby było ono ujęte najjaskrawiej i najtrafniej.
Mając coś do przekazania w sposób czytelny: myśl, refleksję, pogląd, pewną swoją filozofię w jakimś aspekcie jako ten subiektywizm interpretacji, najlepiej użyć krótkiej formy, nad którą się łatwo panuje, unikając powieściowego rozmycia w wielowątkowość, unikając rozwlekłej fabularyzacji, która zaciera intencje autora a sama w sobie stając się najważniejszym atutem.
Zgodnie z tą tezą, krótka formuła: opowiadanie, nowela ( nieco zużyta nazwa krótkiej formy ) mikropowieść… winna coś z sobą nieść. I tak jest w przypadku pisarstwa Filipowicza, który lubuje się w krótkich formach, najczęściej lirycznych ( opis ludzkich emocji),wyciągając z życia na wierzch zdarzenia, które determinują wariant ludzkiej emocji, ludzkie przyzwyczajenia i zachowania jakże uniwersalne.
Te zdarzenia, które najpewniej są doświadczeniami autora odgrzebywane starannym opisem niejako z dystansu czasu poddawane są tym samym pewnej filtracji, prowadzącej przy wsparciu nabytej mądrości życiowej i nie tylko do wyciągania kwintesencji myślowej w zadanym aspekcie.
Zdarzenia z lat dzieciństwa i młodości nierzadko są reminiscencją autora. Te obrazy dawnej codzienności, autor schludnie i perfekcyjnie odtwarza słowem dając wrażenie jakby to było wczoraj.
Nie będzie ujmą, że złamie się regułę i posunie do interpretacji opowiadań zawartych wpięciu
rozdziałach wedle chronologii, tym samym odsłaniając nieco ich treść.
Pierwszy rozdział to wgląd w dzieciństwo.
Ale pierwsze opowiadanie „Światło i wdzięk, czyli o niedoskonałości świata” jest preludium do wszystkich opowiadań, o tym że świat, natura wcale nie jest doskonała, jest pełna mankamentów jak sam jej doskonały wytwór człowiek. Na przykład zmienny dźwięk jako skutek efektu Dopplera, czy iluzja monochromatyczności światła. Zapowiedź jakoby również opowiadania, nieważne jaką weną, intelektem i lekkością ręki pisane, również nie odtworzą realizmu, stanu duszy, okrasy tego świata, ale z kolei nie podejmując próby elaborycznej staranności w tej kwestii, jest popełnić na mecie falstart ulec kapitulacji, lub podjąć rezygnację z pisarskiej służby.
W następnych opowiadaniach tego rozdziału to finalne konstatacje, że epizod historii zaczyna się od „bicia Żydów”, że powiedzieć „nie kocham” to silna awersja i nienawiść, że są pewni ludzie ilekroć los zetknie nas z nimi to samo spojrzenie na nich wywołuje żal i smutek.
Dzieciństwo to inne oczekiwania pełne marzeń, naiwności i fantazji dziecinnej, mylne interpretacje zachowania dorosłych, skłonność do płaczu jako reakcja obronna i prowokująca. Nierozbudowana emocjami relacja syn – ojciec spełza na milczeniu i obojętności i braku respektu.
Dzieciństwo to zaczyn wszelkich przyszłych pasji, sentymentów, w nim to szukać źródeł dorosłego zachowania i symptomów dojrzałych samorealizacji. Stąd tak ważne eksperymentowanie i pokazywanie w tej pierwszej dekadzie życia w miarę możliwości wszelkich destynacji ku którym może kroczyć dojrzałe życie.
Ta pasja wędkowania autora wyszła z dzieciństwa o czym świadczy pierwsze opowiadanie.
Drugi rozdział to retrospekcja w czasy wojenne.
Opowiadanie „Dzień poprzedzający” jest deklaracją wobec pewnego powszechnego prawidła życia człowieka: idącą z dnia na dzień szara, uporządkowana, ustabilizowana codzienność nagle zakłóca zdarzenie losowe które wszytko wywraca i wszystko przewartościowuje ( w danym przypadku areszt autora w czasie wojny).
W opowiadaniu „Ślub w małym drewnianym kościółku” jest przykładem jaki normatyw życia wyznacza wojna: w tym niepewnym, rozedrganym czasie w człowieku jest silne pragnienie stabilizacji chociaż na moment, chociaż na chwilę, i to opisane narzeczeństwo bez przekonania tylko ze zwykłej przekory i strachu przed jutrem naciska na nagłą formalizację, mimo przeszkód i biurokracji kościelnej.
