rozwińzwiń

Nasz człowiek w Botswanie. Opowieść o Wojciechu Albińskim

Okładka książki Nasz człowiek w Botswanie. Opowieść o Wojciechu Albińskim autora Bartosz Marzec, 9788374956604
Okładka książki Nasz człowiek w Botswanie. Opowieść o Wojciechu Albińskim
Bartosz Marzec Wydawnictwo: Muza literatura podróżnicza
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2012-05-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-05-01
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7495-660-4
Średnia ocen

5,7 5,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nasz człowiek w Botswanie. Opowieść o Wojciechu Albińskim w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Nasz człowiek w Botswanie. Opowieść o Wojciechu Albińskim

Średnia ocen
5,7 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Nasz człowiek w Botswanie. Opowieść o Wojciechu Albińskim

avatar
1
1

Na półkach: ,

Lubię buszować po półkach u szwagra. Niekiedy trafiam na książki, które znam, ale nigdy nie miałam okazji przeczytać do końca. Teraz nadszedł czas na nadrobienie zaległości. Książka jest ciekawa i fajnie się czyta. Autor w jakiś sposób kojarzy mi się z Wojciechem Cejrowskim. Książka wpisuje się w ramy swojego gatunku, tj. literatury podróżniczej. Autor wykorzystał też pomysł na reportaż, wywiad i biografię w jednym, zgodnie z moimi oczekiwaniami.

Lubię buszować po półkach u szwagra. Niekiedy trafiam na książki, które znam, ale nigdy nie miałam okazji przeczytać do końca. Teraz nadszedł czas na nadrobienie zaległości. Książka jest ciekawa i fajnie się czyta. Autor w jakiś sposób kojarzy mi się z Wojciechem Cejrowskim. Książka wpisuje się w ramy swojego gatunku, tj. literatury podróżniczej. Autor wykorzystał też...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1578
505

Na półkach:

Wojciech Albiński to autor świetnych literacko opowiadań afrykańskich, bazujących na jego osobistych przeżyciach. Bartosz Marzec reportersko przybliża jego życie. A jest ono jak i twórczość Albińskiego: barwne, nietuzinkowe i pełne specyficznego humoru.:
"Tu mignęła zebra, tam podniosła łeb żyrafa, nieco pyłu wzbił biegnący struś. Wojtek doszedł do wniosku, że stwarzając te zwierzęta, Bóg musiał się dobrze bawić”.

więcej o biografii Albińskiego tutaj:
http://kawalekafryki.pl/marzec/

Wojciech Albiński to autor świetnych literacko opowiadań afrykańskich, bazujących na jego osobistych przeżyciach. Bartosz Marzec reportersko przybliża jego życie. A jest ono jak i twórczość Albińskiego: barwne, nietuzinkowe i pełne specyficznego humoru.:
"Tu mignęła zebra, tam podniosła łeb żyrafa, nieco pyłu wzbił biegnący struś. Wojtek doszedł do wniosku, że stwarzając te...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
771
139

Na półkach: ,

Historia Wojciecha Albińskiego mocno przepleciona wątkami i wydarzeniami historycznymi (powstawania krajów na południu Afryki, historia apartheidu w RPA, rownież wątki Szwajcarskie i Francuskie). Jest to opowieść o Polaku, który w czasach PRL żył jak wolny człowiek, co jak wynika z książki, było możliwe tylko za granicą. Sądzę, że książkę można potraktować również jako podróżniczą z racji zawarcia w niej ciekawych opisów przyrody, zachowań innych kultur oraz samych podróży głównego bohatera.

Historia Wojciecha Albińskiego mocno przepleciona wątkami i wydarzeniami historycznymi (powstawania krajów na południu Afryki, historia apartheidu w RPA, rownież wątki Szwajcarskie i Francuskie). Jest to opowieść o Polaku, który w czasach PRL żył jak wolny człowiek, co jak wynika z książki, było możliwe tylko za granicą. Sądzę, że książkę można potraktować również jako...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

40 użytkowników ma tytuł Nasz człowiek w Botswanie. Opowieść o Wojciechu Albińskim na półkach głównych
  • 23
  • 17
21 użytkowników ma tytuł Nasz człowiek w Botswanie. Opowieść o Wojciechu Albińskim na półkach dodatkowych
  • 11
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Nasz człowiek w Botswanie. Opowieść o Wojciechu Albińskim