Rzadko się zdarza aby ktoś tak trafnie zarysował grę ekstremalnych emocji w życiu obozowym podczas wojny. Ta szaleńcza tęsknota za normalnym bytem i zazdrość, kiedy codziennie odbywa się przemarsz więziennego komanda pośród pleneru niemieckich uliczek, tętniących spokojnym życiem na wskroś snobistycznym obojętnym na ludzką udrękę, i to upojne odczucie sprawiedliwości w zniewolonym umyśle kiedy nagle ten uliczny porządek zostaje zakłócony jedna tylko dewastacją.
Ten więzień obozu w łachmanach, zdrutowanych butach, dla którego zapach sklepowych karmelków jest jak posiłek, jakaś „Biała ręka” podlewająca kwiaty balkonowe jest największą atrakcją dnia dla błądzącego wzroku, i ta swoista świadomość, że jedynie co nie odebrano to wolności myśli.
Szymborska w rozdziale zebrała materiał prozy, który niejako tym literackim kodem odkrywa osobowość autora. Pasja wędkowania autora, która wbrew pozorom nie jest jedynie relaksem na łonie natury ale ma coś z magii przygody, z apetytu na podróże w ustronia, zacisza rodem z malowideł Ruisdaela i Poissona, ma coś z inklinacji do przemieszczania się jako reliktu stylu życia koczowniczego i tej ucieczki od urbanistycznej monotonii.
Jak ludzka zawiść biska animozji toczy człowieka kiedy spostrzega się wędkarza ze sznurem nałowionych ryb tym prostym niemalże prymitywnym sprzętem wobec akcesorium z najwyższej półki jaki się posiada i raptem konkluzja, że to umiejętności są drogą do sukcesu a nie dyspozycja środków: narzędzi i sprzętu.
Opowiadanie „Śmierć antagonisty” bez wątku fabularnego jest swoistym przemyśleniem podszyte autorską ( subiektywną ) filozofią nad stanem „duszy” człowieka ( stan recepcji i interpretacji) stanem zmiennym zależnie od dekady życia, stanem ambiwalencji w sferze wartości, moralności, ekspresji uczuć i stanem bytu wielu antagonizmów.
Ta „dusza” w okresie adolescencji jest spójna i zgodna, kiedy człowiek dojrzewa i doznaje wielu świadomości rozszczepia się, miota się w sprzecznościach w kwestii eksplikacji otaczającego świata. Ale te sprzeczności, to wewnętrzne ścieranie nie są aspektem pejoratywnym są biologią świata, jego sensem i budulcem.
„Krajobraz doskonały” potwierdza tylko zasadę: to co jest doskonałe jest tylko subiektywnym odczuciem bo w innej percepcji z kolei jest tylko zwykłe nawet niezauważalne.
Opisywane meandry pewnej rzeki w dekoracji krajobrazu konfiguracji brzegowej i zieleni jakby precyzyjnie uformowanych nadwieszonych siłą precyzji natury są dla autora kulminacją doskonałości, która w pełni zadowala niedosyt na piękno ale nie tylko…uruchamia niepokój, bo każde osiągniecie szczytu poza którym nie ma nic lub mistyka, jest początkiem zjazdu wedle cyklicznej natury wszystkiego.
W tym rozdziale opowiadanie „Rzadki motyl” jest niby o spotkaniu, które jest niezwykłym ewenementem, rzadkiego okazu motyla : Pazia żeglarza. Ale w tym wszystkim jest proceder nadużycia i poniekąd mylnej interpretacji opowiadania. Wynika to z racji zapożyczania tytułu tego opowiadania na tytuł zbiorczej selekcji opowiadań inwencji Szymborskiej. Sugestia Szymborskiej jest jednoznaczna, ta kompilacja określa Kornela, przydając mu niejako ksywę do oryginalności jego pisarstwa ale i też do jego indywidualizmu, który Szymborska dobrze znała z racji z nim konkubinatu.
Wszak to opowiadanie jest stricto o przemijaniu, w którym nie ma już żywych pokus na posiadanie jak we wczesnych dekadach życia, jest bezinteresowność i obojętność, które wypychają się naprzód w hierarchii cech dominujących.
I samoocena pisarstwa autora, jego kieracie i wymowie w opowiadaniu „Przeszkody”. Nawet ta materialna przeszkoda, która wymaga fizycznego wysiłku sposobem może być ominięta. Ale pisarstwo rządzi się swoją regułą, mentalne przeszkody nie sposób ominąć i pominąć. Nawet tak błaha myślowa przeszkoda, kiedy chce się ją usunąć ma opór litego kamienia. I nawet jak ma się odczucie jej pokonania, jest tylko wścibska iluzja, bo ona tylko przesunęła się w dalszy rejon albo transponowała w inną, albo przeszła metamorfozę. Ujmując to konkluzją pisarstwo to wieczna walka z myślowymi przeszkodami.