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Droga 66 Dorota Warakomska
Droga 66
Dorota Warakomska
Druga książka o drodze 66 jaką ostatnio przeczytałem, więc siłą rzeczy trochę porównam z pierwszą. Książka Artura Owczarskiego ( https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5055283/droga-66-droga-matka-o-historii-legendzie-podrozy ) była przewodnikiem bardziej "do podróży" i o podróży, ta tutaj jest bardziej o ludziach spotykanych podczas podróży... i jest to też ciekawe, owszem, ale jako przewodnik może trochę mniej przydatne... co nie znaczy że nie znalazłem tu przydatnych dla siebie informacji (np. Oklahoma CIty - co najmniej dwa dni przeznaczyć, zanotowałem ;) ),albo że i owszem, bardzo chciałbym zobaczyć na żywo Gallup Intertribal Indian Ceremonial, a odbywa się to na początku sierpnia, więc to też jakośtam ustawia podróż czasowo inaczej niż sobie wyobrażałem chyba ;) No ale wracając do książki: właściwie to dobrze, że to nie była kalka z Owczaskiego (a raczej odwrotnie, bo ta jest starsza) i właściwie oceniam ją też dosyć wysoko. Absolutnie nie była dla mnie ani nudna ani nużąca, ani nie uważam że brak w niej pasji. Jest pasja, tylko do ludzi chyba większa niż do podróży, co w przypadku poradnika na temat podróży jest może takim małym minusikiem ;) Cytat jaki zaznaczyłem będzie natomiast ciekawostką nie związaną szczególnie z podróżą, ale zostawiam go sobie, bo mi się może przydać do innych dyskusji ;) "Richard Dieter, dyrektor Centrum Informacji na temat Kary Śmierci - badawczej organizacji non profit - dowodził, że nawet w bardzo „efektywnym” systemie teksańskim koszty szacuje się na dwa-trzy miliony dolarów na jednego skazanego. To trzy razy więcej niż kosztowałoby przetrzymanie tego więźnia w separatce przy zaostrzonych środkach bezpieczeństwa przez czterdzieści lat. To tylko jeden z argumentów przeciwko karze śmierci, który sprawia, że społeczne poparcie dla niej w całej Ameryce się zmniejsza (z osiemdziesięciu procent w 1994 roku, do sześćdziesięciu dziewięciu w 2007 roku) i coraz więcej stanów z niej rezygnuje (już czternaście zniosło ten rodzaj kary)." (pdf.str. 139) - to tak żeby zmiażdżyć argument że rzekomo kara śmierci pozwala społeczeństwu zaoszczędzić ;) No i koniecznie muszę obejrzeć "Auta" (no i może "Bagdad Cafe") w ramach przygotowania ;) (czytana/słuchana: 11-15.02.2026) 4/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na71 miesiąc temu
Indie. Miliony zbuntowanych V.S. Naipaul
Indie. Miliony zbuntowanych
V.S. Naipaul
"W Indiach religia przenika każdą strefę życia". Szukasz książki o Indiach? To nie jest książka dla Ciebie. Będzie dla Ciebie, jeśli szukasz reportażu o Hindusach oraz Hinduskach. Brytyjski noblista, Naipaul, nie poczęstował publiki suchym reportażem - wszystko dzięki ogromnemu dorobkowi w obszarze literatury pięknej. Wykwintne, wyważone opisy przeplatają się z informacjami pobranymi z pierwszej ręki. Od ludzi. Dla ludzi. Dzięki temu poznajemy mężczyzn, którzy żenią się z córkami swoich sióstr. Wchodzimy do mieszkania o powierzchni 10 metrów kwadratowych, które jest zamieszkiwane przez 9 osób. Zaglądamy do kuchni, w których nie pije się kawy ze względu na jej pobudzające właściwości. Zerkamy do salonu, w których muzułmanie nie oglądają telewizji, bo uznają, że to niezgodne z ich religią. Aż w końcu próbujemy odetchnąć na ogrodzie świeżym powietrzem, gdzie widzimy, że wycinane są kolejne drzewa ze względu na przeludnienie. Ale czy w Indiach da się odetchnąć świeżym powietrzem? Czy można posłuchać własnych myśli będąc w miejscu publicznym? Książka jest dobra - nie jest szczególnie zła, lecz nie zapada wybitnie w pamięci. Czy jest dłuższa, niż powinna być? Tak, ale to wynik subtelnej mieszanki reportażu z dziełem literatury pięknej. Kobiety w Indiach są szczególnie pokrzywdzone i niesłuchane - mogłoby pojawić się więcej wątków na ich temat. Dlatego wystawiam 6 gwiazdek.
WeronikaOlimpia - awatar WeronikaOlimpia
oceniła na61 rok temu
Podróże do Armenii i innych krajów z uwzględnieniem najbardziej interesujących obserwacji przyrodniczych Krzysztof Środa
Podróże do Armenii i innych krajów z uwzględnieniem najbardziej interesujących obserwacji przyrodniczych
Krzysztof Środa
Tylko tak wyrafinowani, a zarazem lgnący do ludzi intelektualiści, jak Krzysztof Środa potrafią podróż do dalekich miejsc przetworzyć w esej o istocie człowieczeństwa, pisząc - zdawałoby się - o "niczym" (co na swój sposób pojęli niektórzy komentujący, poszukujący chyba zbyt usilnie czysto turystycznego zapewne konkretu). Śledzę twórczość Autora od początku. I od początku pozostaje w nieustającym zachwycie nad jego czułą wrażliwością dla ludzi i świata. Lubię też jego pasję do takich krajów, w których – jak pisze - ”zmroczniki oleandrowce widuje się nie raz na lat trzydzieści, lecz praktycznie co roku” (a kto choć raz widział te nocne motyle, nigdy już nie będzie zupełnie nieszczęśliwy). A tu są wręcz mistrzowskie opisy. Np. cudownie imaginacyjne wydarzenia w erywańskim tunelu. Znaczenie antycznej literatury, nie tylko narodowej, dla Ormian, którzy są „drugim ludem Księgi”, po Żydach. Opadające wody jeziora Sewan (największego jeziora w Armenii, a także jednego z najwyżej położonych jezior świata - 1916 m npm.). No i przede wszystkim ludzkie losy, które nagle staną się Autorowi bardzo bliskie, jak przystało na prawdziwego humanistę (w tym kontekście cień Osipa Mandelsztama) . Jako miłośnika ptaków, szczególnie radują mnie właśnie ich przedstawienia. Mamy tu np. gardłowe poświstywania żołn o zupełnie niezwykłych barwach, którymi miałem rozkosz zachwycać się w Rumunii. Trafny jest wniosek Autora, że nie sposób uznać, który z kolorów w nich dominuje. Zgadzam się też z panteistyczną tezą, że pasja do ptaków wynika z „pokornego podziwu dla samej formy istnienia świata, z przeczuciem ukrytej za tą zmysłową formą tajemnicy”. „Ich trudna do wytłumaczenia różnorodność prowokuje do uznania ich za litery alfabetu, w którym ktoś próbuje nam przekazać jakieś przesłanie. A ponieważ alfabet ten liczy dużo więcej niż 36 liter, z góry wiadomo, że nie uda nam się go odczytać” - czytam z zachwytem. I jeszcze oczywista konstatacja, że najciekawszych obserwacji przyrodniczych dokonuje się nie wtedy, gdy niestrudzenie wędrować w ich poszukiwaniu, lecz wówczas, gdy się zastygnie, aby poczekać aż pojawią się same… To chyba zresztą dewiza Autora nie tylko do przyrody się odnosząca. Bo to chęć kontaktu z Drugim przewyższa u niego wszystko inne – zawsze go szuka i często znajduje (jesteśmy na Wschodzie, gdzie kontakty międzyludzkie to nie tylko „smalltalk”). A to dziś już rzadkie zjawisko w czasach, gdy „turyści” spędzają wyjazdy w dalekie miejsca w basenach z kieliszkiem w dłoni… Język Środy to może nie dokładnie styl mojego ukochanego W.G. Sebalda, ale są tu pewne korzystne pokrewieństwo z jego poetycką prozą podróżną.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na84 lata temu
Kronika końca świata Jakub Mielnik
Kronika końca świata
Jakub Mielnik