Czwarty rozdział zaczepia o emocje ale też o zdarzenia surrealistyczno-oniryczne.
Niejeden twórca eksperymentuje schulzowsko-kafkowską formułę z pogranicza groteski i mistyki, jakby ta formuła była narzędziem do przekazu tego czego zapis rzeczywistości nie jest w stanie pokazać.
Zinterpretować najprościej opowiadanie „Koncert f-moll” to powiedzieć że pewne nieosiągalne marzenia spełniają się tylko w śnie.
Autorska imaginacja jest mistrzowska.
Z jakim pietyzmem autor opisał (surrealistyczny ) pierwszy występ przed audiencją: ten majestatyczny z paderewsko-małcużyńską pozą przysiad do fortepianu, prolog i pierwsze frazy w niepokoju czy aby dobrze wybrzmią, i ten pościg za frazą ulubioną, mimowolne spojrzenie na reakcję publiczności, czy rzędy nagle nie zaświeciły wakatem …opis całej akcji następstw zdarzeń z narastającym napięciem, gdzie szczegół goni szczegół. Potem moment zapomnienia frazy ale nie melodii co pozwalało na wyjście z patu w postaci odgwizdania, i ambiwalentna reakcja audiencji: jedni wychodzili drudzy wpadali w aplauz. Ale jeden wzrok szczery akceptujący ten mankament, wzrok matczyny.
Opowiadanie „Foto-Variete” z kolei na pozór jakby zapis z wizyty w atelier fotograficznym ale jest świadectwem jak wysoka jest spostrzegawczość pisarza, świadectwem jak w odmienny sposób twórca patrzy na świat, odnajdując w nim to co każdy z nas nie dostrzega. Nawet w tych fotografiach-twarzach jest kondensacja wszystkiego; jest pośpiech, zmęczenie,, brak odprężenia ale jest i spokój. Są fotografie z nadmiarem retuszu, jakby bez rzeczywistego wyrazu i autentyzmu skąinąd sprowadzane tylko do miana podobieństwa.
Wspomnieniem epizodycznym o matce na tle dogasającej starości jest opowiadanie „Moja mama z Europy Środkowowschodniej” . Starość lubi przeglądanie przeszłości, w której było się młodą sprawną jakby ten symptom był antidotum na stan obecny. To odgrzebywanie przeszłości jest natrętne, jest jak patrzenie w postrzępione, wyblakłe fotografie, bo umysł starczy wszystko zaciera i zniekształca, mimo ciągłego ludzkiego wewnętrznego uporu.
Opowiadanie „Scena końcowa” jest potwierdzeniem jak silne jest pragnienie wolności każdej istoty, nawet tej niby pozbawionej świadomości. Opowiada jak stadko goryli w zoo, gdzie nie muszą starać się o potrzeby egzystencjalne przybrało kataleptyczną pozę, odmawiając jedzenia, zainteresowania, zabawy jakby to była chwila protestu wobec niewoli, niewoli na pozór luksusowej ale z jarzmem na szyi.
Ostatnie opowiadanie tego rozdziału „Gdy przychodzą we śnie” jest opisem zdarzenia w śnie, ale równie dobrze mogłoby wydarzyć się na jawie. Jak większość opowiadań tak i to zawiera puentę, prawdę życiową, o której nieraz wypada przypomnieć. Jest o grupce ludzi głodnych, wynędzniałych, żebrzących pukających do drzwi o wzgląd i łaskę. Kiedy się otwiera drzwi, zaprasza w odruchu serca i litości, oni już syci nie okazują wdzięczności ale wykorzystują słabość i dobroć gospodarza, zawłaszczając jego mienie.
Rozdział ostatni- piąty i opowiadania rzekłoby się na granicy ezoteryki.
Opowiadanie „Gałąż” jest o zabłądzeniu podczas rutynowego grzybobrania i powrotem na opak dzięki wewnętrznemu kompasowi intuicji. Skąd taka zdolność, gdzie jej źródło, czy to podszept opatrzności… czy może zwykły zbieg okoliczności, że wybrana droga powrotu stała się strzałem w dziesiątkę.
Opowiadanie „Opowieść niedokończona ‘’ jest swoista autorefleksją nad tajemnicą ludzkiego życia.
Zaczyna się od interpretacji percepcji świata, która jest różna w każdej dekadzie życia człowieka, jakby rzecz całkiem naturalna ale nienaturalnym jest w tym zły zaczyn, ile wyradza ona konfliktowości, sprzeczności w ludzkiej koegzystencji.
Są w ludzkości anomalie, bezsensy, których ludzka świadomość nie docieka i przechodzi obok ( np. religia której alogizm nikomu nie przeszkadza) nawet gdyby zdano sobie z tego sprawę, świat się toczy niezmiennym trybem. Nacje walczą ze sobą a proszą tego samego Boga o zwycięstwo, są granice etniczne stricto jako linie demarkacyjne, a w rzeczywistości te granice nie zacierają się po obu stronach…
Dlaczego tyle niesprawiedliwości losu na każdym kroku, ktoś tryskający zdrowiem zażywa świata: biega, zwiedza, skacze, ten chronicznie chory przykuty do łóżka, pełen pokory i marzeń też musi też żyć.
Nie dostrzega się potencjału i waloru w ludziach przez los doświadczonych: kalek, ciałem zeszpeconych, brzydkich, wręcz idzie skądinąd zadowolenie, że człowieka taki los nie spotkał.
Wszak od niedawna darwinowska ewolucja zmieniła spostrzeganie wszystkiego i bliżej nam ku tej tajemnicy życia, która sama się rozwikła.
Autor opowiada o sobie , o dzieciństwie, młodości, traumie wojny, nawykach i preferencjach nabytych… jakby chciał tą drogą przypomnieć, że każdy ma zbliżone autopsje życiowe, swoje smaki, upodobania, awersje, reakcje śmiechu i wybuchy radości, zgryzoty, melancholie… i idzie w tym konkluzja jak jesteśmy do siebie podobni we wszystkim. Tak jak nieznacznie się fizycznie różnimy posiadamy funkcje organiczne niezmienne, tak jak ten rys psychiczny jest inny ale w całokształcie nadrzędnych emocji jest taki sam.
Chciałoby się świat opisać, sfilmować, udokumentować najstaranniej, najwierniej , ale zawsze pozostanie ta „niepokojąca reszta’’.
Osobliwe jest opowiadanie „Fizjologia” niby to reminiscencja w pewną niespełnioną platoniczną miłość, która niby stan fizjologiczny tak mocno wrył się w pamięć i co jakiś czas się odzywa dając kojącą rozkosz wspomnienia.
Bo jest w życiu, że spotyka się obiekt pożądania( tak jak autor Marię),i wtedy jest chwila kiedy jak filmowe rejestry, jawią się wizje pożycia z tą osoba, uczucie ochoty dawania wszystkiego co się ma za zaznane szczęście, jakiś trans metafizyczny, ulotna euforia, … stan który wżera się w psychikę i wypala ślad, tym bardziej trwały kiedy ta chwila zauroczenia nie miała żadnych rokowań kontynuacji i konsumpcji.
Ostatnie opowiadanie „ Nike” po wymowie tytułu daje domniemywać na początku iż to rzecz o triumfie, radości z wygranej. Ale to opowiadanie o zdarzeniu sennym, z prologiem jakby sen był antidotum na przeżycia na jawie, jakąś manifestacją podświadomości, jej niekontrolowanych treści które biegną za dnia poza nami, gromadzą się bezśladowo, aby potem hurmem dać o sobie znać podczas snu w postaci kompozycji surrealistycznych zdarzeń.
Ale mimo surrealizmu, świat zdarzeń w śnie jest przyziemny, tylko wydaje się jakby ich bieg, zależności przyczynowo - skutkowe, treści, pozbawione były logiki, absurdalne, ale niekoniecznie bez sensu, bo zawierają odbicie naszych emocji, nasze akumulacje myślowe i stresy.
Sen jest niezbadanym stanem a eksperymenty dowodzą pewnych prawideł dotyczących treści snu w aspekcie prognostyki realnego zdarzenia które ma nastąpić, jakiś oniryczny omen.
Sen w opowiadaniu jest o wolności, której narrator doznaje jej brak albo wystawia ją na piedestał jako największy walor ludzkości.
Zakończeniem tego zbioru jest wiersz, czy Szymborskiej czy Filipowicza, to dylemat, wiersz jednakowoż smakuje wyrafinowaniem słowa Szymborskiej. O czym on, czy resume tych wszystkich zebranych opowiadań, ich treści ich zakodowanych przesłań?. Jest zawsze coś pomiędzy, z meritum wiersza konkludując jakby coś nieuchwytnego: przeczucie, ostrzeżenie, dopełnienie…ale chyba jednak coś ważniejszego, jakieś odbicie wszystkiego, które błyśnie w myśli, ślizgnie się cieniem, iluzją, mimowolnie i ulotnie, zaznaczając że jest.
Opowiadania zebrała i pogrupowała Wisława Szymborska z sugestią rekomendacji, jako te które odsłaniają profil pisarstwa Kornela Filipowicza. Ale każde opowiadanie pisarza, cała jego proza jest miernikiem jego indywidualizmu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapomniany czy przeoczony, niemodny czy nudny, aż swego czasu Jerzy Pilch zarzucał brak zainteresowania jego prozą w dobie komercjalizacji i trendów...