Niewątpliwie ta książka jest w stanie wybić czytelnika z normalnego, codziennego rytmu dnia, rozsypać cegiełki układające się w jego głowie w kolorowy obrazek szczęśliwej Ziemi, zamieszkanej przez najinteligentniejsze ze znanych (sobie) gatunków stworzeń, rozbijających atomy, czy wylatujących na orbitę swojej malutkiej planety, wydzielonej z kosmosu warstwą ozonu - niczym ściankami hermetycznie zamykanego pudełka. Odsuwamy na bok wyobrażenia genialnych naukowców w CERN, specjalistów z NASA, wzruszających śpiewaków, poetów, genialnych inżynierów, kuratorów sztuki, wolontariuszy, misjonarzy, ludzi w pocie czoła pracujących dla wyższej idei ogólnego dobra. W "Kronice..." na pierwszy plan wynurzają się raczej brutalni terroryści, paramilitarne bojówki, narkomani, religijni ekstremiści, tyrani, dyktatorzy. Oczywiście NIE TYLKO - ale to ich zapamiętacie po lekturze książki. Na starcie autor pokazuje widziany przez siebie obraz Europy, który zdawać by się mogło nie zrobi wrażenia na człowieku współczesnym - tak bardzo przecież wyzwolonym, tolerancyjnym, akceptującym wszystko co podtyka mu się pod nos. Niestety, chyba jednak aż tak liberalnym przedstawicielem rasy ludzkiej nie jestem i opisy pana Mielnika wywołują u mnie skrajne emocje, potrzebę stanięcia o krok od rzeczywistości i przekonanie o postępującym wynaturzeniu społeczeństw i kultur. Na początku obserwujemy świat po obu stronach muru berlińskiego - rozpasanie moralne i zachłyśnięcie się wolnością - rozumianą niemalże w kategoriach anarchii, a wszystko to zatopione w delirycznych wizjach młodych Londyńczyków, Holendrów, Niemców, Francuzów. A dalej? Ciągły pęd i pośpiech napędzany przez rozwijające się społeczeństwo informacyjne. W Kronice... autor ukazuje prawdziwe oblicze życia w egzotycznych (z naszego punktu widzenia) krajach, na które nieraz patrzymy z lekką fascynacją - Japonię, Tajwan, Kambodżę, Irak, Bałkany. Tutaj jednak widzimy obdrapane z lukru małe hoteliki na końcu świata, puste lotniska, ciemne interesy, buntowniczy Berlin, Paryż bez całej otoczki Chanel nr 5, Londyn jako raj dla ekscentryków maści wszelakiej, zatłoczone kluby w brudnych podziemiach, prawdziwe i sztuczne uśmiechy, prawdziwe i sztuczne życie, pogoń za pieniądzem, informacją, potrzebę coraz to nowszych i mocniejszych doznań, ciągłe nienasycenie, przeświadczenie o tym, że TAM jest tajemniczo, lepiej i "bardziej", a TUTAJ jest zawsze nijakie i wyblakłe. Witkacy miał swoja powieść - worek, a to co prezentuje nam pan Jakub Mielnik jest czymś w rodzaju papki, zupki instant pełnej pstrokatych odpadów historii i krwawych strzępów teraźniejszości. Początek mnie w pewnym sensie przeraził. Obrazy wykluwające się pod wpływem czytanych treści wywoływały na mojej twarzy odrobinę pobłażliwy, ale w większej części zniesmaczony uśmiech. A potem... zniknęli ludzie zza muru berlińskiego, ci z obu stron żelaznej kurtyny, którzy przesadnie zachłysnęli się wolnością, tolerancją, rozpasane moralnie dzieci i wnuki niegdysiejszych protoplastów dekadencji. Autor przeszedł do wspomnień obejmujących znacznie bardziej oddalone od nas tereny - Nadżafu, Manili, Tajpej - i to one właśnie, chociaż brudne, obskurne i pordzewiałe - zostawały ciągle na swój sposób piękne i unikatowe, oddające mikroklimat tamtych społeczności. I nagle zdałam sobie sprawę, że ktoś na świecie może traktować w podobny sposób szare blokowiska Warszawy czy dworzec w Katowicach przepełniony zbieraniną przypadkowych ludzi. I trochę mnie to zdołowało. W pewnym momencie, podnosząc głowę znad książki że zdziwieniem i przykrością stwierdziłam, ze tak na prawdę wszędzie jest tak samo. To jedynie MY jesteśmy przyzwyczajeni do różnych rzeczywistości, do tego czego codziennie jesteśmy obserwatorami, świadkami, uczestnikami. Jeśli otworzymy oczy i zdamy sobie sprawę z tej jednolitości i spójności świata, dopiero wtedy zaczniemy dostrzegać jego różnorodność. Różnorodność w jedności.
margoz - awatar margoz
ocenił na89 lat temu

Cytaty z książki Nasz człowiek w Botswanie. Opowieść o Wojciechu Albińskim

Więcej
Bartosz Marzec Nasz człowiek w Botswanie. Opowieść o Wojciechu Albińskim Zobacz więcej
Bartosz Marzec Nasz człowiek w Botswanie. Opowieść o Wojciechu Albińskim Zobacz więcej
Bartosz Marzec Nasz człowiek w Botswanie. Opowieść o Wojciechu Albińskim Zobacz więcej
Więcej